byt
19.05.03, 10:37
Chciałbym „niemieckim” historykom Śląska, przypomnieć, że kiedyś istniał
dla „niemieckiego” Ślązaka raj.
Nie było na mapie Polski i Czech.
Cały Śląsk należał do Cesarstwa Niemieckiego (zdecydowana większość) i
Cesarstwa Austro-Węgierskiego (smutne resztki posiadanej niegdyś całości).
Wszędzie byli Niemcy, niemieckość, niemczyzna.
Wszystko było cacy.
Aż tu, masz ci los, cesarz Wilhelm II nie mógł ścierpieć, że nie będzie
największym władcą w dziejach Prus i Niemiec. Napiął się, nadął się, że o
mało kirys na piersi nie pękł. Wąs nastroszył jeszcze bardziej. I zabrał się
za czynienie wokoło wojny , jak to w zwyczaju Prusak ma, kiedy chce zostać
uznany za wielkiego.
Nie zastanowił się, nie pomyślał. Ledwie Rosja ogłosiła mobilizację, szybko
potraktował to jako cassus belli i wypowiedział wojnę. Wiedział, że ledwie
żołnierz niemiecki pomaca stopą terytorium Belgii, będzie miał wojnę z
Anglią. Ale co tam. Keine angst....
W tym czasie, na naszym spokojnym, pracowitym i nie wadzącym nikomu Śląsku,
zarząd prowincjonalny związku kombatanckiego Kyffhäuserbund wzywał do
walki „przeciwko słowiańszczyźnie, rosyjskiej podkulturze”...
I wojna – baty
II wojna – klęska
Ale nie wszyscy upadli na duchu. Dalej walczą...