Dodaj do ulubionych

Wielki Ślónzak - Józef Kożdoń

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.03, 11:47
J. Kożdoń pozostaje osobą nieznaną, na rozkaz władzy. Jego życie i
działalność polityczno-publiczna skupiała się całkowicie na Ślónsku
Austryackim a po tragicznym-czamym dniu 28 lipca 1920 roku, kiedy nastąpiło
fatalne rozerwanie tej Wspólnoty Ludzi i Kultury - tego Haymmat
cieszyńskiego, już po stronie Czechosłowackiej - I-szej Republiki. Zostaje
wybrany burmistrzem Czeskiego Cieszyna w 1923 roku i pozostaje nim aż do
polskiego zaboru Zaolzia w 1938 roku.

Koźdoń więcej zbudował tutaj niż paralelnie Grażynski, wojewoda Śląski na
całym polskim Górnym Śląsku. Życie miał pracowite i aktywne politycznie. Nie
był jednak politykiem rewolucjonistą, powstańcem, czy kierującym się
przemocą. Był gotowy rezygnować z polityki gdy zewnętrzne warunki nie
rokowały nadziei na sukces. Wtedy oddawał się pracy publicznej, gospodarczej -
dla ludzi. Był synem tej Ziemi - pszoł Cieszyńskiej Ziemi, miał wiele
przyjaciół, ale też tłumy nadciągających falami od Galicye wrogów, często
poprzez Wiedeń. Dzisiaj jest nieznany - nawet w Cieszynie, a polscy tzw.
patrioci osiadli na Ślónsku i ta garstka patriotów na Zaolziu uważa (ta), iż
należało go skutecznie unieszkodliwić (najlepiej razem z żoną). Tę opinię
nawet obecnie popiera!? polska "racja stanu" - w tym świeżo np. K. Nowak -
Praca Naukowa Uniwersytetu Śląskiego nr 1492 - Katowice 1995 - tytuł: Ruch
kożdoniowski na Śląsku Cieszyńskim. Cytuję z tej "pracy" - " Wydaje się, że
błędem polskich działaczy narodowych (Jan Michejda, ks. Londzin, K.
Matusiak, ... - p.a.) było niezdecydowanie wobec lidera ŚPL" (Śląskiej Partyi
Ludowej -p.a.). Słuszność miała Z. Kirkor-Kiedroniowa, że w latach 1918-1920
należało, biorąc pod uwagę polskie interesy na Śląsku Cieszyńskim, Kożdonia
raczej na stałe wyeliminować, niż biernie obserwować jego przejście do obozu
czeskiego" - Z. Kirkor-Kiedroniowa. Wspomnienia Cz.2. Ziemia mojego męża.
Kraków 1988. Podobnie wcześniej Henryk Jasiczek w zaolziańskim "Zwrocie" z
1951 roku już zakładał Kożdoniowi stryczek na szyję i zamartwiał się tym, że
po 1945 roku tylko - "Jeden z pomniejszych 'apostofów' Negatywnie ocenia go
również J. Golec (śladem Z. Jasińskiego) w Słowniku Biograficznym Ziemi
Cieszyńskiej.

Józef Koźdoń urodził się 8 września 1873 roku w Leszn ej Górnej w chłopskiej
rodzinie. Kończy miejscową Szkolę Ludową, a następnie Niemieckie Seminarium
Nauczycielskie w Cieszynie w 1892 r. Pamiętajmy, iż jest to Ślónsko najpierw
formalnie od Trenczyna i Wyszehradu (1335 rok) przynależne do Czech a potem
(od 1526) do Habsburgów. Ślónsk dysponuje w tych stuleciach swobodami i
możliwościami podejmowania decyzji jakich porównywalnie żadna ze znanych nam
tzw. autonomii nie jest w stanie doścignąć. Król Czech, Jan Luksemburczyk w
1337 roku wydaje we Wrocławiu konstytucję organizacyjno-gospodarczą tzn.
ordynację - generalny porządek dotyczący Śląska - a w nim m. innymi; szerokie
uprawnienia dla starosty wrocławskiego, podległość rycerstwa księstwa
wrocławskiego na terenie Wrocławia sądowi miejskiemu, ograniczenie zakresu
władzy sądów kościelnych w stosunku do osób świeckich, ustanowił też drugi
roczny jarmark, określił zasady żeglugi na Odrze, wprowadził pewne wolności
celne i inne. Przy pewnym porównaniu można przyjąć, iż ordynacja ta sięgała
dalej niż tzw. polska konstytucja 3-majowa o prawie pięć! wieków młodsza i
nie wprowadzona zresztą do praktyki.

Koźdoń "zastaje" swój Haymmat jako Ślónsk austryacki - od Opavy, Cieszyna,
Frydka, Jabłonkowa po Strumień, Skoczów i Bielsko a Ojczyzną jest C.K.
Austrya ze stolicą - Wiedniem nad pięknym modrym Dunajem. Oczywistym i
zrozumiałym staje się zatem jego stwierdzenie o Odrębności Ślónska - w
stosunku do Polski - "Ślązak" 18.12.1909 - cytat "Wspólnota języka sama w
sobie nie wystarcza do wytworzenia wspólności społecznej, kulturalnej i
politycznej co jest oczywistym ostatnim celem Wszechpolaków. Dowodem tego
najlepszym, że np. Tyrolczyk lub Szwajcar, mówiący językiem niemieckim, nie
ma oprócz języka nic a nic wspólnego z Prusakiem" - i dalej - "Nie znał Śląsk
ani Jagiełłów, nie znal różnych wybranych królów, nie miał żadnego udziału w
upadku państwa polskiego, w następujących powstaniach itd.". Dodani od
siebie, iż jest to kraj dwujęzyczny a język polski odbiega znacznie od
miejscowych dialektów.

Kożdoń jest ewangelikiem jakich wiele na tej Ziemi, od 1893 do 1898 pracuje w
szkole w Strumieniu a później w Skoczowie gdzie od 1902 jest kierownikiem.
Żeni się. Poznaje ludzi - ludzie traktują go jak swego bo tu między Wisłą a
Olzą jest jego życie. W 1908 roku rozpoczyna działalność polityczną. Zostaje
wybrany do Śląskiego Sejmu Krajowego w Opawie -"tutaj" Śląsk ma już swój Sejm
od 1850 roku! Na pierwszym posiedzeniu 28.12.1909 roku Kożdoń wybrany jest do
wydziału gospodarczego, spraw wojskowych i publicznego bezpieczeństwa. Do
sejmu Krajowego wybrany też zostaje dr Jan Michejda razem z księdzem
Londzinem, ks. Świeżym i całym zastępem pozostałym Michejdów - też
ewangelików niektórzy są pastorami, określani są łącznie jako
działacze "Michejdalandu" - Franciszek, Jan, Karol, Oskar, Paweł, Tadeusz,
Władysław i działają w "Sokole", "Macierzy" i szeregu innych związków.
Wprowadzają na tę Ziemię obcą kulturę Jagiellono-grunwaldzką. Wojskowi
dowódcy tu działający - Matusiak, Latinik pochodzą z Galicji - Oświęcim,
Tarnów. Są i inni tzw. "budziciele" - ks. Stojalowski, Dobija. Wszyscy
wymienieni wyżej, wcześniej składali deklaracje obywatelstwa austryackiego,
nosili mundury armye austryackcy. Grupa ta odgrywa tutaj taką samą rolę jak
Korfanty, Zgrzebniok, Brandyso-wie (ks. Wolny, Witczakowie, Mielżyński i
głównie dyktator Grażyński na Górnym Śląsku.

Kożdoń ma więc przed sobą solidny "Michejdeland" przeciwników wspomaganych na
razie ekonomicznie a później i zbrojnie poprzez Kraków i Warszawę. W połowie
lutego 1909 roku ukazuje się pierwszy numer gazety tygodnika ruchu
Kożdonia, "Ślązak" - Gazeta Ludowa Organ Śląskiej Partyi Ludowej. Masową bazą
zwolenników Śl. P. Lud. był niepolityczny Śląski Związek Ludowy założony w
1910 roku z prezesem w osobie J. Kożdonia i siedzibą w Cieszynie. Zebranie
założycielskie 2 lipiec 1910 - obecność 100 osób zgodnie z prawem C.K.
Austrye - Ślązak 9 lipiec 1910. Związek liczy też wkrótce 30 oddziałów i
ponad 2 tyś. członków. (W 1934 roku - po oderwaniu części wschodniej
cieszyńskiego po stronie Czechosłowackiej związek będzie miał jeszcze 3552
członków w sekcjach polskiej i niemieckiej. W części polskiej Śl.
Cieszyńskiego jest zakazany, a "Ślązak" od 1923 roku zamienia się w "Nasz
Lud" o znikomym zaangażowaniu politycznym.

Ukazanie się "Ślązaka" kompletnie wyprowadziło Michejdowskich Wszechpolaków z
równowagi. Michejda zapowiada "walkę ideową". Nie zwleka, i jak to wygląda w
praktyce przedstawia zamieszczony "kseropis" z "Ślązaka" nr 9 z 10 kwietnia
1909 roku.

Atmosfera tamtych lat: Cieszyn był na przełomie wieków i do I-szej wojny
światowej miastem światowym, ulice oświetlone lampami gazowymi a od 1910
światło elektryczne, w 1911 roku rusza tramwaj od Hbf-Bahnhof (Czeski
Cieszyn) - Długi Most (Przyjaźni), Głęboka, Rynek, Wyższa Brama. Cieszyn jest
miastem otwartym na świat, działa tu prawie 200 stowarzyszeń na 20 tys.
ludności. Są kościoły katolickie i ewangelickie jest "Dom Śląski" w dawnym
hotelu "Pod Złotym Wołem", jest hotel "Pod Brunatnym Jeleniem", jest "Cafe
Zentral", jest Józef Konczakowski handel żelazem w Cieszynie - cesarsko i
królewski nadworny dostawca, jest i C i K fotograf nadworny H. Jandaurek,
jest, jest ... Są - byli, historycy Gottlieb Biermann-Geschichte des
Herzogthums Teschen (1863 i 1894)-(gotykiem) i Authon Peter. Miasto żyje z
handlu i dogodnego położenia. Żyje Wzgórze Zamkowe. Są piekarze, masarze,
kilkadziesiąt! szewców, fryzjerzy, aptekarze, kilkadziesiąt restauracji i
szynków ale gorzałę sprzedaje się
Obserwuj wątek
    • Gość: Hanys Re: Wielki Ślónzak - Józef Kożdoń IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.03, 11:48
      Tymczasem mamy lata przed I-szą wojną światową. Jest rok 1912. Kożdoń nie jest
      tuzinkową postacią - wyczuwa zagrożenia przyszłości - przykładem może być "Mowa
      posła Józefa Kożdonia wygłoszona na 20 posiedzeniu XLIV sesji Sejmowej w
      sprawie szkoły sibickiej" -jak określa sam - odpowiedź na... "wybryki drą
      Michejdy" z poprzedniego dnia w Sejmie.

      Sprawa dotyczy oświaty - głownie nauki języka niemieckiego. Narodowcy
      (Michejdowcy) zarzucam! Kożdoniowi popieranie nauki tegoż języka, gdy
      równocześnie sami byli biegli w tymże języku zajmując dzięki temu lukratywne
      stanowiska i wpływy w Krakowie i Lwowie a również w samym Wiedniu! ("Ślązak" 6
      kwietnia 1912) - jest to też jakby nawiązanie do "Kilka słów programowych od
      Redakcji" - "...To wpływy we Wiedniu" - Ślązak Nr l 1909 rok.

      Lata następne to lata pracy i odpierania prostackich zarzutów "Gwiazdki"
      Miechejdowskiej na łamach "Ślązaka", też sprawozdania z zajęć Sejmu Krajowego -
      przykład "Ślązak" z dnia 14 lutego 1914 rok. Nakład "Ślązaka", stały -4 tyś.
      egzemplarzy świadczy o sporej roli pisma tygodnika.

      Dochodzimy do wypadków w Sarajewie, kryzysu wojennego i rozpadu c.k. Austrye.
      Jest to okres bardzo bolesny dla Kożdonia i Ślązaków. Szczegóły wymagałyby
      oddzielnego opracowania. Śląsk Austryacki jest targany na dwie strony - Polacy
      i Czesi. Regulatorem są głownie Francuzi. Kożdoń chiałby neutralizacji Ślónska.
      Francuzi nie chcą o niej słyszeć, podobnie jak wymienieni Polacy i Czesi.
      Ostateczne decyzje podyktują Francuzi w Wersalu.

      Tymczasem na miejscu trwa zajadła walka. Kożdoniowcom pozostaje tylko "Ślązak",
      Polacy już są zorganizowani zbrojnie, podobnie i Czesi. "Ślązak" jest
      cenzurowany a bywa i konfiskowany jako pismo "antypaństwowe" - cenzorem jest K.
      Matusiak z Galicji, później uczestnik przewrotu wojskowego w garnizonie
      cieszyńskim, bezwzględny w walce ze Ślązakami - m. innymi wiesza czterech
      Ślązaków w Pierśćcu - "Ślązak" 15.5.1919. Wcześniej pod sfingowanym zarzutem 30
      listopada 1918 roku Kożdoń zostaje aresztowany za "podburzanie ludności
      przeciwko władzy Rady Narodowej" w Cieszynie (Jan Michejda, ks. Londzin, T.
      Reger, P. Bobek, K. Matusiak, Latinik). Oto co sam pisze już po tymczasowym
      zwolnieniu i faktycznej ucieczce na stronę Czeską - cytuję, "Rada Narodowa
      postanowiła traktować mnie jałc zwykłego zbrodniarza, a w tym sędziu Lukasie
      znalazła dowolne narzędzie do swoich zamiarów. Wtrącono mnie przeziębłego do
      zimnej nieogrzanej komórki. Lekarza przysłano mimo powtarzanych i usilnych
      próśb dopiero w dzień dziesiąty. Pozwolono na wikt prywatny, gazet czytać nie
      było wolno. Odmówiono mi też, bym się mógł porozumieć z moim zastępcą prawnym" -
      później został przewieziony do Krakowa - aresztowano też żonę i osadzono w
      obozie w Dąbie pod Krakowem, chociaż nigdy nie grała udziału w życiu
      politycznym, więc o to Kożdoń szczególnie miał żal. -Ślązak 22 luty 1919 rok. W
      obronie Kożdonia interweniowali u władz polskich niemieccy posłowie: dr
      Bukowski, dr Ott oraz Zwilling, a także przedstawiciele czeskiego Narodniego
      Vyboru.

      W końcu J. Michejda i Latinik decydują się na tymczasowe uwolnienie z więzienia-
      obozu 28 grudnia 1918 roku. Natychmiast, w obawie o życie w Cieszynie Koźdoń
      przenosi się do Morawskiej Ostravy. Stąd przy pomocy wydawanego już na
      miejscu "Ślązaka" próbuje jeszcze wpłynąć na decyzje w sprawie Ślónska.

      O tej prawdziwej trosce Kożdonia o Jego Ślónsk i Ludzi najwymowniej świadczyć
      może stanowisko Śląskiej Partii Ludowej w sprawie przynależności naszego kraju -
      z konferencji delegatów 8 luty 1919 r. a opublikowane w "Ślązaku" z 22 luty
      1919 roku, które to stanowisko chciałbym tu przytoczyć w całości. Koźdoń chciał
      należeć do świata kultury Zachodu! razem ze Śląskiem Cieszyńskim!

      - Śląska Partya Ludowa w snrawie przynależności naszego kraju -

      Konferencja delegatów naszego stronnictwa zatwierdziła na posiedzeniu dnia 8
      b.m. memoryał, który deputacja nasza oddała na posłuchaniu dnia 15 lutego
      Komisji ententy w Cieszynie. Memoryał ten kończy się następującym ustępem:

      "Co więzami przyrodę spojone, tworzy odkąd świat stoi, geograficzną i
      gospodarczą nie-rozdzielną całość i jedność, co kilkawiekowy spoiny historyczny
      rozwój złączył w całość organiczną, tego dla chwilowych dążności politycznych
      niech nie dzieli nie rozrywa ręka ludzka. Tworzyliśmy mimo różnic językowych
      spólność kulturalną i gospodarczą a w niej trwać chcemy i nadal. Utraciliśmy
      ojczyznę Austryę, nie chcemy utracić też i spornej nam i drogiej kolebki kraju
      rodzinnego. Miłość i przywiązanie do wspólnej tej kolebki naszej, miłość do
      ludu kraj ten zamieszkujący - idzie nam nade wszystko. Czując się kością z
      kości i krwią z krwi jego, chcemy zachować cechy swej plemiennej odrębności jak
      najdłużej. W rozdzieleniu pod dwa państwa grozi nam rozsypka i zanik; tworząc
      jedność i całość i nadal skuteczniej się opierać będziemy mogli wpływom obcym;
      skuteczniej bronić możemy i zachować, co nasze. Przeto żądamy:

      Niech Śląsk Cieszyński pozostanie niepodzielony
      Najraczej widzielibyśmy w myśl hasła naszego: "Śląsk dla Ślązaków"! by kraj
      nasz tworzył samodzielną republikę pod ochroną Związku narodów. Tego też się w
      pierwszym rzędzie domagamy. Gdyby światowa konferencja pokojowa uznać miała, że
      plan taki nie może być urzeczywistiony, w takim razie z powodów wyłuszczonych
      prosimy:
      Niech kraj nasz, niech Śląsk Cieszyński przyłączony będzie wcieleniem jego do
      republiki czeskiej, do świata Zachodu i do kultury
      zachodniej, wszakże z następującymi zastrzeżeniami

      a) Niech Ślązak pozostanie czem jest, czem był od wieków, niech wolno mu będzie
      wyznawać w przyszłości swoje credo bez ucisku, bez przymusu. Niech na wolnej
      Śląskiej glebie panem jest wolny syn tego kraju: wolny Ślązak!

      b) stosunki narodowościowe niech będą uregulowane na zasadzie zupełnej
      autonomii narodowościowej, która sięgać ma aż do uszanowania woli pojedynczego
      indywidum. Przy tem, należy uwzględnić i zachować szczególnie i odrębne
      stosunki tego kraju, jego odrębność polityczną i kulturalną w ten sposób, że
      kraj nasz tworzyć miałby osobną prowincję z daleko zakreślonym samorządem.

      c) Przy obsadzaniu posad w urzędach i szkołach uwzględniać należy w pierwszym
      rzędzie ludność tutejszą. Pod szczególną opiekę przyszłej władzy stawia się:
      pielęgnowanie i zachowanie wszystkich objawów odrębnej krajowi i ludności jego
      właściwej kultury. A tak niech narzecze ludności pozostanie w uszanowaniu,
      niech obyczaje i zwyczaje ludu naszego nie będą naruszane, niech władza
      zachowaniu charakterystycznego stroju ludu wiejskiego, jak i innych zabytków i
      objawów historycznego rozwoju Ślązaków udzieli swojej gorliwej opieki".

      Memoryał był ocenilibyśmy wzniosły ale Koźdoń zdawał sobie sprawę, że komisja
      międzynarodowa przybyła do Cieszyna 12 lulego 1919 roku będzie zwracać uwagę na
      rozwiązania praktyczne i naciski polityczne zainteresowanych stron. Nie musi
      być aprobaty na poszczególne projekty ze strony wszystkich członków komisji.

      Członkami komisji są: Grenard - Francja, Coulson - Anglia, Tissi - Italia i
      Dubois - Stany Zjednoczone.

      W kwietniu 1919 roku Grenard wysuwa propozycję granicy mającej przebiegać linią
      działu wodnego pomiędzy Wisłą a Olzą. Pozostali członkowie Komisji
      proponowanych utworzenie ze Śląska niezależnego państwa pozostającego pod
      ochroną Ententy. E. BeneS na początku wiosny 1919 roku podczas rozmówi z
      polskimi dyplomatów w Paryżu proponował granicę na górnej Wiśle. Polacy zaś
      domagali się całego Śląska bez powiatu frydeckiego. Kompromisowa propozycja
      Benesa była zbliżona do obecnego przebiegu a poparł ją Masaryk. Niemcy w
      Ostrawskim i na Śląsku Cieszyńskim w porozumieniu ze Śląską Partią Ludową pod
      kierownictwem J. Kożdonia domagali się, aby utworzyć z przemysłowego terytorium
      odrębne neutralne państwo, z tym, iż Koźdoń nie chciał dzielenia Śląska i
      ograniczania go do prze
      • Gość: Hanys Re: Wielki Ślónzak - Józef Kożdoń IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.03, 11:50
        Decyzja z 27 września 1919 roku - ustalająca plebiscyt: - "Stany Zjednoczone
        Ameryki, Cesarstwo Brytyjskie, Francja, Italia i Japonia, Główne Mocarstwa
        sprzymierzone i zaprzyjaźnione, pragnąć poddać Księstwo Cieszyńskie i obszary
        Spiszą i Orawy... postanowiły zasięgnąć zdania ludności..., mieszkańcy będą
        powołani do wypowiedzenia się drogą głosowania, czy chcą być przyłączeni do
        Polski, czy do państwa czecho-słowac-kiego (...)"

        W Paryżu sprawy się przeciągają i dopiero 30 stycznia 1920 roku do Cieszyna
        przyjeżdża Komisja Międzysojusznicza d/s Plebiscytu.

        Nie ma już Amerykanów ("zostawiają" Europę).

        Na czele komisji (około 30 osób) minister de Mauneville, Italski b.
        wiceminister spraw zagranicznych markiz Borsarelli generalny konsul angielski
        Wieton i Japończyk dr S. Yamada. Po dalszej zwłoce 23 marca 1920 r. ogłoszono
        plebiscytową ordynację głosowania i warunki uzyskania wpisu na listy wyborcze.
        Listy miały być sporządzone do 30 kwietnia '20 r.

        Jako warunek do udziału w głosowaniu Komisja Międzysojusznicza określiła - dla
        tych... "którzy posiadali przynależność przed l sierpnia 1914 roku", z pewnym
        doprecyzowaniem "stałego zamieszkania".

        I Polakom i Czechom ta ordynacja nie przypada do gustu. Polacy wręcz mają
        zdezorganizowane szyki. Piłsudskijestw drodze do Kijowa. Czyni się wszystko by
        do plebiscytu nie doszło. W Polskiej prefekturze wręcz anarchia przenoszona na
        stronę czeską. Szerzą się napady na Ślązaków, w Cieszynie rewolucja. Wojska
        francusko-włoskie tutaj bezradne. Rada Narodowa zabrania wręcz przygotowania
        list do głosowania. Najlepiej powyższe fakty oddają artykuły przedstawione
        w "Ślązaku" z 21 maja 1920 roku. Zresztą nie ma (nie było) tygodnia gdzieby ich
        brakowało. W załączeniu zupełna anarchia w polskiej prefekturze. Rewolucja w
        Cieszynie, Bandyci polscy napadają na Ślązaków, Polacy podburzają dalej. Rada
        Narodowa zabrania wójtom wygotować listy głosowania - wszystko Ślązak z 21 maja
        1920 r.

        Trzeba tu koniecznie przekazać opinię innego Syna tej Ziemi - urodzony w
        Karwinie w roku 1924 Chlebowczyk Józef -później profesor, naukowiec szczególnie
        badający procesy narodowotworcze, w wydanej pracy "Nad Olzą" w roku 1971 pisze
        między innymi:

        ..."Obustronna rezygnacja z wykorzystania plebiscytu, chociażby dla celów
        informacyjnych, oznaczała całkowicie wyeliminowanie udzialu miejscowej ludności
        w decydowaniu o własnym losie, zepchnęła ją do roli obiektu przetargów i
        odgórnych decyzji politycznych" (...) "Faktyczny układ sił, jaki wytworzył się
        w po-wersalskiej Europie, przekreślił jednakże wszelkie powyższe koncepcje jako
        sprzeczne z ówczesnymi interesami Francji - czołowego mocarstwa kontynentu i
        jej młodszych partnerów - Polski oraz Czechosłowacji, eksponentów francuskiej
        linii politycznej w Europie Środkowej".

        (...) idea internacjonalizacji Śląska została nie tylko zaakceptowana z pozycji
        narodowych przez robotników niemieckich i ich organizacje partyjne, lecz że
        spotkała się również z aprobatą lub przynajmniej mogła liczyć na zrozumienie ze
        strony radykalnego nurtu robotniczego, świadomie - bez względu na biegnące w
        nim podziały narodowe"... (...) "Konflikt cieszyński do gruntu zmienił
        dotychczasowy układ stosunków społecznych nad Olzą, doprowadził do niebywałego
        w dziejach tego regionu zaognienia sprzeczności narodowościowych oraz erupcji
        nacjonalizmu i szowinizmu wśród jego mieszkańców".

        (...) "Już następne tygodnie przyniosły stopniowe otrzeźwienie. Zrodziła go
        nieubłagana konfrontacja wyidealizowanej wizji ludowej ojczyzny z konkretami
        klasowych treści stabilizującego się państwa burżuazyjnego". "Najdotkliwiej
        ugodził podział Śląska Cieszyńskiego w sam Cieszyn. Odcięty (...), nie osiągnął
        Cieszyn nigdy więcej swego rozmachu i dynamiki z okresu poprzedzającego wybuch
        pierwszej wojny".

        Benesz stał też pod presją Polską. Jednoznacznie oficjalnie świadczy o tym
        zachowanie paryskie Dmowskiego. Były też pewne ukryte plany prze-ciwuderzenia w
        kierunku Czechosłowacji w porozumieniu z Niemcami Sudeckimi. Wiedeński attache
        Kochański odgrywał tu rolę pośrednika. W takiej sytuacji powstała polsko-czeska
        deklaracja w Spaa z 10 lipca 1920 roku "aby plebiscyt w Cieszyńskiem, na Spiszu
        i Orawie został zawieszony". Być może, że linia graniczna też już została
        wyznaczona w Paryżu. Francuzi chcieli też tu mieć jakiś sukces bowiem
        niewiadomą była wojna pol-sko-sowiecka, też coraz większe wzburzenie na Górnym
        Śląsku. Teraz decyzje idą szybko. Jest Deklaracja Koalicji w Spaa w sprawie
        granic (14 lipiec 1920) O Millerand, Lioyd George, Sforza, Ghinda i Bolesny
        wyrok' - Decyzja o podziale Cieszyńskiego (w tym Cieszyna!) z 28 lipca 1920 r.
        obowiązująca po dzień dzisiejszy. Jaka rozpacz, krzywda została wyrządzona
        Ślązakom cieszyńskim dobitnie przedstawia "Ślązak" z 6 sierpnia 1920, "Silesia"
        z 30 lipca pisze o "tryumfie lekkomyślności i nierozsądku", "zadekretowano przy
        zielonym stoliku",

        "Ślązak" - "krzywda straszna i niesłychana"... "któż dał Francuzom to prawo..."
        Inni - "Hiobowa wieść". (Patrz też strona ostatnia "Ślązak"nr. 31 z 6 sierpnia
        1920.

        Decyzję podpisał Benesz - bez pytania Czechosłowackiego parlamentu, ze strony
        polskiej Paderewski. Do Decyzji dołączona była Nota prezydenta ministrów
        Milleranda z tą samą datą 28 lipca 1920 r.

        Objęcie rządów na Śląsku cieszyńskim 10 sierpnia 1920 r.

        Dnia 10 sierpnia 1920 nastąpiło oficjalne objęcie rządów na Śląsku przez Polskę
        i Czechy. Rano opuściła koszary cieszyńskie część wojska koalicyjnego. Koło
        godziny 10 przybiegły polskie i czeskie wojska do przyznanych ich części
        Cieszyna. Na ratuszu, starostwie i innych budynkach rządowych wywieszono
        chorągwie polskie, na dworcu, hotelu Centralnym zaś Chorągwie Czeskie. Rozdział
        miasta stał się rzeczą dokonaną. Wszędzie panował zupełny spokój. Ludność
        Śląska nie miała powodu do radości "Wejście wojska polskiego nastąpiło w
        cichości, bez wszelkiego powitania. Warta polska zluzowała wartę francuską
        przed ratuszem. Wejście wojska czeskiego nastąpiło uroczyście. Trzy czeskie
        kompanie piechoty i oddział kawalerii wmaszerowal z muzyką przez Aleje i Saską
        Kępę i ustawił się przed dworcem centralnym, gdzie przemówił do nich delegat
        Rządu czeskiego dr Matousz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka