Dodaj do ulubionych

Masarnia Cieszyńska

16.04.09, 15:55
Zolzatoja poleca:
"Vis a vis Ubezpieczalni, w bloku na partrze, od strony cmentarza
ewangelickiego jest wejście, to chyba ul. Cienciały. Wyroby z
Istebnej, naprawdę b. dobre i świeże, codziennie dostawa. W
poniedziałki nieczynne, jak kiedyś powiedziała mi jedna z
pań "szanująca się masarnia w poniedziałki nie pracuje (bo w
niedziele nie ma uboju)". Polecam także kurczaki - mają smak
kurczaka :-)"
Obserwuj wątek
    • kubek Czy w Českým Těšíne 16.04.09, 15:57
      można kupić dobrą kiełbasę?

      Albo jakąś szyneczkę lub kawałek innej dobrej wędliny?
    • stoik1 mam znajomego parkingowego... 16.04.09, 16:11
      który jest jednocześnie masażystą, jak coś... a co do czeskiej
      wędliny - pewnie może być dobra, pod warunkiem, że robią ją
      Polacy ; )
      ( tradycje kulinarne po tej czy tamtej stronie wiele się nie różnią,
      podejrzewam, a Czesi z czeskich Czech niech żałują, albo żyją w
      niewiadomości; gdzieś na forum Czechy był wątek o czeskim jedzeniu,
      na dłuższą metę może być to problem, niemal tak wielki jak
      angielski )
      • kubek Natomiast Stoik poleca 16.04.09, 16:16
        "ja ze swej strony polecam sklep na rogu ul. górnej i pl.
        poniatowskiego; no ale chyba istotnie nieco odbieglyśmy od tematu...
        :-)
        "

        ;-)
        • kubek nie znam się na wędlinie 16.04.09, 16:19
          ale jestem pewien, że są jeszcze
          miejsca w naszym Księstwie,
          gdzie warto by było coś skubnąć.

          Problem, w tym że ja jestem ...
          • stoik1 najmilej wspominam... 16.04.09, 16:28
            kitę wieprzową z kapustą zasmażaną i ziemniakami spożytą jakiś czas
            temu na Kubalonce - brzmi dość prozaicznie, ale smakowało bosko (
            kulig etc... )
            • stoik1 to tak... 16.04.09, 16:29
              żeby Ci było żal, że jesteś... ; )
              • kubek Wędzone tofu 16.04.09, 16:34
                z lekko zasmażaną kapustą bok-choy, wcale nie jest gorsze !
                • stoik1 smacznego ; ) 16.04.09, 17:13
    • zolzatoja Re: Masarnia Cieszyńska 16.04.09, 18:44
      A i tak najlepsze są wyroby z domowej zabijaczki od zaufanych
      znajomych. Ach, ten salceson, necówka, jelita i szynka, mniaaaaam!
      Szkoda, że rzadko, ale też urok w tym, że rzadko :)

      Tak na co dzień to skłaniam się ku włoskiej kuchni i polskim prostym
      niemięsnym potrawom (kasza gryczana lub młode ziemniaki z koperkiem
      i maślanka mrągowska to podstawa mojego pożywienia od wiosny do
      jesieni).
      • kubek Postrzyżyny Bohumił Hrabal (frag.) 17.04.09, 01:16
        Pan Myclik to był rzeźnik, rzeźnik w sam raz na mój gust! Kazał sobie podać
        tartą marmurkową babkę i białą kawę, a rumu napił się dopiero wówczas, kiedy
        wątrobianki były już w kotle, rzeźnik, który przyniósł ze sobą wszystkie swoje
        przybory owinięte w ściereczki, przyniósł też trzy fartuchy, jeden miał na sobie
        podczas bicia, parzenia i patroszenia, drugi wkładał, kiedy wysypywał na stół
        podroby, a trzeci dopiero wówczas, kiedy prawie wszystko było gotowe. Pan Myclik
        nauczył mnie także, abym kupiła sobie jeden specjalny kocioł i tego kotła
        używała jedynie do gotowania wątrobianek i krwawych kiszek, i salcesonów, i
        podrobów, i do topienia sadła, bo co się w nim gotuje, tym garnek nasiąka, a
        świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo
        zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało.
        ...

        przemieniało się z wolna w nadzienie, i pan Myclik nadstawiał dłoń, a ja
        wkładałam mu w nią sparzone przyprawy, pan Myclik był jedynym rzeźnikiem, dla
        którego musiałam przyprawy zalewać wrzącą wodą, bo — jak powiadał, a ja
        rozumiałam to bardzo konkretnie — sprzyja to dokładniejszemu rozproszeniu i
        wzmaga natężenie oraz intensywność zapachów, a potem dodał rozmoczonej bułki i
        wszystko raz jeszcze przemieszał i mocnymi dłońmi i palcami wymiesił i wyrobił,
        po czym zgarnął nadzienie z obu dłoni, nabrał trochę, spróbował, patrzył w sufit
        i był w tej chwili piękny jak poeta, wpatrywał się w sufit z zachwytem i
        powtarzał sobie: pieprz, sól, imbir, tymianek, bułka, czosnek, a kiedy odmówił
        ten rzeźnicki akt strzelisty i poczęstował mnie, wzięłam na palec i włożyłam do
        ust, i smakowałam, patrzyłam także w sufit i z oczyma pełnymi wieprzowego
        zachwytu rozpościerałam i smakowałam na języku pawi ogon wszystkich tych
        zapachów, a potem skinęłam głową, że jako gospodyni aprobuję bukiet smakowy i
        nic już nie stoi na przeszkodzie, aby zacząć robić kiszki wątrobiane. I pan
        Myclik brał pocięte, na jednym końcu spięte drewnianą szpilką jelitka, dwoma
        palcami prawej ręki rozszerzał otwór, a drugą ręką tylko naciskał i z garści
        wyrastała mu piękna wątrobianeczka, którą brałam od niego i spinałam
        drewienkiem, i tak pracowaliśmy, a w miarę jak ubywało nadzienia, rósł w
        połączonych naczyniach jelit stos kiszek wątrobianych.


        • stoik1 piękny cytat 17.04.09, 09:43
          również zauważyłem, że masarze to bardzo systematyczni i
          zorganizowani ludzie ( fachmani znaczy się, szkoda, że fach na
          wymarciu ); formalnie jeszcze - "masarnia" to będzie raczej miejsce
          uboju i przerobu, a tu piszemy o sklepach...
          never mind ; )
          • stoik1 a tak abstrahując nieco... 17.04.09, 09:59
            chcąc kupić domowe wyroby "od chłopa" de facto robisz to
            nielegalnie, ponieważ ta dziedzina działalności została obwarowana
            całym mnóstwem idiotycznych przepisów, do których nie ma sensu się
            stosować ( znaczy, że zrównano w ustawodawstwie duzy zakład z małym
            gospodarstwem - takie drobne niedopatrzenie ). tak to przynajmniej
            wyglądało do niedawna, nie wiem jak jest teraz, ale przez ten cały
            idiotyzm sprowadza się ten jakże pożyteczny dział gospodarki do
            podziemia - znaczy się - wróciliśmy do czasów okupacji, kiedy to
            wszystko załatwiało się przez znajomości, a dekonspiracja groziła
            egzekucją bez wyroku. żeby było śmieszniej - w krajach "starej" Unii
            produkt regionalny istnieje i ma się dobrze, natomiast my tutaj w
            swoim nadgorliwstwie co do wytycznych zarżnęliśmy wszystko, co się
            dało. smutne. a nawet nie tyle smutne, co szkoda. ( wiesz - kupując
            poza systemem można się zarazić jakąś chorobą filipińską, czy Bóg
            wie jeden czym jeszcze, na szczęście jest jeszcze Państwo, które się
            o Ciebie troszczy i skutecznie uniemożliwia takie nieodpowiedzialne
            posunięcia )
          • zolzatoja Re: piękny cytat 17.04.09, 10:34
            Rzeczywiście, cytat śliczny, klimatyczny :)

            Co do fachmanów - każdy prawdziwy fachman jest zawsze dobrze
            zorganizowany, uporządkowany, terminowy i ma porządek w miejscu
            pracy. Zobacz firmę p. Tomali na przykład albo F. Wlacha warsztat
            czy też P. Aspidowa. Można jeść z podłogi. To samo dot. fryzjerów,
            kosmetyczek, krawcowych, lekarzy... Ja jestem pedantką, jeśli widzę
            bałagan, to uciekam i nie korzystam z usług, po prostu.
            • stoik1 i o to chodzi ; ) 17.04.09, 10:45
      • stoik1 tak ładnie napisałaś.... 17.04.09, 15:26
        że aż mi żal, że nie trawię maślanki
        ale młode ziemniaki z koperkiem - jak najbardziej OK, do tego jajko
        sadzone + szpinak ( ostatnio mam jazdę na szpinak )
        satysfakcja gwarantowana ;)
        • zolzatoja Re: tak ładnie napisałaś.... 17.04.09, 23:18
          Szpinaku nie trawię od dziecka 9 nie od swojego dziecka, tylko od
          czasu, gdy byłamdzieckiem :) ). BRRRRRRRRRRR!

          Ale! Od kiedy po raz pierwszy zrobiłam i zjadłam naleśniki
          nadziewane farszem z sera (feta, twaróg i pleśniowy) i szpinaku - po
          prostu MNIAM! Uwielbiam nawet szpinak w tym farszu wieloserowym. Jak
          to się smaki człowiekowi zmieniają, no, no...
          • stoik1 no... 18.04.09, 17:22
            w towarzystwie sera pleśniowego, fety etc. wszystko musi smakować ; )
            ja mimo wszystko odczuwam czysty pociąg do szpinaku.
            a mięso jest przereklamowane ; )
          • kserkses1 Zolza, pokochaj szpinak! 18.04.09, 20:43
            Jest boski :)
            zawiń sobie listki szpinaczku pokropione maslem, bialym winem i
            posypane parmezenem oraz pieprzem & solą i zapiecz w piekarniku...
            Albo sosik szpinakowy do makaronu... (oliwa, cebulka, czosnek
            szpinak, biale wino i mascarpone...)
            • zolzatoja Re: Zolza, pokochaj szpinak! 19.04.09, 08:45
              Mniaaam, bardzo smakowicie brzmi, z pewnością wypróbuję. Nie mogę
              jeszcze powiedzieć, że szpinak kocham, ale trauma z dzieciństwa z
              pewnością już mocno zbladła. Mam nadzieję na postęp :)
              • kubek Szpinakowy potwór wygląda tak: 31.05.09, 02:57
                Popeye

                Za sprawą tego gościa ktoś kto nie jada szpinaku,
                jest dziwolągiem podobnym do osoby nie jadającej
                ziemniaków w Polsce czy knedlików w Czechach.

                Szpinak jest w każdej postaci od świeżego
                w liściach do sałatek po przez mrożone
                liście w całości, siekane lub już gotowy
                w papce szpinakowej.
                Raj dla szpinakożerców.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka