fassollka
13.10.09, 08:13
Radzę sobie, lepiej lub gorzej, z rozwiązywaniem różnych moich 'supełków'.
Jesienna nostalgia i depresja też mnie chyba lekko dopada, ale... ciągle daję
radę do przodu.
Tylko wczoraj... zadzwoniłam do siostry M., o jakichś pierdołach pogadać,
kanapie do oddania... A ona mi mówi, że umarł ich przyjaciel (a mój znajomy,
byliśmy razem w Austrii). Zupełnie nagle i niespodziewanie. Zemdlał pracując
przy biurku i już się nie obudził. Będzie sekcja, ale lekarze podejrzewają
zator tętnicy szyjnej.
I zniknął. Pewnie pomógł w kąpieli, może uśpił nawet córkę i synka i... zniknął.
Przygniotło mnie to okrutnie.