Dodaj do ulubionych

Śmierć pupila

28.05.10, 10:54
Trochę straszny mi ten tytuł wyszedł...
Zastanawiam się czy nasze dzieciaki (oczywiście w niewielkim pewnie stopniu) rozumieją pojęcie śmierci.
Mamy w domu bojownika, konkretnie już drugiego.
Pierwszy się zestarzał i umarł. Powiedzieliśmy wtedy Mikołajowi, że jest chory i musi jechać do pana doktora (zdechł w nocy), po pracy mąż kupił nowego i Mikołaj myślał, że to ten sam.
Nasz obecny bojownik choruje już drugi raz. Za pierwszym razem udało nam się go wyleczyć ale boję się, że teraz się to nie uda.
Pomijam fakt, że strasznie przeżywam choroby i śmierć tych rybek - to takie małe i kruche, ale normalnie się do nich przywiązuję.
Mąż stwierdził, że jak rybka zdechnie to trzeba będzie znowu powtórzyć tamtą bajeczkę o wyprawie do doktora i kupić nową a ja się zastanawiam czy jeśli to się zdarzy (choć ciągle mam nadzieję, że i tym razem uda nam się go wyleczyć) to czy nie powiedzieć po prostu Mikołajowi, że rybka była bardzo chora i po prostu umarła.
Czy to nie za wielka abstrakcja dla naszych dzieci?
Wiem, że rybka to małę stworzonko, z którym nie da się bawić. Gorzej sprawa wygląda w przypadku psa czy kota. Co mówić takiemu trzylatkowi, gdy umrze jego ukochany pupil?? Bo przecież rybkę łatwo podmienić, psa się nie da...
Obserwuj wątek
    • narttu Re: Śmierć pupila 28.05.10, 12:04
      ja bym powiedziala ze rybka umarla/zdechla staralabym sie jak
      najmniej owijac w bawelne ale tez obserwowalabym reakcje cory zeby
      nie bylo traumy typu ze "tata jest chory tak jak rybka czy on tez
      umrze?". Inna sprawa ze trudno cos doradzic nie widzac jakie dziecko-
      chyba z kazdym inaczej. Mysle ze moja mimo ze jest z tych
      wrazliwych wolalaby nie slyszec historii o farmie. A ja czulabym sie
      podle podkladajac rybke i mowiac ze to ta sama.
      Ale z drugiej strony ja mam alergie na "niewinne klamstewka" i
      chorobliwa sklonnosc do "walenia prosto z mostu" wiec moze mnie nie
      sluchaj :))
    • witch233 Re: Śmierć pupila 28.05.10, 12:27
      mój synek "przeżył" w swoim prawie 3 letnim życiu odejście naszego
      psa a później kotki. Powiedzieliśmy Mu, że Fafik chorował to samo z
      kotką i teraz sa w niebie i nic już ich nie boli. Bardzo często jak
      idzie spać to żegna się z nami i resztą zwierząt (nadal mamy 2 psy i
      dwa koty) to wspomina Fafika i Pikusię i też mówi im dobranoc.
      Myślę, że jak będzie starszy to będzie Mu łatwiej zrozumieć
    • bubunia1 Re: Śmierć pupila 28.05.10, 12:30
      niedawno zdechł pies sąsiada - powiedziałam Julii, "że był chory, stary i już
      nie żyje - zdechł" i ... (tak jak w bajce Księżniczka i żaba - Ray =>jej
      ulubiony film) "zamienił sie w gwiazdkę i jest w niebie" ;)
      powtarzała to wszystkim przez pare dni i spokojnie przeszło
      tyle że to nie był nasz zwierzak wiec może było łatwiej
      ale jestem za normalnym wytłumaczeniem
      • lullanka07 Re: Śmierć pupila 28.05.10, 21:56
        rybka to rybka-zdechla,odeszla,umarla i tyle
        gorzej gdyby zmarl ktos bliski,wtedy mozna by bylo zastanawiac sie glebiej nad problemem
        • cui Re: Śmierć pupila 28.05.10, 23:25
          Przykład rybki jak najbardziej prawdziwy ale służący tylko ilustracji problemu.
          Żyjemy w czasach, gdzie powszechnie głosi się izolowanie dzieci od cierpienia, chowanie je pod kloszem. Śmierć pierwszej rybki miała miejsce, gdy Mikołaj był dużo mniejszy. Sądzę, że nie miałby zielonego pojęcia gdybym mu powiedziała, że rybka zmarła.
          Natomiast taki trzylatek to już całkiem rozumna istotka, niemniej jednak nigdy nie prowadziliśmy rozmów o śmierci - bo jakby nie było ku temu okazji.
          2 lata temu zmarł nasz bliski przyjaciel, który osierocił 3-letnie wtedy dziecko. I tu poniekąd zadziałał ten mechanizm, o któym wspominam wyżej - chronienia dziecka przed najgorszymi z możliwych wiadomośćiami. Absolutnie nie oceniam - w tak ekstremalnych sytuacjach działamy instynktownie i rozum podpowiada nam takie a nie inne działania.
          Stąd moje pytanie - jak się zachować w takich sytuacjach.
          Bo mówienie prawdy jest chyba rzeczywiście najlepszym rozwiązaniem.
          • ankas4 Re: Śmierć pupila 29.05.10, 06:04
            Nie wiem czemu lullanka tak lekko podeszła do tematu, ja rozumiem o co chcesz
            zapytac, wydaje mi sie, ze jesli dziecko/czlowiek zwiazany jest emocjonalnie z
            kims/czyms to nie wazne czy to rybka czy babcia,dziecko przezywa i naprawdę
            sama nie wiem co miałabym powiedziec synkowi, szczesliwie nie mialam okazji aby
            sie nad tym zastanawiać.

            Choc ostatnio zabiłam kapciem osę,ktora wleciała do pokoju, Tymek zapytal co jej
            sie stalo,a ja instynktownie odpowiedziałam,ze nie zyje... a pozniej dodalam,ze
            'nic sie nie stalo,musimy ja wyrzucic za okno'...Tymek dziwnie sie na mnie
            popatrzyl, mam nadzieje,ze nie bedzie mial chlop przez zaistniałą sytuacje
            traumy:)),ale wtedy pamietam,ze przeszla mi mysl'ratunku! co ja mam
            powiedziec,ze co sie stalo osie?".....
    • azbestowestringi Re: Śmierć pupila 29.05.10, 10:02
      ciezka sprawa. starsza ( 5 lat)poprostu wie, ze pies babci byl juz bardzo stary
      i umarl. nie opowiadalam jej o chorobie i zasypianiu, zeby sie sama tego nie
      bala. zaakceptowala fakt, ze poprostu psa nie ma i juz.
      czesto jest u mnie w pracy i widzi, co robie. wiec moze jej latwiej to
      zaakceptowac, ze nie wszystkie zwierzaki mozna wyleczyc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka