smolineczka
12.03.12, 12:14
odebraliśmy wszystkie wyniki badań zleconych Marysi przez pana alergologa
(tu opisywałam o co chodzi:
forum.gazeta.pl/forum/w,43618,133735742,133735742,Pediatra_alergolog_czy_dermatolog_.html )
ponieważ wyszło, że ma Streptococcus pyogenes w nosku, a wszystko pozostałe, na szczęście, w normie (pomijając zwiększoną ilość limfocytów, który wskazują na stan zapalny, sprawcą którego pewnie jest ten paciorkowiec), to się zastanawiam co dalej? bo z licznych poradników internetowych wynika, że streptococcus z grupy A przede wszystkim powodują anginy, natomiast z chorób skórnych - liszajec (impetigo). więc, przeczytałam o tej chorobie, między innymi, że: "Charakteryzuje je powstawanie różowych plamek, na których wytwarzają się pęcherzyki wypełnione surowiczą cieczą. Może występować jako choroba towarzysząca, wtórna, na skórze już uprzednio zmienionej przez inny proces chorobowy, np. wyprysk, świerzbiączkę, gruźlicę, skazę wysiękową i in. Zjawisko to określamy jako zliszajcowacenie (impetiginisatio); odznacza się ono uporczywością przebiegu." no i jestem w kropce, bo "pęcherzyki z cieczą" Marysia ma wyleczone już rok temu: były skutkiem nadkażenia przez bakterii tej małej plamki, co się przekształciła w zaczerwieniony placek, który nie chce zejść pod wpływem żadnych kremów natłuszczających, maści antybakteryjnych, leków przeciwgrzybiczych i okładów ziołowych :-(
oczywiście, zarejestrowałam już Marysię na kolejną wizytę do pana doktora, ale trochę się martwię, bo jest alergologiem - nie dermatologiem - i nie wiem czy będzie w stanie przeanalizować całą sytuację, czy, zważywszy na bardzo dobre wyniki testów alergicznych, doradzi antybiotyk doustny (który, obawiam się, nie usunie problemu skórnego), względnie - wizytę u dermatologa, i zaczniemy wszystko od początku...