Dodaj do ulubionych

Kij w mrowisko

17.10.14, 22:04
No może włożę trochę kij w mrowisko. Ale co do prezentów- mikołajkowych, świątecznych, urodzinowych...Czy Wasze dzieci na prawdę zawsze dostają tyle prezentów? Od dziadków, rodziców, chrzestnych, wujków...drogich prezentów? Czy zawsze dostają to co chcą, to co mają inni koledzy, to co jest modne? To czego nazwy czasami nie potrafię nawet przeczytać?
Ja kupuję bardzo dużo książek, bardzo dużo klocków, z których można wiele zbudować i rozwijać wyobraźnię...I wracam często myślami do czasów gdzie sznurek wyznaczał nam ulicę i nie mieliśmy specjalnych plansz ani dywanów ani zestawów...Czy ktoś ma tak jak ja i jest przeciwny ciągłemu kupowaniu wszystkiego?
Obserwuj wątek
    • burdziaa Re: Kij w mrowisko 17.10.14, 22:16
      U nas nie ma tylu prezentow, chociaz w pokoju 2 wielkie kubełki z zabawkami stoją z róznych darów i przechodnie zabawki, po kuzynach dobre to jest uwaźam.Julek jak pisałam marzy o butach a nie zbiera ani kart ani nie mamy gier komputerowych, ani lego tego strasznego tez nie zna więc odpowiadając na Twoje pytanie-da się ! Cieszą go naklejki, gazetki tamie z kiosku np z latarką, a hitem na urodziny były balony szał!
      Moje anioły
      Mój blog
      Julek lipiec 2007
      Leoś marzec 2012
      • hapie Re: Kij w mrowisko 17.10.14, 22:27
        Ja jestem przeciwko:) staram się zawsze zachęcić do tego co ja uważam za rozwijające. Tośka nie ma nic z monster Higha czy innych badziewi a z Violetty kimkolwiek jest ta postać ma płytę do słuchania:) zakłada nauszniki i udaje piosenkarkę wyjąc po hiiszpańsku. Z Tymkiem jest łatwiej bo jemu wystarczają karty piłkarskie.
    • lucy_cu Re: Kij w mrowisko 17.10.14, 22:32
      Czy ja wiem, czy kij w mrowisko? Ja tu nie raz pisałam, że u nas bywało, w tym samym roku, że jedno z moich dzieci dostawało na Mikołaja pierdółkę z kiosku, a drugie na przykład, w czasach naszej prosperity, teleskop za parę setek. Po prostu zawsze patrzyliśmy na to, kto się czym interesuje w danym momencie, to było najważniejsze. Nasze dzieci są kompletnie oporne na to, co mają inni (naprawdę- i uważam to za gigantyczny sukces wychowawczy; na przykład nie mają swoich komputerów, telewizorów, empetrójek, telefon jest jeden, "wyjazdowy" i używa go ten, kto akurat potrzebuje, ubierają się po swojemu- i to wszystko wzbudza szacunek u rówieśników, to jest w tym też fajne), mają swoje marzenia, takie bardzo własne, powiązane zwykle ze swoimi pasjami i bardzo nam się to podoba. Prezent jest zawsze jeden " na czaszkę" plus prezent dodatkowy w postaci książek, z ich ilością jest różnie. Co do kasy przeznaczanej na prezenty- to już zależy. Teraz to w ogóle jest sprawa z głowy, bo mamy zapaść finansową. W czasach, kiedy nam się fajnie powodziło, potrafiliśmy wydać dużo, ale nie dlatego, że nas rajcowała cena czegoś, tylko dlatego, że mogliśmy sobie na to pozwolić po prostu.
      Od rodziny prezentów gwiazdkowo-mikołajowych nie ma, tak mamy w rodzinie, umowa od lat. Rodzice "załatwiają" swoje dzieci.
      Oczywiście, masz sporo racji, pisząc o tym sznurku i wyobraźni. Na pewno zalew przedmiotów powoduje inflację i każdy, dorosły też, bardziej cieszy się tą jedną jedyną rzeczą niż piętnastoma. Więc u nas powodzi gadżetów nie ma. Natomiast bardzo żałuję, że tkwimy w bagnie finansowym, bo można mądrze i fajnie wydać dużą kasę i nie wydaje mi się, żeby to było coś złego. Więc samo hasło "drogi prezent" u mnie negatywnych skojarzeń absolutnie nie wywołuje.
    • alcea3 Re: Kij w mrowisko 17.10.14, 22:42
      Tak, agnes. jestem ja :)
      Nie kupuję wszystkiego, mierzę się z rozmowami, że "wszyscy" to mają, ale na szczęście nie ma ich za wiele.
      Zawsze starałam sie ją tak wychowywać, że nagradzamy drobnostkami. Moje dziecko cieszy sie z jajka niespodzianki jakby wygrało w totka :)


      Czasem oczywiście ulegam tak jak np ostatnio czy mogę dać jej pieniazka do sklepiku jak będzie w świetlicy, bo wszyscy chodzą i kupują słodycze ;) Ona nie jada w szkole, ale dałam jej 2 złote. Dziękowała mi cały dzień :)

      Każdy kupuje to co uważa iw ilościach jakie uważa, byle wszystko ze zdrowym rozsądkiem.
    • monikaj21 Re: Kij w mrowisko 17.10.14, 23:10
      Moje dostają chyba dość dużo, ale w większości to są prezenty, które cieszą dłużej niż przez chwilę. Zupełnie nie mam problemu, z tym, że coś jest modne i że ktoś nie potrafi przeczytać nazwy tego czegoś, o ile to jest coś co dzieci naprawdę kręci. A jeśli uważam, że ta rzecz nie ma sensu (dla dziecka, nie dla mnie, bo to nie ja mam dostać prezent) to mówię to dzieciakom wprost, tłumaczę dlaczego i nie było do tej pory problemu, że się upierały (tak było np. rok temu z Furby, który znalazł się w listach do Mikołaja).
      • myrtille Re: Kij w mrowisko 18.10.14, 14:35
        U nas od zawsze było 1 prezent od nas rodziców.
        Nigdy żadnych składkowych prezentów na Święta, na urodziny, na Mikołaja, na Dzień Dziecka.
        Amelka jak chorowała dostawała więcej, ale to już było w gestii obdarowujących, i to zwykle obcy ludzie, albo ciotki forumowe.
        Na prezenty od rodziny się to nie przekładało.
        Teraz sytuacja zdrowotna ustabilizowana, wróciły nasze codzienne reguły pt. książka na prezent czy lego na prezent.
        Książka też jest często bez okazji, bo po lubimy książki.
        Czasem kino z Amelką.
        Ale kompletnie obce mi są jakieś rodzinne narady, składkowe prezenty i imprezy 3 dniowe roczkowe lub inne:)
        • iki2007 Re: Kij w mrowisko 19.10.14, 15:33
          Mój Wiktor dostaje na Mikołaja to co chce, na szczęście jego zachcianki nie przekraczają naszych możliwości finansowych. Czasami bylo to coś co wiedzialam, że rzuci w kąt po tygodniu, a potem sam mowił że jednak myślał że to będzie fajniejsze. Zdarzało się, ze prezent był strzałem w dziesiątkę.
          Teraz mam wrażenie że uczy się na swoich błędach i pyta się nas o zdanie, co my sądzimy czy to będzie fajne itp.

          Na Gwiazdkę dostaje fure prezentow, zwykle drogich od dziadków, cioć , wujków - mamy dużą rodzinę. Na szczęście pytaja się co kupić więc wtedy sami z mężem decydujemy, obserwując czym się interesuje i w sumie dobrze go znamy, więc zwykle prezenty są trafione.

          I często chce to co zobaczy u kolegów, wtedy jest dyskusja czy to dla niego też będzie fajne, jeśli uznajmemy że tak, może sobie na to zbierać pieniążki. Ostatnio uzbieral na grę fifa 2015 i był z siebie baaardzo dumny.
    • hildegarda128 Re: Kij w mrowisko 19.10.14, 19:45
      Witajcie :) Moje dzieciaki prezenty na święta(Boże Narodzenie i Wielkanoc) dostają od:nas(rodziców),swoich chrzestnych(każda ma po jednym chrzestnym-tak się ułożyło.Ale jak przywożą dla chrześniaczki to dla siostry też;choć skromniejszy),oraz od babci mojej mamy-pozostali dziadkowie nie żyją). Te wszystkie prezenty,które dziewczynki otrzymują są dużo mniejszego kalibru cenowego,niż np. Furby (nie uważam go jako zasadnego prezentu,bo wiem,że szybko by powędrował na półkę :( ). Prezenty dla dziewczyn są w podobnej cenie. Moja mama wymyśliła,że da im w tym roku kasę w prezencie-ale pewna co do zasadności dawania kasy pod choinkę,nie jestem. Czy wasze dzieciaki dostały kiedyś kasę,na jakieś święta,czy tylko prezenty materialne ?
      • hildegarda128 Re: Kij w mrowisko 19.10.14, 19:50
        hildegarda128 napisała:

        ,oraz od babci mojej mamy-pozostali dziadkowie nie żyją).
        od babci-czyli od mojej mamy* (bo tak wyszło,jakby dostawały od praprababci)
      • monikaj21 Re: Kij w mrowisko 19.10.14, 22:41
        U nas kasę wszyscy znajdują pod talerzykiem wigilijnym (to od aniołka), a pod choinką prezenty materialne. Chociaż Mania w ubiegłym roku napisała do Mikołaja, że chciałaby 'coś z Tigera', więc dostała w kopercie 50 zł z karteczką 'na zakupy w Tigerze' :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka