rozdrażniona

23.06.07, 20:11
Wiele rzeczy mnie po prostu wkurza!
Wieczne pytania: jak się czujesz, nic Ci nie jest, co się dzieje, długo
jeszcze, kiedy termin?
Jak ktokolwiek dzwoni albo mnie zobaczy pyta i jak się czujesz - normalnie
bym zagryzła!!

Wnerwia mnie bałagan w domu, zrobiłam się jakąś pedantką bo każdy paproszek
czy lekki chaos w kuchni lub pokoju doprowadza mnie do szału.
Czepiam się o wszystko mojego ukochanego Męża, a On biedak musi mnie znosić.

Zostały mi jeszcze dwa, góra trzy tygodnie, a ja mam już po prostu DOŚĆ!
Do tego bóle kręgosłupa i twardniejący co jakiś czas brzuszek buuuuu :((((
    • lilianak1 Re: rozdrażniona 23.06.07, 20:35
      Mi jeszcze do tego wszystkiego dochodzi mamusia, która na moje własne życzenie
      przyjechała do starszaka i posiedzi prawie miesiąc. Która to raz wmawia mi że
      już powinnam rodzić (a ja mam termin na 5 lipiec, ale ten argument do niej nie
      przemawia), a zaraz potem twierdzi, że i 2 tygodnie po terminie można rodzić
      (no pewnie można i trzy, różnie bywa).

      Ludzie świksują bardziej niż my, zadają męczące pytania może i w dobrej wierze,
      ale to tylko wychodzi ich zakłopotanie. No bo w końcu ciężarna to dopiero
      zjawisko...
      • anneau Re: rozdrażniona 24.06.07, 09:20
        Mój mąż na moje wszystkie tego typu wyskoki / rozdrażnienia i żale reaguje
        głaskaniem mnie po głowie i mówi "jeszcze tylko 2 tygodnie kochanie"...
        albo "już niedługo"... TYlko nie wiem czy on bardziej mnie czy siebie
        pociesza :))))

        Tak to jest niestety i trzeba z tym żyć...

        ściskam
      • kamsi Re: rozdrażniona 24.06.07, 10:48
        A propos terminu i twórczych uwag ludzi na ten temat:) - ja mam termin na 27
        lipca, więc jeszcze nie tak szybko, aczkolwiek w stosunku do całej ciąży to już
        raczej krócej niż dłużej zapewne:) No i spotykam się z wszelkiego rodzaju
        uwagami na ten temat - najczęściej jednak, jak wspominałam w innym wątku, z
        zupełnym bagatelizowaniem tego, że to w zasadzie jeszcze tylko gdzieś tak z
        miesiąc i mogę czuć się różnie... Ostatnio (bezdzietna) koleżanka powiedziała
        mi, że termin o niczym nie świadczy, bo jej znajoma wyliczyła sobie termin na
        początek grudnia, lekarz jej wyliczył na 24 grudnia, a urodziła 27 stycznia:)
        No ludzie:)
    • agunibi Re: rozdrażniona 24.06.07, 12:07
      Joaska_29! Trzymaj sie i gryz ile wledzie, teraz Ci wolno! To chyba tak juz na
      koncowce. Mnie tez wszystko wkurza i tez odreagowuje na mezu albo... go glodze
      i nie gotuje, ot tak. Ale moj poczciwy wczoraj zabral mnie do kina i na randke,
      wiec chyba, jakos znosi mojego focha. Zostaly mi niecale 2 tygodnie (ale rownie
      dobrze moze to byc 4)
      Damy rade!!! A mezowie... widac po to sa zeby na kims odreagowac ten trudny czas
      (mam nadzieje, ze zaden tego nie czyta :)
    • musia79 Re: rozdrażniona 24.06.07, 12:51
      to fakt - dobijające są takie uwagi. Mnie najbardziej denerwuje to, że
      dociekliwe pytania (kiedy rodzisz, jeszcze sie turlasz, urodziłaś już?) zadają
      osoby wcale mi nie bliskie i to takie którym niechętnej nie udzielałabym
      odpowiedzi np. złośliwie koleżanki wrrr....mąż mnie jakoś znosi, muszę nawet
      przyznać,że już jako "doświadczony" (to "nasza" II ciąża) jest bardziej
      wyrozumiały :)) - zresztą staram się hamować, zwłaszcza ze względu na starszego
      synka..ale jak starszak jest w przedszkolu to sobie pozwalam :))
      a już do granic cierpliwości doprowadza mnie teściowa i jej światłe uwagi :[[ -
      np. wczoraj..przyszła jak pakowałam torbę dla maleństwa .. no i się
      zaczęło.."dlaczego takie cienkie te pajacyki?" mówię że "normalne-bawełniane,
      jest przecież lato" .. potem "dlaczego taki cienki ten kocyk" wrr.. "dlaczego ta
      czapeczka taka cienka" wrrr.. skończyło się tym, że wyciągnęła z szafki malucha
      polarowe pajace i welurowe, kaftaniki z troczkami (które kupiła teściowa a które
      schowałam głęboko ;) bo nie zamierzam ich używać;) i na koniec koc gruby,
      schowany na zimę - normalnie krew mnie zalała
Pełna wersja