Dodaj do ulubionych

kwestia Chrztu - katolicki punkt widzenia

20.02.08, 07:32
Zacznę od tego, że wyrażam moją opinię i nie mam na celu pouczania kogokolwiek
- same zrobicie co Wam sumienie podpowiada.
Ja jestem gorliwą katoliczką i dla mnie robienie szopki z sakramentów jest po
prostu obraźliwe. Chrzest nie ma na celu uspokojenia sumienia rodziców, czy
zamknięcia buzi wścibskim ludziom. Jest znakiem przynależności do Chrystusa i
włączenia do Kościoła Katolickiego (domyślam się, że chodzi o chrzest w tym
obrządku). A jeśli chodzi o gadki, że dziecko samo wybierze - to pozwólcie mu
wybrać od początku, czyli nie decydujcie też za niego czy przyjąć Chrzest.
Zresztą nie oszukujcie się: nie ma żywej wiary bez przykładu rodziców. Jeśli
ja nie pokaże dziecku, że Bóg jest najważniejszy, że Jemu ufam i Jego
wskazaniami kieruję się w życiu to wiara pozostanie w sferze laurki. I tak od
imprezy do imprezy: chrzest, komunia, ślub, pogrzeb.
I na koniec mam pytanie do tych, które mają ślub kościelny: pamiętacie, że
obiecałyście wychować dzieci po katolicku? Czy już się z tego zwolniłyście?
Czy przysięga małżeńska też ma dla Was niewielką wartość?
Obserwuj wątek
    • 07mamakarolinki Re: kwestia Chrztu - katolicki punkt widzenia 20.02.08, 07:39
      jestem tego samego zdania co ty!!!
      ---
      Karolina 22.07.07
      • pysiulek_79 Re: kwestia Chrztu - katolicki punkt widzenia 20.02.08, 09:10
        lepiej bym tego nie ujela
        • malenkie7 "tylko krowa nie zmienia poglądów" 20.02.08, 09:46
          My bralismy slub koscielny. A chrzcic nie zamierzamy. Nie chcemy juz
          przynalezec do polskiej katolickiej społecznosci. Zmienilismy nasze
          poglady. Kazdy ma do tego prawo. Nie uwazam, aby przysiega
          małżenska, zlozona ponad 4 lata temu obligowala nas do ochrzczenia
          dziecka. Szanuje decyzje i poglady innych - nie mialabym nic
          przeciwko, gdyby inni szanowali nasze.
          • kachna79 Re: "tylko krowa nie zmienia poglądów" 20.02.08, 09:53
            Jeśli komuś coś przyrzekasz, a potem nie dotrzymujesz słowa to stwierdzenie
            "tylko krowa nie zmienia zdania" załatwia sprawę? Oczywiście to Twoja sprawa. Ja
            poważnie traktuję przyrzeczenia.
            • patrice7 zgadzam sie z malenkie7 20.02.08, 10:15
              zawsze mozna zmienic poglady,kazdy ma do tego prawo i nie ma w tym absolutnie
              NIC zlego.
              Co do stwierdzenia wierzacy niepraktykujacy nie widze w tym nic dziwnego.Mozna
              wierzyc w Boga , a nie w istytucje kosciola, ksiezy itp.
              Tu akurat z tym stwierdzeniem zupelnie sie nie zgadzam.
            • malenkie7 Re: "tylko krowa nie zmienia poglądów" 20.02.08, 10:43
              kachna79 napisała:

              > Jeśli komuś coś przyrzekasz, a potem nie dotrzymujesz słowa to
              stwierdzenie
              > "tylko krowa nie zmienia zdania" załatwia sprawę?

              Jezeli ktos odwraca sie od społecznosci i instytucji - to ma ku temu
              pewne powody. W moim przypadku nie jest to kwestia "widzimisie".
              Kosciol katolicki jest instytucją obłudną, zakłamaną, mająca wg
              mnie, niewiele wspolnego z naukami Jezusa. Nie bede tego rozwijac,
              bo mozna na ten temat napisac niezłe opasłe tomisko.


              Oczywiście to Twoja sprawa. J
              > a
              > poważnie traktuję przyrzeczenia.

              Przyrzeczenie złożone mężowi ja traktuje BARDZO poważnie.
              Sugerowanie ze tego nie robie, jest nie w porządku.
              • pysiulek_79 Re: "tylko krowa nie zmienia poglądów" 20.02.08, 10:53
                ojej, dziewczyny nie nakrecajcie sie! mysle ze chodzilo o
                przyrzeczeniie ze po katolicku potomstwo wychowasz (bo sie to
                przyrzeka w trakcie slubu koscielnego) a nie ze wierna mezowi
                bedziesz
                • patrice7 anja_2 20.02.08, 10:57
                  Dobrze piszesz-wodki Ci dac :P
                  Tak powaznie zgadzam sie z Toba
                • kachna79 Re: "tylko krowa nie zmienia poglądów" 20.02.08, 11:03
                  dokładnie o to mi chodziło
              • kachna79 Re: "tylko krowa nie zmienia poglądów" 20.02.08, 11:05
                ale chyba nie od wczoraj KK jest taki zakłamany i obłudny, więc po co za
                pośrednictwem tej instytucji brać ślub? A poza tym jeśli mówisz, że KK jest
                zakłamany itp. to jest to tożsame z uznaniem, że ja jestem zakłamana. Uważam, że
                nie masz prawa mnie tak oceniać.
                • malenkie7 Re: "tylko krowa nie zmienia poglądów" 20.02.08, 11:55
                  > ale chyba nie od wczoraj KK jest taki zakłamany i obłudny, więc po
                  co za
                  > pośrednictwem tej instytucji brać ślub? A poza tym jeśli mówisz,
                  że KK jest
                  > zakłamany itp. to jest to tożsame z uznaniem, że ja jestem
                  zakłamana. Uważam, ż
                  > e
                  > nie masz prawa mnie tak oceniać.

                  Ciekawa dedukcja.
                  Nie znam Cie, wiec na jakiej podstawie mialabym Cie oceniac? Oceniam
                  polską instytucje kosciola katolickiego. To, że jakis ksiądz jest
                  zlym czlowiekiem, nie oznacza, ze ludzie w jego parafii sa zli. Ja
                  po prostu do tej instytucji nie chce nalezec.
                  Oczywiscie, jesli np uwazasz, ze in vitro to wyrafinowana aborcja (a
                  takie jest zdanie kosciola), no to tylko pogratulowac.

                  Slub bralam ponad 4 lata temu, i wtedy mialam jeszcze nie
                  dysponowalam taką wiedzą i doswiadczeniem, co teraz. Gdybysmy teraz
                  brali slub - nie zdecydowalibysmy sie na koscielny. Przysiege
                  małzenską traktuje jako obietice złożoną małżonkowi - a tak sie
                  akurat sklada, ze mamy z Pawlem taki sam stosunek do kosciola i
                  wyznajemy bardzo podobne poglądy.
                  • kachna79 Re: "tylko krowa nie zmienia poglądów" 20.02.08, 12:06
                    to nie dedukcja tylko kwestia znaczenia pojęć. KK to nie księża tylko tzw. lud
                    wierny czyli ogól członków. Domyślam się, że nie miałaś intencji mnie osobiście
                    określić mianem obłudnika, ale tak dokładnie napisałaś pisząc "Kościół jest..."
                    Natomiast co do in vitro to to już zupełnie inna dyskusja. Zresztą nie wiem skąd
                    czerpiesz wiedzę nt. nauki Kościoła w tej kwestii, bo po prostu to co napisałaś
                    jest nieprawdziwe. Kościół odrzuca In vitro, ale z zupełnie innych powodów.
                    • malenkie7 Re: "tylko krowa nie zmienia poglądów" 20.02.08, 16:00
                      kachna79 napisała:

                      > to nie dedukcja tylko kwestia znaczenia pojęć. KK to nie księża
                      tylko tzw. lud
                      > wierny czyli ogól członków.

                      To także instytucja, z przywódcami na czele, jak wielka korporacja,
                      z tym ze płaci podatków...


                      Domyślam się, że nie miałaś intencji mnie osobiście
                      > określić mianem obłudnika, ale tak dokładnie napisałaś
                      pisząc "Kościół jest..."

                      No cóz, to juz kwestia tego, jak interpretujesz moje slowa.


                      > Natomiast co do in vitro to to już zupełnie inna dyskusja. Zresztą
                      nie wiem ską
                      > d
                      > czerpiesz wiedzę nt. nauki Kościoła w tej kwestii, bo po prostu to
                      co napisałaś
                      > jest nieprawdziwe. Kościół odrzuca In vitro, ale z zupełnie innych
                      powodów.

                      Dla przykładu:
                      www.bosko.pl/codziennik/?news=7863
                      Mielismy z mezem problem z poczeciem dziecka. Wiedzielismy, ze jesli
                      zaszlaby taka potrzeba, to zdecydowalibysmy sie na in vitro. Z całym
                      szacunkiem - ale na pewno nie byłaby to wyrafinowana aborcja!!!

                      W ogóle kościół stoi na bakier z nauką, innowacyjnością czy
                      indywidualnością. Ech, to nie jest odpowiednie forum na takie wywody.
                      • patrice7 hmm 20.02.08, 16:21
                        Ja napisze jezszce jedno i wycofuję sie z dyskusji, poniewaz tak jak jedna z nas
                        napisala temat wiary to jeden z tych tematow , na ktory kazda ma swoja odpowiedz.
                        Wedlug niektorych nie mozna byc wierzacym-nieprktykujacym, nie mozna byc
                        "troche" w ciazy ,to powiedzcie mi jak mozliwe jest bycie niepijacym alkoholikiem?
                        • a.zaborowska1 Re: hmm 20.02.08, 20:24
                          religia poróżnia całe narody a co dopiero nasze forum :-)))) to
                          temat rzeka ale mimo wszystko podobają mi się posty i są trochę z
                          boku dzieci :-))
                      • kachna79 Re: "tylko krowa nie zmienia poglądów" 21.02.08, 07:06
                        w tej kwestii mogę zaproponować dwa dokumenty: instrukcja "Donum vitae" i
                        encyklika "Evangelium vitae".
              • e-ness Re: "tylko krowa nie zmienia poglądów" 21.02.08, 19:23
                malenkie7"Przyrzeczenie złożone mężowi ja traktuje BARDZO poważnie.
                Sugerowanie ze tego nie robie, jest nie w porządku"

                Slub koscielny to przyrzeczenie przed Bogiem,ze bedziesz kochac
                meza, chodzi tu o szczególna przysiege.
                jesli dla mnie koscól jako instytucja nie spełnał by moich oczkiwan,
                nie szła bym do ołtarza, a mezowi złożyła przysiege miłosci i
                wiernosci , w lesie na plazy, bez swiadków, bez Boga.:)))
    • chmurcia4 Re: kwestia Chrztu - katolicki punkt widzenia 20.02.08, 09:34
      Ja też się podpiszę pod tą wypowiedzią - tym bardziej, że od
      tygodnia zastanawiałam się nad tą kwestią (po
      przeczytaniu "starszego" wątku o chrzcie). Mam takie samo zdanie,
      ale bardziej mnie zastanawiało jedno wypowiedzennie "wierzący
      niepraktykujący" -> przecież to przeczy prawom logiki %[
      nie ma czegoś takiego - albo TAK, albo NIE. To tak,jakby
      mówić "pracujący niepraktykujący", "łakomczuch niepraktykujący"
      (przykkładów można mnożyć). Mówiąc najkrócej słowami samego Pisma
      Św. -należy być gorącym lub zimnym, a nie letnim... nasze słowa
      powinny być "tak, tak" - "nie, nie", a nie "nie wiem".

      Oczywiście można mieć swoje zdanie co do wiary oraz jej "jakości",
      ale bardziej trzeba się zastanowić nad tym czy jest się wierzącym i
      przyjmuje się zasady konkretnej wiary, czy też się nie jest
      wierzącym. Nie można bowiem mieć prawo jazdy i jeździć wg własnych
      upodobań, bo tak chcę - należy się dostosować do panujących reguł i
      je praktykować. W przeciwnym razie łamie się prawo - a w kontekście
      wiary - nie jest się członkiem konkretnego wyznania.

      ...
      • a.zaborowska1 Re: kwestia Chrztu - katolicki punkt widzenia 20.02.08, 10:16
        Temat religii zawsze jest kontrowersyjny od zalania dziejów. Wojny o
        religie powstają ludzie giną...
        Zgadzam się z autorką wątku i chmurcią. Człowiek powinnien określić
        swoje stanowisko w stosunku do wiary i żyć zgodnie z jej kanonami.
        Ale w życiu bywa różnie ... np. Ja jestem osobą pokłuconą ostatnio z
        Bogiem tzn. tak trochę się gniewamy. Moja córka idzie do komunni,
        chodzi na religie, prowadzamy ją do kościoła, wierzy w Boga wie, że
        nie wolno krzywdzić ludzi, jest dobrym wrażliwym dzieckiem. Dlatego
        też junior został min. ochrzczony bo chcę by on przyjął taka wiarę
        mimo szerokich moich wątpliwości. Bo gdy człowiek jest głęboko
        wierzący jest mu wtedy łatwiej.
        Ja rozmawiałam na ten temat z księdzem min. opowiedziałam o swojej,
        złości, żalu i buncie oraz nadziei że kiedyś to minie (jednym z tych
        z powołaniem) wysłuchał mnie powiedział tak: "jesteś bardziej
        wierzącą osobą niż nie jeden ten który codziennie chodzi do
        kościoła - tylko o tym jeszcze nie wiesz"
        • a.zaborowska1 Re: kwestia Chrztu - katolicki punkt widzenia 20.02.08, 10:24
          a w księży to też nie wierzę. Denerwuje mnie to, że są osobami
          decyzyjnymi nie ochrzcze np. Pani dziecka bo nie ma pani ślubu.
          Pytam jakim prawem? A spróbujcie załatwiac pogrzeb wtedy to dopiero
          trzeba mieć zdrowie i worek pieniędzy. Zresztą chyba przestanę się
          wypowiadać wtym wątku bo już mi ciśnienie skacze :-/
          • kachna79 Re: kwestia Chrztu - katolicki punkt widzenia 20.02.08, 11:08
            ale wiara katolicka nie oznacza "wiary w księży". Oni są tacy jak my - jedni
            uczciwi i gorliwi, inni pazerni i siejący zgorszenie...
    • anja-2 Re: kwestia Chrztu - katolicki punkt widzenia 20.02.08, 10:53
      Dziewczyny, ja dawno sie nie odzywalam ale postanowilam zabrac glos.
      W pelni zgadzam sie z malenkie, ze poglady zawsze mozna zmienic i nalezy to
      uszanowac. Skoro kachna piszesz, ze jezeli sie komus przysiega to trzeba slowa
      dotrzymac a co pwoiesz o ksiedzu Węclawskim, teologu, ktory po kilkudziesieciu
      latach kaplanstwa zrzucil habit i odszedl z Kosciola??? Nie zgadzal sie z
      wieloma kwestiami Kosciola i wiary i zdecydowal sie na odejscie.
      Mysle, ze to indywidualna sprawa kazdego czlowieka, kazda z nas ma inne
      doswiadczenia- ja moge otwarcie powiedziec jestem wierzaca niepraktykujaca, po
      tym jak dzien przed operacja mojej mamy ksiadz wyrzucil mnie z kosciola bo
      zamykal i nie pozwolil mi na kilka minut modlitwy cos we mnie peklo.
      Skoro niektore z Was pisza, ze sa mocno wierzace to rozumiem, ze nie
      uprawialyscie tez seksu przed slubem, nie mieszkalyscie z partnerem i nie
      stosowalyscie zadnej antykoncepcji. A teraz pewnie zacznie sie buirza i
      obrzucanie mnie blotem
      • kachna79 Re: kwestia Chrztu - katolicki punkt widzenia 20.02.08, 11:13
        "Skoro niektore z Was pisza, ze sa mocno wierzace to rozumiem, ze nie
        uprawialyscie tez seksu przed slubem, nie mieszkalyscie z partnerem i nie
        stosowalyscie zadnej antykoncepcji" - dokładnie ja tak żyję - dlatego określiłam
        się jako gorliwa katoliczka.
        Natomiast co do księdza Węcławskiego to jego odejście nie zwalnia mnie z
        wierności słowu danego Bogu. Ja traktuję wiarę bardzo indywidualnie. Jeśli mam
        dylematy to nie zastanawiam się co mówią i robią inni, tylko rozważam w sumieniu
        czego oczekuje ode mnie Bóg.
        • edzia.79 Re: DZIEWCZYNY LIPCOWKI SIE NIE KLUCA 20.02.08, 11:19
          po co te dyskusje.
          kazda ma prawo do wlasnego zdania a jedna drugiej nie przekona.

          kochane przywoluje was do pożadku
          :)))
          • edzia.79 Re: mialo byc KLOCA :) 20.02.08, 11:20
            N/T
          • kachna79 Re: DZIEWCZYNY LIPCOWKI SIE NIE KLUCA 20.02.08, 11:37
            Dla mnie to nie jest kłótnia. Dyskusja światopoglądowa jest zwykle gorąca. Wiem,
            że nikogo nie przekonam, ale tak jak pisałam na początku chcę jasno wyrazić
            SWOJĄ opinię na temat poruszony na tym forum. Przyznam, ze jako katoliczka czuję
            się często nierozumiana. I nie chodzi o to forum tylko o ogólną atmosferę.
            Chciałam żebyście chociaż spróbowały zrozumieć i zaakceptować mój punkt
            widzenia, pomimo że bardzo różni się od Waszego. Żyjemy ponoć w katolickim
            kraju, ale większość katolików boi się wyrazić swoją opinię. Dlaczego?
            Popatrzcie chociaż na tę dyskusję...
            • bobimax Re: DZIEWCZYNY LIPCOWKI SIE NIE KLUCA 20.02.08, 11:56
              Ty chcesz żeby dziewczyny zaakceptowały Twój punkt widzenia to Ty
              zaakceptuj innych punkt widzenia. Ja jestem katoliczką i rozumiem
              zarówno Twój jak i innych poglądy. Każdy ma swoje sumienie według
              którego postępuje. Może niepotrzebne były te pytania na temat chrztu
              bo i tak każda z nas musi sama podjąć decyzję nie sugerując się
              zdaniem innych.
              Ja nie miałam dylematu czy chrzcić czy nie., ale jest kilka rzeczy z
              którymi się nie zgadzam z Kościołem i mam po prostu inne zdanie i
              będę go bronić.
              • kachna79 Re: DZIEWCZYNY LIPCOWKI SIE NIE KLUCA 20.02.08, 12:09
                Ja uważam, że te pytania były na miejscu, bo po to jest forum żeby rozmawiać.
                Natomiast nie mamy wpływu na to jak ktoś zinterpretuje nasze wypowiedzi.
                • zorkaa Re: DZIEWCZYNY LIPCOWKI SIE NIE KLUCA 20.02.08, 12:57
                  ja nie uważam się za katoliczkę, ale zgadzam się z kachną. używanie
                  sakramentów świętych dla katolików, dla innych celów niż przeżycie
                  religijne jest naruszaniem uczuć religijnych. a tak na marginesie,
                  jeśli ktoś nie zgadza się z naukami kk, ale żyje wg zasad pisma
                  świętego i stara się naślaować chrystusa, to nie jest katolikiem
                  tylko chrześcijaninem.
    • monikaj21 Re: kwestia Chrztu - katolicki punkt widzenia 20.02.08, 14:52
      To jeszcze ja się wypowiem - generalnie zgadzam się z treścią
      wypowiedzi Kachny - też uważam się za osobę wierzącą, praktykującą i
      czasemi mnie nerw łapie jak ktoś sobie jaja robi z tego co dla mnie
      ważne ale myślę że radykalizm nie jest tu dobrą drogą - różni są
      ludzie, różne problemy - to, że jestem wierząca to nie jest przecież
      moja zasługa. Bardzo dużo miałam w życiu świetnych przeżyć
      związanych z wiarą, spotkałam super księży, fajnych ludzi od których
      się uczyłam wiary. Mimo to czuję się bardzo niedoskonała niestety. A
      co by było gdybym nie miała tego wszystkiego, gdybym miała inne
      doświadczenia życiowe - nie wiem. Podoba mi się to co ksiądz
      powiedział a.zaborowskiej, że jest bardziej wierząca niż wielu tych,
      którzy codzinnie chodza do kościoła, chociaż jeszcze o tym nie wie.
      Wierzę że jak umrzemy i trafimy do nieba to zdziwimy się bardzo tym
      kogo tam spotkamy i tym kogo nie spotkamy.
      Zawsze jak mnie nerw na kogoś chwyta w kwestii spraw kościelnych to
      myślę sobie jak by na to zareagował JPII i jestem pewna, że raczej
      by nie opieprzał tylko raczej próbował zrozumieć. Ja niestety do
      tego poziomu nie dosięgam więc zdarza mi się ;)

      I jeszcze się wyżalę na jedną rzecz, która mnie osłabia w tym poście
      czyli pisanie, że Kościól jest taki czy taki, bo jakiś ksiądz taki
      jest. Kościół to ludzie, a wszystkim, którzy tak mówią proponuję
      zadanie sobie pytania, jaki byłby Kościół gdyby wszyscy bez wyjątku
      ludzie w nim byli tacy jak ja - czy robiłby więcej dobra dla innych
      niż robi, czy byłby bardziej zaangażowany, bardziej otwarty na
      innych? Odpowiedź chyba nie jest trudna...
    • olcia.kaktus Re: kwestia Chrztu - katolicki punkt widzenia 20.02.08, 15:51
      A ja jako osoba niewierząca zgadzam się z Tobą. Do jednej rzeczy mnie mąż
      przekonał - nie można "być trochę w ciąży" czyli nazywać się katolikiem i nie
      praktykować. Dlatego określiłam się - nie jestem katoliczką.
      Czymś innym jest wiara w Boga, nie koniecznie oznacza to katolicyzm.
      A przystępowanie do obrządków kościoła katolickiego z założeniem, że się kłamie,
      albo robi się to z innych powodów niż własne przekonanie, jest "szopką" i może
      obrażać osoby głęboko wierzące.
      Ale też nie przesadzajmy - ja nauczyłam się tolerować i szanować wszystkich.
      Każdy ma swój punkt widzenia i wynika to z jego doświadczeń życiowych.
      • chanastel Niepraktykujący:) 20.02.08, 21:06
        a ja na temat sformułowania "niepraktykujący". Kiedyś słyszłam dobry kawał na
        ten temat. Przychodzi ksiądz w gości, przy kawce rozmawiają na temat wiary. Pani
        domu mówi że jest wierząca ale niepraktykująca. Ksiądz po chwili pyta czy może
        się wysikać? Pani domu tłumaczy mu gdzie jest toaleta a ten wstaje podchodzi do
        kwiatka w doniczce rozpina spodnie i zaczyna lać do doniczki. Pani domu na to
        oburzona co Ksiądz robi, jak można być tak niekulturalnym? a Ksiądz na to ja
        jestem kulturalny ale niepraktykujący:))))))
        • margaritka27 Re: Niepraktykujący:) 20.02.08, 21:23
          dobre
          • matizka Re: Niepraktykujący:) 20.02.08, 22:09
            mam bardzo wiele do powiedzenia na ten temat ( i to raczej z pozycjo
            osoby wierzącej - choć nie będę się tu licytować co do gorliwości),
            ale wolę na takie tematy rozmawiać na wychowanie w wierze niż tutaj.

            Moim zdaniem nasze forum jest na tyle unikalne ze swoją atmosferą,
            że nie powinnyśmy go tak łatwo psuć. I przepraszam kachna, że to
            powiem, ale gdyby taki wątek zaczeła jakaś "aktywna" dziewczyna to
            byłoby bardziej w porządku. Moim zdaniem nie wpada się do czyjegoś
            domu po to, by mu wygarnąć. Dla mniej np. a zaborowska, której
            historię znam z wielu poprzednich postów jest bardziej
            przekonywująca niz ktos kto jednym wątkiem sam sobie wystawia laurkę.

            Po prostu nawet jak chcesz się dzielić ewangelią to najpierw musisz
            zbudować jakiś fundament zaufania, a nie kogoś atakować
            • kachna79 Re: Niepraktykujący:) 21.02.08, 07:09
              Ja tu nie dzielę się Ewangelią (w sensie dosłownym) tylko wyrażam swoją opinię.
              Żeby mnie wysłuchać nie musisz mi ufać.
              A co do mojej aktywności na forum lipcowym to jestem tu od dawna, ale
              rzeczywiście mało się udzielam i sama kojarzę tylko kilka osób.
    • wyczyny wrocmy do zrodel 21.02.08, 00:45
      stwierdzilam, ze nie bede sie wymadrzac tylko poszukam w Biblii fragmentow dotyczacych sensu i znaczenia chrztu, a poniewaz "zywe jest słowo Boze i skuteczne osadzic zamysly serc ludzkich" moze pozwoli to komus rozwiazac dylematy...

      1. cytat Ewangelia św. Mateusza [3,11-12]mowi Jan Chrzciciel:
      11 Ja was chrzczę wodą dla nawrócenia; lecz Ten, który idzie za mną, mocniejszy jest ode mnie; ja nie jestem godzien nosić Mu sandałów. On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem. 12 Ma On wiejadło w ręku i oczyści swój omłot: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym».

      2. cytat Ewangelia wg sw. Mateusza 3[13-17]
      13 Wtedy przyszedł Jezus z Galilei nad Jordan do Jana, żeby przyjąć chrzest od niego. 14 Lecz Jan powstrzymywał Go, mówiąc: «To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?» 15 Jezus mu odpowiedział: «Pozwól teraz, bo tak godzi się nam wypełnić wszystko, co sprawiedliwe5». Wtedy Mu ustąpił. 16 A gdy Jezus został ochrzczony, natychmiast6 wyszedł z wody. A oto otworzyły Mu się niebiosa i ujrzał Ducha Bożego zstępującego jak gołębicę i przychodzącego na Niego. 17 A głos z nieba mówił: «Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie».

      3. cytat Ewangelia wg sw. Marka 16[15-16] mowi Jezus:
      15 I rzekł do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! 16 Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony.

      znalazlam jeszcze kilka cytatow, ale nie chce meczyc czytajacych:-)
      na koniec przytocze fragment, ktory do mnie bardzo przemawia i wrusza jednoczesnie:
      Ewangelia wg sw. Marka 10 [13-16]
      13 Przynosili Mu również dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego. 14 A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: «Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. 15 Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego». 16 I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je.
      • a.zaborowska1 Re: wrocmy do zrodel 21.02.08, 08:52
        cyt... 14 A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do
        nich: «Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie
        im; do takich bowiem należy królestwo Boże. 15 Zaprawdę, powiadam
        wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie
        do niego». 16 I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił
        je.""""""""""
        No właśnie nie trzeba kończyć nauk teologicznych żeby stwierdzić że
        dziecko niewinne czy ochrzczone czy nie do nieba pójdzie. A ksiądz
        pacan mszy na pogrzebie mojej małej na chciał zrobić bo jego zdaniem
        chrzest przez lekarza był nie ważny :-( trzeba było go przywieść na
        cmentarz samochodem bo miał 500m za daleko i pamiętam każde jego
        słowo suche,zimne "Przyjmij Panie to dziecko" odwracając się
        napięcie wyszedł z cmentarza. Może gdyby wtedy ktoś mnie z nich
        pocieszył, powiedział, spróbował wytłumaczyć, odprawił msze ... nie
        wiem :-( należało się tylko tyle bo ksiądz wziął tylko 20 zł.
        Jak dziewczyna wsześniej pisała mogę podsumować: jestem
        chrześcijanką w Boga wierze ale nie chce należeć do takiego
        kościoła. Kościół powinnien pomagać w takich tragicznych sytuacjach.
        I nie przemawia do mnie, że ksiądz też człowiek bo ja też jestem
        człowiek. Gdyby właśnie więcej czytali Pisma Świętego i byli
        cieplejsi dla ludzi, ludzie tak by się nie odwracali od kościoła.
        Natomiast moje dzieci sakramenty przyjmą bo nie mam prawa im tego
        odmawiać swoim buntem.
        Pan Bóg jeden a tyle ludzi na świecie nie ma czasu żeby
        sięwszystkimi opiekować :-)) dlatego księża powinni mu pomagać...
        Niewiem może mi kiedyś przejdzie i będę mogła się w przyszłości
        wypowiedzieć z większą wiarą.

        PS: A przy komunni to dopiero są loty, wszystko skromnie, prezentów
        drogich proszę nie robić, moja Andżelikapołowy modlitw nie rozumie.
        Ale 6 tyś na prezent dla kościoła trzeba dać od rodziców i 200 zł.
        za msze (no to to już mnie rozwaliło) jak to mówi moja 8-letnia
        córka "szkoda gadać"
        • monikaj21 Re: wrocmy do zrodel 21.02.08, 09:05
          Dziewczyny, ja to myślę, że z księdzem jest jak z lekarzem, jak
          macie za przeproszeniem 'betona' pod nosem to go olejcie i jak macie
          jakieś ważne sprawy, coś do pogadania to szukajcie innego. Naprawdę
          wśród księży jest wielu wrażliwych, normalnych ludzi.
        • anja-2 a.zaborowska 21.02.08, 09:05
          Ja bym ksiedza pacana zdzielila, wspolczuje Ci ze trafilas na takiego urzedasa -
          u nas bylo podobnie kiedy poszlam z siostra zalatwiac pogrzeb mojej mamy
          uslyszalam od ksiedza durne pytanie czy pogrzeb katolicki, pytam sie go a jaki
          no rozumie sie ze katolicki, a on na to ze widzi ze problemy z wiara byly, ja
          pytam sie jakie, a on do mnie ze on ma w karcie zapisane, ze ktoras z nas kiedys
          zapytala ksiedza czemu buduje sie takie wysokie kosioly - No i wedlug ksiedza tu
          lezal nasz problem z wiara.
          Dziewczyny, kazda z nas ma inne doswiadczenia, jedne trafily na super ksiezy
          inne nie, wydaje mi sie ze bez sensu jest przekonywanie na sile do swoich pogladow.
          Uszanujmy wzajemnie swoje poglady.
          • a.zaborowska1 anja2 21.02.08, 09:24
            Amen
            • olcia.kaktus Re: anja2 21.02.08, 10:51
              Dziewczyny, zakończmy dyskusję, tym co, moje poprzedniczki - Uszanujmy wzajemnie
              swoje poglady.
    • disno a ja ochrzciłam choć chyba nie wierząca 21.02.08, 12:59
      a już na pewno nie praktykująca. Dlaczego? Żeby ochronić moje
      dziecko w przedszkolu i szkole przed całą rzeszą gorliwych i
      prawdziwych katolików którzy będą się litować, ubolewać, nawacać na
      siłę, wytykać palcami i straszyć małe dziecko piekłem. Wiem co
      mówię - pochodzę częściowo z rodziny niewierzącej i wiem przez co
      przechodzili moi kuzyni w szkole, a potem ich dzieci w
      przedszkolach. Sama też kiedyś uczyłam w małej szkole gdzie na 198
      dzieci jedno nie chodziło na religię. Dzieci wyzywały (ciekawe skąd
      wiedziały że to coś złego) a nauczycielki nawracały i namawiały na
      religię, i same dawały dziecku odczuć że coś jest z nim nie tak.
      Piszę, że chyba nie jestem wierząca bo sama do końca nie wiem, ale
      do kościoła nie chodzę. Poślę więc małą na religię i do kościoła
      choć wiem, że bez mojego i męża przykładu i tak to nic nie da (tak
      było ze mną, religia, wszystkie sakramenty, kościół co niedzielę bez
      przykładu rodziców - bo ojciec ateista a mama niepraktykująca- aż do
      momentu gdy rodzice dali mi wybór, więcej w kośiele nie byłam)
      Nie wiem co będzie jak mała podrośnie, chciałabym mieć siłę aby
      powiedzieć głośno, że ja i moje dziecko jesteśmy niewierzący ale
      pewnie ze strachu przed naszym katolickim społeczeństwem i częścia
      mojej rodziny mała pójdzie do komuni a potem sama wybierze.
      Nie mam nic do osób wierzących, uważam że prawdziwa wiara to zródło
      szczęścia, niestety ja jej w sobie nie mogę odnależć.
      Wiem że to co robię nie jest zbyt dobre, bo jak się
      człowiek "zapisuje" do jakiejś instytucji to powinien przestrzegać
      jej regół na ale cóż. Nie chcę zeby moje dziecko było napiętnowane.
      Nie chcę z nikim polemizować ani dyskutować. Po prostu różne są
      powody.
    • m0nalisa troche agresywnie ale masz racje 21.02.08, 13:36
      w ten sam sposób tłumacze (niestety niektórym trudno to zrozumiec) dlaczego NIE
      OCHRZCZE DZIECI.
      a i nie mam slubu koscielnego!
    • boazeria Re: kwestia Chrztu - katolicki punkt widzenia 21.02.08, 19:00
      ja wierze w Boga,
      nie do konca wierze w ksiezy... :-)

      mojego syna chce wychowac na czlowieka wierzacego w Boga, wierzacego
      w dobro, na czlowieka ktory nie krzywdzi innych, uczciwego...

      mysle ze Bogu nie chodzilo o to zeby padac przed Jego obliczem co
      niedziela w pierwszej lawce i sluchac o pogladach politycznych
      ksiedza ale o to zebysmy kochali i szanowali siebie nawzajem

      skoro Bog jest wszedzie to czy jest Go wiecej w Kosciele?

      ale jednak wazny jest dla mnie slub koscielny, wazny jest chrzest
      mojego dziecka- ofiarowuje mojego synka opiece Boskiej

    • makikii Re: kwestia Chrztu - katolicki punkt widzenia 21.02.08, 22:46
      Trudno nie zabrac głosu... Dla mnie wiara jest jak oddychanie. Jej sens zrozumialam najmocniej gdy kilka lat temu, nagle zmarl moj tatus (bardzo mocno bylam z nim zwiazana). Gdyby nie wiara w Boga... moze bym nie zwariowala, ale byloby mi duuuuzo ciężej. Wiec sakramenty sa dla mnie naturalną konsekwencją pewnej drogi która obralam kiedys i ktora staram sie zyc do dzisiaj.
      Bóg jest dla mnie ucieczką, radością. I nie bedę próbować nikogo na siłe do tego przekonywać, bo na rozum nikt tego nie kupi. Boga trzeba przezyc, doswiadczyc, posmakowac. Wtedy ani zly ksiadz, ani zadna instytucja, ani ludzkie gadanie, nic nie jest w stanie zaszkodzic takiej relacji.
      I tak sobie chodze z tym skarbem w sercu, a ludzie pytają skąd wsród problemów tyle mam radosci. Ano mam. I mam nadzieje ze bede ją miała na zawsze.
    • ja-goda1 Re: kwestia Chrztu - katolicki punkt widzenia 22.02.08, 09:49
      Bardzo mi się podoba nasza dyskusja, bo przecież można się lubić, szanować, mimo
      różnic w poglądach. Nie musimy wierzyć tak samo, żeby sie wspierać w trudnych
      chwilach i wspólnie dzielić radości.
      Jestem osobą wierzącą, praktykującą i choć nie wszystkie reguły panujące w KK mi
      odpowiadają to przyjmuję je, bo tak mnie wychowano. Nie mogę o sobie powiedzieć
      tak jak Kachna że żyję w 100% w zgodzie z naukami KK, ale pracuję nad sobą,
      staram się dążyć do doskonałości choć nie raz mam wiele wątpliwości. Wiara to
      dla mnie również szacunek i tolerancja dla tych którzy żyją i myślą inaczej jak
      ja. Dlatego czytając Wasze wypowiedzi rozumiem racje każdej z Was, co nie
      przeszkadza mi nadal zyć i myśleć po swojemu.
      Pozdrawiam, A.
      • kachna79 Re: kwestia Chrztu - katolicki punkt widzenia 22.02.08, 13:15
        życie w 100% zgodnie z nauką KK to dla mnie ideał; udaje mi się to w kwestii
        etyki życia małżeńskiego, ale ogólnie na pewno dużo mam jeszcze do zrobienia.
    • shemreolin Dlaczego "katolicy" nie szanują swojej wiary? 22.02.08, 10:52
      Zgadzam się z kachna79! Ja nie chce chrzcić dziecka, bo sama nie wierze, mam
      alergie na instytucje KK i generalnie na pseudokatolików. A dla mnie
      pseudokatolicy to te osoby, które zmuszają i szykanują innych, którzy nie chcą
      chodzić do kościoła, brać ślubu przed ołtarzem i chrzcić dzieci. To taka trochę
      współczesna inkwizycja.

      Prawdziwy katolik nigdy nie zaakceptuje by w w jego kościele brał ślub ateista i
      kłamał w żywe oczy księdzu i wszystkim świadkom tego zajścia. Tak samo nie
      pozwoli by niewierzący rodzice chrzcili dziecko, które i tak potem zostanie
      wychowane bez Boga.

      Ja mam właśnie taki problem, że najpierw jak zaszłam w ciąże to rodzina NM
      nalegała na ślub i nie mogli sie pogodzić z tym, ze ślubu nie będzie (chociaż w
      końcu to zaakceptowali, tylko że na pewno z bólem). Teraz koniecznie opierają
      się (włącznie z NM), że dziecko powinno być ochrzczone dla świętego spokoju.

      Ja jestem jedyną osobą, która jest przeciwko. Moja rodzina sie raczej nie
      wtrąca, chociaż uważają, że jednak w naszym kraju łatwiej jest jak się jest
      ochrzczonym.

      Problem w tym, że ludzie nie odróżniają już religii od kultury. Dla większość z
      nich to jest tylko kwestia obyczajów i rytuałów, a nie wiary w Boga.

      A co jest najciekawsze... zauważyłyście, że pseudokatolicy wpychają swoje
      poglądy tylko niewierzącym? Gdybyście np. były innego wyznania, to by nie
      pisnęli nawet, by było im głupio i niezręcznie. Ale jak ktoś w ogóle nie ma
      potrzeby wierzyć w cokolwiek, to łatwiej go zmusić do przejścia na jedyna i
      dobra stronę.

      Obecnie postawiłam sytuację tak, że ja nawet palcem nie kiwnę w przygotowywaniu
      chrztu, tłumaczeniu sie przed księdzem dlaczego nie mamy ślubu kościelnego itd.
      Jak im zależy żeby chrzcić to niech sie sami męczą i tłumaczą ze wszystkiego.
      Jak im się uda przez to przebrnąć to spoko. Teściówka już kilka razy próbowała
      mnie namówić na różne przekręty, żebyśmy np. mówili, że sie pobierzemy, ale
      później, albo nawet chciała zrobić tak, ze niby ja wyjechałam do pracy za
      granice i dlatego mnie nie ma. No cuda na kiju! Ale powiedziałam, że jak ktoś
      będzie chciał ze mną gadać, to nie mam zamiaru ukrywać tego kim jestem i jaka
      jestem. Albo to ksiądz zaakceptuje, albo nie. I nie zdziwiłabym sie, gdyby nie
      zaakceptował. Właściwie liczę na to. ;)

      A co do szykanowania z powodu braku chrztu. Nasze dzieci nie raz i nie dwa będą
      z jakiegoś powodu wyśmiewane. Taka jest prawda niestety. Dziecko trzeba nauczyć
      żeby umiało sobie radzić z takimi sytuacjami. Nie można żyć cały czas pod
      publiczkę. Jeśli dziecko będzie rozumiało kim jest i dlaczego, to nie będzie z
      tego powodu beczeć. Trzeba tylko z nim rozmawiać i tłumaczyć mu wszystko.

      A swoja droga jak to będzie później? Najpierw rodzina nalega na chrzest, potem
      na komunie, będzie sie dopytywać czy dziecko chodzi na religie... To w końcu
      czyje to dziecko? Czasami wydaje mi się, ze starsi ludzie nadal uważają nas za
      dzieci i chcą nami manipulować.

      Nie dajcie sie! ;)
      • disno Re: Dlaczego "katolicy" nie szanują swojej wiary? 22.02.08, 11:19
        shemreolin zgadzam się w Tobą w 100%, natomiat wybrałam opcję "dla
        świętego spokoju", która ma chyba więcej wad niż zalet. Bo ciążko
        będzie uczyć dziecko poczucia własej wartości i tego kim jest
        jednocześnie odstawiając z nim "religijną szopkę". Szczerze mówiąc
        cały czas się zastanawiam czy dobrze zrobiłam i czy postąpię tak
        przy następnym dziecku.
        Makikii właśnie takiej wiary zazdroszczę ludziom.
        Pozdrawiam wszystkie bez wzgędu na poglądy i wyznanie.
      • kachna79 Re: Dlaczego "katolicy" nie szanują swojej wiary? 22.02.08, 13:21
        Widzę, że poglądy mamy bardzo podobne:) Ja uważam, że trzeba się określić "jest
        tak i tak" - jestem zimna albo gorąca ("mowa wasza ma być tak tak, nie nie").
        Szanuję ludzi, którzy umieją jasno się określić i wiedzą czego chcą - tak jak
        Ty. Natomiast co do wybiórczości i chowania głowy w piasek to domyślasz się co
        myślę;)
        • izamig jak dla mnie to kachna79 pomyliłaś fora dyskusyjne 22.02.08, 18:55
          wiara to jest indywidualna rzecz każdego człowieka i moim zdaniem
          nie jest to temat do dyskusji, bo tak jak i polityka wywołują tylko
          niepotrzebne spory
          • shemreolin Re: jak dla mnie to kachna79 pomyliłaś fora dysku 22.02.08, 21:45
            Prawdę powiedziawszy myślę, ze w obecnych (i nie tylko) czasach wiara nie jest
            tak do końca indywidualna sprawą człowieka, bo inaczej niektóre z dziewczyn nie
            stały by przed dylematem czy chrzcić żeby ludzie nie gadali czy nie.

            Myślę też, że każdy prawdziwy katolik, muzułmanin czy żyd by sie wnerwił, gdyby
            ktoś robił przedstawienie z jego wiary,sakramentów lub obrządków.

            Dyskusja nie dotyczy tego kto w co wierzy i kto jest lepszy czy gorszy. Chodzi
            bardziej o to czy należy iść z tłumem, poddawać się presji społeczeństwa i
            rodziny w imię ich jedynych słusznych racji. I czy takim zachowaniem pod publikę
            nie rani sie uczuć religijnych osób, które traktują poważnie swoją wiarę.

            Każda z nas sie chyba zgodzi, że powiedzmy wyjazd do krajów muzułmańskich i
            wzięcie na prędce ślubu w tamtejszym obrządku, bo np. to szalenie trendy czy
            glamour, jest obrazą uczuć religijnych prawdziwych muzułmanów. Dlaczego wiec u
            nas sami wierzący naganiają niewierzących stadami do swojego kościoła, ocierają
            łzy wzruszenia, gdy ich dzieci przed ołtarzem dopuszczają sie krzywoprzysięstwa?
            Zastanawiam sie jak matka może sie cieszyć ze ślubu swojego dziecka, jeśli go
            tam niemalże siłą zaprowadziła, szantażami, groźbami itd. Czy naprawdę jest tak
            wypaczona, ze nie umie dostrzec szopki, którą urządziła, czy siedzi zadowolona z
            siebie, że jej sie udało szatana wyplenić spod skóry syna lub córki? ;)

            Ja powiem szczerze, ze bardzo szanuje katolików, którzy wierzą mocno,
            przestrzegają zasad wiary, żyją zgodnie z jej dogmatami. To bardzo trudne, ale
            piękne. Mieć własne zasady i kierować sie nimi w życiu to w dzisiejszych czasach
            rzadkość.

            Dlatego prawdziwy katolik szanuje ateistę, tak jak prawdziwy ateista szanuje
            katolika. A wszyscy ci, którzy skaczą sobie do oczu i nawzajem wciskają swoje
            racje są po prostu krzykaczami i nikim więcej.

            Taka dyskusje to prawdziwa perełka na naszym forum. Przynajmniej poznamy sie
            lepiej, a nie tylko kupy, ząbki i azs. :P
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka