dmgr
07.03.08, 10:34
Jak pisałam Paweł nie uchronił się przed infekcją wirusową w naszym domu i
wczoraj dostał gorączki. Stwierdziłam, że poczekam do rana bo i tak mnie już
żaden lekarz nie przyjmie a nie mam jak dojechac do przychodni i co zrobic ze
starszą też chorą córką. Jednak temperatura utrzymywała się cały cza powyżej
38 mimo, że podawałam paracetamol co 4 godziny. O 17 dzwonię do przychodni bo
mąż już wrócił czy mogę przyjechac a ona mi, że mam odczekac do 19 i na
pogotowie, bo u nich juz dawno limity wyczerpane. Kumacie? Limity? dziecko z
gorączką (nie wpominając, że we wtorek miałam starcie z powodu odmowy mi
wizyty domowej do starszej córki z wymiotami i gorączką). A co między 17 a 19?
Więc pojechaliśmy na pogotowie po 19 ludzi tłum, Młody cały czas stekał od
paru godzin, temperatura 38,5, okazało się, że ma tą samą infekcję niestety
antybiotyk dostał. Spał tylko na moich rękach jak go odkładałam do łóżeczka
płakał i do tego doszedł katar więc w nocy spalismy malutko. Taki biedny był,
stekający, rozpalony. Służba zdrowia jest do DUPY!!! Lekarz na pogotowniu
powiedział, że koniecznie muszę wnieśc skargę na tą przychodnie bo oni sobie
sami przepisy ustalają i trzeba tam zadziałac. Mam juz kontakt na Rzecznika
Praw Pacjenta.