atenette
29.03.08, 15:37
Mieszkam za granica i (oprocz spotkan z kolezankami) jestem
wlasciwie z dzieckiem caly czas sama. Maz wychodzi wczesnie rano a
wraca pozno i jego takze Emilka widzi moze godzine dziennie. Dlatego
jest strasznie do mnie przywiazana. 3 tygodnie temu pojechalysmy (ja
i ona) do Polski. Pierszy tydzien spedzilismy u tesciow gdzie
Emilka, pomimo placzu na poczatku, kiedy ktos chcial ja wziac na
rece, dosyc szybko sie przyzwyczaila i moglam ja nawet na chwile
zostawic. Potem 2 tygdonie u moich rodzicow i wlasciwie z dnia na
dzien coraz gorzej. Ostatnie dni wygladaly tak, ze nie moglam sie
nigdzie ruszyc bo byl placz. Marudzila tez kiedy ktos chcial ja
wziac na rece. Kiedy szlam sie kapac rodzice stawali na glowie, zeby
ja zabawic.
Wczoraj wrocilysmy no i jest strasznie. Tatusia oczywiscie nie
poznala i na kazda probe dotkniecia jej nawet reaguje histerycznym
placzem. Tak samo zachowywala sie dzisiaj kiedy bylysmy u kolezanki -
rozplakala sie nawet kiedy kolezanka zlapala ja tylko za raczki.
Lazi za mna krok w krok i najchetniej siedzialaby na moich kolanach.
Co zabawne - kiedy jestesmy same w domu i znikne jej z oczu to nic
sie nie dzieje, ale kiedy zostaje z kims innym to juz po sekundzie
jest histeria. Tak wiec nie moge isc nawet do WC, bo albo placze, ze
mnie nie ma, albo ja boje sie ja zostawic (juz nie raz uderzyla sie
w glowe wspinajac sie na meble).
No po prostu tragedia :(. Lek separacyjny to nie mit jednak :(. A
jak jest u Was?