latortura
09.09.08, 09:50
dziewczyny...juz nie wiem co myslec...
przez całe moje zycie nie miałam chyba tylu zmartwien co przez
ostatnie 14 m-cy zycia mojego Synka,
całą ciaze przeszłam ksiazkowo, brałam wczesniej kwas foliowy jakies
8 m-cy, ciaza była przemyslana, zaplanowana, nie wypiłam w niej
grama alkoholu, nie zapaliłam papierosa, dbałam o dziecko,
zaczeło sie od porodu (w terminie) - miałam jakis krwotok
wewnetrzny, 2 razy spadało tetno dziecka, nie zrobili mi cesarki,
miałam rodzin naturalnie, małe rozwarcie a skurcze mega, Synek za
długo w kanale rodnym i...urodził sie z krwiaczkiem podokostnowym ;(
i zaczeło sie...
USG głowki, kontrola neurologa, rehabilitacje, obawa czy krwiaczek
sie wchłonie (pozniej sie dowiedzialam ze mógł skostniec tak jak
był), w szpitalu nie wyszło raz badanie słuchu jednego uszka,
dopiero za drugim razem, do tego na koniec zółtaczka, naswietlanie...
ciezkie poczatki- dziecko płaczliwe, niespokojne, ciezkie noce,
wizyta u feralnej neurolog z diagnozą: widac duzo oznak
niedotlenienia mozgu,
rozpacz totalna, kilka przepłakanych dni,
i znowu USG głowki, asymetria komór bocznych mozgu, obserwowac
dziecko itd, itd,
trafilismy do super pani neurolog, okazało sie ze oznak
niedotlenienia nie ma, wszystko sie ładnie poukładało, dziecko
rozwija sie prawidłowo,
USG główki nadal pokazuje zmiany ale lekarka mówi ze tak juz
zostanie, taki urok dziecka i ze wiele tak ma ale nawet nie wie bo
nie robią USG wszystkim dzieciom,
do tego wszystkiego skaza białkowa, Synek obsypany - czego by nie
zjadł (lub wczesniej ja karmiąc piersią) to krostki na buzi,
marzyłam o dziecku pieknym jak z reklamy, starałam sie jak mogłam,
wszystko miał wyprane, wyprasowane, piekna posciel, ladne ciuszki,
dobre kosmetyki i ta wysypka,
było mi tak cholernie przykro ;(
alergie odziedziczył po mnie, łudziłam sie ze Go to ominie, w ciazy
nie piłam mleka litrami, nie jadłam cytrusów,
alergia jakby powoli mijała, buzia ładna juz od dawna, je coraz
wiecej ;)
a teraz nózki...nozki szpotawe, wygiete troche w łuki od kolanek w
dół, ortopeda pociesza ze same sie wyprostują ale padło tez słowo
krzywica,
dawałam wit. D3 regularnie...
w ciagu tych 14 m-cy Synek był juz u wielu lekarzy, jest przebadany
od główki po stópki, jets po wizycie u okulisty (na szczescie ok,
choc babka przed wejsciem do gabinetu powiedziała: oj ucieka oczko),
robie co moge by był zdrowy,
mam wrazenie, ze ktos gra ciągle na moich uczuciach, kaze mi sie
martwic a pozniej okazuje sie ze jest ok,
NA CAŁE SZCZESCIE narazie jest w porzadku,
porównując z rówiesnikiem kolezanki Synek jest naprawde bardzo mądry
(tzn ona sama mówi ze widac róznice, to nie tylko moje
spostrzezenia), jest bardzo rozumny, szybko wszystko łapie itd,
od urodzenia tylko raz miła foraczke (3 dniówka przy zabkach), nie
choruje, nie przeziebia sie (tfu, tfu),
takie skrajnosci - dowiaduję sie o strasznych diagnozach a On np w
ogole nie choruje,
sorki za ten post ale chciałam sie wygadac,
musze jeszcze dodac, ze urodził sie z wagą 3570 wiec cieszyłam sie
ze taki normalny, przecietny bobas (bardzo pragnełam drobnego
dziecka badz takiego w sam raz) a On przybierał szybciutko na wadze
i jest bardzo duzym chłopcem (po tacie),
nie nacieszyłam sie długo malenkimi ciuszkami bo tak szybko
zamieniałam je na coraz to wieksze ;)
chciałam tylko powiedziec ze wszystko jest inaczej niz myslałam ze
bedzie (wiem, wiem - powiecie, ze zycie jest inne niz sobie
wymarzymy), najpierw termin porodu miałam na 4 lipca (tak mi sie
strasznie podobała ta data, ja mam ur. 4 sierpnia i tak mi to jakos
super pasowało ;) a urodziłam 26 czerwca ;( w ogole ta data mi nie
pasowała ;)
myslałam ze chłopczyk bedzie miał ciemne włoski i niebieskie oczy, a
tu...blondynek ;)
Synek jest dla mnie najpiękniejszy - wiadomo, jest slicznym
chłopcem, duzym, rozumnym, ale dlaczego musze przez ten czas Jego
rozwoju tak czesto sie martwic? czego sie jeszcze dowiem? ze siusiak
ma miec zabieg mimo iz dbam o niego odpowiednio (wszystko o co dbam
i tak okazuje sie, ze nie jest perfekcyjne, czasem mysle, ze
niepotrzebnie tak sie staram),
wiem, ze mamą jest sie juz przez całe zycie, dziecko daje mi wiele
radosci, ale nie wiedziałam ze w tak krótkim czasie bedzie juz tyle
zmartiwen ;(
wiem, ze kazda mama ma inne problemy z dzieciątkiem, nie chce
narzekac, chciałam sie tylko wyzalic po wczorajszej wizycie u
ortopedy,
acha, i na koniec..........nadal nie wiem czy szczepic na Odre,
R,Ś... poprostu najzwyczajniej w swiecie sie...boje...
nie czytam juz tego posta od nowa, pewnie jest masa błedów,
musze troszke popracowac bo jestem w pracy,
miłego dnia dziewczyny
pozdrawiam