Spacery osiedlowe

01.10.08, 21:20
Od czasu kiedy Mała chodzi, spacery są bardziej uciążliwe. Wiadomo, ona w
jedną, a ja w drugą stronę. Wózek jest be, a na rękach u mamy też już nie
chce. Ale nie o tym chciałam...
Mała teraz odkrywa świat i najbardziej podobają jej się spacerki po trawie. I
wszystko byłoby OK, gdyby nie te pieprzone psie kupy :/ Już mnie to wnerwia
strasznie!!! Skoro koło bloku jest trawnik, to znaczy że wszystkie osiedlowe
psy muszą na nim robić kupy. No matko jedyna, przecież są inne miejsca na
wyjście z psem, a poza tym należałoby posprzątać po pupilu. Uwielbiam
zwierzęta, ale są pewne granice. To gdzie to moje dziecko ma chodzić po
trawie, skoro wszędzie to okropne kupska leżą??? A jeszcze jak Mała ujrzy
"brązowe coś" na zielonej trawie, to jej się oczy świecą i musi dotknąć. Na
szczęście jeszcze jej się nie udało, ale tylko patrzeć aż któregoś dnia
wywinie orła na obrzydliwe kupsko. Normalnie wkurza mnie to przeokropnie!!!
    • patrice7 Re: Spacery osiedlowe 01.10.08, 21:21
      -Jasiu co jesz?
      -Miesko.
      -A skad masz?
      -samo przypełzło

      :P tak mi sie skojarzyło:P
    • kamamama2 Re: Spacery osiedlowe 01.10.08, 21:28
      Ja mam też niezłą historię.
      100 m od mojego domu jest park, niewielki i zaniedbany był. okazało
      się, że jest projekt i są pieniądze na jego rekultywacje, tylko...
      babcie i dziadki przez 2 lata pod rząd zbierali podpisy, że dzieci
      śmiecą i hałasując nie daja odpoczywać, więc nie może być placu
      zabaw, no i psy nie będa miały gdzie chodzić. Nóż się w kieszeni
      otwiera. Wczesną wiosną tego roku rozpoczęto jednak prace. Wycięto
      sporo starych drzew, są rośliny, alejki, ogrodzenie, ale place zabaw
      wciśnięte w kąt przy płociue, takie, że wejdzie 5 dzieci i już tłok,
      nie powstał tor dla rolkarzy i deskorolkarzy no i bedzie mozna
      wprowadzać psy, ale trzeba po nich sprzatać,
      Park miał być otwarty 1 czerwca, wciąz zamknięty jest. I chyba
      kiedyś jak byl zapuszczony to był lepszy, co prawda z jedną
      piaskownicą, ale alejki wśród drzew byłu super. Teraz jak z obrazka,
      tylko ludzi tam nie wpuszczać.
      A swoją drogą psie kupy wszedzie to skandal. I ja nie jestem anty-
      psia, bo psa zawsze miałam, a Rupert też miał obiecanego, niestety w
      tej chwili to niemożliwe.
      A już najbardziej wnerwiaja mnie paniusie z psem w piaskownicy, jak
      się zwróci uwagę, to zawsze jest, ze mój Azorek, Reksio itp nie sika.
      No pewnie i bąki fiołkowe puszcza.
      • andzia84 Re: Spacery osiedlowe 01.10.08, 21:33
        50m od mojego domu jest plac zabaw,bradzo fajny a za nim duży kawal
        trawy z bramkami dla dzieci ale oczywi scie okoliczni psiarze
        upatrzyli sobie za super miejsce na spacery,pomijam .że psy srają i
        nikt nie sprząta ale przechodząc przez plac zabawa nikt nie pomysloi
        żebypsa, wziąc na smych bo przecież piesek łagodny.grr...
        sama mam psa ale takie zachowania doprowadzają do szału
        • pysiulek_79 Re: Spacery osiedlowe 01.10.08, 21:40
          Lusi po ostatnim spacerze po trawce tak jechaly buciki i raczki
          (bylo kilka razy bach),ze powiedzialam ze nigdy wiecej... dla
          scislosci - nie wlazla w zadne psie gowno ale trawa tak smierdziala
          psimi szczochami, ze szok (Warszawa, Kabaty, pas zieleni miedzy
          blokami a sciezka rowerowa przy metrze - rzeczwiscie duzo ludzi tam
          psy wyprowadza ale nie sadzilam ze az tak smierdzi). Brrr....
    • lilka.k Re: Spacery osiedlowe 01.10.08, 21:39
      Ja chłopcow wypuszczam z wózka na boisku do gry w piłkę nożną. tam nie widzialam
      psich odchodow :)
      Ja tez sie na to wkurzam, ale to jest walka z wiatrakami.
    • monikaj21 Re: Spacery osiedlowe 01.10.08, 21:53
      Dołączam się - wku%^#* mnie to na maksa!
      • enya81 Re: Spacery osiedlowe 01.10.08, 23:14
        Nic nie mówcie u nas nawet chodniki zasrane na osiedlu. To żeby było co czyścic z kół wózka po spacerze grrr
    • babajagaa Re: Spacery osiedlowe 01.10.08, 23:26
      No co wy,przeciez po trawie sie nie chodzi

      a tak na powaznie,to mnie juz nie dziwia takie rzeczy u nas,zreszta
      ostatnio pisalam jaka mialam scene bo nie pozwolilam na trawe wejsc
      gdzie lezaly kupy.
      • ankas4 Re: Spacery osiedlowe 02.10.08, 06:04
        Tu jest ekstra pod tym wzgledem, bo sa parki gdzie psy moga byc wyprowadzane i
        sa parki TYLKO dla ludzi, czujecie ... w Polsce zaraz jacys obroncy zwierzat
        wpadliby na pomysl protestow pod haslem;"dyskryminacji zwierzat " lub cos takiego :)

        genialne to jest, zero kup , czysta trawka i normalne samopoczucie
        bezpieczenstwa w parku! bo w Polsce procz kup boje sie zawsze psow bez kagancow
        , bez smyczy, ktore sobie samowolnie lataja gdzie chca!

        Sciskam
    • lilianak1 Re: Spacery osiedlowe 02.10.08, 08:16
      Mnie też teraz wkurza, ale jak miałam psa a nie miałam dzieci to nie
      widziałam problemu w wyprowadzaniu pieska na trawkę pod blokiem. Z
      drugiej strony pies robi jak mu się chce, więc ciężko czasem nad tym
      zapanować. Ale teraz to jeszcze jakoś jest, najgorszy okres syfu
      jest po zimie. A może masz w pobliżu jakiś park, może warto chodzić
      tam z małą. Najpierw wózkiem potem na nóżkach. Spróbuj ją jakoś
      przekabacić, może po kilku dniach pozna trasę i wysiedzi w wózku do
      parku.
      • malenkie7 Re: Spacery osiedlowe 02.10.08, 08:26
        temat walkowany na forum o Zwierzakach od zawsze. tez tego nie
        znosze, ale... urzednicy sami z siebie nic nie zrobią, trzeba pisac,
        pisac, i jeszcze raz pisac... dzwonic, skarzyc. do usr...nia za
        przeproszeniem.
        z drugiej strony co z takim psim g...m ma zrobic wlasciciel, nawet
        jak zapakuje w torebke? czasami na duzej przestrzeni nie uwidzi sie
        kosza. ma wlozyc do kieszeni? co innego jak wokol sa kosze -
        niesprzatniecie po pupilu to po prostu potworne swinstwo.
        nie ma regulacji prawnych i kar - to nie ma porządku.
        • badowimo Re: Spacery osiedlowe 02.10.08, 08:59
          jak sie opiekuje psem to niech sobie radzi...Zabiera kupe do domu
          albo radzi sobie inaczej, to jakby nie nasz problem. Ludzi, ktorzy
          maja dzieci i te dzieci chetnie skorzstalyby z trawy. U nas na
          osiedlu sa kosze dosc widoczne i w sporej ilosci. Nie licze nawet
          jak czesto musze czyscic buty dzieci albo kola wozka z psiego gowna
          tak, ze o malo nie zwymiotowalam. W USA za nieposprzatnia po psie
          placi sie TYSIAC dolcow kary, nie ma wlasciciela z psem na spacerze
          ktory w rece nie ma torebki na odchody. I tam dzieci swobodnie
          biegaja po trawie ale jak ktos ma syf w domu to taki sam zostawi w
          miejscu publicznym. Banda wiesniakow w miescie i tyle... Ech...
          Ja od siebie robie tyle, ze zwracam uwage jak widze, ze pies robi a
          pan sobie stoi i z miloscia przyglada sie kupie. Najczesciej
          wzruszja ramionami, ale ja walcze dalej i wcale nie mysle, ze to
          walkaz wiatrakami. Jak mnie beda olewac zadzwonie jak Boga kocham do
          Strazy Miejskiej!!! Walczcie same, moze sie cos zmieni.
    • aurinko Re: Spacery osiedlowe 02.10.08, 10:46

      My chodzimy do parku, w którym jest osobny ogrodzony wybieg dla psów i
      rzeczywiście na trawnikach w parku tych kup prawie nie ma. Chyba skutkują częste
      patrole straży miejskiej ;-)
      Ja bym chciała, żeby mi Mała pobiegała po całym parku, a ona najczęściej jak
      siądzie w jednym miejscu tak się bawi, mogłabym pójść i ją zostawić na godzinę i
      po powrocie siedziałaby w tym samym miejscu.
      • patrice7 Re: Spacery osiedlowe 02.10.08, 13:41
        Dokladnie!!
        Ciekawe jaka byłaby reakcja np strazy miejskiej kiedy obok chodnika na zielonej
        trawe sciagacie dziecku pampka podnosicie i zaczyna robic kupke na ten trawniczek.
        Ciekawe czy tez reakcja bylaby zerowa jak w przypadku psow!!!!
        • zorkaa Re: Spacery osiedlowe 02.10.08, 14:10
          no temat powraca jak stra melodia sprzed lat;) ja swoją psinę zawsze
          motywuję do robienia kupy w pobliżu śmietnika, żeby właśnie z tym
          cusiem w ręku nie latać, ale wiadomo, czasem się spaceruje ze
          śmierdzącym woreczkiem w dłoni:) a znam piaskownicę, do której pan
          specjalnie po nocach pieska wypuszcza, bo mu dzieci hałasują:P

          a tak na marginesie, sporo z nas ma psy, ciekawa jestem ile spośród
          was, drogie koleżanki, zbiera kupki po swoim psie?
    • yvonne79 Re: Spacery osiedlowe 02.10.08, 21:04
      Widzę, że nie tylko mnie to wkurza. Sama miałam kiedyś psa i nauczony był
      załatwiać się dopiero w miejscu, gdzie mógł. Jeśli mu się bardzo chciało, to z
      nim biegłam. Byleby nie sikał, a tym bardziej srał pod blokiem. Skoro ja tak
      potrafiłam, a dziecka wtedy nie miałam, to dlaczego inni nie mogą?? Dodam, że
      pies musiał przejść całą długość 10-cio klatkowego bloku i ulicę.
      Koło naszego bloku jest park. Owszem, ale tam jest tych kup wcale nie mniej.
      Przecież takiemu właścicielowi pieska lepiej go tam puścić i niech sra gdzie
      popadnie, a sam chowa się za drzewem albo udaje, że to nie jego pies :/ wrrrr
      Zawsze lubiłam zwierzęta i często pokazujemy Milce psy mówiąc o nich piesek.
      Mała cieszy się jak głupia. Na szczęście do nich nie podchodzi. Jednak zaczynam
      być bardziej ostrożna z psami, bo mnóstwo ich tu biega bez smyczy i bez kagańca.
      Przeraża mnie to, bo ja nie znam tych psów i nawet się nie obejrzę, jak on mi
      dziecko ugryzie. Raz już tak było, że Mała sobie chodziła po parku, a tam jakaś
      właścicielka spuściła ze smyczy swojego labradora (bez kagańca). To był moment,
      kiedy pies były koło mojej córki i lizał jej rączki. Sparaliżowało mnie. Akurat
      nic jej nie zrobił, a ja stałam koło dziecka i nie byłam w stanie zareagować, bo
      tak szybko się to wszystko działo...
      I jeszcze jedno mnie wkurza. Przeważnie właściciele tych psów mają minę mówiącą,
      że to ja powinnam sobie znaleźć inne miejsce na spacery z dzieckiem :/
      • malenkie7 ale, ale 02.10.08, 21:15
        nie bronie brudasinskich wlascicieli, ale - jesli waszym pociechom
        zachce sie kupe w miejscu publicznym, na juz, szybko - i bedzie to w
        parku pod drzewkiem, to tez sprzątniecie??? oczywiscie pisze o
        sytuacji, kiedy dzieci nie robią juz w pieluchy.

        sytuacja nie tak czesta jak z pieskami, ale...
        • yvonne79 Re: ale, ale 02.10.08, 21:29
          Widziałam kiedyś na spacerku panią z córką, której chciało się kupę. Ta kobieta
          rozłożyła na trawie woreczek foliowy, na który dziecko zrobiło kupę. Wytarła jej
          tyłek, a zawiniątko wyrzuciła do kosza.
        • apolka73 Re: ale, ale 02.10.08, 21:31
          Jasne, ze sprzatne, o ile nie bedzie na rzadko :) ale wtedy mozna
          przysypac. Ostatnio moja sasiadka wyprowadzala pieska i sobie robil
          na trawke. Balam sie zwrocic uwage, zeby je nie zrazic, ale krew
          mnie zalala. Przypomnial mi sie "dzien swira". Pamietacie? Ja mialam
          ochote zebrac kupke jej psa i zaniesc jej na wycieraczke z
          liscikiem "wrocilam". Ale to faktycznie jest walka z wiatrakami i
          kwestia kultury ze tak powiem narodowej. Fakt - widzialam
          sprzatajacych po swoich psach, ale oni sa w mniejszosci. A tak swoja
          droga argument, ze mnie ma koszy na smieci do mnie nie przemawia. To
          wymowka.
        • zorkaa Re: ale, ale 02.10.08, 21:42
          malenkie, nie wyobrażam sobie sytuacji, że tymek robi kupkę gdzieś
          na dworze a ja ją zostawiam, w parku czy gdzieś. to co napisałaś
          mnie poraziło:P
          • lilianak1 wiecie co 03.10.08, 12:23
            ja kiedyś sprzątnęłam w parku kupkę po synku w woreczek i do kosza.
            I co? Pani która pieliła w kwiatkach powiedziała, że nie powinnam
            takich rzeczy wrzucać do kosza, bo one to rękoma potem wyjmują, a na
            trawie pod drzewem by się rozłożyło i urzyźniło glebę. Podejrzewam
            że taką samą uwagę zwracają właścicielom psów. Więc nie każdy jest
            zadowolony z kupy w śmietniku. I fakt taka kupa śmierdzi a śmietniki
            nie są opróżniane często, nie oszukujmy się. Wogóle to ja stoję po
            środku. Wkurza mnie czyszczenie butów z kup, ale jeśli będę miała
            kiedykolwiek psa to też z woreczkiem chyba latać nie będę.
            Oczywiście jeśli załatwi się w miejscu niewłaściwym typu chodnik to
            sprzątnę, ale z trawnika za blokiem raczej zbierać nie będę.
            I zgadzam się że psie odchody są męczące, ale problemem jest tez
            brak placów zabaw dla dzieci, boisk itp na osiedlach. Gdyby
            wspólnoty i spółdzielnie dbały o takie rzeczy to i znalazły by się
            trawniki bez kup i siuśków.
            U nas taki plac zabaw powstał. Plac jest ogrodzony, psy, rowery itp
            nie mają tam wstępu. Jest trawka, toi toi i cała masa dzieci z
            rodzicami którzy z toi toia nie będą korzystać bo jest brudny
            śmierdzący i z zarazkami. Efekt jest taki że dzieci sikają pod
            płotkiem przebieralni (typu jak nad morzem). Kiedyś zwróciłam uwagę
            to zostałam ofukana. I co z tego że plac zabaw jest monitorowany i
            pilnowany (zamykany na noc). Kultura ludzi jest czasem niższa niż
            zwierząt, a odchody ludzkie o wiele gorsze niż zwierzęce.
            Dlatego dla mnie pies na placu zabaw, przy piasownicy zdecydowanie
            nie, ale na trawniku odgrodzonym od chodnika żywopłotem jak
            najbardziej tak.
            Teraz mnie pewnie udusicie za poglądy :)
            • badowimo Re: wiecie co 03.10.08, 12:30
              Jagodka kiedys bawila sie w piakownicy i juz prawie miala w ustach-
              psia kupa. Buzie miala cala smierdzaca a ja myslalam, ze zarzgam
              wlasne dziecko, jak ruszylam interweniowac:(
              • lilianak1 Re: wiecie co 03.10.08, 13:35
                Nie, ja opieprzam nawet z okna czwartego piętra jak widzę że ktoś
                psa wpuszcza do piaskownicy, a często są to psy na smyczy. Kiedyś
                chciałam robić zdjęcia takim scenką i wysyłać do gazety ale mój
                aparat okazał się za słaby i nic z tego nie wyszło.
                Psy na placu zabaw i w piaskownicach to nawet jak dla mnie
                przegięcie.
            • lipiec_2007 Re: wiecie co 03.10.08, 15:53
              a ja chyba wolalabym, zeby kupa smierdziala w koszu na smieci niz
              smierdziala na trawniku. jak ma zgnic i sie rozlozyc, to niech to
              robi w miejscu innym niz trwka, po ktorej moglby pelzac moj maluch.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja