Dodaj do ulubionych

zostawił śpiące dziecko same w domu i poszedł po..

16.10.08, 09:03
piwo do sklepu...(!!!). Tłumaczył się, że mieszkamy na strzeżonym
osiedlu, sklep jest w bloku obok, nie było go dosłownie 5 minut (kto
go tam wie..) i przecież nic się nie stało, mały spał cały czas...
Jestem w szoku, całą noc nie spałam, nie potrafię mu wybaczyć.. A
jakby prąd wyłączyli (wyłączają średnio raz w tyg), to by nie wszedł
do klatki, bo nie miał kluczy. Zdziwiony jest awanturą i moją
histerią (na samą myśl o tym płaczę, jak mógł...) Jakby q..a nie
mógł iść z małym zanim położył go spać!! Albo poprosić sąsiadkę, by
weszła do nas na 5 min... Mam ochotę mu zaj...ć i nie chcę go
widzieć!!!
Czy przesadzam?
Obserwuj wątek
    • zorkaa Re: zostawił śpiące dziecko same w domu i poszedł 16.10.08, 09:11
      szczęka mi opadła. myślałam, że będzie link do jakiś wiadomości. nie
      wiem czy przesadzasz, ja bym szału dostała, gdyby m tak zrobił.
      • lilka.k Re: zostawił śpiące dziecko same w domu i poszedł 16.10.08, 09:23
        O ile wiem, to nawet jest to karalne. ALe nie strasze, tylko mowie, ze jakby cos
        sie stalo..
        ja mam zawsze wizje pozaru itd
      • silvii Re: zostawił śpiące dziecko same w domu i poszedł 16.10.08, 09:24
        niestety nie przesadzasz... :( trzymam kciuki, żeby to zrozumiał...

        Silvii & Dan
        • malenkie7 Re: zostawił śpiące dziecko same w domu i poszedł 16.10.08, 09:40
          ostatnio nasz sąsiad zostawil spiacego synka na jakies 10 minut i
          wpadł do nas, pomoc Pawlowi wniesc komode na pietro. jego synek spał
          w łózeczku. o tym, ze zostawil go samego dowiedzielismy sie jak
          powiedzial, ze musi uciekac bo Sebciu sam w domu spi. niby zadna
          tragedia sie nie wydarzyla, ale... ja tez mam wizje pozaru, albo
          porwania. wytlumacz, bo faceci sa jacys tacy niekumaci w pewnych
          kwestiach. dla nich wszysko jest takie proste, nie kombinują, nie
          komplikują. dla nich nie czegos takiego jak "a gdyby...". przeciez
          nic sie nie stało, to w czym problem - tak pewnie mysli;)
    • dmgr Re: zostawił śpiące dziecko same w domu i poszedł 16.10.08, 09:34
      O q.... No ja normalnie nie wiem co bym zrobiła. Raz czytałam na forum Niemowlę
      o historii dziewczyny co poszła wyrzucić śmieci jak dziecko spało i się jej
      drzwi zatrzasnęły, cała akcja, sąsiedzi, dziecko się obudziło, na szczęście
      jakoś szybko ściągnęli ślusarza i otworzyli drzwi ale dziewczyna normalnie
      roztrzęsiona była (dziecko pewnie bardziej) i się nie dziwię. Ja raz musiałam
      iść do sąsiada dwa pietra niżej bo szerszeń mi wleciał do mieszkania i sama się
      bałam zabić go to otworzyłam szeroko drzwi do Młodego i do mieszkania i szybko
      poleciałam (do kuchni z szerszeniem oczywiście zamknęłam) ale serce w gardle
      chociaż trwało to może niecałą minutę.
      • meniaaa Re: zostawił śpiące dziecko same w domu i poszedł 16.10.08, 09:51
        masz racje oczywiscie i wcale nie przesadzasz, nie wyobrazam sobie u
        siebie takiej sytuacji tez bym sie wpienila. Ale faceci tacy bywaja,
        nie wszyscy, bagatelizuja sprawy i wydaje im sie ze przsadzamy, ale
        jakby nie daj Boze cos sie stalo .... Łącze sie z Tobą, niech
        zrozumie i nigdy tego nie powtarza!!!
    • azbestowestringi Re: zostawił śpiące dziecko same w domu i poszedł 16.10.08, 09:56
      przesadzasz. powiedz mu, zeby nastepnym razem dal ci znac, ze
      wychodzi na chwile z domu ( do sklepu osiedlowego, nie dalej). i
      zeby sie zameldowal jak wroci z powrotem do domu
    • yvonne79 Re: zostawił śpiące dziecko same w domu i poszedł 16.10.08, 10:12
      Zamurowało mnie! Faceci czasami zachowują się, jakby mózgu nie mieli :/ Nie
      wiem, co bym zrobiła, ale powinnaś go wyedukować.
    • shemreolin Re: zostawił śpiące dziecko same w domu i poszedł 16.10.08, 10:19
      Mój kiedyś zostawił dziecko w wózku przed windą na korytarzu i wrócił po coś do
      domu. Oczywiście drzwi wejściowe były otwarte a wina jest za rogiem korytarza,
      ale tak go opieprzyłam, że już nigdy więcej tego nie zrobił.

      Zadałam mu jedno pytanie: A czy milion dolców w otwartej walizce tez byś zostawił?

      Kurde, a samochód to sprawdza 5 razy czy na pewno zamknął i zawsze parkuje tak
      żeby widzieć samochód z okna. :/
      • blanka0 dziewczyny 16.10.08, 10:35
        nie nakrecajcie jej, i tak jest wsciekla
        maz pewnie wiecej tak nie zrobi , wybacz mu i nie mysl juz o tym
        • maadga Re: dziewczyny 16.10.08, 10:46
          blanka0 ma rację, zgadzam się z nią w 100%
        • maadga Re: dziewczyny 16.10.08, 10:49
          blanko0 ma rację zgadzam się z nią w 100%
        • olcia.kaktus Re: dziewczyny 16.10.08, 10:50
          Z całym szacunkiem uważam, że przesadzasz.
          Nie chodzi tu o kwestię zostawienia dziecka, ale o awanturę.
          Ja jestem zwolennikiem bardziej konstruktywnego podejścia do sprawy: ok wyszedł,
          ale nic się nie stało, choć mogło i było to zagrożenie.
          Musicie razem wypracować jakiś schemat postępowania na następny raz: upewnienie
          się, że bierze ze sobą klucze, ewentualnie elektroniczną nianię, informuje
          ciebie, że wychodzi i kiedy wraca, lub inny sposób zapewniający maksimum
          bezpieczeństwa na wypadek konieczności wyjścia.
        • a.tygrysica Re: dziewczyny 16.10.08, 11:27
          fakt, byłam nakręcona, przeszło mi już. pokazałam kilka drastycznych przkyładów, zrozumiał. wybaczyłam, nie ma co drążyć tematu.
          Tak, faceci są czasem skrajnie nieodpowiedzialni, np. mój ojciec zostawił mnie 6 lat z siostrą 1 rok same w domu i pojechał do miasta (15km). wkurzyłam się na niego, ubrałam siebie, siostrę, wsadziłam na wózek, wzięłam pieluchy i poszłam na autobus do miasta.. kierowca nie chciał nas wziąć, więc poszłam do najbliższej miejscowości do cioci do baru... ojciec zlał mnie pasem.. ciekawe co mu matka zrobiła.. zreszą moi rodzice byli obydwoje skrajnie nieodpowiedzialni, więc może dlatego jestem taka zasadnicza.

        • a.tygrysica Re: dziewczyny 16.10.08, 11:27
          fakt, byłam nakręcona, przeszło mi już. pokazałam kilka drastycznych przkyładów, zrozumiał. wybaczyłam, nie ma co drążyć tematu.
          Tak, faceci są czasem skrajnie nieodpowiedzialni, np. mój ojciec zostawił mnie 6 lat z siostrą 1 rok same w domu i pojechał do miasta (15km). wkurzyłam się na niego, ubrałam siebie, siostrę, wsadziłam na wózek, wzięłam pieluchy i poszłam na autobus do miasta.. kierowca nie chciał nas wziąć, więc poszłam do najbliższej miejscowości do cioci do baru... ojciec zlał mnie pasem.. ciekawe co mu matka zrobiła.. zreszą moi rodzice byli obydwoje skrajnie nieodpowiedzialni, więc może dlatego jestem taka zasadnicza.

      • asuzi Re: zostawił śpiące dziecko same w domu i poszedł 16.10.08, 22:52
        dobry przykład ;)
    • ridibunda Re: zostawił śpiące dziecko same w domu i poszedł 16.10.08, 11:17
      Niestety, faceci tacy są:/ Zero umiejętności przewidywania zagrożeń. Mój do dziś
      nie rozumie, dlaczego wkurzyłam się gdy zostawił dziecko samo śpiące w aucie i
      nie może zrozumieć, dlaczego na to nie pozwalam. Ale dobrze przynajmniej, że się
      stosuje do zakazu:)
      Musicie i Wy pogadać i wytłumacz mu, że tak nie można, dlaczego i żeby więcej
      tak nie robił.
    • e-millie nie dlatego, że facet 16.10.08, 11:56
      Dziewczyny, ja przez ten temat już przechodziłam. Kosztowało mnie to dużo
      stresu, ale cieszę się, że pomimo ciężkich chwil, potrafiłam zachować się
      asertywnie, ponieważ do dzisiaj zdania nie zmieniłam, nikt mnie nie przekonał i
      nadal uważam, że wszystko zdarzyć się może, nawet jeśli szansa jest jedna na sto
      milionów. Gdyby tą jedną szansę "wygrało" właśnie moje dziecko, nigdy bym sobie
      tego nie wybaczyła. A teraz wyjaśnię tytuł mojej odpowiedzi. Kiedy na świat
      przyszła nasza pierworodna, moja szwagierka też urodziła córeczkę, więc
      dziewczyny w tym samym wieku. Mój M często jeździł w delegacje, szwagierka
      samotna matka, więc często byłyśmy w podobnej sytuacji. Każda z nas też miała
      psa, którego trzeba było na spacery wyprowadzać, oczywiście również wieczorem.
      Szwagierka z tych bardziej wyluzowanych, ja matka przewrażliwiona i wyglądało to
      tak, że zimą, wieczorem, mróz i wiatr za oknem, a ja pakuję małą w kombinezon,
      nosidełko, na to koc polarowy, psa na smycz i na szybkie siusiu przed klatkę.
      Szwagierka natomiast odkąd pamiętam (dzisiaj dziewczynki mają 4 latka) zostawia
      małą w domu i idzie na krótki spacer z psem. Rodzina mojego męża nie widzi w tym
      problemu, ja dostałabym zawału. Tak więc nie tylko męski to punkt widzenia i
      rozumienia świata ;)
      Mój M miał w tej sytuacji po jednej stronie swoją wrażliwą żonę z wizjami
      miliona zagrożeń, z drugiej mocno wyluzowaną rodzinę, w której się wychował i
      wiele musiałam rozmów przeprowadzić, długich, spokojnych (bardziej lub mniej
      zresztą ;), wiele argumentów przytoczyć, żeby do swoich racji go przekonać.
      Pewnie nie do końca mi się to udało i czasami robi coś lub czegoś nie robi nie z
      przekonania ale dla mojego spokoju, jednak doceniam to bardzo. Nam - mamom - też
      zresztą zdarzają się wpadki. Pamiętam, jak któraś napisała kiedyś, że zostawiła
      w nocy włączoną lampkę i koc zaczął się od niej palić. Mąż wtedy też mógłby
      napisać na męskim forum "no głupia baba, prawie spaliła nasze dziecko!!!" Trzeba
      rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. I nie mylić rozmowy z monologiem
      mającym na celu jedynie opieprzenie M, że taki głupi i bezmyślny. To z pewnością
      nie pomoże. Życzę udanych dialogów, kupcie sobie winko, przytulcie się wieczorem
      i pogadajcie.
      Ściskam,
      e-millie
    • zabka11 Re: o kurde...to ja jestem, jak Twój mąż..tyle,że 16.10.08, 12:25
      ...nie idę po piwo, tylko wynieść śmieci, po chleb do sklepu w
      bloku lub do sąsiadki 2 piętra wyżej:)

      Czy przesadzasz? ....no moim zdaniem, jakby to powiedzieć....
      troszkę???:). Jakaś lekka panika Cię ogarnęła, ale choć powód
      faktycznie ważny, to jednak skala paniki/czyt. histerii...
      niewspółmierna, moim zdaniem, do sytuacji. Owszem, nie powinien
      zostawiać, ale...jak wspomniałam, samej mi się zdarza. Dzieciak śpi
      W ŁÓŻECZKU!!!! to warunek!!! , więc wyskakuję jak muszę. Mam tylko
      jedną zasadę, nie jeżdżę wtedy windą i zawsze biorę klucze i
      komórkę!!!!

      Jak dla mnie, ta cała awantura jest niepotrzebna:), wystarczyłaby
      spokojna rozmowa:)...i wyjaśnienie, że wolałabyś, żeby tak nie
      robił, bo.....
      Pozdrawiam:)
    • qwoka Re: zostawił śpiące dziecko same w domu i poszedł 16.10.08, 13:23
      kurde napisałam całe wypracowanie i mi sie nie wysłało:/ już drugi
      raz mi się dzisiaj kasuje to co wysyłam:/
      Teraz w skrócie:
      Zaraz zostane zlinczowana, ale mi tez zdaża się, a właściwie zdażało
      zoastawić małą samą na kilka minut. Zawsze sie bałam, ale naprawde
      prawdopodobienstwo tego, ze coś sie stanie jest jak 1 na milon.
      Myśle że gorsze konsekwencje moze mieć zostawienie dziecka bawiacego
      się w pokoju i pójscie do toalety na cos grubszego:), czy pod szybki
      prysznic, niż zostawienie dziecka śpiącego w łóżeczku i wyskoczenie
      na pare minut po chleb.
      • anula_82 Re: zostawił śpiące dziecko same w domu i poszedł 16.10.08, 13:26
        ja tez kiedys dwa razy zostawilam malego w lozeczku spiącego i
        wyskoczyłam na przeciwko bloku nie po piwo tylko po chlebek i
        biegiem do domu...
      • anula_82 Re: zostawił śpiące dziecko same w domu i poszedł 16.10.08, 13:26
        ja tez kiedys dwa razy zostawilam malego w lozeczku spiącego i
        wyskoczyłam na przeciwko bloku nie po piwo tylko po chlebek i
        biegiem do domu...
      • anula_82 Re: zostawił śpiące dziecko same w domu i poszedł 16.10.08, 13:26
        ja tez kiedys dwa razy zostawilam malego w lozeczku spiącego i
        wyskoczyłam na przeciwko bloku nie po piwo tylko po chlebek i
        biegiem do domu...
    • marigold222 Re: zostawił śpiące dziecko same w domu i poszedł 16.10.08, 17:13
      mnie sie zdarza zostawic małą spiącą w łóżeczku i wyskoczyć do piwnicy albo do
      warzywniaka tuż przy bloku. zwykle zajmuje mi to ok 3 minut. zawsze z kluczem
      oczywiście, i zamykam drzwi na klucz wychodząc, zawsze biegnę spowrotem. czasem
      po prostu trzeba
      • atenette Re: zostawił śpiące dziecko same w domu i poszedł 16.10.08, 18:40
        Przepraszam, ale dla mnie to bezmyslnosc. Co to znaczy "czasem
        trzeba"? Mojej sasiadce zatrzasnely sie drzwi z malutkim dzieckiem w
        mieszkaniu. Zanim sciagneli sluzarza i otworzyli drzwi dziecko bylo
        tak spanikowane i tak sie zanosilo, ze trudno je bylo uspokoic. Moze
        jestem przewrazaliwiona, ale co jakby nie moglo zlapac powietrza,
        albo jakby zwymiotowalo i zaczelo sie dusic? Nigdy przenigdy nie
        zostawilabym dziecka samego.
        • zabka11 Re: atenette 16.10.08, 19:57
          A powiedz mi kochana, dlaczego, Twoja sąsiadka nie wzięła za sobą
          kluczy????? Przecież drzwi zatrzaskowe, na pewno miała nie od 5
          minut!!!
          To jest moim zdaniem bardziej bezmyślne, niż samo wyjście z domu, na
          3 minuty, jak dzieciak śpi w łóżeczku. I faktycznie "czasem
          trzeba"...i nie będę tu przytaczać konkretnych powodów.
          Pozdrawiam
          • atenette Re: atenette 16.10.08, 20:29
            Zle napisalam. Drzwi sie zaciely, nie zatrzasnely. Sasiadka miala
            klucz. Sorry za pomylke.
          • m0nalisa Re: atenette 16.10.08, 20:52
            bo sie mysli ze sie nie zatrzasna i tyle!!
            moj maz spi kamiennym snem po pracy, i tak - jedno dziecko spi w ogrodku w
            wozku, drugie wlasnie zaczynalo chodzic, mamy obok drzwi bramke z ogrodu,
            chcialam wyjsc i zabrac smietnik bo smieciarze byli i co? i pach brama za mna!
            zatrzaskowa ze wspomne.
            mati samopas, michal w wozku a ja darlam sie do meza jak julia z parteru do
            romea na pietrze rzeby mnie wpuscil. nie powiem, zagotowalam sie :)
        • olcia.kaktus Re: zostawił śpiące dziecko same w domu i poszedł 16.10.08, 20:26
          myśląc tymi kategoriami można trochę się zapętlić.
          Drzwi mogą się popsuć także te do pokoju dziecka. Dziecko może sobie zrobić
          krzywdę pozostając przez chwilę, gdy ty MUSISZ iść do WC (no chyba, że nigdy nie
          musisz ;P).
          Kwestia panikowania do nikąd nie prowadzi, tylko nakręca spiralę strachu. Myśleć
          trzeba konstruktywnie, nie panikować, tylko zastanawiać się, jak temu zapobiec.
          Ale wyraźnie widać tu "dwa obozy" mamusiek - jedne - zaklinają się, że nigdy i
          przenigdy tego nie zrobią i uważają zostawienie dziecka za skraj bezmyślności,
          drugie - uważają, że w pewnych okolicznościach jest to dopuszczalne.
          Ja dodam: każdy wychowuje i zachowuje się po swojemu, każdy ma swoje racje ;)
          • atenette Re: zostawił śpiące dziecko same w domu i poszedł 16.10.08, 21:23
            Wychowanie wchowaniem, ale dobrze, ze jest tez prawo, ktore mowi, ze
            pozostawienie dziecka do lat 7 bez opieki jest wykroczeniem.

            Emilia
    • klarysa007 Re: zostawił śpiące dziecko same w domu i poszedł 16.10.08, 21:07
      Mam w domu babcię lat 97.
      Syna chodzącego do 2 klasy podstawówki.
      Lipcową Tunię.
      Męża mam albo na dłużej w domu albo na dłużej w pracy.
      I przysięgam wam, że są takie momenty kiedy dziecko MUSZĘ zostawić samo. Nigdy
      nie trwało to dłużej niż 5 minut. Zawsze wtedy spała. Zawsze 10 razy sprawdzam
      czy mam klucze i komórkę. I zawsze ze strachem biegnę z powrotem.
      Ale czasem po prostu inaczej się nie da...
      • asuzi Re: zostawił śpiące dziecko same w domu i poszedł 16.10.08, 22:51
        to podziwiam.
        Moja kuzynka zostawiła swoje 2 letnie dziecko śpiące, poszła do
        sklepu dom dalej, gdy wracała zobaczyła skaczącego syna z oknie na
        pierwszym piętrze, na szczęście nic się nie stało. I też była
        chwilka...
        • 27agnes72 Re: zostawił śpiące dziecko same w domu i poszedł 16.10.08, 23:08
          Mój mąż też wyszedł kiedyś z kolegą do piwnicy na sekundkę.Starszy
          synuś był wtedy po zabiegu na stulejkę.Obudził się, chciał zrobić
          siu siu ale bardzo Go bolało i moja córka (wtedy 10 lat)zadzwoniła
          do mnie do pracy jak ma ratować braciszka bo taty nie ma w domu- w
          tle głos płaczącego Michałka! Myślałam, że rozniosę mężą ale do
          powrotu z nocki mi troszkę minęło!
          A wczoraj mały przed spaniem dał koncert swojego głosu, wypił mleko
          i zasnął.W pewnym momencie zwymiotował to mleko (od tego płaczu miał
          zatkany nosek).Gdyby nie było mnie w pobliżu???
        • klarysa007 Re: zostawił śpiące dziecko same w domu i poszedł 17.10.08, 08:51
          Nie zostawiam małej żeby pójść do sklepu, bo tam zawsze może być kolejka i to
          dla mnie za duże ryzyko. Moje wyjścia mają zwykle związek z synem lub babcią.
          A Starszaka
          • klarysa007 Re: zostawił śpiące dziecko same w domu i poszedł 17.10.08, 08:54
            CHolera z tą stronką! Wywaliło mnie w połowie pisania.

            A za to Starszaka zostawiłam w domu samego po raz pierwszy jak miał 6 lat ;)
            Inna rzeczywistość wtedy była, inne domowe realia.
    • smolineczka Re: zostawił śpiące dziecko same w domu i poszedł 16.10.08, 23:26
      potrafię sobie wyobrazić skomplikowaną sytuację, kiedy trzeba
      zostawić śpiące dziecko samo w domu na kilka minut. ale nie po to,
      żeby pójść po piwo...
      • a.zaborowska1 Re: zostawił śpiące dziecko same w domu i poszedł 17.10.08, 08:14
        Do sklepu nie, do piwnicy nie ale pod klatke z psem gdy mały uśnie w
        łóżeczku czasami wyskoczyłam. Popieram to co napisała klarysa. Kiedy
        jesteś cały dzień sama radzic sobie musisz i tyle.
    • eminence Re: zostawił śpiące dziecko same w domu i poszedł 17.10.08, 12:40
      Ja kiedyś zostawiłam swojego wówczas 5-latka w samochodzie (otwartym)pod apteką
      na sekundę dosłownie żeby przez drzwi zapytać o lek. Wracaliśmy z przychodni,
      nie chciałam żeby chore dziecko wychodziło z samochodu. Nie doszłam do drzwi,
      ktoś zaczął krzyczeć , ja odwracam się a moje dziecko z samochodem stacza się na
      b. ruchliwą drogę krajową! Dzięki Bogu zdążyłam. Wskoczyłam i zahamowałam. A
      dziecko na tyle roztropne że chciało wysiąść, ale drzwi tylne były zablokowane
      więc przeszedł do przodu i już miał wychodzić przednimi drzwiami. Nie jestem
      pewna, ale wydaje mi się że hamulec ręczny wtedy zwiódł, albo za słabo
      zaciągnęłam, nieważne nigdy więcej tego nie zrobię!!!!!!!!! Nawet na sekundę nie
      zostawię dziecka samego w samochodzie!!!
      • kamamama2 Re: zostawił śpiące dziecko same w domu i poszedł 17.10.08, 20:55
        No to ja za klarysą kij w mrowisko.
        Zeszłej jesieni zostawiałam Rozalkę sama spiącą w domu, nawet 1-2
        razy w tygodniu.
        Była jeszcze bardzo malutka, Rupert poszedł do szkoły, szkoła jest
        tuż przy domu. Ubierałam ją i rozbierałam kilka razy dziennie -
        szkoła i powrót 3 X w tyg zajęcia, spacer itp. Dostawała spazmów na
        widok kombinezonu, a ja targałam wszystko na 4 piętro.
        Były takie sytuacje, że właśnie usnęła a ja musiałam iść po brata.
        Pani wiedziała, że wbiegam w ostatniej chwili, pilnowała żeby się
        ubrał, wpadałam do szkoły zabierałam go i biegliśmy do domu.
        Zajmowało to ok 4 minuty.
        Bardzo się denerwowałam.
        Jak skończyła ok pół roku i zaczęła wybudzać się w dzień i spać źle,
        to już jej nie zostawiałam.
        Starszy nie zostawał i nie zostaje sam. A do szkoły bał się chodzić
        sam, z resztą wciąż czasem myśli, że i ja go zostawię, a do 3 klasy
        dziecko trzeba odebrać, nie moze samo wracac.
        • patrice7 Re: zostawił śpiące dziecko same w domu i poszedł 23.10.08, 16:32
          Zostawiamy dziecko tylko w 1 przypadku.
          Jestesmy we dwojke,czyli np ja dzwonie zeby nm zszedl pomoc mi wniesc zakupy do
          diomu(malwina spi oczywiscie).
          Ale nie wyobrazam obie wyjsc sama i zostawic nawet na minutke.
          Bo wyobrazcie sobie sytuacje ,w ktorej dziecko spi wy wyskakujecie do sklepu
          oddalonego o 2 minuty od domu , potykacie sie i tracicie przytomnosc...
          Jak wtedy "powiecie" komus ze w domu jest dziecko SAMO???
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka