23.01.09, 20:02
Ale miałam dzisiaj dzień...
Nastawiłam pranie jak zwykle. Siedzę sobie z dzieckiem w pokoju i słyszę, że
pralka kończy wirowanie. Nagle przeraźliwy trzask. Idziemy do łazienki, a tam
smród, dym, pełno wody na podłodze i do tego pralka się pali... Normalnie mnie
zmroziło! Postawiłam dziecko przed łazienką i pilnowałam, żeby tam nie weszła,
a ja próbowałam ugasić palącą się pralkę. Dobrze, że pomyślałam aby najpierw
odłączyć ją od prądu... Potem chlusnęłam wodą kilka razy, a tu nadal się pali.
Poleciałam do sąsiada zapytać, czy ma gaśnicę, ale go nie było. Na szczęście
udało mi się ugasić ogień wodą. Najpierw musiałam przewrócić pralkę, bo paliło
się z tyłu i nie miałam tam dojścia. Potem wystarczyły 3 kubki wody i po
pożarze. Sąsiadka zabrała na chwilę moje dziecię do siebie, a ja zajęłam się
sprzątaniem i wietrzeniem, bo śmierdzi do tej pory, a to już 8 godzin po
zajściu. No i oczywiście mąż był w delegacji, żeby było ciekawiej ;)
Obserwuj wątek
    • gismol77 Re: Awaria... 23.01.09, 20:10
      ale historia Cię spotkala. aż trudno uwierzyć. dobrze, ze bylaś w domu.ja często
      nastawiam pralkę wychodząc na spacer, to nawet nie chce myśleć co wtedy mogloby
      sie od tej pralki zając.
      swoją drogą nieźle sobie poradzilaś
      • zuzaze_78 Re: Awaria... 23.01.09, 20:18
        Oj, to rzeczywiscie szczescie, ze przy tym bylas i nie stracilas zimnej krwi. Pamietam, ze mialam jakies 13 lat, jak u mnie w domu zdarzyla sie taka sama historia, ale moja mama zupelnie spanikowala i... nie zrobila nic. Ja musialam sie wszystkim zajac, bo ona nie byla w stanie ruszyc sie z krzesla, niestety, zdarzaja sie takie reakcje na duzy stres.
        Niestety, taka regula, ze przy takich historiach zwykle jestesmy same - mezowie akurat nieobecni.
        Chyba przestane zostawiac wlaczona pralke wychodzac z domu. Dobra nauczka.
        • gismol77 Re: Awaria... 23.01.09, 20:21
          no jak mi pękla rura od ogrzewania to mojego m również nie bylo ;)
          • yvonne79 Re: Awaria... 23.01.09, 20:26
            A jak mi zaczął kiedyś cieknąć zawór doprowadzający wodę do pralki, to też byłam
            sama w domu. Bez hydraulika się nie obeszło.
    • kamamama2 Re: Awaria... 23.01.09, 20:52
      ret
      ja też często zostawiam włączoną pralkę i wychodzę, aż strach
      pomyśleć...
    • zabka11 Re: Awaria... 23.01.09, 20:55
      No nieźle, przygoda, że hej!!I znam ją z autopsji, u moich rodziców
      kiedyś pralkę gasiłam, razem z mamą, też tak samo sie zapaliła.
      Daltego ja już, o tamtej pory nigdy nie wychodzę, jak pralka pierze,
      bo to tylko maszyna wszystko może się zdarzyć. Wolę wyłączyć w
      połowie prania, jak nagle muszę wyjść, wodę wypompować, a potem
      puścić raz jeszcze.
      Pozdrawiam i życzę owocnych poszukiwań nowej pralki, bo ta to już na
      złom, nie??
    • ridibunda Re: Awaria... 23.01.09, 20:59
      O rany, rzeczywiście, ale przygoda, aż mnie ciarki przeszły... Świetnie sobie
      poradziłaś, a to, że męża nie ma, to normalka, ich jakoś nigdy nie ma jak coś
      się psuje, tak już chyba jest ten świat urządzony czy co...
      • patrice7 Re: Awaria... 23.01.09, 21:33
        okropne.
        ale ty masz glowe na karku Iwona,swietnie sobie poradzilas.I chyba tez przestane
        zostawiac pralke wlaczona jak wychodze
    • klarysa007 Re: Awaria... 23.01.09, 21:57
      Kurcze, a ja pralkę często "samą" zostawiam...
      A to, że faceta w takich wypadkach nie ma to odwieczna reguła :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka