bella1
11.09.08, 06:03
Trafilam na miejsce,a nawet dom,w ktorym moglabym zamieszkac do konca
zycia....Nie tak wielki zlepek materialow - na, nie tak wielkim 'polu do
popisu'...,ale zadzialalo....
Tak mi odbilo,ze 'zaadoptowalam' dom na 4 dni....W wyobrazni....
"Wstaje okolo 9:00,joga w ogrodzie /dla plecow

/,spacer z psami / dla psow

/,oblucje,lekkie sniadanie...../bo wypda

/,wyjazd do pracy na cztery
godziny / dla rachunkow

/,wyjscie z psami,zabawa i rozmowy z ludzmi 'mojego
wyboru' /dla siebie

/,celebrowany obiad

w towarzystwie -lub bez - / w
zaleznosci od humoru/,praca /dla siebie

/,pol godziny ciszy...,sen...../bo
mowia,ze trzeba/......
Raz w tygodniu -zakupy,wyjscie 'w miasto' z duza szansa na szalenstwo....
Raz na trzy miesiace - wyjazd poza miasto.....Raz na osiem miesiecy - wyjazd
na 'dluzej'.....
Mam pomysl na to,co zrobilabym z psami na czas wyjazdu / na ptaki tez mam...i
kota.....

/,nawet na prace 'dla siebie'/...,ale nie mam pomyslu na ta prace
dla rachunkow.....Ale jak juz wymyslilam tyle - to moze i wymysle reszte.....

/A w tym pokoju - niby dla gosci - to zrobie sobie pokoj dla muzyki..... -
okno 'zabije'.....i bede sluchac i tanczyc do woli.....,az do poznej starosci

...Gosci bede miala takich,ktorzy beda 'czuli"' pierwsza potrzebe i przespia
sie na podlodze..... /...
Planowanie w toku - od czterech dni........