efjot1200
09.09.09, 20:45
No więc tak!Zanim rozpocznę opowieść o samej wyprawie na Krym musimy cofnąć
się w czasie.Jest rok 2000n.e.Pracuję jako kierowca i trafia się kurs do
Kijowa,to co tam przeżyłem tak głęboko utkwiło mi w pamięci,że musiałem tam
jeszcze wrócić bo nie było innej rady!Edi musi to wszystko zobaczyć!!!!!
Nadszedł rok 2005 wreszcie wychodzimy na prostą po zakupie własnej chatki i
jej remoncie .Ponieważ naszą pasją jest turystyka postanawiamy zakupić
motocykl, który temu zadaniu sprosta ,a jednocześnie będzie w przystępnej
cenie.Dwa lata,powtarzam dwa lata trwała moja choroba o nazwie Yamaha FJ 1200
.Nie mogłem spać ,a do toalety chodziłem z jedną gazetą i czytałem po raz
tysięczny jeden i ten sam artykuł o wymarzonym motorku..Jest 11 marca 2007
godz. 3.00 ,całą ekipą 4rech chłopa jedziemy pod Poznań w celu nabycia
efjoty..Jesteśmy tak wszyscy podjarani,że jedziemy ok.35km tylko na światłach
pozycyjnych.U gościa wchodzę do garażu i po prostu mnie zamurowało: stała taka
niewinna w kąciku,wysoka blondynka o niebieskich oczach,zgrabna,silna,wszystko
na swoim miejscu i na dodatek pełnoletnia:) i mówi weź mnie teraz!!!! :)
(Nawiasem to tyle z erotyki droga Joanno)Następne dwa miesiące trenuje i
dopasowuję się do sprzęta.Jeżdżę sam wieczorami bo Edi nie chce mieć rąk jak
orangutan:) Ale jest ok.dobrze się rozumiemy z efjocią :D