Dodaj do ulubionych

Partner koleżanki...

13.01.04, 13:46
Wiecie co? Trochę ostatnio sie wkurzyłam na Męża mojej koleżanki. Sytuacja
jest dość skomplikowana, nie chcę opisywać całej historii. Dość, że jakiś
czas temu wyciął jej niezły numer, i od tego czasu, mam wrażenie, że boi się,
że wszyscy są przeciwko niemu, bo wiedzą, co zrobił.
Ja mam taką linię postępowania, że jeśli ona jest z nim dalej, to ja się nie
wtrącam, nie muszę za nim przepadać, ale ją dalej chcę znać.
Ale ostatnio on mnie zwyczajnie obraził, a ona na to nie zareagowała...Nie
wiem, czy wie zresztą, bo on to napisał na gg, ale kiedy potem spytałam ją w
smsie, czy wszystko ok , to bardzo lakonicznie mi odpisała.
Tak, czy siak, ja się postanowiłam na razie nie odzywać, może potrzebujemy od
siebie odpocząć. On w międzyczasie chyba się zreflektował, że przegiął, bo
nawet mnie na tymże gg przeprosił, ale takie mam nieodparte wrażenie, że on
się stara ją od tych jej znajomych powoli odciągać.
W sumie nie wiem, czy chciałam się o coś konkretnego Was poradzić, czy tylko
wyżalić, chyba to drugie...ale może znacie sposób na takich zaborczych
mężulków?partnerów waszych przyjaciółek? A może to ona ma mnie dość, w sumie
też nie wiadomo...
Obserwuj wątek
    • kurczak1976 Re: Partner koleżanki... 13.01.04, 14:38
      Mysle. ze wszystko zalezy od twojej przyjaciolki. Jesli bedzie chciala utrzyma
      z toba kontakt, jesli chwilowo nie to najlepiej nic nie robic na sile. Po
      jakims czasie sie opamieta:o)
      Zaborczego meza nalezy ignorowac i tyle. Ja tak robilam z moja przyjaciolka.
      Spotykalysmy sie albo u mnie albo wtedy gdy nie bylo go w domu. Jak pojawial
      sie na horyzoncie znikalam. Staralam sie tez nie lapac blizszego kontaktu z
      tym panem aby nie dochodzilo do takich sytuacji jak u ciebie, ze sie gosc
      potem na mnie wyzywa.

      Pozdrowienia i dobrych decyzji Kurczak:o)
      • aariel Re: Partner koleżanki... 13.01.04, 15:48
        Zgadzam sie z Kurczakiem, ze wiele zalezy od Twojej kolezanki.
        A moze jest zaslepiona miloscia do niego i nie widzi, ze cos jest nie
        wporzadku. Moze odizolowanie sie od niej na jakis czas wplynie na nia
        trzezwiaco, albo chociaz da jej do myslenia, ze cos jest nie tak.
        Ja mam przyjaciolke, ktorej chlopak bardzo nie lubi mojego chlopaka i otwarcie
        mi o tym powiedziala. Wiec nie spotykamy sie nigdy razem. Ostatnio okazalo sie
        ze moj chlopak tez nie lubi chlopaka przyjaciolki, wiec odetchnelam z ulga, ze
        to nie ma nic wspolnego z moim zwiazkiem itd (ze nie jest tak, ze oni maja do
        mnie pretensje, ze jestem z nim). Panowie po prostu sie nie lubia.
        No i wlasnie nie pamietam po co ja o tym napisalam... a mialam jakis cel. No
        coz.. moze mi sie przypomni... ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka