tadeusz_ski.51
25.10.11, 08:19
Przez wiele lat obserwacji tych wzajemnych relacji, odkryłem niewidzialną nić porozumienia między pieniążkami a kobietami! Mężczyźni z natury są gruboskórni i mało wrażliwi, więc nie odbierają sygnałów wysyłanych przez pieniążki a taki proces niewątpliwie się odbywa! Innego wyjaśnienia nie ma...
Załóżmy, że mężczyzna ma jakieś "zaskórniaki", gdy te się zorientują, że w pobliżu znajduje się kobieta, zaraz zaczynają nadawać sygnały, mniemam, że takiej treści: "kochana, tu jesteśmy! Chodź, uwolnij nas z tego więzienia!" Wiadomo, kobiety są wrażliwe i te sygnały (być może nawet intuicyjnie) odbierają, więc reakcja może być tylko jedna - pieniążki
uwalniają! Następnie czym prędzej, najczęściej chyłkiem, wynoszą poza nasz zasięg. Zapewne zdjęte litością dla tych więzionych bez sądu pieniążków, chcą im oszczędzić na przyszłość podobnego losu i oddają je w posiadanie jakiejś innej pani, która je wkłada do przegródek, w których siedzą już inne pieniążki. W ten sposób wszyscy są zadowoleni, pieniążki bo mają towarzystwo a pani bo spełniła dobry uczynek i w dodatku uzyskała jakieś dobro, koniecznie potrzebne jej do egzystencji... Bywa, że "oprawca" robi larum i awanturę, drze się:
- Gdzie są moje pieniądze?! Kto je ukradł?!
I znacząco spogląda na kobietę, która oczywiście nic nie wie o kradzieży? Gość wścieka się a powinien być wdzięczny, gdyż kobieta uwalniając pieniążki, spełniła dobry uczynek i uwolniła gościa od zbędnego balastu, który na dodatek bezprawnie zawłaszczył! Gdyż wszystkie jego pieniążki, taka jest kolej rzeczy, powinny niezwłocznie trafiać do kobiety!