linea21
31.07.04, 17:48
Powódź dla kogoś kto jej nie przeżył jest jedynie sensacją. Mój dom poraz kolejny został zalany przez wode (tyle, że tym razem ja byłam poza nim). Pamiętam jednak poprzednią powódź. Stojąc na balkonie czułam sie jakbym płynęła tytanikiem, wystarczyło jeszcze tylko rozłożyć ręce. Tym razem byłam poza domem co nie znienia faktu, że martwiłam się mniej(chyba nawet bardziej bo nie miałam bespośredniego obrazu sytuacji a wyobraźnia w tym przypadku nie działała na moją korzyść). Kiedy w czwartek jechałam zobaczyć jaka jest sytuacja na rzece widziałam tłumy ludzi, którzy szli zobaczyć wielką wode. Wchodząc na most byłam przekonana, że nie dam sie ponieść emocją, że wytrzymam. Ale gdy zobaczyłam to co zobaczyłam coś we mnie pękło. Poczułam łzy płynące po policzku. Uczucie bezradności i żalu. Wielka woda płynęła pod moimi nogami a gdzieś tam daleko widziałam mój dom. Nie życze nikomu takiego widoku ani tekiego stresu i nerwów. Dla tych ludzi na moście to była tylko sensacja a dla mnie tragednia.
Pozdrawiam wszystkich którzy przeżyli powódz
Linea