nutopia
30.09.05, 21:54
Felieton Tyma prosto z Rzeczpospolitej...
"Z szacunku dla samego siebie wybralem sie do pobliskiego straganu po
czeresnie. A tu slysze za moimi plecami rozmowa.
Dwóch modych opowiada sobie zdarzenie, jak to jeden z nich chcial jakiegos
przechodnia zabic (pobic?) lawką, bo ten przechodzien mu sie nie podobal.
I czekal, zeby tylko ten przechodzien spojrzal na niego, to juz bedzie
pretekst, zeby go ta lawka...
Slów uzywali wulgarnych i obscenicznych, a przy tym slownik mieli
ograniczony do 40, no moze 50 wyrazów. Nie cytuje, choc moze pod koniec
opowiesci sie odwaze. Ogólnie bylem zdenerwowany i balem sie odwrócic.
Spojrze na niego, to uzna za pretekst i mi lawka na przyklad dopier...i.
A stala lawka obok akurat. Bardzo nie na reke mi bylo tego dnia umrzec
zabity lawka, bo jeszcze chcialem pieski nakarmic. Ale ci z tylu czuli sie
coraz lepiej i wiedzialem, ze wyjscia nie mam.
Odwrócilem sie.
Obaj o pól glowy wyzsi ode mnie, lapska grube jak konskie nogi.
- Panowie, zlitujcie sie! - zaczalem - przeciez tu ludzie mlodzi dokola,
dzieci, kobiety. Jakich wy slów uzywacie? Jak wam nie wstyd?
Opanujcie sie troche... Przerwalem.
Patrzyli na mnie zdumieni i nagle jeden ryknal:
- Mis, kurwa twoja mac w dupe jebany, to ty?
Ale farta mamy! Mietek! Dawaj, foto rób mnie z nim!
Mis, kurwa! Ja pierdole! Wzial mnie w swoje rece, jakby
bral gazete albo puszke piwa, trzymal mnie jak w dybach, kazal sie
usmiechnac, zrobil sobie ze mna kilka zdjec, potem sie zamienili i caly
czas radosnie bili mnie po karku, mówiac, ze w dupe jebany w porzo jestes!