Dodaj do ulubionych

Nasze przywary

21.10.05, 21:08
Bije sie w piers i przyznaje do....

Spijam hektolitry zielonej herbaty. Kubek z herbata zabiera ze soba i po
wypiciu czesto zostawiam w tym miejscu. Po pewnym czasie w kuchni nie ma
zadnego kubka bo stoja porozstawiane po calym domu.
Obserwuj wątek
    • staua Re: Nasze przywary 21.10.05, 21:18
      Mam identyczna przyware!!!!! Jeszcze, gdy mieszkalam z rodzicami, Tata zawsze narzekal, ze kubki po
      mnie musi do kuchni zanosic z calego domu...
      Poza tym wszedzie walaja sie moje ksiazki, gazety i publikacje w roznych stadiach czytania.
      • kawa_malinowa Re: Nasze przywary 21.10.05, 21:20
        A co do kubków. Mam wrażenie, że w moim pokoju w mieszkaniu studenckim zostały
        w pokoju moje niedopite kawy :)
    • kawa_malinowa Re: Nasze przywary 21.10.05, 21:19
      > Bije sie w piers i przyznaje do....

      Do bycia sentymentalną idiotką.
      Do nielubienia siebie. Chociaż już mi się za to dzisiaj dostało.
      Do poczucia totalnej beznadziejności.
      • braineater Re: Nasze przywary 21.10.05, 21:29
        wprowadzanie chosu w każdą przestrzeń w jakiej się znajdę - prościej mówiąc -
        po mnie tylko potop, bo nic innego nie posprząta.
        osli upór, najlepiej wtedy jak doskonale wiem, że nie mam racji - można to tez
        nazwac wprawkami w bezsensownej retoryce:)
        • stella25b Re: Nasze przywary 21.10.05, 22:04
          Ja z kolei nie lubie balaganu, jestem raczej typem pedanta. Stad taki
          gosciu "przewrocilo sie i lezy..." to nie ma ze mna lekkiego zycia*
          I zlosliwa to ja tez potrafie byc.


          * moj maz
          • braineater Re: Nasze przywary 21.10.05, 22:09
            kwestia przyzwyczajenia -)
            Marysieńka przywykła i nawet nie próbuje niczego w moich kątach zmieniać
            • mamarcela Re: Nasze przywary 21.10.05, 22:39
              Moje dziecię na taka przywarę ma nazwę "syfilista wnętrz" (pardonez le mot).
              • braineater Re: Nasze przywary 22.10.05, 08:53
                mot jest przecudny i pozwole go sobie zaanektować:)
          • monikate Re: Nasze przywary 21.10.05, 22:10
            To przybij piątkę, Stello!
            Poza tym potrafię być straszliwie impulsywna, co z reguły nie wychodzi nikomu
            na dobre, łącznie ze mną.
            • stella25b Re: Nasze przywary 22.10.05, 14:30
              monikate napisała:

              > To przybij piątkę, Stello!
              > Poza tym potrafię być straszliwie impulsywna, co z reguły nie wychodzi nikomu
              > na dobre, łącznie ze mną.

              Przybijam! Tez tak mam.
    • gatta13 Re: Nasze przywary 21.10.05, 22:52
      Ja piję namiętnie earl greya, a kubki ustawiam czasem pod łóżkiem. ;) Ale dużo ich tam nie ustawiam, bo te jedynie słusznie, czyli półlitrowe, mam tylko trzy. Za to tych do kawy mam mnóstwo, i oczywiście większości nie używam. Właśnie dziś odebrałam sobie Liptona za listki. W pracy pół szafki zajmują moje kubki, herbatki i kawy. Codziennie na allegro sprawdzam, czy nie ma jakiegoś nowego pysznego earl greya.
      A po domu walają się książki w ilościach hurtowych, na półkach, na fotelach, na łóżku, pod łózkiem, na biurku, pod biurkiem, w torbie, obok torby...
      • mamarcela Kubki 22.10.05, 10:46
        W moim domu jest zawsze około 30 gatunków najrozmaitszych herbat i herbatek.
        Kubków też jest dużo, ale te ładniejsze i droższe już padły ofiarą kota, albo
        ze strachu przed nim zostały schowane w sejfie. W bieżącym użyciu jest z 10 - z
        tego dwa wyłącznie moje. Bo ja z problemem rozrzucania kubków przeze mnie (i
        potem zbierania ich również przeze mnie osobiście) poradziłam sobie w ten
        sposób, że mam zawsze dwa i tylko dwa osobiste kubki - duży do herbaty i
        mniejszy do kawy. Każdy, kto ich użyje ryzykuje bezpośrednim zagrożeniem życia.
        Kubki te są myte co najwyżej raz dzienie, a w przerwach tylko płukane. Co jakiś
        czas zmieniam je, bo albo kot , albo coś inego mi w oko wpadnie. Ale tak się
        zafiksowałam, że z innych w domu mi po prostu nie smakuje.
        Ciągle walczę, aby dziecko moje starsze czyniło to samo, ale ona jako
        znana "syfilistka wnętrz" potrafi w ciągu pół dnia zużyć nie tylko te z kuchni,
        ale wygrzebać wszystkie pochowane po szafkach i kredensach.
        A za earl greyem jakoś nie przepadam.
        Pzdr.
    • broch Re: Nasze przywary 21.10.05, 23:11
      chyba "wylaczanie sie". Faktycznie trace sluch (czesto tez wzrok: nie widze nic
      w okolo) i dostaje po ramieniu w celu obudzenia. Absolutny brak pamieci
      wzrokowej: np na forum Twarzy nie bylem dostatecznie dawno, abym mylil Was
      wszystkich (lub po prostu nie pamietal). Na studiach na wszelki wypadek mowilem
      wszystkim "czesc", poniewaz nie wiedzialem czy to ludzie z mojego roku czy nie
      (mam odwrotnie niz Ania ktora raz widziana twarz pamieta przez wiele lat).
    • 3promile Re: Nasze przywary 22.10.05, 10:19
      Popielniczki... Jest ich kilka i zawsze są przepełnione... Zbyt często staram
      się udowadniać, że jeszcze jeden niedopałek z pewnością się zmieści ;-)
      • braineater Re: Nasze przywary 22.10.05, 11:25
        o tak - 'jeże' to podstawa, a najlepiej jak obie osoby w domu palą - mamy
        popiołki porozstawiane wszędzie - od przedpokoju, przez kuchnię, łazienke,
        pokoje, sypialnię i mało kto pamięta, żeby je wysypywac -)
        rekord - cztery paczki petów w standardowej popielniczce metalowej z ikei:P

        P:)
        • kawa_malinowa Re: Nasze przywary 22.10.05, 12:56
          Popielniczki to jest moim zdaniem burżujski wymysł... :)
          Zamiast nich można używać kubka z wodą...
    • yanga Re: Nasze przywary 22.10.05, 14:51
      Strachliwość, która z wiekiem coraz bardziej narasta. Zwłaszcza o bliskie mi
      osoby.
    • crazy.berserker Re: Nasze przywary 22.10.05, 20:26
      Niechęć/negatywne nastawienie do nowo poznanych osób - zanim nabiorę do kogoś
      sympatii mija baardzo dużo czasu
      • stella25b Re: Nasze przywary 23.10.05, 16:49
        crazy.berserker napisała:

        > Niechęć/negatywne nastawienie do nowo poznanych osób - zanim nabiorę do kogoś
        > sympatii mija baardzo dużo czasu


        to znaczy, ze nas wszystkich nie lubisz?
        • crazy.berserker Re: Nasze przywary 24.10.05, 08:46
          > to znaczy, ze nas wszystkich nie lubisz?

          tak szczerze mówiąc to na razie o lubieniu użytkowników forum mówić nie mogę,
          ale przyzwyczajam się powoli, i mam nadzieję, wkrótce będę mogła powiedzieć
          szczerze że owszem - lubię
    • beatanu Re: Nasze przywary 23.10.05, 18:49
      Obawiam się, że moją największą przywarą jest to, że nie mam wad ;))))

      Kubki i szklanki po sobie zbieram, mam tylko pięć (?)gatunków herbat, światło
      gaszę, nie zostawiam butów na środku przedpokoju, myję wannę i jestem w miarę
      punktualna...

      A już tak poważniej to: potrafię być upierdliwą zrzędą (niech żyje optymizm!!!)
      i w porywach jestem cholernie niekonsekwentna. I przeklinam (ab und zu). Ale
      dobrze mi z sobą!

      Pozdrawiam wszystkich a szczególnie Kawę, z prośbą o więcej SAMOLUBIENIA, bo
      lubiana przeze mnie (i innych TWAczy) jesteś już od dawna :-)
      • kawa_malinowa Re: Nasze przywary 23.10.05, 21:08
        dziękuję.
        Ale to tak już chyba jeszcze zostanie przez jakiś czas. Bo między osiemnastką i
        dziewiętnastką jest świetny czas, żeby nadmiernie analizować i obwiniać się o
        wszystko co miało byc inaczej...
        Ale, mimo wszystko, dziekuje.
        • aaneta Re: Nasze przywary 23.10.05, 22:05
          Kawa, jak Cię lubię, tak muszę Cię opitolić. A co może być inaczej, jak się ma
          18 lat? Jeszcze masz dużo czasu, żeby zmienić to, co ma być inaczej.
          • kawa_malinowa Re: Nasze przywary 24.10.05, 19:27
            Dużo rzeczy mogłoby byc inaczej :) Ale jako że nie lubię banalnych tekstów...
            zamilknę. I koniec. Bo po tym jak wylądowałam w krzakach i spadłam ze schodów
            mam zdecydowanie lepszy humor. Ale już ciii...
            I dziękuję, bo mi potrzebne teraz opitolanie tak samo jak kumpel, który kiedy
            po raz setny mówiłam, że "to nie jest łatwe" odpowiadał "ale nie jest
            niemożliwe".

            pozdrowienia i serdeczności.
      • noida Re: Nasze przywary 23.10.05, 22:37
        Moje przywary:
        - płaczę na wszystkim, począwszy od idiotycznych amerykańskich seriali po zbyt
        na uczuciach grające reklamy (rekord- płakanie rzewnymi łzami przy trailerze
        filmu "Hotel Rwanda")
        - krzyczę, czyli bardzo głośno mówię, jak opowiadam o czym, co mnie
        wzrusza/wkurza/fascynuje
        - spóźniam się
        - jestem złośliwa
        - jestem zarozumiała (ale to już chyba wada a nie przywara)
        I nie chce mi się z tym wszystkim walczyć :(
    • griszah Re: Nasze przywary 24.10.05, 11:24
      A ja chwytam się wszystkiego po trochu, po jakimś czasie zapał mi mija i w
      efekcie w niczym nie jestem tak naprawdę dobry a mieszkanie zagracają
      pozostałości po zapomnianych hobby (hobbach ?;)) (m.in. np. harmonijka ustna w
      tonacji F firmy Hohner).
      Pozdrawiam.
      • hrabia.dracula Re: Nasze przywary 24.10.05, 14:02
        > a mieszkanie zagracają
        > pozostałości po zapomnianych hobby (hobbach ?;)) (m.in. np. harmonijka ustna
        > w tonacji F firmy Hohner).

        O to widzę że trochę jestem do kolegi podobna - z tym że u mnie w kąt po dwóch
        tygodniach poszła gitara, nie harmonijka. Harmonijka ma się dobrze - i nawet
        jeden występ przed publicznością juz zaliczyłam (publiczność była jednoosobowa
        i bardzo zaprzyjażniona). Wykonanie bylo oczywiście koszmarne, ale po tym
        pierwszym przełamaniu tremy stwierdziłam,że mimo tego że Sławkiem Wierzcholskim
        nie zostanę nie warto przestawać katować siebie i rodzinę zgrzytliwymi
        dźwiękami i próbować dalej. Za to gitara - szkoda mówić - po prostu syndrom
        drewnianych paluchów...
        • crazy.berserker Re: Nasze przywary 24.10.05, 14:25
          i nawet
          > jeden występ przed publicznością juz zaliczyłam (publiczność była
          jednoosobowa
          > i bardzo zaprzyjażniona).

          Ha, ha - skąd ja tę zaprzyjażnioną publiczność znam :)
          Hrabciu, zajrzyj na skrzynkę - coś tam powinno dla Ciebie dojść, mam nadzieję
          że cie ucieszy
        • griszah Re: Nasze przywary 24.10.05, 16:09
          No ja właśnie w czasie hobby harmonijkowego zakupiłem książeczkę do nauki
          Sławka Wierzcholskiego (bo chodziło przecież o to aby GRAĆ BLUESA a nie jakieś
          tam rymci-pymci - no nie?). No i ta książka też mi zalega na półce. A z kolei z
          gitarą mi poszło lepiej bo amatorsko sobie pogrywałem w gronie znajomych i ze
          sporą frajdą (oczywiście głównie dla siebie :)).
          Pozdrawiam
    • braineater wada, przywara 24.10.05, 16:46
      cholera wie, w każdym razie chodzi o to, że do niczego nie potrafię podejść
      poważnie. Nie ma tematu, którego bym nie obśmiał, nie natrząsał się
      krotochwilnie i złośliwych przytyków nie czynił. Zero tabu, jeśli chodzi o
      wzbudzenie w sobie dzikiej radości. I parę osób mi to już wypomniało, żem
      nietaktowny i że 'są tematy z których sie nie żartuje...'
      Hmmm - to co, wada to jest?:)

      P:)
      • 3promile Re: wada, przywara 24.10.05, 16:47
        Oświeć mnie - jakie to tematy?
        • braineater Re: wada, przywara 24.10.05, 17:00
          no właśnie nie wiem:(
    • blue.berry Re: Nasze przywary 24.10.05, 16:55
      ehhh tez rozstawiam, zostawiam, porzucam, chomikuje kubki i inne naczynia
      sluzace do przetrzymywania napojow.
      zostawiam buty tam gdzie je zdejme.
      czesto krzycze czy tez dyplomatycznie okreslajac mowie podniesionym glosem.
      jak juz bylo gdzie indziej - przeklinam.
      oczekuje ze inni beda robic tak samo jak ja.
      zawsze mam racje.
      • stella25b Re: Nasze przywary 24.10.05, 17:37
        blue.berry napisała:

        > oczekuje ze inni beda robic tak samo jak ja.


        Wlasnie. To zadna wada. To zaleta!!!. Tez tak mam.
        >
        >
        >
        >
        >
    • eva.68 Re: Nasze przywary 24.10.05, 21:51
      A ja już dwa dni krążę wokół tego wątku. ;-)
      Po dwóch dniach Rachunku Sumienia doszłam do wniosku, że ogólnie wadliwa
      jestem. Przed popadnięciem w depresję ratuje mnie fakt, że z części tych
      usterek zdaję sobie sprawę. ;-)
      Za Wadę Dużego Formatu uważam wykorzystywanie pozycji swojej w celach
      pacyfikacji dziecięcia. Bywam Matką Okropną. :-(
      Z resztą da się żyć.
    • kawa_malinowa Re: Nasze przywary 25.10.05, 10:19
      Ha! Zauważyłam u siebie nową wadę - podglądactwo. I nie idzie wcale o to, że na
      przeciwko mojego bloku w bloku prawie takim samym i na tym samym piętrze jest
      mieszkanie studenckie z zawartością płci odmiennej :) Nie, tym się zajmują
      współlokatorki...
      Za to bezwstydnie podglądam to, co czytają inni. Na ulicy, w parku, a w Empiku
      szczególnie...
    • braineater Re: Nasze przywary 25.10.05, 22:09
      Teraz ja!

      Maryś lubi jak jest porządek ale nie lubi go utrzymywać, co przy mężu i jego
      wszechobecnym chaosem wcale nie jest łatwe i z tym faktem związana jest
      przywara następująca - często, bardzo często marudzę "ja chcę panią lub tez
      pana która lub tez który posprząta, chcę, chcę, chcę" - maryś wie że takiej
      pani lub tez pana raczej nie dostanie ale marudzi wytrwale dalej. Co więcej,
      nawet jak męża opęta i zaczyna sprzątać, to i tak marudzi - nie tak , inaczej,
      ej co ty robisz i daj sobie lepiej spokój .... brr wstrętna maryś

      Maryś lubi dostawać tego czego chce a najbardziej lubi jak to jej sprawi,
      zakupi, bądź też w inny sposób zdobędzie inna osoba a najbardziej to mąż - lubi
      to tak bardzo że czasem, jak ją opęta, to znowu marudzi "chcę, chcę, chcę,
      proszę ja chcę tak bardzo...". W konsekwencji dostaje a potem trafia do niej że
      niekoniecznie tego chce... albo że chce trochę inne. Jedyne czego nie dostała
      poprzez marudzenie "chcę" jest pani lub pan do sprzatania ale braineater pewnie
      i tak kiedyś nie wytrzyma.

      Maryś nie lubi robić zakupów jedzeniowych i wykorzystuje męza strasznie zdając
      sobie sprawę, że mąż owego zajęcia też nie lubi - codzienie powtarza sobie "idź
      do sklepu, kup pokarm, kup napój, idź, masz przecież czas, idź" ale kończy się
      tym że dzwoni do męża i mówi "proszę, proszę kup coś do jedzenia ja pójdę jutro
      proszę, proszę...."

      Pozdrawiam:)
      maryś
      • staua O/T 25.10.05, 22:46
        zauwazylam, ze przy nickach niektorcyh osob (np. Braineatera) pojawily sie usmiechniete mordki. Jak to
        zrobic?
        • braineater Re: O/T 25.10.05, 22:51
          klik w nicka - pojawi sie moja wizytówka. Po prawej powinna byc
          komenda 'edytuj' - i po kolejnym kliku, mozesz sobie zrobic własną
          lub wstukaj w sercz forumowy - serwis 'ludzie' i to samo - 'edytuj' i załóż
          dokładna instrukcja w wątku agni na TWARZACH
          P:)
          • staua Re: O/T 25.10.05, 23:11
            Aha, widzialam to juz, ale nie wiedzialam, ze mordka pojawia sie automatycznie, jak sie stworzy
            wizytowke. Tez juz mam :-)
          • agni_me Re: O/T 25.10.05, 23:53
            najgorsze, że ja tych mordek nie widzę, nicanic. Niemniej, pomysł wizytówkowy
            wydał mi się przedni.
            • staua Re: O/T 26.10.05, 00:04
              Sa tylko przy nicku autora postu, ktory w danej chwili czytasz. Nie przy tytulach watkow ani postow.
              Tez mi sie podoba ten pomysl, pomysle nad wizytowka troche.
              • braineater Re: O/T 26.10.05, 08:41
                a skąd masz staueczko ten cytat, co to się z nim zupełnie nie zgadzam?:)
                • 3promile Re: O/T 26.10.05, 10:46
                  I jak ten cytat ma się do Lennonowego "Imagine" ?
                  ;-)
                  • staua Re: O/T 26.10.05, 15:19
                    "Angels in America"
                    cytat to tymczasowa prowokacja (zmieni sie za jakis czas), niemniej ja sie z nim zgadzam, niestety.
    • nienietoperz Re: Nasze przywary 26.10.05, 11:13
      O kubkach bylo.
      O rozwalaniu ksiazek po domu bylo.
      O frustracjach regularnych i humorze nieustabilizowanym bylo.

      Juz nawet przywary trudno miec oryginalne...

      Wasz
      nntpz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka