tullia.blair
28.05.07, 08:38
Normalnie poryczałam się wczoraj na reklamie...
Nawet nie pamiętam, co za produkt był reklamowany (chyba któraś z sieci
komórkowych). A chodziło o to, że pewien bardzo smutny starszy pan próbuje
się dodzwonić do syna (?), który za każdym razem ma akurat coś ważniejszego
do zrobienia niż odebranie telefonu. Kiedy w końcu jedzie do ojca w
odwiedziny, zastaje tylko puste łóżko. Kiedy załamany siedzi na krzesełku,
nagle widzi ojca prowadzonego przez pielęgniarkę. No i happy end: padają
sobie w ramiona :-)
Nieźle mną telepnęło, cholercia... To chyba przez ten upał :-D
pzdr. t.b.