Dodaj do ulubionych

Miłość,ktora nie przebacza....

18.06.07, 16:25
Miłość,ktora nie przebacza,
Nie jest prawdziwą miłoscią.

No własnie co o tym sadzicie,bo ja jakos mie moge się z tym zgodzić.No bo jak
przebaczyc zdrade,sama kiedyś tego doswiadczyłam i nie umiałam przebaczyc
choć teraz z perspektywy czasu ta zdrada jest dla mnie obojętna moze dlatego
ze nie jestem z tą osobą.Kiedys mądra osoba mi powiedziała przebaczyc mozna
ale nigdy sie nie zapomni.A jak w imię miłosci przebaczyc mężowi ze bije.Moja
ciotka kiedys zrobiła cos w imie miłosci-kochała swojego męża ale pragneła
miec dziecko.Zaszła z innym mężczyzna w ciąze i pewnie zabrałaby tę tajemnice
do grobu gdyby nie choroba syna,wujek odszedł bo nie mogł znieść kłamstwa
swojej ukochanej a najbardziej cierpi syn.Wujek powiedział tylko tyle ze
gdyby wiedział od początku wybaczyłby ale kłamstwo było zawsze między
nimi,choc kocha ja nadal wybaczyć nie umie.


Obserwuj wątek
    • e-dziunia Re: Miłość,ktora nie przebacza.... 18.06.07, 17:20
      I ja i mój mąż mamy na sumieniu grzeszki (nie zdrada!!!) które sobie
      wybaczyliśmy. Mój mąż po ślubie wpadł w problem alkoholowy i pił 2 lata prawie
      bez przerwy. Nawet podniósł na mnie rękę. Ale wiedziałam, że to wartościowy
      człowiek i warto o niego walczyć. I wygrałam. Jest już 2,5 roku po terapii i
      jest cudownie :)
      Ja wybaczyłam mu wszystkie przewinienia tamtego okresu bez mrugnięcia okiem, bo
      wiem, że alkoholizm to choroba.

      Ale czy umiałabym wybaczyć zdradę? nie mam pojęcia. I mam nadzieję, że nigdy nie
      będę musiała się o tym przekonać.
      • moniskap Re: Miłość,ktora nie przebacza.... 18.06.07, 21:54
        ja wybaczylam mojemu M pene przewinienia(po czesci zdrade,choc nie cielesna)bylo
        naprawde mi ciezko,do dzis o tym pamietam.Ta cala sytuacja uswiadomila nam jak
        bardzo sie kochamy i wzmocnila nas,choc swoj slad tez zostawila.Mozna wybaczyc
        ale sa granice.Czlowiek moze popelnic blad raz ale nie wiele razy ten sam.
      • elunia77 e-dziunia :-)) 19.06.07, 00:29
        Uwierz mi Skarbie zycze Ci z całego serca aby mąz Twoj wytrwał w postanowieniu
        nie picia bo jest to bardzo trudne i wymaga silnego charakteru.Moja ciotka jest
        po slubie 53lata(chciałabym tak długo być z moim mężem)a wujek pije od 15roku
        zycia i jest alkoholikiem,wiele razy przestawał pić(najdłuzszy okres to prawie
        5lat)ale i tak powracał do swego nałogu.Ciotka raz dostała od wujka i omało co
        nie przypłacił to zyciem ale i tak nie odeszła bo go kochała i uwazała ze musi
        przynim trwac na dobre i złe a dzis twierdzi inaczej.Ostatnio z nią rozmawiałam
        i powiedziała mi ze gdyby mogła cofnąć czas,odeszłaby dla swojego dobra i
        dzieci bo kazdy ma granice a ona tą granice przesowała co raz to dalej az się
        zatraciła w niebycie picia swojego męża.I co ma z zycia,całe zycie walczyła z
        nałogiem męża(a dawniej to było trudne zwłaszcza na wsi)od jednego ciagu do
        drugiego ciagu a teraz na stare lata się podała,juz nie sił walczyc-alkohol
        wygrał.Odkąd pamietam jak jezdziłam na wies to widziała do jakiego stanu wujek
        sie doprowadzał po wypiciu alkoholu,zreszta teraz jest nie lepiej-musi pic aby
        przezyc kolejny dzień.Wyobraz sobie ze wujek potrafi wypic całą szklankę wodki
        bez przepitki i nawet sie nie skrzywi.
        Jestem całym sercem zTobą i zycze aby wam sie udało a to dopiero poczatek drogi
        ale najwazniejsze ze chcecie byc razem,Twoja milosc do męża jest silna i co"was
        nie zabije to was wzmocni"a zycie własnie z tego sie składa aby pokonywac je
        razem.
        ps.moge sobie wyobrazic co czułas jak twoj mąż popadła w nałog ale o wiele
        gorzej znoszą to dzieci bo one nie mają wyboru musza byc przy rodzicach,sama
        tak miałam w domu tylko ze moja matula popadła w nałog.Dzis wiem co i jak ale
        jak była mała to nic nie rozumiałam a to sie ciagnie latami.Jestem wdzieczna
        losowi ze w odpowiednim momencie na drodze mojej mamy stanoł ktos to podał jej
        ręke.


        • e-dziunia Re: e-dziunia :-)) 19.06.07, 09:32
          ja wiem, że to długa droga, że tak naprawdę dopiero się zaczęła, bo jesteśmy
          młodzi i jeszcze dużo wspólnego życia przed nami. Ale moją córkę kocham
          najmocniej na świecie! Dlatego mój mąż wie, że jeśli wróci do nałogu, to w 5 min
          się spakuję i odejdę. I wiem to na pewno, że się nie zawaham! Mimo, iż kocham go
          całym sercem, ale mojego dziecka skrzywdzić nie dam. Żadne uczucia nie są warte
          jej cierpień, więc nic mnie nie powstrzyma.
          Pozdrawiam :)
    • anna_sla Re: Miłość,ktora nie przebacza.... 19.06.07, 11:30
      Ja zdradę przebaczyłam, byłam młoda i głupia i teraz smród ciągnie się po tym
      już tyle lat. Ostatniego wybryku nie przebaczyłam, nie była to zdrada w sensie
      cielesnym, ale zdrada całej naszej rodzinki, przez którą odkochałam się i tylko
      inne realia nie pozwoliły nam się rozejść. Byłam wysoko w ciąży i
      niekontrolowałam swoich emocji (podwójna ciąża najczęściej jest emocjonalnie
      rozchwiana) i to budziło strach nie tylko w moim mężu. A po kilku miesiącach
      stabilizacji znów się zakochałam. Teraz do tego raczej nie wracamy, nigdy mnie
      za to nie przeprosił, ja mu nigdy nie wybaczę, po prostu teraz nasze życie kręci
      się wokół czego innego, ale zmieniło to w nas coś. Od tamtej pory ja nie
      potrafię walczyć o nasz związek gdy coś się dzieje i po prostu rezygnuję. Kiedyś
      z uporem maniaka ratowałam, łatałam, budowałam i chyba się zmęczyłam, bo uważam,
      że nie warto. Nikt nie jest wart aż mojego niedomagania psychicznego. To on
      teraz pierwszy robi krok po kłótni, których prawie już nie miewamy.
      • witaminka29 Re: Miłość,ktora nie przebacza.... 19.06.07, 13:23
        no cóż ciężka sprawa można wybaczyć ale się nie zapomina i to narasta i narasta
        i życie w kłamstwie i oszustwie nie ma sensu. Ja próbowałam wybaczyć swojemu
        mężowi zdradę przez prawie trzy lata i w pewnym momencie mnie to
        przerosło...odeszłam.....
      • kajos5 Re: Miłość,ktora nie przebacza.... 19.06.07, 15:33
        "A po kilku miesiącach stabilizacji znów się zakochałam" - od dawna sie
        zastanawiałam czy to jest wogóle możliwe. Czy mogłabym znów zakochać sie w moim
        mężu - na dzień dzisiejszy w to nie wierzę. Czy mąż starał się zeby odzyskać
        Twoje uczucie? Czy to Ty na niego inaczej spojrzałaś?
        • witaminka29 Re: Miłość,ktora nie przebacza.... 19.06.07, 16:21
          hmmm....mój były mąż wogóle uważał że o co tyle rabanu i wogóle mało co go
          obchodziło a o nas walczyłam tylko ja i niestety się poddałam choć nie po
          porostu padłam z braku sił....i nie użalam się nad sobą bo to wszystko uczyniło
          mnie silną....
        • anna_sla Re: Miłość,ktora nie przebacza.... 19.06.07, 19:25
          kajos5 napisała:

          > Czy mąż starał się zeby odzyskać Twoje uczucie? Czy to Ty na niego inaczej
          spojrzałaś?

          Raczej powiedziałabym, że to on inaczej na mnie spojrzał i stał się zupełnie
          kimś innym. Urodziły się bliźniaki, zupełnie inne emocje się pojawiły. Każde
          pojawienie się dziecka zmienia naszą perspektywę, u nas zmieniło się podwójnie.
          To, że sama sobie z nimi radzę, często bez męża sprawiło, że wszyscy spojrzeli
          na mnie zupełnie inaczej. Mój brat kupował specjalnie wielkie auto, bo
          "zobaczysz co będzie się działo jak urodzą się dzieci", nie wiem czego się
          spodziewali. Że będę panikować? Że będę często do mamy jeździć by mi pomogła?
          Nie wiem, bo to auto zupełnie mi niepotrzebne. Zamawiam pod dom busa, wsiadam z
          dziećmi i jadę odwiedzić mamę.. Podobnie myślała cała rodzina i byli
          przygotowani na moje telefony, a tymczasem telefon milczy. Mój mąż jest teraz
          mną oczarowany tak, że chwilami (pamiętając co było) mam wrażenie, że udaje, że
          aż tak bardzo.. ale nie udaje. Ja się po prostu zakochałam w dojrzalszym facecie
          teraz, którym w istocie jest..
          • kajos5 Re: Miłość,ktora nie przebacza.... 19.06.07, 21:33
            ja też ostatnio stałam się bardziej samodzielna - chociaz nigdy nie byłam mimoza wisząca na ramieniu mężusia. Ale widzę ze taa moja samodzielność wogóle nie robi na mężu wrażenia - raczej widzę jego zadowolenie ze ma mnie z głowy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka