jerzykrajewski7
04.04.06, 20:51
Pewnie nie czytacie "Pulsu Biznesu", a warto poznać wywiad z Romanem
Giertychem, który ten dziennnik opublikował dziś.
Giertych to lider LPR. Najsensowniejszy polityk na polskiej scenie
politycznej. Jedyny, w którego słowa naprawdę wsłuchuję się. Wsłuchajcie się
i Wy. Polecam dyskusje w Radio Zet w każda niedzielę o godzinie 9.
Giertych zawsze jest rzetelny, konkretny, trzyma się faktów i prawa. Reszta
to przy nim manipulanci, szczególnie Jan Rokita, który potrafi zupełnie
odjechać.
Pozdrawiam
Jerzy Krajewski
PS. Mój stary wywiad z Giertychem znajdziecie na stronie www.gepardybiznesu.pl
za www.pb.pl:
Conan Niszczyciel
04 kwietnia 2006
Wojciech Surmacz
Biznes równy i równiejszy, katharsis banków, unikanie muzułmanów i kontrole
skarbowe raz na pięć lat. Taka urynkowiona LPR na wiosnę. A posłowi
Gosiewskiemu brak miłości...
„Puls Biznesu”: Nowe stawki podatkowe Zyty Gilowskiej: od 2009 tylko dwie —
18 i 32 proc. Pański komentarz?
Roman Giertych: Nie rozumiem, dlaczego obniża się o 8 proc. podatek
najbogatszym? Pani Zyta Gilowska zarobiłaby na tym kilkanaście tysięcy
rocznie, a przeciętny Polak — zaledwie kilkaset. Wprawdzie nie jestem za tym,
by podatki podwyższać, ale nasze, LPR zdanie jest takie, by obniżać podatki o
1 proc. rocznie…
Czyli to aktualny plan LPR obniżania podatków do 2011 roku?
Jak najbardziej! 18 proc. tak, ale nie 32, tylko progi 29 i 39 proc. Nie
widzimy powodu, by w tej chwili obniżać najbogatszym podatki.
Poseł Przemysław Gosiewski nazwał pana niedawno…
Najwyraźniej brakuje mu miłości… Dałby już spokój.
Niemalże okrzyknął pana Conanem Niszczycielem polskiego parlamentu…
Wcale bym się nie zdziwił, gdybym mu się kojarzył z Conanem.
Nie odbiera pan tego jako poszukiwania kolejnego kozła ofiarnego przez PiS?
Kozła ofiarnego? Nie. PiS po prostu zaczyna się mocno denerwować... I wcale
się nie dziwię — dlatego że LPR przeszła do opozycji i jest naturalną
alternatywą dla PiS. Konkurentem. I nie ma co ukrywać, że w tej chwili między
LPR i PiS trwa walka o podobny elektorat. A nasza przewaga? Nie bierzemy
odpowiedzialności za te wszystkie szaleństwa, których dopuszcza się PiS. Że
będę teraz ostro atakowany przez Prawo i Sprawiedliwość? Z tym się liczę, z
tym się godzę. Tylko niech koledzy z PiS pamiętają, jaki był los tych, którzy
mnie atakowali w poprzedniej kadencji.
Ale to już nie pierwszy raz PiS chce skonfliktować Ligę… A może wchłonąć?
Może by i chciał. Nie wiem, czego chce PiS. U nas panuje totalna
jednomyślność, jeżeli chodzi o postawę wobec tej partii. Od naszego przejścia
do opozycji nie ma odwrotu. Koniec, kropka... Komu się to nie podoba, ma
drzwi szeroko otwarte…
Jak pani poseł Anna Sobecka?
Jeżeli pani poseł Sobecka uzna, że bardziej jej po drodze z PiS — nie widzę
problemu. Arytmetyki sejmowej to nie zmienia. Sytuacji LPR również. Szerokiej
drogi. I tyle.
Kiedy zaczęły się waśnie między panem i Jarosławem Kaczyńskim? O co poszło
tak naprawdę?
Wydaje się, że 13 lutego. Próba doprowadzenia do zmiany umowy poprzez szantaż
jest powodem, który skasował dobre relacje i nadwątlił zaufanie. Jarosław
Kaczyński ze swoim bratem, wyreżyserowali wszystkim Polakom niezły
dreszczowiec: człowiek budzi się rano i nagle się dowiaduje, że prezydent
rozważa rozwiązanie Sejmu; PiS się już szykował do wyborów, bo miał dobre
notowania...
A propos wspólnego elektoratu… Wygląda, że najbliższe wybory to samorządowe
jesienią. Jakieś trzy tygodnie temu rzuciliście hasło nowego programu
wyborczego, a w nim „otwarcie” na małe i średnie przedsiębiorstwa. Ale tego
dokumentu nigdzie nie ma. Szukałem.
Bo oficjalnie jeszcze tego nie ogłosiliśmy. Mamy konwencję 30 kwietnia — i
wtedy ujawnimy detale całej programowej linii dla małych i średnich polskich
przedsiębiorców.
Jakieś szczegóły?
Musiałby pan porozmawiać z posłem Wierzejskim, on nadzoruje zespół nad tym
pracujący. Szczegóły... Na przykład ustanowić kontrole skarbowe nie częściej
niż raz na pięć lat. Co nie oznacza, rzecz jasna, że jeśli ktoś będzie
oszukiwać, to mu to ujdzie na sucho. Bo w końcu zjawi się kontrola — i
wszystko sprawdzi. Nie może być tak, że przedsiębiorca żyje w ciągłym
strachu, że za chwilę ktoś zapuka, a w dodatku potraktuje z góry jako
podejrzanego... To jakby oś naszych propozycji. Pomysł bezkosztowy. A oprócz
tego nacisk na obniżanie podatków — stałe i systematyczne, choć powolne.
Będziemy też chcieli znacznie ograniczyć biurokrację — bez względu na to, czy
Unia Europejska potrzebuje jej do obsługi swoich programów. Cięcia — i to
jakie!
Jak pan postrzega imigrację zarobkową do Polski? To nas — prędzej czy
później — czeka.
Unikałbym muzułmanów.
A kapitał polski za granicą? Jakieś przykłady dobrych polskich inwestycji?
Na pewno Prokom... Bioton.
Pozytywnie?
Oczywiście. Budowa fabryki w Rosji. Tworzenie koncernu światowego. Bardzo
dobry przejaw.
Będziecie wspierać taką działalność w swoim nowym programie?
Nie konkretnych firm, rzecz jasna. Raczej postawimy na wsparcie małych i
średnich. Giganci sobie poradzą, jeżeli nareszcie ktoś stworzy normalne,
rynkowe warunki. Można ich wspierać po cichu... Nie ukrywam, że gdybym miał
stosowny wpływ na rządy, to stosowałbym taki lekki nacjonalizm gospodarczy.
A to ciekawe… Mógłby pan rozwinąć?
Oficjalnie wszystkie podmioty są równe, ale te, które zarabiają na polskim
rynku i dają pracę Polakom — są równiejsze. To moja filozofia — jeżeli chodzi
o wszystkie przedsiębiorstwa. Mówię to szczerze. Tak postępuje cała Europa we
wszelkich możliwych wariantach. Oficjalnie — wszystko równe, ale jeżeli ktoś
tworzy miejsca pracy i przynosi państwu duży wpływ podatkowy — jest
równiejszy. Tak musi być!
Kiedy pan tak patrzy na polski biznes, to co?
...to w porządku. Wzrost gospodarczy bierze się tego, że ludzie są aktywni.
Nie rozpatruje pan biznesu w kategorii konglomeratu układów?
Jest kilkadziesiąt firm, których majątek zrodził się albo z przekrętów, albo
lekkomyślnej lub nieuczciwej prywatyzacji. Nie mówię o prywatyzacjach
uczciwych, bo te trzeba wspierać. Generalnie kapitał prywatny jest lepszy niż
państwowy, co nie oznacza, że państwo nie powinno mieć wpływu na pewne
strategiczne obszary. Od miesięcy krytykuję PiS, bo nie przeprowadził
racjonalnego podziału spółek skarbu państwa na strategiczne i
niestrategiczne. Postuluję sprzedaż niestrategiczych, by wzmocnić, zasilić
środkami te strategiczne. Rząd powinien twardo bronić interesu narodowego.
Gdybym w nim zasiadał, na pewno bym tak robił.
A ten wasz program gospodarczy z 2003 r. jest wciąż aktualny?
Nie!
Do lamusa?
Tak. Jest nowy program — powtarzam: z ogłoszeniem czekamy do końca kwietnia.
Głównym autorem tamtego był pan poseł Wrzodak. A on też się zdezaktualizował
w Lidze Polskich Rodzin.
Wierzy pan w koalicję PiS z Samoobroną?
A cóż to ma wspólnego z wiarą?
„Kohabitacja Zyty Gilowskiej z Andrzejem Lepperem w jednym rządzie jest
ciekawym eksperymentem”… To pańskie słowa.
Ciekawy eksperyment, bo pani Gilowska, działaczka Unii Wolności i Platformy,
w jednym rządzie, w jednym wicepremierowskim szeregu z Andrzejem Lepperem!
Dwa lata temu jakby ktoś tak powiedział, to by go uznano po prostu za
szurniętego. Co ja mówię — nawet rok temu... Aż się boję myśleć o
przyszłości, bo jeśli tak dalej pójdzie, to może powstanie rząd Ligi Polskich
Rodzin i SLD. Jeśli w takim tempie to będzie wszystko szło... To oczywiście
żart.
A koalicja z PO — też w kategoriach żartu?
Z Platformą Obywatelską głosowaliśmy wspólnie w sprawie becikowego (przeciw
były SLD i PiS!). Ale koalicja to coś zupełnie innego — z PO trudno