sloggi
06.05.06, 20:08
Politykę odwrotu od decentralizacji przy rozdziale środków z funduszy Unii
Europejskiej zarzuca rządowi premiera Kazimierza Marcinkiewicza
zachodniopomorski poseł SLD Jacek Piechota. Za niezrozumiałą uważa też
politykę wobec Zespołu Elektrowni Dolna Odra.
Do kosza obecna ekipa wrzuciła wyniki konsultacji i dwóch lat prac nad
projektem Narodowego Planu Rozwoju na lata 2007-2013, który miał być
dokumentem, rozstrzygającym o wykorzystaniu środków, jakie do dyspozycji
stawia nam Bruksela podkreślił wczoraj J. Piechota. Rząd nie przyjął do końca
marca br. projektu NPR, a pilnymi zmianami w zasadach jego tworzenia Sejm
zajął się dopiero w końcu kwietnia.
Projekt NPR, przygotowany przez poprzednią ekipę, zakładał, że do województw w
ramach programów operacyjnych rozwoju regionalnego miało trafiać bezpośrednio
50 proc. środków z funduszy unijnych. Nowy rząd zgodził się w Brukseli, by
ZPORR finansowane były z jednego źródła, a nie z kilku źródeł.
Teraz jedynie 26,8 proc. środków, a nie połowa, będzie dzielona bezpośrednio w
regionach. Po resztę będą mogły sięgać wyłącznie za pośrednictwem właściwych
ministrów. To odwrót od umacniania kompetencji samorządów podkreślił Piechota.
Skomentował też wyniki referendum w Zespole Elektrowni Dolna Odra o
przyszłości spółki. Uczestniczyło w nim mimo bojkotu NSZZ Solidarność i NSZZ
Solidarność '80 ponad 53 proc. pracowników ZEDO, z których 84,4 proc.
opowiedziało się za prywatyzacją z udziałem hiszpańskiego koncernu Endesa.
Rząd zaś planuje konsolidację w ramach Polskiej Grupy Energetycznej.
Załoga ZEDO wykazała większą znajomość rzeczy i większe kompetencje niż część
związkowców czy niektórzy posłowie. Holding oznacza brak gwarancji
zatrudnienia, brak gwarancji socjalnych i brak gwarancji, że zakład będzie się
rozwijał. Przyszłość ZEDO może zostać, niestety, bezpowrotnie pogrzebana,
jeżeli rząd zrealizuje w kształcie, jaki proponuje, swój program w sektorze
energetyki stwierdził b. szef resortu gospodarki.
/kurier.sz/