Omówiłyśmy sobie z położną poród domowy i związane z tym problemy i ew. komplikacje. Oczywiście, warunek - ukończony 38tc (czyli 37+7), bo wcześniej to inna kobieta rodzi a jak nie dja Boże będziemy rozić w tym samym dniu, to niestety ja mam jechać do szpitala. Rodzić w tym samym dniu, co moja znajoma, nie spodziewam się, ale boję się, że zacznie się przed 38tc. Położna obiecała rozmawiać z "górą", by zrobili grafik na wcześniejszy termin. Ale to może być trudne, bo zasadą jest te 38 tygodni...
No to muszę wytrzymać, choć wiem, mogę się odwoływać, pisać, walczyć itp.
A co ciekawe, położna mi powiedziała, że jeśli ona będzie przy tym porodzie, to ma nadzieję, że inna położna będzie potrafiła zaszyć ew. pęknięcie, bo ona nigdy tego nie robiła, bo po prostu nie miała okazji. A nie chciałaby robić mi kłopotu i zabierać na szycie do szpitala. Wnioskuję, że skoro nie szyła, to i nigdy nacięcia nie robiła.
No nic, w każdym razie, oczekuję tego 38tc