04.12.07, 17:00
hej dziewczyny. dopiero teraz doszłam do siebie na tyle, że mogę iść
do rodziców na internet.
było tak: pojechałam w czwartek(15.11) do pobliskiego szpitala
zrobić usg i ktg kontrolnie i tam lekarz stwierdził, że nie zrobi mi
żadnych badań, bo się go nie słucham i nie chcę leżeć w szpitalu,
więc on ma gdzieś i "tej pani proszę nie badać". mój mąż zrobił
straszną drakę i aferę na pół szpitala i po tym wszystkim
stwierdziliśmy, że gdyby co to tam już rodzić nie można.
tak więc na drugi dzień prywatnie do lekarza na usg chociaż, żeby
sprawdzić czy dzidzia ok. ten od razu skierowanie do szpitala i
mówi, że mam jechać zrobić ktg. no to my do auta i na ktg do
szpitala. a tam jak zobaczyli skierowanie to mam koniecznie zostać i
moja mama do ataku, że mam zostać w szpitalu i nastraszyli mnie tak,
że zostałam sad
w szpitalu masakra. ja nienawidzę szpitali jak diabli. leżałam 6 dni
na patologii. nie zgodziłam się na wywoływanie porodu 4 dnia.
Patrzyli na mnie jak na wariatkę. Ordynator szydził przy każdym
obchodzie, że to ta co się nie zgadza. w końcu 6 dnia na patologii
byłam już tak zmięta psychicznie, że poszłam na "próbę
oksytocynową", która okazała się zwykłym wywoływaniem.
mój poród był najbardziej zmedykalizowany jak można sobie wyobrazić.
wszystko zrobili za mnie. musiałam leżeć 17 godzin na łóżku
porodowym pod kroplówką. w czasie skurczu mogłam siedzieć, o ile ktg
(podłączone bez przerwy) było dobre. wlali mi w żyły dziesiątki
leków. na koniec okazało się, że główka od 17 godzin nie opuściła
się w kanale rodnym ani o cm i przy 9 cm rozwarcia wzięli mnie na
stół i wyjęli ze mnie dziecko brzuchem. synka zobaczyłam na sali
pooperacyjnej jak leżał w inkubatorze i wrzeszczał w niebogłosy.
błagałam położną pół godziny żeby mi go dała. w końcu przyszła i z
fochem rzuciła mi go na rękę, a ja przez godzinę starałam się podać
mu pierś, bo byłam jeszcze jak kłoda drewna po operacji.
dziewczyny! mamy z synkiem okropny uraz, żal i wielkie poczucie
krzywdy. przez pierwszy tydzień wyłam co chwila, a i teraz jak
pomyślę o tym wszystkim to mi się zbiera.
na razie staramy się zapomnieć.
Obserwuj wątek
    • jola-kropek Re: jestem 04.12.07, 17:27
      wspolczuje z calego seca..
      napisz do Fundacji Rodzic Po Ludzku, nie wiem, z nazwa szpitala,
      nazwiskami itd.... ne wiem czy to cos da, ale wypiszesz sie chociaz
      i bedziesz miala poczucie ze "cos" zrobilas...

      strasznie mi przykro sad(((
      • hyris Re: jestem 04.12.07, 17:47
        bardzo mi przykro
        ale przede wszystkim gratuluję dzieciaczka
        ciesz się nim i nie wracaj do przykrych wspomnień
        jesteście już razem i tylko to się teraz liczy
    • mamamada Re: jestem 04.12.07, 18:31
      Współczuję z Tobą, Oldzinko - bardzo mi bliskie to co piszesz o
      swoich przeżyciach i odczuciach. Nie będę pocieszać, wiem jaką
      traumą jest taki medyczny poród, gdy człowiek jest
      nastawiony "domowo" i jak trudno zaleczyć ból po takim przeżyciu.
      Życzę Ci dużo siły i spokojnych, czułych chwil z maluszkiem w
      objęciach, pozdrawiam serdecznie - Magda
    • nuit4 Re: jestem 04.12.07, 19:21
      bardzo smutne to co piszesz
      czulam ze jesli sie tu nie pojawiasz to cos jest nie tak..
      bardzo cie rozumiem (traume,smutek,zawod..)
      odwracaj mysli od tego zdarzenia,czas troche wyleczy ta rane
      i wychodz do ludzi (jak juz bedziesz w formie),zamykaj sie w domu bo to tylko
      pogorszy twoje samopoczucie.

      ja bym zrobila jak juz wczesniej ci dziewczyny napisaly: napisalabym do Fundacji
      Rodzic po Ludzku.To moze nie tylko oczyscic,ale tez dac pewne poczucie
      sprawiedliwości (dostanie prawdopodobnie negatywna ocene w tegorocznym
      podsumowaniu akcji-bo mysle ze nie ty jedna taka ocene im wystawilas)
    • nunia01 Re: jestem 04.12.07, 19:36
      Ja jeszcze nie mam dzieci i nawet w ciąży nie jestem. Nie mam jakiegoś urazu do
      szpitali, ale nastawienie mam 'domowe'.
      Jedyne co mogę powiedzieć to, że i to minie - ten żal i smutek nie będzie ciągle
      dominujący.
      Ciesz się zdrowym dzieckiem, a o złych przeżyciach staraj się zapomnieć.
      Jeśli czujesz się na siłach opisz całą sytuację nie tylko do Fundacji Rodzić po
      Ludzku, ale i w formie skargi do 'wszystkich świętych'(na stronie fundacji chyba
      są takie informacje w części poświęconej prawom mam) - do dyrektora szpitala, do
      NFZ i nie wiem gdzie jeszcze. Pewnie nie mieli prawa odmawiać Ci badania jeśli
      nie chciałaś zostać w szpitalu - nie mieli też prawa poddawać Cię zabiegom na
      które nie wyraziłaś zgody. Taka skarga jest wbrew pozorom ważna - Tobie da
      poczucie, że coś zrobiłaś, innym da szansę na ludzkie traktowanie w przyszłości,
      a wszystkim mądralom wybije argument - 'bo nigdy na tego pana/panią skargi nie
      było'. Jak wpłynie jedna czy druga zaczną się zastanawiać.
      Co prawda jeszcze na lekarza skargi nie pisałam, ale mam na swoim koncie skargę
      na sędziego i prokuratora - zadziałały - może dziwnie, ale zadziałały.
      Współczuję!!!
    • kropkaa Re: jestem 04.12.07, 22:23
      Oldzinka!
      Strasznie mi przykro i bardzo współczuję.
      Normalnie brak słów na takie traktowanie człowieka; a tych, których
      by mi brak nie było nie mogę użyć, bo post by musiał być wykasowany.
      Ostatni przyrzekłam sobie nie myśleć źle o lekarzach, bo przecież
      część z nich jest dobra, ale niemała część to jest po prostu banda
      bezdusznych potworów. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło –
      synek zdrowy, Ty fizycznie też (co u nas nie jest normą, patrz sepsa
      w Krakowie). Czas leczy rany, ta trauma kiedyś trochę zblednie,
      maluszek pewnie w tym dopomoże Takie rady pewnie są nieco
      wkurzające, ale naprawdę, z całego serca, życzę Ci (i pewnie nie
      tylko ja tutaj), byś nie się dała złym wspomnieniom i by to, co Ci
      zrobili, nie przesłoniło Ci wielkiej radości, jaką jest Twoje
      dziecko. On nie jest winny, że tak pechowo trafiliście i chce mieć
      mamę spokojną i radosnąsmile A jak idzie Wam karmienie?

      A dla nowego Człowieczka wszystkiego najlepszego! Teraz na pewno
      będzie miał więcej szczęścia!
    • kasiaimichael Re: jestem 05.12.07, 10:51
      Oldzianka, kochana tak mi przykro.
      Trzymaj się i zawsze możesz się wygadać tu jeśli tylko masz ochotę. Poza tym
      jeśli chcesz możesz też zadzwonić 515 727084 albo napisać. Część z nas jak
      pewnie czytałaś ma za sobą podobne doświadczenia z pierwszych porodów. Trudno to
      sobie teraz może wyobrazić ale bedzie lepiej. Dziewczyny dały Ci dobre rady z
      Fundacją Rodzić po Ludzku i wychodzeniem do ludzi. Jeśli masz w pobliżu rodzinę
      i znajomych nie wstydź się prosić o pomoc. I może troche inna rada niż pisały
      dziewczyny- moim zdaniem nie powinnaś tłumić złości, żalu i rozczarowania tym co
      się stało. O wiele łatwiej będzie Ci sobie z tym poradzić jesli wygadasz to z
      siebie wszystko i dasz sobie czas na opłakanie tego. To co się stało i jak
      zostaliście potraktowani jest niedopuszczalne i Twoje uczucia są jak najbardziej
      na miejscu. Nie staraj się zepchnąć tego i robić dobra minę do złej gry, znajdź
      kogoś kto wysłucha: męża, koleżankę albo najlepiej dobrego terapeutę. Sadząc z
      tego co napisałaś masz fajnego, wspierającego męża- to dobrze bo jego wsparcie
      bardzo Ci się przyda. Ja po moim pierwszym porodzie poszlam na terapię i myśle
      dzieki temu doszłam z tym wszystkim do ładu. I jeszcze jedna rzecz- nie czuj sie
      winna temu co się stało. To nie Twoja wina, że zostałaś w szpitalu i miałaś taki
      poród a nie inny; nikt nie jest sie w stanie oprzeć „praniu mózgu” w szpitalu,
      kiedy straszą, że dobro dziecka jest zagrożone. W szpitalu człowiek jest
      bezbronny i niektórzy lekarze i pielęgniarki niestety to wykorzystują.
      Wykorzystaj święta na bycie z ludźmi, którzy Was kochają i wspierają, pierwszy
      uśmiech dziecka i uchwyt za palec też pomogą dać sobie z tym radę. Nie zapominaj
      ale wykorzystaj te doświadczenia by stworzyć z nich coś pozytywnego.
      Trzymaj się Oldzianka
      Kaska
    • kaakaa Re: jestem 05.12.07, 11:12
      Oldzinko, tak mi przykro...
      Jeśli można Ci jakoś pomóc, to daj znać.
      Życzę Wam, by z każdym dniem było już tylko co raz lepiej. I, oczywiście,
      gratuluję syneczka (jak ma na imię?)! Choć rozumiem, że po takich
      doświadczeniach trudnej Ci się nim cieszyć.
      • oldzinka Re: jestem 05.12.07, 12:30
        dziewczyny wielkie dzięki za wsparcie. to forum to jedyne miejsce,
        gdzie słyszę tyle ciepłych słów i zrozumienia. dzięki. na rodzinę
        raczej nie mam co liczyć, bo dominuje podejście "no widzisz! a ty
        chciałaś w domu rodzić! całe szczęście, że pojechałaś do szpitala".
        męża mam cudownego i bardzo mi pomaga i nawzajem się wspieramy w
        tych ciężkich dniach.
        już zresztą jest dobrze. najbardziej mnie bolało, że czułam taki
        dziwny dystans do synka. zawsze myślałam, że będę go kochać
        najbardziej na świecie, a na początku czułam, że zupełnie nie wiem
        co to za wrzeszczące zawiniątko. poza tym po tym szpitalu jest tak
        wystraszony, że przewijanie czy kąpiel to istna gehenna. nie daje
        się niczym uspokoić i dostaje ataku paniki, gdy go rozbieramy.
        pocieszam się tym, że to minie i niedługo już będzie wiedział, że my
        to my i że jest bezpieczny.
        jeszcze raz dzięki za ciepłe słowa. pozdrawiam
        • kasiaimichael Re: jestem 05.12.07, 15:43
          Czasem dzieci, które urodziły sie przez cesarkę mają takie ataki paniki- to
          zrozumiałe, bo zostały nagle wyjęte z ciasnego, ciepłego „pomieszczenia” w
          chłodną, nieogarniętą przestrzeń. Pomaga, prócz tego co pisała kaakaa, położenie
          sobie dziecka na brzuchu/piersi i rozbieranie jak leży na Tobie, żeby miało cały
          czas z Toba kontakt i bardzo powoli spokojnie tak jak napisala kaakaa. Poza tym
          jeśli mały boi się rozbierania może być pomocne zawijanie dość ciasno w kocyk-
          to daje poczucie bezpieczeństwa- w brzuchu też miał ciasno i był otoczony ze
          wszelkich stron. Więc jak go przebierasz niech górną połowę ciałka ma dalej
          zawiniętą, zmień pieluchę, zawiń znowu nóżki i wtedy dopiero jesli trzeba
          zmieniaj górę.
          Czy masz chustę kółkową może? Jesli nie mogę Ci pożyczyć- noś go jak
          najwięcej-pomoże i jemu i Tobie. Mogę Ci także pożyczyć jeśli chcesz wiaderko do
          kąpieli, też pomaga poczuć sie spowrotem jak w brzuchu . Daj mi swoje namiary
          na pocztę jeśli chcesz, żebym Ci coś pożyczyła. Co do tego uczucia obcości- z
          miłością różnie bywa jedni potrzebują więcej czasu niż inni by ją poczuć, daj
          sobie i jemu czas
      • oldzinka Re: jestem 05.12.07, 12:31
        a synek ma na imię Krzyś. jest dużym chłopcem - urodzony 4100 gram,
        55 cm, 10 apgar.
        • kaakaa Brawa dla Krzysia! 05.12.07, 12:52
          Duży chłopak! Niech się zdrowo rozwija!
          Jeśli mogę coś doradzić, to traumę związaną z rozbieraniem, przebieraniem i
          przewijaniem często udaje się trochę zmniejszyć, gdy dmucha się na rozebrane
          części dzieciaczka (ze sporej odległości) ciepłym powietrzem z suszarki do
          włosów. Uspokajająco działa zarówno ciepłe powietrze jak i jednostajny szum. Na
          naszych dzieciach działało cudownie.
          No, i oczywiście, ważny jest spokój rodziców - im większa pewność ruchów, tym
          łatwiej o spokój u dziecka.
          Powodzenia!
    • silije.amj Re: jestem 05.12.07, 21:47
      Oldzinko, gratuluję Ci dużego syneczka Krzysia, o miłość jestem spokojna, na
      pewno Tobą w pełni zawładnie smile.

      Bardzo mi przykro, że Wam się nie powiodło, nie dziwię się Twoim łzom. Słusznie
      radzą dziewczyny z napisaniem skarg, poczucie sprawiedliwości koi nerwy.

      Ale tak naprawdę poród to dopiero początek macierzyństwa i nie przesądza o
      niczym, z wyjątkiem Waszego samopoczucia w pierwszych tygodniach. A potem przed
      Wami jeszcze tyle pięknych lat radowania się dzieckiem.
      Miałam na tym forum wątek "Poczucie winy wobec starszych szpitalnych dzieci", bo
      też musiałam wyartykułować swoją złość na poprzednie porody. Ale moje nie do
      końca ludzko urodzone córki są wspaniałymi istotkami, mają szczęśliwe
      dzieciństwo, a starsza jest dzieckiem szczególnie uzdolnionym. Więc Krzysia
      naprawdę nie odbieraj jako "przegranego na starcie". Gdy się wyzłościsz,
      wypłaczesz np. w ramionach męża, w telefonie przyjaciółki, do Krzysia wracaj z
      dużym spokojem, wtedy i on będzie spokojniejszy, bo dziecko wyczuwa nawet
      najdrobniejsze napięcie u mamy.
    • mamamada Re: jestem 06.12.07, 11:22
      Cieszę się bardzo że już Wam lepiej - martwiłam się jak się macie, i
      i czy udaje Ci się być blisko z synkiem (wiem z doświadczenia, że po
      takim porodzie bywa trudno obdarzyć dziecko taką czułoscią, płynącą
      prosto z serca - bo serce poranione..)
      A gdybys miała ochotę nosić Krzysia w chuście zapraszam na forum
      chustowe www.nosimy.prv.pl - tam sporo o tym, po co, jak i w czym.
      Trzymajcie się ciepło - Magda
    • mamamada Re: jestem 06.12.07, 11:32
      Przypomniało mi się jeszcze: mojemu synkowi po szpitalu pomagało:
      Przy kąpieli - przygaszone, boczne światło w łazience (zamontowałam
      małą lampke na klipsie), powolne wkładanie do wody - najpierw
      stópki, potem reszta ciałka.
      Przy przebieraniu - brak pośpiechu, ciepła temperatura w pokoju
      (patent z suszarką jest fajny, tylko trzeba uważać, żeby dziecku nie
      przesuszyć skóry) spokojne mówienie/nucenie przez cały czas.
      Ubierałam go kładąc go sobie na kolanach główką w stronę kolan,
      nóżkami do mojego brzucha, tak, żeby widział nad soba moją twarz i
      uśmiechałam się do niego, czasem łaskotałam małe stópki.
      I jeszcze usunęłam z otoczenia wszystko, co było białe (prócz ściansmile
      Pomogło.
      • fizula Re: jestem 06.12.07, 11:44
        Jako żywo stanął mi przed oczami mój pierwszy poród, też medyczny.
        Choć nie tak dramatycznie zakończony.
        Też myślę, że nie da się i wielu rzeczy nie można zapomnieć, właśnie
        po to, by z tego zła jakie się nam przydarzyło wyprowadzić jakieś
        dobro w przyszłości. Jakie tego nie wiem. Ale da się właśnie dzięki
        temu, że się nie zapomni, ale wypłacze, wypowie swój ból, zawód,
        rozgoryczenie.
        Ja też serdecznie polecam Ci jakąś chustę kangurkę, by ten ból
        oddalenia szpitalnego utulić i być jeszcze raz blisko z maluszkiem.
        Niech Ci się zdrowo i radośnie chowa dzieciątko.
      • lessing Re: jestem 06.12.07, 12:24
        Można nawet kąpać się tuląc maleństwo przy piersi - moja córcia tez
        miała uraz poszpitalny i opracowałyśmy metodę wspólnej kąpieli,
        robimy to do dzisiaj i bardzo lubimy suspicious) Wskakiwałam do wanny
        najpierw żeby się umyć pod prysznicem a potem mąż podawał mi
        dziecko, teraz juz samo sie gramoli suspicious) Trzymaj się Oldzinko teraz
        bedzie juz tylko lepiej!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka