Moja nastolatka (14 lat) "brzydko" mówi kiedy jest podekscytowana lub zdenerwowana. Nie jąka się, ale czasami zacina się, pojawia się "yyyyyyyy", "eeeee". Peszy się kiedy ma wziąć udział w gorącej dyskusji. Tak na co dzień mówi normalnie.
Wspomniała raz, ze chciałaby się "tego" pozbyć.
Mam więc pytanie - kto będzie skuteczniejszy - logopeda, nauczyciel dykcji, emisji głosu?
Powiem szczerze, że nia mam pojęcia na czym tak dokładnie polegają zajęcia z tymi dwoma ostatnimi profesjami?
Może ktos miał podobne doświadczenia?
p.s. koszty nie grają roli (pod warunkiem, ze nie są to kursy na Karaibach

)