maksimum
08.09.12, 14:27
Przeczytalem cos takiego:
"No właśnie to JEST ekonomia, ale w wydaniu długofalowym. W grupce 15 osobowej jest czas na nauczenie dzieci więcej niż durne i bzdurne minimum, czegoś więcej niż przygotowanie do zdawania testów. W takiej klasie jest czas na nauczenie dzieci mysleć."
i sie dziwie jak mozna tak bzdurnie myslec.
Zaczne od tego ze w klasach moich dzieci nigdy nie bylo mniej niz 30 dzieci i sa to bardzo dobre szkoly.
Argument za duzymi klasami jest oczywisty,ze by miec klasy po 16 uczniow musisz zatrudnic 2x wiecej nauczycieli i ci nauczyciele niestety w wiekszosci beda beznadziejni.
Nawet przy duzych klasach ciezko jest znalezc bardzo dobrych nauczycieli a czym mniejsze klasy tym bardziej dodatkowi nauczyciele nie prezentuja zadnego poziomu by nauczac normalne czy tez zdolne dzieci.
Przeciez dyrektor szkoly likwidujac male klasy robi np z 4 klas 3 wieksze-wyrzuca wtedy z pracy najgorszych nauczycieli i dlatego poziom nauczania sie podnosi.
Argument ze w malych grupach dziecko lepiej przyswaja tez jest bez sensu bo czym mniejsza grupa tym mniejsza konkurencja a poziom klasy uzalezniony jest od poziomu uczniow i poziomu nauczycieli.
W malych grupach tak jak w malych wsiach kwitnie kumoterstwo a zanika konkurencja.