Dodaj do ulubionych

Czy zmuszać dziecko do wyboru szkoły?

06.04.13, 23:05
Mieszkamy w małym mieście. Jest jedno gimnazjum miejskie i prywatne, gdzie w każdym roczniku jest jedna klasa licząca 24 osoby. Przyjmują tam na podstawie średniej a w przypadku dużej liczby chętnych rozmowy kwalifikacyjnej. Moja córka ma szansę dostać się do tego dobrego gimnazjum, jednak chce iść do miejskiego, ponieważ tam idą jej koleżanki. O gimnazjum miejskim od dłuższego czasu słyszę bardzo złe opinie: narkotyki, bójki, gnębienie przez koleżanki (to akurat przydarzyło się mojej kuzynce i ciotka przenosiła ją do innej klasy). Poza tym myślę, że wśród osób dobrze uczących się będzie też lepiej się uczyła. Chcę aby zdobyła dobre wykształcenie no i przede wszystkim boję się tamtego gimnazjum, tego co tam się dzieje. Córka mówiła, że nie chce iść do prywatnego gimnazjum ale podczas rozmów wynikało, że jednak chciałaby iść, mówiła co powie na ewentualnej rozmowie kwalifikacyjnej itp. Myślałam więc, że jednak przekona się do tej szkoły. Jednak ostatnio bardzo ostro mówi, że nie pójdzie tam i wręcz płakała gdy wspomniałam o tym. Czy sądzicie, że należy dać możliwość wyboru dziecku? Właściwie dziecko w wieku 13 lat nie rozumie jak ważne jest wykształcenie a koleżanki i tak co jakiś czas się zmieniają. Nie wiem już co robić.
Obserwuj wątek
    • jakw Re: Czy zmuszać dziecko do wyboru szkoły? 06.04.13, 23:47
      Spróbuj ją jednak przekonać do twojego wyboru. W przeciwnym wypadku grozi po prostu to, że na rozmowie kwalifikacyjne młoda rozmyślnie położy sprawę.
      Oglądało wogóle to gimnazjum prywatne? Był jakiś dzień otwarty?
      • logi.nek Re: Czy zmuszać dziecko do wyboru szkoły? 07.04.13, 00:04
        Tak. Byłyśmy na drzwiach otwartych i widziałam, że jej się podoba i głównym powodem, dla którego nie chce tam iść jest to, że koleżanki idą do miejskiego, szczególnie jej najlepsza koleżanka bo jedna z tych, z którymi koleguje się i spotyka po szkole idzie do tego prywatnego.
        • m_sl Re: Czy zmuszać dziecko do wyboru szkoły? 07.04.13, 00:25
          Ja "przekonałam" moje dziecko do gimnazjum innego, niż rejonowe. Dużo lepszego jesli chodzi o wyniki w nauce i ofertę edukacyjną. Dziecko nie skorzystało niemal z żadnej możliwości, którą dała szkoła. Uczy się dobrze, ale nie lubi tej szkoły. Odlicza dni, kiedy ją skończy. I strasznie sie tam męczy.
          Myślę, że popełniłam błąd. To jednak nie ja chodzę do szkoły. Teraz myślę, że zdanie dziecka powinno być decydujące. Można przekonywać i zachęcać, ale ostateczną decyzję zostawiłabym dziecku.
        • jakw Re: Czy zmuszać dziecko do wyboru szkoły? 07.04.13, 11:28
          Może rzeczywiście wstrzymać się jeszcze z decyzją i próbować przekonywać? Przez 2-3 miesiące jeszcze sporo może się zmienić. W każdym razie , gdyby moje dziecię stwierdziło swojego czasu, że woli iść do rejonowego gimnazjum razem z koleżankami to jak najbardziej rozważałabym jej wolę.
    • malinadzika Re: Czy zmuszać dziecko do wyboru szkoły? 07.04.13, 09:01
      Nie podejmujcie juz decyzji, papiery złóżcie tu i tu.
      • logi.nek Re: Czy zmuszać dziecko do wyboru szkoły? 07.04.13, 13:42
        malinadzika napisał(a):

        > Nie podejmujcie juz decyzji, papiery złóżcie tu i tu.

        Złożyliśmy papiery do obydwu gimnazjów ale w tym prywatnym rozmowy są pod koniec kwietnia a w maju trzeba podjąć decyzję czy dziecko, które się dostało będzie do niego chodzić i wpłacić wpisowe. Mamy więc miesiąc.
    • przeciwcialo Re: Czy zmuszać dziecko do wyboru szkoły? 07.04.13, 09:41
      W tym wieku kolezanki ważniejsze niz jakas tam edukacja wink
      Moje poszło poza rejon tam gdzie chciało. Ja tylko po matczynemu zlustrowałam szkołe i wyszło mi że to dobry wybór. Młodsze też tam pójda.
    • sole78 Re: Czy zmuszać dziecko do wyboru szkoły? 07.04.13, 09:43
      Twój problem nie ma jednego rozwiązania dobrego, bo z jednej strony jak "przekonasz" córkę do lepszej szkoły wcale nie daje gwarancji, że wyjdzie jej to na dobre, choć do niedawna tak mi się wydawało, kiedy to bliska koleżanka przyznała się jak to jej 5-kowy i wzorowy w podst. syn stoczył się w dobrym, sportowym gimnazjum, do którego właśnie trochę go przymusili rodzice, jest tam gnębiony przez grupkę chłopaków przez co przestał się uczyć, wagaruje, bardzo się zamknął, przestał się odzywać do rodziców (kilka m-cy nie rozmawiał z ojcem, z mamą tylko oficjalnie), nie wiedzieli przez rok dlaczego. Później okazało się, że to z powodu szkoły, której nienawidzi i ma do nich żal. Z drugiej strony w złym gimnazjum też może dziecko trafić na złe towarzystwo,które będzie ciągnąć w dół. Niestety czas gimnazjum to najgorszy okres buntu i kultu złego zachowania i niechęci do nauki i tak naprawdę wszystko zależy od tego na jaką klasę dziecko trafi, a nie do końca tylko od szkoły.
    • joa66 Re: Czy zmuszać dziecko do wyboru szkoły? 07.04.13, 10:35
      A czy Twoja córka rozmawiała z tą gnębioną dziewczynką? Może warto ,żeby dziewczyny porozmawiały?
    • camel_3d ja tam sie jej nie dziwie... 07.04.13, 22:25
      sam poszedlem do szkoly, do ktorej nie planowalem, bo do tej do ktorej chicalem nie poszedl zaden kumpel z podstawowki smile)) wiec poszedklem do innej, gdzie poszlo 3 smile)

      moze ona sie po prostu boi?
      • logi.nek Re: ja tam sie jej nie dziwie... 08.04.13, 08:48
        Możliwe, że się boi, choć nie szła by tam sama z całej klasy. Idą trzy lub cztery koleżanki, z którymi się nie koleguje jakoś bliżej ale też jedna, z którą zapraszają się na urodziny i widują się czasem po szkole. Jest jeszcze jedna kwestia, o której wcześniej nie pisałam. Córka jest ostatnio bardzo pyskata, niegrzeczna. Jest grzeczniutka kiedy akurat coś chce, kiedy to osiągnie znowu nie słucha i pyskuje. Boję się, że kiedy trafi do klasy z jakimiś gorszymi od niej będzie zachowywać się jeszcze gorzej. Wiadomo, że w miejskim nie są same łobuzy ale chyba jest większe prawdopodobieństwo trafienia na takich.
        • camel_3d Re: ja tam sie jej nie dziwie... 08.04.13, 08:58
          prawdopodobienstw jest moze wieksze...w prywatnym tez mozesz trafic na chamskie i zarozumiale bachory..
          no i zobacz..jezeli twoja corka pojdzei do tego gmnazjum i tak sie bedzie zachowywac jak piszesz? smile) co powiedza inni? smile

          ale nie da sie z nia porozmawiac? no ok..12 to trudny wiek, moze jezeli nie ty..to psycholog? wiem, ze w PL psycholog = chore psychicznei dziecko.i wogole rodzice strnia od psychologow..ale warto.
    • jagabaga92 Re: Czy zmuszać dziecko do wyboru szkoły? 08.04.13, 09:40
      Zapisałabym i tu i tu i przez najbliższy miesiąc rozmawiała, przedstawiała argumenty za i przeciw gimnazjum publicznemu i prywatnemu, ale bez wywierania presji. Dziecku powiedziałabym: "ja ci od czasu do czasu trochę potruję, ale ostateczna decyzja będzie należała do ciebie, tylko w jej podejmowaniu, proszę, weź pod uwagę wszystkie moje argumenty. Masz jeszcze miesiącsmile".
    • an.16 Re: Czy zmuszać dziecko do wyboru szkoły? 08.04.13, 09:58
      Zmuszanie nie przyniesie żadnych pozytywnych rezultatów. Przy każdej okazji dziecko Ci to wypomni. Lepiej wytłumaczcie sobie wzajemnie, że nie chodzi o szkołę ale o to jakim jest się uczniem. Mam syna w 6 klasie i wspólnie robimy przegląd gimnazjów, jednak ostateczny wybór bedzie należał do niego. I nie truj jej za dużo, bo rezultat bedzie przeciwny do oczekiwanego.
    • ewa_mama_jasia Re: Czy zmuszać dziecko do wyboru szkoły? 08.04.13, 10:18
      Złóżcie papiery tu i tu. Niech przejdzie rekrutację w prywatnym i niech ją zakwalifikują. Potem będzie mogła wybierać. Będziecie miały miesiąc na zastanowienie. Gorzej, jak nie będzie miała wyboru a odwidzi jej się publiczne.
      • jagabaga92 Re: Czy zmuszać dziecko do wyboru szkoły? 08.04.13, 10:23
        Gorzej, jak nie będzie miała wyboru a odwidzi jej się publiczne.

        Dlaczego "gorzej"? Jeśli jej nie zakwalifikują, znaczy, że nie spełniła wymagań co do poziomu wiedzy. A wtedy tak czy siak pozostaje szkoła publiczna i nie będzie mogła mieć o to pretensji do nikogo poza sobą.
        • ewa_mama_jasia Re: Czy zmuszać dziecko do wyboru szkoły? 08.04.13, 11:29
          Nie chodzi mi o negatywny wynik rekrutacji. Chodzi mi o to, ze młoda nie złoży papierów w ogóle do prywatnego, bo chce iść z koleżankami do publicznego. A potem, za miesiąc, dwa uzna, ze jednak warto było iść do prywatnego, bo tam wyższy poziom.
          Więc ja poszłabym właśnie w takim kierunku, zeby młoda miała wybór - złozyć papiery tu i tu, przejść rekrutację w prywatnym, potem się zastanowić na powaznie.
    • mama-ola Re: Czy zmuszać dziecko do wyboru szkoły? 08.04.13, 10:24
      Znasz mamy tych koleżanek, które idą do miejskiego gimnazjum? Może warto porozmawiać - dlaczego taki wybór, czy nie mają obaw, a może znają korzystne opinie o tej szkole. Taka rozmowa mogłaby Cię uspokoić. Jak na razie jesteś uprzedzona do tej szkoły.
      • logi.nek Re: Czy zmuszać dziecko do wyboru szkoły? 08.04.13, 10:36
        mama-ola napisała:

        > Znasz mamy tych koleżanek, które idą do miejskiego gimnazjum? Może warto porozm
        > awiać - dlaczego taki wybór, czy nie mają obaw, a może znają korzystne opinie o
        > tej szkole. Taka rozmowa mogłaby Cię uspokoić. Jak na razie jesteś uprzedzona
        > do tej szkoły.

        Koleżanki idą do miejskiego, ponieważ mają słabe oceny i nie dostałyby się do prywatnego. Akurat ma towarzystwo, które nie uczy się tak dobrze poza tą jedną koleżanką, o której pisałam, że idzie do prywatnego. Widzę, że jeśli tylko ktoś ma szansę próbuje się tam dostać. Niektórzy uczą się bardzo dobrze ale poszli do miejskiego z powodu finansów, nie stać ich na opłacenie czesnego.
    • camel_3d no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 08.04.13, 11:08
      TY jestes rodzicem i TY decydujesz. Twoja corka ma 12 lat i jest gowniara.
      Zapisujesz ja tam, gdzie uwazasz za sluszne. Przeciez to TOBIE zalezy, zeby skonczyla dobre gimnazjum prawda? ONA zrobi pewnie scene, ale i tak w ostatecznosci pojdzei tam, gdzei ty ja zapiszesz. Ma 12 lat i nie ma prawa decydowac o tak waznym elemencie jak szkola. Szczegolnie ze zaczyna sie okres nastolatka, ktory ogolnie ma wszytskow doopie.
      • logi.nek Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 08.04.13, 11:34
        camel_3d napisał:

        > TY jestes rodzicem i TY decydujesz. Twoja corka ma 12 lat i jest gowniara.
        > Zapisujesz ja tam, gdzie uwazasz za sluszne. Przeciez to TOBIE zalezy, zeby sko
        > nczyla dobre gimnazjum prawda? ONA zrobi pewnie scene, ale i tak w ostatecznos
        > ci pojdzei tam, gdzei ty ja zapiszesz. Ma 12 lat i nie ma prawa decydowac o tak
        > waznym elemencie jak szkola. Szczegolnie ze zaczyna sie okres nastolatka, ktor
        > y ogolnie ma wszytskow doopie.

        Mój mąż tak uważa. Tylko nie wiem jak ona się zachowa kiedy będzie zmuszona wbrew woli do pójścia do tej szkoły.
        • b-b1 Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 08.04.13, 13:22
          O wyborze gimnazjum zadecydowaliśmy MY-też nie posyłam dzieci do rejonowego.
          Jakieś rozmowy oczywiście się przetoczyły -bo wszystkie koleżanki idą do rejonowego-ale w tym temacie dla mnie/dla nas -rodziców dyskusji nie ma.
        • camel_3d Jeszcze bardziej ulatwie ci sprawe. 08.04.13, 15:32
          Tylko nie wiem jak ona się zachowa kiedy będzie zmuszona wbr
          > ew woli do pójścia do tej szkoły.

          Pewnie powie, ze nie pojdzie i ze was nienawidzi. smile
      • bbkk Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 08.04.13, 13:44
        camel_3d napisał:

        > TY jestes rodzicem i TY decydujesz. Twoja corka ma 12 lat i jest gowniara.
        > Zapisujesz ja tam, gdzie uwazasz za sluszne. Przeciez to TOBIE zalezy, zeby sko
        > nczyla dobre gimnazjum prawda? ONA zrobi pewnie scene, ale i tak w ostatecznos
        > ci pojdzei tam, gdzei ty ja zapiszesz. Ma 12 lat i nie ma prawa decydowac o tak
        > waznym elemencie jak szkola. Szczegolnie ze zaczyna sie okres nastolatka, ktor
        > y ogolnie ma wszytskow doopie.

        Popieram
        • triss_merigold6 Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 08.04.13, 14:23
          Również popieram. Argument, że idą tam koleżanki jest mało istotny w zestawieniu z faktem, że gimnazjum marne.
          • ewa_mama_jasia Dokładnie. 08.04.13, 15:24
            Zawsze w razie potrzeby będzie mogła zrezygnować z lepszej szkoły na rzecz gorszej, jesli cokolwiek spowoduje niemożność kontynuacji. W drugą stronę - będzie gorzej.
      • kitka05 Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 08.04.13, 16:37
        camel_3d napisał:

        > TY jestes rodzicem i TY decydujesz. Twoja corka ma 12 lat i jest gowniara.
        > Zapisujesz ja tam, gdzie uwazasz za sluszne. Przeciez to TOBIE zalezy, zeby sko
        > nczyla dobre gimnazjum prawda? ONA zrobi pewnie scene, ale i tak w ostatecznos
        > ci pojdzei tam, gdzei ty ja zapiszesz. Ma 12 lat i nie ma prawa decydowac o tak
        > waznym elemencie jak szkola. Szczegolnie ze zaczyna sie okres nastolatka, ktor
        > y ogolnie ma wszytskow doopie.

        Podpisuję się pod wszystkim co tu camel napisał. Nic dodać, nic ująć.
      • morekac Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 08.04.13, 20:42
        Ma 12 lat i nie ma prawa decydowac o tak
        > waznym elemencie jak szkola
        Oczywiście że ma prawo - jako rzecze kodeks rodzinny - rodzice przy wyborze szkoły powinni uwzględnić zdanie dziecka, stosownie do stopnia jego dojrzałości. Czyli za 6-latka decydujemy my, z 12-latkiem przynajmniej wypada porozmawiać (przy czym ja do wybranej szkoły nie puściłabym tylko wtedy, gdyby była to szkoła typu 'po moim trupie'), szkołę pogimnazjalną zasadniczo wybiera dziecko przy zgodzie rodziców, a studia - samo...
        • triss_merigold6 Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 08.04.13, 21:48
          Do szkoły dziecko zapisują rodzice/opiekunowie prawni.
          • jakw Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 08.04.13, 22:10
            triss_merigold6 napisała:

            > Do szkoły dziecko zapisują rodzice/opiekunowie prawni.
            Idąc tym tokiem rozumowania to uczniowi kończącemu gimnazjum szkołę ponadgimnazjalną wybierają wyłącznie rodzice.A niepełnoletni maturzysta nie powinien mieć nic do gadania odnośnie wyboru studiów.
            • triss_merigold6 Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 08.04.13, 22:18
              Dostrzegam różnice między dwunastolatkiem, a szesnastolatkiem.
              Z dwunastolatkiem kończącym podstawówkę można rozważać wybór szkoły pod kątem np. nauki języków, oferty z konkretnych przedmiotów, atmosfery w szkole, ale nie pod kątem bezpieczeństwa i poziomu. Jeśli rejonówka cieszy się złą sławą i wypada słabo w rankingach, a rodzice mają możliwość posłania dziecka do lepszej placówki, to nie ma dyskusji. W nowej szkole też znajdzie sobie znajomych.
              Btw znajomej syn szedł na studia (nie w Polsce) jako jeszcze niepełnoletni i - ponieważ były to studia płatne - matka podpisywała umowę ze szkołą i każdy dokument musiał być opatrzony jej podpisem.
              • jakw Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 08.04.13, 22:26
                triss_merigold6 napisała:
                > Btw znajomej syn szedł na studia (nie w Polsce) jako jeszcze niepełnoletni i -
                > ponieważ były to studia płatne - matka podpisywała umowę ze szkołą i każdy doku
                > ment musiał być opatrzony jej podpisem.
                W Polsce to pewnie musiałaby podpisać się na podaniu nawet na studia bezpłatne.
          • morekac Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 08.04.13, 22:37
            Co nie oznacza, że mają dziecko na siłę zaciągnąć do szkoły, do której nie chce iść. Oczywiście - największy problem jest wtedy, kiedy szkoły występują wyłącznie w dwóch kategoriach -
            1. po trupie rodzica
            2. po trupie dziecka.
            • triss_merigold6 Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 08.04.13, 22:44
              Rodzice jeszcze mają chwilę, żeby odwiedzić preferowaną szkołę, skontaktować dziecko z dziećmi znajomych, które tam chodzą, rozmawiać o bezpieczeństwie właśnie.
              Rany boskie, jak wybierałam liceum to nie brałam pod uwagę czy jakaś koleżanka z klasy tam idzie, żadna nie szła. Nie wpadłam na to, że można wybierać szkołę po podstawówce pod kątem koleżanek.
              • jakw Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 09.04.13, 21:17
                triss_merigold6 napisała:

                >. Nie wpadłam na to, że można wybierać szkołę
                > po podstawówce pod kątem koleżanek.
                Ale dawniej podstawówkę kończyło się mając lat 15-cie, a nie 13.
        • camel_3d Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 09.04.13, 09:18
          wybacz, ale 12 nie bezdie decydowal o szkole. Moze zlozyc propozycje i podac argumenty, daczego chce isc do tej, a nie do innej. Ale ostateczna decyzje podejmuje roodzic i jezeli kogos stac na prywatne o wyzszym poziomie z gwarancja bezpieczenstwa... to nie ma obowiazku wysylania dziecka do panstwwego z niskim poziomem. I w ostatecznosci to rodzic podejmie decyzje a nie dziecko. a dziecko ma obowiazek zaakceptowac decyzje rodzica. I jesz zasadnica roznica miedzy 12, 16 i 18 latkiem.
          • morekac Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 09.04.13, 20:05
            Będzie decydował, bo on tam będzie chodził, a nie ty. Jeśli dziecko będzie zachowywać się jak durne, to z prywatnej szkoły je wyrzucą, a i do jakiejś szkoły poza rejonem bardzo niechętnie przyjmą. Dlatego wskazana jest minimalna współpraca.
            I jeśli chodzi o ścisłość - póki co gimnazjum jest wybierane przez 13 latki - osoby o większej zdolności do czynności prawnych niż dzidziusie. Nawet nie jestem pewna, czy nie jest potrzebny podpis delikwenta na podaniu.
            Na pewno nie zmuszałabym dziecka do pójścia do szkoły, do której nie chce iść.
            • nika_j Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 09.04.13, 20:17
              Dokładnie u nas tak jest. Podanie do gimnazjum podpisuje rodzic I kandydat. Podanie jest w formie: proszę o przyjęcie MNIE do szkoły, a nie proszę o przyjęcie mojego dziecka.
              • logi.nek Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 09.04.13, 21:08
                U nas w miejskim podanie składa rodzic i on się podpisuje a w prywatnym rzeczywiście podpisuje rodzic i dziecko i ono prosi o przyjęcie. Córka podpisała to podanie.
                • nika_j Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 09.04.13, 21:16
                  Skoro podpisała, zapewne kiedyś brała pod uwagę to drugie gimnazjum. Całkiem możliwe, że jeszcze zmieni zdanie. Kolezanki to rzecz ważna, ale niestety nietrwała, wiem to po koleżankach mojej córki. Jedna z jej ulubionych po przejściu do gimnazjum znalazła sobie nowe, "lepsze" towarzystwo i mimo że nadal są w jednej klasie, to ich kontakty są dość chłodne. Oczywiście mozesz zdecydować za nią, ale czy masz pomysł, jak jej pomóc w razie, gdy w tej niechcianej szkole nie znajdzie żadnej kolezanki/kolegi, nie będzie sobie radzić itp? Czy tylko ma być tak jak chcę i masz się dobrze uczyć. A jak nie to co?
                  Dla mnie dziecko w wieku lat 13 jest partnerem do współdecydowania o jego przyszłości. Choćby po to, żeby nie pisało za kilka lat listów w rodzaju:
                  forumprawne.org/prawo-rodzinne-opiekuncze/371865-czy-rodzic-ma-prawo-wybrac-szkole-dziecku-bez-rozmowy-z-dzieckiem.html
                  • camel_3d Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 10.04.13, 10:24
                    dla mnei dziecko 13 letnie to jeszcze gowniarz i nie ma prawa do podejmowania tak waznej decyzji tylko dlatego ze ma takie widzimisie. Jezeli dziecko jest inteligentne, myslace i ma jakies propozycje plus odpowiednie argumenty to ok..ale jezeli jest to tylko "widzimisie" bo akurat ma zla faze to na pewno nie bralbym zdania dziecka pod uwage tylko postawil przed faktem dokonanym...
                    • morekac Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 10.04.13, 10:40
                      Współczuję twoim dziecią. big_grin
                      Ty oczywiście zawsze wiesz lepiej i nawet jeśli twoje dziecko będzie miało rozsądne argumenty - nie przyjmiesz ich do wiadomości. Zresztą nie będzie miało - bo do 13 roku życia nauczysz, że tatuś ma zawsze rację...
                      Wybór szkoły jest ważną decyzją - naprawdę warto to przedyskutować z dzieckiem, podać swoje argumenty za wybraną szkołą i przeciwko wybranej przez dziecko, wysłuchać argumentów dziecka.
                      W tej sytuacji rozsądne wydaje mi się pójście na rozmowę kwalifikacyjną i zastanowienie się jeszcze. Być może warto rzeczywiście zaproponować dziecku, że się zmieni szkołę, jeśli ta nie będzie jej odpowiadała i będzie się w niej fatalnie czuła.
                      • camel_3d Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 11.04.13, 19:08
                        Wabor szkoly jest wazny, ale jezeli dziecko wybiera szkole, ktora jest ponizej wszelkiej krytyki, a wiem ze stac go intelektualnie na wiecej..to decyzje podejmuje ja. Jezeli dziecko wybierze szkole na poziomie to nie mam nic przeciwko temu.
            • camel_3d Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 10.04.13, 10:21
              morekac napisała:

              > Będzie decydował, bo on tam będzie chodził, a nie ty. Jeśli dziecko będzie zach
              > owywać się jak durne, to z prywatnej szkoły je wyrzucą,

              i to jest argument? jezeli w szkole dzieciaki beda sie zachowywan normalnie to i ona sie dostosuje. To zaden argument, przykro mi.

              > I jeśli chodzi o ścisłość - póki co gimnazjum jest wybierane przez 13 latki -
              > osoby o większej zdolności do czynności prawnych niż dzidziusie.

              ale to rodzice ostatecznie skladaja dokumenty i podpisy i jezeli rodzic nie zgadza sie z wyborem dziecka moze odmowic.

              ANawet nie jest
              > em pewna, czy nie jest potrzebny podpis delikwenta na podaniu.

              potrzebny

              > Na pewno nie zmuszałabym dziecka do pójścia do szkoły, do której nie chce iść.

              a ja bym sie nie pytal nawet dzeicka, jezeli wiedzialbym ze szkola ktora samo wybralo nie gwarantuje odpowiedniegoi poziomu. i zdanie dziecka nie mialoby tu znaczenia.

              • jarkotowa1 Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 10.04.13, 10:59
                Wiadomo, że jak dzieciak wybierze sobie mordownię to rodzice będą chcieli, aby zmienił zdanie.
                Ale skąd wiesz, że szkoła zagwarantuje ci jakiś poziom? Jeżeli szkoła ma wysoki poziom to wybiera sobie uczniów, ma wysoko postawioną poprzeczkę podczas rekrutacji. Z drugiej strony poziom szkoły (już nie takiej "ryli") to kwestia rocznika. Jeżeli w danym roczniku, klasie trafią się dzieci przeciętne to i wyniki będą miały przeciętne....a potem osiągną przeciętny wynik na egzaminie gimnazjalnym. Z trzeciej strony nie dziwię się, że 12-13 latki się buntują, skoro rodzice mają podejście, że dzieciak nie będzie decydował, nie ma nic do powiedzenia i ma zrobić tak jak rodzic chce. A jak omówisz dziecku podwózki autem to ci powie, że jest za młode żeby samo jeździć autobusem bo to zbyt niebezpieczne, są kieszonkowcy, melene, wypadki. I musisz je odwieźć autem bo inaczej narazisz jego życie na niebezpieczeństwo. Ale myślę, że zmienisz zdanie, gdy twoje dziecię będzie stało przed wyborem gimnazjum. Wtedy posłuchasz, podyskutujesz, wymienicie się argumentami. Ja też się kiedyś zapierałam (w sprawach szkolno-dziecięcych), w pewnej sprawie, że "mowy nie ma". Jak przyszło co do czego zmieniłam zdanie całkowicie.
                • jarkotowa1 Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 10.04.13, 11:00
                  ..menele miało byćsmile
      • jakw Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 08.04.13, 22:05
        camel_3d napisał:

        > Przeciez to TOBIE zalezy, zeby sko
        > nczyla dobre gimnazjum prawda? ONA zrobi pewnie scene, ale i tak w ostatecznos
        > ci pojdzei tam, gdzei ty ja zapiszesz.
        Ale może w ramach buntu "na złość mamusi odmrożę sobie uszy". Moim zdaniem należy uzyskać przynajmniej neutralność córki dla tej decyzji.
        >Ma 12 lat i nie ma prawa decydowac o tak
        > waznym elemencie jak szkola. Szczegolnie ze zaczyna sie okres nastolatka, ktor
        > y ogolnie ma wszytskow doopie.
        A jakby miała lat 17 to rodzic miałby jej prawo wybierać studia?
        • camel_3d Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 09.04.13, 18:18
          Czy ty nie widzisz roznicy miedzy 17 a 12 latkiem?
          • jakw Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 09.04.13, 21:21
            camel_3d napisał:

            > Czy ty nie widzisz roznicy miedzy 17 a 12 latkiem?
            Z formalnego punktu widzenia i 12-latek , i 13-latek, i 17-latek jest to osoba niepełnoletnia i na podaniu na studia pewnie będzie musiał podpisać się i rodzic. Więc rodzic może się uprzeć, że 17-letni syn ma iść na medycynę, a syn będzie się upierał na coś innego.
            • camel_3d Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 10.04.13, 10:24
              no coz... skor to jedyna roznica dla ciebie...
              • jakw Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 10.04.13, 21:58
                Dla mnie nie. Ale gimnazjum panna wybierała sama. Za to przy twoich zapędach urządzania życia młodemu gotowy jesteś wybierać mu i wszelkie rodzaje szkół, i hobby , i żonę wink
                • camel_3d Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 11.04.13, 19:06
                  Dopoki moge dycydowac w istotnych sprawach to decyduje... A wiesz ze aranzowane malzenstwa so trwalsze?
                  • gosciowa001 Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 11.04.13, 20:10
                    tak, kamelu, aranzowane małżenstwa sa trwalsze- bo w kulturach, w ktorych sie to robi rozwod jest praktycznie nie do pomyslenia. baardzo rzadki. malzenstwa sa beznadziejne, mocno nieszczesliwi/niezaspokojeni emocjolanie malzonkowie- ale przez ten sam wzglad, ktory kaze im sie godzic na slub- trwaja w tym. tego chcesz dla dziecka???!!!
                    • camel_3d Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 11.04.13, 20:15
                      Jak widac po ilosci rozwodow, te z prawdziwej milosci tez nie sa do konac trwale...
                  • morekac Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 11.04.13, 20:11
                    A wiesz ze aranzowane malzenstwa so trwalsze?
                    Rozumiem, że dziecię w szkole będzie dożywotnio? smile

                    BTW:a propos małżeństw - znowu jakieś badania amerykańskich uczonych?
                    • camel_3d Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 11.04.13, 20:16
                      O czym my tu wogole piszemy.... Dla jednych 12 latka to juz dorosla osoba, dla innych dzieko.
                      Ja moge uwzglednic zdanie 12 latki, ale ostateczna decyzje podejma ja.
                  • jakw Re: no wiec tak...ulatwie ci sprawe. 11.04.13, 20:22
                    camel_3d napisał:

                    > Dopoki moge dycydowac w istotnych sprawach to decyduje... A wiesz ze aranzowane
                    > malzenstwa so trwalsze?
                    Pewnie dlatego, że takie małżeństwa zawierane są w grupach, które nie uznają rozwodów...
    • olena.s Re: Czy zmuszać dziecko do wyboru szkoły? 08.04.13, 17:17
      Rozważyłabym takie rozwiązanie:
      wyjaśniłabym dziecku, że szkoła A jest moim zdaniem lepsza od B i podałabym powody.
      Wysłuchałabym protestów. Następnie powiedziałabym, że chcę, aby poszła do szkoły A, ALE jeżeli będzie chciała (i miała odpowiednio dobre stopnie) to po roku, nie wcześniej, mogę przenieść ją do szkoły B.
      Jest szansa na uniknięcie dzikiej awantury oraz na to, że szkoła sie dziecku jednak spodoba.
      Niemniej słowa bym dotrzymała, i w razie czego po roku zmieniła na rejonówkę.
      • jarkotowa1 Re: Czy zmuszać dziecko do wyboru szkoły? 09.04.13, 12:55
        Głupi wiek....ale pozwoliłabym dziecku na podjęcie decyzji. Mój syn kończy w tym roku 6 klasę i sam zdecydował, do której chce pójść szkoły. Braliśmy pod uwagę kilka, przy dniach otwartych niektóre placówki odpadły. Szkoła, którą wybrał ma swoje zalety, ale ma też wady. Każda będzie miała, nie ma szkół idealnych. Ale to on będzie tam chodził 3 lata, on powinien dobrze się czuć w tej szkole. Ale u nas na "tapecie" było kilka szkół. U autorki wątku są tylko dwie. Dodam, że do szkoły, którą wybrał sobie syn nie idzie nikt z jego kolegów.
    • nika_j Re: Czy zmuszać dziecko do wyboru szkoły? 09.04.13, 20:13
      Prawdę mówiąc, nie wyobrażam sobie zmuszenia dziecka do pójścia do wybranej przez nas szkoły. Co najwyżej można dziecko do tego przekonać. Owszem, możesz zmusić je do pójścia do szkoły, ale jak zmusisz je do nauki? Jaki argument będziecie mieli, kiedy zacznie przynosić niezadowalające was oceny? Przecież zawsze wtedy wam powie: wy chcieliście tej szkoły, to sami się uczcie. Jesli nie macie argumentów, żeby przekonać córkę do tej szkoły, to ok, ale musicie być przygotowani na wszystkie konsekwencje waszej decyzji, w tym te najgorsze. Co oczywiście nie musi się zdarzyć, bo oczywiście szkoła może się jej spodobać i może się w niej całkiem dobrze czuć, ale nie musi i wtedy nie macie prawa mieć do niej absolutnie żadnych pretensji, bo to przecież była wasza decyzja.
      • jarkotowa1 Re: Czy zmuszać dziecko do wyboru szkoły? 10.04.13, 09:04
        Też tak uważam. Ona zrobi co jej każecie, ale może się okazać, że zastosuje bierny opór i nie będzie się uczyć.
        • logi.nek Re: Czy zmuszać dziecko do wyboru szkoły? 10.04.13, 09:17
          Ona właśnie tak mówi, że nie będzie się uczyć. Ale ktoś wyżej pisał, że jeśli nie spodoba jej się w prywatnej szkole może przenieść się do miejskiej a jeśli nie spodoba jej się jednak w tym miejskim gimnazjum to do prywatnego jej już nie przyjmą. Nie wiem. Na razie czekamy na rozmowę kwalifikacyjną. Zobaczymy czy się dostanie i wtedy będziemy ostatecznie decydować. Jest sporo osób, które mają lepsze od niej średnie więc nie jest pewne czy się dostanie.
          • ewa_mama_jasia Re: Czy zmuszać dziecko do wyboru szkoły? 10.04.13, 09:37
            To ja pisałam. Zawsze jest korzystniej mieć wybór niż go nie mieć smile
            • logi.nek Re: Czy zmuszać dziecko do wyboru szkoły? 10.04.13, 11:05
              Zgadzam się smile
              • ewa_mama_jasia Re: Czy zmuszać dziecko do wyboru szkoły? 10.04.13, 12:00
                To teraz tylko pozostaje przekonać dziecko smile Jusytka ponizej dała mądre argumenty z własnego doświadczenia.
    • jusytka Tak 10.04.13, 11:35
      Tak, jeżli motywacją do wyboru szkoły przez dziecko są tylko koleżanki. Kiedyś to doceni...
      Mój krzywił się jak zaproponowałam mu klasę z 6 godzinami angielskiego w tygodniu, w dodatku jego nowymi kolegami w klasie miały być "kujony". Teraz z "kujonami" się zaprzyjaźnił i z klasy jest bardzo zadowolony, jest o wiele fajniejsza niż ta stara... W dodatku sam nie chce byc gorszy od innych "kujonów" więc kuje razem z nimi wink Okazało się też że kujony mają całą masę innych zainteresowań i w dodatku można z nimi pogadać na różne tematy, nie tylko o grach, jak to było w podstawówce, gdzie śmiano się z dziewczynki, która czytała książki...
      • morekac Re: Tak 10.04.13, 22:12
        Tak, jeżli motywacją do wyboru szkoły przez dziecko są tylko koleżanki.

        Myślę, że nawet argumentacja typu 'koleżanki' warta jest zastanowienia. Być może za tym stoi strach (cóż z tego, że absurdalny?), że nie znajdzie się nowych kolegów czy koleżanek i człowiek będzie sam jak kołek na wszystkich przerwach przez 3 lata. Jeśli więc dziecko jest z tych ciężko nawiązująch kontakty towarzyskie i można zagwarantować, że w nowej klasie będzie z dobrą koleżanką/przyjaciółką - to nie jest to argument zupełnie bez sensu w takim przypadku.
        • jusytka Re: Tak 10.04.13, 22:36
          Ja myślę, że taki strach przed nieznanym to coś zupełnie normalnego. Jednak faktycznie są przypadki, że taki strach paraliżuje. W każdym razie trzeba dziecko przekonywać do swoich racji. Rozumiałabym argument, że dziecko pasjonuje się matematyką i chce trafić do matematycznej klasy, mimo ze ja chętniej widziałabym go w euro-angielskiej. Jednak dokonywanie wyboru pod wpływem koleżanki - nie! Piszę o klasach, bo w moim mieście gimnazja są na podobnym poziomie, natomiast klasy bardzo się różnią, od elitarnych dla najlepszych, po wyrównawcze, dla najsłabszych i najbardziej "problemowych".
          • morekac Re: Tak 10.04.13, 23:27
            W sumie inna jest perspektywa, kiedy ma się do wyboru kilka szkół niż jeśli do wyboru są tylko dwie. Przy kilku z reguły jest szkoła, do której dziecko za nic nie pójdzie, szkoła, przy której rodzic postawi veto - i pewnie kilka szkół mniej lub bardziej do przyjęcia dla obu stron.
            W każdym razie proponowałabym powstrzymać lekceważące prychnięcie "Phi, koleżanki."

            >Jednak dokonywanie wyboru pod wpływem koleżanki
            To nie jest dokonywanie wyboru pod wpływem koleżanki - po prostu dziewczyna chce być w tej samej szkole, co zaprzyjaźnione osoby. A że koleżanka idzie do tego, do którego idzie? Nadmiaru opcji nie ma...
            • heca7 Re: Tak 11.04.13, 09:00
              Mój mąż do dziś wspomina jak wpadł na pomysł pójścia do "samochodówki" po podstawówce wink Tylko dlatego, że koledzy tam szli. Ojciec wybił mu to z głowy i kazał zanieść papiery do liceum. Skończył liceum, dostał się na studia itd.
              • logi.nek Re: Tak 11.04.13, 09:13

                heca7 napisała:

                > Mój mąż do dziś wspomina jak wpadł na pomysł pójścia do "samochodówki" po podst
                > awówce wink Tylko dlatego, że koledzy tam szli. Ojciec wybił mu to z głowy i kaza
                > ł zanieść papiery do liceum. Skończył liceum, dostał się na studia itd.

                U mojego było podobnie, tylko, że poszedł do zawodówki pomimo sprzeciwu rodziców, którzy kazali iść do technikum. Później żałował, technikum skończył zaocznie gdy już pracował a na studia nie poszedł.
            • logi.nek Re: Tak 11.04.13, 09:08
              Wczoraj przekonałam się, że argument koleżanek nie jest dobrym do pójścia do miejskiego gimnazjum. Córka chodzi na dodatkowy angielski. Chodzi tam z koleżanką, z którą najbardziej przyjaźniła się jeszcze do niedawna (pisałam wyżej, że koleżanki się zmieniają), podobało jej się tam, pani jest bardzo miła, lubiana przez dzieci i widzę też, że są postępy w nauce. Teraz mniej więcej od początku roku przyjaźni się z inną koleżanką, z którą właśnie chce iść do gimnazjum. Jest to miła i spokojna dziewczynka, lubię ją. Jednak zaczęły coraz częściej "łazić" po mieście po południu. Niezbyt mi się to podoba ale od czasu do czasu pozwalam. Wczoraj po szkole córka szła do babci i stamtąd miała iść po południu na angielski. Kiedy był czas, że już powinna iść zadzwoniłam do niej i okazało się, że nie poszła na angielski, ponieważ koleżanka zadzwoniła i poszły na spacer. Babcia kazała zadzwonić do mnie ale ona nie zadzwoniła tylko sobie poszła. Babcia zadzwoniła do mnie ale gdy akurat już wiedziałam o wszystkim. Obawiam się, że ta miła dziewczynka ma zły wpływ na moją córkę i chyba lepiej jeśli nie będą chodziły do jednej szkoły. Oczywiście jeśli córka dostanie się do prywatnego gimnazjum. Do tej pory nic takiego się nie zdażało, zawsze pytała jak chciała gdzieś iść.
              • jakw Re: Tak 11.04.13, 09:25
                Jeśli myślisz , że w prywatnym gimnazjum będą tylko grzeczne dziewczynki nigdy nie łażące po mieście to możesz się mocno rozczarować wink
                Nie chcesz, żeby córka poszła do szkoły rejonowej dlatego, że chodziłaby do szkoły z tą jedną dziewczynką? Jest to tak samo głupawy argument jak pójście do tej szkoły dlatego, że pójdzie tam ta dziewczynka. Takich miłych dziewczynek namawiających twoją córkę do jakiegoś złego to w każdym gimnazjum będzie kilka.
                • logi.nek Re: Tak 11.04.13, 09:51
                  Moje argumenty są takie, jak wyżej pisałam, możliwość lepszego wykształcenia, większe bezpieczeństwo ale wczorajsze wydarzenie przekonało mnie, że argument pójścia tam gdzie koleżanki nie jest przekonujący do wyboru tamtego gimnazjum a wręcz przeciwnie.
                  • logi.nek Re: Tak 11.04.13, 09:52
                    A córka innych argumentów nie podaje (poza koleżankami).
              • nika_j Re: Tak 11.04.13, 15:24
                Jak się chce znaleźć argument, to się i tak znajdzie. Jak sama piszesz, koleżanki się zmieniają. Oczywiście, że poziom gimnazjum jest bardzo istotny, nikt tego nie neguje. Równie ważne jest jednak (przynajmniej dla mnie) przekonanie córki do waszego wyboru. Mylisz się, jeśli myślisz, że posłanie córki do innej szkoły musi zakończyć kontakty z koleżanką, której nie lubisz. Dzieciaki mają telefony, równie dobrze może się urwać ze szkoły, jak z angielskiego, a nawet jest to bardzo prawdopodobne, jesli wyboru tej szkoły nie zaakceptuje..
                • nika_j Re: Tak 11.04.13, 15:31
                  A tak a propos rodzaju szkoły i wpływu koleżanek/kolegów, to syn znajomego, posłany do najlepszego gimnazjum (śmietanka, multum laureatów, dzieci z "dobrych rodzin" itp) własnie tam poznał smak alkoholu i trawki na imprezie urodzinowej jednego ze swoich nowych, nadzianych kolegów. A miał uniknąć tego w swoim rejonowym. Jeśli dzieciak jest podatny na wpływy, żadna szkołą go nie uchroni.
      • gosciowa001 Re: Tak 11.04.13, 17:35
        nie tylko o grach, jak to było w podstawówce, gdzie śmiano się z dziewczynki, która czytała książki...
        OJP, fajna szkoła uncertain
        z takiego bagienka trzeba uciekać, i uwazac, żeby dziecko tam przez przypadek ni eweszło.
        obawiam się, że mój syn, mól ksiązkowy, byłby kozłem ofairnym w takim srodowsku... dobrze, że jest w kadrze woj judo big_grin
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka