logi.nek
06.04.13, 23:05
Mieszkamy w małym mieście. Jest jedno gimnazjum miejskie i prywatne, gdzie w każdym roczniku jest jedna klasa licząca 24 osoby. Przyjmują tam na podstawie średniej a w przypadku dużej liczby chętnych rozmowy kwalifikacyjnej. Moja córka ma szansę dostać się do tego dobrego gimnazjum, jednak chce iść do miejskiego, ponieważ tam idą jej koleżanki. O gimnazjum miejskim od dłuższego czasu słyszę bardzo złe opinie: narkotyki, bójki, gnębienie przez koleżanki (to akurat przydarzyło się mojej kuzynce i ciotka przenosiła ją do innej klasy). Poza tym myślę, że wśród osób dobrze uczących się będzie też lepiej się uczyła. Chcę aby zdobyła dobre wykształcenie no i przede wszystkim boję się tamtego gimnazjum, tego co tam się dzieje. Córka mówiła, że nie chce iść do prywatnego gimnazjum ale podczas rozmów wynikało, że jednak chciałaby iść, mówiła co powie na ewentualnej rozmowie kwalifikacyjnej itp. Myślałam więc, że jednak przekona się do tej szkoły. Jednak ostatnio bardzo ostro mówi, że nie pójdzie tam i wręcz płakała gdy wspomniałam o tym. Czy sądzicie, że należy dać możliwość wyboru dziecku? Właściwie dziecko w wieku 13 lat nie rozumie jak ważne jest wykształcenie a koleżanki i tak co jakiś czas się zmieniają. Nie wiem już co robić.