amamutek 03.08.14, 21:56 Mam pytanie czy finaliści konkursu kuratoryjnego (chodzi o szkołe podstawową) otrzymują jakieś zaświadczenie/ dyplom z kuratorium? Czy tylko jest informacja na świadectwie 6 klasie o tym, że ma dzieciak takie osiągnięcie. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
andaba Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 03.08.14, 22:26 Otrzymują zaświadczenie, które jest traktowane jako dokument przy rekrutacji do gimnazjum. Oprócz tego jest adnotacja na świadectwie. Odpowiedz Link Zgłoś
amamutek Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 04.08.14, 06:35 Bardzo dziękuje. Odpowiedz Link Zgłoś
janka345 Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 04.08.14, 11:19 Moj syn nie dostał zaświadczenia, a jedynie adnotację na świadectwie ukończenia gimnazjum. W szkole pierwszego wyboru stosowne punkty zostały doliczone, w szkole drugiego wyboru też, ale w szkole trzeciego wyboru - nie. Nie dochodziliśmy, dlaczego częśc szkół zalicza, a część nie, bo synowi nie zależało w sumie na tej ostatniej szkole. Odpowiedz Link Zgłoś
azjaodkuchni Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 06.08.14, 11:05 A tak z ciekawości zapytam ile punktów jest doliczanych? Czy liczą się osiągnięcia w klasie 5 lub 4 ? Odpowiedz Link Zgłoś
tagliatele Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 06.08.14, 15:47 Z tego co wiem liczą się osiągnięcia tylko z klasy 5 i 6. Co do punktów to nie wiem, ale czy nie jest tak, że każde gimnazjum samo to ustala? Odpowiedz Link Zgłoś
janka345 Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 08.08.14, 12:01 U nas to była rekrutacja do liceum; syn miał doliczone chyba 3 pkt za laureata konkursu. Dziwi mnie tylko, że w obrębie jednego województwa jedna szkoła dolicza takie punkty, a inna nie - to jest przecież odgórne zarządzenie kuratorium. W zarządzeniu nie ma też mowy o ocenie z zachowania, w w szkole do której syn się dostał również brano to pod uwagę, choć bez doliczania punktów, zachowanie liczy się też przy przyjęciu do internatu - tutaj się akurat nie dziwię Odpowiedz Link Zgłoś
janka345 Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 08.08.14, 12:07 Przy okazji, przypomniało mi się, że koleżanka syna ubiegała się o przyjęcie do szkoły, którą mój syn wpisał sobie jako trzeci wybór (tej, która nie zaliczyła mu konkursu). Jej z kolei nie przyznano punktów za pasek, a to 6 punktów, więc nie drobiazg Odpowiedz Link Zgłoś
miraflores5 Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 10.08.14, 03:13 Ja kiedy zostałam finalistką konkursu kuratoryjnego w SP otrzymałam zaświadczenie z kuratorium ale adnotacji na świadectwie nie miałam. Ale pamiętam, że laureaci/finaliści konkursów kuratoryjnych i Małych Oimpiad wpisani zostali w jakimś wewnątrzszkolnym sprawozdaniu w rubryce "uczniowie szczególnie uzdolnieni". Tak przynajmniej było w 2004 roku, a to już szmat czasu-nie wiem, jak jest teraz Odpowiedz Link Zgłoś
azjaodkuchni Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 10.08.14, 19:41 Dzięki za info ... olimpiady w których brało udział moje dziecko nie są za żadnej liście, bo organizowane są przez tutejsze lub australijskie uniwersytety. Kuratorium twierdzi, że to czy dziecko będzie potraktowane " jak olimpijczyk" czy nie zależy od dyrekcji szkoły... Teraz jeszcze czytam, że ilość punktów za 1 olimpiadę zależy od województwa i poszczególnej szkoły... Zwariować można ... Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 11.08.14, 18:08 Cytat Ku > ratorium twierdzi, że to czy dziecko będzie potraktowane " jak olimpijczyk" czy > nie zależy od dyrekcji szkoły... I dokładnie tak jest, lista konkursów obowiązkowo zaliczanych i dodających punktów w rekrutacji jest podawana każdorazowo w regulaminie rekrutacji na dany rok na terenie objętym nadzorem pedagogicznym danego kuratorium. Finaliści i laureaci konkursów kuratoryjnych dostają zaświadczenia o uzyskanym tytule/miejscu, szkoła, do której chodzą w tym czasie zasadniczo powinna wpisać te osiągnięcia na świadectwie, jednak w praktyce nie ma to znaczenia (ze względu na to, że uczeń i tak ma zaświadczenie). Reszta konkursów może, ale nie musi dodawać punktów - to już zależy od szkoły. Odpowiedz Link Zgłoś
janka345 Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 11.08.14, 22:54 Ale ta jedna szkoła najzwyczajniej nie respektowała postanowień kuratorium. Dziewczyna, której nie dodano punktów za pasek, odwoływała się i dopiero wtedy zostały jej doliczone. Nie rozumiem, o co chodzi, błędy systemu elektronicznego? Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 12.08.14, 11:06 CytatNie rozumiem, o co chodzi, błędy systemu elektronicznego? Pewnie nawet nie systemu jako takiego, tylko ktoś pewnie nie "odhaczył" tego paska w odpowiednim miejscu, więc system nie miał tych danych. Dobrze, że sprawnie poszło wyjaśnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
azjaodkuchni Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 12.08.14, 10:15 Ku > > ratorium twierdzi, że to czy dziecko będzie potraktowane " jak olimpijcz > yk" czy > > nie zależy od dyrekcji szkoły... [/quote] > > I dokładnie tak jest, lista konkursów obowiązkowo zaliczanych i dodających p > unktów w rekrutacji jest podawana każdorazowo w regulaminie rekrutacji na d > any rok na terenie objętym nadzorem pedagogicznym danego kuratorium. Finaliści > i laureaci konkursów kuratoryjnych dostają zaświadczenia o uzyskanym tytule/mie > jscu, szkoła, do której chodzą w tym czasie zasadniczo powinna wpisać te osiągn > ięcia na świadectwie, jednak w praktyce nie ma to znaczenia (ze względu na to, > że uczeń i tak ma zaświadczenie). Reszta konkursów może, ale nie musi dodawać p > unktów - to już zależy od szkoły. ... I to jest cholernie niesprawiedliwe dla takich dzieci jak moje, które w przeciągu roku zostało laureatem 2 międzynarodowych olimpiad z informatyki i science organizowanych przez Unsw Austrailia dla całego regionu Azjii południowo-wschodniej, a także Australii i Nowej Zelandii www.eaa.unsw.edu.au/icas/awards/ . Niestety według polskiego ustawodawcy nie ma prawa do preferencyjnego traktowania przy rekrutacji w kraju ojczystym chociaż jest dwujęzyczne? Wcale się nie dziwię, że ludziom ciężko jest wrócić z emigracji do PL. My wyjechaliśmy "na chwilę", a teraz dociera do nas, że przy powrocie to dzieciak straci najwięcej, bo zgodnie z prawem powracający gimnazjalista powinien trafić do rejonówki i zasiąść w ławce obok trójkowego Kazia.... tylko dlatego, że międzynarodowych olimpiad nie ma na jakieś liście? Przykre to bardzo Odpowiedz Link Zgłoś
ewa_mama_jasia Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 12.08.14, 10:55 To tak samo, jak matury IB swego czasu traktowano gorzej w rekrutacji na studia niż normalne matury. Twoje dziecko będzie ozdobą szkoły rejonowej, bo nauczyciel nie będzie musiał poświęcać czasu na pracę z nią a będzie wygrywała konkursy na rzecz szkoły. Poza tym w dzieci zdolne, wyedukowane, wyrastajace ponad poziom, nie opłaca się inwestowac, bo one i tak nie napiszą lepiej egzaminu (bo nie ma skali powyżej max). Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 12.08.14, 11:01 I to jest cholernie niesprawiedliwe dla takich dzieci jak moje, które w przeciągu roku zostało laureatem 2 międzynarodowych olimpiad z informatyki A jakie widzisz rozwiązanie praktyczne? Uznawanie wszelkich konkursów , w tym malowania pisanek na wczasach w Dusznikach, czy zrobienie listy liczacej kilka tysięcy konkursów z całego świata? Odpowiedz Link Zgłoś
ewa_mama_jasia Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 12.08.14, 11:09 Może uznać konkursy organizowane przez uczelnie wyższe? Przynajmniej te, które są w rankingach międzynarodowych powyżej uczelni polskich? Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 12.08.14, 11:23 To też nie jest takie proste. Sam fakt organizowania konkursu przez uniwersytete niewiele znaczy, bo nawet uniwersytety organizują konkursy mniej lub bardziej poważne (wiem z doświadczenia). Wymagaloby to analizy kazdego konkursu- włączenie z tym czy konkurs był płatny czy nie (nie wiem jak teraz, ale kiedyś konkursy płatne nie były uwzgledniane w "głównej puli" punktów za konkursy). Natomiast z tego co wiem, szkoły , w których istnieje rekrutacja konkursowa mają specjalne procedury dla uczniów powracajacych z zagranicy. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 12.08.14, 14:18 Może uznać konkursy organizowane przez uczelnie wyższe? Przynajmniej te, które są w rankingach międzynarodowych powyżej uczelni polskich? Jeszcze coś dodam - załóżmy, że mamy jakieś uniwersalne "uniwersyteckie" olimpiady. Jak określić w regulaminie 'ranking miedzynarodowy" - przecież jest ich co najmniej kilka. Jak określić miejsce "wyższe" w przypadku uczelni, która zajmuje miejsca raz wyższe raz niższe od uczelni polskich? Brać pod uwagę rok rankingu (jakiego?) Jeżeli tak, to który - rok rekrutacji czy rok wygranej w konkursie? Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 12.08.14, 11:17 No właśnie, to jest niby niesprawiedliwe, ale sprawiedliwszego systemu nie wymyślono. Dziecko nie powracające, ale wyjeżdżające do innego kraju, choćby z perfekcyjną znajomością docelowego języka na starcie, też ma "mniej sprawiedliwie" niż lokalsi, którzy korzystają z bonusów bycia w konkretnym systemie na poprzednich etapach edukacji. W Singapurze uznają przy rekrutacji do gimnazjum/liceum polską olimpiadę na równi z tymi, o których piszesz? No raczej nie, prawda? To są koszty, owszem, a czy warto je ponosić, to chyba sama wiesz najlepiej mając globalny ogląd sytuacji konkretnego dziecka. Praktycznie natomiast dziecko z takimi sukcesami i umiejętnościami ma spore szanse dostania się tam, gdzie chce, gdyż w najlepszych gimnazjach/liceach w PL dyrektorami też nie są idioci i najprawdopodobniej takiego ucznia przygarną, tym bardziej, że w najlepszych klasach jest cała masa dodatkowych, pozasystemowych kryteriów przyjęć (egzaminy dodatkowe, testy predyspozycji, rozmowy indywidualne z kandydatem etc.), w które łatwo wpasować ucznia "niestandardowego" tak, by się zmieścił na liście tam, gdzie chce. Odpowiedz Link Zgłoś
azjaodkuchni Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 12.08.14, 13:26 Zajęcie znaczącego miejsca na olimpiadzie nie tylko daje free wjazd do singapurskiego systemu, ale daje dzieciakowi lekcje wyrównawcze z jego słabszych przedmiotów. I ta ja delikwent ma top 1 % w olimpiadzie z matmy lub science to włazi do szkoły BEZ EGZAMINÓw ( jest kilka szkół do wyboru, ale są to bardzo dobre szkoły) i przez rok ma indywidualne lekcje angielskiego jak nadgoni do poziomu rocznika zostaje jak nie wraca do siebie.... Prawie wszyscy polscy studenci jakich w Sin spotkałam... to byli laureaci jakich konkursów. ( O większości nawet nie słyszałam ). Studiowali i często mieli stypendium, bo Singapur robi wszystko by przyciągnąć dobrych do siebie no, ale to kraj nastawiony na edukację. -- azjaodkuchni.blogspot.sg/ Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 12.08.14, 13:32 Studenci to studenci - tu są różne wymiany, ECTS, stypendia i konkursy międzynarodowe - i w PL również studiują ludzie, którzy przyjechali skądś tam i weszli do systemu bez polskiej matury/egzaminów. Ale czy do gimnazjum/liceum w Singapurze też można przejść bez tamtejszej rekrutacji jeśli by się jej nie musiało ze wzgl. na wygranie konkursu przechodzić w sowim kraju? Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 12.08.14, 14:34 Zajęcie znaczącego miejsca na olimpiadzie nie tylko daje free wjazd do singapur > skiego systemu, polskiej olimpiadzie? Odpowiedz Link Zgłoś
azjaodkuchni Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 12.08.14, 13:10 Joa66 nie porównuj proszę międzynarodowej olimpiady do konkursu malowania pisanek na wczasach w Dusznikach... Zajęcie znaczącego miejsca w olimpiadzie do której dopuszcza się nie więcej niż 10 % rocznika to trochę inna ranga niż osławiony w Polsce, organizowany przez Uniwersytet Łódzki Kangurek. Na ów konkurs nie ma eliminacji i może pisać go praktycznie każdy kto chce. Mimo tego za uczciwe uznałabym traktowanie olimpiady Nus czy australijskiej jak wspomnianego o Kangurka. Przełknęłabym, że poziom olimpiad azjatyckich jest znacznie wyższy tak jak poziom nauki w Sin... Znacznie trudniej to o o nagrodę czy najwyższy stopień... Byłabym szczęśliwa gdyby A* było traktowane jak 6 a nie jak 5 bo tu cytat: " w polskich szkołach się 6 za darmo nie daje"... W Singapurze też się nie daje...( Zresztą nie znam systemu gdzie się daje) A z * z jednego przedmiotu ma nie więcej niż 10 % w roczniku...4 a z A* w naszej szkole zdarzyły się tylko raz. Najbardziej irytujący jest fakt, że wszystko zależny od dobrej woli dyrekcji, bo przepisów w tej materii brak. A przecież co roku z rożnych krajów wraca do polskiego systemu 15 tyś dzieciaków.. które niekoniecznie chcą robić za barwnego motyla w szkole. Ps. Rozważanie jest czysto teoretyczne, bo po kilku mailach i próbie umieszczenia dzieciaka w polskim gimnazjum zdecydowaliśmy, że do Polski na razie ze względu na dzieciaka nie wracamy -- azjaodkuchni.blogspot.sg/ Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 12.08.14, 13:21 Cytatazjaodkuchni napisała: > Joa66 nie porównuj proszę międzynarodowej olimpiady do konkursu malowania pisan > ek na wczasach w Dusznikach... Ale przecież nie o to chodzi, że ona porównuje te dwa konkursy, tylko o fakt, że aby którykolwiek z nich uznać, musiałoby to być uwzględnione w regulaminie rekrutacji. Który to regulamin istnieć musi, bo jak inaczej sobie wyobrażasz przyjmowanie dzieci gdziekolwiek? I, tak jak pisze Joa66, albo musiałyby być uznane wszystkie możliwe konkursy, albo powstać ich dłuuuga lista (która i tak by nie zawierała nawet ćwierci konkursów dorównujących prestiżem/trudnością konkursowi kuratoryjnemu z przedmiotu X, z tej prostej przyczyny, że nikt nie jest w stanie uwzględnić wszystkich konkursów świata i sporządzić ich rankingu wg ww. kryteriów). Na razie lista ta zawiera konkursy prestiżowe i bezpłatne, dostępne każdemu dziecku idącemu curriculum szkolnym w polskim systemie - bo niby jak inaczej? Dzieci powracające/przyjeżdżające po raz pierwszy z innych systemów szkolnych nie są na dzień dobry uprzywilejowane i nie zalicza im się z automatu wszystkich osiągnięć (co nie znaczy, że nie mogą one być zaliczone) - no ale jak to sobie inaczej wyobrażasz? Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw BTW, "Kangurek" 12.08.14, 13:37 nie jest organizowany przez Uniwersytet Łódzki, nie mówiąc już o tym, że NIE daje on dodatkowych punktów przy rekrutacji do szkół publicznych nawet jeśli się go _wygra_. Natomiast konkurs kuratoryjny może "pisać kto chce" i dlaczego uważasz, że to źle świadczy o jego poziomie? Przecież jeśli ktoś jest słabszy, to zwyczajnie już na etapie eliminacji szkolnych nie zdobędzie wymaganej ilości punktów i nie przejdzie dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 12.08.14, 14:03 azja - iwonia juz to wyjasniła, to nie chodzi o porównywanie konkursu malowania pisanek z olimpiadą, tylko o formułę regulaminu - chyba, że uważasz, że rekrutacja powinna być uznaniowa, decyzją dyrektora. A kiedy trzeba przygotować regulamin to zaczynają się schody. Ja rozumiem, że może byc Ci przykro, że system rekrutacyjny nie akcpetuje AUTOMATYCZNIE sukcesów Twojego dziecka, ale jest to technicznie niemożliwe - gdzie istnieje taki system (podkreślam - automatyczny, a nie zależny od woli dyrektora, bo taki istnieje też w PL)? Odpowiedz Link Zgłoś
azjaodkuchni Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 12.08.14, 15:15 Tak sobie teoretyzuję... bo bardzo nie lubię być zależna od czyjegoś widzi mi się...Rozwiązanie systemowe dla w końcu nie małej 15 tysięcznej armii powracających dzieci mi się marzy. Pewnie jestem dziwna, ale i nie mam ochoty łapać dyrektora na tzw. egzotyczne świadectwo. Irytuje mnie, że za "malowanie pisanek" a dokładniej zawody artystyczne np. Konkurs na najładniejszą kartkę i stroik świąteczny organizowany przez Centrum Sportu i Kultury w Garwolinie, przy rekrutacji dostaje 2 ptk a a międzynarodową olimpiadę według oficjalnych kryteriów 0... Tu dowody : www.kuratorium.waw.pl/files/f-6976-2-sp_wykaz_zawodow_artystyczne_2014.pdf Pewnie moje dziecko by się dostało do wybranej szkoły ( wszak nikt nam nie odmówił ) , ale system krzywdzi emigracyjne dzieciaki. Przecież nikt z międzynarodowym prawem jazdy ( zrobionym gdzieś w świecie) nie musi udowadniać, że może jeździć po swoim województwie. Sytuacja dla mnie jest podwójnie trudna, bo gdyby moje dziecko było starsze to problemu by nie było. Z licealistami jest łatwiej, bo szkoły mają miejsca dla dzieci powracających z zagranicy. ( lista szkół dostępna w kuratoriów) a gimnazjaliści zostawieni są sami sobie i zdani na czyjś dobry humor lub nie. Nikt przecież nie zagwarantuje, że pani X zamiast mojego dziecka nie wybierze innego któremu łatwiej przeliczyć oceny na punkty i którego osiągnięcia są na słynnej liście. Nikt mi nie zagwarantuje, że moje dziecko nie przegra z kimś słabszym tylko dlatego, że ostatnie kilka lat spędziło w szkole na końcu świata.... Wpisałam się w ten wątek wiedząc, że oberwę i usłyszę, że oczekuję niemożliwego, ale mam nadzieję, że przeczytają mój wpis jakieś inne mamy z podobnymi dziećmi i damy radę zwrócić uwagę na problem...To, że dzieci powracające do polskiego systemu mają zagwarantowane przez państwo zajęcia wyrównawcze z polskiego też zawdzięczamy rodzicom którzy się z tym problemem zetknęli i nie zostali obojętni. Kangurka matematycznego organizowanego przez Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu rzeczywiście nie ma " rekrutacyjnej liście " są za to inne ciekawe konkursy... Nawiązując do pytania wyżej odnośnie olimpiad na niższych poziomach napiszę, że Singapur jest pełen takich dzieciaków ( głównie z Chin oraz Malezji, Indonezji, czasem Birmy) które zabłysnęły na olimpiadach i dostały stypendium rządu singapurskiego by mogły się tu uczyć. Olimpiady pomyślane są na zasadzie drzewa czyli kilka regionalnych łączy się w prowincjonalną te w okręgową a kilka w krajową.... Ci co są w Singapurze to laureaci krajowych, rzadziej międzynarodowych. Stypendium wystarcza na opłatę za szkołę ( tu za szkoły się płaci ) i skromne życie, ale rodziny często zaciskają pasa i wolą nawet niedojadać by dać dziecku szansę na edukację. Najmłodsze dziecko jakie znam trafiło do Sin po olimpiadzie w Chinach w wieku 10 lat. Po angielsku nie mówiło ani słowa i nie było to przeszkodą. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 12.08.14, 15:50 małej 15 tysięcznej armii powracających dzieci mi się marzy azja - ale to istnieje - pisałam - w przypadku rekrutacji konkursowej jest odrębna procedura dla dzieci powracających z zagranicy. Natomiast nie możesz zaakceptować faktu, że polski ( a naprawdę żaden) system nie jest w stanie mieć wiedzy o KAŻDYM konkursie na świecie. Ty wiesz o 'swoim" ale pewnie nie wiesz o konkursach organizowanych na Malcie czy w Chile. Odpowiedz Link Zgłoś
mamma_2012 Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 12.08.14, 14:55 Trudno, zeby szkoły ogłaszały przeliczniki dla wszystkich konkursów swiata. Jesli udasz sie do dyrektora wybranej szkoły, przedstawisz świadectwo (mozesz załączyć tez opinie od nauczycieli z obecnej szkoły), zapoznasz z osiągnięciami, ew. dziecko dobrze napisze przygotowane przez nauczycieli testy czy przejdzie rozmowy kwalifikacyjne, to zostanie przyjęte do szkoły. Ot, cała filozofia Zreszta działa to tez w druga stronę, polskie dziecko przyjmowane do szkoły gdzieś na świecie też na innej zasadzie ma uznawane wyniki z naszych olimpiad. Myślisz, ze szkola w Singapurze ma gotowy, urzędowy, schemat dla laureata np. modnego na tym forum Alfika, czy laureata konkursu kuratoryjnego wiedzy o Korczaku. Odpowiedz Link Zgłoś
mamma_2012 Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 12.08.14, 15:05 Moze przykłady źle dobralam, bo Alfik jest komercyjny, ale juz Korczak czy "Losy żołnierza polskiego" mozna juz sprzedać jako konkurs organizowany przez "państwo", a Kangur jest międzynarodowy. Wiele, państwowych i prywatnych uczelni organizuje konkursy dla uczniów, tez trudno je wszystkie uznać za "prestiżowe”. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 12.08.14, 15:03 azja - zajrzałam na stronę konkursu, o którym mówisz i: - to jest konkurs płatny, a więc z zasady ni jest brany pod uwagę w rekrutacji (podobnie jak Kangurek) - to jest konkurs regionalny (Australia, New Zealand, the Pacific Region and International Schools ), a nie olimpiada międzynarodowa Odpowiedz Link Zgłoś
azjaodkuchni Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 12.08.14, 15:27 Dzieci w Sin nie płacą za ów konkurs płaci szkoła. Azjaci na edukację wydadzą ostatniego dolara, więc szkoły płacą, a w zamian wybierają uczniów. W Sin za wszystko związane z edukacją się płaci... Za egzamin kończący podstawówkę też i postępowanie rekrutacyjne do gimnazjum też. Taki kraj gdzie tego co za darmo się nie szanuje. Wyniki olimpiady australijskiej ( czy jak wolisz regionalnej chociaż to duży region) dostaje się na trzech oddzielnych kartkach... Swoje, w zestawieniu do kraju w którym piszesz oraz do całego ogółu. Singapur zawsze wypada najlepiej, ale amerykańskie szkoły jak widzą zestawienie dla regionu gdzie jak wół pisze ... olimpiada międzynarodowa to sikają w majty z wrażenia. By było ciekawiej na dawnej dyrektorce mojego dziecka przy rekrutacji największe wrażenie zrobił dyplom z zerówki z konkursu warszawska syrenka... Gdy dzieciak wszedł do singapurskiej klasy wiedziałam dlaczego. Azjatki dzieci mówią mało a jak mówią to bardzo cicho. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 12.08.14, 16:28 CytatSingapur zawsze wypada najlepiej, al > e amerykańskie szkoły jak widzą zestawienie dla regionu gdzie jak wół pisze ... > olimpiada międzynarodowa to sikają w majty z wrażenia. > > By było ciekawiej na dawnej dyrektorce mojego dziecka przy rekrutacji najwięks > ze wrażenie zrobił dyplom z zerówki z konkursu warszawska syrenka... I to jest ok, natomiast jak "polska szkoła gdyby musiała zobaczyć" i trzebaby na "przyszłej dyrektorce zrobić wrażenie", by przyjęli do szkoły dziecko nie mające krajowego świadectwa i wyników w miejscowych konkursach, to wtedy jest dyskryminacja? No przyznam, że nie rozumiem, o co chodzi. To przecież oczywiste, że jeśli się nie może przejść przez normalną rekrutację (bo np. wraca się z końca świata ze świadectwami i osiągnięciami z innego systemu), to się idzie trybem specjalnym, polegającym m.in. na ROZMOWIE z dyrektorem upatrzonej szkoły. Co w tym takiego uwłaczającego i - przede wszystkim - ODMIENNEGO od dowolnego innego systemu, z singapurskim włącznie? Odpowiedz Link Zgłoś
azjaodkuchni Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 12.08.14, 17:22 Joa a możesz mi podać jakiś przepis na temat rekrutacji dzieciaków z jakimiś osiągnięciami wracającymi z zagranicy albo chociaż gdzie go szukać... Dowiadywałam się w kuratoriom i o niczym takim nie mieli pojęcia, ale w końcu człowiek istota omylna nie może wiedzieć wszystkiego. Będę bardzo wdzięczna... Iwoniaw Sinagpurczycy decyzję o przyjęciu dziecka podjęli po zobaczeniu maila od nas... W myśl zasady, że każdy nadaje się do szkoły... Mając świadomość, że dzieciak mówi po angielsku 3 zdania, że nie zna żadnego z języków lokalnych, że pochodzi z kraju o którym nic nie wiedzą... Dyplomy były na poziomie " malowania pisanek" ale dzieciak miał lat 8, więc nikt się cudu nie spodziewał. Wiedzieli, że będzie ciężko, ale podjęli wyzwanie ...chyba nie żałują... To jakie jest teraz nasze dziecko zawdzięczamy tym ludziom... Pani R która codzienne spędzała swój wolny czas z naszym dzieckiem mówiła bez przerwy za to bardzo wyraźnie. Pani L która myślała, że po polskich ulicach chodzą pingwiny, ale była fantastyczną matematyczką Pani G która hodowała z naszym dzieciakiem jakieś robaki, Pani U która pokazała naszemu dzieciakowi robota Lego i obudziła w nim nową pasję... My nie mamy w Sin statusu uchodźcy, ani stałego rezydenta, ani obywatelstwa... Tu nikt nic nam dać nie musi. Bo na mocy lokalnego prawa nic nam się nie należy. Nawet obowiązku szkolnego nasze dziecko nie ma, bo nie jest singapurskie...A jednak ludziom się chciało ... przyjąć prawie nie mówiące po angielsku dziecku i znaleźć w nim najlepsze cechy, o których ja nie miałam pojęcia. Radość naszego dziecka była ich radością a jego sukces jest ich sukcesem chociaż to bardzo skromne osoby... Po takim doświadczeniu info od pewnej pani dyrektor informujące, że w lista konkursów za które są punktu rekrutacyjne jest tu i tu, a jak konkursu nie ma to mój problem było jak kubeł zimnej wody... Nie...nie chcę łapać żadnej dyrektorki na egzotyczne świadectwo chcę szkoły gdzie moje dziecko dostanie szansę, miejsca gdzie będzie miało szansę na rozwój czy to tak dużo ? -- azjaodkuchni.blogspot.sg/ Odpowiedz Link Zgłoś
mamma_2012 Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 12.08.14, 18:22 praca.gazetaprawna.pl/artykuly/32861,szkola_musi_przyjac_dziecko_ktore_uczylo_sie_za_granica.html Polski dyrektor szkoły, podobnie jak ten w Singapurze, tez ma prawo głosu. Umawiasz sie na spotkanie, idziesz rozmawiasz, przedstawiasz dziecko, w razie wątpliwości dziecko jest sprawdzane przez przedmiotowcow, jesli dobrze wypadnie, zostanie przyjęte do wybranej szkoły. Sukcesy w konkursach sa wskazówka, ale nie dają jednoznacznych rozstrzygnięć, bo niby jak je wartościować. Rozwiazan systemowych być nie moze, bo musiałby istnieć jakiś międzynarodowy ranking konkursów. W sumie podobna procedura obowiązuje dziecko, ktore chodziło do szkoły w Rzeszowie i nie podlegało np. warszawskiej procedurze rekrutacyjnej i nagle w maju chce zostać uczniem Batorego czy Władysława IV. Nikt nie przelicza jego punktów z egzaminów (chociaż oczywiście na nie tez sie patrzy), ale sprawdza sie aktualna wiedzę. Nie wiem jak wyglada to w reszcie Polski, ale np. w Warszawie czy innych dużych miastach, jest dużo dzieci i wracających i z rodzin emigrantów do Polski i problemu nie ma, bo sytuacje sa powszechne. Osobiście znam np. rodzinę korporacyjnych nomadow, ich dzieci uczyły sie w 3 systemach (w tym japońskim), a miedzy tym raz prawie rok, drugi raz ponad rok chodziły do polskiej szkoły (a bystre bestie, wiec sukcesów przez tyle lat sie nazbierało). Odpowiedz Link Zgłoś
mamma_2012 Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 12.08.14, 18:29 Znam tez przypadek chłopaka, ktory wiekiem kwalifikował sie do 3 klasy liceum, był świetny (wybitny) z przedmiotów ścisłych. Po rozmowie z nauczycielami i dyrektorem poszedł do drugiej klasy, bo nie chciał pisać matury z polskiego mając takie braki. Miejsce akcji renomowane liceum i nikt nie odsyłał go do jakiejś podrzędnej szkoły, przyjęli go, bo zrobił wrazenie na nauczycielach i dyrekcji. Odpowiedz Link Zgłoś
azjaodkuchni Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 13.08.14, 03:47 A wiesz, że taka procedura jest niezgodna z polskim prawem oświatowym...Według niego nie można iść do klasy która się gdzieś w świecie zaliczyło....Jak oni rozwiązują problem dzieci z Anglii , czy Holandii gdzie zaczynają 4 latki nie mam pojęcia , ale tak jest.... Zresztą to info jest gdzieś w tym wątku w linku o obowiązku przyjęcia do szkoły dzieci powracających. Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 12.08.14, 18:27 Cytatnie chcę łapać żadnej dyrektorki na egzotyczne świadectwo chcę szkoły gdz > ie moje dziecko dostanie szansę, miejsca gdzie będzie miało szansę na rozwój cz > y to tak dużo ? Azja - przecież Twoje dziecko, jak i każde wracające z zagranicy/imigrujące do PL dostaje miejsce w szkole. Jeśli z dowolnego powodu zależy Ci na konkretnej, nie będącej Waszym rejonem, to rozmowa z dyrekcją jest "łapaniem na egzotyczne świadectwo"? Wydaje mi się jednak, że problemem nie jest tu konieczność rozmowy czy brak szans na rozwój, ale po pierwsze, przekonanie, że polskie szkoły są z definicji gorsze od singapurskiej szkoły Waszego dziecka, w związku z czym, po drugie, dowolna z nich powinna z pocałowaniem ręki przyjąć wspomniane dziecko bez żadnych wątpliwości czy warunków i sam fakt, że jakieś wymogi są, dyskredytuje system, ktokolwiek by finalnie dziecka Ci do którejkolwiek polskiej szkoły nie przyjął. Przy czym ja się zgadzam, że jest wiele singapurskich rozwiązań systemowych, których wdrożenie polskiemu systemowi zrobiłoby świetnie - i być może nawet należy o nie walczyć - ale akurat procedura rekrutacyjna do gimnazjum do nich nie należy. Tu akurat są jasne i równo (na ile to możliwe) wszystkich obejmujące zasady i to akurat dobrze - zwłaszcza że jest osobna procedura dla wyjątkowych sytuacji (jak choćby powrót z zagranicy właśnie). Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 12.08.14, 18:40 Boże, azja - nie ma oddzielnych procedur dla dzieci powracających z Singapuru z osiągnięciami i dla dzieci powracających z Norwegii bez osiągnięć. Sytuacje powrotów/zmian systemów są rozpatrywane indywidualnie. Podobnie jak w Singapurze, prawda? Albo podaj jakąś stronę gdzie znajdę informację na temat przyjmowania polskich uczniów z osiągnięciami do szkoł w Singapurze (w których jest rekrutacja konkursowa)? Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Olimpiada - definicja 12.08.14, 18:51 azja, naprawdę wierzę, że masz zdolne dziecko odnoszące sukcesy w ważnych konkursach. Jednak, o ile się nie mylę, lista olimpiad międzynarodowych, jest zamknięta: pl.wikipedia.org/wiki/Mi%C4%99dzynarodowe_Olimpiady_Przedmiotowe Nie możesz więc pisać, że szkoła nie przyjmuje z automatu laureatów olimpiad międzynarodowych. Na użytek dyskusji forumowej możemy przyjmować różne nazwy, które naszym zdaniem odzwierciedlają istotę danego konkursu, ale żaden regulamin nie może się opierać na tym co mówi mama ucznia. Odpowiedz Link Zgłoś
azjaodkuchni A na koniec 13.08.14, 03:17 Joa przepraszam za zamieszanie, ale czytając Twój wcześniejszy wpis: " Natomiast z tego co wiem, szkoły , w których istnieje rekrutacja konkursowa mają specjalne procedury dla uczniów powracających z zagranicy." Zasugerowałam się, że jednak jakieś procedury są tylko ja o nich nie wiem jeszcze. Generalnie ja nie mam z tym problemu by moje dziecko przeszło jakąś specjalną procedurę. Wiem, ze jest w stanie zdać egzamin z polskiego czy historii na poziomie rówieśniczym. Może nie błyśnie niczym gwiazda, ale zaliczy. Moje dziecko jest w stanie przejść rozmowę po polsku i co tam sobie jeszcze dyrekcja zażyczy, ale po kontakcie z kuratorium gdzie dostałam jasne info, że moje dziecko nie będzie objęte procedurą specjalną...Tylko podlega pod normalną rekrutację jak dzieci kończące klasę 6 w Pl. Czepiłam się olimpiad,bo wiem, że w Pl się je ceni... Tu traktuje się je jako niegroźne hobby. Według normalnej procedury według kuratorium oceny mojego dziecka powinny być przeliczone i tyle. Z tym, że licznik jest dla mnie nie do zaakceptowania: singapurskie A z * zostaje uznane za 5 ( by je dostać trzeba dostać z testu 91 %) , A jak 4 , b jak 3 C jak 2 D jak 1... Ja zaakceptowałabym ów fakt gdyby nie to, że singapurska skala ma jeszcze E i F i U... dla tych co nie uzyskali 50 % Przeliczanie byłoby uczciwe gdyby gdyby A z * było polską 6 ...A 5 b 4 C3 D2 a E,F i U- 1... Tylko A z * 6 być nie może, bo szóstka jest ponad program... I jak ja mam udowodnić , że tu wszystko co jest ponad 80 % jest ponad program, że średni uczeń pisze test na 50 % ? Mogę poprosić o opinię o dziecku ze szkoły tylko czy będzie miała jakąś wartość? I czy nie chwalący azjatycka nauczycielka która świetnej uczennicy napisała : " ja nie mam uwag" dogada się z polską ? Przez kilka miesięcy ożywionej korespondencji z kuratorium nikt nie był w stanie jasno mi napisać: Aplikujcie do wybranej szkoły dyrekcja sama podejmie decyzje....Najlepiej piszcie do kilku, bo nigdy nie wiadomo co się komu spodoba...Szkoły są autonomiczne mimo tego, że wszystkie podlegają pod nas to każdy ustanawia sam warunki przyjęcia. Nie chcę zapisać dziecka ledwo grającego na cymbałach do szkoły muzycznej... Chcę zapisać dobre dziecko w jednym systemie do dobrej szkoły w innym systemie. No,ale po 4 latach w innym miejscu nie bardzo wiem jak ugryźć administracyjne sprawy. Tu pisze do do Moe opisując przypadek a oni kierują dalej. Wspomniałam o olimpiadach australijskich, bo wiem, że mają one duże uznanie w innych krajach. Jak widać w po info z forum w Polsce owe olimpiady są "regionalnym konkursem" do tego płatnym, więc mogę dyplom dyplom na ścianie powiesić... i tyle. Nie spodziewam się, że dyrektor jakiejkolwiek szkoły padnie przed moim dzieckiem na kolana, ale chciałabym by dał mu szansę.... Olimpiady międzynarodowe z linku powyżej są dla starszych dzieci z wyjątkiem jednej jedynej matematycznej, która ma odpowiednik dla dzieciaków z podstawówki. By się tam dostać trzeba zając wysokie miejsce w krajowej. ( W Singapurze jest to Nus math olimpiad) a jak wspomniałam wcześniej na wyniki czekamy, bo tu rok szkolny kończy się w listopadzie. Z kolei olimpiada science organizowana przez Nus na poziomie podstawówki nie ma międzynarodowego odpowiednika. Podane wyżej przykłady wejścia do polskiego systemu dotyczące licealistów niestety nie mają zastosowania dla mojego dziecka. Jak pisałam u licealistów to jakoś to lepiej działa. ( Lista szkół ,podanie rozmowa i tyle ). Gimnazjalista według polskiego prawa trafia do rejonu, a jeśli sobie wymyśliłam gimnazjum poza rejonowe to się przelicza punkty , aktywności .... jak wyżej... Ja rozumiem, że są dzieci które się dobrze czują w rejonowych szkołach i nie twierdze, że to są złe szkoły ( no może poza tą do której przypisane jest moje dziecko), ale nie każdemu tam będzie dobrze. Moje lubi presję, rywalizację, szukanie rozwiązań lubi czuć oddech konkurencji na plecach i nuda w szkole byłaby zabójcza. W Singapurze każdy nowy student pisze egzamin ( centralny taki sam dla wszystkich kilka razy w roku)... który przydziela go do klasy i na określony kurs. ( To dla gimnazjalistów). Wyjątkiem są dzieci z DP czyli z prawem pobytu zależnym od pracy rodzica one aplikują bezpośrednio do szkół (Tak było w naszym przypadku) . Jeśli jest olimpijczykiem to nie zdaje olimpijskiego przedmiotu. Egzamin jest niezależny kulturowo i nie obejmuje historii ... Z kolei dzieci singapurskie wracające z zagranicy aplikują do wybranej szkoły, a ta przyjmuje delikwenta na okres próbny ( do roku). Jeśli nie ma miejsc dzieciak trafia na listę oczekujących i zostaje mu wyznaczona na czas oczekiwania inna szkoła w promieniu 3 km. Jeśli szkoła się zaczyna ( np. między podstawówką a gimnazjum) dzieciak może pisać testy w tutejszym ministerstwie jeśli do nich nie podejdzie trafia do średniej szkoły w pobliżu swojego miejsca zamieszkania do średniej klasy. Wszelkie info na stronie singapurskiego ministerstwa edukacji lub na stronach przez nich polecanych. Jasno i klarownie chociaż dużo czytania. Moje dziecko w Polsce nie byłoby nowe... jest dzieckiem powracającym... W polskim systemie udało nam się przejść 1,5 roku w prywatnej szkole i tam czeka na nasze dziecko miejsce w gimnazjum bez żadnych egzaminów od zaraz. Tylko, że ja nie chcę opcji płatnej no i drażni mnie brak boiska oraz w-f z prawdziwego zdarzenia. Jak napisałam wyżej na razie nie wracamy, ale na zakończenie powiem, że tak jak szkoły państwowe nie bardzo miały chęć na nasze dziecko tak prywatne gotowe były podjąć wyzwanie no, ale to już inna historia. Na pewno nie na ten wątek. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: A na koniec 13.08.14, 09:50 Jeśli jest olimpijczykiem to nie zdaje olimpijskiego przedmiotu. Egzamin jest niezależny kulturowo Rozumiem, że "olimpiada" organizowana w Pl tez do tego upoważania, tak? azja, nikt nie umniejsza sukcesów Twojego syna, ale takich jak piszesz "olimpiad" są dziesiątki, jesli nie setki na świecie. Do tego nie ma centralnej organizacji , która by jest skupiała , recenzowała itd. Nie ma nawet rankingów. Działają sobie niezależnie i chyba żadna szkoła na swiecie nie wie o wszystkich konkursach na świecie na poziomie podstawówki, nawet jeżeli są najlepsze. Aby dany konkurs był uznawany automatycznie , musi być opisany precyzyjnie. A tego NIE DA się zrobić - w zasadzie się da - trzeba by powolac specjalny instytut badawczy, który będzie zbierał informacje o każdym konkursie na świecie, analizował jego poziom , tudzież kwestię płatności w każdym kraju (i np przy zasadzie, że uznaje się tylko konkursy bezpłatne Twój konkurs z Singapuru może byc uznany, bo płaciła szkoła, a ten sam konkurs w szkole gdzie uczeń musiał za niego zapłacić chociaż jedengo dolara już uznany nie będzie) Może się mylę, ale chyba jednak za bardzo się przejmujesz rekrutacją. Ludzie pracujący w szkole sa różni, ale nikt Ci dziecka nie zgnoi, bo nie ma polskich konkursów albo dlatego, że komentarze nauczycielki z Singapuru będą niejasne. I zamiast przejmowac się szansami dziecka w rekrutacji , zastanowiłabym się czego oczekuję od szkoły, potem nad tym, które szkoły mogą mi to zaoferować, a potem bym złożyła do nich podania, a wczesniej nawet skontaktowała się z dyrekcją drogą mailową. Nie rekrutacja jest Twoim problemem tylko wybór szkoły, bo Polska nalezy do krajów gdzie różnice między szkołami bywaja ogromne. Nie mam na myśli tylko poziomu nauczania, ale całej filozofii. Ma to swoje wady i zalety, ale jest to niezaprzeczalny fakt. Jestem dziwnie przekonana, że Twoje dziecko dostanie się do dobrej szkoły (i nie zgłosisz się w ostatniej chwili) - po prostu zajmij się szukaniem szkół (nie wiem ile masz czasu) Odpowiedz Link Zgłoś
azjaodkuchni Re: A na koniec 13.08.14, 12:58 W przypadku zaliczenia olimpiady czy nie ważna jest liczba uczestników, których się pokonało. Czyli liczy się dzieciaki które przystąpiły do etapu 1 i to jak daleko jest człowiek od średniego. Ze Stanów pewnie wystarczą dobre wynik w stanowych. Z Polki nie wiem bo nie wiem ile dzieci przystępuje do początkowych etapów. Olimpiada może być nawet z Bangladeszu jeśli spełnia ogólne warunki, a przelicznik jest zawsze taki sam. Czyli jak się dostanie 1 miejsce w konkursie gdzie było 3 uczestników to się nie ma nic, bo jest się tylko 1 miejsce od średniego, ale jak się jest " zaledwie" wyróżnionym w olimpiadzie w Chinach z milionem uczestników to jest olimpiada zaliczona. Szczegóły pewnie zna Moe i pewnie prosiłby o podanie liczby uczestników gdyby zgłosił się Krzyś z Polski ze swoją olimpiadą. Info o ilości uczestników ma organizator i pytając tu pomyślałam, że jeśli w Polsce jest podobnie jak w Sin to może warto poprosić o to by organizatorzy z Australii przygotowali papierek o ilości uczestników teraz a nie gdy będę go pilnie potrzebować. By była jasność olimpiada zalicza tylko 1 przedmiot ( rekrutowany musi zdać 3 , 4 lub 5 zależnie od poziomu na który aplikuje) A w tutejszych szkołach nic nie jest dane na zawsze. Jeśli po roku dzieciak sobie nie poradzi z angielskiego to choćby miał najlepszą matmę na świecie szkoła może się go pozbyć. ... Joa sprawa dotyczy mojego jedynego dziecka, więc trudno się nie przejmować. Opinia singapurskiej nauczycielki jeśli będzie będzie bardzo jasna tylko hm... surowa i ostra... Jeśli Amerykanka napisałaby : Super jestem dumna, ale pamiętaj pracuj nad ... Polka: Jestem zadowolona i mam nadzieję, że uda Ci się popracować nad ... to Singapurka napisze : Żałuję,że w tym roku nie udało Ci się osiągnąć .... przed Tobą dużo pracy, ale skoro poradziłeś sobie z ... to ja wierzę, że Ci się uda.... Tu się dzieci nie chwali, co najwyżej rodzice ( lub nauczyciele) chwalą się dziećmi. A szkoła w Pl musi być matematyczna i z wyścigiem szczurów by było jak najbardzej po singapursku. --azjaodkuchni.blogspot.sg/ Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: A na koniec 13.08.14, 13:10 Czyli w przypadku polskiego konkursu tez musiałabyś dostarczyć dodatkowe dokumenty (jak oficjalnie uzyskać zaświadzcenie o liczbie konkuretnów?) Ja się nie dziwię, że się przejmujsze, tylko tym, że chyba źle ukierunkowujesz swoje obawy. Nie wiem o jakim etapie nauki mówisz- z tego co wiem nie ma chyba podstawówek ze specjalnymi prograami z matematyki ( ale tego pewna nie jestem ). Z gimnazjami sprawa wyglada troche inaczej. I raczej warto się skupić na wyborze szkoły (szkół) na tym etapie, a potem zastanawiac się nad rekrutacją. A przy wyborze szkoły trzeba brac pod uwagę nastepujące rzeczy (imho): -lokalizacja (nie wiem czy bedziecie szukac mieszkania pod katem wybranej szkoły czy odwrotnie) -poziom nauczania (wyniki w Warszawie do sprawdzenia np. na edukacja.warszawa.pl ) -atmosfera szkoły są tacy dla którcyh wazne sa też stołowki, świetlice czy boisko, ale w sumie sama musisz sobie ustalić priorytety. Potem musisz przygotowac dziecko na zamiany, które nastąpią (bo zawsze przy zmianie system jest jakis szok poznawczy), ale nie w tonie "oj, biedny Ty mój , pamiętasz jakie dobre były lunche w singapurskiej szkole". P.S. A szkoła w Pl musi być matematyczna i z wyścigiem szczurów by było jak na > jbardzej po singapursku. > Jeżeii szukasz gimnazjum, to Twarda powinna spełnic Twoje oczekiwania Odpowiedz Link Zgłoś
azjaodkuchni Re: A na koniec 13.08.14, 18:24 Od września przyszłego roku dzieciak powinien w Polsce zacząć gimnazjum..) ( urodziny kwiecień 2002) I jeśli wrócimy to wtedy. ( W grę wchodzi jeszcze inny kraj). Pytam o przelicznik teraz , bo teraz poproszenie o dodatkowe zaświadczenie to żaden problem a gdy przyjdzie wracać, to drobnych spraw są dziesiątki i wolałabym mieć tę jedną z głowy. Z tego co wiem to rodzice z innych krajów piszą do organizatorów a oni przecież wiedzą ile dzieci wzięło udział w 1 etapie i wydają stosowne info. Z kolei singapurskie olimpiady organizowane przez Nus dają info z wynikiem gdzie znajduje się dziecko na tle konkurentów. O gimnazjach w Polsce wiem tyle co z netu, więc trudno sobie wyrobić opinię na tej podstawie. Na stronę Twardej weszłam podoba mi się. Przeprowadzka to duże przedsięwzięcie logistyczne a znalezienie szkoły większe .... bo przecież dyrektor musi dla mojego dziecka mieć miejsce, więc o samym naszym zainteresowaniu ową szkołą powinnam powiadomić dyrekcję wcześniej. Teraz niektóre rzeczy załatwić łatwo jeśli już wylądujemy w Polsce będzie znacznie trudniej. Jeśli chodzi o szkołę to wierzę że jeśli nie będzie nudno to dzieciak odnajdzie się wszędzie. Jeśli przy okazji nie zetknie się z chamstwem to będzie mu dobrze. Wierzę, też, że z każdego systemu uda mu się coś wynieść, bo chociaż science w tej chwili ma gdzieś w połowie polskiego gimnazjum to historii nie miał wcale i wie tyle co ode mnie... Poza tym w Polsce nie był kilka lat, więc będzie ją poznawać na nowo i może czasem się zdziwi, ale przyjmie to co jest "z dobrodziejstwem inwentarza", bo taką ma naturę. I pewnie zatęskni mu się nauczycielkami które zawsze i o każdej porze miały czas siłę i chęci dzielić się wiedzą, za kosmicznymi salami gdzie oglądał niebo, za ogromną salą gimnastyczną, ale pewnie szybko zauważy, że w polskiej szkole łatwiej mieć kolegów, że dzieci ze sobą współpracują i że potrafią to robić. Pewnie jak przyjdzie zrobić pierwszy projekt w szkole to mocno się zdziwi, że nie ma lidera grupy, że projekt nie jest podzielony na odcinki za które każdy jest odpowiedzialny, że trzeba się dogadać tak zwyczajnie po ludzki...Życie w kraju opisanym od A do Z gdzie ma wiele zalet, ale parę wad też ma. Lokalizacja mnie nie martwi... zawsze mogę się do szkoły dostosować, jedzenie też. Od trzech lat wstaję o 5 rano i co wieczór przygotowuję dzieciakowi posiłki do pudełka, więc mogę robić to nadal. Szkoła musi mieć normalny w-f i dużą jak na polskie, bo bez ruchu nasz dzieciak tyje ... nawet niewiele jedząc. Dobrze by było by dzieciaki musiały ubierać się do szkoły przyzwoicie nie miały kolczyków , tatuaży i innych gadżetów w szkole. Rezygnacja z mundurka i naszywki imiennej zrośniętej z każdym tutejszym uczniem będzie wystarczającą zmianą. Wolałabym szkołę państwową, ale nie jest to warunek konieczny. Odpowiedz Link Zgłoś
mamma_2012 Re: A na koniec 13.08.14, 19:32 1. Twarda, jest niezła, ale to dopiero pogranicze czołówki szkol państwowych. Problemem jest tez brak jasności czy w kolejnym roku Twarda będzie na Twardej . Nie bede sie rozpisywać, bo to informacje latwodostepne, wystarczy zerknąć na rankingi gimnazjow i dowiedzieć sie jak ta szkola wypada na tle innych. 2. Metoda projektu, to obecnie jedna z najcześciej wykorzystywanych w polskiej edukacji (jeszcze będziesz miała dosyć wożenia dziecka w dziwne miejsca, tajemniczych lektur i dziesiątek godzin pracy w szkole/ domach kolegow) 3. Jesli chciałabyś dobrą prywatną szkole, ze świetnymi wynikami zarówno w egzaminie gimnazjalnym jak tez charakteryzującą sie dobrymi wynikami w przyroscie wiedzy konkretnych uczniów (bardzo ważny wskaźnik) to polecam szkole na Patriotów w Aninie. Olimpiada olimpiada, jesli przejdzie egzamin wewnętrzny szkoły przyjmą bez mrugnięcia okiem (napisz wczesniej, bo chętnych tłumy) i wyścig szczurów juz od zerówki, wiec dołączy w gimnazjum będzie tylko musiała uważać, zeby jej nie zadeptali 4. W Warszawie i miastach akademickich jest całkiem sprawnie działający system wsparcia uczniów "rokujących", nie porządnych uczniów z paskiem, a dzieciaków zdolnych i z pasja. Odpowiedz Link Zgłoś
azjaodkuchni Re: A na koniec 14.08.14, 06:09 Szkoła w Aninie do rozważnie podobnie jak Żmichowska, Cervantes, Staszic , Batory z maturą Ib w perspektywie ( łał ), społeczna dwójka i kilka innych.. Rozczarowały mnie trochę podręczniki do Chemii i Biologii ( wiele szkół korzysta ze ciekawej biologii i chemii Pazdro) Ja znam te książki i korzystam z nich teraz by rozwijać język dzieciaka i by kojarzył, że angielskie cell to polska komórka. Książki wydają mi się łatwe bardzo no, ale może to początek szkielet od którego trzeba zacząć ... O egzamin się nie martwię ... podchodzenie do egzaminów to dla dzieciaka tak naturalna czynność jak oddychanie...wszak co roku dzieciak zdaje ze 30 różnych, więc miał czas przywyknąć. ( egzamin zawsze jest przed komisją niezależną i służy również do oceny nauczyciela). O to, ze będzie deptany też się nie martwię... jak znam życie to nie raz zostanie zdeptany i nie raz sam podepcze... Wszak to nas pokazują w szkole palcem i mówią, że to niemożliwe by taka wyluzowana matka miała takie dziecko... Tak tak w Singapurze jest uważana za matkę wyluzowaną chociaż w Polsce pewnie byłabym uważana za Tygrysicę.. Jak zawsze wszystko zależy od grupy odniesienia. Dziękuję za dyskusję , cenne rady i pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
mamma_2012 Re: A na koniec 14.08.14, 07:31 Podręczniki pisane sa tak, aby pokrywały sie z podstawa programowa. Jesli nauczyciel widzi, ze jest sens, to moze uzupełnić je choćby i o podręczniki akademickie. W szkole mojego dziecka (gimnazjum) niektórzy nauczyciele zupełnie zrezygnowali z podręczników, dzieci korzystają ze skryptów i innych autorskich materiałów nauczycieli. Z języków pracują na podręcznikach dla starszych klas. Odpowiedz Link Zgłoś
mysiaapysia Re: A na koniec 14.08.14, 13:43 No dobrze - ale czy to oznacza, że już od pierwszej klasy gimnazjum dzieci korzystają z podręczników na poziomie akademickim? Nie bardzo to sobie wyobrażam - przecież co uczniowie nie mieli w podstawówce chemii. Najpierw muszą poznać podstawy tej nauki (niełatwej). Odpowiedz Link Zgłoś
mamma_2012 Re: A na koniec 14.08.14, 14:01 Oczywiście, ze nie Chodziło mi o to, zeby uspokoić Azję, ktora obawia sie, ze polskie podręczniki do gimnazjum sa zbyt proste dla jej Pociechy. Jesli klasa jest wybitna (lub choćby jakieś konkretne osoby), to nie ma formalnych ograniczeń, mogą pracować na czym tylko dadzą radę. Odpowiedz Link Zgłoś
azjaodkuchni Re: A na koniec 15.08.14, 05:26 Jestem za tym by gimnazjalista, o ile ma taką chęć czytał podręczniki akademickie. Jeśli zainteresuje się np. makroformami, a w jego książce jest na ten temat 5 linijek to tylko kwestia mądrego nauczyciela, który podetknie mu taką książkę która go zainteresuje. To działanie niezależnie od systemu szkolnego tylko od ludzi. Rozumiem, że książka podręcznik musi uwzględnia podstawę programową, a mądry nauczyciel rozciągnie ów pogram na boki na tyle na ile mu klasa i zainteresowania dzieci pozwolą. Fajnie Przekopałam się trochę przez informacje gimnazjalne i mam kilka pytań może ktoś mi odpowie: 1. Czy po gimnazjum niepublicznej jest realna szansa na dobry publiczny ogólniak? Czy dzieci ze szkół niepublicznych zdają taki sam egzamin jak ich koledzy ze szkół masowych? Wydaje mi się, że tak, ale potrzebuję potwierdzenia. Z opisów szkół niepublicznych wynika, że jest więcej godzin języków, kółek zainteresowań itp no i patrząc na rankingi są w czołówce. Tylko niektóre licea robią nabór uczniów już do gimnazjum czy to oznacza, że do liceum jest 2 rekrutacja i licealistów mają więcej niż gimnazjalistów? 2. Szkoły rejonowe muszą przyjąć każdego kto mieszka w rejonie, ale na przykład do Staszica do klasy dwujęzycznej trzeba zdawać test językowy czy tu rejonizacja nie obowiązuje? I mogę sobie mieszkać w Wesołej i wozić dzieciaka o ile takowy się do szkoły dostanie 3. Czy szkoły z maturą Ib realizują polską historię i geografię choćby na poziomie gimnazjum czy " tylko" tę Ib. W Singapurze tylko dwie publiczne szkoły mają Ib ,ale one mają singapurski program + przedmioty Ib w przeciwieństwie do szkół międzynarodowych realizujących tylko program ib 4. Co w praktyce oznacza przymiotnik " dwujęzyczny" czy jest tak jak w chińskich szkołach w Sin gdzie matmę prowadzi na zmianę dwóch nauczycieli i każdy gada w swoim języku czy tak jak u mojego kuzyna, który poszedł do dwujęzycznej szkoły na Cyprze, ale w tym drugim języku nauczycielki mówiły jedynie dzień dobry i na tym się owa dwujęzyczność kończyła? 5. Jaki jest polski gimnazjalista? Czy moje dziecko które zachowuje się ciut inaczej niż polski rówieśnik ... ( kłaniające się określony azjatycki sposób, gotowe nieść pomoc każdej babci która idzie z siatkami, nie znające polskich wulgaryzmów i nastoletniego slangu za to mówiące z uporem maniaka " jeździmy na autobusie" a nie " w autobusie " i twierdzące, że druga wojna światowa nie zaczęła się w Polsce tylko od wyrżnięcia Nankin przez Japończyków ) ma szansę odnaleźć się w polskiej grupie? W Singapurze to nie jest problem tu każdy jest troszkę inny, ale w jednorodnej grupie może być inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
mamma_2012 Re: A na koniec 15.08.14, 07:30 1. Po dobrej prywatnej szkole, ukończonej z dobrym wynikiem jest bardzo duża szansa na bardzo dobre publiczne liceum. Wszyscy uczniowie ze szkol publicznych i niepublicznych sa rekrutowani na podstawie tego samego, ogólnopolskiego testu, ocen z 4 wybranych przedmiotów (innych dla każdego profilu licealnej klasy), średniej z ocen na świadectwie, punktow za sukcesy w konkursach (niektórych). Laureaci kuratoryjnych olimpiad maja z wybranych części egzaminu wpisywany max. na egzaminie i o ile sie nie mylę, sa przyjmowani do wybranej szkoły. Nawet jesli dziecko uczy sie w gimnazjum prowadzonym przy liceum musi normalnie zdawać egzamin do liceum w tej szkole. 2. Gimnazja rejonowe mogą prowadzić klasy profilowane, np. dwujęzyczne do których nabór jest na podstawie egzaminów i gdzie rejonizacja nie obowizuje. Test językowy do klasy dwujezycznej, to nie jest test ze znajomosci języka (np. angielskiego ), a test predyspozycji językowych, czyli tego jak szybko dana osoba uczy sie języków (w oparciu o sztuczny, nieistniejący język). Mozna perfekcyjnie mowić po angielsku i nie dostać sie do klasy dwujezycznej. Szkoły z angielskim jako językiem wykładowym, to szkoły międzynarodowe i szkoły np. brytyjskie czy amerykańskie. 3. W temacie matury międzynarodowej sie nie wypowiem, bo jestem mama gimnazjalistki, ktora poki co ma w planach wyjazd do liceum gdzies w świecie 4. Sposób prowadzenia lekcji w szkołach dwujęzycznych zależy od nauczyciela. Moje dziecko jest w takiej szkole, ale nawet przedmioty mające w nazwie "np. historia po angielsku" nie sa prowadzone w całości po angielsku, nawet jesli wykładowca jest cudzoziemcem. Natomiast wymiar lekcji języków jest dużo większy niż w innych szkołach. 5. Mamy kilkaset tysięcy gimnazjalistów i każdy jest inny. A jak odpowiesz na pytanie jaki jest polski uczeń podstawówki? Jesli sugerujesz, ze Twoje dziecko po kilku latach w innym kraju, mając polskich rodziców (a przynajmniej mamę) zapomina języka, to jest powód do niepokoju, coś chyba robicie nie tak. Znam wiele osob migrujacych po świecie z potomstwem w rożnym wieku i nie zdarzyło sie, aby tak szybko któreś zapomniało języka w którym mówiło przez większość życia i którym posługują sie jego rodzice. Ostatnio rozmawiałam z kuxynami, którzy w wieku 7 czy 8 lat wyjechali i od 35 lat mieszkają za granica, mówią płynna, ładna polszczyzna. W warszawskich szkołach jest mnóstwo rdzennych Azjatów i nie tylko, którzy błyskawicznie dostosowują sie do naszej kultury, wiec Twoje dziecko, ktore dzieciństwo spędzilo w Polsce (pisalas gdzies, ze cierpiała w polskiej podstawówce, wiec wnioskuje, ze nasza rzeczywistość nie jest obca) nie będzie miało problemów. Zreszta, zdecydowanie większym wyzwaniem jest dostosowanie sie polskich dzieci do dużo bardziej sztywnych azjatyckich norm i zwyczajów, ktore nie sa w dodatku tak powszechne w kulturze masowej, jak te z cywilizacji zachodniej. Chęć pomocy innym czy kultura osobista (np. polegająca na nieużywaniu wulgaryzmów), to cechy osobnicze, jesli Twoje dziecko odnajdzie sie w grupie kulturalnych rówieśników, nie będzie pic, palić i przeklinać, jesli zdecyduje sie na innych kolegów, pewnie będzie. W każdej klasie (nawet w rejonie najgorszej patologii sa kulturalne, pracowite i mądre dzieci, podobnie jak w najbardziej prestiżowych szkołach sa dzieciaki, których lepiej unikac). Slang młodzieży polskiej jest w 90% oparty o angielski, wiec jesli jest na bieżąco z angielskim, to nie będzie problemu. Co do historii, to zastanów sie jak odnajdują sie polskie dzieci w niemieckich czy rosyjskich szkołach, jak młodzi Japończycy radzą sobie w amerykańskich szkołach. Żyjemy w czasach powszechnej mobilności, ludzie migrują miedzy krajami i kulturami po kilka razy i nawet jesli tu nie znosisz tego łatwo i masz sporo wątpliwości, to Twoje dziecko będące juz kolejnym pokoleniem ma większe zdolności adaptacyjne i z pewnością odnajdzie sie nawet w dzikiej i egzotycznej polskiej rzeczywistości Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: A na koniec 15.08.14, 10:48 azja - moje dziecko chodziło do podstawówki i gimnazjum niepublicznego. Połowa klasy dostała się do szkół publicznych z najbardziej wyśrubowanymi progami. Jedna osoba (na 18) poszła do liceum niepublicznego, jedna zmieniła publiczne (średnioprogowe) na niepubliczne po pierwszej klasie. Przez 12 lat edukacji tylko przez 2 lata w liceum miał raz w tygodniu konwersacje z native i to były jego jedyne dodatkowe zajęcia "akademickie" (pomijam różne kółka typu szachowe, karate z wczesnej podstawówki, w ramach pobytu świetlicowego). Angielski na poziomie C2 (zresztą został przyjęty na wysokoprogową uczelnię brytyjską) Odpowiedz Link Zgłoś
tinywee Re: A na koniec 15.08.14, 11:54 "Czy szkoły z maturą Ib realizują polską historię i geografię choćby na poziomie gimnazjum czy " tylko" tę Ib. W Singapurze tylko dwie publiczne szkoły mają Ib ,ale one mają singapurski program + przedmioty Ib w przeciwieństwie do szkół międzynarodowych realizujących tylko program ib" W gimnazjum (MYP) chyba tak (' „Nakładka” na polską podstawę programową'): gim50.kopernik.edu.pl/index.php?option=com_content&view=section&layout=blog&id=18&Itemid=54 W liceum (DP) - program polski jest tylko w pierwszej klasie (tzw. pre-IB), po reformie jest to, o ile wiem, ostatni rok 4-letniego kształcenia ogólnego. Aktualne podręczniki do DP np tu: kopernik.edu.pl/index.php?option=com_content&view=category&layout=blog&id=50&Itemid=146 W gim Staszica nie ma klasy dwujęzycznej; jest klasa/y z autorskim programem matematyki. 'dwujęzyczność' to: - zwiększona liczba godzin języka angielskiego; - konwersacje z obcokrajowcami; - nauczanie języka angielskiego w grupach zgodnie z umiejętnościami uczniów; - elementy języka angielskiego wprowadzane stopniowo na lekcjach innych przedmiotów. gim50.kopernik.edu.pl/index.php?option=com_content&view=category&layout=blog&id=29&Itemid=21 Odpowiedz Link Zgłoś
azjaodkuchni Dziękuję bardzo :) 15.08.14, 19:09 Tinywee dziękuję bardzo. Przekazane tu informacje są bardzo dla mnie bardzo cenne. Jak pisałam wcześniej dopiero się przez tego typu info przebijam i dociera do mnie, że każda szkoła żyje własnym niezależnym życiem, a różnice w szkołach sa ogromne. ( pisała o tym też kiedyś Joa. Fajne te szkoły Ib w takim razie, ale jeśli szkoła nie jest ib to nie warto chyba się zabijać o gimnazjum przy dobrym liceum skoro dzieciaki czeka taka sama rekrutacja. Lepiej poszukać po prostu dobrego gimnazjum Bardzo cenne info nigdzie go wcześniej nie znalazłam. Joa zapytam wprost czy Twój syn douczał się języka poza szkołą lub był nim szczególnie zainteresowany i poświęcał mu wolny czas czy wystarczyły mu szkolne lekcje by uzyskać tak dobry poziom języka. Tak przy okazji gratulacje za syna za maturę i egzamin na studia. Niech mu się wiedzie jak najlepiej. .... Mama 2012 moje dziecko pamięta z polski edukację początkową ... więc małe stoliczki w kółku, dywanik w kącie, ciągłą naukę tańczenia i literki wałkowane po sto razy ... tak nie wygląda współczesne gimnazjum i tą wizją mamię moje dziecko. Z dawnymi kolegami dzieciaka mamy kontakt i mam wrażenie, że nasi znajomi strasznie wyrośli . Szczególnie dziewczyny .. duża różnica patrząc na Azjatki które mając 12 lat skaczą na skakance, nie interesują się modą, noszą dwa warkoczyki i cieszą się piórnikiem z hello kitty. Stad moje pytanie..o to jaki jest polski nastolatek. Tu wszyscy słuchają K- popu i robiąc mikrofon ze skakanki bawią się w listę przebojów. Zespoły europejskie są właściwie nie znane. Koszulka z pobliskiego Legolandu to szczyt marzeń, a gdy daliśmy taki prezent naszej dawnej przyjaciółce to oddała go młodszej siostrze... czyli byłby obciach to nosić. . Moje dziecko nie zapomina języka i ja niczego takiego nie sugeruję. Mówi pisze i czyta po polsku niewiele słabiej niż po angielsku. Co miesiąc przychodzi do nas pocztą " Świat Wiedzy" i to co się uda ciekawego dziadkowi w księgarni wygrzebać. Dzieciak czyta polskie gazety i książki, bo chociaż polskich rówieśników tu nie ma zbyt wiele to mamy polski dom. Pisałam, że dzieciak robi językowe błędy typowe dla żyjących w anglojęzycznych środowiskach i, ze mnie to drażni. Boje się , że akurat grupa wyłapie jakieś niuanse i będzie lipa. Może przesadzam, bo przecież nie każdy 12 latek wychowane nad Wisłą mówią pięknie jak Miodek z Bralczykiem, ale generalnie boję się rówieśniczego gnojenia... za akcent, owo"na autobusie", dwa warkoczyki u 15 latki, adidasy noszone do spódnicy, jedzenie pałeczkami, sympatię do Lego czy cokolwiek innego ... Stara jestem, ale chodziłam do polskiej szkoły i kilka kwiatków pamiętam...Jeśli przeciętny polski gimnazista jest miły, grzeczny i ktoś inny jest co najwyżej niegroźnym dziwakiem to super...Tylko te papierosy i inne atrakcje ... to chyba nie u gimnazjalistów co? To o czym wspominasz to jakiś hardcore jest.... Dzieciaki azjatyckie w polskich szkołach w większości mają wietnamskie korzenie, ale wiele z nich urodziło się w Pl. Te rodziny szybko się asymilują, bo do Wietnamu nie ma po co wracać. Ich domem jest Polska, chociaż korzenie azjatyckie. Miałam w Pl azjatyckich sąsiadków fajni ludzie dzieciaki też chociaż teraz widzę, że były mało azjatyckie jeśli chodzi o zachowanie. Nie mam pojęcia jak sobie radzą polskie dzieci w szkołach niemieckich czy rosyjskich jeśli chodzi o historię , ale wiem, że japoński mąż mojej polskiej koleżanki rzucił kilka lat temu swoją amerykańską narzeczoną, bo ona twierdziła, że bomby zrzucone na Hirosimę były karą za japońskie okrucieństwa. Jemu całe życie wmawiano, że Japonia jest poszkodowana przez okropnych Amerykanów ... bo japońscy żołnierze tacy dzielni i ledwo z Chin wrócili a pod gruzami zginęli. Japońskim historykom nie przyszło do głowy by chociaż wspomnieć, że do owych Chin żołnierze nie pojechali z pomocą humanitarną... Historia jak widać temat śliski i każdy ma swoją...Singapurczyki też ... kulturalnie się tu mówi, że 49 lat temu Singapur opuścił federację Malezji, ale tak na prawdę został z niej wydalony, bo się Malaje z Chińczykami dogadać nie mogli. -- azjaodkuchni.blogspot.sg/ Odpowiedz Link Zgłoś
mamma_2012 Re: Dziękuję bardzo :) 15.08.14, 19:59 Dzieciaki bardzo zmieniają sie w wieku 11-13 lat, czyli koniec podstawówki, początek gimnazjum. Zmienia sie ich wygląd, zaczynaja sie interesować moda, nawet gusta muzyczne sie zmieniają, wiec wszystko przed wami. Pałeczkami potrafi jeść absolutna większość znanych mi dzieci (na nikim nie robi to cienia wrażenia), chodzą sobie na sushi czy "na chińskie", na Facebooku maja znajomych z całego swiata, koleżanki z Anglii czy Ameryki odpisują na ich maile, nawet jesli sa w nich błędy, bez wyśmiewania. Moja corka słucha tez zespołów malo znanych, nie z Azji, ale np. z Australii, czy mało znanych zespołów angielskich i nic z trgo nie wynika. W szkołach sporo cudzoziemców, dzieci jeżdżą po świecie, maja rożnych znajomych (np. teraz na tablicy mojej córki, ktora wyjechała na wakacje aż roi sie od Japończyków i innych egzotycznych postaci) Koleżanka mojej córki kilka lat temu wyjechała do Azji, jej wygląd nie różni sie od koleżanek z Polski. Jesli Twoje dziecko jest po ludzku sympatyczne, to znajdzie przyjaciół, jesli nie to będzie z boku (ale nie dlatego, ze kilka lat nie było go w kraju). W Warszawie jest dużo dzieci "korporacyjnych", nie wszystkie chodzą do szkol miedzynarodowych, spora grupa ląduje w szkołach publicznych czy polskich niepublicznych i nie sa to tylko Wietnamcxycy i Chinczycy, którzy marzą o polskim obywatelstwie. W klasie mojej córki jest Rosjanin, uczy sie historii normalnie, dookoła jest tylu imigrantów, tylu znajomych rozjechało sie po świecie, ze rozważania jak w polskiej szkole poradzi dobie dziecko mówiące po polsku i z polskiej rodziny wydają mi się mocno abstrakcyjne, a wszelkie obawy na wyrost. W tym roku 3 dzieci bliskich znajomych rozpoczyna naukę zagranica (2 razy stypendium, raz szkola z wyboru), wyjeżdżają sami bez rodziców, do obcych krajów, wiek 16-17 lat, bez świetnej znajomosci języka i ich rodzice nie maja tylu obaw co ty, wiec głowa do góry Ja pewnie za dwa, trzy lata tez bede musiała puścić córkę w swiat i wierzę, ze da sobie radę. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Dziękuję bardzo :) 17.08.14, 20:44 Joa zapytam wprost czy Twój syn douczał się języka poza szkołą lub był nim szczególnie zainteresowany i poświęcał mu wolny czas czy wystarczyły mu szkolne lekcje by uzyskać tak dobry poziom języka. W podstawówce i gimnazjum miał w szkole 5 h w tygodniu ( w tym jedną z native). W liceum 2-3 h w tygodniu (miał rozszerzony francuski), stąd pomysł konwersacji z native raz ( 1 h) w tygodniu, ale w 3 klasie LO już nie kontunyuwał. Poza tym raz wyjechał do szkoły jezykowej na 2 tygodnie kiedy miał 15 lat (ale jak twierdzi, niczego nowego tam się nie nauczył, za to otworzył na inne języki - kolegów z kursu). A.. i jeszcze jako 12 latek spędził tydzień albo dwa (nie pamiętam) na półkoloniach dla dzieci angielskich. Z tym, że on mniej więcej od gimnazjum zaczął bardzo dużo czytać po angielsku ze względu na swoje zainteresowania. W liceum korzystał już z angielskojęzycznych książek akademickich (na swój użytek, nie szkolny). Jeżeli chodzi o uzdolnienia - chyba przeciętne, przynajmniej na tle jego innych uzdolnień (lub ich totalnego braku ) Poza tym - jak ktoś wcześniej napisał- dzisiejsze dzieci i nastolatki mogą mieć kontakt z rówieśnikami na całym świecie jeżeli tylko zechcą, angielski nas otacza - trudno więc powiedzieć czego dziecko nauczyło się w szkole a czego "samo z siebie". Jeszcze mała uwaga o wyglądzie nastolatków - pamiętam jak poszłam odprowadzić syna na wycieczkę szkolną po pierwszej klasie gimnazjum. Jego koleżanki poznałam po...ich rodzicach Ale nie polegało to na tym, że miały kolczyki w nosie, tatuaże na gołym brzuchu i przeklinały co chwilę. Po prostu zmieniały się z dziewczynek w kobiety i styl ubierania był bliższy dwudziestolatkom niż dwunastolatkom. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: A na koniec 14.08.14, 09:48 Azja - for info: Niedawno powstało gimnazjum dwujęzyczne przy Koperniku, podobno fajne, ale odpowiedzialnosci za tę informację nie biorę. Moim zdaniem powinnaś zacząc kontaktowac się z wybranymi szkołami już jesienią, a potem nawet jak zmienisz plany i nie będziesz wracać do Polski, to wybrana szkołę o tym poinformujesz przed rekrutacją, żeby nie blokowali miejsca (jeżeli mieliby taki zamiar). Odpowiedz Link Zgłoś
azjaodkuchni Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 13.08.14, 03:42 Joa 66 W Singapurze nic nie ma indywidualnie... Na wszystko jest przepis i dyrektywa... nawet na to ile razy dziennie powinnaś dawać jeśc pomocy domowej i jak daleko możesz mieć przystanek autobusowy czy sklep od domu. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 13.08.14, 08:11 azja - unikasz odpowiedzi na pytanie - jak wygląda rekrutacja konkursowa dla dziecka z sukcesami przyjeżdżającego z Polski do Singapuru. Odpowiedz Link Zgłoś
myskaz Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 12.08.14, 17:54 Mieszkam pod duzym mastem. Mam 3 dzieci - przyszlorocznego maturzyste, juz licealistke i juz gimnazjaliste. W przypadku starszych stawalam na glowie zeby ominąć gkinne gimnazjum. Udalo sie. Obydwoje dostali sie do liceum z pierwszej trojki. Obydwoje mają w klasach kolegów z naszego zapyzialego gminnego gimnazjum. Mlody bedzie chodzil do rejonowk. Straci poczucie elitarnosci ( dobrze mu zrobi). Zyska 2 godziny dziejnie normalnie poswiecane na dojazdy i niewirtualna grupe rowiesnicza. Mysle, że warto. Odpowiedz Link Zgłoś
cruzbos Re: Finalista konkursu kuratoryjnego/zaśw 13.08.14, 12:43 Każde kuratorium powinno wydać zarządzenie w sprawie terminów rekrutacji i sposobu przeliczania punktów ze sprawdzianu i świadectwa i innych osiągnięć. To dotyczy oczywiście tylko uczniów ubiegających się o miejsce w gimnazjum poza rejonem, bo do rejonu przyjęcie jest automatyczne. Treść tego zarządzenia obowiązuje dyrekcję wszystkich publicznych gimnazjów i tworząc regulamin do swojej szkoły muszą się na tym opierać. Zwykle w zarządzeniu jest zapis, że laureaci konkursów przedmiotowych z polskiego, matematyki i przyrody organizowanych przez kuratorium i o zasięgu ponadwojewódzkim są przyjmowani bez względu na kryteria. Laureaci dostają dyplomy i to jest dokument wiążący. Odpowiedz Link Zgłoś