Dodaj do ulubionych

Choroby w żłobku

27.03.09, 08:34
witam jestem mamą bliźniąt siedmiomiesięcznych i od kwietnia wracam
do pracy muszę moje pociech oddać do żłobka jestem tym przerażona
nie tyle samym oddaniem co tym że panuje opinia ze dzieci bardzo
chorują w żłobku nie wiem co na ten temat myśleć
Obserwuj wątek
    • elan-o100 Re: Choroby w żłobku 27.03.09, 08:47
      choruja, choruja i niestety to prawda. moj synek przechorowal pol
      roku, teraz juz jest troche lepiej ale ja jestem juz tak
      zeschizowana ze codziennie odbierajac go martwie sie, czy jeszcze
      zdrowy, czy juz cos go bierze. podobno sa dzieci, ktore nie choruja,
      ale ja takich nie spotkalam... nie wierze w to.
      jesli wiec MUSISZ oddac dzieci do zlobka, to niestety trzeba sie
      liczyc z tym ze beda chorowac. przynajmniej na poczatku.
      • azi322 Re: Choroby w żłobku 27.03.09, 10:57
        Myślę, że dużo zależy od dziecka i od tego czy karmisz naturalnie bo to stanowi
        jakby naturalną szczepionkę. Ja również muszę oddać dziecko do żłobka w
        październiku czyli w kulminacyjnym sezonie zachorowań... Cóż jeśli nie
        wychorują się teraz to w przedszkolu, kiedyś muszą przecież zacząć trenować swój
        układ odpornościowy, także pozostaje mieć nadzieję, że należą do mniej
        chorowitych osóbek.
        • meusus Re: Choroby w żłobku 27.03.09, 17:11
          chorują bardzo moje dziecko mimo iż całe 15 miesiecy swojego życia
          było zdrowe od kad poszedł do złobka jest masakra
          • aleksandra-blanka Re: Choroby w żłobku 27.03.09, 19:10
            jestem tym wszystkim załamana nie mam z kim zostawić pociech na
            opiekunkę mnie nie stać i boje się ze jak będę chodzić na zwolnienia
            to mnie z pracy zwolnią koszmar
            • unipola Re: Choroby w żłobku 27.03.09, 19:23
              Mój synek poszedł do żłobka w styczniu, miał skończone 7 m-cy.
              Łącznie w żłobku był może dwa i pół tygodnia, no góra trzy, a mamy
              prawie kwiecień. Co się wykuruje, to po 3-4 dniach w żłobku znow coś
              łapie i min. 2 tygodnie siedzi w domu. Ciągle na tapecie jest
              zapalenie oskrzeli...
              Tak więc życzę cierpliowściwink
              • justin17 Re: Choroby w żłobku 27.03.09, 20:42
                Chyba nie podniosę Cię na duchu. U nas było tak zapisaliśmy Julkę do żłobka w
                październiku, jak bardzo się cieszyłam że nie musimy już mieszkać z mamusia na
                36 metrowym mieszkaniu, uwierzcie nic fajnego. Więc Julka w okresie X-II była 4
                dni i to zawsze było w odstępstwach. W końcu jak juz miała iść w marcu to ja w
                na koniec lutego dostałam wypowiedzenie, ale Julka chodzi do żłobka odpukać 3-
                tydzień, a ja cóż szukam pracy czy znajdę nie wiem.
        • justcedr84 Re: Choroby w żłobku 24.07.10, 17:11
          Z tym karmieniem naturalnym nie jest tak różowo, mojej koleżanki syn ma
          1,5 roku nadal karmi go piersią i co trochę chory jest, a do żłobka nie
          chodzi, tylko starsza córka do przedszkola więc nie ma recepty.
          • justcedr84 Re: Choroby w żłobku 24.07.10, 17:12
            u mnie pielęgniarka powiedziała że w żłobku do którego będzie chodził
            mój synek nie jest tak źle bo są dzieci które mają niemal że 100%
            frekwencję. Ale to mnie nie uspokoiłosad
    • mariken a ja cię pocieszę 27.03.09, 21:24
      (odpukać ;-P)
      moja córka do żłobka chodzi od roku. najpierw był to klub malucha, teraz żłobek
      państwowy. pierwszy raz chorowała po dwóch tyg na wirusowe zapalenie krtani (10
      dni w domu). potem w lipcu angina (ale na wakacjach), w październiku znowu
      zapalenie krtani (tydzień w domu), w listopadzie wirus jelitowy (dwa dni w
      domu), w styczniu angina (tydzień), w marcu wirus jelitowy (tydzień).
      podejrzewam, że pewien wpływ na jej stan zdrowia i odporność (wg lekarza choruje
      b mało jak na żłobkowe dziecko) ma nasz stosunek do hartowania - temp w domu nie
      przekracza 20 st, okna rozszczelnione, ogrzewanie przez cały rok wyłączone,
      codziennie dwie godziny na spacerze niezależnie od pogody, owoce (jabłko
      dziennie obowiązkowo plus inne, sezonowe i mrożone), probiotyki (b ważne!).
      zaszczepiliśmy też przeciw pneumokokom.

      aha, z grupy żłobkowej córki (25 dzieci) na co dzień chodzi jednak większość smile

      trzymam kciuki!
      • aleksandra-blanka Re: a ja cię pocieszę 27.03.09, 21:38
        ja także zaszczepiłam przeciw pneumokokom oraz podaje tzw Möller's
        Tran Norweski nie wiem czy to coś da ??? a proszę mi poradzić jakie
        probiotyki podawać niemowlakom
        • mariken dicoflor 30 27.03.09, 22:46
          acidolac
          lacidobaby

          takie daję małej, na zmianę (tzn przez kilka dni jeden, potem inny), raz
          dziennie. tran też pije smile
          • aleksandra-blanka tran 28.03.09, 08:24
            Dziekuje
            Zamierzam także podać moim pociechą tzw tran norweski nie wiem czy
            jest skuteczny i czy uodparnia ??
            • aleksandra-blanka probiotyk 29.03.09, 14:38
              www.biogaia.pl/ dziś kupiłam coś takiego zobaczymy co to da i
              aby do lata smile
      • justin17 Re: a ja cię pocieszę 27.03.09, 21:47
        U nas bardzo podobnie spacery codziennie temp. w dzień 20 stopni, w nocy 19
        owoce też wcina najwięcej chyba pomarańczy, ale to chyba nie do końca jest tak,
        ze dzięki temu nie zachorują, my mimo wszystko, ze była szczepienie na
        rotowirusa dwa razy złapaliśmy i ciągnęło się 2 tygodnie i to po półgodzinnym
        pobycie w żłobku w czasie kiedy ja zapisywaliśmy. Widać nie zawsze zależy to od
        nas samych. Na ale trzeba wierzyć że będzie lepiej. My jesteśmy w trakcie
        kuracji leku odpornościowego ribomunylu
      • lilka69 Re: mariken 30.03.09, 21:43
        malo choruje jak na dziecko zlobkowe?

        moze i malo ale powaznie. lepsze czestsze wirusy niz anginy i zapalenia krtani.
        • mariken Re: mariken 05.04.09, 08:20
          zapalenia krtani WIRUSOWE
    • martelka67 Re: Choroby w żłobku 30.03.09, 13:30
      Witam, moja corka chodzi do zlobka od lutego (miala wtedy 8 miesiecy). Niestety
      po czterech dniach zachorowala na grype (40 stopni garaczki i ogromny katar),
      siedzialysmy dwa tygodnie w domu.
      Potem poszla na kilka dni i znowu choroba, tym razem katar, niestety zaczynalo
      schodzic do oskrzeli, znowy dwa tygodnie w domu.
      Wrocila na trzy dni i znowu, tym razem lekko zaczerwienione gardlo, niedrozny
      nosek. Siedzialysmy w domu od czwartku do poniedzialku, pomoglo, lekarz
      stwierdzil ze jest zdrowa i moze isc do zlobka.
      Poszla we wtorek, w srode zrobilysmy sobie wagary, w czwartek poszlysmy znowu,
      niestety w piatek poczatek kataru, ktory ogromnie sie nasilil.
      I znowu siedzimy w domu smile
      • basia19555 Re: Choroby w żłobku 30.03.09, 19:16
        Bądz dobrej myśli, hartuj dzieci,podawaj preparaty wzmacniające
        odporność. Dzieci w żłobkach nie chorują z powodu, że do nich chodzą
        ale z powodu niskiej odporności. A odporność może być mała z wieku
        powodów np. alergia, anemia. Niektórzy lekarze zamiast dokładnie
        zdiagnozowac dziecko wolą stawiać "niwersalną diagnozę" - chodzi do
        żłobka to musu chorować.
        Zaszczepienie na rotawirusy nie chroni przed zachorowaniem gdyż
        niena wszystkie szczepy działa szczepionka. Znam dziecko
        zaszczepione na rotawirusy, które nie chodziło do żłobka,
        zachorowało trzy tygodnie po zaszczepieniu a lekarz, który bardzo
        polecał szczepienie skwitował to stwierdzeniem, ze na ten szczep ta
        szczepionka nie działała.
    • stefania123 Re: Choroby w żłobku 01.04.09, 10:46
      Choruja, ale pociesząjace jest to,( przynajmniej w moim przypadku)
      że w tym roku jest o niebo lepiej. W pierwszym roku jak poszedł, to
      pochodził tydzień, potem abtybiotyk- dwa tygodnie w domu i tak w
      kółko. Jeraz jest w ostatniej grupie od wrzesnia miał lekkie 3
      infekcje, obeszło sie bez antybiotyku. Zauważyłam, że szybciej
      wychodzi z przeziebień. Głowa do góry.
      • aleksandra-blanka koszmar 01.04.09, 11:01
        zaczeło się były w żłobku tydzień chore antybiotyk najgorsze ze
        muszę wrócić do pracy i nie mam z kim dzieci zostawić a na nianie
        mnie nie stać koszmar
        • kakuba Re: koszmar 01.04.09, 11:22
          nie pocieszę Cię bo ja właśnie od kwietnia rezygnuję ze żłobka
          we wrześniu posłałam tam moją starszą córkę (we wrześniu miała 2
          latka i 3 miesiące)
          chorowała cały czas, tydzień w żłobku, 2 w domu i tak ciągle
          dodatkowo w domu zarażała młodszą (we wrześniu młodsza miała 4
          miesiące)
          ostatnie 2 miesiące to kompletna katastrofa, obie wpadają z jednej
          infekcji w drugą, właściwie bez choćby kilkudniowych 'zdrowych'
          przerw
          po maratonie: zapalenie płuc - 2tygodniowa biegunka/wymioty - ropne
          zapalenie ucha - poddałam się
          już nie pamiętam kiedy moje dzieci nie miały kataru...
          ile można dzieci antybiotykami faszerować? (młodsza w lutym brała 3
          różne antybiotyki pod rząd, w sumie 4 tygodnie)
          finansowo to też katastrofa, bo płaciłam starszej za żłobek,
          młodszej za opiekunkę + rachunki za leki (np. luty 500 zł, marzec
          300 zł)
          jakoś ubłagałam opiekunkę i babcię, żeby zgodziły się zaopiekować
          obiema dziewczynkami w domu
          stan finansów.. hmm... znowu debety...
          może od września jak starsza pójdzie do przedszkola jakoś staniemy
          finansowo na nogi...

          nasz pediatra twierdzi, ze dzieci żłobkowe średnio statystycznie
          łapią 15 infekcji rocznie...
          ale dla równowagi powiem, że pozostałe dzieci w grupie żłobkowej
          wcale tak nie chorowały, frekwencja powyżej 25 dzieci (na 30 osobową
          grupę), więc faktycznie bywają dzieci, które tyle nie chorują
          po prostu moje wpadły w spiralę infekcji, osłabione po jednej,
          łatwiej wpadały w kolejną i tak na okrągło...
          ech... a miało być tak pięknie wink
    • carmita80 Re: Choroby w żłobku 01.04.09, 20:02
      Ja mam dziecko w zlobku od 10 m-cy,(do zlobka trafil gdy mial ok 10
      miesiecy) 5 dni w tygodniu czasem po 10 godzin dziennie byl chory
      tylko 2 razy i to 3-4 dni. Tak jest i z innymi dziecmi w grupie, tez
      nie choruja czesto. Dziewiecioro dzieci w grupie (to maximum) 3
      opiekunki, mieszkamy za granica. Nie wiem w czym roznica z polskimi
      wiecznie chorymi dziecmi w zlobkach i przedszkolach, napewno nie w
      klimacie. Pozdrawiam
      • jaktosik Re: Choroby w żłobku 02.04.09, 12:24
        Widzisz, u Ciebie 9 dzieci i 3 opiekunki, tutaj ok. 25 dzieci i
        opiekunka w niektórych godzinach jedna. Myślę, że jest to istotne,
        choćby z takiego względu, że zdecydowanie mocniej u Ciebie możńa
        dopilnować dzieci, mam na mysli np. wyminianie się smoczkami (a
        jednocześnie wirusami) itp. Poza tym wg mnie błędem jest zbyt wysoka
        temperatura w żłobkach (może nie we wszystkich). Mojego dziecko
        będzie chodziło od połowy maja, dziś musiałam dopełnić formalności,
        jak weszłam do żlobka to poczułam "opary gorąca", myślę, że zbyt
        rzadko się wietrzy. Z hartowaniem też marnie, mam na myśli brak
        wychodzenia na dwór zimą... W żlobku o którym piszę (państwowy,
        Warszawa) dowiedziałam się, że dzieci wychodzą mniej więcej od
        kwietnia (teraz od najbliższego poniedziałku), potem lato i trochę
        na jesieni. Potem koniec. Dlaczego? NIe wiem Wiem, że nie wszędzie
        tak jest i że kwestię na przykład ubierania dzieci da się załatwic
        • lamciad Re: Choroby w żłobku 02.04.09, 18:56
          Cóż,dziecko do 4-5 lat nie ma w ogóle własnej odporności,tzn.powoli
          ją nabywa,by w wieku szkolnym dysponowac już pełną
          odpornością.Dlatego żłobkowicze i przedszkolaki tyle chorują,a
          szkolaniaki już o wiele rzadziej,mimo że też przecież są w grupie.
          Ja dopiero zaczęłam małego posyła do żłobka i po 3 dniach pobytu po
          2 godziny tylko przyniósł gluta do pasa i siedzimy w domu.I wiem,co
          jest przyczyną:pozostałe zaglucone dzieciaki,które zamiast siedziec
          w domu łażą do żłobka!Mam zamiar zwrócic uwagę włascicielce,bo w
          umowie wyraźnie napisane jest,że codziennie pielęgniarka ocenia stan
          zdrowia maluchów i chore odsyła do domu.Taaaa,w piątek ta właśnie
          pielęgniarka ubierała trójkę dzieci na spacer w tym dwójka z mega
          glutem.
          Tak poza tym to zawsze widzę,że na koniec dnia wietrzone są
          wszystkie pomieszczenia i również dzieciaki są codziennie na
          dworze,wiec myślę,że kwestia dopilnowania,by przeziębione dzieci nie
          miały wstępu do żłobka rozwiązałaby połowę problemu.
          Też nie raz słyszałam,że dzieciaki zagranicą w żłobkach prawie nie
          chorują,ale tam przestrzga się właśnie takich sytuacji.
          • olinka733 Re: Choroby w żłobku 02.04.09, 21:34
            Ja też uważam że brak świeżego powietrza bardzo szkodzi dzieciom. Mój mały
            poszedł do żlobka jak mial 11 miesięcy. To był październik, W pażdzierniku 3 dni
            w żłobku w listopadzie 2 dni, grudzień 0 styczeń 5 dni luty i marzec 0
          • carmita80 Re: Choroby w żłobku 02.04.09, 21:47
            Wiesz w zlobku do ktorego chodzi moj synek dzieci chore mozna
            przyprowadzac, opiekunki maja odpowiednie przeszkolenie do podawania
            im lekow, jesli jest to np. nurofen czy paracetamol itp. bez recepty
            wystarczy tylko twoja zgoda i wytyczne jak czesto itp., jesli jest
            to np. antybiotyk to musi byc kwit od lekarza. Moj maly tak jak
            pisalam wczesniej byl chory dwa razy, angina z temperatura dosc
            wysoka zostalam z nim w domu ale tydzien a nie tygodnie, mial
            antybiotyk, wrocil do zlobka i tyle, nastepna to byl wirus, ale byl
            w przedszkolu dostawal tam nurofen gdy goraczkowal i to tez tyle.
            Wiec mysle ze nie w tym tkwi przyczyna. Dzieci sa codziennie na
            dworze, w razie ulewy maja zadaszone miejsce do zabawy, gdy spadl
            snieg to panie przyniosly najpierw troche do sali aby dzieciaczki
            sie z nim oswoily, maja na wyposazeniu kombinezony, ktore zakladaja
            maluchom jak jest bardzo zimno, itp. Najwzniejsza rzecza jest jednak
            bradzo dobrze zbilansowana dieta, urozmaicona, zwracaja na to bardzo
            duza uwage i to tez przynosi skutki.
            • lamciad Re: carmita80 03.04.09, 14:23
              A widzisz,ja uważam,że właśnie posyłanie zainfekowanego dziecka to
              nieodpowiedzialnośc rodziców,którzy narażają zdrowe dzieci na
              podłapanie choroby.I co z tego,że dziecko dostanie lek,przeciez i
              tak bawi się z innymi dziecmi i przenosi na nie swojego wirusa.A
              gdyby tak jeden z drugim rodzicem pomyśleli,że żłobek to nie
              przechowalnia i można tam posłac dziecko w każdym stanie to moze
              byłoby mniej chorób.
              Ja w każdym razie NIE posyłam dziecka z objawami
              przeziębienia,właśnie dlatego,że nie chcę by inne dzieci się
              zaraziły.
              • carmita80 Re: lamciad 03.04.09, 17:18
                Jednak pimimo tego choruja rzadko i to nie tylko moj syn a takze
                inne dzieci. Ja uwazam ze mozliwosc podania lekow w zlobku jest
                naprawde fajna sprawa, a dzieci zwlaszcza male maja katar czasem i 6
                m-cy w roku, np, moj maly mial katar kiedy zabkowal a tobylo zanim
                poszedl do zlobka.
    • meusus choroby w żłobku 03.04.09, 18:18
      posyłanie chorych dzieci i to z lekarstwem czy antybiotykiem jest
      kretyńskim pomysłem i w życiu nie posałałabym mojego syna do takiego
      żłobka mimo iż pracujemy oboje z mezem i dziadkowie wszyscy równiez
      zawsze kiedy nasze dzicko zaczyna łapać coś zostaje w domu a poźniej
      to albo sie rozwija choroba alba przechodzi po antybiotyku
      obowiazkowo 2 tyg w domu, a ze moj syn mimo iz nigdy nie
      chorował,był szczepiony prevenarem dostawal na uodpornienie
      ribomunyl dobrze jest odzywiony jedyne choroby co lapie to
      pneumokokimimo szczepienia te paskudne bakterie powoduja u iego
      zapalenie zatok i dluga antyb itykoterapie, ja akurat zawsze robie
      wymazy jak mamy zielony ropny katar i wiemy co nam jest wiekszosc
      rodzicow ignoruje ten katar a dzieciaki zarażaja inne
      • carmita80 Re: meusus 03.04.09, 19:46
        Ten ''kretynski pomysl'' jest bardzo fajny z mojego i wielu innych
        rodzicow doswiadczenia, tak jak pisalam wczesniej mieszkamy na tzw.
        zachodzie tu sposoby leczenia sa zupelnie inne niz w Polsce, smiem
        twierdzic ze lepsze i to o wiele, dzieci nie choruja tak czesto a
        jesli antybiotyki sa potrzebne to dostaja odpowiednia dawke i po
        sprawie zaden lekarz nie powiedzial ze dziecko ma byc dwa tygodnie
        po antybiotyku w domu!!!! jesli moj maluch ma katar to nie podaje mu
        niczego i co ciekawe nic sie nie rozwija w kierunku infekcji uszu,
        gardla, zatok, oskrzeli, pluc itd katar poprostu przechodzi.
        Dzieciaki w tym czasie chodza do szkoly (6 lat rzadko miewa
        infekcje) czy do zlobka, na spacery, poprostu normalny tryb zycia.
        Nie tylko moje dzieci sa takie zdrowe, poprostu tu sie nie stoi nad
        dzieckiem i przy kichnieciu czy pierwszym wysieku z nosa nie daje
        sie calej baterii lekow (zbednych, ktore zamiast pomoc oslabiaja
        organizm) specyfikow na tzw. uodpornienie (guzik wartych), wystarczy
        dobra dieta, spacery, ubranie odpowiednie do pogody.
        • lamciad Re: meusus 03.04.09, 20:45
          A może poprostu na tym twoim "zachodzie" jest zupełnie inny klimat
          niż u nas,co???Ja swojego dzieciaka pod kloszem nie trzymam,leków na
          zaś też nie podaje,a jednak uważam,że jak ma katar to absolutnie nie
          może kontaktowac się z innymi dziećmi chyba,że jakiś lekarz
          stwierdzi,że to na 100% od zębów(co u nas sie jeszcze nie zdarzyło).
          • carmita80 Re: lamciad 03.04.09, 20:58
            Klimat nie rozpieszcza specjalnie, zimy sa lagodniejsze reszta
            podobnie jak w Polsce. Zaden lekarz nie powiedzial ze katar jest
            100% od zebow, bo katar jest od drobnoustrojow, zarazkow czy jak tam
            sie to zwie, natomiast zabkowanie czyli rozpulchnione dziasla itd.
            pewnie wiesz co mam na mysli byly dobrym podlozem do ataku zarazkow.
            Jednak takie infekcje dluzsze czy krotsze nie leczone pobudzily
            organizm do walki i budowy wlasnej odpornosci co sie oplacilo i to
            bardzo. Ja nie mam w zwyczaju nie kontaktowac moich dziecmi z innymi
            ktore maj katar lub przeziebienie, uwazam na wirosowki takie z
            wymiotami czy biegunka ale tego tez calkowicie nie da sie uniknac i
            czasem sie zdarzaja.
        • polanka.6 Re: meusus 03.04.09, 20:52
          moja chodzi do złobka od wrzesnia. Przez pierwsze pół roku chorowała
          bardzo często, co tydzie, dwa. Na szczęście nie były to poważne
          choroby tylko jakieś tam przeziebienia. Od sześciu tygodni chodzi do
          złobka non stop - nawet katarku nie ma (tfu,tfu odpukać).
          Nie wiem czy slusznie,ale myślę ze jest to w pewnym stopniu zasługa
          tranu o któym mowa powyżej (właśnie kończymy butelkę), do tego na
          noc nawilżacz, raz na jakiś czas płukamy nosek wodą.
        • olinka733 Re: meusus 03.04.09, 20:55
          To co napisała carmita jest prawdą. Dużo moich znajomych wyemigrowało w różne
          strony świata. Takie czasy. Wszyscy mamy małe dzieci i ciągle coś tam o nich
          opowiadamy. Wierzcie mi w wielu krajach żłobek to miejsce a właściwie instytucja
          która umożliwia rodzicom prace. Takie są założenia. W związku z powyższym chore
          dzieci również sie tam zaprowadza. Podaje sie leki troszczy sie o nie a w razie
          potrzeby izoluje od innych dzieci. To norma. I prawdą jest to że nie podaje sie
          lekarstw na katar czy lekki kaszel. Tam nawet nie chodzi sie do lekarza z
          "lekkimi chorobami" I rzeczywiście te dzieci mniej chorują. Spacery są
          obowiązkowe codziennie. CODZIENNIE. Oprócz ekstremalnych sytuacji: ulewa, duży
          wiatr, ostry mróz itp.Dzieci są lekko ubierane i nie noszą czapek. Czytałam
          kiedyś artykuł o kobietach z innych krajów które ułożyły sobie życie w Polsce,
          tu mieszkają, tu wychowują dzieci. Wszystkie miały jedno i to samo
          spostrzeżenie. Polskie dzieci są opatulone po same uszy. Na placu zabaw stoją bo
          ciężko sie ruszać w tych bardachach a inni ludzie, matki i stare babcie
          podchodzą i zwracają im uwagę że ich dzieci nie mają czapek. Tzw polski kult
          czapki. Coś w tym musi być.
          • carmita80 Re: olinka773 03.04.09, 21:15
            Widze ze wiesz o czym pisze, to ze te dzieciaki mniej choruja i
            lagodniej to przechodza to fakty i jest to wynikiem konkretnej
            profilktyki i dzialan (leczenia, diety, spacerow, ubierania itd).
            Warto byloby w Polsce zmienic dostychczasowy system postepowania,
            mam na mysli organizacje zlobkow, przedszkoli, podejscie lekarzy i
            rodzicow do diety, leczenia infekcji itd.i to o czym piszesz czyli
            kultu czapki koniecznie na uszy nawet latem, bo przewieje. Pisze o
            tym jak jest w innych krajach nie po to aby denerwowac forumowiczki
            lub sie chwalic zdrowymi dziecmi tylko zeby pokazac ze moze byc
            inaczej i nie jest to sprawa klimatu, ani tego ze dzieciaki w innych
            krajach to z innej gliny ulepiene sa. Zalozenia zlobkow i
            przedszkoli sa takie jak napisalas, a rodzice oddajacy tam dzieci
            powinni miec wplyw na ich zasady dzialania, placa za to (szczegolnie
            w prywatnych placowkach) aby zostawiac dzieci pod opieka dobrze
            przygotowanych osob, ktore w razie potrzeby i leki podadza. Jesli
            placowki same nie mysla o dostosowaniu sie do zasad UE to moze
            rodzice wlasnie powinni im o tym powiedziec.
            • meusus Re: olinka773 04.04.09, 09:01
              owszem to ze kupe dzieci jest przegrzewanych w polsce to prawda ale
              z tego co widac na placach zabaw mamy a zwlaszcza mlode coraz
              czesciej rozbieraja swoje dzieci , moj maly mozna powiedziec ze od
              urodzenia bylo to lato byl bez czapki na spacerach, nigdy nie byl
              przegarzany ma super odpornosc a w zlobku poprostu choruje ciagle na
              to samo tylko lapie ciagle to inne szczepy a powodem tego jest to ze
              albo jest duzo nosicieli albo chodza chor dzieciaki ktorych rodzice
              nie wpadna na to zeby przebadac swoje dziecko, nigdy na zwykly katar
              nie byl leczony czy na kaszel jemu ten zielony bakteryjny katar
              odrazu idzie w niewyksztalcone zatoki puchnie oczko a z tamtad juz
              bardzo bliska droga do zpalenie opon mozgowo rdzeniowych.
              • dzurawie Re: olinka773 06.04.09, 14:11
                Muszę się przyłączyć do tych narzekań. I też ponarzekać. Moje
                dziecko chodziło do żłobka (państwowego), teraz chodzi już do
                przedszkola. W żłobku chorował przez pół roku prawie non stop, ale
                na same przeziębienia. Raz tylko miał zapalenie ucha po katarze.
                Potem sie unormowało. Jak poszedł do przedszkola zaczęło sie od
                nowa. I tez ciągle katar. Czasami mnie to już z równowagi
                wyprowadza. Panie w przedszkolu marudzą, że on ma taaaaki straszny
                katar (wcale nie zielony !!!!!) więc go zabieram. Mam młodsze
                dziecko które właśnie przygotowuje się do żłobka, ale na razie ma
                nianię, więc niania siedzi z dwoma (płacę jej też za dwóch). Z
                powodu zwykłego kataru synus siedzi w domu ok. dwóch tygodni, wraca
                do przedszkola idealnie zdrowy i po 3-4 dniach znowu ma katar. I tak
                w kółko. Wybaczcie, ale teraz nie będę go zabierać za każdym razem,
                kiedy tylko dostanie katar. Do żłobków i przedszkoli przychodzą
                chore dzieci. Panie wiedzą tam komu marudzić i kto ma litośc dla
                swojego dziecka. A pozostali chodza chorzy i nikt im nawet uwagi na
                to nie zwróci (bo oni i tak nie zabiorą dziecka). Więc niech ktoś
                poda mi jakiś logiczny argument, dlaczego mam mieć wzgląd i litość
                dla innych dzieci skoro inni rodzice nie maja ani odrobiny tej
                litości dla mojego dziecka??? Wybaczcie więc, ale tak długo jak mój
                synek będzie czuł się dobrze (a katar nie przeszkadza mu w
                codziennych szaleństwach!!!), będzie chodził zakatarzony do
                przedszkola. I taka samą zasadę mam zamiar przyjąć w przypadku
                młodszego dziecka - startujemy od maja. A mały ma już pewną
                odporność, bo to co braciszek przyniósł sprawiedliwie rozdzielał
                między rodzinę.
                • lamciad Re: olinka773 09.04.09, 14:49
                  Ja tez mojego małego ubieram lekko,nigdy nie byl przegrzewany,w
                  zyciu nie widziałam na jego ciele potówek.Jako pierwszy w
                  piaskownicy był bez rajstop i bez czapki,wychodzę z nim na spacery
                  codziennie,jedzenie ma na pewno zdrowe,bo uczestniczyłam w
                  warsztatach żywienia i podaję mu naprawdę sprawdzone,urozmaicone i
                  zdrowe rzeczy,żadnych mlek modyfikowanych czy gotowych kaszek.A
                  jednak łapie gila i choruje mi przynajmniej 2 tygodnie.Raz
                  próbowałam go nie leczyć w ogóle to skończyło się zapaleniem
                  oskrzeli.Więc teraz reaguję od razu.Czy glut do pasa czy nie przy
                  ładnej pogodzie jesteśmy na dworze po kilka godzin.Czyli robie
                  wszystko w myśl zasad wychowania dzieci na zachodzie.A gila i tak
                  łapie i tak.
                  Wracając jeszcze do tego nieszczęsnego klimatu.Nie chodziło mi tu o
                  zimy takie czy inne,poprostu każdy rejon zmaga się z pewnymi
                  predyspozycjami do określonych chorób.Np.w Polsce nagminne sa
                  problemy dzieci z bioderkami,stąd też zaleca się przynajmniej 2
                  badania usg w ciągu 1 roku zycia dziecka.A w innych krajach w ogóle
                  się takich badan nie wykonuje,bo problem ten występuje sporadycznie.
          • godulka Re: meusus 09.09.10, 12:29
            Witam
            czytam sobie tak ten wątek, w zwiazku z tym ze moje drugie dziecko od poniedziałku idzie do żłobka a ma 6 miesięcy. Sprawa chorowania nie jest dla mnie nowością bo mój starszy syn w przedszkolu pierwsze 4 miesiące przechorował totalnie, w zimie - styczeń, luty było znacznie lepiej a na wiosnę zaczęło się na nowo. Ale w drugim roku przedszkola jak ręką odjął, był zdrowy cale 7 miesięcy, bez najmniejszego katarkusmile Po prostu się uodporniłsmile i tak to juz jest, Moja szefowa z pracy , która jest lekarzem pediatrą i neurologiem, powiedziała ze dziecko które idzie do złobka będzie chorować w żłobku, takie które idzie dopiero do przedszkola będzie chorować tam, a takie które idzie do szkoły po raz pierwszy bez przedszkola z dużym prawdopodobieństwem będzie odchorowywać swoje w szkole. Moje dziecko chorowało duzo, jest alergikiem, co obniżało dodatkowo jego odporność. Ale były dzieci a grupie które prawie w ogóle nie chorowały - ja nie ubierałam mojego dziecka nigdy za grubo, ale powiem szczerze że to właśnie od tych mam tych najzdrowszych dzieci nauczyłam się jeszcze cieniej ubierać moje dziecko. U nas jakieś rajtuzy czy kalesony lecą pod spodnie dopiero poniżej zera, czapka też raczej koło 0-5 stopni i to nie od razu jakaś futrzasta, zawsze ubieram na cebulkę jak jest zimno, żeby rozebrać w razie czego. I to co pisały tu dziewczyny W POLSCE DZIECI SA PRZEGRZEWANE!!!! I TO JEST PRAWDA!!!
            A w żłobkach dokłada sie wysoka temperatura, byłam akurat dziś podpisać umowę, moje dziecko po 15 min miało czerwone wypieki, przecież w takich temperaturach wirusy hulają dowoli.
            Z ilością podawanych leków tez się zgadzam, ja juz nie chodzę nawet z moimi dziećmi do lekarza przy katarze bo zarz dostaje baterię leków one wcale nie pomagają. Tylko brak mi było tych doświadczeń wtedy jak moje dziecko chorowało w przedszkolu. Ciągle mu coś podawałam, mam wrażenie że on się uodpornił a większość tych leków.
            Także wiem ze mały w żłobku swoje przechoruje, i oddając dzieci do żobka nie ma lamentować że będzie chorować, taka jest kolej rzeczy, tylko nie można sie dać wkręcić w zamknięte, błędne koło antybiotyków, zalewać dziecka lekami, ubierać odpowiednio, i wietrzyć malucha na dworze jak nawiecej - w czasie katary też!!!
    • asiamamusia Re: Choroby w żłobku 14.04.09, 17:08
      Mnie bardzo ciekawi ten wątek, że w innych krajach dzieci nie
      chorują. Jak to się dzieje? Córka jest 1 rok w żłobku, choruje
      bardzo czesto, choć przez 2,7 lat swego zycia, nim poszła, była
      chora raz. Rok karmiłam ją piersią. Może w innych krajach jest inna
      dieta, a może rzeczywiscie chodzi o temperatury? W domu jest
      chłodniej na pewno niż w żłobku. Nie wiem jak to wytłumaczyć, ale
      bardzo chetnie poznam szczegółysmile
      • lolita27 Re: Choroby w żłobku 14.04.09, 23:03
        Pdstawa chorob w zlobkach jest fakt ze duza czesc rodizcow nie
        zwraca uwagi na poczatki objawow choroby u swojego dizecka i
        zaprowadza do zlobka dizecko chore, bywaja rodizce, ktorzy
        zaprowadzaja dizecko po podaniu mu rano srodkow
        przeciwgoraczkowych................ wybaczcie ale jak mniej odporne
        dizeci maja byc zdrowe????
        Przeszlam piekielko przez pol roklu z corka, teraz od wrzesnai
        zobaczymy co bedzie z synkiem.....
        • asiamamusia Re: Choroby w żłobku 15.04.09, 09:12
          No dobrze, ale ktos wcześniej napisał że w innych krajach chore
          dzieci można przyprowadzać do żłobka. Więc nie wiem jak to jest tam
          z tym zarażaniem???
          • carmita80 Re: Choroby w żłobku 15.04.09, 20:01
            Ja pisalam, ze mieszkam za granica i moje dziecko jest w zlobku i
            faktycznie nie choruje, moge tez zaprowadzac go chorego (podaja leki
            przeciwgoraczkowe i inne przepisane od lekarza), wiadomo ze chorego
            np. z wysoka goraczka lub bardzo oslabionego lub z wirusem, ktory
            powoduje biegunke czy wymioty nie zaprowadze, bo takie dziecko
            potrzebuje spokoju, tulenia przez mame i poczucia bezpieczenstwa,
            ale np. jesli dziecko ma infekcje, ktora nie daje objawow o ktorych
            pisalam, dziecko chodzi, bawi sie i mozna powiedziec prawie
            normalnie funkcjonuje to nie ma przeszkod aby byl w zlobku. Faktem
            jest ze inne dzieci tez nie choruja, zazwyczaj wszystkie sa obecne,
            latwo zauwazyc gdyz grupa liczy 9 dzieci. Nie wiem czym to jest
            spowodowane, moze dieta, moze stylem zycia, moze szczepionkami,
            pewnie wszystkim po czesci. Co wazne katar to dla mnie nie choroba,
            dla innych rodzicow tez, z tym sie tu w zasadzie nie chodzi do
            lekarza i nie leczy, samo przechodzi i moge z czystym sumieniem
            powiedziec, ze jeszcze nigdy nie zdarzylo sie aby ten katar
            spowodowal jakas infekcje.
            Co do bioderek, to moje dzieci sa Polakami, urodzily sie za granica
            i to nie jest tak ze nie bada sie bioderek, robi sie badanie reczne,
            ktore ma przewage nad USG, jesli to badanie wykazuje
            nieprawidlowosci to szuka sie przyczyny.
    • olinka733 Re: Choroby w żłobku 15.04.09, 20:58
      Moje dziecko przez 11 miesięcy było ze mna w domu. mam starszą córkę która w tym
      okresie chorowała ale młody sie nie zarażał. Przez ten okres chodziliśmy 3 razy
      w tyg na rehabilitacje. Jeździliśmy autobusem gdzie ludzie prychają, kaszlą i
      czasami gdy nie zdążę zareagować dotykaja dziecko po rekach 9 a potem młody pcha
      te łapy do buzi) Na rehabilitacje żeby nie stracić wizyty (nie mozna przesunąć
      po prostu przepada) rodzice przyprowadzają czasami chore zakatarzone kaszlące
      dzieci. I jak pisałam na wstępie młody nie chorował.Gdy poszedł do żłobka
      choróbsko złapał po 3 dniach. Powiem wam ze miałam stracha że on umiera. Miał
      zapalenie płuc. Wysoką gorączke, leżał z zamknietymi oczami bo chyba nie miał
      ich sił otworzyc i rzęził. Lekarz jak go zobaczył zanim zaczął badać od razu
      powiedział " a żlobkowy!" Powiedział mi że choroby żłobkowe są tam zmutowane ze
      pediatra z doświadczeniem rozpoznaje je na odległość. jak sie wyraził one są
      jakby wgryzione w mury, tynk, podłoge.A kiedys jeszcze wczesniej jak rozmawiałam
      z pewna pania która była opiekunka w żłobku powiedziała mi że dzieciaczki troche
      płaczą z tęsknoty za rodzicami. Nosa wydmuchać nie umieją i stąd tez moga sie
      jakieś wirusówki przyplątywac. katar spływa, długo zalega i choroba gotowa. Nie
      wiem ile w tym prawdy. Mój mały chodzi nadal do żłobka. chociaż "chodzi to
      szumnie powiedziane. po 2-4 dni w miesiacu a przez ostatnie dwa miesiące nie był
      w ogóle. Teraz sukces. Cały tamten tydzien i juz 2 dni tego tygodnia.
      • olinka733 Re: Choroby w żłobku 15.04.09, 21:01
        No i nadal twierdze że nie przegrzewać dzieci, pozwalac sie troche wybrudzisz na
        dworze.A i patyk znaleziony na trawie polizać dać smile
    • adrianaewa Re: Choroby w żłobku 16.04.09, 20:40
      Moje dziecko pochodziło do żłobka jedynie 3 tygodnie we wrzesniu, potem zaczęły
      sie choroby, co chwile coś łapała.Miała obturacyjne zapalenie oskrzeli, potem
      zap.ucha, angine, zapalenie zatok sitowych, odmienniczkowe zapalenie
      nerek.Zrobiłam jej przerwe, przez całą zime.Biedna prababcia sie nia zajmowała.A
      teraz koniec, moja babcia zmęczona, córka jest bardzo energiczna i
      absorbująca.Poszła do żłobka, była az 3 dni, kolejna infekcja, zapalenie
      zatok.Oprócz tego alergik.Wg alergologa nie nadaje sie ani do żłobka ani do
      przedszkola.I co tu robić?Do szkoły tez nie posłać?Bo pan doktor dziecka nie
      bedzie mi utrzymywal...nie mam wyjścia, z bólem serca znowu musze wysłac dziecko
      do żlobka i będę każdego dnia w pracy przeżywac przez te 8 godzin czy odbiorę ją
      zdrową czy chorą...
      • olinka733 Re: Choroby w żłobku 17.04.09, 20:52
        Mnie też wszyscy lekarze krytykują za to że dziecko chodzi do żłobka. Czasami
        wydaje mi sie że oni myślą że ja wysyłam dzieciaka do żłobka a sama dzień
        spędzam w salonie odnowy biologicznej. Nasz alergolog to mówi tak: "ja żądam
        żeby dziecko nie chodziło do żłobka" aż w końcu ostro naprawdę nie przebierając
        w słowach ja op... I tak teraz robie u wszystkich lekarzy. Mały chodzi do żłobka
        bo ja musze pracować żebyśmy z głodu nie pozdychali.
        • meusus do adrianaewa 19.04.09, 21:54
          hej mam pytanko odnosnie tego waszego zapalenia zatok sitowych,
          wyladowaliscie na to w szpitalu? bo my tak po dlugim leczeniu mozna
          powiedziec ze nieskutecznym bo nastapil zaraz po odstawieniu
          antybiotyku nawrot, dop po przerwie i zrobieniu wymazow wyszlo ze
          dziecko ma pneumokoka w nosie gardle i oczach dlugo antybiotyk,
          dluga przerwa od zlobka pochodzil 3 tyg i znowu paskudny zielony
          katar i podczerwieniona zaczynajaca puchnac powieka znowu wymazy i
          znowu pneumokok tym razem inny szczep oporny na antybiotyki, jak u
          was bylo u nas ciagle zatoki wracaja, bylismy szczepieni prevenarem
          i co odnosnie tego co mowi arelgolog ze nie powinno chodzic dziecko
          do zlobka czy potwierdza to jakimis badaniam? bo u nas lekarz nowy
          prywatnie jak zobaczyl moje dziecko i uslyszal ze niedawno wyszedl
          ze szpitala to odrazu mi powiedzial ze maly moze nie nadawac sie do
          zlobka ja przeryczalam prawie cala noc no bo wiadomo jak jest i
          czemu dzieci chodza do zlobka, ale okazalo sie ze z jego odpornoscia
          jest ok.widocznie w naszym przypadku u malego w grupie jest duzo
          nosicieli pneumokokow
    • aleksandra-blanka wychowawczynie "specjalnie przeziębiają" 04.05.09, 18:36
      dziś po jednym dniu odebrałam maluchy i chore szlag mnie trafia.
      PS. dziś przyjaciółka mi powiedziała ze jej z zdaniem
      wychowawczynie "specjalnie przeziębiają" dzieci aby jak naj mniej
      chodziło by miały spokój bardzo mnie to zastanowiło co myślicie na
      ten temat czy tak może być
      • patrice7 Re: wychowawczynie "specjalnie przeziębiają" 04.05.09, 19:47
        aleksandra-blanka napisała:

        > dziś po jednym dniu odebrałam maluchy i chore szlag mnie trafia.
        > PS. dziś przyjaciółka mi powiedziała ze jej z zdaniem
        > wychowawczynie "specjalnie przeziębiają" dzieci aby jak naj mniej
        > chodziło by miały spokój bardzo mnie to zastanowiło co myślicie na
        > ten temat czy tak może być

        Myślę ,ze kolezanka ma za bujną wyobraźnie big_grinD
        • patrice7 Re: wychowawczynie "specjalnie przeziębiają" 04.05.09, 19:48
          A poza tym co oznacza "po jednym dniu chore"??
          • aleksandra-blanka Re: wychowawczynie "specjalnie przeziębiają" 04.05.09, 19:57
            gil do pasa kaszel i stan podgorączkowy a u moich maluchów zawsze to
            są pierwsze objawy a kończy się zapaleniem oskrzeli i płuc już w tym
            roku chorowały trzy razy i ponad miesiąc byliśmy w szpitalu. na
            chwile obecną jestem na skraju załamania nerwowego bo nie stać mnie
            na opiekunkę a niestety nie ma mi kto pomóc gdyż moja mama nie żyje
            a teściowie się wypieli na wnuczki gdyż jestem w separacji z mężem
            • patrice7 Re: wychowawczynie "specjalnie przeziębiają" 04.05.09, 20:17
              Czyli dwoje dzieci chodzi do zlobka??
              Od kiedy??
              • aleksandra-blanka Re: wychowawczynie "specjalnie przeziębiają" 04.05.09, 20:24
                bliźnięta od paru miesięcy tydzień chodzą dwa tygodnie chore
                • patrice7 Re: wychowawczynie "specjalnie przeziębiają" 04.05.09, 20:27
                  Na poczatku to normalne.
                  Mojhe dziecko chodzilo 3 dni ,a 3 tyg siedziało w domu.
                  Z tym ,ze nic "grubszego" sie nie rozwijało na szczęście.
                  Wczesniaki?
                  jesli tak mogą miec obniżoną odporność i byc bardziej podatne.
                  Co lekarka na to?
                  Nie zaleca żadnych uodparniaczy??
                  • aleksandra-blanka Re: wychowawczynie "specjalnie przeziębiają" 04.05.09, 20:34
                    są wcześniakami dostawały ISOPRINOSINE oraz podaje probiotyki oraz w
                    chwili desperacji zdecydowałam sie podawać jeszcze tran ale nic.
                    Lekarz powiedział ze niestety są za małe do żłobka ale przecież
                    muszę pracować
                    • patrice7 Re: wychowawczynie "specjalnie przeziębiają" 04.05.09, 20:48
                      Lekarze,zawsze mowia,ze złobki to samo zło...
                      A ile bliznieta maja?
                      Na efekty podawania tranu czeka sie miesiacami, a i nie wolno podawac go w lecie.
                      Probowałas bioaron C?
                      Jest to wyciąg z naturalnych roślin,mojej corce bardzo pomogł.
                      Zapytaj lekarza co On na to.
            • patrice7 Re: wychowawczynie "specjalnie przeziębiają" 04.05.09, 20:29
              Ale objawy wskazują raczej na to ze nie przyniosly tego dzisiaj,tylko
              wczesniej,a teraz dopiero sie "wykluło"
              • aleksandra-blanka Re: wychowawczynie "specjalnie przeziębiają" 04.05.09, 20:47
                nie były ok siedziały 2 tyg w domy i już było dobrze a dziś w ciągu
                kilku godzin
    • aleksandra-blanka cdn. Choroby w żłobku 15.06.09, 13:02
      Moje małe chodziły prawie bez większych infekcji przez prawie trzy
      tygodnie już byłam prawie szczęśliwa a tu nagle telefon „proszę
      przyjechać po dziecko bo mam temperaturę” szlag mnie trafił chore.
      Ja już pomału tracę siły do tego wszystkiego niby ciepło nie ma
      sezonu grypowego a one ciągle jakieś infekcje łapią boje się
      pomyśleć co będzie jesienią. Poradźcie co robić bo jestem już u
      kresu sił czy jest jakiś sposób?
      • patrice7 Re: cdn. Choroby w żłobku 15.06.09, 20:32

        Przeczekaj!
        Zobaczysz co bedzie na jesien.
        Wedlug Ciebie jest lepiej??

        A moze ich odpornosc nie ma zwiazku ze zlobkiem tylko z jakimis dolegliwosciami?
        • meusus Re: cdn. Choroby w żłobku 16.06.09, 22:19
          my zmienilismy lekarza ,z tego co chodzilismy prywatnie i ciagle
          dawal antybiotyki i mowil kiedy wy wkoncu to dziecko ze zlobka
          weżmiecie a fiut brał 100za wizyte, kontrole mimo ze przy jednej
          chorobie bylismy np 4 razy. Bylismy u 2 laryngologów, wrocilismy
          nawet do pani doktor do przychodni, maly mial ciagle katar zielony
          gęsty zatkany nos, przez ciagle krople leciala mu caly czas krew z
          nosa poprawa byla tylko podczas brania antybiotyku czy to
          domiejscowo do nosa czy ogolnego po 2 dniach po odstawieniu katar
          kaszel odnnowa.Z polecenia mamy 2 zlobkowiczówz naszego zlobka
          poszłam do ich homeopatki, i poki co jestem zadoolona malemu sie
          poprawilo nie potrzebuje kropli do nosa wszystko ladnie samo
          schodzi,a kaszel jest sporadyczny, chodzimy do zlobka
    • kuku1978 U nas lepiej! 17.06.09, 09:25
      Synek chodzi do żłobka od września ub.r. Zaczynając miał 4,5
      miesiąca. Chorował często - co 2 tygodnie infekcja, raz zapalenie
      oskrzeli.
      3 razy w ciągu 6 miesięcy brał antybiotyk.

      A teraz od 2 miesięcy upragniona CISZA! ZERO CHORÓB!
      Odpukać please smile
      Być może jest to kwestia pogody - od kwietnia zdecydowanie mniej
      chorób - być może nabrał odporności, być może w końcu odpowiednie
      leczenie zastosowano (sterydy wziewne po zapaleniu oskrzeli).
      Teraz podaję mu codziennie witaminę C w kropelkach.
      Takie zaklinanie rzeczywistości wink

      Życzę zdrowia wszystkim maluchom a tym, którzy wysyłają
      przeziębione dzieci do żłobka
      powiem, że nie znam przypadku w
      którym nie zakończyłoby się to rozwinieciem choroby. I tak w końcu
      wylądujecie na opiece - nie mówiąc o tym, ze bezmyślnie narażacie
      zdrowie własnych dzieci.
      • aleksandra-blanka Re: U nas znowu choroba 08.08.09, 08:41
        Jestem załamana małe są już chore po tygodniu chodzenia do żłobka w
        środku lata.
        byłam z nimi ponad dwa tygodnie nad morzem podaje wszystko co jest
        możliwe na uodpornienie i chore. nie mam pojęcia co mam robić
        zwolnienie całe wykorzystałam na opiekunkę mnie nie stać a
        dziadkowie sie wypieli jestem po prostu w czarnej dupie
        • justin17 Re: U nas znowu choroba 09.08.09, 20:44
          Doskonale wiem co czujesz u nas jest identycznie poszła tydzień do żłobka po 1,5
          miesięcznej przerwie i co 4 dni raptem była w piątek już chora, ja chodze z
          katarem,męża już gardło boli. Sama nie wiem co mam dalej robić
          • aleksandra-blanka Re: U nas znowu choroba 10.08.09, 08:50
            Małe przyszły podziębione w piątek a ja jestem już dziś „rozgotowana”
            • seal777 Re: U nas znowu choroba 24.08.09, 20:27
              Dziewczyny, naczytałam się waszych wypowiedzi i jestem przerażona w pełnym
              znaczeniu tego słowa. W czwartek mój roczny synek idzie do żłobka, a ja do
              pracy, bo nie ma innego wyjścia. Dziś pewnie nie zasnę, bo będę myślała co mu
              kupić na odporność, bo na razie nic mu nie dawałam. Jak mi zacznie chorować - to
              bedzie horror. Mielismy przez pół roku nianię i niestety się zawiodłam okropnie,
              raczej już nie zaufam żadnej niani i nikomu nie polecę (ale to sie akurat nadaje
              na inne forum). Będę tu teraz zagladać często i też będę pisac jak jest z
              chorobami w żłobku. U nas na ślasku (bytom) ciężko o to , bo wszystko
              zanieczyszczone.... Pozdrawiam wszystkie "żłobkowe" mamy smile
              • patrice7 Re: U nas znowu choroba 24.08.09, 22:43
                Nie badz załamana tylko szykuj sie ze dziecko bedzie chorowac przynajmniej na
                poczatkubig_grin
                Jak się nastawisz, nie bedziesz czuc sie rozczarowanawink
                • anita_zu Re: U nas znowu choroba 28.08.09, 21:47
                  Pozwolcie ze sie przylacze do rozmowy. Moje dziecko nie chodzi do
                  zlobka (jeszcze nie), ale zaciekawilo mnie to co napisaliscie. Ja
                  rowniez mieszkam za granica, w Szwajcarii, znam troche srodowisko
                  zlobkowe, i faktycznie nie wystepuja tam takie nagminne choroby jak
                  u nas (bynajmniej Wasze opisy na te chorobska wskazuja). Moj maz ma
                  dwoje dzieci z pierwszego malzenstwa, zaliczyly one zlobek i
                  przedszkole, owszem- czesto chodzily zakatarzone, ale jak ktos juz
                  slusznie wspomial- katar nie uchodzi "na zachodzie" za chorobe, ale
                  to wszystko. I powiem Wam cos jeszcze, choc to moze nie ma
                  bezposrednio zwiazku z tematem. Gdy bylam z wowczas 10 mc synkiem w
                  Polsce, chlopak mi sie przeziebil (pierwszy raz w zyciu, siostra
                  ktora odbierala nas z lotniska nie miala klimatyzacji w aucie, maly
                  sie strasznie spocil, po wyjsciu z auta strasznie wialo, itp).
                  Siostra wyslala mnie z nim od razu do lekarza. Poszlam, choc ja
                  nauczona zagranicznych manier sama bym na to nie wpadla. Lekarz
                  stwierdzil- ma zaczerwienione gardlo- bach antybiotyk. Jezu,
                  podziekowalam , oczywiscie recepty nie zrealizowalam. Maly po kilku
                  dniach sam wydobrzal. Kilka dni temu bylam z synkiem tutaj w
                  szwajcari na bilansie roczniaka. Synek mial byc przy okazji
                  szczepiony, ale zlapal katar, byl marudny, stan podgoraczkowy.
                  Lekarz badajac go stwierdzil ze ma czerwone gardlo, ale poza tym to
                  na oskrzelach i plucach nic nie ma, wiec mamy isc spokojnie do domu
                  i tyle. Sorry za przydlugawy tekst, ale zdziwilo mnie to odmienne
                  podejscie polskiego i szwajcarskiego lekarza do prawie tego samego
                  problemu. Moze my nasze dzieci w Polsce zbyt faszerujemy roznymi
                  farmaceutykami? Nie wiem. NO dobra, na koniec jeszcze cos. Mam
                  przyjaciolke ktorej syn w wieku 18 mc poszedl do zlobka (w
                  Szwajcarii). czlek ten chorowal dosyc czesto (jako jedyny z grupy),
                  z jednej choroby popadal w druga. PO kolejnych wizytach u lekarza,
                  doktor stwierdzil ze to nie jest normalne ze tak duzo choruje i
                  wyslal dziecko do szpitala na gruntowne badania (dziec mial wtedy
                  juz 3 latka). I co sie okazalo? ZE ma astme i to jest przyczyna
                  wiekszosci jego problemow ze zdrowiem. Od tego czasu wlaczono
                  stosowne leczenie i sytuacja poprawila sie o 100 %. A sama nie wiem
                  do czego te moje wywody przyczepic, tak mi tylko przyszlo to do
                  glowy jak czytalam Wasza dyskusje. POzdrowionka i zdrowia dla
                  Waszych Dzieci.
                • seal777 Re: U nas znowu choroba 29.08.09, 19:25
                  Dziecko było dwa dni w żłobku i mamy rotawirusa sad Po dwóch dniach!!! Zaczynam
                  szukać znowu niani, aczkolwiek ze żłobka nie rezygnuję. Wyleczę synka i znów
                  zawiozę do żłobka, a potem zobaczymy.
                  • patrice7 Re: U nas znowu choroba 29.08.09, 20:55
                    seal juz szukasz niani??
                    Po tygodniu?
                    • seal777 Re: U nas znowu choroba 03.09.09, 15:24
                      tak, musiałam znaleźć za wypadek choroby synka. Niestety mam taką pracę, ze nie
                      mogę pozwolić sobie na L4, mąż również. A babci ani dziadka nie mamy ani jednej.
                      Więc w takiej sytuacji niania to jedyne rozwiązanie.
                      • patrice7 Re: U nas znowu choroba 03.09.09, 19:59
                        ahsmile
                        Ja zrozumiałam ze po tygodniu się poddajeszsmile
                        Zdrowka zyczę!smile
      • kuku1978 Re: U nas lepiej! 26.11.09, 07:52
        Od czerwca 2 lekkie przeziębienia (2x3 dni nieobecności) i ospa.
        Mamy koniec listopada, porównując do ubiegłego roku JEST O NIEBO
        LEPIEJ!
    • aleksandra-blanka CDN Choroby w żłobku 18.09.09, 12:16
      Dziś rano 39 temperatura panika co robić mała leci przez ręce
      marudzi aż serce się kraja zbliża się godzina aby wyjść do pracy (b.
      ważne spotkanie służbowe) co tu robić znowu chore tel. dzwoniłam do
      znajomych udało się jest ciocia z łapanki zostają w domu.
      W poniedziałek nie wiem co zrobię ???

      A tu sezon grypowy przed nami mamuśki smile
    • seal777 Re: Choroby w żłobku 21.11.09, 17:51
      iewczyny, witajcie! Po dłuższej nieobecności na forum, chciałam powiedzieć, ze
      mój synek dalej chodzi do żłobka i jestem bardzo zadowolona. Przechorowaliśmy
      porządnie, ale ostatnio już coraz lepiej! Oczywiście kaszel i katarek nam się
      zdarza, ale dajemy radę! W chwili obecnej jednoznacznie mogę stwierdzić, że
      żłobek jest lepszy od niani. Moje dziecko z uśmiechem na twarzy żegna mnie
      zostając w żłobku. Pije już z kubeczka smile a ma 1 rok i 4 miesiące smile A więc
      życzę wszystkim mamom cierpliwości , a na pewno wszystko będzie dobrze! Pozdrawiam
      • martini_noca Re: Choroby w żłobku 25.11.09, 10:06
        jejku, jak milo sie czyta takie posty.. Z nadzieja, ze u nas tez tak moze w
        koncu bedzie. My poki co chorujemy praktycznie od wrzesnia, glupie katary
        przeradzaja sie w powazne infekcje i koncza antybiotykiem. Inaczej nie da rady.
        7.12 znowu probujemy zlobek, bo Mikolaj bedzie smile I apiat od nowa
        przyzwyczajanie, placz i bunt.. Ech..
        • dziub_dziubasek Re: Choroby w żłobku 25.11.09, 10:20
          Moja córka poszła do żłobka we wrześniu (miała wtedy rok i dwa tyg.). Po trzech
          dniach- jelitówka czyli półtorej tygodnia w domu, potem 2 tygodnie w żłobku i
          jakieś paskudne przeziębienie z początkiem zapalenia oskrzeli- znowu chyba 8 dni
          w domu. I od tamtej pory (ODPUKAĆ) jest zdrowa. Chodzi juz piąty tydzień i nie
          ma nawet kataru (a w międzyczasie ja byłam chora, mąż był chory, starszy brat
          był chory a ona jakoś się trzyma).
          Trzeba przetrwać jakoś te choróbska i będzie tylko lepiej. smile
          • aleksandra-blanka Re: Choroby w żłobku 27.11.09, 20:08
            Witam Was serdecznie ciesze sie że u niektórych z Was widać znaczną
            poprawę u mnie niestety z choroby w chorobę już nawet siły nie mam
            aby do netu zaglądać jest mi b.ciężko ale cóż muszę sobie radzić
            pozdrawiam serdecznie i zdrowia maluchom życzę
            • szymus_1 Re: Choroby w żłobku 28.11.09, 11:25
              Witam!
              ja też sie bałem,że mały zacznie chorowac, ale w naszym żłobku jest
              taka oferta, że ciocia przychodzi do domu do chorego dziecka, jezeli
              ktoś nie może wziąć zwolnienia lekarskiego!to bardzo wazne i
              widzę,że sie sprawdza!Pozdrawiam
              zatroskany tatuś
              • aleksandra-blanka Re: Choroby w żłobku 28.11.09, 20:23
                Proszę mi powiedzieć co to jest za żłobek pierwszy raz coś takiego
                słyszę
                • szymus_1 Re: Choroby w żłobku 29.11.09, 17:52
                  u nas w żołbku są 2 ciocie, które po uzgodnieniu z właścicielką
                  przychodzą do dzieci chorych,podpisujemy wtedy taką umowę na opiekę
                  dzienną w domu i to kosztuje 96 zł za 8 godzin dziennie, ale wtedy
                  odliczamy sobie za każdy dzień nieobecności dziecka w złobku 45zł,
                  trochę to pewnie zagmatwane, ale w rzeczywistości to bardzo prosta
                  usłauga! a co ważne to jeszcze przywożą nam wyżywienie! Prawdziwa
                  bajka, co?
                  Pozdrawiam
                  • wiola1234 Re: Choroby w żłobku 03.12.09, 15:17
                    Tez pierwszy raz o tym slysze?! W dodatku przywoza, ze zlobka jak sie domyslam,
                    jedzenie!! fakt to bajka!! Zaloze sie ze owe ciocie sa rozchwytywane wink
            • aleksandra-blanka Choroby w żłobku w nowym roku :) 31.01.10, 20:39
              Witam Was Wszystkich w środku sezonu chorobowego. Jestem ciekawa jak
              jest u Was jak sobie dajecie rade u mnie tragedia non stop chore mam
              wrażenie ze małe nie zdrowieją
              • dziub_dziubasek Re: Choroby w żłobku w nowym roku :) 31.01.10, 22:19
                U nas kiepsko. W Boże Narodzenie przyplątało się córce jakies przeziębienie, do
                żłobka wróciła w drugim tygodniu stycznia- na cztery dni, bo dostała zapalenia
                oskrzeli. Tuż po zapaleniu oskrzeli- trzydniówka. Poszła na ostatni tydzień
                stycznia i od wczoraj znowu flika nosem i kaszle...
                • zaklinka_k Re: Choroby w żłobku w nowym roku :) 20.06.10, 21:28
                  Jak tam dziewczyny z tymi Waszymi pociechami? Nadal tak chorują? Moja córcia
                  chodzi do żłobka od maja. W ciągu tych dwóch miesięcy była łącznie 10 dni w
                  żłobku. Najgorsze dla mnie jest to, że ciągle patrzę na cierpienie mojego
                  dziecka a jeszcze zewsząd słyszę, ze nie mam sumienia, jestem złą matką, bo nie
                  umiem się zając własnym dzieckiem itp. Już sama nie wiem co jest dobre a co złe...
                  • dziub_dziubasek Re: Choroby w żłobku w nowym roku :) 20.06.10, 21:59
                    Moja (odpukać) po tych styczniowych historiach do tej pory miała ospę (brat z
                    przedszkola przytargał), jakąś krótką jelitówkę i przeziębienie. Generalnie
                    chodzi tak ok. 5 tyg, potem kilka dni w domu, ale na szczęście bez antybiotyków.
                    Uważam, ze bardzo pomogło podawanie tranu.
                    • zaklinka_k Re: Choroby w żłobku w nowym roku :) 09.08.10, 22:52
                      a od jakiego wieku można podawać tran?
                      • dziub_dziubasek Re: Choroby w żłobku w nowym roku :) 23.08.10, 14:46
                        Ja swojej córce zaczęłam podawać jak miała niecałe 1,5 roku.
    • mamuska-28 Re: Choroby w żłobku 08.07.10, 16:25
      Witam na forum. Przylaczam sie do watku bo moja cora zacznie w sierpniu
      adaptacje w zlobku. Martwie sie troche po przeczytaniu tak wielu
      dramatycznych wpisow bo zmieniam tez prace i o zwolnieniu moge
      zapomniec. Mala ma 13 miesiecy i nie zlapala dotad jeszcze nawet
      kataru, wiec chyba odpornosc ma dobrą... Waham sie czy szczepic na cos
      jeszcze oprocz rotawirusa (mielismy juz dawno). Polecona nam w
      przychodni szczepionke na ospe - ktos z was szczepil dodatkowo?
      Pozdrawiam!
      • zaklinka_k Re: Choroby w żłobku 09.08.10, 22:50
        Moja córcia po przebytych chorobach, została zaszczepiona na pneumokoki oraz
        zrobiliśmy jej 1,5 miesiąca prze
      • godulka Re: Choroby w żłobku 09.09.10, 12:34
        mamuska-28 napisała:

        > Witam na forum. Przylaczam sie do watku bo moja cora zacznie w sierpniu
        > adaptacje w zlobku. Martwie sie troche po przeczytaniu tak wielu
        > dramatycznych wpisow bo zmieniam tez prace i o zwolnieniu moge
        > zapomniec. Mala ma 13 miesiecy i nie zlapala dotad jeszcze nawet
        > kataru, wiec chyba odpornosc ma dobrą... Waham sie czy szczepic na cos
        > jeszcze oprocz rotawirusa (mielismy juz dawno). Polecona nam w
        > przychodni szczepionke na ospe - ktos z was szczepil dodatkowo?
        > Pozdrawiam!



        Droga mamo
        ospa jest chorobą wieku dziecięcego im szybciej ja przejdzie tym lepiej, im później zachoruje tym ciężej będzie ja przechodzić. Na rotawirusy szkoda kasy bo szczepów jest dużo i szczepionka która kosztuje fortunę może nic nie dać. Już lepiej w pneumokoki zainwestować . Poza tym szczepienie na wszystko jest ładowaniem chemii w mały organizm i jak on ma utworzyć potem swoją odporność? Moim zdaniem lepiej żeby dziecko trochę pochorowało i naturalnie nabrało odpornoscismile
    • jerzozwierza do Aleksandra-blanka 26.08.10, 07:30
      Chciałam Ci powiedzieć, że jesteś nezwykle dzielną dziewczyną i
      bardzo Cię podziwiam. Jesteś w niesłychanie trudnej sytuacji i nie
      wiem, jak bym sobie poradziła na twoim miejscu. Przeczytałam ten
      wątek dopiero wczoraj, nie wiem, czy tu jeszcze zaglądasz- w każdym
      razie myślałam wczoraj o Tobie i Twojej sytuacji. Co ja bym zrobiła-
      prosiłabym o pomoc kogo się da- ale tak, żeby osoby pomocne miały z
      tego przyjemność i satysfakcję. To nieprawda, że ludzie nie lubią
      pomagać. Ludzie uwielbiają pomagać- jeśli dzięki temu mogą się poczuć
      lepsi. Wystarczy im potem powiedzieć, jak ważna była ich pomoc, że
      dzieci lubią tą osobę (jeśli to prawda)- itd. Po docenieniu pomocy
      każdy zechce pomóc drugi raz. Jeśli jest dużo osób pomagających,
      żadna nie boi się, że będziesz prosiła o pomoc co chwilę. Myślę, że
      warto zaproponować otwartym tekstem grupie osób stworzenie z nich
      "pogotowia opiekuńczego"- powiedzieć, jaka jest sytuacja, że sama nie
      dasz sobie rady i czy taka osoba chciałaby znaleźć się w takiej
      grupie. I poprosić o informację o dniach, w których taka osoba
      chciałaby się dziećmi zajmować- nawet jeśli to miałyby być tylko 4
      godziny w miesiącu. Byłam kiedyś w sytuacji zależności od innych i
      stworzyłam taką grupę- nie działała co prawdasmile ale tylko z mojego
      powodu- mimo chęci i deklaracji innych wstydziłam się potem prosić o
      pomoc, a niesłusznie. Nie wiem, gdzie mieszkasz- ale może mieszkają w
      pobliżu samotne pane emerytki. Spróbuj zostawiać u nich dzieci
      (pojedynczo) na 10- 15 minut gdy idziesz do piwnicy, do sklepu (nie,
      kiedy są chore i płaczą)...- tak, żeby były z dziećmi same i
      nawiązały z nimi więź. Gdy dzieci zachorują, mogą same proponować
      opiekę nad nimi. Wkrótce może się okazać, że dzieci mają mnóstwo
      zakochanych w nich po uszy Babć. Wiem, może to wizja idealna- ale jak
      człowiek jest w takiej sytuacji to zostaje mu tylko wierzyć w
      drugiego człowiekasmile Trzymam kciuki.
      • aleksandra-blanka Witam 08.09.10, 10:52
        Witam Moje drogie Mamuśki
        Dziękuje za ciepłe słowa. U naszej trójki po staremu maluchy chorują nawet latem zawsze coś złapią. Moja babcia wciąż mi powtarza ze i one to i chlebem się potrafią zatruć.
        Mam nadzieje że przyszły sezon żłobkowy może będzie ciut lepszy może.
        Ale cóż trzymam za Was kciuki i Wasze małe kozy.
      • aleksandra-blanka Re: do Aleksandra-blanka 08.09.10, 10:54
        • aleksandra-blanka Re: do Aleksandra-blanka 08.09.10, 10:55
          Witam Moje drogie Mamuśki
          Dziękuje za ciepłe słowa. U naszej trójki po staremu maluchy chorują nawet latem zawsze coś złapią. Moja babcia wciąż mi powtarza ze i one to i chlebem się potrafią zatruć.
          Mam nadzieje że przyszły sezon żłobkowy może będzie ciut lepszy może.
          Ale cóż trzymam za Was kciuki i Wasze małe kozy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka