Dodaj do ulubionych

Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za co?

13.04.15, 13:29
Poniżej lista "przewinień" - co by zrobiła droga redakcja?

- Zamiast bukietu tulipanów z Lidla, na które dziecię otrzymało dychę i na którym mi zależało, są papierki po czekoladach.
- W zlewie piętrzy się góra naczyń, z kosza wysypują się śmieci (umowa: ja sprzątam i ścielę łóżka, ona zmywa i wynosi śmieci). Przypominajki były.
- Trzecia klawiatura w tym roku zalana, mimo wyraźnego zakazu korzystania z laptopa w łazience.
- W poniedziałek rano okazuje się, że lekcje są nieodrobione, mimo kilkukrotnych monitów przez weekend.
- Mundurek harcerski po zbiórce odnalazłam po trzech dniach, w towarzystwie mokrego stroju kąpielowego, ręcznika i mydła, które się otworzyło.

Ja mam jakieś swoje pomysły smile Ale oskarżana jestem o znęcanie się nad dzieckiem big_grin
Obserwuj wątek
    • zlosliwooka Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 13.04.15, 13:39
      - Potrącasz dychę z kieszonkowego i mówisz jej, że postąpiła nieuczciwie - otrzymała pieniądze na konkretny cel, wydała na swoje przyjemności.
      - Rekwirujesz laptopa dopóki nie wypełni swoich domowych obowiązków
      - Wyznaczasz miejsca, gdzie może korzystać z laptopa i ostrzegasz, że następne zalanie klawiatury z powodu siedzenia w lazience skończy się potrąceniem kwoty z jej kieszonkowego (co innego raz, przypadkiem, ale tutaj dziecko po prostu nie szanuje rzeczy, w dodatku wartościowej i konsekwencje moim zdaniem ponieść musi
      - Za nieodrobione lekcje karę już zapewne w szkole poniosła, oczywiście, o ile nie rzuciłaś się rano odrabiać lekcji za nią - najgorszy pomysł, jaki mógłby Ci w takiej sytuacji przyjść do głowy
      - Mówisz, czym grozi zostawienie mokrych rzeczy (stęchlizna) i ostrzegasz, że następnym razem nowego mundurka ani stroju nie kupisz, więc albo będzie chodzić w śmierdzącym, albo wcale.
    • mw144 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 13.04.15, 14:03
      kocianna napisała:

      > - Zamiast bukietu tulipanów z Lidla, na które dziecię otrzymało dychę i na któr
      > ym mi zależało, są papierki po czekoladach.
      Potrącam z kieszonkowego.

      > - W zlewie piętrzy się góra naczyń, z kosza wysypują się śmieci (umowa: ja sprz
      > ątam i ścielę łóżka, ona zmywa i wynosi śmieci). Przypominajki były.
      Odcinam prąd w pokoju dziecka=brak kompa do czasu ogarnięcia zaległości.

      > - Trzecia klawiatura w tym roku zalana, mimo wyraźnego zakazu korzystania z lap
      topa w łazience.
      Po drugim zalaniu klawiatury trzecią kupił sobie sam, był o tym ostrzegany po 1 zalaniu.

      > - W poniedziałek rano okazuje się, że lekcje są nieodrobione, mimo kilkukrotnyc
      > h monitów przez weekend.
      Olewam, nie ja chodzę do szkoły, nie mój problem.

      > - Mundurek harcerski po zbiórce odnalazłam po trzech dniach, w towarzystwie mok
      > rego stroju kąpielowego, ręcznika i mydła, które się otworzyło.
      Olewam, każdemu się może zdarzyć.

    • aloiw1985 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 13.04.15, 14:07
      1. potrącam kieszonkowe o 10 wydana nie na to na co było przeznaczone.
      2. ostrzegam, że za nie wykonywanie swoich obowiązków, straci też swoje przywileje, daje trochę czasu na wykonanie zaległości i jeśli się nie dostosuje "zabieram" przywileje - nie ma wyjścia do koleżanki, do kina itp
      3. skoro to trzeci raz to zabieram laptopa, nic przez przypadek nie zdarza się w ten sam sposób trzy razy. Skoro była ostrzegana zabieram i już. Nie szanuje rzeczy to ich nie posiada.
      4. co do lekcji uświadamiam tylko ze to jest jej sprawa i tyle. Kare poniesie w szkole. Uczy się dla siebie i jeśli opuści się w nauce, to nie zda. Więcej nie przypominam o zaległych zadaniach, pracy domowej. Pomagam jeśli poprosi, nic nie robię za dziecko.
      5. kazałabym jej to wyprać własnoręcznie
    • mama-ola Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 13.04.15, 14:10
      - Mój syn z moimi pieniędzmi również postępuje rozrzutnie. Daję reprymendę i widzę, że mu głupio.
      Można w ramach kary odmówić pieniędzy na coś, na czym dziecku zależy. Ja tak dzisiaj postąpiłam. Syn ma wyjście z klasą, trzeba zapłacić 20 zł. Powiedziałam, że nie dam - chyba że "zarobi". Ma rozwiązać 20 zadań z matematyki, płacę złotówkę za zadanie.
      - Zrzędzę. Przynosi efekty. Syn ostatnio sam wstawił pralkę!!!
      - Nie znam problemu... Może powieś znak zakazu na drzwiach łazienki? wink
      - Znam to niestety... Może szlaban by pomógł? Mój syn miał szlaban przez kilka dni, trochę pomogło.
      - Karą jest założenie tak potraktowanego mundurka.
    • camel_3d Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 13.04.15, 14:13

      > - Zamiast bukietu tulipanów z Lidla, na które dziecię otrzymało dychę i na któr
      > ym mi zależało, są papierki po czekoladach.

      ucinasz mu kieszonkowe w nastepnym tygodniu o te 10 PLN..

      > - W zlewie piętrzy się góra naczyń, z kosza wysypują się śmieci (umowa: ja sprz
      > ątam i ścielę łóżka, ona zmywa i wynosi śmieci). Przypominajki były.

      Dajesz mu kolacje na brudnym talerzu ze zlewu. Soj myjesz.


      > - Trzecia klawiatura w tym roku zalana, mimo wyraźnego zakazu korzystania z lap
      > topa w łazience.

      Jezeli to jego lapto. To bym olal... Jak nie dziala. to musi sobie z kieszonkowego odlozyc na klawiature.



      > - W poniedziałek rano okazuje się, że lekcje są nieodrobione, mimo kilkukrotnyc
      > h monitów przez weekend.

      Dostanie zla ocene..
      a w domu i tak musialby pozniej odrobic.


      > - Mundurek harcerski po zbiórce odnalazłam po trzech dniach, w towarzystwie mok
      > rego stroju kąpielowego, ręcznika i mydła, które się otworzyło.


      Na kolejna zbiore dalbym mu wlasnie ten pogneiciony, smierdzacy i niewyprany.
    • an.16 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 13.04.15, 14:19
      Naprawdę do obowiazków 10 latki należy zmywanie naczyń po rodzinie? Ręcznie?
      • kocianna Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 13.04.15, 14:27
        Po rodzinie dwuosobowej, obiady jedzącej poza domem - a czemu nie? Zwłaszcza, że 10-latka przeżywa właśnie pasję kulinarną i często gotuje sama - ona zrobi sobie racuchy czy pizzę, zje, zostawiając mi malutki kawałeczek, a ja mam potem odgruzowywać kuchnię?
        • gazeta_mi_placi Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 14:31
          Dwuosobowej? To mąż odszedł do tamtej "przyjaciółki domu"? sad
      • blaszany_dzwoneczek Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 13.04.15, 18:27
        Ja już jako ośmiolatka miałam swoje dyżury przy zmywaniu. Dwa razy w tygodniu chyba. Ręcznie oczywiście, zmywarek wtedy nie było. Nie przerastało to moich możliwości i nie było traumą, choć tego nie lubiłam, dalej zresztą nie lubię wink
        • zuleyka.z.talgaru Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 16:27
          Ja musiałam zmywać w niedzielę po obiedzie. Nienawidziłam tego i do dziś nienawidzę zmywać, nobel temu, kto wymyślił zmywarkęsmile
    • morekac Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 13.04.15, 14:33
      Trzecia klawiatura w tym roku zalana, mimo wyraźnego zakazu korzystania z laptopa w łazience.
      Jeśli jej laptop, niech płaci za naprawę ze swoich. A swojego jej nie dawaj i tyle.
      • franula Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 13.04.15, 14:47
        Fajnie można wymyślać teraz kary, tylko wszystko to razem oznacza że coś jest nie tak. Że granice dość dawno zostały przekroczone.

        I chyba coś mówi? Czemu nie kupiła bukiety (tu "zapomniałam" chyba nie działa) czemu jest zalana klawiatura, czemu łamie Twoje zakazy?

        • mama-ola Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 13.04.15, 15:01
          ...bo dzieci takie są. Popełniają błędy, bez przerwy.
        • kocianna Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 13.04.15, 15:06
          No, bez przesady - to przecież nie jednego dnia się wydarzyło smile Sama, osobiście, w wieku cielęcym defraudowałam pieniądze, łamałam zakazy, migałam się od obowiązków, robiłam rzeczy głupie i nieodpowiedzialne. Moi rodzice prawili długie kazania, pamiętam bezbrzeżną nudę, nie zauważyłam specjalnej skuteczności...
          • franula Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 13.04.15, 15:14
            mam dziesięciolatkę na stanie - i mam słaba wyobraźnię - takich numerów nie robi - nie wiem co przyniesie przyszłość ale takie wyskoki pasują mi na powiedzmy 15-16 ok, ale nie 10.
            może dzieci teraz szybciej dorastająwink

            na razie możliwa byłoby tylko zapomnienie mundurka, lekcji i ew. przypominanie zajęć domowych

            niemożliwe byłoby trzykrotne zalanie wodą laptopa - bo po pierwszym razie zostałaby odseparowana stanowczo
            niemożliwy byłby też zakup czegoś innego niż poproszone (ponawiam pytanie jak to tłumaczy)


            dlatego upieram się że jednak coś jest nie tak
            • verdana Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 13.04.15, 15:38
              Ja tu widzę dwa problemy. Jeden - to nie zmywanie, korzystanie z komputera gdzie nie trzeba i mundurek. Drugi to wydanie pieniędzy na tulipany na coś dla siebie.
              W przypadku zmywania - trudno mi powiedzieć, bo moje dzieci stale mówiły "zaraz", ale gwałtowny wybuch zmuszał je do zajęcia sie tym, czym trzeba. W przypadku mundurka - norma, kazałabym uprać i uprasować, albo i to nie... Za kolejną klawiaturę potrąciłabym z kieszonkowego.
              Natomiast zaniepokoiłabym się tylko tulipanami. Nie z powodu pieniędzy - bo one tu nie mają znaczenia. I nie nieuczciwości, kto pieniędzy w dzieciństwie nigdy rodzicom nie podebrał, niech podniesie rękę (nie mówię o ematkach, one by nigdy...). Zaniepokoiło by mnie, ze córce nie byłoby przykro, ze nie dostaniesz tych tulipanów, na których Ci zależało. Na pewno kara finansowa jest tu najgorszą z możliwych, bo pokazuje dziecku, ze chodzi o pieniądze. Tylko o pieniądze. A naprawdę nie to jest tu istotne. Ja bym w tym wypadku po prostu starała się wzbudzić w dziecku poczucie winy, pokazując jak bardzo Ci sie zrobiło przykro, że o Tobie nie pomyślała. I nie dała tak szybko o nim zapomnieć.
              • franula Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 13.04.15, 15:42
                dlatego pytałam jak się tłumaczyła - bo to było coś co się musiało wydać
                • fogito Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 13.04.15, 16:12
                  Ja tu widze brak szacunku do rzeczy i najgorsze, ze rowniez do matki. Kocianna zaprezentowala swoja postawe z dziecinstwa, ktora jest analogiczna do postawy jej corki. Tylko, ze teraz kocianna jest po drugiej stronie. Trudno nauczyc jest kogos szacunku do ludzi i do rzeczy jak sie samemu ich nie szanuje lub nie szanowalo. Kary za cos co sie samemu reprezentuje nie maja sensu. Potrzebna jest zmiana wlasnej postawy, tak aby dziecko mialo pozytywny przyklad.
              • tusia-mama-jasia Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 13.04.15, 19:50
                Z tego wszystkiego jedynie mundurek można zaliczyć do błahostek. Dzieci niestety zapominają o takich rzeczach, wypracowanie nawyku wieszania mokrych rzeczy po basenie, wrzucania brudnej śniadaniówki do zmywarki itd. zajmuje trochę czasu, a i tak zapomnienie się zdarza. Ma prawo się zdarzyć, chyba nie ma o co szat rozdzierać.
                Niedotrzymanie słowa w kwestii zmywania czy innych domowych obowiązków skończyłoby się u nas odroczeniem przyjemności do czasu aż obowiązki zostaną nadrobione.
                Używanie laptopa w łazience?? Po co?? Nie bardzo sobie wyobrażam, że tak dużemu dziecku nie wystarczy wytłumaczyć, że sprzęt elektroniczny nie jest wodoodporny - to po pierwsze, że nie ma zastosowania w łazience - to po drugie wink Ale gdyby nie wystarczyło i sprzęt zostałby zalany, to odcięłabym dostęp do niego i to po pierwszym razie, a nie trzecim.
                Natomiast kwestia "zdefraudowanej" kasy to już duży kaliber - zgadzam się całkowicie z verdaną, że nie o kasę tu chodzi i kara nie powinna być związana z finansami, to byłby niedobry sygnał. Nie zgadzam się natomiast, że każde dziecko podbiera rodzicom kasę - dla mnie ta nieuczciwość byłaby problemem porównywalnym ze zrobieniem przykrości mamie, zlekceważeniem jej prośby. Te dwie rzeczy ściśle się tu wiążą. Pytanie dlaczego tak się dzieje, bardzo dałoby mi to do myślenia.
                A z ciekawości, autorko, jakie są Twoje pomysły, jesli można zapytać?
              • ewa_mama_jasia Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 08:56
                No cóż, ja kiedyś - jako 10 latka wysłana po zakupy typu chleb, mleko - zakotwiczyłam przy księgarni i kupiłam Trylogię i Winnetou smile A potem pożyczałam pieniadze od dziadka, żeby jednak te zakupy zrobić smile
          • my19 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 13.04.15, 19:54
            No właśnie, po co rodzice "prawią te kazania"?
            Czy nie uważasz, że to przynosi odwrotny skutek? Teraz, z perspektywy lat, możesz to ocenić.

    • pajesia Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 13.04.15, 17:44
      Pewnością jest, że jej postanowisz O jakiejś konsekwencji, musisz się tego twardo trzymać.
      Jeśli oskarża Cię dziecko- podyskutuj z nią w którym wariancie jej łatwiej żyć- po wykonaniu' bezsensowne' mycia talerzy i odróżnieniu lekcji czy nie. Co jej się oplaca?
    • jagoda2 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 13.04.15, 18:48
      > - Zamiast bukietu tulipanów z Lidla, na które dziecię otrzymało dychę i na któr
      > ym mi zależało, są papierki po czekoladach.

      Starałabym się wzbudzić poczucie winy i uświadomić brak odpowiedzialności, zawiedzione zaufanie. Niestety wiem, że to tylko słowa, które często spływają jak po kaczce. Dodatkowo potrąciłabym owe 10 zł.

      > - W zlewie piętrzy się góra naczyń, z kosza wysypują się śmieci (umowa: ja sprz
      > ątam i ścielę łóżka, ona zmywa i wynosi śmieci). Przypominajki były.

      Cóż, zwykle robię aferę, niestety. Skutkuje niestety na krótko, praktycznie do następnego razu. Wszechobecne "zaraz", "no ale co za problem?", "wyluzuj mamo" - doprowadza mnie do szału.

      > - Trzecia klawiatura w tym roku zalana, mimo wyraźnego zakazu korzystania z lap
      > topa w łazience.

      Moje dziecko nie wpadło jeszcze na pomysł zabierania laptopa do łazienki, ale cennego smartfona kupionego za własną kasę podtopiło/utopiło skutecznie w wannie. Wprowadziłabym kategoryczny zakaz wchodzenia do łazienki z elektroniką, a na obecnym etapie po prostu stwierdziłabym, że nie ma laptopa i już. Nie ma i w zasadzie nie wiadomo kiedy będzie mieć - jak zapracuje na naprawę?

      > - W poniedziałek rano okazuje się, że lekcje są nieodrobione, mimo kilkukrotnyc
      > h monitów przez weekend.

      Bez komentarza. Szkoda zdrowia. Jej lekcje, jej szkoła, jej oceny. Udajemy, że nam nie zależy, że to jej życie, jej przyszłość.

      > - Mundurek harcerski po zbiórce odnalazłam po trzech dniach, w towarzystwie mok
      > rego stroju kąpielowego, ręcznika i mydła, które się otworzyło.

      Za pierwszym, drugim, a nawet trzecim razem, pewnie starałbym się uratować sytuację, przy kolejnej powtórce - umywam ręce - niech sobie radzi sama, jak potrafi. Moje dziecko też bywa w takich klimatach, więc wiem, jakie to potrafi być osłabiające. Pozostaje odpuszczenie, które dla mnie równoznaczne jest z porażką, ale czasami dla własnego spokoju odpuszczam, w przeciwnym wypadku zwariowałabym.
      >
      > Ja mam jakieś swoje pomysły smile Ale oskarżana jestem o znęcanie się nad dzieckie
      > m big_grin

      Cóż, ja też wink. Kiedyś już usłyszałam, że stosuję faszystowskie metody. Oczywiście, były to opinie z ust rodziców totalnie rozwydrzonych dzieci.
    • silje78 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 13.04.15, 18:50
      1. dycha potrącona z kolejnego kieszonkowego, powiedzenie córce, że sprawiła mi przykrość bagatelizując to co jest dla mnie ważne
      2. przyjemności po odbębnieniu obowiązków, czyli wyjście do koleżanki, czytanie książki, korzystanie z tv czy laptopa dopiero po posprzątaniu
      3. po pierwszym zalaniu bym dała kasę na nową klawiaturę, uprzedzając, że ma nie zabierać ze sobą laptopa do łazienki (po co?), po drugim i każdym kolejnym musiałaby sobie sama na klawiaturę odłożyć, przy czym swój sprzęt użyczyłabym tylko do tego co byłoby potrzebne do szkoły
      4. nie wiem jak jest z dziesięciolatką, mam dopiero 7,5 latkę w pierwszej klasie. w sobotę lub niedzielę rano robi lekcje, na razie sprawdzamy czy są dobrze zrobione (córka sama chce żebyśmy to robili), jak są błędy to je poprawia. dopiero po zrobieniu lekcji ma czas na zabawę z koleżanką, wyjście na dwór itd. w twoim przypadku bym dopilnowała żeby zrobiła lekcje po powrocie ze szkoły.
      5. po pierwszym zapomnieniu kazałabym dać mi rzeczy do prania, po kolejnym powrocie z basenu/zbiórki przypomniałabym o tym, że ma wyciągnąć rzeczy, jeden raz, jeśli temat oleje to następnym razem idzie w mokrych i śmierdzących rzeczach

      przede wszystkim ustaliłabym z córką zasady, na spokojnie. może przydałby się plan tygodnia na lodówce z podziałem co kto robi w danym tygodniu. domyślam, się, że dziecko może pewnych rzeczy nie ogarniać.
      • my19 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 13.04.15, 20:11
        Warto "porządkować ogródek na bieżąco", starać się "oczyszczać" atmosferę w możliwie najbliższym czasie, nie odkładać niczego na póżniej. Nakłanianie do dialogu i próba wyjaśnienia, co stało się przyczyną takiego zachowania byłaby jedną z form wzajemnej współpracy.
        Przychylam się do zdania mojej przedmówczyni - silje78 - "ustalić zasady na spokojnie", bez emocji, które bardzo często stają się przyczyną wielu nieporozumień, zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych.
    • kocianna Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 13.04.15, 21:48
      Ano.
      Pomysły mam identyko jak wy.
      I, na szczęście, ogarnęłam się ostatnio, wypoczęłam na urlopie i zwolnieniu lekarskim, bo dużo siły potrzebuję.

      "To mój laptop, nie masz prawa mi go zabierać. A klawiaturę kupi mi dziadek!"
      "No bo, mamusiuniu, ja nie usłyszałam, że mam kupić tulipany. Ja usłyszałam, że mam kupić sobie drugie śniadanie do szkoły. Naprawdę!"
      "A innym dzieciom to mamy pomagają odrabiać lekcje! To przez ciebie nie będę miała czerwonego paska!".

      A także:
      - No wiesz, to ty jesteś matką, powinnaś dopilnować, żeby dziecko powiesiło mundurek.
      - Ale dlaczego każesz jej zmywać? Śmieci? Sama? Wymyśl jej jakieś inne obowiązki. A w ogóle to dziecko w tym wieku powinno się tylko uczyć.
      • morekac Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 06:49
        I szlag cię trafia, że dziadkowie tacy wyrozumiali dla małej bałaganiary, a tobie kazania prawili? (Chyba że to dziadkowie z drugiej strony) .Niech zapisuje na kartce, co ma kupić/ zrobić, to czasem pomaga. Lekcje sprawdzaj, o mundurek i basenowe rzeczy pytaj (ale nie rób za nią) , lekcje sprawdzaj, porozmawiaj ze sponsorem od klawiatury , ale uświadom też dziecku, że woda może zaszkodzić nie tylko klawiaturze, a o fundatora laptopa co pół roku może być trochę trudniej. Brudne gary wstawiałabym pannie do pokoju - skoro jej nie przeszkadzają? Niewyniesione do umówionego czasu śmieci - tak samo.
        Z moich doświadczeń : najtrudniejszy był czas, kiedy córki miały po 9-10 lat. Strasznie chaotyczne wtedy były, roztrzepane i zakręcone.
      • triss_merigold6 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 08:23
        - W wypadku 10-latki nie ma czegoś takiego jak "mój laptop".
        - Dziadek nie ma nic do gadania, jeśli nawet kupi tę klawiaturę to ja zadecyduję kiedy ją dostaniesz.
        - 10 zł z kieszonkowego poprawi ci, dziecko, pamięć.
        - Mogę sprawdzać, odrabiać niekoniecznie.

        Ja pytam i nakazuję wyjęcie rzeczy z plecaka, torby itd.
        • franula Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 09:13
          I Co ty na takie dictum?
          "To mój laptop, nie masz prawa mi go zabierać. A klawiaturę kupi mi dziadek!"
          Mówisz acha Kotku masz rację? I pozwalasz Dziadkowi kupić piętnastą klawiaturę?

          "No bo, mamusiuniu, ja nie usłyszałam, że mam kupić tulipany. Ja usłyszałam, że mam kupić sobie drugie śniadanie do szkoły. Naprawdę!"
          A jak wychodziła do sklepu to powtórzyła ze ma kupić tulipany? Co robisz jak Ci kłamie w oczy? Czy masz poczucie ze naprawdę wierzy w to co mówi, że nastąpiło nieporozumienie?

          "A innym dzieciom to mamy pomagają odrabiać lekcje! To przez ciebie nie będę miała czerwonego paska!". }
          EEEEE sorry ale tu już mnie wyobraźnia zawodzi jaki ciąg zdarzeń musiał nastąpić i tekstów jakie musiała słyszeć by to wykomiinować. Chyba bym zabiła śmiechem.
          • ewa_mama_jasia Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 09:53
            > "A innym dzieciom to mamy pomagają odrabiać lekcje! To przez ciebie nie będę m
            > iała czerwonego paska!". }
            > EEEEE sorry ale tu już mnie wyobraźnia zawodzi jaki ciąg zdarzeń musiał nastąpi
            > ć i tekstów jakie musiała słyszeć by to wykomiinować. Chyba bym zabiła śmiechem

            A myślisz, że nie pomagają? Ile było wątków nt. kolorowania przez rodziców w młodszych klasach i pisania wypracowań w klasach starszych? Niedawno nawet jedna mama się żaliła, ze zła nauczycielka w IV klasie po zorientowaniu się że dzieci nie potrafią pisać wypracowań - zadaje po 2 tygodniowo. A rodzice piszą za dzieci, bo dzieci mają tyle nauki. I potem wychodzi na klasówkach, że piątkowe wypracowania domowe a na klasówce ledwie 2 zdania napisane.
          • my19 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 21:33
            Nie "zabija się nikogo śmiechem", to umniejsza godności drugiego człowieka, zwłaszcza jeśli dotyczy 10 - letniego dziecka. Nie ważne, jakie Ono jest, czy postępuje w naszym przeświadczeniu niewłaściwie... .Ono jest Twoim dzieckiem, bez względu na wszystko.
            • truscaveczka Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 06.05.15, 07:59
              Też bym śmiechem zabiła wink "Masz bujną wyobraźnię, kochana, szalenie, zacznij pisać powieści" - co najmniej.
              Wszystkie "bo wszyscy", "bo nikt" "bo inni" tak kwituję. Dziecko jakoś od tego nie umarło, a jakby przestało szafować idiotycznymi kwantyfikatorami.
              • my19 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 07.05.15, 18:25
                "Masz bujną wyobraźnię, kochana, szalenie, zacznij pisać powieści"
                Dzięki za uznanie, możliwe, że kiedyś zacznę pisać powieści.
                Zerknij na to, co i o czym piszę. Moja osoba w tym temacie nie ma najmniejszego znaczenia lecz problem.
                Ja "wiem, że nic nie wiem".
                Jeśli ty "trusaveczko" wszystko wiesz, to co tu robisz?
                • mama_kotula Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 07.05.15, 20:58
                  my19 napisała:
                  > "Masz bujną wyobraźnię, kochana, szalenie, zacznij pisać powieści"
                  > Dzięki za uznanie, możliwe, że kiedyś zacznę pisać powieści.

                  Ale Truscaveczka zacytowała to, co mówi do córki wink
                  • truscaveczka Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 08.05.15, 12:43
                    Senkju smile Oczywiście, że do córki to było, cudzysłów po to został użyty wink
                    • my19 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 08.05.15, 16:16
                      Sorry.
                      Jeżeli do córki, to bardzo trafny cytat.
      • kanna Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 10:28
        "To mój laptop, nie masz prawa mi go zabierać. A klawiaturę kupi mi dziadek!"

        Co to znaczy "laptop dziecka?" Moja ma tablet - jest "jej" co oznacza, że ma absolutnie pierwszeństwo w korzystaniu i że inni maja jej oddawać, kiedy chce (ale najpierw mogą skończyć, czyli mała czeka kilka minut).

        Ale JA ustalam zasady korzystania, kiedy gdzie, ile... bo ja jestem dorosła i potrafię przewidzieć konsekwencje.
        • tijgertje Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 11:40
          kanna napisała:

          > Co to znaczy "laptop dziecka?"

          Moj syn ma swoj laptop, zapupiony z jego oszczednosci. Potrzebowal do szkoly, wylacznie on o uzywa, ale:

          Ale JA ustalam zasady korzystania, kiedy gdzie, ile... bo ja jestem dorosła i p
          > otrafię przewidzieć konsekwencje.
          Dokladnie. W tej chwili mlody ma calkowity szlaban i poza zadaniami ze szkoly nie moze robic na nim nic innego. Byl uprzedzony o konsekwencjach, ale oczywiscie usilowal wiedziec lepiej i sam sobie jest winny. w normalnych warunkach moze grac i ogladac filmy ale wylacznie w weekend. Przez gry koszmarnie sie nakreca, co przy jego adhd miewa paskudne skutki. W zwiazku z tym mamy umowe, ze w ciagu tygodnia nawet u kolegow nie gra na konsolach, bo w zamian bedzie miec weekend bez gier. Po 2 zlamanych zakazach bez problemu potrafi wymyslic z kumplami inne zabawy, bo jednak liczyc potrafi wystarczajaco, zeby wiedziec, ze zlamanie zakazu wcale mu sie nie oplaca wink czasem jednak trzeba przetestowac granice tongue_out
    • e-kasia27 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 13.04.15, 22:27
      kocianna napisała:

      > Poniżej lista "przewinień" - co by zrobiła droga redakcja?
      >
      > - Zamiast bukietu tulipanów z Lidla, na które dziecię otrzymało dychę i na któr
      > ym mi zależało, są papierki po czekoladach.


      Dałabym druga dychę i powtórnie wysłałabym do Lidla, tym razem po tulipany.


      > - W zlewie piętrzy się góra naczyń, z kosza wysypują się śmieci (umowa: ja sprz
      > ątam i ścielę łóżka, ona zmywa i wynosi śmieci). Przypominajki były.



      Jezu, kobieto kup se zmywarkę i nie maltretuj dziecka zmywaniem!
      A spakowane śmiecie ustawiaj przy drzwiach - łatwiej będzie pamiętać, że trzeba je wynieść - można to zrobić, gdy wychodzi się z domu, a nie specjalnie lecieć ze śmieciami, komu by się chciało!


      > - Trzecia klawiatura w tym roku zalana, mimo wyraźnego zakazu korzystania z lap
      > topa w łazience.


      No cóż, czwartej nie będzie przez dłuższy czas, bo nie ma kasy na wyrzucanie.


      > - W poniedziałek rano okazuje się, że lekcje są nieodrobione, mimo kilkukrotnyc
      > h monitów przez weekend.


      Dziesięciolatce lekcje jednak bym sprawdzała codziennie, a nie puszczała na żywioł.


      > - Mundurek harcerski po zbiórce odnalazłam po trzech dniach, w towarzystwie mok
      > rego stroju kąpielowego, ręcznika i mydła, które się otworzyło.


      Znajduj pierwszego dnia, to nie zdąży się zaśmierdzieć.


      • andaba Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 13.04.15, 22:51
        Nieodrobione lekcje, mokry mundurek i brudne gary to standard, skończyłoby się na fuczeniu, ale za punkt pierwszy i trzeci to bym nogi z tyłka powyrywała.
    • 3-mamuska Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 03:46

      > - Zamiast bukietu tulipanów z Lidla, na które dziecię otrzymało dychę i na któr
      > ym mi zależało, są papierki po czekoladach.

      Poważny problem.
      Nie dałabym kieszonkowego wcale.
      Bo to jest świadoma kradzież, miałaby dosc uciążliwa karę.
      Moje dzieci nigdy mi tak nie ukradły pieniędzy.
      Zawsze pytają czy hak im cos zostanie to czy miga kupic.
      Gdy mowie "nie bo to moje ostatnie pieniadze" oczywiście troche "te ostatnie "naciągane. To nie ma problemu.

      > - W zlewie piętrzy się góra naczyń, z kosza wysypują się śmieci (umowa: ja sprz
      > ątam i ścielę łóżka, ona zmywa i wynosi śmieci). Przypominajki były.

      Odcinam dopływ internetu.
      Nie pozwalam zając sie rozrywka dopóki nie zrobi co ma zrobic.
      Ostatecznie robię sobie jest tylko dla siebie myje kubek pije i zostawiam brudny. Az do wyczerpania zapasów naczyń. A skoro lubi gotować to w koncu musiałaby posprzątać.
      Moj syn gdy po drugim upomnieniu nie idzie "zrobic zmywarki i ogarnąć kuchni po obiedzie " to wyciągam wtyczkę od internetu.

      > - Trzecia klawiatura w tym roku zalana, mimo wyraźnego zakazu korzystania z lap
      > topa w łazience.
      Jesli to jej laptop to po 2 razie nie naprawiam, zepsuła to nie ma, chyba ze nazbiera kase.
      Jesli moj laptop nie daje nigdy wiecej do zabawy, do odrobienia lekcji tylko pod moim nadzorem.

      > - W poniedziałek rano okazuje się, że lekcje są nieodrobione, mimo kilkukrotnyc
      > h monitów przez weekend.
      Nic, moje maja kozę po szkole musza zostac 30 minut za kazde nie odrobione zadanie z rożnych przedmiotów.

      > - Mundurek harcerski po zbiórce odnalazłam po trzech dniach, w towarzystwie mok
      > rego stroju kąpielowego, ręcznika i mydła, które się otworzyło.

      Nic, niech idzie w brudnym śmierdzącym czy kulejącym od żelu, lub nie idzie wcale.
      U nas zasada piore tylko to co w koszu, lub wystawiacie sobie sami pranie lub chodzicie w brudnym.

      U mnie podziałało to:corka wróciła z basenu i nie wyjęła rzeczy.
      Tydzien pozniej kolega zadzwonił czy idzie na basen, ale okazało sie ze strój mokry śmierdzi i płukanie nic nie daje, a w dodatku nie mozna go wysuszyć w suszarce. I były nici z basenu.
      Potem juz pamietała.

      >
      • kanga_roo Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 09:57
        - Zamiast bukietu tulipanów z Lidla, na które dziecię otrzymało dychę i na którym mi zależało, są papierki po czekoladach.
        wysyłam po nowe tulipany za kasę z następnego kieszonkowego, i informuję, że przez takie numery tracę zaufanie do danej osoby,
        - W zlewie piętrzy się góra naczyń, z kosza wysypują się śmieci (umowa: ja sprzątam i ścielę łóżka, ona zmywa i wynosi śmieci). Przypominajki były.
        jestem nietypowa może, ale nie nalegałabym, żeby dziesięciolatka myła gary i wynosiła śmieci. są obowiązki domowe, które nie wiążą się z brudem i smrodem, może bardziej by przemawiały do dziecka. brudne gary są nieprzyjemne. śmieci są nieprzyjemne. dla mnie przyjemne jest np ścielenie łóżek, mycie luster, odkurzanie odkurzaczem. wieszanie i składanie prania, prasowanie.
        - Trzecia klawiatura w tym roku zalana, mimo wyraźnego zakazu korzystania z laptopa w łazience.
        tu byłabym okrutna i zła. żadnego laptopa w łazience. nigdy. w łazience nie używa się sprzętu elektronicznego, a suszarki do włosów ostrożnie i po przeszkoleniu, co się dzieje z w/w sprzętem i jego użytkownikiem przy kontakcie z wodą. przecież to podstawy bhp smile
        - W poniedziałek rano okazuje się, że lekcje są nieodrobione, mimo kilkukrotnych monitów przez weekend.
        odrabia po powrocie, razem z lekcjami na następny dzień. w ramach "pomagania w lekcjach" sprawdzam, czy o czymś nie zapomniała
        - Mundurek harcerski po zbiórce odnalazłam po trzech dniach, w towarzystwie mokrego stroju kąpielowego, ręcznika i mydła, które się otworzyło.
        zdarza się. starałabym się pilnować sama.
        • franula Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 10:13
          "A myślisz, że nie pomagają? Ile było wątków nt. kolorowania przez rodziców w młodszych klasach i pisania wypracowań w klasach starszych? Niedawno nawet jedna mama się żaliła, ze zła nauczycielka w IV klasie po zorientowaniu się że dzieci nie potrafią pisać wypracowań - zadaje po 2 tygodniowo. A rodzice piszą za dzieci, bo dzieci mają tyle nauki. I potem wychodzi na klasówkach, że piątkowe wypracowania domowe a na klasówce ledwie 2 zdania napisane."
          oczywiście że pomagają i rozumiem że dziecko może mieć takie wyobrażenie. Ale każda relacja ma swoją historię. Te wszystkie teksty nie padają w próżni. Dziesięciolatka już trzy-cztery lata jest w szkole i wie czy mama pomaga czy nie. Jeżeli Kocianna przypominała kilkukrotnie w czasie weekendu o lekcjach, dziecko ja olało, w poniedziałek rano odkrywa nieodrobione lekcje i występuje z tekstem:
          "A innym dzieciom to mamy pomagają odrabiać lekcje! To przez ciebie nie będę miała czerwonego paska!" to padłabym ze śmiechu.
          Dlatego gdzieś wyżej napisałam, ze granice już dawno zostały przekroczone. Bo reagować trzeba przy pierwszych objawach a nie przy pełnoobjawowym złym wychowaniu. Jak tak się zachowuje dziesięciolatka to jak się będzie zachowywać siedemnastolatka?
    • iwoniaw Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 09:44
      Skoro dziecię nie potrafi obchodzić się z cudzymi pieniędzmi, sprzętem elektronicznym ani nie kontroluje własnych obowiązków domowych i szkolnych, szybciutko przywileje zostają zredukowane do poziomu odpowiadającego poziomowi rozwoju. Laptopa nie ma wcale (BTW, 10-latka i laptop używany bez kontroli rodzicielskiej? Noszony po mieszkaniu i odpalany bez nadzoru? No way.), lekcje, ciuchy i inne akcesoria mają być wypakowywane natychmiast po powrocie do domu i znaleźć się w odpowiednich miejscach/zostać odrobione i zaprezentowane przed podjęciem JAKICHKOLWIEK rozrywek. Skoro trzeba kontrolować jak 6-latka startującego w I klasie, to trudno, robię to.
      Bezczelne łganie w typie "usłyszałam, że mam kupić sobie tonę czipsów zamiast odrabiać matmę" podniosłoby mi ciśnienie na tyle, bym wprost oświadczyła, że skoro woli robić z siebie idiotkę, to tak też będzie traktowana i nie powinna oczekiwać, że dam radę usłyszeć i właściwie zinterpretować jakąkolwiek jej prośbę.
      • bergamotka77 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 10:10
        twoje dziecko kocianna to przerazajaca manipulatorka - za te teksty bym leb urwala bo widac ze ma cie gdzies i twoje konsekwencje. Dziadkowi bym zakazala kupowania klawiatury, czy ona korzysta z laptopa w wannie?
        Wydanie kasy (btw. czekolade nazywa kupieniem czegos na sniadanie) i jej dziecinne mamusiuniu sie wzajemnie wykluczaja - manipuluje toba jak chce.
        Nieodrobienie moze sie zdarzyc, trudno ona zlapie zle oceny czy nieprzygotowanie ale manipulacje typu "przez ciebie nie bede miec czerwonego paska" swiadcza ze jest bezczelna - zawalila ale ciebie obciaza. Z naczyniami kaliber slaby moj tez czasem zapomina rozladowac zmewarke czy wyniesc smieci, zabieram mu gre czy kompa jesli to one go tak pochlonely i nagle w magiczny sposob bierze sie za obowiazki smile Mundurek to tez blaha rzecz, ale zwrocilabym uwage. Mowi to mama 13-latka wink
    • kanna Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 10:17
      Za mało ją kontrolujesz i nadzorujesz. !0 latki nie są sterowalne "ustaleniami" i "przypominajkami". To jest mały gżdyl, który ciągle kieruje się swoją przyjemnością.

      Działa upierdliwość, czyli: stanie nad dzieciakiem, aż zmyje. Nie powalanie na robienie nic innego, dopóki nie zmyje.
      Za laptop w łazience - ban na 3 dni.

      Za cukierki zamiast kwiatków- idzie kupić jeszcze raz, za każdym razem jak prosi o słodycz mówisz - przykro mi, złamałaś zasadę, nie ma słodyczy przez dwa tygodnie.

      Lekcje sprawdzasz w poniedziałek rano? czemu nie w weekend, na bieżąco? U mnie zasada jest pakowanie tornistra wieczorem, ew. niedoróbki wtedy wychodzą.

      Stroje i mundurki? za każdym razem, jak dzieciak wraca (lub po moim powrocie, jak dzieciak jest wcześniej) poprzypominam/sprawdzam strój. Po pewnym czasie wystarcza kontrola co 2-3 raz, potem - co 5. Ok. dwa miesiące konsekwentnej kontroli wystarczają na wyrobienie nawyku (który dalej należy kontrolować co jakiś czas)

      Nie wierzę w kary w wychowaniu.

      • agni71 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 10:35
        mam wrażenie, że kociannie się nie chce wychowywać, tylko chciałaby dostać od razu gotowy produkt w postaci posłusznego, odpowiedzialnego dziecka.
        • bergamotka77 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 10:45
          generalnie okreslilabym corke kocianny jako "rozwydrzona jedynaczke". Pamietacie jak w jakims watku tatus czy mamusia dziecka kocianny zasuwali przez pol miasta przed praca by przywiezc pannicy do szkoly stroj galowy, ktorego zapomniala zalozyc i zamiast dziekuje uslyszeli pretensje, ze nieodpowiedni? To dziecko jest rozwydrzone po prostu a nie zapominalskie
          • agni71 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 10:53
            no tak, a to rozwydrzenie to efekt braku wychowania

            to tak, jak ktos pisał, najpierw trzeba choćby tych lekcji czy stroju pilnowac codziennie, a w końcu w dziecku wyrabia się nawyk i juz pilnować nie trzeba, samo to robi, nieomal automatycznie. Oczywiście, dobrze jesli powód dla odrabiania i wyciągania mokrego stroju kąpielowego zostanie dodatkowo zinternalizowany, ale to, powiedzmy, na późniejszym etapie smile

            A mam wrażenie, że kociannie się tej żmudnej i długo niewdzięcznej pracy wychowawczej nie chce wykonać (pogonic do lekcji i sprawdzić, czy dziecko odrobiło; przypomniec o stroju czy mundurku i sprawdzić od razu, czy został wyjęty, a nie po trzech dniach "odkryć" to), więc tylko się złości bezproduktywnie. Dodatkową krecią robotę robią dziadkowie, których może też troszeczkę trzeba by ustawić...
          • gazeta_mi_placi Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 11:06
            Pamiętam. I ciągły nieporządek w plecaku u czwartoklasisty, rozbabrane farbki, rozgniecione kanapki. U mniej tornister rodzice przestali sprawdzać po pierwszej klasie, może jeszcze w drugiej sporadycznie. A 10 letnia pannica nie umie się porządnie spakować do szkoły, zgroza.
            • gazeta_mi_placi Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 11:08
              I jeszcze robienie przez matkę wymyślnych kanapek (mi samej ślinka skapnęła po opisach) podczas gdy córka każdorazowo je przynosiła z powrotem, a w szkole jadła chipsy i batony.
        • 3-mamuska Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 10:52
          Jeszcze mi sie przypomniało.
          Ze u nas jest zasada jak leżymy to wszyscy, jak sprzątamy to tez wszyscy.
          Czyli po obiedzie chwili czasu wolnego, pada hasło ograniamy dom.
          I wtedy 30 minut i gotowe.

          Nie dziwie sie ze twoja młoda nie zmywa naczyń, kup zmywarkę naucz obsługi i spokoj.

          Gdyby mi dziadek kupił 3 klawiaturę miałby telefon ,ze ma zakaz zbliżania sie do dziecka.

          Do tego racja dziecko jest doskonała manipulatorka matka daje sie wciągać.

          Gdyby mi dziecko powiedziało ze moja wina jest brak czerwonego pasja, to by ewentualnie dostało odpowiedz ze zaraz moze miec czerwony pasek, ale na tyłku.
          Oczywiście żadne nigdy tak nie dostało ,ale na głupi tekst dostaje tak samo głupi.
      • ewa_mama_jasia Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 10:42
        Kurcze, kanna, ale codziennie i szczegółowo kontrolować 10 latka? To już duże dzieci. Myśmy jako 10 latki same ogarniały swoje rzeczy, obowiązkiem było posprzątać mieszkanie po szkole, obrać/ugotować ziemniaki, dopilnować młodszego rodzeństwa i jeszcze postać w kolejkach.
        Sama załąmuję ręce, bo mój też z gatunku nieogarniętych ,a naprawdę się staram wpoić pewne zasady życiowe.
        • gazeta_mi_placi Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 11:03
          Kocianna od lat ma problemy z córką, moim zdaniem wyjątkowo rozpuszczony bachor, a matka ma niestety mało konsekwencji i stanowczości.
          W przypadku laptopa powiedziałabym, że następne zalanie klawiatury ona opłaca ( a taka wymiana razem z klawiaturą może kosztować i 200 zł), jak nie ma - nie ma naprawionego laptopa do momentu uzbierania z kieszonkowego pełnej kwoty.
          Zresztą z powodu nie wypełnienia warunków - wynoszenie śmieci nie dostałaby kieszonkowego. Niedługo gimnazjum, może ją oddaj do takiego z internatem u sióstr zakonnych?
        • kanna Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 11:23
          Kurcze, kanna, ale codziennie i szczegółowo kontrolować 10 latka?

          Jak zaczynasz z maluchem, to 10 klatek jest w miarę wyuczony smile
          Ale jeśli odpuszczasz sobie wychowanie na kilka lat.. no, potem jest trudno.

          Ja mojej 10-o latce przypominam o wieszaniu stroju raz, na początku cyklu zajęć pływania (bo chodzi nieregularnie). Potem dla podtrzymania nawyku wink wystarcza jak powiem ze trzy razy "super, widziałam strój na kaloryferze".
        • verdana Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 14:25
          Bo my byłyśmy idealne. Tylko teraz cudze dzieci sa jakieś takie. I własne też od nas gorsze. Jak mówią wszyscy od jakiś 4 tysięcy lat.
          Moje dzieci miały bałagan w tornistrach, rzeczy zagubione pod kanapą, kanapki do szkoły upchnięte za szafą i nieodrobione lekcje. I nie miałam mimo to żadnej ochoty codziennie nadzorować wykonania każdej czynności. Nadzorowanie nie uczy niczego, poza tym, że mama pamięta. W liceum i na studiach nagle się okazało,że moje dzieci ogarniają doskonale, bo wiedzą, ze jak one nie ogarną, to nikt inny tego nie zrobi.
          To, co robi córka Kocianny to norma, problemem jest tu tylko zwracanie sie do mamy.
          • gazeta_mi_placi Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 14:30
            Nie byliśmy idealnie, ale większość z nas nie była rozpuszczonymi bachorami.
          • ewa_mama_jasia Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 14:52
            > Bo my byłyśmy idealne. Tylko teraz cudze dzieci sa jakieś takie. I własne też o
            > d nas gorsze. Jak mówią wszyscy od jakiś 4 tysięcy lat.

            Nie, nie byłyśmy idealne. Przynajmniej ja nie byłam. Ale czy ktokolwiek poświęcał nam tyle czasu, co my naszym dzieciom? Nikt nie nadzorował czy wszystko spakowałam, czy wszystko odrobiłam. A w kolejkach trzeba było postać, papier toaletowy kupić (bo akurat rzucili w sklepie koło szkoły), przygotować część obiadu (bo mama pracowała w innym mieście i wracała późno). Nikt też się nie zastanawiał, czy ośmiolatka potrafi się zająć niemowlakiem.
            • gazeta_mi_placi Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 14:58
              Ja tam nie twierdzę, że wszystkie współczesne dzieci są rozpuszczone, ale konkretnie córka Kocianny -tak. Rozpuszczona, bezczelna i niestety źle wychowana.
            • verdana Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 15:10
              Cóż mnie i wielu moim kolegom poświęcano więcej czasu, niż teraz. W pracy rzadko kto musiał być dyspozycyjny... I nadzorowanie to nie jest żadne poświęcanie czasu, to nadzorowanie własnie. Nie mylić z czasem dla dziecka...
              I wiesz, jednak ludzie sie zastanawiali, czy ośmiolatka umie sie zająć niemowlakiem - nawet w moim pokoleniu nie było to powszechne.
              • ewa_mama_jasia Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 15:30
                Jestem chyba trochę młodsza od Ciebie (rocznik 72) i pewnie dlatego mamy inne doświadczenia. W moim środowisku było to częste - pilnowało się młodszego rodzeństwa, czasami były to niemowlaki. Nie wiem jak często się to zdarzało, ale było.
                • verdana Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 15:47
                  Jestem o pokolenie od Ciebie starsza, a w moim środowisku rówieśniczym pilnowanie młodszego rodzeństwa zdarzało sie sporadycznie i nigdy nie było to niemowlę. Owszem, nawet moje dzieci chodziły po najmłodszego raz w tygodniu do przedszkola, ale w klasie córki (rocznik 86) to był absolutny wyjątek. Do żłobka nie chodziły nigdy, złobek dziecka by nie wydał.
                  • zuleyka.z.talgaru Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 17:04
                    Też chodziłam po brata do przedszkola. Ale byłam w LO wówczas już i miałam po drodze.
                  • truscaveczka Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 06.05.15, 08:13
                    Verdana, weź pod uwagę, z jakiego środowiska pochodzisz. Mój mąż jest z rodziny robotniczej, ojciec wracał z pracy o 16, mama szła do pracy (asystentka prywatnego stomatologa) na 15 i mój mąż mając lat 11 musiał półtorej-dwie godziny zająć się roczną siostrą, podgrzać obiad tacie itp. Zmieniał pieluchy, czasem sam gotował. Potem mamie zmieniły się godziny i już nie musiał.
                    Bardzo sobie oboje chwalimy to jego doświadczenie.
                • jakw Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 25.04.15, 13:23
                  Nie wiem jak z tymi niemowlakami, ale koleżanka w VI czy VII klasie odbierała kiedyś siostrę z przedszkola. Sprawa chyba była jednorazowa, bo zastanawiała się czy jej "wydadzą", a atrakcja dla koleżanek była tak wielka , że poszłyśmy po ową siostrę całą gromadką wink
                  To tak odnośnie tej nagminnej opieki nad młodszym rodzeństwem w rocznikach z początku lat 70-tych.
                  • mama_kotula Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 06.05.15, 10:03
                    Cytat
                    o tak odnośnie tej nagminnej opieki nad młodszym rodzeństwem w rocznikach z początku lat 70-tych


                    Myslę, że nagminne to nie było, ale na pewno na większą skalę niż teraz.

                    Moja koleżanka z podwórka dostawała ZAWSZE 3-letnią siostrę do pilnowania, co nas straszliwie wkurzało, bo małe się plątało za nami i czekałyśmy tylko, aż pójdzie spać.
                    Kolega w wieku 7 lat odprowadzał 2 lata młodszą siostrę do przedszkola (było po drodze do szkoły).
                    Koleżanki z klasy odbierały młodsze rodzeństwo ze swietlicy i prowadziły do domu (laski w wieku ok 10-11 lat).
            • jakw Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 25.04.15, 13:14
              Ja tam nie pamiętam, żebym jako 10-latka notorycznie stała w kolejkach. Za to rodzice wracali oboje z pracy chyba wcześniej niż ja teraz ( o moim mężu to już nawet nie wspomnę). Przy czym nie jestem jakimś wyjątkiem - od ludzi wymaga się w tej chwili chyba więcej dyspozycyjności niż za "moich czasów"
          • kanna Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 19:54
            Nadzorowanie nie uczy niczego, poza tym, że mama pamięta

            Nadzorowanie wytwarza nawyk, bo małe dzieci są natychmiastowe, nie planują i kierują się tym, co dla nich fajne. Nie mają takiego dorosłego kawałka, co ja nazywam "trzeba", czy "powinno się".

            Nie znam innego sposobu. Albo robisz za dziecko, albo pilnujesz, albo odpuszczasz.

            Ja nie chcę mieć dzieci ogarniętych w liceum, chcę teraz :p I - w sumie - mam, choć oczywiście, czasem wolę zrobić sama niż pilnować, bo ten nadzór jest upierdliwy.
    • tijgertje Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 11:22
      kocianna napisała:

      > - Zamiast bukietu tulipanów z Lidla, na które dziecię otrzymało dychę i na któr
      > ym mi zależało, są papierki po czekoladach.
      Wyslalabym jeszcze raz potracajac pieniadze z kieszonkowego. Mlody regularnie chodzi po jakies drobne zakupy i wie, ze za reszte moze sobie cos kupic, ale pod warunkiem, ze najpierw zapyta, bez pytania ja tez mezowi z portfela pieniedzy nie podbieram. Kieszonkowe mlody moze wydac na co chce, chyba, ze chodzi o jakas wieksza sume (kilkadziesiat euro na gre), to musi skonsultowac.

      > - W zlewie piętrzy się góra naczyń, z kosza wysypują się śmieci (umowa: ja sprz
      > ątam i ścielę łóżka, ona zmywa i wynosi śmieci). Przypominajki były.
      Moja mama wymyslala kary, szlabany, nazrzedzila sie przy tym ze hej, a tato dawal 5 minut, jak sie umowionej roboty nie zrobilo, to podawal sniadanie na brudnym talerz big_grin jedna czy 2 akcje w zupelnosci wystarczaly. Synowi raz tylko zagrozilam, wiecej nie trzeba bylo.
      > - Trzecia klawiatura w tym roku zalana, mimo wyraźnego zakazu korzystania z lap
      > topa w łazience.
      Nie kupowac nowej, jesli ma swojego laptopa. Kara tu ic nie da, niech odczuje konsekwencje i sama poniesie odpowiedzialnosc za wlasne decyzje.

      > - W poniedziałek rano okazuje się, że lekcje są nieodrobione, mimo kilkukrotnyc
      > h monitów przez weekend.
      jej zadanie, jej oceny. Ponoc. Ja marudze do czasu, potem odpuszczam, ale jak dziecia nic nie rusza, to sadzam przy stole, biore robotke i nie pozwalam wstac, dopoki zaleglosci nie nadrobi, bo kolejne tylko sie spietrzaja. Dosc szybko zalapal, ze lepiej siasc 10 min. od razu i miec z glowy, choc wiem, ze podobne akcje sie beda powtarzac.

      > - Mundurek harcerski po zbiórce odnalazłam po trzech dniach, w towarzystwie mok
      > rego stroju kąpielowego, ręcznika i mydła, które się otworzyło.
      Udalabym, ze nie widze. Mlody stroj po gimnastyce ma wrzucic do prania, jak tego nie zrobi, to idzie na gimnastyke bez stroju, a ze gimnastyke bardzo lubi, wiec sie pilnuje, raz wystarczylo. To samo z jedzeniem ze szkoly. Jak nie wypakuje plecaka i nie wstawi wszystkiego do zmywarki, to ja rano nie pakuje mu do szkoly jedzenia, musi najpierw sam wszystko umyc. Ogolnie dziecie mam dosc leniwe, idace na latwizne i zazwyczaj widzac, ze olewajac cos konsekwencje sa znacznie bardziej uciazliwe po prostu wybiera latwiejsza droge i jednak robi to, o co prosimy, choc miewamy rozne cyrki, ale czego innego oczekiwac po dziecku?
      • verdana Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 14:29
        Naprawdę, nie należy dosyć paskudnego zachowania sprowadzać do problemu pieniędzy. Za kradzież czy nie zwracanie uwagi na cudze chęci można po prostu zapłacić i po sprawie.
        W życiu bym tego nie zrobiła. Marudziłabym o tulipany, pokazując jak mi jest bardzo przykro, a gdyby córka chciała zwrócić pieniądze - nie wzięłabym, mówiąc, że nie chodzi o 10 złotych, ale o to, ze nie pomyślała o mnie, tylko o sobie.
        Dziecko powinno wiedzieć, że nie za wszystko da sie zapłacić i nie wszystko da się wyrównać, zwracając pieniądze.
        • tijgertje Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 14:31
          Tu nie chodzi tylko o kwestie pieniedzy, bo nbie bede robic awantury o pare centow, ale chodzi o zasade i poszanowanie cudzej wlasnosci.
          • verdana Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 15:13
            Nie. Zasada, o którą tu powinno chodzić, to "dbaj o innych, a nie tylko o siebie", a nie "powinieneś rozliczyć sie z pieniędzy". Ta pierwsza zasada jest o tyle ważniejsza, ze dziecko powinno zrozumieć, że jeśli rozliczy sie z tej drugiej, to jeszcze nie wszystko jest załatwione.
            Problem w tym, że dziecko oddając 10 zł uzna, że wynagrodziło szkodę. W tym wypadku dziecko powinno nauczyć sie, że nie wszystkie szkody da sie wynagrodzić i naprawić, szczególnie pieniędzmi.
            • jagoda2 Re: 100% 14.04.15, 16:35
              Verdana ma rację. Pieniądze to tylko jakiś tam efekt uboczny, najmniej istotny w gruncie rzeczy w całej tej sytuacji. Znacznie ważniejsze jest to, że dziecko zawiodło, że nie można na nim polegać, że jest nieodpowiedzialne, że nie liczy się ze zdaniem/potrzebami innych osób, wreszcie - że nie można mieć do niego zaufania, a chyba każdy rodzic chciałby je mieć.
              Trochę nie rozumiem, szczerze mówiąc, tej nagonki na dziecko kocianny - owszem dziecko zachowało się źle, jakieś tam zachowania powtarzają się i są "niefajne", ale czy wszystkie dzieci e-mam są takie idealne, grzeczne, poukładane, obowiązkowe, sumienne, odpowiedzialne i dobrze wychowane?
              Moja córka generalnie jest ok, co nie znaczy, że nie potrafi doprowadzić mnie do furii, rozpaczy, rezygnacji, wytrącić mnie z równowagi jak chyba nikt inny. Na pewno nie jest idealna i daleko jej do ideału, właśnie dlatego naprawdę jestem daleka od osądzania innych dzieci, zwłaszcza tych, których po prostu nie znam. Nie bardzo rozumiem, jak można wyciągać tak kategoryczne wnioski na podstawie paru wpisów zdesperowanej mamy? Może raczej poszukajmy drugiego dna, przyczyny takich zachowań dziecka, a nie wystawiajmy dziecku (i mamie) od razu gotowej diagnozy w postaci komentarzy, że dziecko jest rozwydrzone, rozpuszczone, bezczelne i w dodatku na pewno jest jedynaczką. To nie pomaga, z całą pewnością. Poza tym proponuję jednak odrobinę pokory, bo nie wierzę, że wszystkie dzieci e-mam są idealne i nie przysparzają podobnych - nie mówię, że takich samych - problemów. Każdy z nas je ma, pewnie różnego rodzaju i kalibru, tylko nie każdy ma odwagę przyznać się, że ma jakieś problemy wychowawcze z dzieckiem/dziećmi.
              • gazeta_mi_placi Re: 100% 14.04.15, 16:43
                Ja znam Kociannę od lat i niestety od lat pisze ona (tylko wiek córki się zmienia oczywiście) mniej więcej to samo. Pamiętam jak gdy mała miała 5 - 6 lat Kocianna radziła się na forum i ja mówiłam, żeby wzięła się porządnie za wychowanie córki, z dyscypliną bo potem będzie gorzej. Minęły cztery lata i cóż.... Żadnej zmiany na lepsze, żadnej.
                • tijgertje Re: 100% 14.04.15, 16:54
                  Znasz kocianne i jej corke osobisicie, czy tylko z postow na forum? Bo z postow na forum to ja ja rowniez od lat kojarze, ale mam zupelnie odmienne zdanie. Corka kocianny wydaje mi sie roztrzepanym, ale pewnym wlasnego zdania dzieckiem, ktore zdecydowanie ma silny charakter, ale czy jest rozwydrzone? niekoniecznie. Miewa trudniejsze okresy w zimie, co wcale mnie nie dziwi, bo u nas to rowniez norma i nieraz mialam ochote mlodego rozszarpach, a powstrzymywalo mnie tylko to, ze jestem taka sama i wychowanie nie ma tu nic do rzeczy. Mam wrazenie, ze kocianna corce wcale nie popuszcza i sporo wymaga i zapewne dziecie do kogos sie podalo wink Ale jak pisze, to sa wrazenia z postow kocianny, ktore na pewno nie sa obrazem obiektywnym, bo pisze na forum zazwyczaj jak ma jakis konkretny problem, a nie rozwodzi sie, jaka to ma inteligentna, bystra i pewna siebie idealna corke w miedzyczasie tongue_out
                  • gazeta_mi_placi Re: 100% 14.04.15, 17:01
                    Mi się kojarzy z inteligentnym, ale rozwydrzonym (żeńska odmiana koszmarnego Karolka) grubym dzieckiem z torebką chipsów w łapie, które uważa, że jest pępkiem świata. I z lekką odmianą wersji "Ballada o Januszku". Silny charakter objawia się u niej głównie w braku posłuszeństwa, a nie innych osiągnięciach. Dziewucha jest zwyczajnie bezczelna i wykorzystuje słabszą matkę. Kocianna powinna pójść na jakiś profesjonalny kurs asertywności i stawiania granic, podjąć solidną terapię i potem zająć się swoich bachorem by przerobić go z powrotem na dziecko. Nie chcę wiedzieć co będzie się działo gdy dziecko będzie miało 14-16 lat i burzę hormonów.
                    • zuleyka.z.talgaru Re: 100% 14.04.15, 17:05
                      Spojrzałeś gazeciu do rodzinnego albumu na swoje foty i teraz projektujesz na inne dzieci?
              • 3-mamuska Re: 100% 14.04.15, 16:55
                i dobrze wychowane?
                Moja córka generalnie jest ok, co nie znaczy, że nie potrafi doprowadzić mnie do furii, rozpaczy, rezygnacji, wytrącić mnie z równowagi jak chyba nikt inny. Na pewno nie jest idealna i daleko jej do ideału, właśnie dlatego naprawdę jestem daleka od osądzania innych dzieci, zwłaszcza tych, których po prostu nie znam.

                Sorry ,ale to wcale nue jest normalne ze dziecko doprowadza rodzica , do furii i rozpaczy.
                Świadczy o złych relacjach.
                Zwłaszcza ze nie mówimy o 2/3/4 latkach.
                • zuleyka.z.talgaru Re: 100% 14.04.15, 17:00
                  Wszystko zależy od tego jaki rodzic ma zakres tolerancji. Niektórzy są bardziej odporni a niektórzy mniej. Furia rodzica może wynikać także z tego,że rodzic jest po prostu furiatem a nie, że dziecko jest skrajnie niedobre.
                • jagoda2 Re: 100% 14.04.15, 17:36
                  3-mamuska napisała:

                  > Sorry ,ale to wcale nue jest normalne ze dziecko doprowadza rodzica , do furii
                  > i rozpaczy.
                  > Świadczy o złych relacjach.

                  Doprawdy? Twoje dziecko/dzieci nigdy nie doprowadzają Cię do takiego stanu? Naprawdę?
                  Sorry, ale jakoś nie mogę w to uwierzyć. Albo masz skrajnie daleko posunięty margines tolerancji dla zachowań swoich dzieci - dla mnie prawdopodobnie nieosiągalny, albo nie piszesz prawdy.
                  • tusia-mama-jasia Re: 100% 14.04.15, 18:12
                    Skąd, do diaska, to przekonanie, że "wszystkie dzieci doprowadzają do furii/rozpaczy itd", "wszystkie podbierają kasę" i sprawiają poważne problemy wychowawcze, a jesli się pisze inaczej - to na pewno stek kłamstw? Furia budzi się we mnie właśnie po lekturze takich tekstów, co za paskudne uogólnienia.
                    Otóż istnieją dzieci, które są uczciwe i nie kradną - bo tak to trzeba nazwać - kasy rodzicom ani żadnej innej cudzej własności, wywiązują się ze swoich obowiązków najlepiej jak umieją /co nie znaczy, że nie popełniają błędów/, starają się być na miarę wieku odpowiedzialne za swój kawałeczek rzeczywistości /co nie znaczy, że nie bywają roztrzepane/ itp.
                    Nie, mój syn nie doprowadza mnie ani do furii, ani rozpaczy. Wcale nie mam daleko posuniętego marginesu tolerancji - powiedziałabym nawet, że przeciwnie. Miałam najukochańszą na świecie, ale bardzo wymagającą Mamę i sama jestem także matką, która stawia wysoko poprzeczki /mam nadzieję, ze w oczach własnej progenitury nadal najukochańszą wink/. Syn jest uczciwy w tym co robi, a ja staram się być uczciwa wobec niego /wie np,. że jeśli zapyta o zakup czegoś/kasę na coś to ja potraktuję to serio i powiem mu, czy to możliwe, czy nie, czy np. w moim odczuciu niepotrzebne, chociaz finansowo osiągalne - wtedy jestem otwarta na jego argumenty i jeśli są rozsądne, zakup czasem się dokonuje lub ustalamy jakiś moment, w którym będzie mógł się dokonac i o takim ustaleniu zawsze pamiętam/.
                    A szczytem problemów wychowawczych jest a) zagapianie się i bujanie w świecie fantazji o 6:45 rano z jedną skarpetką powiewającą u stóp /autobus odjeżdża o 7:01/, b) odrobienie przepiękne, bezbłędne i staranne ćwiczeń z ortografii czy innej lektury po czym zapomnienie o spakowaniu zeszytu, c)permanentne zapominanie o tym, że śmieci z kosza na papiery /który stoi u Młodego pod biurkiem i opieka nad onym należy do jego obowiązków/ - że te śmieci nie wyniosą się same. Nie ingeruję, to kosz niecuchnący, więc sobie stoi. Jak jest bardzo pełny i zaczyna pluć zawartością, to Junior wpada w irytację, dochodzi do wniosku, że powinien byl wynieść go wcześniej, wynosi, po czym cały cykl się powtarza tongue_out
                    Ale to samo dziecko potrafi mnie spakować 2 śniadanie do pracy, kiedy w porannym pośpiechu umknie mi ten szczegół, przynosić laury z konkursów nawet takich, w których rywale mają 12 lat, z własnej woli zrobić zakupy, odkurzyć czy wytrzeć brudną podłogę. To ostatnie nigdy nie należało do jego obowiązków, ale czuje się domownikiem pełnoprawnym, więc jak widzi brud, to wyciera. Pod warunkiem, że nie buja akurat w świecie fantazji, patrz punkt 1 tongue_out
                    BTW resztę kasy za zakupy oddaje zawsze co do grosika. Czasem idąc pyta, czy może sobie kupić coś jeszcze albo zasilić pobliską zbiórkę na rzecz bezdomnych zwierząt i trzyma się tego, co powiem.
                    A jeśli chce kupćc coś ponad ustalenia, zabiera swoje kieszonkowe. I tym co kupuje najczęsciej jest... kwiatek dla mnie. Ot tak, "bo cię kocham, mamusiu".
                    Naprawdę są takie dzieci, ba! ja wcale nie uważam, że jest to jakiś nieprawdopodobny ewenement, bo wśród znajomych Jaśka również podobne typy istnieją. Doprawdy nie wiem, skąd przekonanie, że jak ktoś nie żali się na własne dziecko, to kłamie. Jakież trzeba mieć złe doświadczenia z ludźmi, żeby tak myśleć!

                    PS. Nie jest też prawdą, ze zawsze "nasze dzieci są gorsze niż my sami w ich wieku". Bynajmniej. Byłam bezproblemowym dzieckiem, sukcesy w szkole, grzeczna w domu. Mój syn też taki jest. Ale on jest przy tym śmielszy, bardziej sprawny fizycznie i bardziej samodzielny.
                    • zuleyka.z.talgaru Re: 100% 14.04.15, 18:18
                      No dwa chodzące ideały big_grin internetowe.
                      • tusia-mama-jasia Re: 100% 14.04.15, 19:38
                        > No dwa chodzące ideały big_grin internetowe.

                        Bynajmniej, idealne matki nie podnoszą głosu, a idealne dzieci się nie zagapiają.
                        Ale my jesteśmy realni, a nie internetowi, więc mamy prawo tongue_out
                      • landora Re: 100% 15.04.15, 19:46
                        Oczywiście twoim zdaniem grzeczne dziecko to twór nierealny i wymyślny na użytek forum?
                        Nie widzę powodu, aby przedmówczyni nie wierzyć. Ja też byłam grzecznym dzieckiem - bezproblemowym w domu, z bardzo dobrymi wynikami w nauce. I nigdy w życiu nie podebrałam rodzicom pieniędzy - jak potrzebowałam, to prosiłam.
                        • verdana Re: 100% 15.04.15, 21:46
                          Ja też byłam bardzo grzeczna, a pieniądze podbierałam. Dzieci są różne . I nie każde musi być grzeczne.
                          Moja matka zresztą bardzo sie martwiła, że jestem zbyt grzeczna. Mój syn też mnie martwi.
                    • iwoniaw Otóż to. 14.04.15, 18:22
                      Też nie rozumiem, skąd trend do pisania, że "każde dziecko" coś tam. Otóż nie, nie każde. Oraz nie, kradzieże, jawna arogancja i bezczelność ("tulipany? usłyszałam, że mam kupić za to śniadanie") to nie jest żadna norma, ale problem i patologia, którą zaniepokojony rodzic słusznie chce ukrócić.
                      • jagoda2 Re: Otóż to. 14.04.15, 19:06
                        iwoniaw napisała:

                        > Też nie rozumiem, skąd trend do pisania, że "każde dziecko" coś tam. Otóż nie,
                        > nie każde. Oraz nie, kradzieże, jawna arogancja i bezczelność ("tulipany? usłys
                        > załam, że mam kupić za to śniadanie") to nie jest żadna norma, ale problem i
                        > patologia, którą zaniepokojony rodzic słusznie chce ukrócić.


                        Ależ ja nie napisałam, że każde dziecko zachowuje się tak jak powyżej. Te zachowania są naganne, oczywiście, i należałoby się zastanowić, co można zrobić, by dziecko trochę ustawić do pionu. Jak rozumiem, kocianna szuka właśnie rady, opinii i pomocy w tej sprawie, nie krytyki.
                        Uważam jednak, że zbyt szybko i łatwo osądzacie cudze dziecko. I naprawdę nie podoba mi się ta wszechobecna krytyka, która w gruncie rzeczy nic nie wnosi do sprawy i na pewno nie pomaga.
                        Inna sprawa, która zawsze mnie zastanawia na forum: czy w stosunku do zachowań własnych dzieci jesteście równie krytyczne, kategoryczne i "obiektywne"? Czy tylko osądzanie cudzych dzieci i czyjegoś postępowania przychodzi Wam z taką łatwością?
                        • iwoniaw Re: Otóż to. 14.04.15, 21:20
                          No czekaj, ja nie krytykowałam dziecka autorki personalnie, napisałam, co ja bym zrobiła w takim przypadku. O kradzieżach ktoś wyżej napisał, że "każde dziecko" to robi ("podbiera pieniądze") - no więc nie, nie każde. Ja nie kradłam, moje dzieci (przynajmniej na razie) też tego nie robią, nie uważam tego za żadną normę, a za bardzo niepokojący sygnał, na który należy reagować.

                          A krytyka konkretnie dziecka Kocianny personalnie wcale nie jest w tym wątku "wszechobecna", tylko jeden troll-stalker się produkuje w temacie, zresztą słusznie ignorowany - więc bez przesady.
                          • verdana Re: Otóż to. 14.04.15, 21:30
                            Większość dzieci. Nie zawsze tylko rodzice o tym wiedząsmile Wszystkie oczywiście nie. I nie jest to szczególnie niepokojące, póki sa to drobne zabierane rodzicom, niezwrócona reszta, a nie zabieranie kasy obcym osobom. Reagować oczywiście trzeba i to bardzo zdecydowanie. Z tym, zę dziecko ma widzieć nasze szlachetne oburzenie, ale nie ma w przypadku takich sporadycznych zdarzeń powodu, aby drzeć szaty.
                            Mnie o wiele bardziej niepokoi fakt nie liczenia sie z pragnieniami mamy, ale to też swoisty sygnał wieku. I fakt, zę ani ja, ani moje dzieci akurat tego nigdy nie robiliśmy, nie oznacza, ze dzieci , które w tym wieku sa egoistyczne i egocentryczne na takie wyrosną.
                            • triss_merigold6 Re: Otóż to. 14.04.15, 21:56
                              Podpiszę się. Święte oburzenie pro forma wykazać należy, ale egocentryczny impuls jest w zasadzie normą dla wieku i o ile nie zdarza się nagminnie, to nie rwałabym szat.
                    • jagoda2 Re: 100% 14.04.15, 18:33
                      Nie rozumiem, dlaczego aż tak się unosisz.
                      Moje dziecko przejawia podobne "problemy" wynikające w głównej mierze z tzw. nieogarnięcia jak Twoje, ale mnie jednak potrafią tego typu zachowania wyprowadzić z równowagi. Stąd wniosek, że albo ja jestem mało zrównoważona, albo Ty masz wielki spokój w sobie i jednak daleko - wg moich standardów - posuniętą tolerancję w stosunku do swojego dziecka. Może to, co mnie doprowadza do furii albo do rozpaczy, dla Ciebie jest chlebem powszednim i normą wieku rozwojowego - cóż, każdy z nas jest inny, do innych spraw przywiązuje wagę.
                      Nie pisałam nigdzie, że przywłaszczenie cudzych pieniędzy jest ok - bo nie jest, ale nie róbmy od razu z dziecka małej złodziejki. Moje dziecko również jest uczciwe i nie oszukuje, niemniej jednak nie miałabym odwagi powiedzieć, że dziecko kocianny kradnie. Ok, wydała pieniądze mamy nie na to, co powinna, przywłaszczyła je w pewnym sensie, ale od razu nazywać dziecko złodziejką, a sam fakt zakupu czekolady zamiast kwiatów - kradzieżą? Trochę to egzaltowane moim zdaniem, chyba na potrzeby forum. Gdyby Twoje dziecko tak się zachowało, naprawdę nazwałabyś je małym złodziejem, zakup czekolady kradzieżą i zgłosiła sprawę na policję? Naprawdę łatwo jest osądzać innych.
                      • gazeta_mi_placi Re: 100% 14.04.15, 18:38
                        Jednorazowa kradzież dziecka to może nie przestępstwo, ale jako jeden z wielu niefajnych elementów składowych córki Kocianny niestety kolejna oliwa do ognia. I jeszcze reakcja na to, zamiast przeprosin czy tylko wstydu stwierdzenie, że ona usłyszała co innego i kupiła to co uznała za stosowne. I jeszcze gdy faktycznie jej czekolady brakowała, ale ona jest zwyczajnie gruba, non stop się opycha.
                        • jagoda2 Re: 100% 14.04.15, 18:49
                          gazeta_mi_placi napisała:

                          > Jednorazowa kradzież dziecka to może nie przestępstwo, ale jako jeden z wielu n
                          > iefajnych elementów składowych córki Kocianny niestety kolejna oliwa do ognia.

                          Nie wiem, możliwe. Nie znam innych wątków autorki.

                          > I jeszcze reakcja na to, zamiast przeprosin czy tylko wstydu stwierdzenie, że o
                          > na usłyszała co innego i kupiła to co uznała za stosowne.

                          No to jest akurat pokrętne tłumaczenie, w dodatku bezczelne. Coś z rodzaju tych doprowadzających mnie do furii wink

                          I jeszcze gdy faktycz
                          > nie jej czekolady brakowała, ale ona jest zwyczajnie gruba, non stop się opycha
                          > .
                          Skąd wiesz?
                          • gazeta_mi_placi Re: 100% 14.04.15, 18:53
                            Z innych wątków Kocianny.
                          • triss_merigold6 Re: 100% 14.04.15, 19:08
                            Mnie by zdecydowanie bardziej wpieniło pyskowanie tj. te teksty, że coś tam przez matkę i że nie może matka zabrać laptopa niż wydanie kasy na kwiatki na słodycze.
                            • jagoda2 Re: 100% 14.04.15, 19:15
                              triss_merigold6 napisała:

                              > Mnie by zdecydowanie bardziej wpieniło pyskowanie tj. te teksty, że coś tam prz
                              > ez matkę i że nie może matka zabrać laptopa niż wydanie kasy na kwiatki na słod
                              > ycze.

                              Tak, reaguję podobnie na tego typu teksty/zachowania. Odzywki mojej córki doprowadzają mnie czasami do pasji. Najgorsze jest to, że ona zawsze chce mieć ostatnie słowo. Wciąż mam jednak nadzieję, że to kwestia wieku, nie charakteru wink.
                      • tusia-mama-jasia Re: 100% 14.04.15, 19:37
                        > Nie rozumiem, dlaczego aż tak się unosisz.

                        Uogólnienia i stereotypy działają na mnie jak płachta na byka, bo są zazwyczaj rażąco niesprawiedliwe.
                        "wszystkie dzieci tak robią"
                        "wszyscy jedynacy są tacy"
                        "wszyscy...."
                        grrr!

                        > Moje dziecko przejawia podobne "problemy" wynikające w głównej mierze z tzw. ni
                        > eogarnięcia jak Twoje, ale mnie jednak potrafią tego typu zachowania wyprowadzi
                        > ć z równowagi. Stąd wniosek, że albo ja jestem mało zrównoważona, albo Ty masz
                        > wielki spokój w sobie i jednak daleko - wg moich standardów - posuniętą toleran
                        > cję w stosunku do swojego dziecka. Może to, co mnie doprowadza do furii albo do
                        > rozpaczy, dla Ciebie jest chlebem powszednim i normą wieku rozwojowego - cóż,
                        > każdy z nas jest inny, do innych spraw przywiązuje wagę.

                        Wiesz co, tego typu "nieogarnięcie" - zdarzające się, co ważne, od czasu do czasu, powiedzmy kilka razy w miesiącu, a nie codziennie - JEST normą rozwojową. Nie jest niepokojące, zwłaszcza gdy to samo dziecko pozostawione samo sobie np. na kolonii jest po powrocie podsumowane przez wychowawcę, że "fajnie byłoby mieć samych tak ogarniętych uczestników". Czyli umie i to jest ważne. A że się zawiesza, zagapia, jak ma gorszy dzień albo jest zaspane... Bywa, nawet u dorosłych, a co dopiero u dzieci. Nie zasługuje to na naganę, furię ani rozpacz. Co nie zmienia faktu, ze gdy się dzieje - podnoszę głos, jak wyraźnie napisałam, czyli tolerancja moja się kończy. Ale między granicą tolerancji a rozpaczą jest jeszcze wszechświat emocji. Skoro już o egzaltacji mowa, to rozpacz matki z powodu dziecka bujającego w obłokach przy porannym ubieraniu jest nieco... przesadna, nie sądzisz? wink

                        > Nie pisałam nigdzie, że przywłaszczenie cudzych pieniędzy jest ok - bo nie jest
                        > , ale nie róbmy od razu z dziecka małej złodziejki. Moje dziecko również jest u
                        > czciwe i nie oszukuje, niemniej jednak nie miałabym odwagi powiedzieć, że dziec
                        > ko kocianny kradnie. Ok, wydała pieniądze mamy nie na to, co powinna, przywłasz
                        > czyła je w pewnym sensie, ale od razu nazywać dziecko złodziejką, a sam fakt za
                        > kupu czekolady zamiast kwiatów - kradzieżą? Trochę to egzaltowane moim zdaniem,
                        > chyba na potrzeby forum. Gdyby Twoje dziecko tak się zachowało, naprawdę nazwa
                        > łabyś je małym złodziejem, zakup czekolady kradzieżą i zgłosiła sprawę na polic
                        > ję? Naprawdę łatwo jest osądzać innych.

                        Nie, nie napisałam, że dziecko kocianny jest złodziejką - odniosłam się w jednym poście do kilku innych wypowiedzi nie precyzując cytatów i może stąd nieporozumienie. Mial być skrót myślowy, ale nie wyszło wink
                        Chodziło mi o to, co napisał ktoś wyżej - że każde dziecko, każdy z nas w dzieciństwie podbierał rodzicom kasę. "Podbieranie kasy" to jest eufemizm, niestety taki czyn jest kradzieżą, o ile mały winowajca jest już w wieku, w którym zdaje sobie sprawę, ze tak nie wolno /nie mówimy o 2-latku/.
                        Tak, nazwałabym to kradzieżą, niezależnie od tego, kto by to zrobił.
                        Czy nazwałabym złodziejem? Nie, nawet obcego dziecka przy pierwszym takim incydencie nie nazwałabym złodziejem, a co dopiero własnego. Dociekałabym przyczyn - nawet w przypadku obcego, a co dopiero własnego. Jeśli rzeczy dotyczy dziecka, to ono nie jest złodziejem, ono jest w jakiś sposób skrzywdzone, np. nieudolnym wychowaniem i dlatego popełniło kradzież, być może nawet nie zdając sobie sprawy, czy też nie zastanawiając się nad tym, że tak należy ten czyn zakwalifikować.
                        Czy zgłosiłabym na policję? Nie, oczywiście, że nie. Ale uświadomiłabym dziecku, jak poważny jest to czyn, a nie szukała eufemizmów. Brutalne słowo czasem może otworzyć oczy. Tak myślę, nie wiem, szczerze mówiąc, jakbym się zachowała, nie musiałam i mam nadzieję, że nie będę musiała nigdy się nad tym zastanawiać.
                    • mama303 Re: 100% 14.04.15, 21:14
                      normalnie ideał chodzący i jaki skromny wink
                      A wiesz że ja byłam takim dzieckiem zbliżonym do ideału a moja siostra wręcz przeciwnie. Ci sami rodzice, te same zasady wychowania.....ludzie są różni, dzieci też.Co ciekawe moja córka poszła bardziej w ciocię a siostrzeniec we mnie.
                  • 3-mamuska Re: 100% 14.04.15, 23:40

                    > Sorry, ale jakoś nie mogę w to uwierzyć. Albo masz skrajnie daleko posunięty ma
                    > rgines tolerancji dla zachowań swoich dzieci - dla mnie prawdopodobnie nieosiąg
                    > alny, albo nie piszesz prawdy.

                    Po pierwsze jestem osoba dorosła i umiem sobie radzić z emocjami, wiec histeri nie ma w moim wykonaniu.
                    Nie wiem co dziecko musiałoby zrobic żebym wpadła w rozpacz czy histerie.
                    Dzieci moje zachowuja sie po prostu normalnie.

                    Moze zachowanie 2/3 lata jest denerwujące ale taki kolej rzeczy, i nie miałam powidu zeby histeryzować.

                    Raz sie popłakałam ,ale to dlatego ze dziecko mi sie zgubiło. 20 miesieczny autystyczny chłopiec. Po prostu ze zmartwienia.

                    Fakt czasem zachowuja sie denerwująco, ale nie tak żebym musiała płakać/histeryzować czy wściekać sie jak wariat.
                    • my19 Re: 100% 11.05.15, 19:49
                      Nie przejmuj się.
                      Nawet jeżeli "zachowujesz się denerwująco" - i tak masz rację.
                      Przeczytaj książkę: "Rodzina Kauffmanów" (chyba, że już ją czytałaś).
                      Litera wspaniała.
                      Rodzice dziecka autystycznego opisują początki autyzmu od wczesnej diagnozy i koleje przebiegu terapii, zaangażowanie rodziny i przyjaciół.
                      Baaardzo polecam.
    • camel_3d o tu pomocny link 14.04.15, 17:09
      LINK DO SPOSOBOW KARANIA
    • joa66 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 19:23
      kocianna, Ty może pamiętasz, że ja mam ogromną słabośc do Twojej córki smile ale naprawdę staram się być obiektywna.

      Zanim zaczęłabym zastanawiać się nad karami, pomyślałabym głęboko nad przyczynami. A te przyczyny to nie jest moim zdaniem "rozpuszczenie" , tylko odreagowywanie sytuacji, w której żyje. Przepraszam, ale z Twoich postów wynika, że to ogromny chaos, zwłaszcza emocjonalny i to od lat. Wydaje mi się też (być może się mylę) że stosujesz wobec niej zasady "uniwersalne" , dla każdego czyli dla nikogo. Może warto się wsłuchać w pozawerbalne, niebezpośrednie komunikaty, które przesyła Ci dziecko?
      • triss_merigold6 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 19:27
        Po prostu to dziecko stara się od dawna wejść w jakąś dorosłą rolę. Ojca tam nie ma, a jeśli jest to bez znaczenia, matka się miota i jest zapracowana, dziadkowie ustępują.
        • joa66 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 19:51
          Po prostu to dziecko stara się od dawna wejść w jakąś dorosłą rolę

          Też tak czasami myślę, z naciskiem na "jakąś" - bo nawet to nie jest jasne. Podejrzewam też , że dziewczynka po prostu bierze to co może dostać , skoro - być może - nie może dostać tego czego potrzebuje. Coś na zasadzie "domu nie ma, czasu nie ma, to niech przynajmniej będzie wygodnie i przyjemnie". Albo "zauważ mnie"?

          Naprawdę robienie nawet najwymyślniejszych kanapek nie świadczy o tym, że dziecko jest wysłuchane. I mamy sytuację patową - rodzic, który naprawdę się "poświęca" (wierzę, bo robienie kanapeczek i bieganie ze strojem galowym jest upierdliwe) i dziecko, które czuje, że nikt go nie wysłuchuje.
          • verdana Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 21:22
            Czy to nie Kocianny dziecko zaliczało trzy szkoły?
            Wszystko to, co robi jej córka jest może dowodem, ze nie jest dzieckiem idealnym, ale do patologii tu bardzo daleko. Co roku pytałam studentów, kto jako dziecko podbierał kasę rodzicom czy rodzeństwu. Cóż, bardzo mało osób nie kręciło sie na krześle, nie patrzało w sufit - i mówiło "nie, ja nie". Zwykle ze 3-4 osoby na grupę...
            Być może - o ile nie pomyliłam osób, co robię często - to dziecko ma po prostu za dużo zajęć. Jesli chodzi do szkoły zwykłej, muzycznej , na basen - to trudno sie dziwić, ze jest nieogarnięte. I nie ma ochoty na codzienne zmywanie.
            • triss_merigold6 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 21:28
              To dziecko 2 razy zmieniało całe środowisko - raz jadąc do Moskwy i drugi raz po powrocie. Już samo to jest potężnym szokiem kulturowym. Dwa - nieobecny praktycznie ojciec, teraz wprawdzie fizycznie obecny ale bezużyteczny i bez autorytetu.

              Tu nie chodzi o zapominanie, bo mnostwo 10-11-latków zapominałob od czasu do czasu o tych strojach, lekcjach i innych szkolnych wymogach. Rodzic nie powinien wymagać cudów tylko przypominać i sprawdzać, wcale nie musi odrabiać lekcji za dziecko czy grzebać w plecaku.

              Co do liczby i natężenia dodatkowych zajęć, to też kiedyś sporo osób Kociannie pisało, że gorączkowa aktywność jej córki to forma ucieczki, tuszowania czegoś i że to rodzic decyduje na co i kiedy dzieciak uczęszcza. Jeśli rodzic uzna, że X+Y+Z+M to za dużo, to ma powiedzieć stop, i mimo jęków i ryków zabronić.
              • verdana Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 21:32
                Otóż to - ze wszystkim sie zgadzam. I moze w tym kontekście reakcje dziadków są zrozumiałe.
                • verdana Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 21:42
                  I jeszcze jedno. Ja byłam dosyć konsekwentna w karaniu dzieci. Ani razu kara nie pomogła. Owszem, pomogło raz i to definitywnie, zaprzestanie karania.
                  Jestem teraz zwolenniczką dezaprobaty, oburzenia, pokazywania dziecku niezadowolenia czy nawet smutku, ale klasyczne kary niestety, zwyczajnie nie działają.
                  • triss_merigold6 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 21:49
                    O qrde, czasem trzeba zwyczajnie zabronić. Nie wolno i już, nie interesują mnie drogie dziecko twoje argumenty, nie wolno zabierać elektroniki do łazienki, koniec dyskusji, wyjdź i oddaj laptopa natychmiast jeśli masz z tym jakiś problem.
                    • verdana Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 22:04
                      Tak, w dodatku to jest dla dziecka znacznie łatwiejsze, niż kary.
                      Tylko uwag - nie należy przesadzać. Ja raz zabroniłam 14-latkowi korzystania przez miesiąc z komputera, z powodu jużniepamiętamjakiego. Po miesiącu przekonałam się, że mieć komputer tylko dla siebie samej jest piękne. Efektem kary był zakup komputera dla dziecięcia - w życiu mu się zakaz tak nie opłacał. O mało nie umarł ze śmiechu.
                      W ogóle uwazam,że 10-latek nie powinien mieć własnego komputera, tylko korzystać z komutera i telewizora rodziny, za kazdym razem pytając o pozwolenie.
                      • triss_merigold6 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 22:09
                        Dobra, 14-latek gimnazjalista, to nie 11-latka z podstawówki.
                        W ogóle uwazam,że 10-latek nie powinien mieć własnego komputera, tylko korzysta
                        > ć z komutera i telewizora rodziny, za kazdym razem pytając o pozwolenie
                        .- zgadzam się.
                  • iwoniaw Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 21:50
                    A z tym ja się z kolei zgodzę; wszak żeby kara podziałała, musiałaby być na tyle drastyczna, żeby porządnie przestraszyć/sterroryzować dziecko, czego normalny rodzic raczej nie chce i będzie się wzdragał. Manipulacja psychiczna jest łatwiejsza i nie niszczy aż tak samopoczucia karzącego rodzica wink

                    Co nie zmienia faktu, że to kolejny wątek na temat tego samego dziecka, kolejny raz wiele osób napisało tu mnóstwo dobrych rad, pytanie czy autorka wątku w ogóle przyjmuje do wiadomości opcję, że choć część wypowiadających się może mieć rację...
                  • gazeta_mi_placi Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 15.04.15, 06:30
                    W przypadku Twoich dzieci.
                • triss_merigold6 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 21:47
                  Zrozumiałe być może są, co nie znaczy że w tej konkretnej sytuacji można dziadkom pozwalać.

                  Ten dzieciak nie ma oparcia w dorosłych i kwestionowanie zaleceń/wymogów matki przez dziadków (nawet w dobrej wierze) robi małej jeszcze większą kaszę w głowie.

                  Dziewczynka powinna być teraz bardzo spokojnie i konsekwentnie prowadzona - z ograniczeniem liczny zajęć dodatkowych na rzecz aktywności w domu, z traktowaniem stosownie do młodego wieku, bez wymagania perfekcjonizmu, z uczeniem że rola i miejsce dziecka są inne niż dorosłych.
                  Powiedziałabym wręcz, że aby przywrócić odpowiednie proporcje zasadne byłoby wskazanie dziecku, że zmywanie w domu/inne czynności na polecenie matki jest ważniejsze niż basen czy szkoła muzyczna.
                  • iwoniaw Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 21:53
                    Dokładnie tak uważam

                    CytatDziewczynka powinna być teraz bardzo spokojnie i konsekwentnie prowadzona - z o
                    > graniczeniem liczny zajęć dodatkowych na rzecz aktywności w domu, z traktowanie
                    > m stosownie do młodego wieku, bez wymagania perfekcjonizmu, z uczeniem że rola
                    > i miejsce dziecka są inne niż dorosłych.
                    > Powiedziałabym wręcz, że aby przywrócić odpowiednie proporcje zasadne byłoby ws
                    > kazanie dziecku, że zmywanie w domu/inne czynności na polecenie matki jest ważn
                    > iejsze niż basen czy szkoła muzyczna.


                    Niestety, z jakiegoś powodu dziecko uważa (zapewne nie bez racji), że pasek na świadectwie ma (dla matki) priorytet przed kulturalnym zachowaniem wobec rodziców i wypełnianiem (nielicznych) obowiązków domowych - i rozgrywa matkę jak chce.
                    • verdana Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 22:06
                      Ja zaczynam się zastanawiać, czy przy takim obciążeniu obowiązki domowe nie sa tzw "gwoździem do trumny". Jak dziecko zasuwa cały dzień, to ja bym jednak nie kazała mu zmywać... Co nie znaczy,że nie zgadzam sie tu z Triss w 100%.
    • kocianna Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 22:07
      O rany, ale się wątek do popcornu zrobił...
      Ja na forum się pojawiam z moim dzieckiem, kiedy mnie coś zdziwi.

      Przez większość czasu Młoda zachowuje się jak dorosła. Totalnie odpowiedzialnie. Nawet zainteresowania ma jakieś takie mało dziecięce. Przez większość jej życia nie musiałam jej karać (poza naturalnymi konsekwencjami typu rozlałaś - wytrzyj). Bywały okresy spektakularnych buntów i dosłownych załamań psychicznych. Szukałam psychologów dla niej - nie znalazłam. Znalazłam dla siebie. Chyba podziałało, bo moje dziecko zaczyna zachowywać się jak dziecko - to dla mnie trochę szok, chociaż mnie to cieszy. Cieszy, ale dziecko, w odróżnieniu od dorosłego, trzeba wychowywać... więc porównuję różne modele wychowawcze, m.in. z pomocą forum.

      Dla zaniepokojonych: Młoda chodzi do przyjaznej szkoły na jedną zmianę, zrezygnowała ze szkoły muzycznej, ma 2,5 godz. zajęć dodatkowych w tygodniu. Z laptopa może korzystać przez godzinę dziennie, najczęściej - mimo zakazu, więc pod moją nieobecność - ogląda ulubiony serial w pachnącej kąpieli, laptop stoi wtedy na pralce.
      • verdana Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 22:10
        To w takim razie - w czym problem?
        Bo dla mnie problem jednak byłby, w odpowiedziach Młodej. I w niekupieniu tulipanów. Bo zalanie klawiatury to dla mnie w ogóle drobiazg, typowy dla wieku.
        • kocianna Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 22:18
          Tak, te odzywki są problemem. Bo ona zaczęła się zachowywać jak dziecko, ale pyskuje jak dorosła. Myślę, że dam sobie z tym radę.
          A laptopa ma, bo ja również zobaczyłam, jak to cudownie mieć komputer tylko dla siebie...
          • 3-mamuska Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 23:58
            Moze nie dyskutuj z nia za duzo.
            Jesli próbuje prowadzić glupia dyskusje.

            Np. Przez ciebie nie bedzie miała paska, uczysz sie dla siebie dziecko nie dławię ani paska, zeby nie byc głupia. Koniec... Choćby jezyk siedział,

            Moj laptop ok, ale za internet płace ja i za prąd ... Masz cos jeszcze do powiedzenia. Koniec.
            • gazeta_mi_placi Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 15.04.15, 06:24
              O właśnie, można tak ustawić żeby jej laptop nie miał sygnału internetowego z domu (no chyba, że w okolicy jest jakiś niezabezpieczony, ale wtedy chodzi tak wolno, że nie ma sensu).
          • ewa_mama_jasia Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 15.04.15, 11:32
            Bo ona zaczęła się zachowywać jak dziecko, ale pyskuje jak dorosła.

            A to nie jest jeden z elementów dojrzewania?
            • gazeta_mi_placi Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 15.04.15, 13:39
              To znaczy, że jej córka dojrzewa o 6 roku życia.
          • my19 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 15.04.15, 19:15
            Byłoby dobrze, gdybyś zaczęła stosować metody behawioralne, tzn. kar i nagród.
            Te dwie rzeczy należy rozgraniczyć.
            Ustalić gradację, np.:
            - jeśli nie dotrzymałaś umowy, typu kupienie cukierków zamiast tulipanów, potrącam ci z kieszonkowego 10 zł.
            - po raz kolejny zalałaś laptopa, nie dostaniesz następnego;
            ale także nagradzać:
            - pozmywałaś naczynia bez przypominania, możesz skorzystać z laptopa lub otrzymujesz dodatkowe kieszonkowe;
            Metody behawioralne są bardzo skuteczne, należy przy tym pamiętać, że nasza reakcja musi być natychmiastowa, tzn. w danym momencie nagradzasz lub karcisz dziecko. Nie należy wracać do tego, co było po dłuższym czasie. Liczy się DANY moment. Jeśli wrócimy do tematu po dłuższym czasie, spowodujemy chaos i bałagan w głowie dziecka.
        • 3-mamuska Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 23:55
          To w takim razie - w czym problem?
          Bo dla mnie problem jednak byłby, w odpowiedziach Młodej. I w niekupieniu tulipanów. Bo zalanie klawiatury to dla mnie w ogóle drobiazg, typowy dla wieku.

          Moze 1/2 razy zalanie klawiatury nie byłby problemem ale juz wiecej razy juz jest.
          Dziecko nie uczy sie na błędach.
          • verdana Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 15.04.15, 19:41
            Albo bardziej dziecku zależy na oglądaniu filmów w wannie, niż na uczeniu się na błędach.
      • triss_merigold6 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 22:12
        To niedobrze, bo dziecko nie powinno zachowywać się odpowiedzialnie jak dorosły. To może cieszyć i w sumie jest szalenie wygodne dla rodzica, ale obciążajace dla małolata.

        Jak wychodzisz to chowaj tego laptopa po prostu, oddajesz po swoim powrocie i wtedy może korzystać. Może to prymitywne rozwiązanie, ale oszczędzisz dziecku walki z pokusą i świadomości że łamie zakaz.
        • kocianna Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 22:15
          Dlatego też szukałam profesjonalnej pomocy - bo moja małolata ewidentnie nie wytrzymywała tej odpowiedzialności...
      • kocianna Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 14.04.15, 22:13
        A... i ona uwielbia zmywać. Może nie w ramach obowiązku, ale uwielbia, a ja nie znoszę. Więc ja np. ścielę jej łóżko albo osobiście wkładam jej ciuchy do szuflad po praniu, czego ona z kolei nie cierpi, a ona zmywa - taka była umowa. Tylko codzienne zmywanie przestało ją jakoś fascynować.
        • 3-mamuska Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 15.04.15, 00:06
          No bardzo fajnie wybierać to co kto woli.
          Jednak fajne zmywanie było dopóki nie stało sie obowiązkiem.
          Moze lepiej zrobic wymianę, 1-2 dni ona 1-2 dni ty.
          Po pierwsze ulubiona czynność nie znudzi sie tak szybko, po drugie doceni zmywanie skoro nie nie nawidzi scielic łóżka.

          Zreszta ja uważam ze scielic łóżko powinno sie nauczyc zaraz po wstaniu z lozka.
          Zmyc mozna talerzyk i kubek po śniadaniu bezpośrednio. Moze lepiej kazdy sprząta po sobie.
          Większe odkurzanie smieci , mycie łazienki czy podłogi to wymiennie.
          Nie wiem czy taki podział obowiązków jak wasz ,nie jest zbyt bardzo dorosły.
          • zuleyka.z.talgaru Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 15.04.15, 10:43
            I koniecznie wypastowane buty powinny czkeać pod łózkiem. A jak nie to 50 pompek.
        • afro.ninja Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 15.04.15, 10:41
          Ciekawe kogo na tym swiecie fascynuje codzienne zmywanie garow?

          Co do pyskowania, pyskuje calkiem normalnie, nie widze w tym nic doroslego, ani dojrzalego. Dzieciak troche sie leni, lubi slodkie, matke bierze pod wlos, raczej nic zaskakujacego. No moze tylko, ze wysylasz dziecko po tulipany, a ona za te kase kupuje sobie slodkie, faktycznie, to nie jest nic milego... Jednak odpowiedz, ze nie doslyszala, jest takze bardzo dziecieca.
        • olga727 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 15.04.15, 13:12
          kocianna napisała:

          > A... i ona uwielbia zmywać. Może nie w ramach obowiązku, ale uwielbia, a ja nie
          > znoszę. Więc ja np. ścielę jej łóżko albo osobiście wkładam jej ciuchy do szuf
          > lad po praniu, czego ona z kolei nie cierpi, a ona zmywa - taka była umowa. Tyl
          > ko codzienne zmywanie przestało ją jakoś fascynować.

          To kup zmywarkę,łatwiej załadować i włączyć maszynę niż stać nad stertą brudnych talerzy i garów. U nas jest problem z rozładunkiem tejże maszyny. tongue_out Dziewczyny robią to na spółkę,a ja ładuję brudne do mycia i włączam- tylko u nas są 4 komplety naczyń.
      • jakw Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 25.04.15, 13:37
        Nie możesz jej po prostu włączyć jakiejś kontroli rodzicielskiej na tym laptopie? Tak, żeby nie korzystała z niego gdy ciebie nie ma.
    • froshka66 do kocianny: zbiorczo :) 15.04.15, 00:25
      1.Zamiast bukietu tulipanów z Lidla, na które dziecię otrzymało dychę i na którym mi zależało, są papierki po czekoladach.

      Potrącam 10 PLN z kieszonkowego.

      "No bo, mamusiuniu, ja nie usłyszałam, że mam kupić tulipany. Ja usłyszałam, że mam kupić sobie drugie śniadanie do szkoły. Naprawdę!"

      Nie mam pojęcia jak na takie oczywiste kłamstwo bym zareagowała…. Najprawdopodobniej by mnie rozniosło…

      2.W zlewie piętrzy się góra naczyń, z kosza wysypują się śmieci (umowa: ja sprzątam i ścielę łóżka, ona zmywa i wynosi śmieci). Przypominajki były.

      O dowolnej porze dni i nocy ze średnią awantura wyrywam z łózka / od filmu / koleżanki do NATYCHMIASTOWEGO wykonania pracy.
      I grzecznie tłumacze ; miałaś czasu tyle i tyle, teraz czasu już nie masz bo TERAZ ma być czysto. Nie widzę możliwości odmowy wykonania polecenia.

      - Ale dlaczego każesz jej zmywać? Śmieci? Sama? Wymyśl jej jakieś inne obowiązki. A w ogóle to dziecko w tym wieku powinno się tylko uczyć.

      Nie będziemy dyskutować na temat mojego sposobu wychowywani dziecka. Mieliście swoje dziecko i wychowywaliście jak uważaliście najlepiej .Ja robię tez jak uważam najlepiej temat uważam za zamknięty.

      3.- Trzecia klawiatura w tym roku zalana, mimo wyraźnego zakazu korzystania z laptopa w łazience.
      Brak nowej klawiatury, chyba, że sobie sama uskłada.

      "To mój laptop, nie masz prawa mi go zabierać. – oczywiście bym nie zabierała, wiec argument nieistniejący.
      A klawiaturę kupi mi dziadek!"
      Nie kupi bo to ja ciebie wychowuje i decyduje co i kto może ci dać w prezencie. Jak będzie wielka awantura, to gwarantuje, ze z dziadkami nie będzie żadnych kontaktów, ale od decydowania o tym czy dostaniesz od niego nowa klawiaturę i wychowania jestem ja a nie dziadek.

      4. W poniedziałek rano okazuje się, że lekcje są nieodrobione, mimo kilkukrotnych monitów przez weekend.
      Olewam

      "A innym dzieciom to mamy pomagają odrabiać lekcje!
      Może inne pomagają, a ja uważam, że dla ciebie jest najlepiej , jak pilnujesz tego sama.

      "To przez ciebie nie będę miała czerwonego paska!".
      Jestem odmiennego zdania. To ty jesteś odpowiedzialna za swoje świadectwo. Moje świadectwa, za które ja byłam odpowiedzialna leża w szafie.

      5. Mundurek harcerski po zbiórce odnalazłam po trzech dniach, w towarzystwie mokrego stroju kąpielowego, ręcznika i mydła, które się otworzyło
      Olewam, nakazuje włożyć do pralki i nastawić pranie.

      - No wiesz, to ty jesteś matką, powinnaś dopilnować, żeby dziecko powiesiło mundurek.
      Jestem odmiennego zdania.
      Nie będziemy dyskutować na temat tego co należy do moich obowiązków jako matki.
      • morekac Re: do kocianny: zbiorczo :) 15.04.15, 06:59
        Nie będziemy dyskutować na temat mojego sposobu wychowywani dziecka. Mieliście
        > swoje dziecko i wychowywaliście jak uważaliście najlepiej .

        W dodatku chyba wychowywali tak samo.Też Kocianna była uciśniona, znęcano się nad nią i prześladowano za niewinność. 😄
      • tijgertje Re: do kocianny: zbiorczo :) 15.04.15, 08:56
        froshka66 napisała:

        "No bo, mamusiuniu, ja nie usłyszałam, że mam kupić tulipany. Ja usłyszałam, że
        > mam kupić sobie drugie śniadanie do szkoły. Naprawdę!"
        >
        > Nie mam pojęcia jak na takie oczywiste kłamstwo bym zareagowała…. Najpraw
        > dopodobniej by mnie rozniosło…

        Pozyczyc Ci mojego 11-latka? Dziecie bywa tak rozkojarzone, ze stoje tuz przed nim, wyraznie cos mowie, on patrzy na mnie, ale z deka jakby mnie nie widzial, jak kaze powtorzyc, to slysze czasem teksty iscie z kosmosu big_grin Ale dziecie sie uczy, bo teraz, jak upomne pytaniem "co ja wlasnie do ciebie mowilam?", to przezornie pyta: "a czy moglabys jeszcze jeden jedyny raz powtorzyc? Proooszeeee" big_grin Wtedy przynajmniej wiem, ze faktycznie uslyszy. W zasadzie prawie zawsze sprawdzam, czy to co mowie faktycznie dotarlo, bo bywa to istna loteria.
    • koza_w_rajtuzach Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 15.04.15, 06:30
      > - Zamiast bukietu tulipanów z Lidla, na które dziecię otrzymało dychę i na któr
      > ym mi zależało, są papierki po czekoladach.

      No taki trochę egoizm z Twojego dziecka wyszedł... wink Mnie zastanawia czemu nie poprosiła o dodatkowe pieniądze na coś słodkiego dla siebie. Nie wyciągałabym konsekwencji, po prostu bym pogadała i tyle.

      > - W poniedziałek rano okazuje się, że lekcje są nieodrobione, mimo kilkukrotnyc
      > h monitów przez weekend.

      Trzecioklasistce chyba bym jeszcze lekcje sprawdzała.

      Myślę, że trzeba dużo rozmawiać, tłumaczyć i tyle.
      • an.16 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 15.04.15, 11:44
        Jakiej trzecioklasistce, przeciez dziewczyna ma 10 lat. To juz a to 4 albo 5 klasa. Myslałam, ze lekcje sprawdz sie w 1 klasie i, wybiórczo, w 2. A okazuje sie że nawet 10 latce? To dopiero byłoby upupianie...
        • olga727 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 15.04.15, 13:25
          an.16 napisała: A okazuje sie że nawet 10 latce? To dopiero byłoby upupianie...

          Jeśli dzieciak nie myśli o swoich lekcjach i zadaniach domowych(co za tym idzie późniejszych problemach w szkole z tym związanych),to trzeba kontrolować. Nawet upupiając 10-o latka. sad
          Zwłaszcza,gdy tenże 10-o latek ma ambicje na "czerwony pasek" na świadectwie.
          • 3-mamuska Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 15.04.15, 20:06
            U mnie sie jeszcze sprawdza.
            Mowie synu zmywarka- on ok za chwile, ok synu jaka chwile? i tu pada 10-30 minut.
            Ok.

            Po tym czasie nie muszę przypominać samo idzie, lub wystrczy ,ze zawołam dziecko i ono uz wie o co chodzi.

            To samo kiedy robicie lekcje? Tu pada za ... I wtedy jest bez problemu.
            • olga727 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 15.04.15, 20:36
              U nas dziewczyny odrabiają lekcje,jakieś 30 min. od przyjścia do domu. Same bez wielokrotnego przypominania -nawet pierwszoklasistka.
        • koza_w_rajtuzach Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 17.04.15, 06:27
          > Jakiej trzecioklasistce, przeciez dziewczyna ma 10 lat. To juz a to 4 albo 5 kl
          > asa

          Moja ma 9 i chodzi do drugiej klasy. Poszła normalnie do szkoły, jako 7-latka.
          Jeśli dziecko nie odrabia lekcji, to lepiej jednak sprawdzić.
        • jakw Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 25.04.15, 13:01
          an.16 napisała:

          > Jakiej trzecioklasistce, przeciez dziewczyna ma 10 lat. To juz a to 4 albo 5 kl
          > asa. Myslałam, ze lekcje sprawdz sie w 1 klasie i, wybiórczo, w 2. A okazuje si
          > e że nawet 10 latce? To dopiero byłoby upupianie...
          Nie sprawdza się jak dziecię zasadniczo odrabia. A jeśli dziecko odrabia losowo albo nie odrabia w ogóle to pewnie się sprawdza...
    • valtho Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 16.04.15, 08:47
      -wysłałabym po raz drugi do Lidla z pieniędzmi z kieszonkowego, z komentarzem, żeby sobie żartów nie robiła. Mam 10 latkę i akurat takiej akcji nigdy nie było, ale kłamanie w "żywe oczy" i manipulacje zdarzają się dość często, na ogół jeszcze zakończone histerią pt "jak mogę jej nie wierzyć". Żadne tłumaczenia nie pomagają, najlepiej sprawdza się roześmianie i prośba, żeby przestała żartować.
      -naczynia, druga przypominajka oznacza, że dziecko zabiera się do zmywania natychmiast. Na ogół przy pierwszej przypominajce dziecko negocjuje "za 5 minu", wtedy nastawiam minutnik, żeby uniknąć dyskusji czy 5 minut minęło.
      -nie korzysta z żadnych urządzeń elektronicznych w łazience, unikam takich sytuacji, które "wróżą" kłopoty
      - lekcje - idzie z nieodrbionymi do szkoły, nie przejmuje się komentarzem, że to moja wina. Moja 10 latka szkołę ogarnia jakimś cudem bez problemów, pamięta o pracach domowych etc.
      -mundurek - nie robię afery - pokazuje efekty i mówię, że musi pamiętać o takich rzeczach.

      Moja 10 latka nagminnie gubi rzeczy, ciągle czegoś szuka (oprócz zeszytów). Zaczęłam zabierać pieniądze ze skarbonki i trochę pomogło. Wcześniej wracała ze szkoły np w stroju z w-f, bo zapomniała sie przebrać, a gdzie ubranie "nie wiadomo". Moim zdaniem jest to kwestia charakteru, a nie wychowania - niecałe 2 lata młodszy syn nie gubi praktycznie nic.
      • olga727 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 16.04.15, 10:31
        Wcześniej wracała ze szkoły np w stroju z w-f, bo zapomniała sie przebrać, a gdzie ubranie "nie wiadomo".
        Kiedy tak zrobiła:latem czy zimą i nie zmarzła ? Nieźle zakręcona wink
        • valtho Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 16.04.15, 11:13
          Kurtkę/płaszczyk pamiętała, ale żeby przebrać się po w-f to już nie bardzo.
    • zuzia_pl Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 16.04.15, 23:13
      Obecnie dzieci są bardzo rozpuszczone, zbyt wiele mają za darmo i nie potrafią tego co mają docenić. Jednak moim zdaniem to nie wina dzieci, ale nas dorosłych. Na Twoim miejscu ustaliłabym nowe zasady i ściśle ich przestrzegała. Nie wyobrażam sobie takiego zachowania moich dzieci w wieku 10 lat.
      • 3-mamuska Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 17.04.15, 00:51
        Mnie najbardziej przeraża ze dzieci chca przerzucić odpowiedzialność za swoje błędy na rodzica/kolezanke/rodzeństwo.

        Z moich obserwacji wynika, ze z takich dzieci wyrastają nieciekawe osobniki dorosłe, wszyscy sa winny ale nie "on" ktore zawsze miały pod górkę, a to nauczyciel sie uwziął, a to pracodawca, a to ktos napewno doniósł i powiedział nie prawdę.
        Zamiast uczyć sie i poprawiać własne błędy.
      • morekac Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 17.04.15, 05:07
        Nie wyobrażam sobie takiego zachowania moich dzieci w wieku 10 lat.

        A twoje dziecko ma już więcej niż 10 lat? 😉
        Bo u mnie, po dwóch całkiem grzecznych dziewczynkach, takie jazdy nie budzą osłupienia. Zdarza się i nie trzeba nadwyrężać sobie wyobraźni.

        -------------------------------------------------------------
        "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
        • agni71 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 17.04.15, 08:52
          stawiam na to, że ma przedszkolaka wink
        • verdana Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 17.04.15, 08:53
          Pamiętam dzieci z mojego dzieciństwa. Czyli sprzed ok. 50 lat. Takie same były. Podobnie jak dzieci sprzed 100, 200 i 1000. Poczytałam sobie podręczniki i poradniki z ostatnich 250 lat. NIC się w dzieciach nie zmienia, jesi chodzi o zachowanie. Zmieniać sie mogą maniery, bo to jest wymóg epoki.
    • gazeta_mi_placi Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 17.04.15, 10:30
      Kocianną jak jesteś jeszcze nie bardzo stara strzel sobie drugie dziecko, Ty odetchniesz (może przynajmniej drugie dziecko okaże się fajne), a i Twoja bachorka gdy zobaczy (co naturalne w rodzinach innych niż jedynak) że nie jest pępkiem świata może się ogarnie.
      • my19 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 17.04.15, 15:17
        Kocianna, warto byłoby, gdybyś udała się z córką do Poradni Psychologiczno- Pedagogicznej.
        W szkołach też jest udzielana tego rodzaju pomoc.
        • kocianna Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 17.04.15, 16:15
          Rotfl.
          A myślisz, że mnie tam nie było/nie ma? Młoda jest pod opieką psychologiczno-pedagogiczno-psychiatryczną od 6 roku życia, z wielu różnych powodów, których tylko echa docierają ode mnie na forum. Jakość tej opieki to już zupełnie inna sprawa...

          Wydaje mi się jednak, że problem pt. "moje dziecko nie pozmywało po obiedzie" nie kwalifikuje się jeszcze do pomocy specjalisty.
          • morekac Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 17.04.15, 16:29
            Wydaje mi się jednak, że problem pt. "moje dziecko nie pozmywało po obiedzie" nie kwalifikuje się jeszcze do pomocy specjalisty.

            Kwalifikuje się do kupienia psa, który będzie te talerze ochoczo wylizywał. wink
          • my19 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 18.04.15, 11:20
            No właśnie, jaka jest jakość tej opieki psychologiczno-pedagogicznej?
            Czy jesteś cały czas pod opieką jednej poradni?
          • gazeta_mi_placi Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 18.04.15, 18:59
            A jaka jest diagnoza?
            • morekac Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 18.04.15, 21:16
              Moim zdaniem diagnoza może nie mieć nic do rzeczy, ewentualnie brzmi "dziesięciolatka" . Moja młodsza, nigdy nie nadająca się pod opiekę poradni pedagogicznej, w wieku lat 9-10 dokonała kilku wyczynów podobnego typu, co córka Kocianny. Na zbiórki harcerskie wprawdzie nie chodziła, ale notorycznie zapominała o suszeniu rzeczy basenowych. Nigdy nie miała nic zadane - i dosyć często nie odrabiała lekcji, ze szczególnym uwzględnieniem matematyki. Ścielenie łóżka, sprzątanie po sobie czy inne obowiązki domowe? Zapędzanie do nich gwarantowało lament uciśnionego Kopciuszka. I owszem, dokonała też defraudacji - mianowicie pieniądze przeznaczone na szkolne obiady przeznaczyła na słodycze i inne duperele (skąd mogłam wiedzieć, że miałam zapłacić za obiady? ).A 6 lat później - w miarę ogsrnięta, w miarę sprzątająca, tylko lament jej się czasem włączy.
              • my19 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 19.04.15, 17:05
                "suszenie rzeczy basenowych" nie jest powodem większych problemów;
                'ścielenie łóżka" i inne obowiązki domowe można podzielić na dwie części;
                spisać z dzieckiem tzw. kontrakt:
                I część: nagradzanie;
                II część: karanie;
                • kocianna Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 19.04.15, 18:52
                  Po to założyłam wątek, żeby pogadać o części "karanie". Marchewek mamy aż nadto smile Gazecia ma rację z rozpuszczeniem...

                  Co do opieki ppp - mój pracodawca zmieniał ubezpieczyciela, potem zmieniałam pracodawcę i państwo, potem młoda zmieniała szkołę, a i kontakt pomiędzy psychologiem, Młodą i mną też musi być odpowiedni - a czasami się nie trafi za pierwszym razem. Ostatnio nie trafiłam i Młoda powiedziała, że w życiu już do tej pani nie pójdzie - trzeba było szukać dalej....
                  • berdebul Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 19.04.15, 19:40
                    Mam wrażenie ze jednak używasz złych marchewek, bo wzmacniasz (nieświadomie?) jakieś koszmarne zachowania. Za tulipany należy się przyciśnięcie, ze jest Ci przykro, a następnym razem jak poprosi żebyś kupiła jej ulubiony jogurt to wróć do domu z wafelkiem dla siebie. Niech ona zobaczy że to nie jest fajne i nie traktuje się tak innych.
                    Obowiązki domowe moze na zmiany? Tygodniowe? Co drugi dzień? Z listą na widoku.
                    Lekcje - sprawdzasz na jej PrOŚBĘ, w każdym innym wypadku to jej sprawa. Chyba ze chcesz jej pilnować, to wtedy zasada w piątek wieczorem odrabiasz i pokazujesz. Chce Ci się?
                    Mundurek i reszta - przypominać, a takie mokre i fuj do pralki, niech wstawi pranie i tyle.
                  • my19 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 20.04.15, 13:57
                    Myślę, że przyczyną takiego zachowania Twojej córki, są zmiany w Waszym życiu.
                    Zmiana państwa na pewno przyczyniła się do lekkiego "chaosu i bałaganu" w głowie dziewczynki.
                    Z karaniem wstrzymałabym się jednak, bardziej skupiłabym swoją uwagę na konsekwencjach. Poruszyłam temat dot. ppp, gdyż taka współpraca jest bardzo ważna i tak, jak powiedziałaś "kontakt z psychologiem pomiędzy Młodą i Tobą" jest bardzo ważny. Dlatego jeżeli jeszcze nie znalazłaś odpowiedniego, to warto szukać dalej.
                • morekac Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 21.04.15, 05:05
                  Mnie się zdaje, że na robienie zewnętrznych systemów motywacji 10-latka jest jakby za duża i raczej mała szansa, że się uda. Będzie takie samo szarpanie się i przypominanie jak teraz, dojdzie do tego poczucie klęski z powodu wymyślenia niedziałającego systemu kar i nagród.
                  • my19 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 23.04.15, 22:01
                    Myślę, że nieprzyzwoite i nieetyczne jest stosowanie " systemu kar i nagród" wobec dziecka. Samo słowo "system" mówi o zakazach, nakazach i wszelkich barierach, granicach. Takie postępowanie prowadzi w istocie do klęski.
                    Zatem, jaki możemy ułożyć "poradnik" dla zmęczonej Matki i Dziecka?
                    • morekac Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 24.04.15, 05:30
                      A to nie ty coś pisałaś o spisywaniu kontraktu z dzieckiem i karach /nagrodach?
                      • my19 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 24.04.15, 06:33
                        Rozmawiałam z koleżankami z pracy i większość jest za spisaniem właśnie kontraktu. Po przeanalizowaniu jednak myślę, że wszelkie zakazy powodują bunt i agresję, wzmacniają bunt, stąd zmiana mojego stanowiska w tej sprawie.
                        • morekac Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 25.04.15, 08:10
                          większość jest za spisaniem właśnie kontrak
                          > tu

                          Któraś wypróbowała w praktyce i zadziałało? Muszę wyznać, że u mnie wszelkie pisemne umowy z dziećmi miały jakieś mało spektakularne skutki - toż do tego trzeba mieć jeszcze więcej konsekwencji niż zwykle. Dobre jest może jako zabezpieczenie dziecka przed dzikimi pomysłami rodziców, niemniej jeśli dziecko samo z siebie nie jest obsesyjnym legalistą (rzadko które dziecko jest, to zaś nie jest ), zaś mama nie ma skłonności do bycia konsekwentną do bólu (a pewnie nie ma, skoro ma problem) i 'straszliwe okrucieństwo' przechodzi jej wraz z chwilowym wkurwem, to nie sądzę, by była to skuteczna metoda.
                          Szkoda czasu na tworzenie dokumentu i jego ratyfikowanie.
                          -------------------------------------------------------------
                          "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
                          • verdana Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 25.04.15, 15:05
                            To nie są żadne pisemne umowy z dziećmi, to spisanie nakazów i zakazów, oraz grożących za to kar, ubrane w ładne szaty. Nie znoszę, bo dziecko nie ma tu nic do powiedzenia, a potem wypomina mu się, ze "samo się zgodziło, samo sie umawiało" - innymi słowy wmawia mu sie podwójną winę.
                            Jak rodzic chce coś nakazać, to niech ma odwagę przyznać, że jest to odgórne polecenie, a niech nie udaje, ze dziecko samo chciało.
                            • mama303 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 25.04.15, 15:50
                              verdana napisała:

                              > Jak rodzic chce coś nakazać, to niech ma odwagę przyznać, że jest to odgórne po
                              > lecenie, a niech nie udaje, ze dziecko samo chciało.

                              no odgórne tez można spisać wtedy się unika ciągłych tłumaczeń i negocjacji. U mnie ostatnio walczyliśmy z zostawianiem ciuchów w łazience. Nie docierały prośby a ciągłego przypominania miałam serdecznie dość. Spisałam, że za każdy zostawiony ciuch potrącam 50 gr z tygodniówki. Parę razy potrąciłam i.....Udało się. Ciuchy są systematycznie chowane do kosza z bielizną. Kartka wisi nad biurkiem jakby proceder miał wrócić smile
                              • verdana Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 25.04.15, 15:57
                                Spisywanie mi nie przeszkadza. Przeszkadza mi tylko nazywanie tego "umową".
                                • morekac Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 26.04.15, 08:58
                                  Powinno nosić nazwę "Jednostronnie narzuconego regulaminu" i zawierać klauzulę "Od powyższego odwołanie nie przysługuje i ma być tak, jak matka mówi". Nie, żebym sama nie stosowała takich klauzul. wink
                                  Poza tym uważam, że dom to nie jest ośrodek więzienny o zaostrzonym rygorze i jakieś umowy/kontrakty czy inne regulaminy nie muszą być sformalizowane pisemnie, zaś wymuszanie na własnym dziecku nienegocjowalnych 'kontraktów' jest nie fair, skoro i tak to ja mam środki sprawcze, by dzieciaka do czegoś zmusić. Mogę to na nim wymóc nawet bez ustalania pisemnych regulaminów.
                                  Być może kontrakt sprawdza się np. w szkole - uczeń zobowiązuje się do tego czy tamtego, nauczyciele zobowiązują się do innych rzeczy. Ale dziecko ma wtedy swojego adwokata w postaci rodzica, który może interweniować w razie niewywiązywania się z kontraktu przez drugą stronę.
                                  • mama303 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 26.04.15, 09:17
                                    morekac napisała:


                                    > Poza tym uważam, że dom to nie jest ośrodek więzienny o zaostrzonym rygorze i j
                                    > akieś umowy/kontrakty czy inne regulaminy nie muszą być sformalizowane pisemnie
                                    > , zaś wymuszanie na własnym dziecku nienegocjowalnych 'kontraktów' jest nie fai
                                    > r, skoro i tak to ja mam środki sprawcze, by dzieciaka do czegoś zmusić. Mogę t
                                    > o na nim wymóc nawet bez ustalania pisemnych regulaminów.
                                    ja mam akurat dzieciaka który negocjuje wszystko. Często mam poprostu dosyc powtarzania wszystkiego w kółko. Wtedy taka "umowa" spisana jest zbawieniem. Pokazujesz paluszkiem i dyskusja ucięta, przynajmniej u nas zapis tak działa smile
                                    • verdana Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 26.04.15, 10:28

                                      Dla mnie to bardzo zła nazwa, bo postąpienie wbrew poleceniu czy domowemu regulaminowi to jest zupełnie innego typu przekroczenie, niz złamanie uzgodnionej umowy. A tu właściwie dziecko sie uczy, ze umowa obowiązuje ze względu na kary czy wymagania, dlatego, że mama wskaże palcem, a nie obowiązuje dlatego, że samemu sie podjęło taką, a nie inną decyzję i sumienie każe umowy dotrzymać. Innymi słowy, umowy można nie dotrzymać, jak druga strona nie zauważy... I tego przy okazji uczysz dziecko.
                                      • mama303 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 26.04.15, 11:45
                                        jak wspomniałam wcześniej mam akurat dziecko, które jest pyskate, dyskutujące itd. Był problem z zostawianiem ciuchów w łazience, zaproponowałam pomoc w uporaniu sie z tym i wzmocnieniu samokontroli przez obcinanie 50 gr. Dziecko sie zgodziło, widocznie samej jej to przeszkadzało. Zostało spisane aby sie nie wycofała. Zadziałało.
                                        • jakw Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 26.04.15, 18:04
                                          Ale to była jedna rzecz. Przy spisaniu kilku rzeczy w takim dokumencie nie ma siły, żeby 10-latek nie będący robotem czegoś nie "zawalił"
                                          • mama303 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 26.04.15, 19:29
                                            jakw napisała:

                                            > Ale to była jedna rzecz. Przy spisaniu kilku rzeczy w takim dokumencie nie ma s
                                            > iły, żeby 10-latek nie będący robotem czegoś nie "zawalił"

                                            ja też uważam że to powinna byc jedna czy dwie rzeczy i konkretne smile
                                        • verdana Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 26.04.15, 18:15
                                          Jeśli dziecko mogło powiedzieć - mowy nie ma, nie zgadzam się! - i wtedy byś zrezygnowała z pomysłu - to to jest prawdziwa umowa. Jeśli nie - to jednak po prostu zapisana kara za konkretne zachowanie.
                                          • mama303 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 26.04.15, 19:28
                                            verdana napisała:

                                            > Jeśli dziecko mogło powiedzieć - mowy nie ma, nie zgadzam się! - i wtedy byś zr
                                            > ezygnowała z pomysłu - to to jest prawdziwa umowa. Jeśli nie - to jednak po pr
                                            > ostu zapisana kara za konkretne zachowanie.

                                            Jeżeli podejmujemy się z dzieckiem pracy nad czymś to chyba niedorzeczne byłoby w takiej sytuacji mówienie przez nie: nie zgadzam się. Dzieci tez czasem chcą nad sobą popracować.
                                            • verdana Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 27.04.15, 21:42
                                              Nie byłoby niedorzeczne. Tak właśnie wygląda umowa - jedna ze stron ma prawo sie na warunki nie zgodzić. Skoro nie ma prawa, to nie jest umowa. Tylko system kar za przekrtoczenia, narzucony przez jedną ze stron.
                                              • mama303 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 28.04.15, 19:30
                                                verdana napisała:

                                                > Nie byłoby niedorzeczne. Tak właśnie wygląda umowa - jedna ze stron ma prawo si
                                                > e na warunki nie zgodzić.

                                                byłoby tak samo bezsensowne i niedorzeczne jak np. podjęta terapia antynałogowa. Można ja oczywiście przerwać ze szkodą największą dla siebie.
                                                • morekac Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 28.04.15, 19:46
                                                  Moim zdaniem umowa zakłada dobrowolność, a więc i protest przeciwko takim czy innym warunkom. Jeśli tego nie ma, nie spełnia to warunków umowy, proponowałabym zmienić nazwę i nie udawać, że jest to życzenie dziecka, a nie nasze żądanie.
                                                  • mama303 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 29.04.15, 09:40
                                                    morekac napisała:

                                                    > Moim zdaniem umowa zakłada dobrowolność, a więc i protest przeciwko takim czy i
                                                    > nnym warunkom. Jeśli tego nie ma, nie spełnia to warunków umowy, proponowałabym
                                                    > zmienić nazwę i nie udawać, że jest to życzenie dziecka, a nie nasze żądanie.

                                                    w naszym przypadku akurat nazwa tego dokumentu nie była najważniejsza ale jak się nad tym zastanawiam to owszem jest to rodzaj umowy pt. "Jak wyeliminować pewien zły nawyk". Dziecko się do czegoś zobowiązuje ja też. Ona chce nad tym zapanować, ja jej pomagam.
                                                • verdana Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 28.04.15, 21:57
                                                  Terapia antynałogowa, ale przymusowa - nie jest żadną umową.
                                                  Tak czy inaczej, uczysz dziecko, że umowa to jest cos, co strona silniejsza narzuca słabszej i żadna zgoda słabszej strony nie jest potrzebna. Bardzo jej się przyda w pracy, jak będzie nauczona, ze umowa obowiązuje tylko szefa, a ona nie ma nic do gadania. Idealny pracownik, daję słowo.
                                                  • mama303 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 29.04.15, 09:51
                                                    verdana napisała:

                                                    > Terapia antynałogowa, ale przymusowa - nie jest żadną umową.

                                                    terapia antynałogowa jest najczęściej zgoda na przymus, dobrowolną. To analogicznie do naszego przykłądu.
                                                    > Tak czy inaczej, uczysz dziecko, że umowa to jest cos, co strona silniejsza nar
                                                    > zuca słabszej i żadna zgoda słabszej strony nie jest potrzebna.
                                                    ależ ja zaproponowałam pewien pomysł ona sie zgodziła bo jej też zależy na tym aby wyeliminować zły nawyk i oszczędzić sobie mojego przynudzania.Czyli zgoda jej była dość istotna wink
                                                • jakw Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 28.04.15, 23:32
                                                  mama303 napisała:

                                                  > byłoby tak samo bezsensowne i niedorzeczne jak np. podjęta terapia antynałogowa
                                                  > . Można ja oczywiście przerwać ze szkodą największą dla siebie.
                                                  Bez przesady. Rozrzucanie mundurków czy rzeczy basenowych losowo po domu jest, owszem, upierdliwe i mało przyjemne. Ale zwalczanie takich nawyków to jednak nie to samo co walka z nałogiem. Przede wszystkim 10-letni delikwent czy delikwentka raczej nie rozsiewa tego ubrania dlatego, że sprawia mu/jej to jakąkolwiek przyjemność. Raczej los ubrania jest jej obojętny - pewnie w przeciwieństwie do palacza, który będzie dbał o to, żeby wiedzieć gdzie ma te swoje papierosy...
                                                  • mama303 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 29.04.15, 10:00
                                                    jakw napisała:

                                                    > Bez przesady. Rozrzucanie mundurków czy rzeczy basenowych losowo po domu jest,
                                                    > owszem, upierdliwe i mało przyjemne. Ale zwalczanie takich nawyków to jednak ni
                                                    > e to samo co walka z nałogiem.
                                                    Moim zdaniem to jest psychologicznie to samo chociaz oczywiscie kaliber inny.
                                                    >Przede wszystkim 10-letni delikwent czy delikwen
                                                    > tka raczej nie rozsiewa tego ubrania dlatego, że sprawia mu/jej to jakąkolwiek
                                                    > przyjemność.
                                                    Oczywiście, że prawdopodobnie ma inne priorytety ale może chce nad tym panować szczególnie że matka upierdliwie przypomina.
                                • olga727 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 26.04.15, 11:30
                                  Też swojego czasu spisywałam z dziećmi (wtedy młodszymi sporo od córki kocianny) tzw. Kontrakty,ale w praktyce,to z czasem wychodziło "psu na budę". Na początku owszem dziewczyny pilnowały"warunków",ale potem się to wszystko rozmywało. Tak z obserwacji i doświadczenia:do Tego potrzeba żelaznej konsekwencji obu stron. A ja chyba za "miękka"byłam. wink
                                  • mama303 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 26.04.15, 11:50
                                    olga727 napisała:

                                    > Też swojego czasu spisywałam z dziećmi (wtedy młodszymi sporo od córki kocianny
                                    > ) tzw. Kontrakty,ale w praktyce,to z czasem wychodziło "psu na budę". Na począt
                                    > ku owszem dziewczyny pilnowały"warunków",ale potem się to wszystko rozmywało. T
                                    > ak z obserwacji i doświadczenia:do Tego potrzeba żelaznej konsekwencji obu stro
                                    > n. A ja chyba za "miękka"byłam. wink

                                    bo to trzeba wymysleć coś nie angażującego bardzo rodzica i konkretnego.
                                    • my19 Re: Kary/konsekwencje dla 10-latka - jakie i za c 27.04.15, 16:36
                                      Bardzo ważny jest dialog.

                                      Dialog, to m.in. Janusz Korczak:

                                      "Powiedz dziecku, że jest dobre, że umie, że potrafi".

                                      "Dobry wychowawca, który nie wtłacza a wyzwala, nie ciągnie a wznosi, nie ugniata a kształtuje, nie krytykuje a uczy, nie żąda a zapytuje - przeżyje wraz z dziećmi wiele natchnionych chwil"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka