Dodaj do ulubionych

nie radzę sobie:(

04.05.16, 08:47
Witam!

Moja córka lat 7 wulkan energii i tu się zaczyna problem...nie słucha nie tylko mnie ale nikogo wokół ...wszyscy na nią narzekają...a ja mówię kilka razy np. jest kolacja siadaj do stołu i słyszę tylko zaraz, już, za chwilkęsmile i muszę krzyknąć i dopiero to zadziała
chce wszystkim i wszystkimi (nami, bratem,koleżankami w klasie) rządzić jeśli nie jest po jej myśli to jest foch, obrażanie, zaczyna pyskować a ja nie wiem jak mam z nią rozmawiać, ostatnio była sytuacja na placu zabaw schowała się z koleżanką w domku i nie dopuszczała innych dzieci a jak chłopiec chciał wejść to porysowała go pisakiem ech jest bardzo głośna, mówi a raczej krzyczy w ogóle nie słucha że to komuś przeszkadza.
Staram się tłumaczyć, rozmawiać ale chyba robię coś źle bo MNIE NIE SŁUCHA!
dodam że córka jest uzdolniona fizycznie i plastycznie taki typ artystki ale nie wiem czy to ma znaczenie , poradzcie jak rozmawiać żeby mnie słuchała???
Obserwuj wątek
    • makurokurosek Re: nie radzę sobie:( 04.05.16, 09:04
      "ostatnio była sytuacja na placu zabaw schowała się z koleżanką w domku i nie dopuszczała innych dzieci a jak chłopiec chciał wejść to porysowała go pisakiem"

      I co ty w tej sytuacji zrobiłaś?

      "dodam że córka jest uzdolniona fizycznie i plastycznie taki typ artystki ale nie wiem czy to ma znaczenie ,

      Nie, nie ma znaczenia.
    • slonko1335 Re: nie radzę sobie:( 04.05.16, 09:16
      ostatnio była sytuacja na placu zabaw schowała się z koleżanką w domku i nie dopuszczała innych dzieci >a jak chłopiec chciał wejść to porysowała go pisakiem ech

      no i jak zareagowałaś?
      • passsoa85 Re: nie radzę sobie:( 04.05.16, 09:43
        juz odpisuje:
        podeszła do mnie mama tych dzieci że moja córka wyrzuca je z domku i pomalowała kurtkę pisakiem...
        podeszłam spokojnie do córki, zapytałam czy to prawda, nic nie powiedziała więc wiedziałam że tak kazałam przeprosić, zrobiła to poczym przeprosiłam ta mame i w ramach rekompensaty kupiłam dzieciom lody-zaniosła je moja córka...miałyśmy pójść do kina potem i nie poszłam to była kara za zachowanie...rozmawiałam z nia tłumaczyłam niby zrozumiała, przeprosiła
        • mama-ola Re: nie radzę sobie:( 04.05.16, 11:06
          Czasami dziecko po prostu nie wie, jak się zachować. Zostaje zaskoczone i w tym zaskoczeniu postępuje instynktownie. Nie chciała, żeby tamten chłopiec wszedł, więc zaczęła się awanturować. Ale już wie, ze tak nie wolno, że za takie zachowanie się przeprasza, więc drugi raz pewnie tak nie zrobi.
          Oczywiście wszyscy byśmy chcieli, żeby nasze dzieci miały wyłącznie dobre instynkty smile Były altruistyczne, przyjacielskie i miłe. Ale nie są, i tyle. Czasem w zaskoczeniu postępują okropnie.

          Dobrze zareagowałaś, moim zdaniem.
          Może ewentualnie powiedz jej jeszcze o "Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe" jako o zasadzie, którą trzeba/warto się kierować na placu zabaw.
          • passsoa85 Re: nie radzę sobie:( 04.05.16, 11:21
            oczywiście tak zrobiłam, myślę że nie zrobi tego po raz 2 na placu ale to nie zmienia faktu że nie słucha mnie i innych i jest rozwrzeszczana jak nie wiem co i chce rządzić innymi dziećmi, nie wiem jak jej to wszytko wytłumaczyć...
          • lokitty Re: nie radzę sobie:( 05.05.16, 07:35
            Mnie się wydaje, że w wieku 7 lat takie bardziej standardowe dziecko ma jednak w sobie na tyle hamulca, że wie i rozumie, że takich rzeczy za bardzo się nie robi... Z tego, co autorka opisuje, to nie jest pierwsza problemowa akcja dziecka i pewnie jest sporo podobnego rodzaju.
            Mamy w klasie paru chłopców o podobnych temperamentach, wychowawczyni ich ustawia, wytycza te granice, w końcu podnosi głos, w domu rodzice to samo - i nic się nie zmienia, przynajmniej w szkole. Byli uciążliwi, przeszkadzający, rozbijający tok lekcji w poprzedniej klasie, tak samo jest i teraz. I co wtedy?
            Nie piję tutaj do autorki wątku, bo wiem tyle, ile napisała - zastanawiam się tylko, jakimi sposobami wpływać na dzieci, które enty raz słyszą, że tego i tego mają nie robić, a robią.
        • makurokurosek Re: nie radzę sobie:( 04.05.16, 12:07
          "podeszła do mnie mama tych dzieci że moja córka wyrzuca je z domku i pomalowała kurtkę pisakiem.."

          Twoje dziecko zniszczyło drugiemu dziecku kurtkę, a ty w ramach rekompensaty kupujesz loda. Nawet jeżeli ta kurta była kupiona w lumpeksie to raczej więcej kosztowała niż lód.
          Twoja rekompensatwa jest zwyczajnie śmieszna.
          • makurokurosek Re: nie radzę sobie:( 04.05.16, 12:07
            "Twoja rekompensata jest zwyczajnie śmieszna.
            • passsoa85 Re: nie radzę sobie:( 04.05.16, 12:09
              dla Ciebie śmieszna ale dla tej mamy była oksmile pisak się wypierze..., zresztą jak by kazała zapłacić też nie umywam się od odpowiedzialności więc luz
              • makurokurosek Re: nie radzę sobie:( 04.05.16, 16:26
                "dla Ciebie śmieszna ale dla tej mamy była oksmile pisak się wypierze...,"

                Niewiele pisaków się spiera, większość wymaga dodatkowych zabiegów lub wybielacza.
                Co miała zrobić tamta matka, wezwać policję? Być może to właśnie by cię otrzeźwiło.
                • anoraak Re: nie radzę sobie:( 04.05.16, 21:17
                  : Niewiele pisaków się spiera, większość wymaga dodatkowych zabiegów lub wybielacza.
                  : Co miała zrobić tamta matka, wezwać policję? Być może to właśnie by cię otrzeźwiło.

                  Jesu....skąd się biorą takie nawiedzone mamuśki ?? pisak się ie spiera ?? policja do dziecka które użyło pisaka...lecz się kobieto. Jeżeli masz dzieci...idź na terapię bo Twoje paranoje się na nich odbiją....serio.
                  • makurokurosek Re: nie radzę sobie:( 04.05.16, 21:39
                    "Jesu....skąd się biorą takie nawiedzone mamuśki ??

                    Nawiedzone, bo oczekuję, że matka która przyszła na plac zabaw z dzieckiem będzie na nie zwracała uwagę. Wybacz ale zasranym obowiązkiem autorki było patrzeć co jej córka robi tym bardziej, jeżeli ma z nią problemy wychowawcze. To matka powinna być pierwszą osobą która powinna zareagować na chuligańskie zachowanie córki. Ciekawe co autorka robiła w czasie gdy jej córka przeganiała kolejne dzieci.

                    "pisak się ie spiera ??

                    tak, jest wiele pisaków które tak łatwo z ubrań nie schodzi.

                    " policja do dziecka które użyło pisaka...lecz się kobieto.

                    Skoro autorka nie potrafi poradzić sobie z rozwydrzonym chuliganem to może lepiej wcześniej zareagować, może właśnie policja i tłumaczenie się ze swojej nieudolności wychowawczej sprawiłoby że autorka udałaby się z dzieciakiem do poradni skoro nie ma wpływu na jego zachowanie.
                    Co ja bym zrobiła na miejscu poszkodowanej matki, zwyczajnie podeszłabym do dziecka autorki i opieprzyłabym chuligankę. Skoro matka udaje ślepą to nie liczyłabym na to, że święta krowa ruszy się by zająć się swoim dzieckiem.

                    "Jeżeli masz dzieci...idź na terapię bo Twoje paranoje się na nich odbiją....serio.

                    W przeciwieństwie do ciebie nie pozwalam na to by jakiś chuligan wytrząsał ręce nad moim dzieckiem.

                    Dziś ta dziewczyna zniszczyła kurtkę, jutro komuś przywali , a za kilka lat będzie terroryzowała szkołę.
                    • karmelowa_bombonierka Re: nie radzę sobie:( 05.05.16, 22:06
                      >tak, jest wiele pisaków które tak łatwo z ubrań nie schodzi.

                      Wystarczy magiczny patent z lakierem do włosów, mam w pracy biały fartuch, udało mi się lakierem usunąć wylany w kieszeni marker niespieralny, więc spoko, zwykły mazak zejdzie w try miga.
                      Nie trafiłam jeszcze na mazak który by tym sposobem nie zszedł z ubrania.
                      Więc nie demonizowałabym tak strasznie tej zniszczonej kurtki.




                      • makurokurosek Re: nie radzę sobie:( 05.05.16, 23:30
                        "Wystarczy magiczny patent z lakierem do włosów, mam w pracy biały fartuch, udało mi się lakierem usunąć wylany w kieszeni marker niespieralny, więc spoko, zwykły mazak zejdzie w try miga. "

                        Próbowałaś tą sztuczkę również na swojej ulubionej kolorowej bluzce, czy jednak bałaś się , że ślad po mazaku zejdzie razem z kolorem ?

                        "Więc nie demonizowałabym tak strasznie tej zniszczonej kurtki.

                        Ty nie masz problemu z tym, że ktoś niszczy twoje rzeczy, a ja zwyczajnie tego nie lubię i nie toleruję i wybacz ale mam prawo nie akceptować takiego zachowania.
                        • karmelowa_bombonierka Re: nie radzę sobie:( 06.05.16, 17:59
                          Na różnych rzeczach próbowałam. I o dziwo jakichś szczególnych lęków - słusznie - również nie miałam.
                          Zakładam też że na plac zabaw dziecko nie było ubrane w wypaśną kurteczke - i rozsądna, nie histeryczna, ludzka reakcja mamy chłopca uzasadnia raczej słuszność mojego założenia.

                          Ciekawe jest to że ona, będąc niejako poszkodowaną ale i obserwatorką opisywanej sytuacji - zachowała się w moim mniemaniu bardzo fajnie i zdroworozsądkowo - a Ty, której tam nie było, Ciebie sytuacja nie dotyczy - nie masz żadnych hamulców by nieznane sobie dziecko wyzywać od chuliganów, wysyłać je do poradni, psychologów, a matkę niemalże mieszając z błotem jako niewydolną, nieudolną i zaniedbująca swoje obowiązki wychowawcze.

                          Ja też nie lubię gdy ktoś coś mojego niszczy - ale jednocześnie daje prawo dzieciom do bycia dziećmi.
                          Nie widzę nic złego w tym że dziewczynka nie chciała wyjść z koleżanka z domku na placu zabaw. Fajnie sie w nim bawiły, to sprawa do obgadania, ale na pewno nie do karcenia, potępiania, wywalania z domku.
                          Wyobraź sobie że siedzisz sobie na ławce w parku, masz piękny widok na jeziorko, czytasz sobie i masz pełen rekaks albo np. w najlepsze rozmawiasz z przyjaciółką, nagle podchodzi do Ciebie panienka w Twoim wieku i oczekuje że jej ustąpisz miejsca bo Ty już pół godziny siedzisz a teraz ona by chciała. Spławiasz ją grzecznie, za chwile podchodzi chłopaczek. Kilka minut potem - dwoje nastolatków. I każde oczekuje że się zabierzesz z ławeczki, jedne mniej, inne bardziej roszczeniowo.
                          Byłabyś tak radośnie skłonna opuścić ławkę?

                          A jeśli nie - to czemu potępiasz siedmioletnią dziewczynkę że świetnie bawiąc się w domku na placu zabaw - innych dzieci nie chciała wpuścić?
                          I wyzywasz za to od chuliganów?
                          • lokitty Re: nie radzę sobie:( 06.05.16, 19:32
                            Hm, mam wrażenie, że trochę inne są zasady z korzystania z ławki w parku, a trochę inne ze sprzętu na placu zabaw. Ten sprzęt jest dla wszystkich dzieci i nie powinno być tak, że ktoś sobie coś zajmuje na wyłączność. Sceny z wypychaniem z domku pasowałyby mi bardziej do przedszkolaków i to tych młodszych.
                            • karmelowa_bombonierka Re: nie radzę sobie:( 06.05.16, 21:05
                              Dlaczego inne?
                              To i to jest sprzęt dla wszystkich.
                              Ławeczka w parku, w ładnym i cichym zakątku również może budzić chęć zasiedlenia przez spacerowiczów. Dlaczego Tobie wolno na niej siedzieć 2 godziny?
                              Bo jesteś dorosła i nie pozwolisz się z niej przegonić jak się już do niej dorwałaś?
                              I gdzie jest napisane ile czasu dziecko może anektować daną rzecz na placu zabaw?
                              Szczególnie gdy super fajnie się nią danego dnia bawi?

                              Może i dziewczynki nie zachowywały sie idealnie grzecznie i empatycznie oraz uprzejmie. Ale nie przesadzaj że to jakieś straszne zaburzenie zachowania, chuligaństwo i niewydolność wychowawcza matki!

                              To rzecz do porozmawiania.
                              Na poziomie zrozumienia przez siedmiolatkę - i z wysłuchaniem jej racji.

                              Bo z jednej strony trzeba popracować nad jej chęcią narzucania wszystkim swojej woli i trudnością z dostosowywaniem się do zasad narzucanych przez innych - z drugiej bardzo trzeba uważać żeby nie stłamsić jej asertywności, woli, szacunku do samej siebie i swoich potrzeb.
                              • lokitty Re: nie radzę sobie:( 06.05.16, 22:53
                                Ja nie piszę nigdzie, że chuligaństwo - ale matka niestety wykazuje radosną niewydolność niemal w każdym poście.
                                Jako dziecko zupełnie inne w przeszłości, powiem tak, że dla mnie kontakt z dzieciakami rozhukanymi i nie oglądającymi się na innych był bardzo, bardzo przykry i bolesny. I zawsze będę po stronie tych, których granice się narusza, a nie tych, którzy naruszają. I mam wrażenie, że za mojego dzieciństwa tych drugich ciut mniej było, bo wielu rodziców nie bało się "stłamsić asertywności", kiedy małolat przeginał.
                    • asiula1987 Re: nie radzę sobie:( 06.05.16, 09:06
                      jak zwykle przy takich dyskusjach masz problem z nazywaniem rzeczy, sytuacji i osob odpowiednio po imieniu. dziecko, ktore pacnęlo flamastrem innego dzieciaka nie jest chuliganem i tym bardziej nie trzeba wzywac policji. naprawde nawiedzona jestes i chcialabys zebys znalzla sie w takiej sytuacji i faktycznie zadzwonila na ta policje. chcialabym zebys sie przekonala ze i kara i konsekwencje musza byc dostosowane do czynu. moze policja zasmiewajaca sie z ciebie sprawila by ze sie wreszcie ogarniesz.
                      p.s. jesli rodzice maja troche oleju w glowie to na podworko czy plac zabaw nie ubieraja dzieciakow w stroje gucci czy prady, tylko w takie zeby w razie czego nie bylo az tak szkoda. ja zawsze biore pod uwage ze dzieciak moze sie pobrudzic zniszczyc czy dziure wywalic w ubraniach. to sa dzieci. jesli mama tamtego dziecka zaakceptowala lody jako rekompensata to pogódź sie z tym. ubrania sie pierze wyobraz sobie. i wyobraz sobie ze z kurtki predzej flamaster zejdzie niz z bawelnianej bluzki
        • jakw Re: nie radzę sobie:( 13.06.16, 14:13
          Powinnaś interweniować w momencie, gdy twoje dziecko wyrzuca inne z domku i wyciąga pisaki...
          Groźba "bo zaraz po prostu wyjdziemy z placu zabaw" mogłaby wtedy wystarczyć.
    • julita165 Re: nie radzę sobie:( 04.05.16, 11:55
      Podłączam się, mój synek jest bardzo podobny, co prawda ma dopiero 4,5 roku ale przeraża mnie stopień w jakim jest przekonany, że on zawsze ma rację i to jak potrafi walczyć o swoje, mnie ani nikogo nie słucha, przekonany że wszystkie rozumy pozjadał
      • passsoa85 Re: nie radzę sobie:( 04.05.16, 12:11
        wychowawczyni córki twierdzi "że taka sobie w życiu poradzi" ja wiem że potrafi walczyć o swoje ale bez przesady, więc może ktoś coś sensownego napiszę a nie tylko ocenia, byłoby miło
        • mama-ola Re: nie radzę sobie:( 04.05.16, 12:24
          To się nazywa naturalne zdolności przywódcze smile Mój syn też takie ma. I też się rządzi. Tłumaczę, zakazuję niektórych rzeczy. Jak na bieżąco wychodzi jakiś konflikt, to reaguję, znaczy się mówię, jak należało postąpić.
          Wszystkiego nie przewidzisz. Jeszcze nieraz zaskoczy Cię zachowanie córki.
    • an.16 Re: nie radzę sobie:( 04.05.16, 12:26
      A tego co piszesz jesteś biernym obserwatorem "radzenia sobie" córki. Widać, ze w duchu winszujesz sobie i jej "przebojowości". Inni maja kłopot, a nie wy. Córka posuwa się do granic, które jej stawiasz. Zachowuje się tak jak na to przyzwalasz.
      • passsoa85 Re: nie radzę sobie:( 04.05.16, 12:42
        nie zgodzę się z Tobą raczej jestem rozdarta bo z jednej strony jest przebojowa i walczy o swoję z 2 strony przekracza granice, jest głośna nie słucha nie tylko nas rodziców ale i dziadków, w szkole, itd.
        ja absolutnie się nie godzę na to zachowanie tylko nie wiem jak jej to wypośrodkować o to mi chodzi
        • makurokurosek Re: nie radzę sobie:( 04.05.16, 15:53
          Proszę cię, stosowanie przemocy, niszczenie komuś ubrań nie jest przebojowością tylko zwykłym chuligaństwem.

          "ja absolutnie się nie godzę na to zachowanie tylko nie wiem jak jej to wypośrodkować o to mi chodzi,

          Owszem godzisz się i tak jak napisała an.16 w duchu akceptujesz i popierasz zachowanie córki.
          7 latka to nie dwulatek który nie potrafi zrozumieć podstawowych zasad współżycia w grupie.
          Jedyną radą to brak akceptacji na chuligańskie zachowania, konsekwencja w wymierzaniu kar. To co robisz to bagatelizowanie chuligańskich wybryków córki. Pytanie kto więcej na tym straci inne dzieci czy ty.
          • karmelowa_bombonierka Re: nie radzę sobie:( 05.05.16, 21:25
            >Proszę cię, stosowanie przemocy, niszczenie komuś ubrań nie jest przebojowością tylko zwykłym >chuligaństwem.

            Momencik, momencik, bo zaraz okaże sie ze z dziewczynki wyrasta właśnie psychopatka która za moment zacznie kotki ze skórek obdzierać.
            Niszczenie ubrań, chuligaństwo, bardzo mocne słowa padają.
            A przecież nas na tym placu zabaw nie było.

            Może dwie dziewczynki zaanektowały sobie jedną z atrakcji.
            A co w tym w sumie złego?
            Wlazły z koleżanką i coś w domku robiły, fajnie się bawiły. Pewnie coś rysowały skoro mazak był w użyciu. Dzieci lubią takie miejscówki. I czasem potrzebują prywatności. Nie wiemy jak zachował się chłopiec który w konsekwencji skończył z pomalowaną kurtką. Może się im wtarabanił do domku, doszło do jakiejś przepychanki i zabrudzenia nie były dokonane z premedytacją tylko przypadkiem?
            Z tego co zrozumiałam - dziewczynka nie miała problemów z przeprosinami, poleciała z lodem, zrezygnowała z kina w ramach kary i nie robiła szopek strasznych.

            A została przez Ciebie, przypominam - 7 letnia dziewczynka - okrzyknięta już chuliganem, postrachem okolicy, dzieciakiem stosującym przemoc, z albo niewydolną wychowawczo matką (wysyłaną w takim wypadku do psychologa bo tylko on jest kompetentny jej pomóc) albo dziecko jest zaburzone, kwalifikuje się do poradni albo psychologa a najlepiej do izolacji od społeczeństwa.

            Litości!

            A te teksty o matce wiszącej nad dzieckiem, chroniącej otoczenie przed patologicznymi zachowaniami córki, doskakujacej w sekund 2 do każdej interakcji córki z innymi dziećmi - żeby przypadkiem COS SIĘ NIE STAŁO - to dopiero patologia - moim zdaniem.

            Nad córką bohaterki wątku na pewno trzeba trochę popracować, ale na zasadzie - trzeba jej pomóc. A nie założyć że to młodociany chuligan którego trzeba wdeptać w ziemię albo mu mózg przemodelować żeby zmienił sie w pokorne cielę.

            Na dokładkę wiele z opisywanych zachowań może mieć związek z ukrywanym lękowym charakterem dziecka.
            Trudność w radzeniu sobie porażkami, potrzeba podporządkowania sobie otoczenia, nieradzenie sobie z odmowami, fochy, nadruchliwość, głośne mówienie, problem z odczuwaniem i okazywaniem emocji.

            Bardzo łatwo jest orzec - to dziecko jest chuliganem!
            A matka niewydolna wychowawczo.

            O wiele trudniej pochylić się nad dzieckiem i go wysłuchać.
            Znaleźć wspólny język, dopuścić do świadomości fakt że dzieci też mają emocje z którymi sobie czasem nie radzą.
      • mama-ola Re: nie radzę sobie:( 04.05.16, 16:52
        > A tego co piszesz jesteś biernym obserwatorem "radzenia sobie" córki.
        Jak to biernym? Przecież kazała przeprosić, przynieść lody, zrezygnowała z kina za karę... To jest bierność? Czym w takim razie jest czyn?
        • lokitty Re: nie radzę sobie:( 05.05.16, 07:38
          Pytanie, czy to pomaga. Bo ja sądzę, że następnym razem na placu zabaw będzie inna akcja, tyle, że być może bez niszczenia cudzej własności.
          Takie dzieci to przeważnie postrach klasy. Dziewczynka chyba chodzi do szkoły, skoro ma lat 7, więc ja po prostu współczuję mniej śmiałemu i rozhukanemu otoczeniu.
          • passsoa85 Re: nie radzę sobie:( 05.05.16, 08:16
            tak jest postrachem osiedla, chodzi z kijem i bije dziecitongue_out
            • makurokurosek Re: nie radzę sobie:( 05.05.16, 08:47
              Póki co jest postrachem młodszych dzieci, ale za kilka lat jeżeli nie zaczniesz korygować jej zachowania ma duże szanse by stać się postrachem osiedla.
            • lokitty Re: nie radzę sobie:( 05.05.16, 09:23
              Skoro na uwagę, która bynajmniej nie ubliża nikomu, nie jest chamska ani wulgarna, włącza Ci się jad, to nie dziwię się, że i dziecko ma w sobie agresję. Zareagowałaś impulsywnie jak ta 7-latka.
              No niestety, na tym forum (i innych) ludzie pytają o ocenę, opinię,poradę, nie dlatego, że wszystko jest cudownie i świetnie, tylko dlatego, że trzeba coś zmienić, ułatwić życie lub naukę dzieciom (i rodzinie). Nie Ty pierwsza i nie ostatnia.
              • passsoa85 Re: nie radzę sobie:( 05.05.16, 09:33
                trochę daleko idące wnioski wysuwane przez Ciebie ...a moja reakcja raczej zabawna niż impulsywna
                • lokitty Re: nie radzę sobie:( 05.05.16, 09:39
                  Skoro tak uważasz, to nie dziwię się, że i dziecko też takie "zabawne".
                  • asiula1987 Re: nie radzę sobie:( 06.05.16, 09:31
                    uwierz mi ze na swiecie dzieci "bawia" sie w bardziej tragiczny sposob niz pacnięcie kogos flamastrem. nazywanie dziecka z tego powodu chuliganem do ktorego wzywa sie policje i szufladkuje jako dzieciak siejący postrach w miescie jest smieszne i niedorzeczne. czy wlasnie te opinie mialas na mysli piszac " Skoro na uwagę, która bynajmniej nie ubliża nikomu, nie jest chamska ani wulgarna, włącza Ci się jad, to nie dziwię się, że i dziecko ma w sobie agresję. " ?
                    • lokitty Re: nie radzę sobie:( 06.05.16, 10:49
                      W moim odczuciu autorka pisząc kolejne posty (i odpowiadając mi w nie za mądry sposób) dała wyraz swojej sporej beztroski, a część dyskutantek utwierdza ją w przekonaniu, że "dzieci tak mają" i że "wyrosną" (dziwnym trafem to są osoby, których dzieci zachowują się podobnie). Tak naprawdę jedyną osobą, która napisała cokolwiek konstruktywnego, obiektywnego i pożytecznego, co będzie z dużą korzyścią i dla dziecka, i dla jego otoczenia, jest karmelowa.
                      Dzieci bezustannie naruszające granice innych nie wyrastają z tego ot tak sobie, należy im w tym pomóc, a nie zwalać na "rodzinny temperament". Krzykliwa i rządząca się 7-latka jest do przełknięcia. Tylko lepiej, żeby nie wyrosła z niej agresywna i chamska gimnazjalistka, a jest to prawdopodobny scenariusz, jeśli rodzic nic z tym nie zrobi (bo woli słowne potyczki w obronie dzieciątka).
                      Co do dyskutantki atakującej w sposób niewspółmierny do sytuacji, powiem tak, to nie jest jedyny wątek, w którym dyskusja zmierza w stronę absurdu z tego powodu, więc - będąc założycielką wątku tego rodzaju - skupiłabym się na wyszukaniu wartościowych i sensownych porad z czyichkolwiek postów, a nie na wzajemnym przekrzykiwaniu się, jeśli widzę, że ktoś przerysowuje.
        • jakw Re: nie radzę sobie:( 13.06.16, 22:15
          Reakcja była po tym, jak zareagowała mama tamtych dzieci. Gdyby dzieci były same to mam wrażenie, że mogłyby wrócić do domu z pomazaną kurtką/kurtkami bez żadnej reakcji ze strony passsoa85.
    • camel_3d takie sobie rady... 04.05.16, 14:57
      Jest kolacja, corka nie siada...
      zjadacie kolacje, sprzatacie i juz. Nie zjadla? Trudno do rana z glodu nie umrze.


      >poradzcie jak rozmawiać żeby mnie słuchała???

      Charakteru nie zmienisz, mysle za musi sama sie przekonac do czego prowadzi takie dzialanie. Najwyrazniej ma kolezanku, skoro mowisz, ze sie z nimi bawila. A jak nie..to straci je i bedzie narzekala, ze nie ma z kim sie bawic, ale najwyrazniej tak nie jest,

      Ustal jakis schemat i sie go trzymaj. Ona po prostu nauczyla sie, ze moze ci grac na nosie.
    • karmelowa_bombonierka Re: nie radzę sobie:( 04.05.16, 20:44
      A w jaki sposób z nią rozmawiasz?
      Bo czasem dorośli myślą że z dzieckiem rozmawiają - a tak naprawdę mówią do niego. Spora część dzieci, szczególnie tych spokojniejszych - zadawala się tym i jakoś to funkcjonuje. U dzieci nadpobudliwych, nadruchliwych, nie do końca panujących nad swoją koncentracją i skupieniem oraz emocjami - już nie.
      Rodzic się wkurza, dziecko się wkurza i jest coraz trudniej.

      Z takim dzieckiem trzeba rozmawiać w sposób szczególny.
      Skupić na sobie jego uwagę. Nie rzucać hasła: kolacja na stole! gdy dziecko akurat się bawi albo robi coś dla niego ciekawego.

      Powiem Ci jak robię z moim synem:
      - gdy chcę powiedzieć mu coś co jest ważne i chcę by dotarło, kucam przed nim, proszę by na mnie spojrzał, wysłuchał, na chwilę oderwał się od czynności która absorbuje jego uwagę.
      - mówię konkretnym poleceniem, a więc nie: bardzo cie proszę, jak skończysz się bawić to posprzątaj swój pokój, nakarm rybki i wyrzuć śmieci. Znacznie skuteczniejsze jest podzielenie tych czynności na raty. Skończy jedno, mówię o kolejnym. W innym wypadku zapamięta ostatnie. Nie ze złej woli.
      - gdy się nakręci i mówi bardzo głośno (bywa to objaw nadpobudliwości - ale warto sprawdzić słuch!) - cichym głosem, prosząc o uwagę, mówię by była troszkę cichsza. Czasem wystarczy sam umówiony gest.
      - ktoś kto nie potrafi się podporządkować ani dać równych praw innym, wcale tak łatwo w życiu mieć nie będzie, wręcz przeciwnie. To obecnie dziecko jeszcze małe, za chwilę będzie starsze i może zostać odrzucone przez rówieśników, którzy nie lubią takich zachowań. O ile ktoś nie ma wielkiej charyzmy - nieumiejętność współdziałania i chęć narzucania swojej woli innym staje się wielką wadą i życie utrudnia. W wieku dorosłym też nie pomaga, chyba że ktoś ma dużo szczęścia i mu dobrze z tym że innymi rządzi a na sympatii mu nie zależy. Teraz jest jeszcze dobry czas na popracowanie nad tą sprawą u Twojej córki.
      - dzieci nadruchliwe bardzo potrzebują okazji i możliwości wyładowania energii, jest to niezbędne dla ich rozwoju emocjonalnego, neurologicznego, fizycznego i ogólnego całokształtu. Jednak nie każdy ruch im służy. Równie bardzo jak ruchu - potrzebują możliwości wyciszenia sie. Często także nauki tegoż bo takim dzieciom nie jest łatwo się zrelaksować. Potrzebują też pewnych rytuałów, usystematyzowania planu dnia. To ułatwia też egzekwowanie pewnych czynności, gdy dziecko z wyprzedzeniem wie co go czeka.

      Przykład - kolacja.
      Starasz sie by była codziennie o podobnej porze. 15 minut przed podaniem jej na stół podchodzisz do córki i prosząc o chwilę uwagi mówisz jej o tym.
      Potem mówisz 5 minut wcześniej.
      Gdy podałaś kolację - podchodzisz co córki, mówisz że już czas na kolację, bierzesz ją stanowczo za rękę i razem idziecie, np. śpiewając sobie jakąś piosenkę albo rozmawiając.
      Tak by okoliczności okołokolacjowe były dla was obu miłe.
      Najlepiej byłoby też córkę wciągnąć w przygotowania do kolacji.

      Tego trzeba się nauczyć. I Ty i ona.
      To nie działa z dnia na dzień.

      Ale naprawdę działa.

      Poczytaj sobie o metodach postępowania z dziećmi nadpobudliwymi. Bardzo fajnie się sprawdzają. Nie wiem na ile u Twojej córki to po prostu taki temperament nakręcany dodatkowo przez Was (bo z dzieckiem ze zdrowym, ale pobudliwym temperamentem postępuje się inaczej niż z dzieckiem spokojnym) - a na ile jakaś sprawa do dokładniejszego zbadania (przy okazji zastanowiłabym się czy nie ma nią wpływu np. dieta, niedobory, brak możliwości wyciszenia się - ma swój pokój?).
      Jednak dzieciaki o takim temperamencie naprawdę potrzebują trochę innego podejścia.

      Teraz działa Twój krzyk - ale zaraz przestanie.
      Jeśli obie nie nauczycie sie rozmawiać już teraz - potem będzie coraz trudniej.

      A jak już będziecie rozmawiały - to przyjdzie czas na rozmowy o poszanowaniu praw innych, o tym że nie zawsze ma się decydujące słowo, o tym że czasem trzeba ustąpić, przyznać do błędu, że to trudne ale bardzo cenne.

      Ale musicie o tym rozmawiać, na spokojnie, ale i w czasie zaistnienia sytuacji. Nie można tego odłożyć.






      • passsoa85 Re: nie radzę sobie:( 05.05.16, 07:07
        dziękuje za mądry głos w dyskusjismile na pewno wykorzystam porady pasują do mojego dziecka nadruchliwegosmile
        • makurokurosek Re: nie radzę sobie:( 05.05.16, 08:53
          Rady które podała karmelowa dostępne są na stronie większości poradni, ale to wymaga zainteresowaniem się problemem, a nie akceptacją chuligańskich wybryków dziecka. Skoro nie byłaś w poradni to na jakiej podstawie twierdzisz, że masz nadruchliwe dziecko, bo tak ci wygodnie czy bo można zrzucić odpowiedzialność za zachowanie córki na zaburzenie ? Twój opis nie sugeruje nadpobudliwości, ale to byś wiedziała gdybyś w ogóle tematem zachowania córki się zainteresowała.
          • passsoa85 Re: nie radzę sobie:( 05.05.16, 09:39
            dlaczego mnie ciągle dołujesz i atakujesz? jaki masz w tym cel? ja znam swoję dziecko lepiej niż Ty, jeśli będę chciała doszukiwać się zaburzeń to nie zrobie tego na forum
            jest nadreaktywna przeciez to widzę ale to też mieszanka cech rodziców, temperamentu itd szukam mądrych porad rodziców, którzy mają podobne problemy.
            Wiem że sytuacja na placu była niedobra ale co miałam według ciebie ją zbić? czy co? przeprosiła, dostała pouczenie kare obie strony były zadowolone- a Ty straszysz policją!

            nie pisz jak masz ciągle atakować po co?
            • makurokurosek Re: nie radzę sobie:( 05.05.16, 11:39
              "dlaczego mnie ciągle dołujesz i atakujesz? jaki masz w tym cel?"

              Taki, abyś zajęła się wychowaniem córki. Jeżeli jej zachowanie wynika z zaburzeń, to już dawno powinna być pod opieką psychologa i temperatury, jeżeli jest wynikiem waszej nieudolności wychowawczej to też najwyższy czas spiąć się i zająć się wychowaniem dziecka. Twoja córka sama na świat się nie prosiła, czas więc wziąć odpowiedzialność za swoje decyzje i zająć się jej wychowaniem. Bo wbrew twoim oczekiwaniom, chuliganom w cale tak łatwo w życiu nie jest, no chyba że pochodzicie z typowo patologicznego środowiska gdzie pięść pozwala przeżyć, ale wówczas nie ma się co dziwić zachowaniu dziecka.

              "jest nadreaktywna przeciez to widzę ale to też mieszanka cech rodziców,

              To czemu jeszcze nie poszłaś z nią do poradni, skoro jest tak nadaktywna, nadpobudliwa, nadagresywna i chyba przede wszystkim nadchuligańska
              Od radzenia w sytuacjach gdy rodzic ma problemy wychowawcze z dzieckiem jest psycholog, bo to on diagnozuje czy zachowanie dziecka wynika z zaburzenia, problemów rodzinnych czy zwykłego tumiwisizmu rodziców.

              "Wiem że sytuacja na placu była niedobra ale co miałam według ciebie ją zbić?"

              Jeszcze raz zadam pytanie co ty robiłaś w czasie gdy twoja córka terroryzowała inne dzieci. Opisana przez ciebie sytuacja nie trwała 5s tylko kilkanaście minut, co więc ty robiłaś, że nie widziałaś zachowania córki, ba nawet nie widziałaś akcji z popisanym chłopcem ?
              Każdy psycholog czy rodzic dziecka z zaburzeniami powiedz ci jedno, rodzic ma być dwa kroki przed dzieckiem , tak by mógł zareagować zanim dojdzie do ataku agresji. W twoim przypadku ty masz tak totalnie wszystko w dupie, że ataków agresji nawet nie zauważasz.






              • makurokurosek Re: nie radzę sobie:( 05.05.16, 11:40
                Taki, abyś zajęła się wychowaniem córki. Jeżeli jej zachowanie wynika z zaburzeń, to już dawno powinna być pod opieką psychologa i temperatury,

                OCZYWIŚCIE TERAPEUTY.
            • mama-ola Re: nie radzę sobie:( 05.05.16, 14:45
              > dlaczego mnie ciągle dołujesz i atakujesz? jaki masz w tym cel?

              Makurokurosek ma takie hobby. Albo nie czytaj jej wypowiedzi, albo czytaj, ale na nie nie odpowiadaj, żeby nie przedłużać. Tak bym radziła smile
              • passsoa85 Re: nie radzę sobie:( 05.05.16, 19:04
                trole tak mająsmile
            • asiula1987 Re: nie radzę sobie:( 06.05.16, 09:18
              passsoa85
              dlaczego mnie ciągle dołujesz i atakujesz? jaki masz w tym cel? ja znam swoję dziecko lepiej niż Ty, jeśli będę chciała doszukiwać się zaburzeń to nie zrobie tego na forum

              nie zwracaj na makurokurosek uwagi. ona tak w kazdym poscie sie zachowuje. identycznie niezaleznie od sytuacji i autorasmile
              • makurokurosek Re: nie radzę sobie:( 06.05.16, 09:49
                Bo niestety ale zachowania wielu rodziców problemowych dzieci są identyczne.
                • asiula1987 Re: nie radzę sobie:( 06.05.16, 10:00
                  po tylu wpisach juz bys jednak czasem cos madrego mogla napisac. tyle "identycznych" sytuacji a ty dalej te same bzdury wypisujesz
                  • makurokurosek Re: nie radzę sobie:( 06.05.16, 12:03
                    Skoro rodziców dzieci problemowych nie rusza rzeczywistość, to może przejaskrawienie sytuacji ich ruszy, może gdy im się uświadomi, że nastolatka która zadźgała sąsiada nożem bo nie podobał jej się jego wyraz twarzy też kiedyś była siedmiolatką z którą mamusia sobie nie radziła , da innej mamusi do myślenia, że nad dzieckiem się pracuje a nie czeka aż ono samo się wychowa. Może gdy uświadomisz mamusi, że takie " dobrze radzące sobie dziecko" często kończy w poprawczaku, to mamusia się zastanowi i zacznie pracować z dzieckiem Jeżeli matka nie radzi sobie z siedmiolatką to jakie są szanse na to, że poradzi sobie ze zbuntowaną czternastolatką.
          • karmelowa_bombonierka Re: nie radzę sobie:( 05.05.16, 19:19
            Żeby stwierdzić iż ma się dziecko o dużej pobudliwości, nadruchliwe - nie trzeba korzystać z pomocy psychologów, poradni. To po prostu widać, słychać i czuć.
            Nie jestem zwolennikiem wysyłania każdego dziecka które choć troszkę odbiega od "matrycy" przeciętnego dziecka (cokolwiek to znaczy) do poradni i oddawania w ręce specjalistów. I wprowadzania zasad które się u takich dzieci sprawdzają dopiero gdy dostanie się stosowny papierek.

            Warto najpierw spojrzeć na sprawę troszkę z boku, przemyśleć to i owo, stwierdzić że skoro takie i takie metody nie działają - to może spróbujemy innych. Tym bardziej jeśli te inne są naprawdę sensowne i pełne szacunku do dziecka i jego dosyć szczególnych potrzeb.
            Nikomu nie radzę sadzania dziecka na grochu ani polewania zimną wodą.

            Dzieci ze zwiększoną pobudliwością dosyć specyficznie reagują, odbierają świat. Takie po prostu są.
            Podobnie jak dzieci o pobudliwości obniżonej.
            Ale poza skrajnymi przypadkami nie oznacza to konieczności diagnozowania, badania, wydawania orzeczeń. Po prostu warto dopasować sposób wychowywania i postępowania do ich potrzeb i możliwości. Wyjdzie to na korzyść i dzieci i rodziców. Oraz tych którzy żyją w ich otoczeniu.





            • makurokurosek Re: nie radzę sobie:( 05.05.16, 23:48
              "Żeby stwierdzić iż ma się dziecko o dużej pobudliwości, nadruchliwe - nie trzeba korzystać z pomocy psychologów, poradni. , To po prostu widać, słychać i czuć. "

              Zwłaszcza wiedzą to matki które nawet się swoimi dziećmi nie interesują i mimo, że są z nimi na placu zabaw nie mają pojęcia co robi ich dziecko . Gdyby do autorki nie podeszła matka pokrzywdzonego dziecka, ta nawet nie wiedziałaby że córka pod jej nosem terroryzuje dzieci na placu zabaw. Medal dla idealnej i opiekuńczej mamusi.

              "Nie jestem zwolennikiem wysyłania każdego dziecka które choć troszkę odbiega od "matrycy" przeciętnego dziecka (cokolwiek to znaczy) do poradni i oddawania w ręce specjalistów.

              Też nie jestem tego zwolenniczką. Tu mamy jednak sytuację gdzie kobieta nie chce tudzież nie potrafi dotrzeć do swojego dziecka, nie ma też czasu czy chęci by poczytać o sposobach radzenia sobie z nadpobudliwymi dziećmi. Jak zaznaczyłam wyżej takie informacje są dostępne na większości stron poradni, ale to trzeba by było zainteresować się tematem i przede wszystkim zacząć zmiany od siebie

              "Dzieci ze zwiększoną pobudliwością dosyć specyficznie reagują, odbierają świat. Takie po prostu są.

              I widzisz, mimo, że nie mam dzieci nadpobudliwych jestem tego świadoma, autorka podobno ma dziecko nadpobudliwe, ale nawet nie chce jej się poszukać i poczytać o tym jak wpłynąć na zmianę zachowania dziecka.
              W pierwszej klasie córki było sporo dzieci stwarzających problemy, wychowawczyni bardzo szybko je sobie podporządkowała ale ona zaczęła pracę od stawiania wymagań rodzicom, i terapii dziecka z rodzicami. Trudno oczekiwać aby zachowanie dziecka się poprawiło, skoro matka siedząc na placu zabaw kilka metrów od córki udaje, że nie widzi iż ta terroryzuje inne dzieci.
              Problemem nie są dzieci nadpobudliwe , problemem są rodzice którzy szukają sposobu na zwalenie całej odpowiedzialności na zaburzenie, nawet wówczas gdy dziecko zaburzone nie jest. Jako matka dziecka nadpobudliwego, zapewne wiesz, że rodzic takiego dziecka stara się być krok przed dzieckiem tak by zareagować wystarczająco wcześnie by zapobiec nieakceptowalnemu zachowaniu. Jeszcze raz pytam gdzie była autorka, gdy jej córka terroryzowała dzieci na placu zabaw ?
              • passsoa85 Re: nie radzę sobie:( 06.05.16, 07:27
                opamiętaj się kobieto to był moment! nikogo nie terroryzowała! idź napij się melisy! miłego dnia
                • makurokurosek Re: nie radzę sobie:( 06.05.16, 08:54
                  Uwielbiam mamusie problemowych dzieci, które przyjmują postawę, " ależ nie ma problemu"

                  "ostatnio była sytuacja na placu zabaw schowała się z koleżanką w domku i nie dopuszczała innych dzieci a jak chłopiec chciał wejść to porysowała go pisakiem "

                  W czasie gdy ty siedziałaś kilka metrów od córki, twoje dziecko zdążyła przegonić kilka dzieciaków i jednemu zniszczyć kurtkę. Jeszcze raz zapytam gdzie ty byłaś, że tego nie widziałaś, że nie zareagowałaś zaraz po tym jak córka przegoniła z domku pierwsze dziecko

                  • asiula1987 Re: nie radzę sobie:( 06.05.16, 09:24
                    opanuj siesmile 7 latka to nie 2letnie dziecko, ktore trzeba za raczke po placu zabaw prowadzac. takie dzieciaki juz same u mnie na osiedlu lataja bez rodzicow. jesli matka wogole wyszla z nia na plac zabaw nie musi stac nad nia jak nad rocznym dzieckiem. to jest taki wiek kiedy dzieciaki pokazuja swoja niezaleznosc i walcza o przywodztwo. nikogo dziewczynka nie uderzyla, nikomu krzywdy nie zrobila. nie widze wiec sensu zeby stac nad nia jak nad malym dzieckiem. musza sie dzieciaki uczyc samodzielnosci i rozwiazywania spraw we wlasnym zakresie. ja nie jestem zwolenniczka biegania do kazdej mamuski dziecka, ktore sie krzywo usmiechnie do mojego. niech sie dzieci ucza same rozwiazywac problemy. wkraczac trzeba jesli ktoremus dzieje sie fizyczna krzywda. potem takie ciapy rosna jak twoje i nawet z ludzmi dyskutowac nie potrafia (rodzinne) w normalny takktowny sposob.
                    • makurokurosek Re: nie radzę sobie:( 06.05.16, 09:46
                      Proponuję skupić się na opisie autorki
                      "Moja córka lat 7 wulkan energii i tu się zaczyna problem...nie słucha nie tylko mnie ale nikogo wokół ...wszyscy na nią narzekają."
                      "chce wszystkim i wszystkimi (nami, bratem,koleżankami w klasie) rządzić jeśli nie jest po jej myśli to jest foch, obrażanie, zaczyna pyskowa"

                      Zgodzę się, że w tym wieku większość dzieciaków testuje na co może sobie pozwolić ale tylko nad nielicznymi egzemplarzami nikt nie ma kontroli i do tej grupy należą zarówno dzieci zaburzone jak i zwyczajnie niewychowane i zaniedbane, które w ten sposób odreagowują problemy domowe.
                      • asiula1987 Re: nie radzę sobie:( 06.05.16, 10:04
                        nie ma kontroli? przytocze to co wczesniej pisalas "postrach osiedla" "wezwac policje" itd itd

                        owszem dziecko moze byc zaburzone lub nieusluchane. ja sama na koncu wpisu tez poradzilam autorce zeby wybrala sie do poradni ewentualnie psychologa. ale na litosc boską twoje wpisy sa nieadekwatne do problemu jaki matka ma z corka mimo wszystko.
                        • asiula1987 Re: nie radzę sobie:( 06.05.16, 10:09
                          przeczytaj sobie swoje wypowiedzi czy w tym wlasnie watku, czy w wielu innych. pomysl sobie ze wiele ematek w tym momencie tak samo ocenia ciebie- jak ty wlasnie tą dziewczynke. twoj sposob komunikacji tez sprawia ze ludzie mysla o tobie jak o doroslym chuliganie. zachowujesz sie identycznie jak ta dziewczynka. tylko ze dziecko mozna jeszcze naproistowac i mnimo tych 7 lat nie zawsze takie dziecko rozumie jak porozumiewac sie ze swiatem. ty jako dorosla kobieta juz jednak powinnas. wyobraz sobie po prostu ze tak jak ty w kazdym watku obrazasz ludzi i ich dzieci tak kazdy tu na forum mysli o tobiesmile
                        • makurokurosek Re: nie radzę sobie:( 06.05.16, 11:49
                          Słowa o policji wyrwałaś z kontekstu. Nie napisałam, że należy wezwać policję tylko zadałam pytanie czy według autorki matka zaatakowanego dziecka winna wezwać policję.

                          "ale na litosc boską twoje wpisy sa nieadekwatne do problemu jaki matka ma z corka mimo wszystko.

                          Prawda jest taka, że nie mamy pojęcia o tym jak naprawdę zachowuje się to dziecko i czy jego zachowanie wynika z zaburzeń czy zaniedbań. Z całego tego wątku wiemy tylko tyle , że zachowanie dziecka przerasta matkę, która czuje się coraz bardziej bezsilna, nie ma pomysłu na to jak sytuację zmienić, a jedyne czego oczekuje to rady która bez jej pracy i wysiłku w jednej chwili zmieni zachowanie dziecka.
                          • passsoa85 Re: nie radzę sobie:( 06.05.16, 22:56
                            dokładnie! nie masz zielonego pojęcia jak zachowuję się moje dziecko na co dzień, w szkolę, w domu, wśród znajomych...a nazywasz je chuliganem i straszysz policją na podstawie jedej sytuacji na placu, którą opisałam hmm atakujesz, oceniasz i próbujesz narzucić swoje zdanie bardzo nie adekwatnie do sytuacji...miałam nie odpisywać bo tak naprawdę znam takie typki na forach co szukają afer, taką mają pasję ale sobie pomyślałam aaa odpisze Ci trolu! może jeszcze bardziej cię to nakręci i postarszysz np. CBA no dawaj dawaj pokaż na co cię staćsmile
                            • makurokurosek Re: nie radzę sobie:( 07.05.16, 00:10
                              "odpisze Ci trolu! może jeszcze bardziej cię to nakręci i postarszysz np. CBA no dawaj dawaj pokaż na co cię sta"

                              Mi wystarczy świadomość, że przez co najmniej kilka lat będziesz ponosiła konsekwencje swojej nieudolności wychowawczej. Wszak to ty, a nie ja musisz codziennie mieszkać z dzieckiem, które jak to napisałaś " cię nie słucha, wszyscy na nie narzekają, pyskuje ".
    • asiula1987 Re: nie radzę sobie:( 06.05.16, 09:15
      często dzieciaki agresywne lub niesluchajace maja pewne problemy zaburzeniowe albo fizyczne. znam kilka osob, ktorych dzieci niewlasciwe zachowanie (bicie kolegow, nieposluszenstwo calkowite) bylo spowodowane niedosluchem.
      niedosluchem z roznych przyczyn. jedno z dzieci we wszesnym dziecinstwie mialo infekcje po ktorej przez pare ladnych lat gromadzil sie jakis plyn w uchu. dziecko slyszalo coraz gorzej co przejawialo sie bardzo zlym zachowaniem. tak wiec corka sluch ma sprawdzony? wzrok? badalas kiedys pod kątem adhd? adhd to nie choroba i nie wymysl niczyj. moze corka potrzebuje pomocy osoby trzeciej w postaci psychologa zeby lepiej funkcjonowac? wydaje mi sie ze w opisanej sytuacji postapilas dobrze . jesli zawsze stosujesz tego typu konsekjwencje a zachowanie sie nie poprawia zapisz corke do poradni. psychologowie maja czasem bardzo fajne patenty na dzieciaki
      • asiula1987 Re: nie radzę sobie:( 06.05.16, 09:27
        p.s. zapisac dziecko do poradni nie po to zeby uzyskiwac jakiekolwiek orzeczenia tylko zwykle o porade jakie kary/nagrody stosowac. jak mowic, jak tlumaczyc itd. poszlabym na twoim miejscu nawet gdzies prywatnie do poleconego psychologa po prostu na rozmowe
        • passsoa85 Re: nie radzę sobie:( 06.05.16, 10:09
          dzięki asiasmile ja wogóle się nie przejmuje wpisami trolów więc luz
          tak zrobiłam pogadałam z koleżanką psycholożką dziecięcą, poradziła mi fajną książkę itd.
          słuch mała ma świetny smile
          • berdebul Re: nie radzę sobie:( 07.05.16, 09:36
            A powinnaś. Makurokurosek może dosyć brutalnie, ale napisała to co wielu dorosłych może myśleć o Twoim dziecku. Ile czasu musiała trwać sytuacja w domku, żeby odganiała wszystkie podchodzące dzieci? Dlaczego pomazała kurtkę? I dlaczego, jeżeli tam byłaś (i znasz "możliwości") swojego dziecka to nie masz jej na oku? Pomyśl też o córce, jak ona się czuje jeżeli ciągle wszyscy mają do niej pretensje, a ona nie umie (nie chce?) inaczej? Idź do psychologa, książki nie zdiagnozują Ci dziecka.
    • gosia1234s Re: nie radzę sobie:( 13.06.16, 12:46
      Bardzo dobrze, że zareagowała Pani w taki sposób w sytuacji na placu zabaw. Jeśli dziecko zachowuje się niewłaściwie to ponosi tego natychmiastowe konsekwencje. Tak powinno być również w domu. Należy ustalić z dzieckiem, jakie zachowania są niepożądane i jaka kara będzie zastosowana, jeśli niechciane sytuacje będą się powtarzać. Proszę pamiętać, że trzeba być konsekwentnym w swojej umowie z dzieckiem. Jeżeli zostało ustalone, że jest przestrzegana pewna zasada, to powinno się ją przestrzegać zawsze. Nie może być tak, że inne reguły obowiązują w domu, a inne poza nim.
      W sprawie sposobu rozmawiania z dzieckiem to zgadzam się z karmelową_bombonierką. Najpierw należy skupić na sobie uwagę dziecka, mieć z nim kontakt wzrokowy. Komunikaty powinny być krótkie i proste.
      • gosia1234s Re: nie radzę sobie:( 13.06.16, 20:55
        Polecam artykuł naukaoduszy.pl/kara-czy-konsekwencja/, napisany przez psycholożkę, psychoterapeutkę. Zawiera kilka wskazówek dotyczących konsekwencji w wychowaniu.
        • olga0106 Re: nie radzę sobie:( 15.06.16, 14:39
          Ja mam syna który za 3 m-ce skończy 7 lat. Jest strasznie nieusłuchany i rozbrykany. Nie jest agresywny ani niemiły. Szybko nawiązuje kontakty z rówieśnikami, ale ostatnio coraz częściej zaczyna pyskować. Też jak wołam to zawsze jest zaraz, nie teraz itd. Ale problem w tym ze nie możemy go ogarnąć pod względem rozbrykania. W nowym towarzystwie i otoczeniu potrzebuje chwili żeby się rozkręcić. Nie dociera do niego że kiedy jest zabawa to jest, a są sytuacje że należy się skupić i zachowywać spokojniej. Sytuacja testów sprawnościowych do szkoły sportowej. Tłumaczymy aby słuchał poleceń, skupił się co ma zrobić i nie wygłupiał. Przytakuje , po czym wchodzi na salę i zaczynają się wygłupy. Po pierwszym spotkaniu pani trener już stwierdziła ze dał się poznać. Ja również nie wiem w jaki sposób z nim rozmawiać, ponieważ żadne kary, ograniczenia nie robią na nim wrażenia. Nie ma czegoś takiego na czym by mu tak bardzo zależało co mogłoby go zmotywować do poprawy zachowania. Obawiam się ze przez to może zaprzepaszczać szanse na wiele spraw pozytywnych. I nie wiem czy swoim zachowaniem na sali gimnastycznej nie straci szansy na tę szkołę. Wszystko fajnie tylko wiecznie trzeba go upominać.
          • margot1982.90 Re: nie radzę sobie:( 27.06.16, 13:05
            Ja mam to samo ze swoim 7 latkiem...wydaje mi się że tylko rozmowa....rozmowa...rozmowa ...pomoże plus zajęcia ze SI.....a te STARE DEWOTY CO PISZĄ I OBRAŻAJĄ DZIECI AUTORKI POSTU ZAJMĄ SIĘ LEPIEJ PRACA SPOŁECZNA LUB NIECH POSZUKAJĄ MĘŻA ...bo jedna pani wypisuje takie bzdury na forum cały czas że jak psycholog/psychiatra to czyta to zapewne będzie wskazanie nie oglądanie tv trwam i słuchanie radia maryja!!!! Żal

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka