Gość: tiamik
IP: 62.148.86.*
06.09.02, 11:31
Bardzo prosze o radę w nast. sprawie. Moja córka jest w 1-szej klasie SP.
Oboje z mężem jesteśmy niewierzący. Mimo to ochrzciliśmy ją pod presją
dziadków.Argumenty byłe nast"co wam to szkodzi, a jak ona będzie chciała być
wierząca, czemu zamykać jej drogę do wiary" itp. W przedszkolu chodziła na
religię, tzn uczestniczyła w zajęciach prowadzonych przez siostę. Była bardzo
przejęta , mówiła np. bardzo kocham Pana Jezusa. Pewnego razu zapytała
mnie "a czy ty kochasz Pana Boga?" Odpowiedziałam "ja nie wierzę w Boga" Na
to dziecko rozpłakało się , zaczęła poprzez łzy robić mi zarzuty: "to
znaczy,że jesteś zła! Jak możesz tak mówić, nie wiesz ,że stworzył nas Bóg!
On cię ukarze!" To stało się początkiem naszej bardzo poważnej rozmowy,
wytłumaczyłam jej,że ludzie wierzą w wiele rzeczy, sa różne religie, a
niektórzy są ateistami, ale to nie znaczy,że nie uznają żadnych wartości.
Jej reakcja po ok.tygodniu była nast."to ja też jestem niewierząca" Jak to,
zdziwiłam się, przecież mówiłaś, że kochasz Pana Jezusa. A ona mi na to"ee,
tam, może to wcale nie jest tak, jak mówi siostra. Muszę się zastanowić" W
końcu zdecydowała,ze chodzi dalej na religię, bo chce sobie wyrobić zdanie i
podjąć kiedyś decyzję. Wtedy wydało mi sie to starsznie dojrzałe.
Ale ostatnio mam wątpliwości. Rok szkolny zaczął się mszą. Marta chciała iść,
więc poszłyśmy razem . Szybko zorientowałam się, ze po prostu chciała
zobaczyć koleżanki po wakacjach. W czasie mszy nudziła się. A wczoraj
przyniosła mi nast. wiadomość "mam jutro przynieść zeszyt do religii" Nikt z
rodzicami nie rozmawiał nt. lekcji religii, czy są jakieś zajęcia zastępcze
dla osób nie uczęszczających. Mąż natychmiast powiedział "niech nie chodzi na
religię. Jak ateista może wychować katolika? To bzdury, sama sie oszukujesz"
Z drugiej strony co będzie robiła w czasie lekcji religii? Ona sama mówi, że
nie chce być inna niż wszyscy, ale czy to jest argument? Czy mam wychować
niby-katoliczkę,hipokrytkę chodzącą do Kościoła , bo inni tak robią? Mam
sprzeczne uczucia. Rodzice twierdzą , że skrzywdzimy dziecko, że będą jej
dokuczać, będzie odmieńcem. W pracy również wszyscy mnie przekonują, ze I
Komunia to fantastyczne przeżycie , zwłaszcza dla dziewczynki /chodzi chyba o
sukienkę/. Padają też argumenty,że nie będzie mogła wziąć ślubu kościelnego,
a jeżeli dla jej chłopaka byłoby to ważne? Co o tym myślicie? Poradźcie
proszę mając na uwadze nie tylko abstrakcyjne zasady moralne, ale dobro
dziecka także.