Dodaj do ulubionych

czy posyłać dziecko na religię?

IP: 62.148.86.* 06.09.02, 11:31
Bardzo prosze o radę w nast. sprawie. Moja córka jest w 1-szej klasie SP.
Oboje z mężem jesteśmy niewierzący. Mimo to ochrzciliśmy ją pod presją
dziadków.Argumenty byłe nast"co wam to szkodzi, a jak ona będzie chciała być
wierząca, czemu zamykać jej drogę do wiary" itp. W przedszkolu chodziła na
religię, tzn uczestniczyła w zajęciach prowadzonych przez siostę. Była bardzo
przejęta , mówiła np. bardzo kocham Pana Jezusa. Pewnego razu zapytała
mnie "a czy ty kochasz Pana Boga?" Odpowiedziałam "ja nie wierzę w Boga" Na
to dziecko rozpłakało się , zaczęła poprzez łzy robić mi zarzuty: "to
znaczy,że jesteś zła! Jak możesz tak mówić, nie wiesz ,że stworzył nas Bóg!
On cię ukarze!" To stało się początkiem naszej bardzo poważnej rozmowy,
wytłumaczyłam jej,że ludzie wierzą w wiele rzeczy, sa różne religie, a
niektórzy są ateistami, ale to nie znaczy,że nie uznają żadnych wartości.
Jej reakcja po ok.tygodniu była nast."to ja też jestem niewierząca" Jak to,
zdziwiłam się, przecież mówiłaś, że kochasz Pana Jezusa. A ona mi na to"ee,
tam, może to wcale nie jest tak, jak mówi siostra. Muszę się zastanowić" W
końcu zdecydowała,ze chodzi dalej na religię, bo chce sobie wyrobić zdanie i
podjąć kiedyś decyzję. Wtedy wydało mi sie to starsznie dojrzałe.
Ale ostatnio mam wątpliwości. Rok szkolny zaczął się mszą. Marta chciała iść,
więc poszłyśmy razem . Szybko zorientowałam się, ze po prostu chciała
zobaczyć koleżanki po wakacjach. W czasie mszy nudziła się. A wczoraj
przyniosła mi nast. wiadomość "mam jutro przynieść zeszyt do religii" Nikt z
rodzicami nie rozmawiał nt. lekcji religii, czy są jakieś zajęcia zastępcze
dla osób nie uczęszczających. Mąż natychmiast powiedział "niech nie chodzi na
religię. Jak ateista może wychować katolika? To bzdury, sama sie oszukujesz"
Z drugiej strony co będzie robiła w czasie lekcji religii? Ona sama mówi, że
nie chce być inna niż wszyscy, ale czy to jest argument? Czy mam wychować
niby-katoliczkę,hipokrytkę chodzącą do Kościoła , bo inni tak robią? Mam
sprzeczne uczucia. Rodzice twierdzą , że skrzywdzimy dziecko, że będą jej
dokuczać, będzie odmieńcem. W pracy również wszyscy mnie przekonują, ze I
Komunia to fantastyczne przeżycie , zwłaszcza dla dziewczynki /chodzi chyba o
sukienkę/. Padają też argumenty,że nie będzie mogła wziąć ślubu kościelnego,
a jeżeli dla jej chłopaka byłoby to ważne? Co o tym myślicie? Poradźcie
proszę mając na uwadze nie tylko abstrakcyjne zasady moralne, ale dobro
dziecka także.
Obserwuj wątek
    • Gość: Joasia Re: czy posyłać dziecko na religię? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 06.09.02, 13:47
      Witam, nie jestem w stanie odpowiedzieć Ci na Twoje pytanie, bo piszę zaraz po
      przeczytaniu Twojego postu bez wcześniejszego przemyślenia, ale powiem Ci, że
      jeśli córka nie będzie wierząca to wcale nie znaczy, ze nie będzie mogła wziąć
      ślubu kościelnego, no, chyba, ze i jej przyszły mąż nie będzie wierzącą osobą.
      Ja jestem katoliczką, zostałam ochrzczona, przyjęłam komunię, byłam
      bierzmowana. Kiedyś nawet często chodziłam do Kościoła. Ale i tak nie mam ślubu
      kościelnego, bo mój mąż miał przede mną żonę. Dla Kościola nie liczy się, że
      żona go wywalila z domu, "karę" ponoszą oboje, a właściwie my troje, bo według
      tej wiary cudzołożę. Dlatego mam w nosie taką wiarę. Wkrótce spodziewam się
      dziecka i też zastanawiam się czy uszczęśliwić je wiarą, która żeruje na
      naiwnych ludziach. Dodam, ze mój mąż zalicza się raczej do ochrzczonych
      ateistow, bo do Kościola nie chodzi i nawet nie byl bierzmowany (do tej pory
      zastanawiam się jak ksiądz mógł udzielić mu ślubu bez tego sakramentu, bez
      komunii i bez nauk przedmałżeńskich...)
      Jestem ciekawa wypowiedzi innych osób.
      Pozdarwiam!!
      • Gość: ala Re: czy posyłać dziecko na religię? IP: *.acn.pl / 10.131.132.* 06.09.02, 14:06
        Wiara ma sens jak jest szczera i prawdziwa.A nie na pokaz.
        Ja bym na Twoim miejscu odpusciła sobie. Za duzy konformizm.
        Dzieci są bardziej otwarte na odmiennosc niz dorośli.A dziecko, ktore nie
        uczeszcza na religie ma zapewniona opieke w szkole.
        Nie było nic bardziej ohydnego i upokarzajacego, jak sasiadka walczaca
        komunistka, tłukaca reka na zebraniach:Boga, nie ma!!! wysłała wnuka na religie
        i do komunii, bo...nowe czasy przyszły. jak wyszli robic sobie zdjecia na
        podworku, to wszyscy gapili sie z okien i mieli dopiero ubawsmile)))
        Komunia sw. dla sukienki??Brr, cos okropnego.
        • Gość: anma Re: czy posyłać dziecko na religię? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.09.02, 14:45
          Zgadzam się z Tobą. Jestem osoba wierzącą, praktykującą, moje dziecko będzie
          chodziło na religię zarówno w przedszkolu jak i w szkole, ale dlatego ze
          chcemy go wychować w tej właśnie wierze. Gdybym miała to robić dla rodziny,
          dla sukienki czy garniturka nie posyłałbym go na pewno. Myślę, że jeśli ktoś
          jest ateistą, bo tak czuje, czy wyznaje inną religię z pełnym przekonaniem to
          i tak powinien wychować swoje dziecko. Ono i tak kiedyś zdecyduje samo.
          Przeciez więksość dzisiejszych ateistów była wychowywana w rodzinach
          wierzących (niezależnie jakie to było wyznanie). I co? Wybrali w dorosłym
          życiu sami, pomimo ze byli ochcrczeni, przystąpili do Komunii czy
          Bierzmowania. A przyjąć sakramenty też można później jak się będzie chciało.
          Mój mąż był ochrzczony jako niemowlę, ale innych sakramentów nie przyjął, bo
          teściowie byli niewierzący (ochrzciła go babcia). Ale jako 15-letni chłopak
          sam przygotował się do pierwszej Komunii i przyjął ją. Po dwóch latach miał
          Bierzmowanie. Poznałam go już jako katolika. Chodzi mi o to, że wychowując
          dziecko niezgodnie z własnymi przekonaniami jesteśmy niewiarygodni i
          zakłamani. Lepiej być szczerym i prawdziwym - to zawsze się opłaca. A dziecko
          kiedyś samo wybierze.
          Pozdrawiam
    • Gość: efka Re: czy posyłać dziecko na religię? IP: *.spider.pl 06.09.02, 13:54
      Słuchaj, ja mam podobny problem, tyle, że moja córka właśnie poszła do
      przedszkola!!! Jak się dowiedziałam podczas zebrania trzy dni temu, w tym roku
      szkolnym 3- latki w przedszkolu mają 2 razy w tygodniu religię!!! Podobno jest
      takie rozporządzenie ministerstwa. Przed wakacjami pytałam o religię, mówiono,
      że nic takiego nie będzie dla maluchów. Dzieci, których rodzice nie chcą, aby
      pociecha uczestniczyła w religii, mają to zgłosić. Wtedy dziecko na czas
      religii będzie wyprowadzane do innej grupy przedszkolnej (w przypadku 3-latków
      w grę wchodzi tylko grupa starsza). Nie wyobrażam sobie tego - stres dla
      dziecka itp.
      Mój mąż nie znosi religii katolickiej (co nie znaczy, że jest niewierzący),
      mnie także nie podoba się większość aspektów związanych z polskim katolicyzmem.
      Córkę ochrzciliśmy trochę z mojej woli, a trochę po to, aby sama mogła kiedyś
      zdecydować, czy chce chodzić na religię, do komunii itp. Staram się dziecku
      sprawy religii tłumaczyć, mówię, kto to jest ksiądz, bywa w kościele - w końcu
      religia katolicka jest elementem naszej rzeczywistości.
      Teraz boję się podobnie, jak Ty - tylko moje dziecko jest dużo młodsze i
      dużo mniej rozumie. Chcę jej wytłumaczyć, o co chodzi w religii, ale nie wiem
      jak. Głównie po to weszłam dzisiaj na to forum.
      Jeśli ktoś ma jakieś pomysły, podaję maila: firlejka@poczta.gazeta.pl
      • Gość: Torkemada Re: czy posyłać dziecko na religię? IP: 212.244.71.* 06.09.02, 14:55
        Pójdziecie do piekła głupie cipy!!!!
        • Gość: tiamik Re: czy posyłać dziecko na religię? IP: 62.148.86.* 06.09.02, 15:09
          Gość portalu: Torkemada napisał(a):

          > Pójdziecie do piekła głupie cipy!!!!
          jeżeli nie będzie tam ciebie to w porządku!
          • Gość: ania Re: czy posyłać dziecko na religię? IP: *.k.mcnet.pl 06.09.02, 17:12
            Gość portalu: tiamik napisał(a):

            > Gość portalu: Torkemada napisał(a):
            >
            > > Pójdziecie do piekła głupie cipy!!!!

            To pewnie pisala tolerancyjna katoliczka. Z gory dziekuje za taka tolerancyjna
            religie.

            Ania
      • Gość: tiamik Re: czy posyłać dziecko na religię? IP: 62.148.86.* 06.09.02, 15:04
        Na początku dziękuję wszystkim, którzy odpisali. Jesteście fantastyczni! Jestem
        prawie przekonan, żeby sobie odpuścić z religią, ale pozostaje jeszcze aspekt
        praktyczny. Co moje dziecko będzie robiło , kiedy inne dzieci będą na lekcji
        religii? Muszę o tym porozmawiać z wychowawczynią.
        Teraz odpowiadam na twój post dot. przedszkola. Jest dokładnie tak jak mówisz -
        fakt niechodzenia na religię trzeba zgłoasić w dyrekcji/"proszę się nie
        martwić, jestem dyskretna" powiedziała pani dyr. na zebraniu. A więc powinnam
        się wstydzić-pomyślałam/. Posłałam ją na te lekcje, bo pomyślałąm,że jest za
        mała, żeby zrozumieć dlaczego ma siedzieć w obcej grupie -dla takiego malca to
        jak kara!A w końcu w religii nie ma nic złego, zasady są słuszne.Teraz nie wiem
        czy dobrze zrobiłam, może to był początek błędnej drogi i nie wiem jak się z
        niej wycofać, nawet znajomi pytają"przecież już chodziła na religię i było
        OK".A ja chciałam żeby poznała różne światopoglądy i mogła kiedyś świadomie
        wybrać.Ciekawe czy jest na forum ktoś niewierzący, który ma dziecko w wieku
        szkolnym i przeszedł tą drogę.Ciekawa jestem jego opinii i rady.
        • agatka_s Re: czy posyłać dziecko na religię? 06.09.02, 17:50
          A ja tam podchodzę do sprawy praktycznie. Na religii
          dziecko niczego złego się nie nauczy !! Ja nie jestem
          osobą praktykujacą, aczkolwiek jakoś tak po swojemu
          wierzę. Mój synek chodził do przedszkola prowadzonego
          przez zakonnice. Był przeszczęśliwy. Straszono mnie,
          modleniem sie 24 h na dobę, indoktrynacją itp. Guzik
          prawda ! Jestem panną z dzieckiem (bardziej poprawnie
          politycznie matką samotnie wychowującą), do Kościoła nie
          chodzę, zdażyło mi sie dać dziecku kanapkę z wędliną do
          przedszkola w wielki Piątek i ...NIC Pełna Tolerancja ze
          strony Sióstr, nigdy nawet cienia uwagi czy wtrącania
          się...Dziecko jest za to grzeczne, spokojne i
          zrównoważone wg. mnie w dużej mierze dzięki przeuroczym
          siostrom. żadna przedszkolanka nie podchodzi z tak 100%
          oddaniem do dziecka jak siostra zakonna, naprawdę !!!!
          Pomyśl co takiego strasznego grozi twemu dziecku na tej
          okropnej religii ??? Moim zdaniem nic, a tylko może się
          czegoś nauczyć. Takie manifestacyjne nie posyłanie
          dziecka na religie ze względów światopoglądowych wygląda
          mi bardziej na kompleksy i problemy ze sobą ich rodziców.
          • Gość: bietka Re: czy posyłać dziecko na religię? IP: *.acn.pl / 10.128.131.* 06.09.02, 18:27
            Nie jestem przekonana, ze nieposylanie dziecka na religie to demonstracja
            zakompleksionych rodzicow. Tez duzo dobrego slyszalam o przedszkolach
            prowadzonych przez siostry, ale to zupelnie co innego. Rozumiem, ze chodzi o
            zwykla szkole, gdzie katechetka, czy tez siostra jest jedna z osob nalezacych
            do grona pedagogicznego, a takie osoby sa chyba mniej wyselekcjonowane niz w
            szkolach czy tez przedszkolach stricto zakonnych.
            Mysle, ze najlepiej zebys porozmawiala bezposrednio z taka osoba, zorientujesz
            sie czy na sile indoktrynuje dzieci czy tez dopuszcza taka mozliwosc, ze czesc
            ma niewierzacych rodzicow i religie traktuje bardziej jako nauke innego
            swiatopogladu.
            jak juz ktos wyzej napisal, nie mozesz posylac dziecka na religie jezeli,
            jedynym powodem bedzie obawa, przed innoscia.
            Pozdrawiam i zycze powodzenia.
          • Gość: anma Re: czy posyłać dziecko na religię? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.09.02, 19:46
            Czy możesz powiedzieć z jakiego jesteś miasta i jakie to przedszkole.
            Rozeznaję wstępnie przedszkola, bo niedługo czeka mnie posłanie do przedszkola
            mojego synka i chciałabym miec pełną orientację, dziekuję z góry.
            pozdrawiam
            • marina2 Re: czy posyłać dziecko na religię? 06.09.02, 21:04
              W starej szkole mojej corki dzieci , ktore nie chodzily na religie byly
              kierowane do swietlicy.
              Trudno doradzac w tak delikatnej sprawie.Jest mozliwe , ze jesli corka nie
              bedzie miala praktycznie zadnego kontaktu z religia , wiara katolicka w okresie
              dojrzewania sama ja odnajdzie , sama dokona wyboru.
              Ja sugerowalabym Ci odszukanie madrego , doswiadczonego kaplana i zapytanie go
              o zdanie w tej konkretnie sprawie.Ale niech to nie bedzie przypadkowy ksiadz.
              Co do siostr zakonnych to w moim miescie prowadzone przez nie przedszkole jest
              naprawde swietne.Obecnie moje dzieci tez maja religie z siotrami zakonnymi - sa
              po prostu fantastyczne
              Pozdrowienia.M
              • Gość: anma do Mariny2 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.09.02, 21:20
                Z jakiego jesteś miasta? Może z Wrocławia? Interesuje mnie opinia ta temat
                przedszkoli prowadzonych pprzez siostry zakonne właśnie we Wrocławiu.
                pzdr
            • marina2 Re: czy posyłać dziecko na religię? 06.09.02, 21:04
              W starej szkole mojej corki dzieci , ktore nie chodzily na religie byly
              kierowane do swietlicy.
              Trudno doradzac w tak delikatnej sprawie.Jest mozliwe , ze jesli corka nie
              bedzie miala praktycznie zadnego kontaktu z religia , wiara katolicka w okresie
              dojrzewania sama ja odnajdzie , sama dokona wyboru.
              Ja sugerowalabym Ci odszukanie madrego , doswiadczonego kaplana i zapytanie go
              o zdanie w tej konkretnie sprawie.Ale niech to nie bedzie przypadkowy ksiadz.
              Co do siostr zakonnych to w moim miescie prowadzone przez nie przedszkole jest
              naprawde swietne.Obecnie moje dzieci tez maja religie z siotrami zakonnymi - sa
              po prostu fantastyczne
              Pozdrowienia.M
            • marina2 Re: czy posyłać dziecko na religię? 06.09.02, 21:07
              W starej szkole mojej corki dzieci , ktore nie chodzily na religie byly
              kierowane do swietlicy.
              Trudno doradzac w tak delikatnej sprawie.Jest mozliwe , ze jesli corka nie
              bedzie miala praktycznie zadnego kontaktu z religia , wiara katolicka w okresie
              dojrzewania sama ja odnajdzie , sama dokona wyboru.
              Ja sugerowalabym Ci odszukanie madrego , doswiadczonego kaplana i zapytanie go
              o zdanie w tej konkretnie sprawie.Ale niech to nie bedzie przypadkowy
              ksiadz.Moze taki , ktory pracuje z dziecmi lub z neokatechumenatu?
              Co do siostr zakonnych to w moim miescie prowadzone przez nie przedszkole jest
              naprawde swietne.Obecnie moje dzieci tez maja religie z siotrami zakonnymi - sa
              po prostu fantastyczne cieple , mile , cierpliwe i odpowiadajace bez konca na
              najbardziej wymyslne pytania.
              Pozdrowienia.M
            • agatka_s Re: czy posyłać dziecko na religię? 07.09.02, 08:03
              Gość portalu: anma napisał(a):

              > Czy możesz powiedzieć z jakiego jesteś miasta i jakie
              to przedszkole.
              > Rozeznaję wstępnie przedszkola, bo niedługo czeka mnie
              posłanie do przedszkola
              > mojego synka i chciałabym miec pełną orientację,
              dziekuję z góry.
              > pozdrawiam


              Mieszkam w Warszawie od czerwca aczkolwiek przedtem w
              podwarszawskim Komorowie i tam właśnie było to
              przedszkole. Przedszkole było prowadzone przez Siostry
              chyba Eucharystki (ale to musiałabym sprawdzić) i było
              naprawdę super. Mój syn jeszcze przed pójściem do szkoły
              samodzielnie przeczytał 2 tomy Harrego Pottera, ja go
              tego nie nauczyłam....Siostry bardzo dyscyplinowały
              rodziców, kazały chodzić do specjalistów jak było coś nie
              tak (ja np. zostałam delikatnie poproszona a sprawdzenie
              słuchu bo coś i tam nie pasowało, ale całe szczęście było
              OK !), była gimnastyka korekcyjna, angielski. modlitwy
              też były i msze święte z okazji końca roku i opłatek na
              święta ale był też świecki w charakterze Dzień Matki.
              naprawdę polecam !
              • Gość: kiks Re: czy posyłać dziecko na religię? IP: 143.26.82.* 17.09.02, 14:04
                Moje dziecko chodzi do przedszkola Sióstr Służebniczek NMP na Kole w W-wie.
                Gorąco polecam. Sama miałam wcześniej masę wątpliwości dot. głównie
                indoktrynacji religijnej w tak młodym wieku
    • tempus Re: czy posyłać dziecko na religię? 06.09.02, 22:42
      Ja mam taki sam problem (jestem niewierzący). Moja córeczka idzie do
      przedszkola w przyszłym roku. W przeciwieństwie do części przedmówców uważam
      jednak że Kościół Katolicki robi dzieciom i dorosłym wodę z mózgu.
      Indoktrynacja zaczyna się niestety już we wczesnym dzieciństwie! Wmawia im że
      jego nauki pochodzą od Jezusa i z Biblii. A tymczasem większość zasad Kościoła
      Katolickiego została po prostu ukształtowana (mówiąc wprost - wymyślona) w
      czasie tych 2000 lat. Poza tym myślę że wmawianie dziecku że jest ktoś, kto
      zawsze i wszędzie je widzi nie zawsze może mu wyjść na dobre. Dziecko ma
      ograniczone możliwości odróżniania tego co słuszne od tego co niesłuszne.
      Strach że zrobiło coś źle i Bóg to widzi może źle wpłynąć na jego psychikę.

      Oczywiście żyjemy w katolickim kraju, gdzie tolerancja religijna jest moim
      zdaniem niewielka. Bardzo się boję, że gdy moja mała nie będzie chodziła na
      religię może być jej przykro, inne dzieci mogą jej dokuczać. Jako ojciec
      chciałbym ją przed tym uchronić i mam problem...

      Mam pytanie: według Was jaki procent dzieci średnio nie chodzi na religię w
      przedszkolu i szkole. Jak to wygląda z Waszych obserwacji?

      pozdrawiam
      • agatka_s Re: czy posyłać dziecko na religię? 07.09.02, 08:26
        tempus napisał:

        > Ja mam taki sam problem (jestem niewierzący). Moja
        córeczka idzie do
        > przedszkola w przyszłym roku. W przeciwieństwie do
        części przedmówców uważam
        > jednak że Kościół Katolicki robi dzieciom i dorosłym
        wodę z mózgu.
        > Indoktrynacja zaczyna się niestety już we wczesnym
        dzieciństwie! Wmawia im że
        > jego nauki pochodzą od Jezusa i z Biblii. A tymczasem
        większość zasad Kościoła
        > Katolickiego została po prostu ukształtowana (mówiąc
        wprost - wymyślona) w
        > czasie tych 2000 lat. Poza tym myślę że wmawianie
        dziecku że jest ktoś, kto
        > zawsze i wszędzie je widzi nie zawsze może mu wyjść na
        dobre. Dziecko ma
        > ograniczone możliwości odróżniania tego co słuszne od
        tego co niesłuszne.
        > Strach że zrobiło coś źle i Bóg to widzi może źle
        wpłynąć na jego psychikę.
        >
        > Oczywiście żyjemy w katolickim kraju, gdzie tolerancja
        religijna jest moim
        > zdaniem niewielka. Bardzo się boję, że gdy moja mała
        nie będzie chodziła na
        > religię może być jej przykro, inne dzieci mogą jej
        dokuczać. Jako ojciec
        > chciałbym ją przed tym uchronić i mam problem...
        >
        > Mam pytanie: według Was jaki procent dzieci średnio nie
        chodzi na religię w
        > przedszkolu i szkole. Jak to wygląda z Waszych obserwacji?
        >
        > pozdrawiam



        Nie wiem jak to jest na religii w szkole, może straszą a
        może i nie...Zobaczymy bo mój syn właśnie wczoraj miał
        pierwszą lekcję religii.

        W przedszkolu uczono go aby był grzeczny, kochał
        rodziców dziadków i ludzi wokół. Nauczono go dyscypliny
        i wielu pożytecznych rzeczy (czytanie, pisanie) ale też i
        wielkiej radości z wszelkich sukcesów i przyjmowania
        spokojnie porażek. Uczono go też tolerancji bo obok
        dzieci z bardzo zamożnych domów (dla
        niezorientowanych:Komorów podwarszawski to miejscowość
        willowa gdzie naprawdę mieszkają "duże pieniądze") była
        rodzina uchodżców z Afganistanu i dzieci z Pruszkowa, z
        najbiedniejszych dzielnic tzw. Żbikowa. Dzieci nie mogły
        przynosić zabawek ani niczego co pokazywałoby status
        materialny, na początku przynosiło się pomoce szkolne i
        one były potem wspólne, niezależnie czy rodzice kupili je
        za 5 czy 50 PLN.

        Nie zauważyłabym aby mój syn Boga się bał, dla niego to
        jest taka jakaś oczywistość jak powietrze czy to, że są
        wakacje...czasem pyta mnie o coś związanego z religią i
        ja staram mu się to wyjaśnić jak najlepiej umiem, i tyle.
        Dotąd nie zauwazyłam aby był zindoktrynowany ani aby
        ktoś mu zrobił wodę z mózgu.

        Ja osobiście uważam że zamiast zastanawiać się nad
        jakimiś sztucznymi problemami kto indoktrynuje mi dziecko
        i co ten wstrętny Ksiądz może mu okropnego zrobić, lepiej
        ten czas poświęcić dziecku. Gwarantuje że rezultat
        będzie dużo lepszy.
        • tempus Odpowiedź dla agatki_s 07.09.02, 08:57
          To, że Kościół uczy kochać innychludzi nie stoi w sprzeczności z tym co
          napisałem. Indian południowoamerykańskich mordowano głosząc miłość do bliźnich.

          Nie zauważyłaś że syn jest indoktrynowany, bo zapewne wychowałaś się w wierze
          katolickiej i większość z nauk Kościoła Katolickiego jest dla Ciebie oczywista
          i słuszna.

          A jeżeli chodzi o poświęcanie dziecku czasu, to sądzę że niewielu ojców
          przeznacza go dla dziecka tyle co ja.
          • agatka_s Re: Odpowiedź dla agatki_s 07.09.02, 21:44
            tempus napisał:

            > To, że Kościół uczy kochać innychludzi nie stoi w
            sprzeczności z tym co
            > napisałem. Indian południowoamerykańskich mordowano
            głosząc miłość do bliźnich.
            >
            > Nie zauważyłaś że syn jest indoktrynowany, bo zapewne
            wychowałaś się w wierze
            > katolickiej i większość z nauk Kościoła Katolickiego
            jest dla Ciebie oczywista
            > i słuszna.
            >
            > A jeżeli chodzi o poświęcanie dziecku czasu, to sądzę
            że niewielu ojców
            > przeznacza go dla dziecka tyle co ja.


            Przepraszam jeżeli moja uwaga Cię dotknęła. Nie było
            moim zamiarem pouczać nikogo ile dziecku powininno
            poświęcać się czasu. Myślę tylko, że na lekcjach religii
            nie dzieje się nic złego, w kazdym razie nic takiego
            przed czym dziecko należy chronić zabraniając mu na nie
            chodzić. Ponieważ religia jest skomplikowaną sprawą, to
            wszelkie wątpliwości dziecka (jak i rodziców) rodzice
            mogą starać się rozwiać rozmawiając z nim. Ja sama mam
            mało czasu dla dziecka bo bardzo dużo pracuję i dlatego
            mam wiele wdzięcznosci i szacunku dla Wszystkich, którzy
            uczą go i wychowują. Staram się być do Nich wszystkich
            maksymalnie pozytywnie nastawiona i kooperować jak tylko
            się da, bo stawka jest tu bardzo duża-dobro mojego syna.
            Nie spotkałam się jeszcze ze złym podejściem Księży czy
            Sióstr Zakonnych, Ci których ja i mój syn mieliśmy okazję
            poznać byli poprostu naprawdę dobrymi pedagogami.

            Teraz syn poszedł do pierwszej klasy i też mam nadzieję,
            że nauczyciele, którzy go bedą uczyć bedą wspaniali,
            niezależnie czy uczą religii czy matematyki. Zanim
            zdecydowałam się na wybór szkoły byłam w 10 szkołach (i
            państwowych i prywatnych i nawet jednej super
            katolickiej). Choć stać mnie nawet i na najdroższą
            szkołę to wybór padł na zwykłą szkołę rejonową, bo tylko
            tam rozmawiano ze mną jak z partnerem, a nie jak z
            intruzem czy wręcz odwrotnie "źródłem" dochodu instytucji
            komercyjnej. Więc tak sobie myślę że z lekcjami religii
            to może być różnie tak samo jak z każdą inną kwestią:
            wszystko jest dla ludzi ale trzeba podchodzić do
            wszystkiego z uwagą i rozwagą. Jeżeli coś mi sie nie
            będzie podobać w sposobie uczenia syna religii czy innego
            przedmiotu napewno o tym porozmawiam z nauczycielem. Ale
            zakładać z góry że napewno zrobią mu w szkole wodę z
            mózgu nie zamierzam.


    • leninex Re: czy posyłać dziecko na religię? 06.09.02, 23:23
      No cóż, co kraj to obyczaj, amy niestety żyjemy pod presją, bo to z Polski
      pochodzi Jan Paweł II. I miedzy innymi dlatego, cały kraj (pomimo, że nikt nas
      o to nie pytał), jest krajem katolickim. Mnie dla przykładu krew się gotuje, bo
      uczę w szkole średniej technologii. Mam z dzieci po gimnazjum "zrobić"
      techników, czyli nauczyć rysunku technicznego, technologii wytwarzania układów
      scalonych itp. i to na 1 godzinie tygodniowo w ciągu 4 lat nauki. A dla
      przykładu pan ksiądz, albo (Boże uchowaj) ksiądz samica, uczy tych debili 8
      godzin w ciągu 4 lat (2 godziny w tygodniu przez 4 lata.
      Ciekawi mnie, czy razem z mężem jesteście ateistami, czy może agnostykami. Bo
      rzeczywiście, byłoby śmieszne, gdyby ateista wychował katolika, ale agnostyk
      może tego dokonać.
      Trudna przed wami decyzja. Ja sam nie chodzę do kościoła, poza okresem komunii,
      bo wtedy zarabiam (księża są cholernie układni i łasi na kasę).
      Pozdrawiam.
      • Gość: anma Re: czy posyłać dziecko na religię? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.09.02, 23:30
        Nie chodzi mi o zasadniczy temat tego wątku...ale jeśli nauczyciel (choćby
        najmniej sensownego przedmiotu) mówi o uczniach "ci debile" to kim sam jest?
        • leninex Re: czy posyłać dziecko na religię? 07.09.02, 10:15
          Gość portalu: anma napisał(a):

          > Nie chodzi mi o zasadniczy temat tego wątku...ale jeśli nauczyciel (choćby
          > najmniej sensownego przedmiotu) mówi o uczniach "ci debile" to kim sam jest?

          Kim jest? Zapewniam, że mgr inż. A jak chcesz to idź sama i spróbuj tych debili
          czegoś nauczyć.
          • Gość: Donata Re: czy posyłać dziecko na religię? IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 07.09.02, 10:46
            leninex napisał:

            > Gość portalu: anma napisał(a):
            >
            > > Nie chodzi mi o zasadniczy temat tego wątku...ale jeśli nauczyciel (choćby
            >
            > > najmniej sensownego przedmiotu) mówi o uczniach "ci debile" to kim sam jes
            > t?
            >
            > Kim jest? Zapewniam, że mgr inż. A jak chcesz to idź sama i spróbuj tych
            debili
            >
            > czegoś nauczyć.

            A może i Ty zanim zostałeś mgr inż. byłeś takim debilem??? Człowieku zastanów
            się co piszesz.
          • Gość: Insomnia Re: czy posyłać dziecko na religię?- do leninexa IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 07.09.02, 22:54
            leninex napisał:

            A jak chcesz to idź sama i spróbuj tych debili
            >
            > czegoś nauczyć.

            Widać kiepski z Ciebie nauczyciel!!! Każdego można czegoś nauczyć, kwestia
            podejścia, którego Tobie najwyraźniej brakuje. Może pomyśl o zmianie zawodu.
            Mam tylko nadzieję, że dziecko Tiamiki nie trafi na takiego beznadziejnego
            nauczyciela religii.
            • Gość: zzz Re: czy posyłać dziecko na religię?- do leninexa IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 09.09.02, 09:41
              Gość portalu: Insomnia napisał(a):

              > leninex napisał:
              >
              > A jak chcesz to idź sama i spróbuj tych debili
              > >
              > > czegoś nauczyć.
              >
              > Widać kiepski z Ciebie nauczyciel!!! Każdego można czegoś nauczyć, kwestia
              > podejścia, którego Tobie najwyraźniej brakuje. Może pomyśl o zmianie zawodu.
              > Mam tylko nadzieję, że dziecko Tiamiki nie trafi na takiego beznadziejnego
              > nauczyciela religii.

              Myślę, że wszyskie oburzone panie trochę za ostro oceniacie leninexa.Również
              leninex, tak sądzę, jest w swych ocenach zbyt radykalny. Znam środowisko z
              którym styka się leninex i wiem, że wśród uczniów techników (zwlaszcza
              niektórych) jest dużo młodzieży zaniedbanej pod wszelkimi względami.
              Wychowawczymi przede wszystkim, ale również z podstawowymi brakami w wiedzy z
              zakresu młodszych klas szkoły podstawowej (ułamki). Stąd, jak myślę, tak
              niewybredne określenia stosowane przez leninexa. Za te podstawowe braki w
              wychowaniu i wykształceniu, które będą się zanimi ciągnąć przez całe życie, nie
              jest odpowiedzialny leninex, lecz ich rodzice, dotychczasowe środowisko i cały
              nasz system kształcenia.

              Tej młodzieży potrzebne jest wszystko. Również lekcje religii, ale w sensownym
              wykonaniu. Praktyka najczęściej jest jednak taka, że są to godziny tracone,
              jeśli nie wręcz szkodliwe, z powodu ograniczoności katechetów i nieumiejętności
              trafienia do młodzieży. Nie dziwię się więc oburzeniu leninexa, że ma on mniej
              godzin na konkretną wiedzę niż katecheta. zzz
              • Gość: anma Re: czy posyłać dziecko na religię?- do zzz IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.09.02, 10:40
                Wszystko fajnie... Ja nie twierdzę, że uczniwie lenninexa są zdolni, grzeczni
                i o prostu marzenie nie uczniowie. Tylko nawet jeśli oni są najbardziej
                zaniedbani intelektualnie na swiecie, niezdolni i na dodatek brak im dobrego
                wychowania to NIC nie upoważnia nauczyciela (pedagoga???) do używania wobec
                nich słowa "debil".
                pzdr
                • Gość: Insomnia Re: czy posyłać dziecko na religię?- do zzz IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 09.09.02, 10:57
                  Gość portalu: anma napisał(a):

                  > Wszystko fajnie... Ja nie twierdzę, że uczniwie lenninexa są zdolni, grzeczni
                  > i o prostu marzenie nie uczniowie. Tylko nawet jeśli oni są najbardziej
                  > zaniedbani intelektualnie na swiecie, niezdolni i na dodatek brak im dobrego
                  > wychowania to NIC nie upoważnia nauczyciela (pedagoga???) do używania wobec
                  > nich słowa "debil".
                  > pzdr
                  Nic dodać nic ująć!
                  • Gość: zzz Do obu pań IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 09.09.02, 17:05
                    Gość portalu: Insomnia napisał(a):

                    > Gość portalu: anma napisał(a):
                    >
                    > > Wszystko fajnie... Ja nie twierdzę, że uczniwie lenninexa są zdolni, grzec
                    > zni
                    > > i o prostu marzenie nie uczniowie. Tylko nawet jeśli oni są najbardziej
                    > > zaniedbani intelektualnie na swiecie, niezdolni i na dodatek brak im dobre
                    > go
                    > > wychowania to NIC nie upoważnia nauczyciela (pedagoga???) do używania wobe
                    > c
                    > > nich słowa "debil".
                    > > pzdr
                    > Nic dodać nic ująć!

                    Myślę, że to był z jego strony wyraz frustracji. To dało się wyczytać pomiędzy
                    wierszami. Gdyby w ten sposób zwracał się do uczniów w realu, to co innego.
                    Nieraz słyszałam podobne nauczycielskie rozmowy i poglądy wyrażane w chwili
                    złego nastroju. Nie przekładało sie to na praktykę.

                    Dygresja. Tydzień temu znajomy, świeżo upieczony uczeń pewnego technikum
                    zrezygnował z nauki w nim od razu po inauguracji. Następnego dnia sam przeniósł
                    się do innej szkoły. Nie bez kłopotów. Dlaczego? Bał się!

                    A sprobowałybyście panie pouczyć uczniów niektórych zawodówek!

                    Pozdrawiam. zzz

                    • Gość: Insomnia Re: Do obu pań IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 09.09.02, 22:32
                      Gość portalu: zzz napisał(a):



                      > Myślę, że to był z jego strony wyraz frustracji. To dało się wyczytać
                      pomiędzy
                      > wierszami. Gdyby w ten sposób zwracał się do uczniów w realu, to co innego.

                      Tego nie wiesz na pewno. Nie rozumiem też dlaczego Ty zzz tak się wstawiasz za
                      leninexa, a on sam milczy. Zresztą sądzac po jego innych postach lubi wydawać
                      ostre opinie i nie przebiera w słownictwie. Nie wiem dlaczego myślisz, że
                      miałby być milszy i delikatniejszy w realu niż jest tu?

                      >
                      > A sprobowałybyście panie pouczyć uczniów niektórych zawodówek!

                      Co prawda w zawodówce nie uczyłam, ale w prywatnym liceum wieczorowym tak
                      (myślę, że podobne doświadczenie). Nie była to łatwa praca i rzeczywiście
                      uczniowie nie są zbyt zdolni, chłonni czy choćby zainteresowani nauką. Ale
                      nigdy nie wyzwałabym ich od debili!!! Kwestia etyki zawodowej. Zresztą jeśli
                      jakiś nauczyciel uważa, że pracuje z debilami i nie jest w stanie ich nic
                      nauczyć to po co to robi? Może powinien zająć się czymś innym?
                      • Gość: zzz Re: Do obu pań IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 10.09.02, 10:47
                        Gość portalu: Insomnia napisał(a):


                        > Tego nie wiesz na pewno. Nie rozumiem też dlaczego Ty zzz tak się wstawiasz
                        za
                        > leninexa, a on sam milczy. Zresztą sądzac po jego innych postach lubi wydawać
                        > ostre opinie i nie przebiera w słownictwie. Nie wiem dlaczego myślisz, że
                        > miałby być milszy i delikatniejszy w realu niż jest tu?
                        >

                        Nie mam powodów go bronić i nie bronię. Nie znam innych jego postów a nie
                        zwykłam wydawać sądów o osobie tylko na podstawie jednej ostrej czy nawet
                        niewybrednej wypowiedzi. Sama jesteś pedagogiem, więc nie muszę ci tego
                        tłumaczyć.

                        > > A sprobowałybyście panie pouczyć uczniów niektórych zawodówek!
                        >
                        > Co prawda w zawodówce nie uczyłam, ale w prywatnym liceum wieczorowym tak
                        > (myślę, że podobne doświadczenie). Nie była to łatwa praca i rzeczywiście
                        > uczniowie nie są zbyt zdolni, chłonni czy choćby zainteresowani nauką. Ale
                        > nigdy nie wyzwałabym ich od debili!!! Kwestia etyki zawodowej. Zresztą jeśli
                        > jakiś nauczyciel uważa, że pracuje z debilami i nie jest w stanie ich nic
                        > nauczyć to po co to robi? Może powinien zająć się czymś innym?

                        Ejże! Czy etyka zawodowa ma dotyczyć tylko warstwy językowej? O pozostałych
                        sprawach nic nie wiemy. Ja mogę tylko podejrzewać, że jednak ci "debile" trochę
                        go obchodzą, skoro martwi się o niewystarczającą ilość godzin na ich
                        wykształcenie.

                        Ale skończmy z leninexem. Ma chyba niezły ubaw, czytając nasze posty.

                        Mnie ta sprawa zaineresowała z powodu tych właśnie "debili". Byłam świezo po
                        lekturze wypowiedzi na forum o łódzkich Bałutach.

                        Pozdrawiam. zzz
                        • Gość: Insomnia Re: Do obu pań IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 10.09.02, 22:21
                          Gość portalu: zzz napisał(a):


                          >
                          > Nie mam powodów go bronić i nie bronię. Nie znam innych jego postów a nie
                          > zwykłam wydawać sądów o osobie tylko na podstawie jednej ostrej czy nawet
                          > niewybrednej wypowiedzi. Sama jesteś pedagogiem, więc nie muszę ci tego
                          > tłumaczyć.

                          Fakt, nie musiszsmile)


                          > Ejże! Czy etyka zawodowa ma dotyczyć tylko warstwy językowej?

                          Nie tylko, ale zdecydowanie też.

                          >
                          > Ale skończmy z leninexem. Ma chyba niezły ubaw, czytając nasze posty.

                          Pewnie taksmile) Pozdrawiam serdecznie!

    • fnoll bozia nie gryzie 07.09.02, 11:55
      nasza corka rodzicow ma bezwyznaniowych, sama tez nie jest zwiazana z
      jakimkolwiek wyznaniem - ale pod kloszem nie mamy zamiaru jej chowac, w
      znajomosc symboliki roznych otaczajacych ja religii na pewno bedzie i przez
      nas i przez swoje otoczenie wyposazona

      na razie ma lat 3 i pol i koscioly interesuja ja w takim samym stopniu jak
      wszystko inne smile

      jesli w szkole ksiadz bedzie dorzeczny i nie bedzie mial nic
      przeciwko 'wolnemu sluchaczowi', a i nasza corka bedzie zainteresowana, to
      czemu by nie?

      powodzenia

      fnoll

      • tempus Im o to chodzi! 07.09.02, 13:25
        Kościołowi o to właśnie chodzi. Żeby urobić dzieci takich rodziców. A później
        spijają "miodek" np. 500 zł za pochlapanie wodą trumny jak Wam ktoś zemrze...
        • fnoll pod kloszem slabe roslinki rosna... 07.09.02, 15:15
          bycie bezwyznaniowym nie oznacza bycia antyklerykalista, czyz nie?

          jak ktos chce od malego swym pociechom wpajac antyklerykalizm - nikt mu tego
          nie zabroni

          osobiscie nie lubie fanatyzmu w zadnym wydaniu smile

          wole wolnomyslicielstwo, ktory to stan ducha doprawdy trudno wykorzenic
          • tempus Re: pod kloszem slabe roslinki rosna... 07.09.02, 15:48
            fnoll napisał:

            > bycie bezwyznaniowym nie oznacza bycia antyklerykalista, czyz nie?
            >
            > jak ktos chce od malego swym pociechom wpajac antyklerykalizm - nikt mu tego
            > nie zabroni
            >
            > osobiscie nie lubie fanatyzmu w zadnym wydaniu smile
            >
            > wole wolnomyslicielstwo, ktory to stan ducha doprawdy trudno wykorzenic


            też tak uważam!
    • Gość: zzz Re: czy posyłać dziecko na religię? IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 07.09.02, 18:02
      Ja jestem prawosławna, mąż – katolik. W tym sensie, że tak nas ochrzczono.
      Właściwie jesteśmy oboje agnostykami. Ja częściej. Jednak ochrzciliśmy dziecko
      w kościele katolickim i poslaliśmy je na religię. Mąż był wtedy temu raczej
      przeciwny, to ja wszystko zaaranżowałam. Teraz raczej jest z tego powodu
      zadowolony.

      Dlaczego tak zrobiłam? Jak już pisałam jestem agnostyczką nie ateistką. To
      raz. Nie wiem. Wątpię. Chciałabym wierzyć. Gdy dziecko było malutkie,
      niewyobrażalnie trudne było dla mnie powiedzenie mu, że umrze i po śmierci nic
      już nie ma. A takie rozmowy się toczyły. Tak to teraz pamiętam.

      Dlaczego wybrałam religię katolicką? Ja zostałam wychowana bez religii. Zawsze
      czułam się z tego powodu wykorzeniona. Nie potrafiłabym dziecku przekazać wiary
      i tradycji, ponieważ niewiele o niej wiedzialam. Rodzina męża jest bardziej,
      chociaż nie przesadnie, religijna. Dziecko miało więc jakiś wzorzec. Chciałam,
      żeby było zakorzenione w tradycji. Mnie, w pewnym wieku, zaczęło tego trochę
      brakować.

      Posłanie dziecka na lekcje religii było więc konsekwencją tego wyboru. Nie
      ukrywam, że trochę konformizmu z mojej strony też tam było. Łatwiej się żyje w
      naszym kraju, jeśli człowiek zanadto nie odróżnia się od otoczenia. A już na
      pewno na prowincji.

      Teraz jest w pierwszej klasie liceum i sam zdecydował, że nie będzie chodził na
      religię, ponieważ (aktualnie) jest niewierzący.

      Czy żałuję tego wyboru? Nie. Chociaż nie wiem, czy bilans wyszedł na zero. Po
      stronie plusów wymienię: tradycja, poczucie zakorzenienia. O dziwo, więcej
      wymieniłabym minusów: niezbyt mądra i niezbyt wykształcona katechetka, nudne
      lekcje religii, zmuszanie do praktyk religijnych (słynne „pierwsze piątki”,
      comiesięczna obowiązkowa spowiedź), sprawdzanie podpisów w zeszycie, czy się
      przyjmuje księdza z kolędą, ingerowanie w praktyki religijne rodziców. Myślę,
      że z powodu tych minusów syn jest teraz tak zle nastawiony do religii. Dla mnie
      jednak ważniejsze są te plusy. Żałuję tylko, że nie pozwoliłam mu zrezygnować w
      gimnazjum, kiedy stał się bardziej krytyczny. Tutaj popełniłam błąd.

      Nie wiem, czy pomoże ci to w podjęciu decyzji. Pozdrawiam. zzz




      • Gość: tiamik Re: czy posyłać dziecko na religię? IP: 213.25.22.* 07.09.02, 18:21
        Twoja, jak i innych rozmówców wypowiedź bardzo mi pomogła. Zamierzam wybrać się
        na rozmowę z katechetką i sprawdzę jakie są jej poglądy względem takich osób
        jak ja. Jestem agnostyczką, a mąż ateistą i ma poglądy antyklerykalne, ale nie
        manifestuje ich przesadnie/tj. obraźliwie dla kogokolwiek/. Jeżeli katechetka
        okaże się zrównoważoną, mądrą osobą/od córki wiem, że to siostra zakonna w
        starszym wieku/, to będzie chodzić na religię , chyba że dokona kiedyś innego
        wyboru.
        Pozdrawiam i dziękuję za spostrzeżenia i rady!
        • Gość: zzz Re: czy posyłać dziecko na religię? IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 07.09.02, 18:49
          Moje doswiadczenia w tego typu kontaktach są nastepujące: najczęściej księża,
          katechetki... uważają, że niekatolik nie może wychować katolika. Nawet katolik
          nie praktykujący tak często, jak oni by chcieli - też nie może. Po części mają
          rację. Dowód - mój syn. W ich pojęciu lekcje religii uczą nie religii, ale
          wiary. Tutaj nie maja racji. Dowód - mój syn.

          My zawsze byliśmy przez księzy traktowani z góry. Właściwie, jak wyrzutki.
          Kiedyś wydawało mi się, że jeśli przychodzę do kościoła z wątpliwościami,
          przyprowadzam dziecko, to powinnam otrzymać wsparcie duchowe i zachętę. Skądże.
          Najczęściej reprymendę i gburowate pouczenia. Życzę ci, żeby w twoim przypadku
          było inaczej. zzz
          • Gość: tiamik Re: czy posyłać dziecko na religię? IP: 62.148.86.* 13.09.02, 10:28
            Otóż jestem po rozmowie z katechetką. Namawiała mnie ,żeby Marta chodziła na
            religię i zgodziłam się. Przez 80% czasu próbowała jednak mnie nawrócić i to
            było krępujące. Chyba nie straciła nadziei,że jeszcze powrócę na łono KK i
            dlatego bardzo chciała, zeby córka jednak chodziła na religię. Miała widoczne
            wątpliwości czy jeżeli rodzice są niewierzący dziecko może być wierzące. Więc
            coś w tym jest co napisałaś, zobaczymy jak sprawy potoczą się dalej i co moja
            córka kiedyś wybierze.
            • tempus Re: czy posyłać dziecko na religię? 13.09.02, 15:02
              Twoje dziecko i Twój wybór. Jeżeli obawiasz się że dziecku nie chodzącemu na
              religię inne dzieci mogą dokuczać, to rozumiem. Ja będę miał taki sam problem
              za kilka lat. W ten sposób niestety wyrastają kolejne pokolenia hipokrytów
              powtarzających w kościele bezmyślnie jakieś formułki. Argumenty dziadków o
              jakich piszesz w pierwszym poście są efektem tego, że wychowali się
              kraju "katolickim" i w rodzinach katolickich. Nie dając dziecka do chrztu i
              nie puszczając na lekcje religii nie blokujesz mu drogi do religii i Boga. Są
              w Polsce inne kościoły chrześcijańskie. Ja spotkałem w życiu osoby należące do
              takich kościołów i zapewniam Cię, że są całkiem inni niż perzeciętny katolik!.
              Katolicy zazwyczaj mówią o chodzeniu do kościoła, przyjmowaniu ksiedza po
              kolędzie, czrzczeniu dziecka, pierwszej komunii itd. Wyznawcy innych kościołów
              mówią (nie nawracając niewierzących natrętnie) o Bogu i zbawieniu. Co może być
              ważniejszego dla osoby wierzącej??? Wyznawcy tych kościołów tworzą wspólnoty,
              spotykają się i studiują Biblię, gdy się modlą - to własnymi słowami - nie
              klepią formułek. A wracając do pierwszej komunii - jeszcze nie spotkałem
              człowieka który by powiedział coś sensownego na ten temat. Rodzice narzekają,
              że dużo załatwiania i koszty, chrześni że prezent sporo kosztuje. Cieszy się
              kler z "umacniania w wierze nowych owieczek" i oczywiście dziecko ale nie łask
              niebieskich, tylko z prezentów i nieraz z ładnego ubrania. Katechetka
              namawiała Cię bo przecież ona z tego żyje smile. A w Biblii na którą Kościół
              Katolicki się ciągle powołuje nie ma nic o chrzczeniu małych dzieci, ani o
              jakimś czyśćcu którym Czarni tak chętnie straszą...

              serdecznie pozdrawiam
    • Gość: nene trochę offtopik - jak to przed wojną było IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 12.09.02, 19:33
      otóż nie mamy teraz w Polsce wielu wyznań, przynamniej nie w takim wymiarze jak
      wtedy. Babcia mówiła, że w jej klasie byly dzieci prawosławne i starozakonne.
      Religia dla wszystkicj 3 grup była z reguly ostatnią lekcją (kto nie chodził
      ten szedł do domu) i dzieci rozdzielały się na 3 rózne grupy. Żydzi nie
      przychodzili do szkoły w piątki. W klasie wisiał krzyż ale - naturalnie - nie
      wszyscy odmawiali modlitwę przed lekcjami. I wszystko się jakos układało.

      Moi znajomi natomiast posłali jedną córkę do świeckiego przedszkola, drugą,
      nieco później - do prowadzonego przez siostry. Bo tak akurat się ułozyło. Nie
      ma róznicy między obiema dziewczynkami, przynajmniej na razie.
      • tempus Re: trochę offtopik - jak to przed wojną było 13.09.02, 14:30
        Tak to prawda, co trzeci mieszkaniec kraju nie był Polakiem. Zazwyczaj wiązało
        się to także z tym, że nie był Katolikiem.

        A np. w USA nie wolno wnieść Biblii do szkoły publicznej. Szkoły tam są po to
        by uczyć pisać, czytać, liczyć itd., a nie po to by robić z kogoś katolika,
        protestanta, buddystę lub wyznawcę jakiejś innej religii... Tylko że tam
        Katolików jest 23% i dlatego u nich wolność wyznania jest czymś bardziej
        rzeczywistym niż w Polsce...
        • Gość: tiamik Re: trochę offtopik - jak to przed wojną było IP: 62.148.86.* 13.09.02, 15:38
          Takie rozwiązanie byłoby chyba najlepsze dla nie-katolików, ale kto wie - może
          dla katolików także? Może traktowanie wyznawanej religii bardziej prywatnie i
          osobiście sprawiłoby,że mniej byłoby powierzchownej wiary, bo nie byłoby sensu
          pozowanie na osobę głęboko wierzącą.
          • Gość: zzz Re: trochę offtopik - jak to przed wojną było IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 14.09.02, 11:29
            Na pewno najlepiej, gdyby nauczanie religii odbywało się poza szkołą, ale ani
            ty, ani ja nie mamy na to wpływu.

            Twoje dziecko będzie na pewno odczuwać pewien dysonans pomiędzy tym, co mówi
            sie w szkole a tym, co jest w domu. Niektórzy mówią, że w takim wypadku lepiej
            dziecka na religię nie posyłać. Może mają rację. Ja myślę, że z tego rodzaju
            decyzjami zawsze jest tak, że mają dobre i zle strony. Samemu trzeba ocenić,
            gdzie jest ich więcej. Bo przecież i bez chodzenia na religię twoje dziecko nie
            będzie miało w rodzinie jednolitego przekazu. Ojciec inaczej, matka inaczej a
            dziadkowie jeszcze inaczej. Nie chciałabym ci dawać rad, ale ja bym zbyt
            energicznie w młodszych latach szkolnych nie prostowała tego, czego jej tam w
            szkole katechetka nauczy. Pozwoliłabym dziadkom powychowywać religijnie twoje
            dziecko. Póżniej i tak w naturalny sposób wejdzie w wiek pytań i watpliwości.
            Niezależnie od tego jak była wychowywana. Ponieważ jednak katecheci mają zwykle
            misję nawracania rodziców poprzez ich dzieci zwróć uwagę na to, by twoje
            dziecko nie stało się ofiarą takiej "misji", by nie czuła się gorsza poprzez
            to, że ma "innych" rodziców.

            Pozdrawiam. zzz
    • Gość: paula Re: czy posyłać dziecko na religię? IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 14.09.02, 23:30
      TIAMIK NAPISALA: "Przez 80% czasu próbowała jednak mnie nawrócić i to
      było krępujące. Chyba nie straciła nadziei,że jeszcze powrócę na łono KK i
      dlatego bardzo chciała, zeby córka jednak chodziła na religię."

      Przypomnialo mi to moje nauki przedmalzenskie - jestem katoliczka, wierze; maz
      jest ateista. Udalo nam sie te dwa "swiaty" polaczyc w zasadzie bezkonfliktowo
      (tak jest teraz, ale cale zycie i mnostwo problemow z tym zwiazanych jeszcze
      przed nami). Ubawil nas tylko przecudnie ksiadz, ktory prosil mojego meza zeby
      przyjal chrzest. Maz mowi, ze nie, bo nie wierzy i w najblizszej przyszlosci
      nie zmieni zdania smile. Ksiadz na to, ze ten chrzest to tak pro forma, a potem
      jakos sie ulozy. I jak ten chrzest juz zostanie przyjety to i wiara przyjdzie
      (czyli bedzie mozna zwielokrotnic naciski - no, jak to, chrzest przyjety,
      dzieci na swiecie, jaki przyklad dajesz; wez komunie, potem sie zobaczy... itd).
      Chcialabym, aby moj maz wierzyl. Ale propozycja ksiedza i takie wchodzenie "na
      ambicje", ze zonie wstyd przyniesie, bo sama do kosciola bedzie chodzic... po
      prostu mnie wpieklily. Kategorycznie sprzeciwilam sie takiemu postawieniu
      sprawy.
      Nie uznaje nic na sile - nawet jeslibym sie z tego bardzo cieszyla i bardzo
      tego chciala.
      Synka ochrzcilismy, bedzie chodzil na religie, wychowamy go w wierze
      katolickiej. Tak, pisze MY, poniewaz moj maz nie neguje wiary (on jej po prostu
      nie ma, nikt mu jej nie przekazal), neguje instytucje kosciola (zreszta ja tez).

      Zupelnie nie pisze na glowny temat postu, ale tak mi sie nasunelo z tym
      nawracaniem prze siostre zakonna - oni to maja we krwi, czsami za wszelka cene,
      nie zwracajac uwagi na - napisze to w ten sposob - komizm sytuacji.
      Pozdrawiam



    • Gość: efka Re: czy posyłać dziecko na religię? IP: *.spider.pl 16.09.02, 13:29
      Pisałam n tym forum (chyba 4 list od góry), że moja córka (3 lata) ma mieć w
      przedszkolu religię. W piątek miała pierwszą "lekcję". Wiecie, co z tego
      zapamiętała? "Pani mówiła o czymś ważnym" - tyle zdołałam z niej wyciągnąć (a
      jest dzieckiem b. wygadanym i mądrym, jak na swój wiek)! Co konkretnie mówiła
      pani katechetka? "Nie pamiętam" - twierdzi moja córka. Ciekawe, co będzie
      dalej? Podobno p. katechetka w tym przedszkolu ma podejście do dzieci i nie
      jest natrętna. Zobaczymy.
      • Gość: tiamik Re: czy posyłać dziecko na religię? IP: 62.148.86.* 16.09.02, 13:49
        Moja córka mając 4 lata zupełnie nie umiała mi powiedzieć co robi katechetka w
        przedszkolu. To są sprawy chyba strasznie abstrakcyjne dla takich maluchów,
        słuchają, ale raczej bez zrozumienia. Dopiero mając 5-6 lat zaczęła mówić, że
        Pan Jezus mnie kocha itp.Kiedys zaczęła sama rozmawiac ze mną i powiedziała:
        " dobrych ludzi stworzył Pan Bóg , a złych diabeł.Ale ja to chyba nie jestem
        dobra/pokłóciła się akurat z koleżanką i poszarpały się za warkoczyki/. Czy
        mnie stworzył diabeł?" Potem oczywiście płacz. Wątpię ,żeby katechetka mówiła
        dzieciom to o diable, ale mała tak zrozumiała.
        A co do nawracania, to prawdziwie trudne chwile przeszliśmy przy chrzcie
        dziecka. Nie mamy ślubu kościelnego i ksiądz odmówił ochrzczenia dopóki my sie
        nie pobierzemy.Dopiero taściowa poszła do niego i trochę mu naupychała,że ma
        obowiązek ochrzcić dziecko i ustąpił, ale po chrzcie zawałał nas do swojego
        pokoju i powiedział, że to jeszcze nie koniec, musimy wziąć ten ślub itp.
        • tempus Re: czy posyłać dziecko na religię? 16.09.02, 14:50
          Dla Kościoła Katolickiego najważniejsze są fomalności, papierki, rytuały niż
          zbawienie i prawdziwa wiara.

          Gdy moja mama umarła w szpitalu to jakiś "szpitalny" ksiądz namaścił ją (jakoś
          tak to się nazywa - nie znam się). Jak przyszedłem załatwiać formalności to
          pilęgniarki dały mi kartkę - zaświadczenie wystawione przez tego księdza że
          wykonał te czynności. Chciałem go zapytać po co, czy tę kartkę wkłada się do
          trumny? Starożytni przecież chowali zmarłych z różnymi przedmiotami na dalszą
          drogę...
          • Gość: anma Re: czy posyłać dziecko na religię? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.09.02, 15:04
            Namaszczenia ksiądz dokonuje przed śmiercią, po śmierci nie ma to sensu. Dla
            osob wierzacych ma to znaczenie, gdyż swiadczy, ze osoba zmarła przed smiercia
            pojednała się z Bogiem (nawet jeśli nie jest przytomna ksiądz udziela
            sakramentu namaszczenia chorych).
            pozdrawiam
            • tempus Re: czy posyłać dziecko na religię? 16.09.02, 22:20
              Gość portalu: anma napisał(a):

              > Namaszczenia ksiądz dokonuje przed śmiercią, po śmierci nie ma to sensu. Dla
              > osob wierzacych ma to znaczenie, gdyż swiadczy, ze osoba zmarła przed
              smiercia
              > pojednała się z Bogiem (nawet jeśli nie jest przytomna ksiądz udziela
              > sakramentu namaszczenia chorych).
              > pozdrawiam


              Rozumiem. Pozwolę sobie dorzucić drobne sprostowanie: Istotne dla wierzących w
              nauki Kościoła Katolickiego i nadludzką moc księdza smile

              Bolszewicy mawiali "Mówimy partia - myślimy: Lenin". A u nas?
              Mówimy "wierzący" a myślimy: Katolik. Jest to krzywdzące dla wielu osób
              należących do innych kosciołów i nie należących nigdzie a wierzących...

              pozdrawiam
              • Gość: anma Re: czy posyłać dziecko na religię? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.09.02, 22:25
                Masz rację: uprosciłam sprawę, bo rzeczywiście miałam na myśli wierzących -
                katolików, pewnie dlatego ze sama do nich nalezę. Szanuję inne wyznania, ale
                nie znam ich praktyk wiec nie wypowiadam się w imieniu innych religii.
                Przepraszam jeśli Cie to uraziło.
                A jeśli chodzi o nadludzką moc...to owszem, wierzę, ale nie w nadludzką moc
                księdza tylko Boga. Ksiądz to tylko(!) człowiek.
                Pozdrawiam
        • agatka_s Re: czy posyłać dziecko na religię? 16.09.02, 16:16
          No to macie pecha... Ja nie mam męża (ani nawet
          konkubenta) a dziecko mam, nie chodzę do Kościoła, a nie
          było absolutnie problemów z chrztem mojego synka. Tak
          samo jak i z chodzeniem dziecka do przedszkola
          prowadzonego przez Siostry. Dlatego nie mogę nigdy
          zrozumieć jak krytykuje się Księży i Siostry. Ci, których
          ja spotkałam byli zawsze NORMALNI. A tak swoją drogą to
          gratuluje dziecka, które w wieku 3 lat umiałoby
          opowiedzieć co było na lekcji religii, mój syn w wieku 7,
          nie za bardzo opowiada co było na lekcji WF. Mówi tylko
          BYŁO DOBRZE...
          • Gość: zzz Re: czy posyłać dziecko na religię? IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 17.09.02, 16:42
            agatka_s napisała:

            > No to macie pecha... Ja nie mam męża (ani nawet
            > konkubenta) a dziecko mam, nie chodzę do Kościoła, a nie
            > było absolutnie problemów z chrztem mojego synka.

            Nie chodzisz do kościoła, bo jesteś niewierząca, czy po prostu rzadko
            praktykująca?

            Gdybyś była ateistką, nie byłoby powodu do chrztu twego dziecka. Jeśli jednak
            jesteś wierząca, to dla Kościoła jesteś kobietą, która "zbłądziła", ale
            jesteś "swoja". Natomiast niewierzący traktowani są jak zadżumieni. Kościół
            katolicki jest bardzo triumfalistyczny, tak to bym nazwała. Ateiści, agnostycy
            nie są nawet przedmiotem jego misji. zzz

          • Gość: efka Re: czy posyłać dziecko na religię? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 20.09.02, 23:28
            rozumiem, że trochę pokpiwasz sobie, pisząc: "A tak swoją drogą to
            gratuluje dziecka, które w wieku 3 lat umiałoby
            opowiedzieć co było na lekcji religii,(...)".
            Ale rzeczywiście potrafi, a przynajmniej próbuje. Dzisiaj, na drugich
            zajęciach religii mój "maluszek" dowiedział się, że mama i tata bardzo kochają
            swoje dzieci, i tak samo Bóg je kocha. A kto to jest Bóg? Taki pan, co mieszka
            w niebie. Jak może mieszkać w niebie? Na chmurkach? Powiedziałam dziecku, że w
            bajkach też nie wszystko jest prawdą, więc to się tylko tak mówi, że Bóg
            mieszka w niebie.

      • tempus Re: czy posyłać dziecko na religię? 16.09.02, 14:43
        Czyli próby "prania mózgu" u Twojego dziecka na razie nie poodły się!

        A teraz mam pytanie (z czystej ciekawości): jaki procent dzieci nie chodzi na
        religię?
        • Gość: tiamik Re: czy posyłać dziecko na religię? IP: 213.25.22.* 16.09.02, 22:14
          tempus napisał:

          > Czyli próby "prania mózgu" u Twojego dziecka na razie nie poodły się!
          >
          > A teraz mam pytanie (z czystej ciekawości): jaki procent dzieci nie chodzi na
          > religię?
          Wiem tylko tyle,że w klasie mojej córki(25 osób) chodzą wszyscy.W szkole nie
          prowadzi się zajęć z etyki, więc rozumiem, że jak dotąd ten problem w ogóle nie
          pojawił się - chyba jestem jedynym przypadkiem, kiedy o to pytałam
          wychowawczynię czułam się trochę jak jakiś okaz przyrodniczy.Brrr. Dlatego
          m.inn. chciałam zaoszczędzić tego uczucia dziecku. Może trochę nieszczerze
          wytłumaczyłam sobie,że kiedyś sama wybierze, a religia chyba nikomu nie
          zaszkodziła. Z drugiej stony wypowiedzi forumowiczów utwierdziły mnie w
          przekonaniu,że nie powinnam narzucać dziecku swojego poglądu na religię, dać mu
          szansę wybrania.
          • tempus Re: czy posyłać dziecko na religię? 16.09.02, 22:29
            > Wiem tylko tyle,że w klasie mojej córki(25 osób) chodzą wszyscy.W szkole nie
            > prowadzi się zajęć z etyki, więc rozumiem, że jak dotąd ten problem w ogóle
            nie
            >
            > pojawił się - chyba jestem jedynym przypadkiem, kiedy o to pytałam
            > wychowawczynię czułam się trochę jak jakiś okaz przyrodniczy.Brrr. Dlatego
            > m.inn. chciałam zaoszczędzić tego uczucia dziecku. Może trochę nieszczerze
            > wytłumaczyłam sobie,że kiedyś sama wybierze, a religia chyba nikomu nie
            > zaszkodziła. Z drugiej stony wypowiedzi forumowiczów utwierdziły mnie w
            > przekonaniu,że nie powinnam narzucać dziecku swojego poglądu na religię, dać
            > mu szansę wybrania.

            Zmartwiłaś mnie tą ilością uczęszczających. 100% !!! Moje dziecko ma 2,5 roku,
            mogę tylko mieć nadzieję, że jak pójdzie do szkoły to może pęd do Kościoła w
            narodzie choć trochę osłabnie. Wolę, żeby mała nie chodziła na religię
            katolicką.

            A ile dzieci chodzi w innych szkołach? Kto się wypowie?

            pozdrawiam
        • Gość: zzz Re: czy posyłać dziecko na religię? IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 17.09.02, 16:17
          W klasie syna (I licealna) nie chodzą na religię może 2-3 osoby (na 30). Tak
          więc przytłaczająca większość dzieci i młodzieży chodzi na religię. Z całej
          szkoły (coś z 1000 osób) na etykę chodzą dwie grupy, ale z tego co wiem, ani
          religia ani etyka nie jest obowiązkowa. Mój syn nie będzie chodził na etykę,
          pomimo, że etykę wykładałby mu doktor filozofii, ponieważ byłaby to już 9 i 10
          godzina lekcyjna w danym dniu. Wspólnie uznaliśmy, że to nieetyczne względem
          niego. Tak więc w odpowiednim miejscu na świadectwie będzie miał krechę.

          Myślę, że wielu rodziców posyła dzieci na religię po to, żeby nie miały tej
          krechy a także, żeby nie miały w trakcie zajęć okienek.

          Pozdrawiam. zzz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka