Dodaj do ulubionych

Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!!

04.03.06, 14:59
Kochane, moje dziecko ma narysować, jak sprzeciwi się złu czyniąc dobro oraz
napisać wierszyk z okazji wielkiego postu dot. zmiany jego postępowania
(oczywiście na lepsze). Wiele razy wymiękałam czytając treść tych zadań, mój
mąż zaciska mocno zęby słysząc o religii, ale jakoś dawalismy sobie radę. Tym
razem nie wiem co mój syn ma narysować, a wierszyk? u nas sami ścisłowcysmile))
Pomózcie, może któraś ma pomysł co można by narysować (oczywiście na poziomie
7-latka?), albo może ktoś zna prosty wierszyk? nawet dwuwers?
Obserwuj wątek
    • anik801 Re: Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!! 04.03.06, 15:09
      Już naprawdę nie mają czego tych dzieci uczyć!Jak miałam 9lat to musiałam się
      uczyć na pamięć regułek dotyczących wiary(totalna głupota!).A dziś wierszyki.I
      po co to?Przecież nie każde dziecko potrafi ułożyć wierszyk.Daliby tym
      dzieciakom spokój!Jakby mało było zadawane z innych przedmiotów,to jeszcze z
      religii!
      • pade Re: Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!! 04.03.06, 15:10
        Ale odrobić lekcje musi, czy nam się to podoba czy niesad((
    • milanad Re: Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!! 04.03.06, 15:16
      faktycznie zadania mocno zawyżone jak dla siedmiolatka wink) może to Wam coś
      pomoże?
      tak na szybko skleciłam wink

      Z okazji postu postanowień mam wiele
      by godnie uczcić Wielką Niedzielę
      by widział Chrystus Zmartwychwstały,
      że każdego dnia staram się
      by być jak On doskonały

      pozdrawiam smile))
      • pade Re: Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!! 04.03.06, 16:02
        ładny wierszyk, tylko Pani na pewno nie uwierzy, ze mój syn to napisałsmile))
    • marynia22 Re: Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!! 04.03.06, 15:34
      Spokojnie. Też jestem mamą pierwszaka, a dokładnie pierwszoklasistki. Chodzi na
      religię ,mimo że my chodzimy do kościoła tylko na śluby. Moja córka miała wkleić
      do książki zdjęcie z chrztu i wpisać datę i miejsce uroczystości, tylko że ona
      nie jest ochrzczona ( jako jedyna w klasie). Ale nie stanowi to dla niej
      problemu. Pani katechetka ( rozumna kobieta) powiedziała tylko ,że jak to kiedyś
      nastąpi, to wtedy sobie może wpisać datę i resztę. Wierszyków jeszcze nie
      piszemy, ale jakby zaistniała taka potrzeba, to pewnie zapytałabym babcię, która
      chodzi do kościoła. Tu chodzi zapewne o treść, a nie o formę. Doradzam więcej
      luzu i pozdrawiam.
      • pade Re: Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!! 04.03.06, 15:58
        Nasza katechetka nie jest wyrozumiała, syn ma najniższą ocenę w klasie bo nie
        ma talentu plastycznego. Ale mimo to chcę by każde zadanie starannie odrabiał.
        Tylko nie mam pomysłu co ma narysować????
        Wierszyk jakiś sklecę do poniedziałku, mam nadziejęsmile
        • marynia22 Re: Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!! 04.03.06, 16:08
          Jeżeli nie ma talentu plastycznego to proponuję coś prostego, np. kotka
          (jakiegoś brudnego i chudego) i rękę z "offu" podstawiającą mu miskę z
          jedzeniem. A tak swoją drogą brak talentu plastycznego nie może mieć wpływu na
          ocenę z żadnego przedmiotu! Ocenia się postępy dziecka. Ja w takiej sytuacji
          porozmawiałabym z wychowawczynią.
          • pade Re: Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!! 04.03.06, 16:19
            To nic nie da, są skargi na Panią katechetkę od dawna, rodzice chodzą do
            dyrektora...a Pani dalej pracuje.
            • bad4ever Re: Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!! 15.03.06, 21:07
              pade napisała:

              > To nic nie da, są skargi na Panią katechetkę od dawna, rodzice chodzą do
              > dyrektora...a Pani dalej pracuje.


              ...wiem cos o tym...moj syn (lat 8 za miesiac) w swoim "tajemnym " notesie
              napisal"nienawidze religii i tej glupiej jaszczurki"...

              Dostaje schizy czytajac polecenia w cwiczeniach od religii..I tak jak wiele
              osob-nie potrafie przekonac ani siebie ani syna do tego przedmiotu.
              Jednoczesnie staram sie tlumaczyc,ze Pani ma za zadanie uczyc milosci do boga,a
              nie wychowywac ich.
              ale jak mam zachowac powage czytajac w dzienniczku:"kamil bez pytania wyszedla
              na lekcji z klasy i zamykal kolege w ubikacji".
              a co tam robil ten kolega???smile)

              pozdrawiam...
          • pade Re: Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!! 04.03.06, 16:21
            I jeszcze jedno, tu nie chodzi o to, by narysować dobry uczynek, to akurat nie
            jest problemsmile))
            Syn ma narysować jak przeciwstawia się złu czyniąc dobro.....
            • lola211 Re: Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!! 04.03.06, 16:32
              Pade, to Wy macie zadane, czy syn? W zyciu bym za dziecko nie odrabiala lekcji,
              a juz tym bardziej z religii.Na swiadectwie nie bedzie mial stopnia,wiec jaki
              problem?
              Zostawilabym dziecku wolna reke- niech narysuje co uwaza i napisze jak uwaza,
              nawet jesli nie bedzie sie rymowalo- bo niekoniecznie musi byc rym, a wrecz go
              byc nie powinno znajac mozliwosci dzieci 7- letnich.
              A gdyby dziecko mimo moich tłumaczen dalej nie wiedzialo co ma zrobic, to
              napisalabym notatke na te okolicznosc i wpiela do zeszytu, do wiadomosci
              katechetki- zadanie nieadekwatne do wieku.
              • pade Prośba. 04.03.06, 16:56
                Słuchajcie, ja mam takie samo zdanie jak Wy na ten temat, ale mimo to mój syn
                musi odrobić lekcje i nie wie co ma zrobić, a ja chcę mu pomóc. Jeśli narysuje
                byle co i napisze byle co, to katechetka może go wyśmiać, a chyba zdajecie
                sobie sprawę jaki to stres dla dziecka. Proszę o pomoc.
                • barb42 Re: Prośba. 04.03.06, 17:10
                  Mój syn miał tez to zadane i narysował dwóch bijących się kolegów a on ich
                  starał sie pogodzić czyli podawał im rękę. Rysunek nieudolny był bardzo, tak
                  bardzo, że zastanawiałam się gdzie on ma tą rękę, ale siostra katechetka
                  normalna jest i co nie dopatrzyła się, to się dopytała smile)) Wierszyka pisać nie
                  musiał, wymyślił taki teraz na poczekaniu: w poście Jezus sobie życzy, żebym nie
                  jadł słodyczy.

                  Ja bym napisała tej pani katechetce taki : Kochaj mnie Boże, bo coś katechetka
                  nie może smile))
                  A swoją droga osoby świeckie w roli katechetów jakieś takie nadgorliwe są i
                  skutecznie zniechęcają dzieci do Boga, zwłaszcza że maja duże pole do popisu, bo
                  wiele rodziców zaniedbuje edukację religijna dzieci ( sama tez uderzam się w
                  piersi) a pomyśleć, że chciałam iść do zakonu smile))

                  Pozdrawiamy Basia i chłopaki!
                  • pade dziękuję Basiu:))) n/t 04.03.06, 17:17

                    • barb42 Re: dziękuję Basiu:))) n/t 04.03.06, 17:23
                      Mnie nie ma za co, podziękowanie nalezy się Maćkowi - juz przekazałam smile))
                      Podpytałam go jeszcze i jakiś gruby kolega narysował siebie kopiącego piłke
                      czyli zło obżarstwo a dobro ruch albo koleżanka która nie pożycza nigdy swoich
                      przyborów narysowała piórnik i jak daje mazaka koleżance, więcej "prac" mój syn
                      juz nie pamięta smile))
                      A nowy wierszyk: zamiast telewizora droga krzyżowa.

                      Pozdrawiamy Basia i chłopaki!
    • sutra Re: Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!! 04.03.06, 18:40
      Hehe, jak dobrze że moje dziecko nie chodzi na religię smile
    • rycerzowa Re: Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!! 05.03.06, 12:08
      Tak naprawdę to jest fantastyczny pomysł z takim zadaniem. Dla pierwszaka
      trudne, oczywiście, ale dla pierwszaka wszystko jest trudne.
      Małe dziecko wielu rzeczy nie wie, wielu rzeczy nie rozumie. Po to chodzi do
      szkoły, po to ma rodziców, żeby się dowiedzieć, żeby zrozumieć.
      Nauka polega nie tylko na tym, że czegoś się dowiadujemy, ale też na
      przemyśleniu, na dyskusji, na rozmowie właśnie. Pamiętam, że bardzo lubiłam
      opowiadać w domu, jakie to zadania wyznaczali nam nauczyciele i była wielka
      dyskusja, jak do problemu podejść (oczywiscie, nie obywało się bez uwag typu
      "czego to ci belfrzy nie wymyślą"). Na podstawie wniosków z tej dyskusji sama
      robiłam zadanie.
      Takich samych zasad trzymałam się w przypadku własnych dzieci.

      W twoim przypadku trzeba po prostu z synkiem porozmawiać.
      Po pierwsze,czy spostrzega zło w swoim otoczeniu. Moze nas to zaskoczy, ale małe
      dziecko nie widzi zła, czyli ma kłopoty z odróżnieniem zła od dobra. Za złe
      uważa to, co jemu sprawia przykrość, np. że czegoś nie dostanie, że coś musi
      zrobić. Jest to naturalne, jak mi to wytłumaczył kiedys mądry ksiądz katecheta.
      ( A było to o dzieciach starszych, przygotowujacych się do I Komunii).
      Trzeba zwrócić dziecku uwagę na zjawisko krzywdy, która można komuś wyrządzić,
      nie zawsze świadomie.
      Pamietam taki dzień, gdy moje dzieci (wtedy przedszkolaki)odrabiały podobne zadanie.
      Oto , na co zwróciły uwagę, ścislej mówiąc, na co my zwrócilismy ich uwagę:
      Ze można dokuczać zwierzętom.
      Że mozna bić słabszego, bezbronnego.
      Hałasować, gdy w otoczeniu jest ktoś bardzo cierpiący.
      Palić papierosy, gdy w otoczeniu ktoś jest uczulony.
      Kłamać, kraść.

      Jak z tym walczyć,jak to narysować?
      O ile znam swego synka, narysowałby przekreślony papieros (No smoking).
      Ale warto spytać dziecko, co ono ma na ten temat do powiedzenia, tzn. przede
      wszystkim jak zło zwalczać.

      Po drugie - wierszyk.
      Tu sprawa jest prostsza, bo wierszyk wcale nie musi być do rymu. Poezja to też
      tzw. biały wiersz. Jeśli synek ma jakieś postanowienie wielkopostne, niech to
      zapisze, a ty mu wtedy pokażesz, jak to "ładnie" zapisać.
      Na przykład:
      Jest Wielki Post
      więc nie jem słodyczy
      umiem sobie odmówić
      potrafię
      mam silną wolę.

      Chcę więcej pomagać mamie
      Mojej kochanej mamie
      Mojej najlepszej mamie.

      Jeśli koniecznie chcecie rymowankę, mozna zrobic rodzinny konkurs, kto coś
      fajnego wymyśli. A synek wybierze, co się mu najbardziej podoba.

      Pragnę być lepszy
      Więc nie jem wieprzy.

      Nie bedę nigdy słabszym dokuczał
      Bo tak nas Kosciół Swięty naucza.

      Postanowienie solidne mam:
      Codziennie pokój posprzątam sam.

      Wymyslać dalej?

      Najlepiej, niech on te propozycje innych troche zmodyfikuje, np. "codziennie
      śmieci wyniosę sam".

      Pozdrawiam.

      • verdana Re: Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!! 05.03.06, 19:06
        Jeśli Twoje dziecko nie potrafi napisać wierszyka i Ty to zrobisz za niego
        (albo ktos z forum Ci pomoże) to dziecko pokazujac go katechetce będzie
        oszustem - poniewaz poda cudza pracę za własną. Popełni zatem grzech, z czego
        powinnaś i Ty i ono zdawać sobie sprawę.
        Jeśli dziecko nie potrafi napisać wierszyka, nalezałoby iść do katechetki i
        zapytac, co miało zrobić w takiej sytuacji - czy uważa kłamstwo za własciwą
        edukację religijną.
        W kazdym razie lepiej dla dziecka mieć dwóje z religii, niż nauczyć się, że
        można cudzż pracę podawać za własną. Potem trudno będzie go skarcić za
        ściąganie, przepisywanie pracy z internetu czy kupienie sobie pracy
        magisterskiej. Niby to przyszłość, ale tak się właśnie zaczyna. Jeśli chce się
        oszukiwać katechetkę i w ten sposób edukować religijnie dziecko, to jest w tym
        jakies głębokie nieporozumienię.
    • d.wludyka Re: Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!! 06.03.06, 08:33
      Moja córa narysowała dziecko rzucające śnieżką, w starszą panią, przekreśliła
      ten rysunek i obok narysowała dziecko niosące owej pani zakupy.
      To był pomysł córy i uważam, że bardzo fajny.
      Do wierszyka jeszcze nie doszliśmy ale też jestem umysł ścisły i przyznam, że
      jak zaglądam do ćwiczeń z religii to tez uważam, że są trudne dla dzieci,a
      przecież nie ma sensu dawanie dzieciom takich zadań, które muszą za nie
      odrabiać rodzice. Na szczęście córa radzi sobie dużo lepiej z tymi ćwiczeniami
      niż ja, gdybym musiała je robić.
      Pozdrawiam
    • rycerzowa Re: Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!! 06.03.06, 10:17
      O, jeśli pomaganie dziecku w lekcjach jest grzechem, to moje zdanie jest takie,
      że "lepiej grzeszyć i potem żałować, niżli żałować, że się nie grzeszyło".

      Poważnie mówiąc, jeśli dziecko nie potrafi zrobić zadania domowego, to:
      - albo nauczyciel nie wytłumaczył, albo żle wytłumaczył;
      - albo dziecko nie uważało, albo było np. nieobecne;
      - albo dziecko sobie po prostu nie radzi.

      We wszystkich tych przypadkach rodzicom nie pozostaje nic innego, jak
      wytłumaczyć, wyjaśnić, pokazać jak można zadanie wykonać.

      Zadanie domowe nie jest wszak egzaminem, jest ćwiczeniem, jest nauką.

      Od razu pewnie ktoś napisze, że w przypadku nauczycielskiej niekompetencji
      należy interweniować - u nauczyciela, u dyrektora, w kuratorium itd.
      Życzę powodzenia.

      W opisywanym przypadku zadania domowego z religii zachodzi najprawdopodobniej
      jeszcze inna ewentualność. Własnie dlatego,że chodzi o religię, katechetka
      zostawia sprawę rodzicom: niech oni wytłumaczą dziecku, co jest złem, co dobrem,
      niech wezmą na siebie trud wyjaśniania trudnych problemów, niech oni
      porozmawiają z dzieckiem o wielkpostnych postanowieniach naprawy siebie i
      wyrażania tego na piśmie. Niech to będzie domowa dyskusja.
      Czy jest to stanowisko słuszne? Temat-rzeka.

      • verdana Re: Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!! 06.03.06, 11:20
        Pomaganie -tak. Ale tu jest mowa nie tylko o pomaganu (np rozwazeniu z
        dzieckiem jaki rysunek moze narysowac), ale o odrobieniu lekcji zamiast dziecka
        (podanie za swój cudzego wierszyka).
        To nie pomoc, to oszustwo.
        No,chyba, ze komuś bardziej zalezy na stopniach, niz na moralnosci dziecka.
        Wazniejsze jest dla niego, by dziecko było dobrym uczniem, niz uczciwym
        człowiekiem.
        A potem zdziwienie - dlaczego moje dziecko kłamie?
        • rycerzowa Re: Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!! 06.03.06, 12:31
          Verdano, nie przesadzaj, z prac domowych nie stawia się stopni. Przynajmiej moim
          dzieciom nie stawiano.
          Praca domowa oznacza, że dziecko nad tym problemem w domu pracowało,że myślało
          nad tym, że się tego uczyło.
          Jedynka za pracę domową oznacza brak pracy domowej.

          W tym przypadku dziecko nie wie, jak napisać wierszyk i należy spróbować go tego
          nauczyć. Jak? Dając przykłady innych wierszyków. Dając przykłady wielu innych
          wierszyków. No bo jak inaczej?

          Cel pracy to postanowienie moralnej poprawy i wyrażenie to w ładnej literacko
          formie. Małym dzieciom ktoś musi pokazać, jak to się robi.
          To nie o pokazanie samodzielności tu chodzi, tylko o zrobienie czegoś, nauczenie
          się czegoś.

          W szkole wbrew pozorom nie chodzi o stopnie, ale by się czegoś nauczyć.

          Nauczycielowi powinno być obojętne, z jakich pomocy uczeń korzysta w procesie
          przygotowywania się do lekcji, czy przepisuje gotowce, czy to korepetytor lub
          mama mebluje mu umysł. Ważny jest wynik, czyli klasówka, egzamin, samodzielna praca.

          • verdana Re: Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!! 06.03.06, 13:35
            Nie rozumiem, jak mozna nie odróznia pomocy w lekcjach (tez zresztą w
            ograniczonym stopniu, uczen w SP ma się nauczyc takze samodzielnosci, inaczej
            czarno iwdzę jego losy w LO), od robienia lekcji ZA UCZNIA. Przykłady
            wierszyków -moze byc. Proszenie innych, by podali wierszyk, ktory dziecko
            przepisze -zgroza.
            Lepsza jest jedynka, skoro dziecko nie jest w stanie samodzielnie odrobic
            pracy, niz szóstka za plagiat.
            • pade Re: Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!! 06.03.06, 15:14
              Verdana,nie przesadzaj!!!
              Nie zamierzam niczego podawać na tacy swojejmu dziecku. Nie zamierzam
              przepisywac wierszyka z netu. Po prostu chciałam, zeby mi podano przykłady,
              żebym wiedziała jak pomóc swojemu dziecku. Nie umiem pisać wierszyków, po
              prostu.
              A Ty masz bardzo dziwne podejście do tematu, tzn oceniasz mnie nie znając.
              Stwierdzasz, że "ukradnę" wierszyk z netu i powiem dziecku żeby uznało tę pracę
              za swoją. Zbyt daleko idące wnioski.
              • verdana Re: Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!! 06.03.06, 15:22
                "Wierszyk jakis sklecę do poniedziałku" - to Twoje słowa. Nie Ty masz pisac
                wierszyki, tylko Twój syn. Moze Ty nie ukradniesz wierszyka z netu, ale Twój
                syn poda za swoją Twoją pracę. Na religii.
                Ciekawe, jaki stopien dostałaś. I jak się do stopnia za pracę mamy odnosi Twój
                syn.
              • lola211 Re: Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!! 06.03.06, 15:40
                Pade, z Twojego pierwszego postu wynika, ze potrzebujesz gotowego wierszyka i
                pomyslu na rysunek.Emamy podpowiedza, syn napisze,narysuje i zadanie
                odrobione.Ja tak to zrozumialam.
                Zakladam, ze katechetka liczy na wlasna tworczosc dzieci, a nie przepisanie
                wierszyka z czasopisma, ksiazki, netu? Syn "ma napisac", a nie "przepisac"-
                zatem wierszyk powinien byc jego autorstwa, a nie rodziców czy innych osób.
                Absolutnie nie chce sie czepiac, wspolczuje takiej katechetki,tylko ciezko mi
                zrozumiec dlaczego poddajecie sie jej presji, tym bardziej ze nie chodzi o
                ocene na swiadectwie i srednia?
                • rycerzowa Re: Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!! 06.03.06, 16:20
                  Dziewczyny, wyluzujcie!
                  Nie ma mowy o żadnej pracy "na stopnie"!
                  Nie było mowy o żadnych ocenach!
                  Skąd wam do głowy te szóstki i jedynki przyszły? Fobia szkolna, czy co?

                  Katechetka zadała pracę domową do przedyskutowania w rodzinie. No to
                  przedyskutowalismy ją w wielkiej rodzinie internetowej.
                  Ta i owa ciotka zabrała głos.

                  I to by było na tyle.

                  • verdana Re: Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!! 06.03.06, 16:42
                    Na religii -w przeciwiestwie do innych przedmiotów są stopnie w klasach
                    nauczania poczatkowego. Stopie jest tez na świadectwie.
                    Przynajmniej tak było i jest u moich trojga dzieci.
                    A praca nie była do dyskusji, tylko do zdobienia, obawiam się, ze na stopien.
                  • lola211 Re: Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!! 06.03.06, 17:29
                    > Nie było mowy o żadnych ocenach!

                    Byla. I jeszcze cos o wysmianiu przez katechetke.

                    • rycerzowa Re: Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!! 06.03.06, 18:34
                      O wyśmianiu było, owszem.(Horror! ale mama pewnie mocno przesadza)
                      Ale gdzie było o tym, że jest to praca na ocenę?

                      • verdana Re: Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!! 06.03.06, 19:23
                        Było - syn Pade ma najnizszą ocenę w klasie bo nie ma talentu plastycznego...
                        • pade zaczynam żałować, ze Was zapytałam 06.03.06, 22:28
                          ale ten wątek założyłam na emamie, a tam nikt się nie dziwi takim pytaniom.

                          Syn sam zrobił rysunek, na pomysł go naprowadziłam. Wytłumaczyłam co znaczy
                          sprzeciwiac się złu. Zrozumiał, podpowiedziałam mu kilka sytuacji, a on
                          dopowiedział swoje i narysował. Wierszyka nie napisał do tej pory. Nie poszedł
                          do szkoły bo jest chory.
                          Katechetka ocenia zadania, syn ma piątki i czwórki, ale ocenę całościową ma
                          dobrą, a w klasie same piątki. Wynika to m. in. z tego, że ma ciągle brak
                          zadania. Co mu się nie zdarza z innych przedmiotów. Do tej pory tylko i
                          wyłącznie z religii o pozostałych zadaniach pamięta. Nie mam ambicji na piatkę,
                          jest mi przykro i nic więcej. Nie chcę tylko żeby dziecko czuło się gorsze albo
                          całkowicie zniechęciło do przedmiotu.
                          Jeśli chodzi o wysmiewanie, dzieci się skarżą rodzicom, a rodzice
                          wychowawczyni, stąd wiem, syn się nie skarzy, ale jego niechęć do odrabiania
                          zadań z tego przedmiotu mówi sama za siebie.
                          Chcę żeby poznał podstawy wiary chodząc na religię i dlatego mu pomagam.
                          Nie kradnę niczyich pomysłów i nie odrabiam za dziecka lekcji.
                          A Ty verdano nigdy nie pomogłaś dziecku odrabiac lekcji???? Nigdy??? Nie
                          wierzę. Po prostu nie wierzę i tyle. A jeśli pomogłaś Twoje dziecko jest
                          oszustemsmilewg Twojego rozumowania.
                          • lola211 Re: zaczynam żałować, ze Was zapytałam 06.03.06, 23:04
                            >Tylko nie mam pomysłu co ma narysować????
                            >Wierszyk jakiś sklecę do poniedziałku, mam nadziejęsmile

                            Pade, ale to sa Twoje slowa- dla mnie przekaz jest jednoznaczny- odrabiasz
                            lekcje za dziecko.Stad taka a nie inna interpretacja.

                        • betty_julcia Re: Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!! 06.03.06, 22:43
                          A ja uważam że niektórym mamusiom więcej luzu by się przydało... i
                          wyrozumiałości dla własnych dzieci.
                          Ja rozumiem jakby Pade odrabiała za dziecko lekcje z matematyki, to
                          rzeczywiście źle by o niej świadczyło bo dzięki "pomocy" przysprzyłoby sobie
                          tylko zaległości.
                          Ale gotowy wierszyk podsunąć ścisłowcowi-nie widzę nic w tym złego. Chore jest
                          podejście co niektórych, zwłaszcza Verdany. Oczywiście grunt to konsekwencja
                          ale nie przesadzaj z tym świętoszkowaniem bo sama zachowujesz się jak
                          nawiedzona katecheta.
                          Sama pamiętam jak czasami mama podciągnęła mi jakiś haft na zajęcia ZPT bo ja
                          jestem totalne beztalęcie nitkowo igłowe i nawet z przyszyciem guzika mam
                          problem. Jakoś z tym żyję, mało tego, do szczęścia nie jest mi to potrzebne.
                          Bez obaw, myślę ze synek Pade nie wyrośnie na mordercę i zboczeńca tylko
                          dlatego ze sam nie wymyślił wierszyka na lekcje religii tylko podsunęli mu
                          pomysł rodzice.

                          Poza tym z tym podsunięciem albo wręcz wyręczeniem przez autorkę dziecka to
                          jest już nadinterpretacja czepialskich mamusiek.
                          ------------------------------------------------------
                          Betty to mama a to jestem ja:
                          GWIAZDECZKA
                          • lola211 Re: Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!! 06.03.06, 23:08
                            > Ale gotowy wierszyk podsunąć ścisłowcowi-nie widzę nic w tym złego

                            Oczywiscie- wystarczy jedynie przy wierszyku podac źródlowink.

                            • pade Re: Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!! 07.03.06, 00:14
                              Przy zdaniu wiersz do poniedziałku sklecę był uśmiech, ale tego złośliwce nie
                              zauwazyłyście, co?
                              Poza tym w pierwszym poście było napisane: czy ktoś cos zna? proszę o przykłady.
                              A nie: dajcie mi gotowca!!! Uderz w stół a nożyce się odezwą.
                              A najważniejsza sprawa jest taka i mamy pierwszaków wiedzą o co chodzi.Zresztą
                              do nic był ten post. W ćwiczeniu podany jest przykładowy wierszyk i na jego
                              podstawie trzeba napisać własny. Tylko, ze syn tak jak ja jest z poezją na
                              bakier i nijak nie potrafiliśmy nic wymyślić, razem! a nie ja za niego.
                              Poza tym nie widzę nic złego w POMAGANIU dziecku przy odrabianiu
                              lekcji.Zwłaszcza w pierwszej klasie.
                              Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniemsmile
                            • betty_julcia Re: Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!! 07.03.06, 09:24
                              To nie pierwszy i nie ostsni post dotyczący prośby o pomoc w rozwiązaniu
                              zadania domowego. Pamiętam jak dziewczyny ciurkiem odmieniały czasowniki,
                              rozwiązywały zadania matematyczne oraz tłumaczyły teksty z języków obcych.
                              Oczywiście nie było tak zjadliwych komentarzy jak w przypadku wierszyka na
                              religię.
                              Pokolenie Radia Maryja i księdza Rydzyka!!!!
                              ------------------------------------------------------
                              Betty to mama a to jestem ja:
                              GWIAZDECZKA
                              • lola211 Re: Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!! 07.03.06, 10:00
                                Nie widzisz róznicy pomiedzy odmiana czasownika, a ułozeniem AUTORSKIEGO
                                wierszyka? Nie ma znaczenia, czy chodzi o religie czy j. polski.
                                Nie jestem ani zjadliwa, ani zlosliwa- po prostu wyrazam swoje zdanie, inne
                                jak widac od wiekszosci.Nie popieram odrabiania lekcji za dziecko i tyle.Moja
                                pomoc polega na przypilnowaniu dziecka, by siadlo do lekcji i sprawdzeniu, czy
                                nie ma błedów.Jak sie pomyli to nie podam sama rozwiazania, tylko kaze
                                policzyc/napisac na nowo.To jest pomoc, a nie wyreczanie dziecka.
                                Nie umialoby napisac wierszyka- niech napisze bez rymu jakies zdanie.
                                Rodzice sami kreca na siebie bicz- beda co i rusz odrabiac lekcje, a katechetka
                                widzac jak dobrze dzieciom idzie- podwyzszac poprzeczke.
                                • pade Lola 07.03.06, 14:33
                                  a Ty przeczytałas moje wczorajsze posty? i to co napisała rycerzowa?
                                  Nic do Ciebie nie dociera?
                                  Wyrażasz tylko swoje zdanie, ok, ale szkoda, ze nie czytasz ze zrozumieniem.
                                  • lola211 Re: Lola 07.03.06, 18:47
                                    TAk , czytalam.Tylko ze jak dla mnie wiarygodna jest wersja pierwsza- napisalas
                                    czarno na bialym.Mysle, ze zrozumialam wlasciwie co i jak.
                                    Koncze, bo nie chce sie wykłocac absolutnie, niech kazdy robi jak chce.
                                    • pade [...] 07.03.06, 19:26
                                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                      • betty_julcia [...] 07.03.06, 20:07
                                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                      • mika_p Drogie Panie... 07.03.06, 21:04
                                        Uprzejmie przypominam, że na forach gazety.pl netykieta jest częscią regulaminu
                                        forum, a ten zbiór zasad nie zawiera przyzwolenia na posty atakujące rozmówcę
                                        bez zawarcia merytorycznych argumentów.
                                        • lola211 Re: Drogie Panie... 07.03.06, 23:06
                                          PO pierwsze- zadnego ataku nie ma.
                                          Po drugie- argumenty zostały podane.
                                          Wiec powyzszy post nijak sie ma do sytuacji.
          • pade Rycerzowa, dokładnie o to mi chodziło 07.03.06, 00:24
            Dziękuję za wsparcie i zrozumienie.
            "W tym przypadku dziecko nie wie, jak napisać wierszyk i należy spróbować go teg
            > o
            > nauczyć. Jak? Dając przykłady innych wierszyków. Dając przykłady wielu innych
            > wierszyków. No bo jak inaczej?
            >
            > Cel pracy to postanowienie moralnej poprawy i wyrażenie to w ładnej literacko
            > formie. Małym dzieciom ktoś musi pokazać, jak to się robi.
            > To nie o pokazanie samodzielności tu chodzi, tylko o zrobienie czegoś,
            nauczeni
            > e"

            Jak widać nie umiem sprecyzować swoich myśli w taki sposób by mój przekaz był
            bardziej czytelnysmile
    • rycerzowa Re: Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!! 08.03.06, 10:50
      Dziewczyny, wyluzujcie.
      Na forum jest jak w parlamencie. Każdy ma prawo zabrać głos, wyrazić swoje
      zdanie, czasem skrajne. Wysłuchać, przeczytać można, pod uwagę wziąć też można.
      Albo zignorować.
      Ale nie ma potrzeby się emocjonować.

      W tym wątku poruszone były dwie ważne kwestie, warte dyskusji.

      1. Synek Pade uczęszcza na religię, chociaż - jak wynika z listu - rodzice
      religijni nie są. Zaraz pewnie niektórzy napiszą, że to absurd, obłuda itp.itd.
      I mieliby swoje racje.
      Ale moim zdaniem rodzice czynią słusznie, pragnąc, by chłopiec "poznał podstawy
      wiary". Jest to część naszej kultury, naszej polskiej tożsamości.

      Ale trzeba pamietać wtedy, że to dziecko tym bardziej potrzebuje pomocy
      rodziców. Inne bowiem dzieci zdobyły już podstawowe religijne wiadomości,
      właśnie od rodziców, dziadków, innych starszych z otoczenia.
      No to trzeba tę religię z dzieckiem rzeczywiście "odrabiać".

      2. Druga sprawa to dylemat, czy pomagać w lekcjach, czy postawić na samodzielność.
      Jak widać,głosy uczonych są podzielone.
      Moje zdanie jest takie, że całkowita samodzielność jest jednym z celów
      wychowania, czyli należy jej uczyć, a nie od razu wymagać.
      Inne cele to wiedza i umiejętności, a tego nie zdobędzie się bez pomocy
      pozaszkolnej, przynajmiej w warunkach naszej polskiej szkoły.

      Istatną sprawą jest aby dziecko nie bało się szkoły, a nawet ją lubiło.
      By nie spotykały go tam od razu niepowodzenia. Dla pierwszaka ważne jest, by
      miało przekonanie, że wszystko ma odrobione, wszystko rozumie, wszystko umie.
      Poza tym małe dziecko uczy się przez działanie, czyli nie wystarczy mu
      "wytłumaczenie i wyjaśnienie", tylko najczęściej pokazanie, że "trzeba to
      zrobić tak i tak".

      Słuchaliście czasem muzyki pośledniejszych kompozytorów z czasów Mozarta?
      Jak na dłoni widać ( a raczej słychać), że wielki Amadeusz zrzynał na prawo i
      lewo. Ale jak zrzynał!!!
    • agatka_s Re: Do mam pierwszaków-religia, pomocy!!! 08.03.06, 11:24
      A tak w ogole to w klasach 1-3 jest wiele takich prac, ktore niejako z
      zalozenia wymagaja "wspolprace" rodzicow. Ja wielokrotnie tak mialam ze syn
      przychodzil i np mowil "pani prosila aby rodzice poszli razem z dziecmi do
      parku, nazbierali liscie na makietke, pomogli dzieciom opisac co to za
      liscie..."

      Czesto mielismy takie zadania np zrobic ludziki z kasztanow (sorry ale 7-latek
      sam nie da rady, i jest to niebezpieczne), czy balwalnka z bibuly, albo jak
      pamietam pajacyka ktory mial fikac nozkami (porazka na calej liniii nasz nie
      fikal...).

      Potem nauka bardziej przypomina nauke, ale w klasach 1-3 to jeszcze
      taki "proces zintegrowany" nie tylko przedmioty sie mieszaja, ale tez to co
      robi sie w szkole w domu, co nauka co zabawa, co samodzielne a co troche z
      pomoca....

      Poza tym dziecko ma juz ten podstawowy "warsztat" dopiero po jakims czasie.
      Nawet samodzielny automat odrabiania lekcji, nie jest tak od razu oczywisty, na
      to wszystko potrzeba troche czasu. Podsumowujac: w 2-ch nawet 3-ch pierwszych
      klasach, to tak jest pomyslane aby jednak rodzice troche sie angazowali. I jak
      to robia to nie jest nic zlego. Mama ptak tez angazuje sie w nauka latania
      pisklat, zanim je wypchnie z gniazda...

      Naprawde ulozenie wierszyka z dzieckiem (nawet jesli 99% bedzie to nasza praca,
      czy nawet inspiracja z internetu lub ksiazeczki) to nie jest nic karygodnego.
      Chyba celem takiej pracy jest zastanowienie sie, pomyslenie itp, raczej nie o
      zdolnosci poetyckie czy literackie tu chodzi. Nie jest wazny sam efekt ale
      proces. A proces moze byc rozny: jeden dzieciak w 2 sekundy bedzie mial jakis
      rym, a drugie dziecko potrzebuje troche wiecej czasu, jakies naprowadzenie,
      pokazanie kilku przykladow itp. A poza tym jest okazja aby o czyms
      porozmawiac, co tez nie jest do przecenienia...


      Ja tam bym sie nie oburzala.

      Sama zreszta tez poszukiwalam wielu podpowiedzi do "szkolnych" zadan syna.
      Czasem jest tak ze dziecko nie umie sobie poradzic z praca domowa, czsem jest
      tak ze dorosly nie umie sobie poradzic z taka praca-no i naprawde prosba o
      pomoc nie jest jakas zbrodnia.

      I naprawde takie ortodoksyjne podchodzenie do sprawy i uzywanie bardzo ostrych
      slow w stulu "klamstwo' "kradziez" itp nie jest na miejscu...


      W koncu nie o kradziezy pracy magisterskiej tu mowimy tylko pomocy 7-latkowi w
      ulozeniu wierszyka....
      • manderla Re: A teraz może troche nt. rymów! 08.03.06, 12:25
        Postanowił Tetmajer pozwiedzac Zakopane, wiec wynajął doróżke i woznice. Jadą,
        jadą,woxnica pyta: Panocku, a co wy panocku robicie w tym Krakowi, w jakiej
        robocie pracujecie?
        Na to Tetmajer: A no widzicie, jam poetą jest, pisze wiersze i rymy układam.
        Woźnica: A co to takiego , panocku, te wasze rymy i wiersze?
        Tetmajer: Powiedzcie, panie, jakies słowo.
        Woznica: Koło.
        Tetmajer: Pocałujcie mnie w czoło. To własnie i jest rym.
        Woznica: Eeeee tam, panocku, toż to każdy głupi potrafi takie wiersze pisać! No
        powiedzcie jakies słowo!
        Tetmajer: koń.
        Woźnica: Pocałujcie mnie w dupe!

        smile)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka