domi_nika1
03.12.02, 19:46
Witam
Moja córeczka ma 5 i pół roku i chodzi do przedszkola. Było to najwspanialsze
miejsce pod słońcem kiedy chodziła do MALUCHÓW. Jednak z niewyjaśnionych
przyczyn w nastepnym roku zmieniły się wychowawczynie. Zaczęło sie robić
nieciekawie. Nie była już zadowolona, szukała pretekstów żeby zostać w domu.
Nie była to jednak jeszcze sytuacja kryzysowa. Najbardziej teskniła za Panią
której przydzielono inną grupę. Zaczęły do mnie dochodzić sygnały od nowej
Pani, że córeczka nie chce ładnie zjadac podawanych posiłków i nie jest
zainteresowana zajeciami w grupie. Były to jednak niewielkie problemy i nie
czesto sie powtarzały. Rok minął choć entuzjastyczne nastawienie do
przedszkola pozostało tylko wspomnieniem. W tym roku po wakacjach sprawa
zaczęła się komplikować. Doszło nawet do tego, że dziecko przed wyjściem do
przedszkola dostawoało rozstroju żołądka i z płaczem prosiło żeby mogło
zostać w domu. Rozmowy z wychowawczynią niewiele dały. Widać jednak było, że
niechęć jest obustronna. Moje dziecko i jak i wychowawczyni nie darzą sie
sympatią. Nauczycielka stwierdziła nawet, że moje dziecko nie radzi sobie w
Przedszkolu i napewno nie poradzi sobie w szkole. Wydawało mi się, że takie
stwierdzenie jest absurdalne ponieważ w domu nie widac niechęci do nauki a
wręcz przeciwnie cały czas zmuszani jestesmy do zabawy w szkołę, pisania
literek itp. Sprawa trafiła do psychologa przedszkolnego. Okazało się, że
rozwój mojego dziecka jest prawidłowy a prawdopodobnie podejście pani
wychowawczyni nieco zbyt ostre. Dodam, że w przedszkolu tym grupa 5-latków
połączona jest z grupą 6-latków i czas nauki równy jest dla wszystkich
dzieci. Podobno nie każdy 5-latek wytrzyma czas nauki przeznaczony dla 6-
latka. Pani wymaga za dużo co prawdopodobnie powoduje strach dziecka. Po
spotkaniach z psychologiem nieco sie uspokoiło i nie widzę już takiego
przerazenia w oczach dziecka. Zastanawiam się jadnak nad zmianą przedszkola.
W końcu pozostło jeszcze półtora roku. Córeczka chce zmienić przedszkole ze
względu na Panią. Może ktoś z Państwa miał podobne problemy i mógłby coś
doradzić. Boję się żeby sytuacja się nie powtórzyła. W końcu Pani jest nadal
ta sama.
Pozdrawiam