Dodaj do ulubionych

Odmozgowienie

15.02.03, 01:22
Hej,

niedlugo minie czwarta rocznica mojego siedzenia w domu
z dziecmi. Mam poczucie, ze moje dzieci zjadly mi
polowe mozgu. Pozapominalam juz wszystko ze wszystkich
szkol, do jakich uczeszczalam. Zapomnialam jezykow, nie
pamietam nic ze studiow, nie bylam 4 lata w teatrze
(przedtem conajmniej raz w miesiacu, czasem niemal
codziennie), nie lazilaam 5 lat po gorach, przytylam 10
kilo. Czuje sie conajmniej malo dowartosciowana. Moj
mily pisze doktorat, na nic nie ma czasu, chetnie
zostaje z dziecmi, kiedy chce wyjsc itp, wiec nie moge
na niego zbyt narzekac. Ale
gdzie to rownouprawnienie? On dalej sie rozwija, a ja?
Niby nie chce wcisnac corki do zlobka i widywac
dzieciaki 2 godziny na dzien, z drugiej strony praca na
pol etatu zwykle jest malo ambitna.

Jak sobie z tym dylematem radzicie?
Obserwuj wątek
    • Gość: Anucha Re: Odmozgowienie IP: *.dami.pl / 192.168.2.* 15.02.03, 09:29
      Jak sobie radzę?

      Przed urodzeniem pierwszego dziecka uzyskałam tytuł doktora nauk
      humanistycznych. Byłam młoda (przed 30) , ambitna i myślałam, że w życiu
      poradzę sobie tak doskonale, jak na uczelni.

      Nie chciałam słyszeć o mamach zastępczych (babci, niani czy żłobku - w
      ostateczności).

      Wierzyłam, że tylko sama wychowam dzieci ( na świat przyszło jeszcze dwoje)na
      ludzi prawych, szlachetnych, wrażliwych i ponadprzeciętnych.


      Usiłowałam godzić pracę dydaktyczną na uczelni i obowiązki domowe. (A ile ich
      było!!!!)


      Ile mnie to kosztowało?
      Najstarsze dziecko ma 9 lat.
      Ja jestem po operacji onkologicznej.

      A dzieci?
      Są zablokowane i mają problemy.


      Gdybym mogła cofnąć, czas wszystko ułożyłabym inaczej. Cieszyłabym się każdym
      dniem. Nieważne, jaki wybrałabym model - praca czy urlop wychowawczy.
      Nic na siłę. Wszystko z pomocą (również żłobka). Tak, żeby oprócz zmęczenia móc
      odczuwać satysfakcję i radość.


      Pozdrawiam wszystkie młode mamy i życzę trafnych wyborów.

      Anucha
    • wojtusia Re: Odmozgowienie 15.02.03, 10:27
      zakładając , że nie masz bliźniaków , dlaczego zdecydowałaś się da drugie
      dziecko w ciągu czterech lat
      moja córcia miała niecały roczek , kiedy jeździła z nami w góry wędrując na
      plecach taty w nosidle
      przyjaciółka moja serdeczna właśnie zrobiła drugi fakultet , a jej 3 - letni
      synek jest wyjątkowo rezolutnym i zadbanym dzieckiem
      żadna z nas nie przytyła bo dbamy o siebie i nie zwalamy winy za wszystkie
      nieszczęścia na nasze dzieci
      weź się w garść smile
    • Gość: Natalia Re: Odmozgowienie IP: *.dip.t-dialin.net 15.02.03, 11:13
      Witaj,
      nie martw sie tak mocno. Powinnas umiec sobie zorganizowac czas dla siebie i
      dla dzieci. Sa babcie, przedszkola, baseny dla dzieci i dla ciebie. Nie
      probuja wszystkiego robic sama. Ja nadal pracuje i juz majac dwa miesiace moj
      maly ze mna lecial do Polski, gdyz musialam sie stawic w sadzie. smile jestem
      prawnikiem smile
      Moj synek po raz drugi ze mna lecial dwa tygodnie temu. W Warszawie opiekuje
      sie nim babcia a ja pracuje od 8 do 20.00. Kiedy wracam do domu moj malec
      budzi sie, a ja go biore do swojego lozka. Wtedy wtula sie we mnie i spi do
      rana. Ma zaledwie 7 miesiecy.
      Juz jak byl w brzuchu sporo latal po swiecie.
      Miej czas dla siebie i przyzwyczajaj dzieci do tego typu myslenia. Ty jestes
      najwazniejsza!!!

      Natalia
    • Gość: malwa Re: Odmozgowienie IP: *.acn.waw.pl 15.02.03, 14:05
      Nie każdy ma taką możliwość, by na kilka godzin dziennie zostawiać dziecko z
      babcią czy kimś innym z rodziny i w tym czasie rozwijać się zawodowo. Ja siedzę
      w domu z dzieckiem i jeszcze będę siedziała, sama, bo nie mam nikogo, kto mógły
      mi pomóc inaczej zorganizować opiekę nad dzieckiem. Do żłobka dziecka nie
      oddam, bo to byłaby ostateczność dyktowana sytuacją finansową, a póki co jakoś
      sobie radzimy. Jednak w efekcie zawodowo zatrzymałam się w miejscu, a nawet
      się cofam, tak jak autorka wątku. Wiem też już, że nie ma ludzi niezastąpionych
      i beze mnie instytucja świetnie sobie radzi. I niech nikt nie sugeruje, że
      jesteśmy wyrodnymi matkami, bo zastanawiamy się nad tym, co dalej będzie z
      naszym rozwojem zawodowym, bo najłatwiej osądzać takie kobiety jest tym, którzy
      albo dzieci nie mają, albo nie muszą z różnych względów dokonywać takich
      wyborów.
      Myślę, że macierzyństwo wymaga poświęceń - od jednej kobiety większych, od
      drugiej mniejszych, a jak dużych - zależy od zewnętrznych okoliczności w
      postaci możliwości opieki nad dzieckiem przez osoby "trzecie". To z kolei
      zależy od sytuacji rodzinnej (babicia, teśiowa ?) lub finansowej (opiekunka).
      I mimo wielkiej miłości, jaką darzę moje dziecko, patrzę z żalę na całą moją
      wiedzę, umiejętności, które leżą odłogiem nikomu niepotrzebne. Jednak takie
      jest życie, Pozdrawiam
    • Gość: Renata Re:Nikt cie nie moze tu zastapic..... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.02.03, 15:33
      Przychylam sie do opinii tych dziewczyn ktore uwazaja iz nie powinnas zwalac
      winy na dzieci. One nie sa tu absolutnie nic winne. One po prostu potrzebuja
      opieki i milosci swojej mamy i taty. To jak zorganizujecie opieke i jaka jest
      lista waszych priorytetow zalezy od ciebie i meza. Przeciez rownie dobrze to
      on mogl zajac sie dziecmi a ty moglas w tym czasie isc do przodu zawodowo.
      Widac jednak taki uklad jaki macie byl najlepszy dla waszej rodziny. To co
      robisz dzisiaj jest jedna z najwazniejszych prac jakie ci przyjdzie w zyciu
      robic.Jak juz wrocisz do czynnego zycia zawodowego zobaczysz jak wielkie i
      piekne dzielo jest twoim udzialem( wychowanie dzieci wlasnie). Praca to tylko
      praca . Jakakolwiek by nie byla naukowo zaawansowana. Jest mnostwo ludzi
      ktorzy moga ja za ciebie zrobic. Nikt jednak nie moze zastapic cie w
      wychowaniu twoich dzieci. Absolutnie nikt.
    • fasolka3 Re: Odmozgowienie 15.02.03, 19:12
      Hej,

      to milo, ze odpowiedzialyscie nie czepiajac sie tytulu
      itp. Co do mojej sytuacji - najblizsza babcia mieszka 600
      km stad. Mpj 4letni syn nie zaakceptowal przedszkola, to
      taki przerazliwy, potwornie ruchliwy nadwrazliwiec, ktory
      jest bardzo inteligetny i b. wymagajacy. Przedszkole
      przerazalo go potwornie, wiec go wypisalismy. (Wlasnie
      moj syn lezy na podlodze i ryczy, bo go zdjelam z kolan,
      chcac pisac). Moj maz zostaje z dziecmi, kiedy moze, ale
      duzo nie moze, bo pracuje, i to duzo. Wraca zwykle ok
      20.00 w weekendy czesto siedzi nad swoja praca doktorska.
      Na opiekunke jedna wyplata nie starcza. We wrzesniu
      zrobimy z pewnoscia tak, ze zapiszemy oboje (miedzy nimi
      jest tylko rok roznicy) do przedszkola. I mam nadzieje,
      ze tym razem sie uda.

      Pracuje dorywczo, w domu, ale to pracka, ktora mnie nie
      pcha do przodu. Na wiecej mnie nie stac emocjonalnie. Nie
      zarabie na opieke domowa, wiec na pelny etat nie pojde, a
      trudno zebym oczekiwala, ze moj maz przyjdzie o 20.00 i
      zacznie odkurzac.

      FFF
    • Gość: Iza Re: Odmozgowienie IP: *.introl.pl 17.02.03, 09:36
      Wiem, że mama dla dzieci to ktoś najważniejszy na świecie, ale nie zawsze może
      z nimi być cały czas (choć bardzo bym chciała być na wychowawczym nie jest to
      możliwe - finanse, dobre miejsce pracy, które na 100% bym straciła). Wróciłam
      do pracy gdy córa miała 6 miesięcy, już kilka razy miałam straszne dołki, że
      tyle rzeczy z jej życia mnie mija. Praca, mimo, że dobra, w fajnym zespole,
      dająca dużo swobody i pozwalająca się wykazać, nie jest wszystkim. Dzieci tak
      szybko rosną, ciesz się, że możesz być z nimi, nawet się nie obejrzysz, a będą
      w szkole, a ty po pracy (nawet tej wymarzonej) będziesz chciała
      przytulić "maluchy", które będą już wolały towarzystwo swoich kolegów.
      Pozdrawiam Cię i nie daj się chandrze. Może znajdziesz opiekunkę na 3 godziny
      w tygodniu i wtedy będziecie wyskakiwać do teatru, na basen lub potańczyć?
    • Gość: Pineska1 Re: Odmozgowienie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.03, 14:37
      Hej!
      Przeczytałam wszystkie wypowiedzi. Wszystkie są prawdziwe, ale każdy ma różną
      sytuację. Ja np. wróciłam do pracy po urlopie macierzyńskim, bo mąż odszedł ode
      mnie i czy chciałam czy nie do pracy wrócić musiałam. Ubłagałam mamę (moje
      szczescie, że własnie odeszła na emeryturę)i ona zajęła się moim szkrabem.
      Teraz ów mały ludek ma 2,5 roku (zachorowala i siedzimy w domu na zwolnieniu).
      I jak tak sobie z nią siedzę w domu to jest super przez pierwsze 2 dni a potem
      moja córcia zaczyna doprowadzać mnie do szału, albo za dużo mówi, albo się
      wierci albo chce coś innego niz ja moge jej zaoferować. Tak, tak, ja wiem ze
      takie są maluchy, ale jak pracuje to chcę być w domu a jak jestem w domu to
      chcę iść do pracywink))) Nie ma tak dobrze. Można się rzeczywiście uswtecznić
      przez zajmowanie się dziećmi ale z drugiej strony nie można doprowadzać do tego
      żeby czuć się nieatakcyjną i niedowartoścowaną osobą. Wystarczy że 2 razy w
      tygodniu poskakać na skakance, jakś dieta i powolutku 10 kg. spadnie. Możesz
      też poczytać książkę choć 1 na tydzień ale zawsze coć. Poza tym jak maluchy
      pójdą do przedszkola będzie o wiele lżejwink))
      Cieplutkie pozdrowienia. Aga
    • Gość: Pineska1 Re: Odmozgowienie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.03, 14:37
      Hej!
      Przeczytałam wszystkie wypowiedzi. Wszystkie są prawdziwe, ale każdy ma różną
      sytuację. Ja np. wróciłam do pracy po urlopie macierzyńskim, bo mąż odszedł ode
      mnie i czy chciałam czy nie do pracy wrócić musiałam. Ubłagałam mamę (moje
      szczescie, że własnie odeszła na emeryturę)i ona zajęła się moim szkrabem.
      Teraz ów mały ludek ma 2,5 roku (zachorowala i siedzimy w domu na zwolnieniu).
      I jak tak sobie z nią siedzę w domu to jest super przez pierwsze 2 dni a potem
      moja córcia zaczyna doprowadzać mnie do szału, albo za dużo mówi, albo się
      wierci albo chce coś innego niz ja moge jej zaoferować. Tak, tak, ja wiem ze
      takie są maluchy, ale jak pracuje to chcę być w domu a jak jestem w domu to
      chcę iść do pracywink))) Nie ma tak dobrze. Można się rzeczywiście uswtecznić
      przez zajmowanie się dziećmi ale z drugiej strony nie można doprowadzać do tego
      żeby czuć się nieatakcyjną i niedowartoścowaną osobą. Wystarczy że 2 razy w
      tygodniu poskakać na skakance, jakś dieta i powolutku 10 kg. spadnie. Możesz
      też poczytać książkę choć 1 na tydzień ale zawsze coć. Poza tym jak maluchy
      pójdą do przedszkola będzie o wiele lżejwink))
      Cieplutkie pozdrowienia. Aga
      • fasolka3 Re: Odmozgowienie 17.02.03, 22:49
        Hej,

        dzieki za pocieszajace slowa. Pewnie, ze moge skakac na
        skakance. A nawet wiecej- musze to zaczac robic, bo
        inaczej bedzie ze mna nieciekawie. Nie wygladam zle i nie
        jestem zaniedbana. Najwiecej trosk przysparza mi to, ze
        sie cofam intelektualnie. nie chodzi o to, ze nie czytam
        ksiazek: czytam kiedy dzieci spia, albo kiedy same sie
        bawia. Moje dzieci nie pozwalaja mi na wykonywanie mojego
        zawodu - tlumacz konferencyjny. Przedtem tlumaczylam na
        festiwalu artstycznym, podczas wyjazdow. itp. Trudno
        zebym wiecznie znikala na weekendy a w tygodniu wracala
        czesto o 1 w nocy do domu. Tam, gdzie pracowalam bylo 6
        osob. 3 kobiety i 3 mezczyzn. Podczas gdy kobiety nie
        mialy wlasnych rodzin: stara panna, ktora wybrala
        kariere, rozwodka, ktorej maz nie wytrzymal jej wiecznej
        nieobecnosci i ja- niezamezna, wszyscy faceci mieli
        rodzine a ich zony byly z nich dumne! Dlaczego z kobiet
        nikt nie jest w takej sytuacji dumny? Moj maz nie chce
        slyszec, zebym to znowu robila.
        Wiecie, te cale gadanie o rownouprawnieniu i to cale
        rownouprawnienie to......

        FFF
        • wojtusia Re: Odmozgowienie 18.02.03, 10:28
          omatkoboska , jak słysze hasło , że mąż nie chce słyszeć o podjęciu pracy przez
          żonę nóż mi się w kieszeni otwiera
          nie chcę Cię szczuć , ale przyjaciółka o której pisałam , że zrobiła drugi
          fakultet mając małe dziecko, też pracuje jako tłumacz . Wprawdzie nigdy nie
          wraca do domu po północy ale wieczorem nieraz . Ostatnio była tydzień za
          granicą a i weekendy nie zawsze ma wolne.
          Owszem czasami pomagają jej rodzice , ale przeważnie synkiem zajmuje się tata ,
          który bynajmniej nie jest bezrobotny .
          To są WASZE dzieci i jakkolwiek nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że Ty jesteś
          najważniesza to z pewnością Twój mąż też nie. Wszyscy jesteście tak samo ważni .
          Pozostaje kwestia jak tę sprawiedliwość wyegzekwować i tu chyba jest pies
          pogrzebany. Bo jak na razie dobrze się mają mąż i dzieci . Chociaż wcale nie
          wiadomo , czy mama która jest rzadziej ale szczęśliwa nie byłaby ...no i tu mi
          brakło słowa , bo " lepsza " które się nasuwa mogłoby być źle odebrane.

          pozdrawiam
        • Gość: zosia Re: Odmozgowienie IP: *.acn.pl / 10.71.2.* 18.02.03, 14:43
          Fasolko,

          Ja też jestem tłumaczem konferencyjnym. I też mam 2 dzieci (6 i 3,5). Urodziłam
          je na studiach i jeszcze na 5-tym roku zaczęłam pierwsze zlecenia. Wytrzymaj,
          dopóki nie pójdą do przedszkola, bo potem jest z górki. W szczycie sezonu
          (kwiecień-czerwiec i wrzesień-listopad) zdarza mi się często wyjeżdżać, ale z
          pomocą Rodziny wszystko da się zgrać. To b. wymagający zawód, ale kto wie, czy
          nie trudniej jest Mamom pracującym na etat, codziennie do późna. Mnie zdarzają
          się wolne dni (teraz, zimą nawet baaardzo ich dużo sad ), a wtedy można się
          zająć domem i dziećmi jak należy. Spróbuj porozmawiać z mężem o zatrudnieniu
          opiekunki i częściowym przynajmniej powrocie do życia zawodowego, a będzie
          lepiej. Szczerze mówiąc, gdy długo nie pracuję, czuję się podobnie jak Ty -
          nawet nie lenistwo intelektualne (bo książki w dużych ilościach),
          ale "wyrzucenie na margines życia zawodowego". No a potem zlecenia sypią się
          jak z rękawa i przestaję mieć czas dla Rodziny - i tez źle wink Lepsza jednak
          chyba taka huśtawka, niż którakolwiek ze skrajności w sposób ciągły.

          Zgadzam się z Tobą, ze w tym zawodzie bardzo malo spotyka się kobiet
          z "normalnymi" (gdzie moja poprawność polityczna?!) rodzinami. Zmieńmy
          statystykę!

          Pozdrawiam,

          Zosia
        • insomnia1 Re: Odmozgowienie 18.02.03, 21:33
          A może na początku, zanim dzieci pójdą do przedszkola, zajmiesz się innym
          rodzajem tłumaczenia, takim, które nie będzie wymagać takiej dyspozycyjności
          (jak chociażby tłumaczeniem tekstów)? Pewnie będzie trochę gorzej płatne i może
          nie do końca byłoby to to czym się pasjonujesz, ale przez krótki okres czasu
          mogłoby się sprawdzić. Na pewno zapobiegłoby dalszemu 'odmózgowianiu', a pewnie
          i mąż spojrzałby przychylniejszym okiem gdyby nie tracił żony na tak długosmile))?
          Pozdrawiam serdecznie.
          • jan.kran Re: Odmozgowienie 23.02.03, 12:58
            Fasolko!
            Rozumiem Cie ja nikt na swiecie. Ma dwoje dzieci 16,5 i 13. Wychowalam je calkowicie sama, moj maz robil kariere i nie bylo mowy,zebym pracowala.
            Mieszkalam 12 lat w Niemczech teraz w Norwegii.Wiele lat czulam sie tak jak Ty.
            Pierwszy raz pokazalo mi sie swiatlo w tunelu jak corka miala szesc lat i maz pojechal z synem do Polski,a do mnie przyjechaly kolezanki ze studiow.Obie samotne,pracujace, z duzym doswiadzczeniem zawodowym i intelektem.Spedzilysmy
            wspanialy tydzien i okazalo sie, ze swietnie orientuje w najnowszych filmach, polityce, literaturze.Jakos nie zglupialam przy tych dzieciach. A pierwsze
            lata byly bardzo trudne. Rok a zasadzie nie spalam Kiedy corka miala 3,5
            roku i zaczela przypominac czlowieka urodzilo sie drugie dziecko.
            Do tego syn potrzebowal specjalnej opieki, jezdzilam dwoma autobusami na terapie z nim, corka byla trudnym dzieckiem. Meza nigdy nie bylo albo sie
            uczyl.Przezylam to, a teraz mam swietnie. Dzeci sa zdolne,inteligente,wszyscy
            zazdroszcza mi kontaktu z nimi, zwlaszcza z dorastajaca corka. Sluchamy razem
            muzyki klasycznej i rocka, chodzimy na filmy do klubu dyskusyjnego,dyskutujemy o wspolnie przeczytanych ksiazkach i polityce.Dotyczy to obojga dzieci.
            Intelektualnie czuje sie swietnie,dzieci ciagla pobudzaja mnie do dalszego rozwijania sie. Jeszcze pare lat Fasolko i zycie nabierze innych barw. Sciskam. Ula.
          • jan.kran Re: Odmozgowienie 23.02.03, 12:58
            Fasolko!
            Rozumiem Cie ja nikt na swiecie. Ma dwoje dzieci 16,5 i 13. Wychowalam je calkowicie sama, moj maz robil kariere i nie bylo mowy,zebym pracowala.
            Mieszkalam 12 lat w Niemczech teraz w Norwegii.Wiele lat czulam sie tak jak Ty.
            Pierwszy raz pokazalo mi sie swiatlo w tunelu jak corka miala szesc lat i maz pojechal z synem do Polski,a do mnie przyjechaly kolezanki ze studiow.Obie samotne,pracujace, z duzym doswiadzczeniem zawodowym i intelektem.Spedzilysmy
            wspanialy tydzien i okazalo sie, ze swietnie orientuje w najnowszych filmach, polityce, literaturze.Jakos nie zglupialam przy tych dzieciach. A pierwsze
            lata byly bardzo trudne. Rok a zasadzie nie spalam Kiedy corka miala 3,5
            roku i zaczela przypominac czlowieka urodzilo sie drugie dziecko.
            Do tego syn potrzebowal specjalnej opieki, jezdzilam dwoma autobusami na terapie z nim, corka byla trudnym dzieckiem. Meza nigdy nie bylo albo sie
            uczyl.Przezylam to, a teraz mam swietnie. Dzeci sa zdolne,inteligente,wszyscy
            zazdroszcza mi kontaktu z nimi, zwlaszcza z dorastajaca corka. Sluchamy razem
            muzyki klasycznej i rocka, chodzimy na filmy do klubu dyskusyjnego,dyskutujemy o wspolnie przeczytanych ksiazkach i polityce.Dotyczy to obojga dzieci.
            Intelektualnie czuje sie swietnie,dzieci ciagla pobudzaja mnie do dalszego rozwijania sie. Jeszcze pare lat Fasolko i zycie nabierze innych barw. Sciskam. Ula.
    • pineska1 Re: Odmozgowienie 18.02.03, 10:59
      Cześć!
      Mówcie sobie co chcecie, ale tak naprawdę żadnego równouprawnienia NIGDY nie
      będzie. Uważam, że kobietom jest obecnie trudniej niz np. 100 lat temu, a moze
      nawet i 50, czy 30 lat temu. Tak, wiem, mamy więcej mozliwości kształcenia się,
      więcej samoświadomości. Problem w tym, że chcemy godzic naszą emancypację z
      naszą rolą w rodzinie narzuconą przez stereotypy. Większośc męzczyzn tak
      naprawdę (tych z mojego otoczenia) woli mieć kobietę w domu a tym samym
      ugotowany obiad, posprzątane i żeby była wyrozumiała i spokojna hehehe. Z
      drugiej strony owszem jak chce to niech sobie pracuje, ale
      tak ...niegroźniewink))) Ja nie należę do kobiet, dla których kariera zawodowa
      jest ważna. Jestem zadowolona ze swojej pracy i swojego satnowiska. I choc nie
      pracuję od świtu do nocy to i tak w ciągu tygodnia nie mam czasu na obiadki
      własnej roboty czy na sprzątanie, nie zawsze potrafie zdobyc sie na
      wyrozumiałość. Często wręcz wracam do domu poddenerwowana a tu jeszcze pełen
      oczekiwań facet i stęsknione dziecko. Czasem chciałabym zrezygnować z pracy na
      etat i pracować np. na 1/2 etatu, ale finansowo byłoby raczej bardzo kiepsko.
      To też jest wymóg naszych współczesnych czasów.
      Napisałaś, że Twoi koledzy tłumacze mają lepiej niz Twoje koleżanki. Zgadzam
      się że w pewnych zawodach jeśli kobieta chce nadal pracować i jednocześnie mieć
      prawdziwy dom, rodzinę dziecko i zadowolic męża to musiałaby byc zjawiskiem
      pozaziemskim, ewnetualnie może potrojenie byłoby dobrym rozwiązaniem Problem w
      tym, że jeśli już raz zasmoakowało się swojej pracy zawodowej i spodobała sie
      to później nawet będąc zadowoloną z życia rodzinnego, człowiek czuje się
      niezaspokojony intelektualnie, zawodowo. Czuje się wtedy jak na rozdrożu, bo
      nie wszystkie kobiety potrafia realizować wszystko na raz. Zawsze sa jakies
      priorytety i trzeba je sobie uzmyslowic, moze wtedy bedzie latwiej. Sama nie
      wiem, Pewnie to co napisalam to straszny bełkot, ale może ktoś coś z tego
      zrozumiewink)))))
      Aga
    • Gość: Iza Re: Odmozgowienie IP: *.introl.pl 18.02.03, 12:18
      My same mieszamy z tym równouprawnieniem. To chcemy dostawać kwiatki, być
      przepuszczane w drzwiach i mieć odsuwane krzesło, a tu wojujemy o
      równouprawnienie, chcemy by mężczyzna gotował, prał, sprzątał, naprawił
      odkurzacz, zapłacił rachunki i odstawił auto do mechanika. Może narażę się
      niektórym dziewczynom, ale mnie dobrze jest jako kobiecie. Cieszę się, że mój
      mąż widzi we mnie kobietę, chwali jak dobrze gotuję (choć sam też robi pyszne
      naleśniki i nie tylko), otworzy drzwi samochodu, sam wyprasuje sobie rano
      koszulę (a i czasem moją spódnicę), bo ja biegam za naszą córą, która nie chce
      się dać ubrać. A gdy płaczę, że ja to bym chciała na urlop wychowawczy..., a
      nie do pracy, pociesza, i setny raz tłumaczy, że on też by mnie chętnie na nim
      widział, tylko realia są takie a nie inne, z jednej pensji się nie utrzymamy.
      Ja to rozumiem, ale właśnie tego pocieszania czasem potrzebuję. Nawet któryś
      raz z rzędu.

      Ani mi się uśmiecha grzebać przy prądzie, lub innym urządzeniu gdy to się
      popsuje, nie maluję też mieszkania, nie kładę kafelek, nie martwię się, że
      akumulator w samochodzie padnie - mąż chętnie się tym zajmie. Nie mam mu za
      złe jak śmieje się ze mnie gdy oznajmiam, że za nic nie wejdę do łazienki bo
      tam siedzi pająk.
      Upiekę mu za to pyszne ciasto, nie będę ciągnąć na spacer gdy w telewizji leci
      transmisja meczu i wrzucę do automatu to co brudne. A gdy się popsuje komputer
      nie pozwalam go mężowi dotknąć - sama naprawię.

      Czy Wam naprawdę tak zależy na tym równouprawnieniu i rezygnacji z przywilejów
      które mamy. Bo nie można mieć wszystkiego na raz. Małżeństwo partnerskie - jak
      najbardziej, ale pewne rzeczy robimy lepiej i już. Może mamy to w genach.

      W pracy też się czasem oburzam, tym bardziej, że pracuję w męskim gronie i
      dyskutuję zaciekle z moimi kolegami, że kobieta ma gorzej z awansem itd., ale
      sama dobrze wiem, że gdy kobieta urodzi dziecko, zmieniają się jej priorytety.
      Mimo, że wróciłam do pracy, gdy córa jest chora zostaję z nią w domu,
      (niekoniecznie na L4 - biorę urlop), pracuję godzinę krócej (bo karmię
      piersią), a po pracy pędzę czym prędzej do niej, podczas gdy moi koledzy nawet
      jeśli już nie pracują to siedzą sobie w najlepsze i nigdzie się nie śpieszą. I
      nie uśmiechałoby mi się siedzieć tak jak oni po godzinach, mimo, że
      najczęściej nie trzeba, tylko tak dla przyjemności.

      Ale są mężczyźni i mężczyźni. Mój mąż pracuje, ale śpieszy się do domu, gdy
      musi wyjechać w delegację to jedzie. Mnie do 4 roku życia dzidzi przed
      wyjazdami chroni prawo pracy. Wcale nie jestem przez to gorszym pracownikiem,
      ale nie próbuję na siłę udowodnić, że kobieta i mężczyzna to to samo, bo tak
      nie jest.

      Na koniec dodam jeszcze, że skończyłam politechnikę - typowo męskie studia i
      nieraz musiałam na egzaminach udawadniać, że jestem w czymś równie dobra jak
      mężczyzna. Jednemu wykładowcy zamknęłam usta gdy na laboratorium nie chciał
      wyjaśnić co mamy robić, bo to na "chłopski rozum" od razu widać (moi koledzy
      patrzyli na niego jak na kosmitę nie wiedząc o czym mówi). Odparowałam mu, że
      ja mam babski rozum i bardzo proszę, żeby jednak z nami się komunikował.

      Jestem jednak przede wszystkim kobietą, mamą, żoną a dopiero potem
      pracownikiem.
      • Gość: pineska1 Re: Odmozgowienie IP: *.k.mcnet.pl 18.02.03, 12:55
        Przeczytałam Twoją wypowiedź i muszę Ci powiedzieć, że ja niby tez tak chcę,
        tzn. do wbijania kołków w ściane jest mój mężczyzna, do karmienia dziecka
        jestem ja. Ale z drugiej strony mam paskudny charakter i uważam, że jeśli oboje
        pracujemy to takie rzeczy jak sprzątanie należą do nas obojga. Ja i tak gotuję
        ile mogę, wszystkie sparwy z dzieckiem na mojej głowie, a jak wracam do domu i
        klapnę na sofie na 10 minut a przychodzi mój najulochańszy i mówi "no tak a
        dywanik znowu nie wytrzepany" to złe we mnie wstepuje i wielka awantura jest na
        100%. W sumie nie moge powiedzieć , że on się leni i nic nie robi. Ostatnio
        remontował łazienkę, stawiał ściany, wylewał podłogę i ja nic nie robiłam,
        chyba że chciałam pomóc. Właściwie zostało mi najprzyjemniejsze bo urządzaniewink)
        Zgadzam się, że pewne rzeczy są naturalne dla kobiet a pewne dla mężczyzn,
        problem tkwi w tym, że większośc kobiet nie chce być przede wszystkim matkami
        czy żonami. Chcą spełniać się w innych dziedzinach, które dają im satysfakcję.
        Mi tak szczerze mówiąc nie daje satysfakcji, że mężczyzna mój kochany pochwali
        mój posiłek czy że upiekę mu ciasto. Potzrebuję jeszcze czegośwink
        • Gość: Iza Re: Odmozgowienie IP: *.introl.pl 18.02.03, 13:59
          Zrób coś co wprawi Go w podziw. Ja np. "robię coś z tym cholernym komputerem,
          bo znowu mu coś nie pasuje". Albo dywaguję po angielsku z jakimś człowiekiem w
          czasie wakacji... (języki to nie jest mocna strona mego mężczyzny). Na pewno
          masz jakiś talent, więc go ujawnij, i wykorzystaj. Zobaczysz jak będzie
          zachwycony. A i w pracy to docenią mimo, że jesteś kobietą. Pozdrawiam.
    • kulka_ Re: Odmozgowienie 18.02.03, 18:35
      To bardzo trudna sprawa, o której piszesz. Trudno jest siedzieć w domu i "gnić"
      (sorry to moje określenie - dotyczy mnie) ale tez trudno jest pracować, godzić
      dom dzieci i pracę. Po pierwszej ciąży wróciłam do pracy gdy moja córka miała
      1,5 roku. Te 1,5 roku wspominam właśnie tak jak autorka listu - odmózgowienie.
      Teraz mam drugą córkę - ma rok a ja od 4 m-cy pracuję. Nie miałam wyboru,
      musiałam wrócić, bo mąż stracił pracę, choć na początku chiałam być w domu z
      powodu wielkiego natłoku obowiązków. Teraz cieszę się, że pracuję, rozwijam
      się, a nawet udało mi się zdać egzamin państwowy miesiąc temu. wszystko niestey
      moim kosztem, a dokładniej kosztem mojego snu i czasu wolnego, bo nadal muszę
      gotować, prać, sprzątać, prasować i nikt mnie w tym nie wyręcza.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka