Gość: 372298145
IP: 62.29.253.*
09.05.03, 08:22
od jakiegoś czasu przechwytuję mojego czterolatka w przedszkolu i mam w
związku z tym następujący problem.
Zainteresowany zjada jeden obiad w przedszkolu, koło południa. Ja mam
instrukcje od żony, żeby po doprowadzeniu delikwenta do domu (koło 16.30)
załadować mu jeszcze drugi obiad. Nie podwieczorek, ale regularny obiad. A
kolega generalnie odmawia współpracy.
Być może moje obiady powinny być raczej serwowane w kompanii karnej, i to
wyjaśnia całą sprawę. Niemniej wolałbym sprawdzić, czy opanowanie
Ćwierciakiewiczowej w te i nazad coś mi pomoże, czy też sprawa jest po prostu
fizjologicznie nie do przeskoczenia.