Dodaj do ulubionych

rodzinne domy dziecka

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.03, 17:00
Ciekawi mnie czy w Polsce dużo osób zainteresowało by się prowadzeniem
Rodzinnych Domów Dziecka gdyby było jakieś rozsądne dofinansowywanie
Państwowe Domy Dziecka wydają mi się straszne.
Co o tym sądzicie?
Vika
Obserwuj wątek
    • sicilia Re: rodzinne domy dziecka 05.08.03, 08:44
      Ja zawsze o tym myślałam. I nadal uważam, że tak powinno być. Tylko teraz mam
      swoją córeczkę i uświadomiłam sobie jak wielka jest to odpowiedzialność, jak
      wiele przeszkód trzeba pokonać. Nie rozpatruję tego w kategoriach poświęcenia a
      raczej świadomego wyboru drogi życiowej. Człowiek jest jednak niedoskonały i
      gdy od najmłodszych lat uczy się, że trzeba "robić karierę" i zarabiać to stara
      się tak postępować. A potem strasznie trudno jest zmienić wszystko w swoim
      życiu. Strach rezygnować z czegokolwiek. I tylko czasami odzywa się we mnie
      głos, że to jest dopiero coś pożytecznego a nie to czym obecnie się zajmuję...
    • Gość: Mett Re: rodzinne domy dziecka IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 05.08.03, 22:00
      Obecnie domy dziecka są finansowane, a przez to podległe pod miejskie ośrodki
      pomocy rodzinie, czyli pod miasto (gminę) lub powiat. Prowadzący rodzinny dom
      dziecka jest jednocześnie dyrektorem tej placówki zatrudnionym na umowę o
      pracę. Jego pracodawcą jest więc gmina lub powiat.

      Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się w porządku, ale prawo prawem, a życie
      życiem. Taki pracownik, w przeciwieństwie do ślusarza w fabryce czy górnika w
      kopalni, jest w pracy 24 godziny na dobę i 365 dni w roku. Ma się to nijak do
      kodeksu pracy, ale nic innego (mądrzejszego) nie wymyślono. Problemem jest
      korzystanie przez takiego dyrektora z urlopu wypoczynkowego, zwolnień
      lekarskich itp. przywilejów należnych przecież ogółowi pracowników. Za tę
      katorżniczą pracę, dyrektor - pracownik otrzymuje od organu finansującego i
      zarządzającego jedynie wynagrodzenie określone w umowie o pracę. Nie są to
      kokosy - ja widziałam na umowie 1600zł brutto.

      Z formalnego punktu widzenia każdy obywatel cieszący się pełnią praw
      obywatelsich może prowadzić rodzinny dom dziecka. Nie trzeba posiadać nawet
      wykształcenia pedagogicznego. W praktyce jednak preferowane są osoby, które
      mogą wnieść znaczący wkład w prowadzenie takiego domu, a mianowicie swój własny
      lokal. Niby lokal na prowadzenie rodzinnego domu dziecka powinna zapewnić gmina
      (powiat) ale ... To bardzo brutalna selekcja. Wygrywają w niej kandydaci
      zamożni. Biedni pasjonaci są bez szans.

      Dyrektor rodzinnego domu dziecka ma w zależności od liczby podopiecznych zero,
      pół lub cały etat tzw. obsługi, czyli osoby, która będzie mu pomagała w
      prowadzeniu domu. Głównie w zakresie rozliczeń finansowych (księgowość).

      Jeszcze jedno - ze stawki na utrzymanie wychowanków (nie pamiętam konkretnej
      kwoty, ale na pewno nie była wysoka) trudno jest zapewnić normalny dom. Na
      jedzenie i skromne ubranie może starczy, ale prowadzenie domu to tysiące
      różnych innych wydatków. Dyrektor niejednokrotnie z własnej kieszenie finansuje
      zakup np. dezodorantów dla dorastających dziewczyn. O takich "drobnostkach"
      organ prowadzący nie myśli, ale wystarczy wyobraźnia - 10 dziewcząt w wieku 14
      lat, które nie używają dezodorantów...

      Naprawdę, prowadzenie rodzinnego domu dziecka to nie jest zawód dla ubogich.
      Bez zmiany podejścia do tematu, bez odpowiednich uregulowań prawnych, bez
      właściwej polityki finansowej dla takich przedsięwzięć, moim zdaniem, rodzinne
      domy dziecka nie mają szans stać się alternatywą dla państwowych biduli.
      Niestety!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka