izatka
15.02.08, 20:16
Diabli mnie biorą! Dziś dowiedziałam się, że mój syn (7 lat)został w szkole (katolickiej) ukarany za to, że wpisał w wyszukiwarce na lekcji informatyki słowo "stringi" - domyślam się, że pokazał się na monitorze gustowny tyłeczek. Nota bene nie miał pojęcia, co znaczy owe "obrzydliwe" słowo. Podpuszczony przez kolegów, którzy piszą raczej kiepsko, wpisał następnie "gołe piersi", co spowodowało pojawienie się na monitorze kilku obrazków adekwatnych do treści i nie były to rysunki. Na to weszła Pani i obniżyła mu ocenę z zachowania o dwa oczka. No to ja się pytam: co by było, gdyby wpisał inne słowa (bez przykładów..). Wyrzuciliby go ze szkoły?
Czy sa jakieś przepisy dotyczące blokowania dostępu do stron o wiadomej treści w pracowniach komputerowych w szkołach?
Czy jest sens zakładania blokad na domowych komputerach, skoro w szkole mają nieograniczony i prawie niekontrolowany dostęp do sieci?
(Jeden nauczyciel na dwie sale informatyczne)
No i na koniec - może ja nienormalna jestem - ale co on takiego strasznego zrobił, żeby go za to karać? Siedmiolatek?