agatka_s
08.09.08, 09:41
Masz biednych rodziców?
Idź do "gorszej" klasy
SEGREGACJA W POLSKICH SZKOŁACH TO FAKT
Osobne klasy dla lepszych i gorszych
SXCBogatsze dzieci oddziela się od biedniejszych, a zdolniejsze uczą
się w innej klasie niż te mniej zdolne - to praktyka w co piątej
polskiej podstawówce. Według raportu naukowców i pedagogów równe
traktowanie uczniów jest fikcją - alarmuje "Dziennik".
Sposób jest prosty - rozdaje się rodzicom ankiety zawierające
informacje o miejscu pracy, stanowisku, zarobkach, liczbę pokoi w
mieszkaniu. Potem zapada decyzja: do jednej klasy pójdą dzieci
prawników, inżynierów i lekarzy, a do drugiej dzieci ekspedientek,
robotników i bezrobotnych.
Segregacja w polskich szkołach jest faktem. Wielu dyrektorów bez
ogródek przyznaje, że dzieci mniej zdolnych nie przyjmuje, bo
zaniżają poziom placówki i jej miejsce w rankingach. Często do
szufladki "nie dość dobre dla mojej szkoły" trafiają dzieci z
biedniejszych rodzin, których rodziców nie stać na dodatkowe zajęcia
czy korepetycje.
Stygmat nieudacznika
Na to, jak bardzo szkodliwa jest taka segregacja, zwraca uwagę prof.
Marek Safjan, przewodniczący konwersatorium "Doświadczenie i
Przyszłość", które przygotowało raport o polskich szkołach. - Gdy
gorzej uczące się dzieci trafiają do "gorszych" klas, dostają
stygmat nieudacznika. Są wpychane w kanał bezradności, z którego
trudno się wydostać. Więc nie jest to tylko ich problem, ale także
problem społeczny - mówi gazecie Safjan. Takie praktyki mają
miejsce, według raportu, w co piątej publicznej podstawówce.
Takie praktyki mają miejsce w niemal każdym polskim mieście. Ale
także na obrzeżach metropolii, gdzie w rejonowych szkołach spotykają
się dzieci miejscowych rolników i dzieci przedstawicieli klasy
średniej, którzy kupili dom za miastem. Często ci bogatsi rodzice
nalegają, by ich pociechy nie mieszały się z - jak mówią -
"lokalsami". Zdarza im się nawet sugerować, że jeśli ich żądania
nie zostaną spełnione, to przeniosą dzieci do szkoły w mieście -
alarmuje "Dziennik".
Segregacja pod płaszczykiem
Same szkoły - jak wynika z badań Instytutu Spraw Publicznych -
często uzasadniają segregację chęcią lepszej organizacji pracy.
Pojawia się więc np. podział na klasy "świetlicowe"
i "nieświetlicowe", a więc złożone z uczniów miejscowych lub
dojeżdżających. Jeszcze inny mechanizm to tzw. klasy pakietowe - do
jednej trafiają uczniowie, których rodzice płacą za dodatkowe
zajęcia z angielskiego, muzyki i informatyki. W drugiej nie ma
żadnych zajęć dodatkowych, bo opiekunów na nie nie stać.
kaw/pra