Dodaj do ulubionych

Nie powiedziałam szkole o ADHD

07.11.08, 15:08
Piszę, ponieważ mam problem z moim synkiem a w zasadzie z jego szkołą.Dwa lata temu stwierdzono u niego ADHD, chyba każdy dobrze wie na czym polega. Dla nie wtajemniczonych to zespół nadpobudliwości psychoruchowej z zaburzeniami uwagi. Mój Michaś ma 7 lat, i w zasadzie całkiem nieźle radzimy sobie z nim wraz z mężem, ale prawdziwe kłopoty zaczęły się od kiedy poszedł do szkoły.
Syn przyjmuje leki regularnie więc teoretycznie w szkole powinno być wszystko w porządku.Nie informowałam szkoły o tym ,że syn jest chory , ponieważ boję się ,że będzie wyśmiewany przez dzieci ,albo ,że będzie nie zrozumiany, czy też w jakikolwiek sposób napiętnowany przez nauczycieli. Wiadomo, że ludzie są różni. Nie chcę, aby stał się klasowym "kozłem ofiarnym" ?Wiem,że powinnam o tym fakcie poinformować, tym bardziej, że problem narasta. Otóż Michasiowi ciężko skupić się na lekcjach, widać wyraźnie,że jest bardziej ruchliwy niż inne dzieci z klasy, pani skarży się na niego, że przeszkadza innym dzieciom podczas zajęć, zdarza mu się biegać po klasie, czasami wychowawczyni musi przerywać przez niego zajęcia. Na ostatniej z wywiadówek pretensje mieli do mnie też inni rodzice. Niektórzy z nich mówili, żebym przeniosła Michasia do innej klasy albo nawet szkoły. Nie wiem co powinnam zrobić? Jak pomóc dziecku? Boję się, że jeśli poinformuje o tym szkołę, to usłyszę, że dziecko powinno się zamieścić w szkole specjalnej ( takie przypadki znam doskonale), a ja chcę,żeby Michaś miał normalne życie i właściwe wykształcenie.
Obserwuj wątek
    • filemona-2 Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 07.11.08, 15:23
      postąpiłaś idiotycznie nie informując o tym jaki problem ma twoje dziecko sad(( to przez to sprawa nabrała teraz takiego wymiaru i sama narobiłaś sobie bigosu gdybyś poinformowała szkołę – na pewno nic takiego by się nie stało…
    • adelaj-da Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 07.11.08, 16:10
      MOIM ZDANIEM TO SAMA ZROBIŁAŚ Z DZIECKA KOZŁA OFIARNEGO – BO TERAZ WSZYSCY MAJĄ GO ZA ŁOBUZA
    • jannecka Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 07.11.08, 16:52
      Faktycznie, troche rozumiem Zanne, często jest tak ze ludzie niby duzo wiedza o ADHD, a tak naprawde kiedy przychodzi co do czego, to staja się kompletnie BEZRADNI. Proponuje poczytać www.adhd.info.pl/ I nie zawsze mam tu na mysli rodzicow, ale również i NAUCZYCIELI, którzy traktuja takie dziecko jak zwykłego ŁOBUZA, nie zdaja sobie sprawy z tego, ze to jest choroba. Dlatego rozumiem obawy, ale z drugiej strony to, ze nie powiedziałaś o tym w szkole odwraca się przeciwko twojemu synowi.
      • 26magda3 Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 07.11.08, 17:01
        a może pomyśl o klasie integracyjnej - tam standarden są dzieci z
        ADHD

        a swoją drogą dziecko w szkole specjalnej może mieć dużo
        normalniejsze życie niż dziecko w szkole normalnej z etykietą łobuza
        i ADHDowca - ale to tylko luźna uwaga
        • one.ivanka Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 07.11.08, 17:08
          Ludzie! Ale o czym wy mowicie w ogole!?!? Przeciez ta matka robi krzywde wlasnemu dziecku!!!!!!Czy pani nie rozumie, ze w szkole specjalnej syn będzie mogl się uczyc specjalnym tokiem nauczania, który pozwoli mu przyswoic wiecej wiedzy niż w normalnej szkole, gdzie nauczyciele to będą ludzie, którzy znaja się na rzeczy i na problemie. To wlasnie wtedy będzie miał właściwe wykształcenie, bo w tej sytuacji wlasnie takiego potrzebuje!!!!
          • luddomir Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 07.11.08, 17:19
            Z przykrością musze stwierdzić ,że Pani jako matka chyba nie do końca opanowała wychowanie synka z ADHD. Sam jestem ojcem dziecka nadpobudliwego i wiem jaka to jest czasem ciezka praca. Tez długo nie moglem pogodzic się z tą mysla, ze czeka mnie na pewno nie latwy orzech do zgryzienia. To co dobrze zrobilas – ze napisałaś o swoim problemie. Ja tez tak zrobiłem i dostalem duzo pomocnych rad i wskazówek – bo usisz pamiętać ,że nie jestes sama z tym problemem. Zgadzam się w 100% z poprzednia wypowiedzia ,ze nie powinnas bac się posłać dziecka do szkoly specjalnej jeśli to będzie konieczne, bo tylko tam otrzyma fachowy przekaz edukacji o która się tak boisz. Musisz zrozumiec, ze w zyklej szkole jest mu po prostu cięzej. Są różne fora na których rodzice dzieci z ADHD, piszą o swoich problemach, ponadto są internetowe grupy wsparcia, zasilane przez grono specjalistów. No a takie porady są już dość cenne.
            smyk.com/index.php?option=com_forum&action=thread&id=6108&Itemid=0
            Tym bardziej, że nasze pociechy rosną i nowych problemów przybywa.
            • krushyna1 Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 07.11.08, 17:37
              Ja się zgadzam z Zannaa, ze ludzie chca od razu takie dziecko do szkoly specjalnej.A nie czytaliście o tym, ze na ADHD cierpieli Tomasz Edison,Albert Einstein, John F. Kennedy, Walt Disney i wielu innych. To przeciez normalne dzieci, wiec dlaczego od razu ma się je posyłać do szkoly specjalnej?????????!?!?!
              • canuck_eh Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 16.01.10, 00:30
                krushyna1 a nie pomylilo Ci sie z Einsteinem, Edisonem czy Disney'em(
                o Kennedim to nie wiem)?Bo to ze byli dyslektykami to wiem, ale ze
                cos jeszcze z ADHD to jakos nigdzie nie znalazlam.A ADHD a dysleksja
                to dwie rozne sprawy.

                Nie kazde dziecko z ADHD moze byc w normalnej szkole.Poza tym taki
                jeden uczen moze pieknie rozwalic lekcje - dlatego jak takiego ucznia
                umieszcza sie w normalnej klasie powinien miec swojego nauczyciela
                ktory by kontrolowal zachowanie dziecka.U corki w klasie byl chlopiec
                z ADHD - ZAWSZE byl przy nim dodatkowy nauczyciel i jak dziecku
                zaczelo odwalac - lazenie po klasie, glosne zachowanie bo cos go
                wyprowadzilo z rownowagi to wtedy dzieciak byl wyprowadzany by sie
                troche uspokoil.
                Teraz jest w innej klasie i nadal ma swojego nauczyciela.
            • k1234561 Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 07.11.08, 17:40
              Popieram tu porzedniczki mówiące,że autorka wątku zachowała się
              idiotycznie.
              Niestety nie można inaczej nazwać takiej postawy.Jak można nie
              poinformować o takim problemie nauczycielki!?Potem pojawiają się
              posty na tym forum z kolei od matek innych dzieci,że taki szkolny
              łobuz niszczy dzieciom przybory szkolne,przeszkadza w lekcji
              itp.Skąd przepraszam bardzo rodzice mają wiedzieć,że ów łobuz ma
              ADHD,skoro szacowna mamusia nikogo o problemie poinformować nie
              raczyła?A może rodzice nie chcą takiego dziecka w klasie?Mają do
              tego pełne prawo,bo gdyby chcieli posłaliby swe dzieci do klasy
              integracyjnej.A tam jak wiemy mogą trafić się różne
              przypadki.Niestety szacowna mamusia miała głęboko inne dzieci i to
              jaki wpływ na nie może mieć kontakt z jej synem.Dla mamusi liczy się
              tylko to aby nikt o problemie się nie dowiedział.Może teraz do tejże
              pani dotrze,że największą szkodę wyrządziła własnemu dziecku.
              Ja na miejscu autorki wątku przeniosłabym dziecko do szkoły
              specjalnej lub do klasy integracyjnej gdzie program i podejście
              nauczycieli jest dostosowane do potrzeb takich dzieci.
              • terl-ecka Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 07.11.08, 17:49
                JA to uwarzam, ze dzieci z adhd to powinny chodzic do specjalniej szkoly, moja corka ma takiego kolege, co ma to adhd w klasie i naprawde chłopak jest nie dozniesienia, sama na ostatniej z wywiadówek prosilam nauczycielke żeby cos z tym zrobila, no nie może być tak ze inne dzieci nie maja zajec, bo pani uspokaja w tym czasie dziecko z adhd, a ten jej kolega to jest czasem nawet agresywny i bije inne dzieci, ja się wcale nie dziwie ze rodzice normalnych dzieci nie chca mieć takich dziwadel w klasie, bo to szkodzi wszystkim dzieciakom. Moje dziecko bardzo nie lubi tego kolegi. Sama mi opowiadala jak kiedys powyrzucal jej wszystko z piórnika przez okno, jeśli z tym dzieckiem jest cos nie tak to ja nie zycze sobie żeby moje dziecko było narazane na takie zachowania .Niech idzie do tej szkoly specjalnej, i niech go tam wychowaja jak należy.
                • imka125 Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 07.11.08, 18:01
                  bardzo wygodna postawa: "nie chcemy takich dziwadeł",
                  ale tak się składa, że są to tacy sami ludzie, jak my,
                  mają prawo żyć, uczyć się, mieć przyjaciół i marzenia,
                  zamykanie ich w izolowanym środowisku utrudnia potem normalne życie
                  w społeczeństwie,
                  stąd idea klas integracyjnych funkcjonująca w polskich szkołach od
                  ok. 15 lat - pozwala ona dzieciom niepełnosprawnym na bliższy
                  kontakt ze zdrowymi rówieśnikami,
                  w normalnym społeczeństwie problemy ze zdrowiem nie powinny być
                  przyczyną dyskryminacji,
                  tak długo jednak, jak będą się pojawiać komentarze w stylu: "nie
                  chcemy tu takiego dziwadła", część rodziców będzie się bała przyznać
                  do problemów zdrowotnych dziecka
                  • luddomir Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 07.11.08, 18:04
                    Mnie zwykle bardzo trudno wyprowadzić z równowagi, ale czy wypowiedź powyżej jest napisana przez osobę psychicznie chorą? Bo jeśli tak to przepraszam ,że się uniosłem, ale sam jestem ojcem dziecka z adhd i nie pozwolę sobie ,żeby nazywać te dzieci "dziwadłami". To świadczy o totalnym umysłowym zacofaniu tej pani .Współczuję sad
                    • luddomir Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 07.11.08, 18:06
                      Chodziło mi o wypowiedź terl-eckiej.
                  • smerfeta7 Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 07.11.08, 19:34
                    imka125 zgadzam się z tobą i nie dziwię się autorce watku, ze miala
                    ogrome obawy i lęk przed poinformowaniem szkoly o ADHD u dziecka.
                    Jeżeli są jeszcze rodzice tak twierdzący, "nie chcemy takich
                    dziwadeł"
                    Jak mozna wogole, tak nazwać dzieckosad
                  • jakw Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 08.11.08, 13:02
                    A inne dzieci mają prawo nie mieć wyrzucanych piórników przez okno...
                • sosenkaa Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 07.11.08, 18:59
                  Terl,jesteś trolem?Kobieto co ty piszesz!!Nie dziwię się autorce postu,mając na
                  uwadze takie osoby jak ty!Dziwadła?Twoje dziecko jest normalne?Nie masz pojęcia
                  co jest normalne a co nie,boisz się.Najlepiej zamknęłabyś wszystkich którzy nie
                  mieszczą się w twojej normalności na jakiejś wyspie.

                  Kiedyś lubiłam to forum,ale od jakiegoś czasu jak was czytam to po prostu
                  ciśnienie mi rośniesad(
                  Większość(niestety)to przemądrzałe i strachliwe osoby nie mające nic wspólnego z
                  tolerancją i rozumieniem praw człowieka.
                • smerfeta7 Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 07.11.08, 19:36
                  terl-ecka aż przykro czytać, to co napisałaś
                  cyt. "nie chca mieć takich dziwadel w klasie"
                • e_r_i_n Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 08.11.08, 08:54
                  Taa, normalne dzieci i dziwiadła, czyli tolerancja po polsku.
                  A tutaj są plany wlączania do ekhm normalnego nauczania dzieci
                  niepełnosprawnych intelektualnie... Chyba nie w tym stuleciu.

                  Równiez uwazam, ze nie poinformowanie nauczycielki to bład.
                  Nauczyciel, z ktorym sie spokojnie porozmawia, poprosi o pomoc,
                  omowi zasady postepowania z dzieckiem - to najwiekszy
                  sprzymierzeniec. Inaczej ma miejsce takie szufladkowanie, jakie
                  teraz obserwujesz - czyli 'dziecko jest niegrzeczne i niedobre'.
                  Tez mam dziecko ruchliwe - do ADHD mu bardzo daleko, ale tez wymaga
                  wiekszej uwagi w czasie pracy. Wystarczyla jedna rozmowa z
                  nauczycielka i zapewnienie o checi wspolpracy, zeby sytuacja w
                  czasie lekcji diametralnie sie zmienila.
                  Nie pozostaje nic innego, jak rozmowa z nauczycielka.
                • iryssek Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 09.11.08, 22:57
                  jest jeszcze jeden problem, co mysli sobie dziecko? Co mysli sam o sobie? Po
                  pierwsze że jego choroba to coś złego, że nie wolno o tym mówić czyli jest
                  gorszy. Jeśli dodamy do tego fakt że jest świadom tego że jest klasowym
                  łobuziakiem, że są skargi na niego, że o nim mówi się źle na zebraniach, że inni
                  rodzice patrzą bykiem na niego - czy wyobrażacie sobie jak to dziecko się czuje?
                  W imie czego? Bo rodzice wstydzą się przyznać że dziecko ma ADHD? Albo wstydzą
                  się że byc może pójdzie do szkoły specjalnej? Biedne to dziecko... Rodzice
                  strasznie boją się nazwy szkoła specjalna ale to przecież nie oznacza że to
                  szkoła dla głupich tylko że w tej szkole jest specjalny program nauczania. I tyle.
                • mamagapka Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 10.11.08, 17:27
                  przede wszystkim nie uwarzam tylko uważam

                  i właśnie dlatego autorka postu nie powieziała o adhd dziecka. bo
                  bała się bandy ograniczonych tłumoków którzy będa wysyłać dziecko do
                  szkoły specjalnej.

                  niestety, zrobiła żle.. bo zabrała szansę nauczycielom na
                  odpowiednie podejście do dziecka już od samego początku. ale i
                  nauczyciele się nie wykazali bo powinni zasugerować zrobienie badań
                  i wtedy autorka wątku mogłaby spokojnie się przyznać że już je
                  zrobiła.

                  jestem nauczycielką i do moich obowiązków należy również to żeby
                  wiedzieć jak traktować dziecko z adhd, o ile nie jest to jakiś
                  szczególnie ciężki przypadek. autorka wątku pisze o lekach więc nie
                  wiadomo. nie wszystkie dzieci z adhd muszą brać leki i nie
                  wszystkie 'skręcone' rozgadane dzieci mają adhd
                  • azile.oli Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 10.11.08, 17:57
                    Też jestem nauczycielką i nie tylko nie poprawiam ludziom błędów na
                    forum,ale też nie nazwałabym ich bandą ograniczonych tłumoków,bo
                    takie określenia ,to nie mój poziom.A dziecka nikt na siłę do szkoły
                    specjalnej nie wyśle,zwłaszcza rodzice innych dzieci z klasy,bo nie
                    oni o tym decydują.
          • gwiazdka2008 co za niemadre wypowiedzi 07.11.08, 18:15
            Ludzie, co wy wypisujecie. Wasze zachowanie doskonale potwierdza
            obawy matki chlopca, wasze NIETOLERANCYJNE zachowanie i wypowiedzi.

            dziecko z ADHD do szkoly specjalnej????? w szkole specjalnej ucza
            sie dzieci ktore maja NIEDOROZWÓJ UMYSLOWY a ADHD-owcy maja NORMALNY
            rozwoj umyslowy i inteligencje

            takie mamy oswiecone spoleczenstwo ze jak sie poczyta to ręce opadaja
            najlepiej od razu chlopca w kaftan i niech zycie w Tworkach dokonczy!

            oczywiscie ze matka zrobila zle nie informujac nauczycielki bo ta
            juz wpadla w ton oskarzania Michasia zawsze, gdyby wiedziala ze ma
            ADHD moglaby pokierowac nieco reakcja dzieci na niego i samych
            innych rodzicow
            • e_r_i_n Re: co za niemadre wypowiedzi 08.11.08, 09:04
              gwiazdka2008 napisała:

              > NIEDOROZWÓJ UMYSLOWY

              Pliss, nie ma czegoś takiego. Jest niepełnosprawność intelektualna,
              w ostateczności upośledzenie umysłowe.
          • gwiazdka2008 co za niemadre wypiwieddzi napisala sion2 07.11.08, 18:16
            sorki ale sie zapomnialam wylogowac z konta akcji Gwiazdka2008 big_grin
            • triss_merigold6 Re: co za niemadre wypiwieddzi napisala sion2 07.11.08, 18:22
              Nie do specjalnej szkoły tylko do klasy integracyjnej. Sorry ale
              trudno, żeby nauczyciel poświęcał całą uwagę jednemu dziecko skoro
              klasa liczy ponad dwadzieścioro dzieci.
              • nomasz Re: co za niemadre wypiwieddzi napisala sion2 07.11.08, 20:07
                W klasie mojego syna jest chłopiec z ADHD,jakoś sobie radzą,nikt nie nazywa go
                dziwolągiem.Obawy były jedynie przy wyjeździe na zieloną szkołę,jak się potem
                okazało niepotrzebnie.Oczywiście nie był wzorowy ale do opanowania.
                Autorka wątku powinna zgłosić wychowawczyni.
              • e_r_i_n Re: co za niemadre wypiwieddzi napisala sion2 08.11.08, 08:58
                Triss, nie tylko dzieci z ADHD wymagają większej uwagi. Wystarczy,
                że się trafi dziecko z mniejszą dojrzałością szkolną.
                Sorry, z tego, co pisze autorka wątku, jej dziecko nie jest
                szczególnie uciążliwe - jest sporo dzieci bez ADHD, ktore sie
                zachowuja podobnie. I tak naprawde od rodzicow i nauczycieli zalezy,
                czy sie te dzieci odpowiednio do wymagan i zasad szkoly 'nagnie'.
                Nie masz pojecia, jak Twoje dziecko bedzie sie zachowywac w czasie
                lekcji - ja juz wiem, ze po miesiacu idealnego zachowania moze
                przyjsc szok, bo dziecko cala lekcje robi wszystko, tylko nie
                pracuje. Pokory troche sie przyda.
    • triss_merigold6 Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 07.11.08, 18:03
      Dla dzieci z zaburzeniami są szkoły lub klasy integracyjne. Sama
      widzisz, że dziecko się do nauki w zwykłej szkole nie nadaje.
      Life is brutal, mam normalne, zrównoważone dziecko i gdyby takie z
      ADHD utrudniało mu korzystanie z lekcji to interweniowałabym w
      sprawie przeniesienia tego z ADHD.
      Uważasz, że to w porządku, że Twoje przeszkadza innym?
      • azile.oli Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 07.11.08, 19:46
        Autorka wątku zachowała się wyjątkowo nieodpowiedzialnie.Jak można
        nie poinformować szkoły o takim schorzeniu?Przecież tego się nie
        ukryje.Nikt nie wie o chorobie,ale zachowanie każdy widzi.Chyba
        jednak mama założyła trochę różowe okulary,skoro dopiero w szkole
        zauważyła,że niestety,ale zachowanie jej syna odbiega od innych
        dzieci.Co to za głupie poczucie strachu,nikt by na siłę dziecka do
        szkoły specjalnej nie wysłał,a może by pomógł w funkcjonowaniu w
        zwykłej klasie.Jeśli nie byłoby to możliwe,to pozostają jeszcze
        klasy integracyjne,co nie zaniża poziomu edukacji,bo chodzą tam też
        zdrowe dzieci,a klasy są dużo mniejsze i jest nauczyciel
        wspomagający.Dla mnie taka postawa,to chowanie głowy w piasek w
        nadziei,że to nie wyjdzie.Otóż wyjdzie,bo z dzieckiem z ADHD trzeba
        specjalnie pracować,a jak ma to robić nauczyciel,który o niczym nie
        wie? A reakcja rodziców na pewno gorsza,niż gdyby o chorobie
        wiedzieli.I tak mają chłopaka dość,bo rozwala lekcje,ale
        przynajmniej niektórzy może próbowali by zrozumieć sytuację.Wiedza o
        ADHD jest jednak coraz większa.Mama obawiała się,że syn dostanie
        etykietkę,a i tak dostał,tyle,że łobuza.Ukryła prawdę,co dla mnie
        równa się kłamstwu i teraz może usłyszeć opinie,że wychowała
        łobuza,a teraz na siłę wmawia mu chorobę,żeby usprawiedliwić złe
        zachowanie.I na koniec-nie wszyscy są nietolerancyjni,w klasie
        mojego syna był chłopak z ADHD,fakt,że nie było z nim łatwo,ale
        nauczycielka pracowała z nim indywidualnie.Przyznam się,że reszta
        klasy na tym cierpiała i też trzeba zrozumieć rodziców,bo wszystkie
        dzieci mają prawo do nauki w spokoju,ale rodzice nie robili nagonki
        na to dziecko.Czasem były skargi,ale to w ekstremalnych
        sytuacjach.Któraś z Was napisała,że jak to,do szkoły
        specjalnej,przecież te dzieci są takie inteligentne. Oczywiście,że
        może tak być,bo ADHD nie ma nic wspólnego z inteligencją.Wysoka
        inteligencja nie jest jednak wyróżnikiem przy tym schorzeniu.Po
        prostu pod tym względem te dzieci są takie,jak inne,czyli
        różne.Czasem jakiemuś dziecku z nadpobudliwością może być potrzebna
        szkoła specjalna,podobnie jak dziecku bez tej dysfunkcji,ale z
        innymi deficytami.
        • fellunia0 Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 07.11.08, 20:05
          terl-ecka ja się z Tobom zgodze – może troche przegięłaś z tymi dziwadłami, ale ja tez bym nie chciala zeby w klasie mojego dziecka było takie z adhd. W klasie ma się uczyc a nie patrzec jak się jakies terapie tam stosuje.

          • zannaa Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 07.11.08, 20:57
            fellunia0 - Widzę zero zrozumienia . Aż żal czytać.
          • one.ivanka Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 07.11.08, 21:04
            Czytam i nie wierze!!! Czy wy kobiety ogłupiałyście do reszty????!! Ja rozumiem, ze wam to może przeszkadzac, ale postawcie się na miejsce rodzicow tych dzieci !. ADHD to nie jest jakaś śmiertelna epidemia, która się pozarażają wasze dzieci!!!!. Zachowujecie się jak jakieś cofnięte w rozwoju, ludzie z buszu. Weźcie poczytajcie coś o tym i dopiero potem piszcie.
        • smerfeta7 Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 07.11.08, 20:10
          Moja corka w zerówce uczyla się z chlopcem z ADHD i nie
          przeszkadzało jej to, że chodzi po klasie czy czasami krzyczy w
          osiąganiu wiedzy.
          Nadal uczyła się bardzo dobrze. Myslę, że czasami rodzice zdrowych
          dzieci, zrzucają ich brak zdolności na to, że nie uczą się, bo
          przeszkadza im chlopiec z ADHD i z tąd ich dzieci nie osiągają
          dobrych wyników. czasami latwiej zrzucić na kogoś winę.
          Był to bardzo zdolny chłopiec i nalezał do 3 najlepiej uczących się
          dzieci.
          Inne mogły tylko korzystać z jego wiedzy i tego co napisał.
          Ale prowokatorow w klasie wielu i to zdrowych dzieci.
          zdrowe dzieci potrafią bardziej dokuczyć innemu niż chłopiec z ADHD.
          Popatrzmy wszyscy na swoje dzieci, ile szukamy porad i wsparcia, jak
          niektórzy sobie nie radzą z wychowaniem własnych zdrowych dzieci, a
          potem oceniajmy chore dzieci z ADHD.
          Na forum aż się roi od słów nie radzę sobie z dzieckiem, mam
          problemy z nastolatkiem itd..
          Fakt jest jeden, że strach matki wyrządził krzywdę chlopcu.
          Powinna pojść do pedagoga i psychologa szkolnego, powiedzieć o swoim
          strachu i ukryciu zaswiadczenia i przedstawić zaswiadczenie,
          przeciez nie jest za pózno na pomoc chłopcu w funkcjonowaniu w
          grupie.
          Wsparcie pedagoga, psychologa plus nauczyciel i rodzic, może jeszcze
          wiele zmienić i pomoc chlopcu.
          Poprostu idz do szkoly i porozmawiaj.
          • maksimum Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD-nadpobudliwosc. 07.11.08, 20:50
            Wielu ludzi myli nadpobudliwosc z ADHD.
            Moja corka jest nadpobudliwa,ale nigdy nie przyszlo mnie do glowy,by pojsc z nia
            do lekarza i badac na ADHD.Uczyla sie bardzo dobrze od pre-K i przez cala
            podstawowke i wkurzala wszystkich nauczycieli swoim gadaniem i chodzeniem po
            klasie w czasie lekcji.
            Podstawowke spedzila w klasie dla super zdolnych i tam tez chodzila i gadala
            kiedy chciala,a nauczycieli nerwicy dostawaly na jej widok(bardzo ladna jest).
            Teraz jest w gimnazjum i troche sie hamuje,ale tez gada i nauczyciele zwracaja
            jej uwage.

            Problem z ADHD polega na tym,ze dziecko nie potrafi sie skoncentrowac na nauce i
            ma slabe wyniki w nauce,a dziecko nadpobudliwe,ktore nie ma ADHD potrafi uczyc
            sie najlepiej w szkole i wkurzac nauczycieli swoim zachowaniem.
            No wiec zwracaja uwage na postepy w nauce swojego dziecka i jesli nie bedzie
            sobie radzilo w normalnej klasie,to wtedy pomyslisz o przeniesieniu go do klasy
            specjalnej.
            Ja ze swoja corka tez czasami nie daje sobie rady,ale ona np z angielskiego
            potrafi byc genialna i wyslawia sie lepiej niz spikerzy w tv.
            • smerfeta7 Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD-nadpobudliwosc 07.11.08, 21:26
              Z tego co mi wiadomo, bezpośrednio od mamy tego chłopca to ma
              orzeczone ADHD i wiem napewno, że rodzice lecza tego chlopca.
              Rodzice, potrafili rozmawiac z innymi rodzicami. Wszyscy
              wiedzielismy o tym i kazdy z nas rodzicow, starał się tlumaczyc
              swoim dzieciom, ze to tylko choroba i nalezy temu chlopcu pomoc i
              nie wolno kategorycznie prowokowac tego chłopca i celowo zaczepiac.
              fakt, faktem, że wielu rodziców, nie miało zielonego pojecia i na
              slowo ADHD, wobec innych odrazu mowili na tego to uwazaj itd...
              I tak wygląda edukacja i wiedza niektórych rodzicow w stosunku do
              swoich zdrowych dzieci.
              Ja nie mylę nadpobudliwości od ADHD i bardzo wspólczuję także tym
              rodzicom, nie nalezy ich potepiać i ich dzieci. kto z nas nie chcial
              by mieć kompletnie zdrowego dziecka. Szczęśliwy ten co ma i nie
              powinien potepiać innych.
              Wielu wybitnych ludzi miało ADHD.
              A ten chlopiec z zerowki corki, mimo swojego schorzenia, jest
              wybitnym dzieckiem, bardzo inteligentnym i dobrze wychowanym.
              Moja corka nigdy przez caly rok nie zaznała z jego strony krzywdy.
              A od zdrowych dzieci tak.
              Bardziej obawialam się zlego wplywu i krzywdy ze strony zdrowych
              dzieci niż chorego chłopca chorego na ADHD.
              • dorkaka-pl Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD-nadpobudliwosc 07.11.08, 21:34
                Witam. Mój syn tez ma ADHD. Tez myślałam ,Ze jeśli posle dziecko do zwyklej szkoly to "nikt się nie zorientuje" a mój syn na pewno da sobie jakos rade, W koncu regularnie przyjmowal leki, Problemy z koncentracja znacznie sie poprawily, Ale dzieco kompletnie nie rozumialy dlaczego on się tak czasem zachowuje, Braly go za natrętnego, niegrzecznego kolege, który robi wszystkim na złość, Syn często wracal ze szkoly zaplakany, bo dzieci mówiły mu ,ze jest głupi, ze je denerwuje, prawie wcale nie miał kolegow ani koleżanek. Dlatego zdecydowałam się przenieść syna do szkoly z klasa integracyjna, Teraz widze ,ze tam po porstu sobie nie radzil, W nowej szkole ma mnóstwo kolegow, widac , ze jest teraz bardzo zadowolony, ja z reszta tez smile
                • marina2 Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD-nadpobudliwosc 07.11.08, 22:20
                  założycielko wątku Twoja wypowiedź o tyle mnie zaskakuje,iz piszesz,że dwa lata
                  temu zdiagnozowałaś adhd i ,ze dziecko przyjmuje leki.zatem wniosek : jest pod
                  opieką lekarza psychiatry i domniemam psychologa/pedagoga.zatem uczęszcza na
                  terapię.
                  czy nikt z terapeutow nie informował Cię o trybie postępowania w szkole?? znane
                  mi dzieci z adhd mają terapeutów ściśle współpracujących ze szkołą ,szkolnym
                  pedagogiem.pierwszym krokiem tejże współpracy było pytanie terapeuty czy
                  informować szkołę czy rodzice wyrażają zgodę i info jeśli nie wyrażają takowej
                  jakie będą konsekwencję.dlatego zaskakuje mnie Twój post
                  jeśli chodzisz do terapeuty - a czytam,że leki są zaordynowane-dziwię się i
                  kwestionuję doświadczenie terapeuty
                  chyba,że go nie słuchasz
                  łatwiej byłoby Twojemu dziecku w klasie gdybyś na zebraniu wyjaśniła swoje
                  przesłanki dlaczego dziecko jest w klasie
                  możliwe,że spotakaby by Was tolerancja i zrozumienie.jes;li nie mogłabyś
                  powiedziec sobie -jestem ok chociaż spróbowałam
                  a tak...
                  w klasie mojego syna wychowawczyni rozmawiała z dziećmi pod nieobecność dziecka
                  z adhd i na prośbę terapeuty oraz rodzicó o tym co to jest adhd i dlaczego
                  czasem chłopiec zachowuje się tak czy inaczej.pięknie im to wytłumaczyła.potem
                  na zebraniu rozmawiała z rodzicami o tym jak możemy pomóc temu dziecku,jak
                  nastawiać dzieci,jak rozumieć zjawisko.naprawdę wszyscy chyba poczuli ulgę.to
                  prosty mechanizm.empatyczni ludzie rozumieją.
              • krzysztofm30 Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD-nadpobudliwosc 02.03.09, 00:35


                Przydatna baza informacji (poradnie, informacje, porady i.t.p),
                wygodna nawigacja:

                www.adhd.edu.pl

                www.adhd.waw.pl

                www.nadpobudliwosc.edu.pl

                i zachęcam do dyskusji o ADHD - wasze doświadczenia, przypadki,
                sposoby radzenia sobie.
          • przeciwcialo Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 11.11.08, 11:20
            Twojej córce nie przeszkadzał ale może innym dzieciom tak. Moze
            dzieciaki nie mogły się skupić bo ktos chodził i gadał?
            • smerfeta7 Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 11.11.08, 15:11
              przeciwcialo napisała:

              > Twojej córce nie przeszkadzał ale może innym dzieciom tak. Moze
              > dzieciaki nie mogły się skupić bo ktos chodził i gadał?


              Może i masz rację.
              Ale z tego co wiem obecnie od rodzicow, to przeszkadzał dzieciom,
              które i tak maja obecnie ogromne problemy z nauką, rozrabiają na
              lekcji, przeszkadzaja innym, zachowują się gorzej niż ten chory
              chłopiec.
              Ich rodzice nadal narzekaja na nowego nauczyciela, i na chorego
              chłopca. Ale na swoje nie narzekaja, mimo że przeszkadzaja innym się
              uczyć.
              Moim zdaniem nauczyciel powinien poprosić takich rodzicow na lekcje,
              aby mogli sami zobaczyć jak zachowuja się ich dzieci i ten chlopiec.
              I to kilka razy a nie raz.
              Czasami chodzilam jako rodzic z dziecmi w zerówce na wycieczki,
              największe kłopoty były z dziećmi zdrowymi, a co dziwne, chlopiec
              chory był zawsze!!! grzeczny, posłuszny i nie sprawiał klopotów.
              Był zaciekawiony wszystkim na wycieczce, zadawał dużo pytań.
              I całe szczęście, że mądra ich wychowawczyni brała na wycieczkę
              więcej rodziców, szczegolnie tych rozrabiających. jak zobaczyli
              własne dzieci jak potrafią się zachowywać, to przymilkli, bylo im
              bardzo glupio, że wszystko co zle to winien był ten chlopiec, co
              okazało się nie prawdą.
              Wystarczyło na wycieczce ustawić chlopca w parę, z dala od
              rozrabiaków i prowokatorów i zero problemów.
              Oczywiście, że zdarzają się wybuchy zlości u tego chlopca, ale
              zawsze po prowokacji.
              Nie wiem jak funkcjonują inne dzieci z ADHD, bo nie miałam z nimi
              doczynienia, stąd moge napisać o tym chlopcu.
              W zerowce do której chodziła moja córka, zdrowe dzieci potrafiły,
              pociąć piornik drugiemu nozyczkami, wyrwać kartki z kart pracy,
              porysować książkę kredką, porysować piornik pisakiem, wylac sok do
              tornistra, bić innych, szarpać, czego nigdy nie zrobił chlopiec z
              ADHD bez prowokacji.
              Jak był prowokowany, przez innych to różnie to bywało, ale zawsze w
              stosunku do prowokatorów.
              Wspólczuc to należało tej nauczycielce, jak po prowokacji musiała
              opanowac sytuację.
              Moim zdaniem w takiej klasie, rodzice powinni uswiadomić swoje
              dzieci i pracować z nimi, aby nie prowokowały, to i lekcje staną się
              normalne.
              Co może przeszkadzać chlopiec chodzący sobie po klasie, jezeli
              dziecko potrafi się skupić nad tym co robi?
              Chyba, że zdrowe dziecko ma wogole problem ze skupieniem się na
              lekcji, wtedy rzeczywiście będzie bardziej zainteresowane tym co
              robią inni, niż tym co powinien robic sam.
              A rodzic odbiera tylko to co mówi dziecko w domu, nie wiedząc, że
              wlaśnie jego dziecko ma problem ze skupianiem się na lekcji.
              Dla mnie sygnał od dziecka, że nie zrobilo czegoś, bo chlopiec z
              ADHD przeszkadzał, dało by sygnał, że nalezy popracowac z nim nad
              skupianiem uwagi nad tym co robi, a nie na tym co robią inni.
              Ale to tylko moje zdanie. Każdy z nas może podchodzić do tego
              inaczej.
              Ja nie walczyła bym z dzieckiem z ADHD, jego rodzicem czy
              nauczycielem, ale pracowała bym z wlasnym dzieckiem w domu nad
              skupianiem uwagi na tym co robi.
              Chocby odrabianie lekcji w domu, musi usiąść i zająć się tylko
              lekcjami, a nie wszystkim co go dookoła otacza, czy rozmowami innych
              w domu. Jak to się wypracuje u dziecka, to nie powinno miec
              problemu ze skupieniem się w szkole na lekcji.
              Wtedy będzie reagowało inaczej. Jeżeli chlopiec z ADHD chodzi po
              klasie, to niech sobie chodzi, a dziecko robi to co zadał nauczyciel.
              Dziwi mnie tylko to, że rodzicom (bez uogolnień)czasami jest
              wygodniej zrzucić winę na nauczyciela, chorego dzieciaka, czy jego
              rodziców.
              Myślę, że wszystko zależy od tego jak zgrani sa rodzice w klasie i
              jak wzajemnie starają się pomoc własnym dzieciom. Przeciez wspólnie
              więcej mozna osiągnąć, niż walczac ze soba i z dziećmi, oraz z
              nauczycielem. Wtedy i nauczycielowi jest latwiej prowadzić taka
              klase, latwiej jest znależc sposób na rozrabiakow i prowokatorów,
              oraz na to aby chlopiec chory na ADHD nie rozwalał lekcji.
              Zawsze można znależć sposób, ale razem i spokojnie, bez walki i
              podburzanie innych.
              Obecnie u corki w klasie jest chlopiec, ktory zawsze jest karany,
              kiedy kopał moją corkę po nogach, był karany w klasie, ale to nie
              pomogło. Porozmawiałam z chlopcem milo i serdecznie, że jest bardzo
              miłym i fajnym chlopakiem, ale to co robi powoduje, że nikt go nie
              bedzie lubial w klasie, czy chce aby go nie lubiły dzieci.
              Stwierdził ze nie i od tej rozmowy nigdy nie pokopał żadnego dziecka
              w klasie. Wystarczyła krotka, miła rozmowa z chlopcem.
              Czasami mi się wydaje, że to rodzice zamiast rozmawiać z dziećmi o
              tym co zrobiły, krzyczą tylko na nie, karają, ale nie rozmawiają z
              nimi stawiając je w miejsce osoby poszkodowanej. Obecnie rodzice
              bardzo mało czasu poswięcają własnym dzieciom na wspolne rozmowy,
              ich tylko interesują oceny i nic poz tym i to jest problem dla
              dzieci, ktore same miotają się z własnymi problemami.
              Dla mnie w klasach od 1 do 3 powinny być także lekcje wychowawcze
              raz w tygodniu, aby dzieci mogły z wychowawczynią, porozmawiać o
              problemach w klasie, o tym co ich oburza lub co im się nie podoba,
              nawet ze strony nauczyciela.
              Obecnie nauczyciel nie ma czasu na lekcji o tym porozmawiać z
              dziecmi, bo goni program, przerwy sa dla ucznia i nauczyciela, więc
              kiedy takie dziecko ma mozliwośc swobodnej rozmowy z nauczycielem?
              Wywiadówki powinny się także odbywać raz w miesiącu ale z rodzicami
              i dziećmi w klasie, aby mozna było rozwiązac wspolnie z dziecmi,
              rodzicami i nauczycielem pewne problemy, ktore narastają i nie tylko
              wychowawcze.
              Rodzice się burzą, kazde dziecko ma swoją wersję, nauczyciel nie
              radzi sobie i co dalej?
              W szkole, brakuje czasu nauczycielowi na rozmowy z dziecmi i
              rodzicami, stąd wiele nie porozumień i niedomowień.
              W zerówce mojej corki, nauczycielka robiła zebrania, nie tylko wtedy
              kiedy były ustalone terminy, ale wtedy kiedy była taka potrzeba,
              może dlatego nie było narastających problemow dzici i rodziców, oraz
              nauczyciela. Zglaszała wszelkie problemy jakie wynikają w klasie
              miedzy dziećmi, wtedy rodzice w domu rozmawiali z dziećmi i problemy
              zostawały rozwiązane, a zerowka była zgrana grupą dzieci mimo tego,
              że był chlopiec z ADHD i wielu nadpobudliwych prowokatorów.
              Takie jest moje zdanie.


      • e_r_i_n Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 08.11.08, 09:03
        Czyli dalej dzielmy ludzi na lepszych i gorszych.
        Rozwiązaniem nie jest wysyłanie dzieci z problemem do szkoły
        specjalnej/integracyjnej. Rozwiązaniem jest takie ustawienie
        edukacji, zeby wiekszosc dzieci mogla uczyc sie razem (nie mowie o
        glebokich uposledzeniach).
        I Triss, co zrobisz, jesli dziecko zdrowe, tylko bardziej ruchliwe,
        bedzie na lekcji bardziej aktywne, niz Twoje? Tez zażyczysz sobie
        klasy integracyjnej dla tego dziecka?
    • kanna Nie da sie "ukryć" ADHD... 07.11.08, 23:17
      ... przcież po 15 minutach widac, że dziecko ma tego typu zaburzenie.
      Mozna ukryc, nie wim, brak jednej nerki, ale jak ukryc cos, co jest
      natychmiast widoczne??
      nawet dla przciętnego człowieka, a co dopiero dla specjalisty.

      Leki tez nie działaja zawsze, zmienia sie je, dobiera... dzieci są
      wtedy szczególnie pobudzone.
      • kocianna Re: Nie da sie "ukryć" ADHD... 07.11.08, 23:57
        ADHD NIE JEST wskazaniem nawet do klasy integracyjnej, nie mówiąc o szkole
        specjalnej.

        Nauczyciele są szkoleni (byle jak, ale są) na temat tego, jak postępować z
        dziećmi z ADHD i jak im pomagać. Fakt, że taki uczeń często rozwala lekcję. Ale
        nie czarujmy się: w każdej klasie jest ktoś, kto rozwala lekcję, i wcale
        niekoniecznie musi mieć ADHD.

        A 60-70% uczniów szkół specjalnych, szczególnie szkół dla dzieci z lekkim
        upośledzeniem to margines społeczny. Dzieci z FAS, bite w niemowlęctwie, czy
        takie, o które nikt na czas nie zadbał. Czyli już w podstawówce papierosy,
        alkohol, narkotyki, kradzieże... Ja bym od takiej szkoły trzymała się z daleka
        tak długo, jak to możliwe.

        W ostateczności są szkoły niepubliczne dla dzieci z różnymi problemami...
        • guderianka Re: Nie da sie "ukryć" ADHD... 08.11.08, 10:00
          Ja, ja , ja

          Moją uwagę zwróciło co ty chcesz a czego nie chcesz
          A co z dzieckiem i z tym czego ono chce?
          W imię czynienia dobra zrobiłaś źle nie informują placówki
          oświatowej o problemach syna, robiąc tym samym idiotę z niego jak i
          z nauczycieli, którzy mogą sobie nie radzić z prawdiłowo
          rozwijającym sie przecież dzieckiem
    • inguszetia_2006 Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 08.11.08, 10:57
      Witam,
      Zrobiłaś źle.
      I teraz musisz to odkręcić a przede wszystkim pójść z dzieckiem do
      psychologa. Może lekarstwa, które przyjmuje są źle dobrane?
      Jeśli faktycznie twój syn nie jest w stanie się skupić na lekcjach,
      biega po klasie, przeszkadza innym, to nie dziw się, że rodzice
      innych dzieci nie są zachwyceni. Pomyśl także o nich. Przychodzi
      dziecko do domu i zaczyna litanię; kolega mnie uderzył, kolega mnie
      popchnął,kolega mi coś zabrał, kolega mi przeszkadzał, nic nie
      pamiętam z lekcji itd. Taki stan rzeczy nie może trwać. Rodzice mają
      słuszny żal do Ciebie, bo Twoje dziecko dezorganizuje życie klasy.
      Innymi słowy zamiast uczyć, nauczyciel musi zajmować się tylko
      jednym dzieckiem, zamiast pomagać wszystkim. Kryzys będzie się
      pogłębiał i jeśli nie powiesz otwarcie, że syn ma ADHD i czasami
      trzeba przymknąć oko na pewne jego zachowania, to będzie coraz
      gorzej. Gdyby nauczycielka wiedziała o ADHD, to może nie kazałaby mu
      tak sztywno siedzieć w ławce, tylko pozwoliłaby np. pomaszerować po
      klasie, albo wysłałaby go, by zmoczył gąbkę i starałaby się jakoś mu
      ulżyć, gdy go "nosi".
      Pzdr.
      Inguszetia
      • lika13 Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 08.11.08, 11:29
        Gdyby nauczycielka wiedziała o ADHD, to może nie kazałaby mu
        > tak sztywno siedzieć w ławce, tylko pozwoliłaby np. pomaszerować po
        > klasie, albo wysłałaby go, by zmoczył gąbkę i starałaby się jakoś mu
        > ulżyć, gdy go "nosi".

        O właśnie i to jest to zachowanie nauczycieli jakie pomaga tym dzieciakom.
        Zreszta te dzieci sa bardzo "misyjne" i uwielbiają jak sie je do czegoś angazuje,a daje to wymierne efekty.
        Wracajac do meritum moim zdaniem syn jest za maly by ADHD "ukrywac" możesz spróbowac jak pójdzie do gimnazjum,a sama zobaczysz ,ze niektóre objawy sie przytępiaja(bardzo duzy odsetek dzieci wyrasta z adhd,lub uczą sie tak z tym funkcjonowac ,że nikt sie nie skapniesmile,ale początek szkoły to za wczesnie.Swoja drogą dziwi mnie kto zdiagnozował Ci syna przed rozpoczeciem nauki szkolnej,poniewaz wczesniej można przypuszczać ze jest taki problem ,ale szkoła jest tym progiem gdzie zaczynaja sie prawdziwe schody i wiele razy czytałam ,ze nie diagnozuje sie dziecka przd rozpoczeciem nauki szkolnej.
        Powiedzieć nauczycielce,pokazac jej te strone na info linkowana wyzej ,lub wręcz wydrukowac te zalecenia dla nauczyciela-ucznia i przekazać jako pomocne w pracy.Nie musisz od razu wieszać transparentu na wejsciu do szkoly.W tej sytuacji nauczyciel jest troche jak lekarz i musi wziac pod uwage dobro dziecka,ale licz sie tez z dobrem innych dziecsmile
        Choć z włąsnego doswiadczenia wiem,ze jeżeli postepuje sie w okreslony sposób ,to dziecko funkcjomuje normalnie i bez problemów,to jenak musisz sie liczyc też na ataki rodziców innych dzieci.
        Na szczescie nie wszystkichsmile
    • jakw Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 08.11.08, 11:41
      Raczej głupio zrobiliście. ADHD nie tak łatwo ukryć. Nauczyciel
      powinien sobie jakoś poradzić z 1 w miarę umiarkowanym adhd-owcem w
      klasie (może z pomocą psychologa szkolnego) - pod warunkiem, że wie,
      że to dziecko ma ADHD, a nie jest źle wychowane. A skoro wy sobie z
      małym jako tako radzicie to wasze uwagi czy sugestie byłyby pewnie
      dla nauczyciela bezcenne. Imho powinniście jak najszybciej zacząć
      współpracować ze szkołą.
      • arioso1 Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 08.11.08, 12:17
        Droga kolezanko-mój syn od małego zachowywał sie dziwnie -tzn w
        porównaniu z córka która była grzezna ulozona -dla mnie jego
        zahowanie było dziwne-ciagle chozi,nie umie sie skupic,jest
        nieposłuszny itp.Wwieku ok 3,5 roku poszlam z nimdo psychiatry ten
        dla swieteo pokoju porobil testy na których nie znalazł niczego
        zlego.
        Poniewaz syn w wieku 5 lat nic zupelnie nie mówił dostał orzeczenie
        o niepelnosprawnosci.Zaczela sie zerówka.
        Pani skarzyła sie ze syn nie umie nawiazac kontktu z dziecmi, ze
        jest ruchliwy,ze się wykłuca itd.zanioslam do szkoly orzeczenie i
        wyjasnieniedlaczego syn ma nierozwinietą mowe.Dopiero sie zaczeło-
        że jest inwalidą, ze powinie chodzic do szkoły spejalnej, że sprawia
        problemy.Dziwnebo na swietlicy szkolnej zadnych problmów nie było.
        Nauczycielka w klasiemiala kilka dzieci zorzeczeniemi skutecznie sie
        tych dzieci z klasy pozbyła na zasadzie zrozice przenieslije do
        innej szkoły.Mialam polije w domu, mops, w międzyczasie poszłam do
        PPP tam został zbadany,potemposzlam do psychiatry,potem do innej
        poradni -wszedzie mialam czarno na bialym napisane,ze syn jest
        zdrów,nic mu niedolega.Dziecko bylo kozłem ofiarnym w klasie-co by
        sie nie stalo bylo na niego.W pierwszej klasi poszedł do innej
        nauczycielki-ta oprócz tego ze chodzi po klasie i rozmawia z innymi
        dziecmi nie zauwazyła niczego złego-le . Ale mój syn mial juz łatke -
        rodzice nastawiali swje dzieci aby nie bawili sie z nim, dzieci sie
        od niego odsunely.Na zebraniu wyjasnialam problem,nawet
        wychowawczyni sie wstawiła.
        ale to nie pomoglo.
        Dyrektorka szkoly zaczepiała mnie na korytaru i mówila-niech pani
        szuka dl syna innej szkoły bo rodzie sie buntują.
        i tak dalej i tak dalej.Nieco wzesniej syn trafił zupelnie do innej
        poradni-tam wyszlo w badaniach że ma zespół hiperkinetyczny i
        zachowanie opozycyjno- buntownicze. ale na tym pozostalo.
        Nauycielka często mi móila ze jest jej nas żal,ze rodzice tak sie
        zachowują a syn jest bado szykanowany w klasie.Powiedziałam jej ze
        ROZWAŻĘ !!! przeniesienie do innej szkoły.
        Na drugi dzień przyzedł ze szkoły z pożegnalną kartką od klasy.
        Dyrektorka chyba na msze dała z radosci.
        Zabrałam dziecko do psychiatry jeszcz innego-wręcz płacząc o
        ratunek
        dziecko nie chodziło do szkoły dwa tygonie.
        Psychiatra powiedzial ze miejsca w szkole mi nie załatwi
        integracyjnej bo nigdzie niema juz miejsc.Zaproponował mi
        przeniesienie syna do oddziału szkolnego w szpitalu.
        Waunkiem bylo pozostawienie go na 14 dni na obserwacji na oddziale
        psychiatrii-zostawiłam go tam bo co miałam zrobic.
        Boze drogi- stał sie cud,moje dziecko zaczelo akceptowac, sam byl
        akceptowany,chcił sie uczyc byl zupełnie innym dzieckiem.Po 14
        dniach wrócił do domu i teraz go zawoze do tego oddzialu-na lekcje.
        Madzieki temu pełna opieke wszelkiej masci
        lekarzy ,terapeutów,zajecia lekcyjne,wyiczki i wszystko czego mozna
        zamarzyc .Uczy sie bardzo dobrze,jest grzeczny,nikt sie na niego nie
        skarzy- bo traktujągo po ludzku,to ion sie tak zachowuje.
        Fakt jest to szpital psychiatryczny,ale wbrew opinii czy
        stereotypowi nie ma tam oblakanych ,czy chorych dzieci zawinietych
        w kaftany.jest to oddział na którym sa dzieci z adhd,lekkimautyzmem
        i pochodnymi zespolami zwiazanymi z zaburzeniami zachowania.
        Klasyfikowany bedzie w swojej szkole-tylko lekcje ma gdzie indziej.
        Naprawdę jestem wdzięczna ze jest takie miejsce wktórym moj syn
        jest akceptowany.
        Droga autorko wątku-zapewniam cie że łatke ma i Twój syn i tego nie
        zmienisz,a wręcz jeszcze bardziej pogorszysz sobie stosunki w
        szkole.Ja tez byłam taka hen do przodu-ale dla dobra dziecka wez goi
        przepisz do innej szkoły.
        W szkołach integracyjnych jest 20 dzieci z czego 5 ma orzeczenie-
        reszta to normalne zdrowe dzieci-jezeli nie masz orzeczenia z PPP O
        potzbie kształcenie integracyjnego,to twoj syn bedzie traktowany
        jak zdrowe dziecko ,ale tam jest dwóchnauczycieli-jest latij,są
        bardziej wyrozumiali.
        Sama napisałas ze chcesz aby twoje dziecko chodziło do normalnej
        szkoły,ze chcesz aby byl normalnie traktowany-tego w
        ogólnodostepnej szkole nie uswiadczysz.
        Czy bylby to dla ciebie wstyd gdyby chodził do klasy integracyjnej?
        Twoje dziecko jest jakie jest i w zwykłej szkole mu nie bedzie
        dobrze.
        Zauwazyłam że chcesz aby ukryc to ADHD, aby nikt nie wiedział,zeby
        go traktowali normalnie-zatem ponawiam pytanie czy wstydzisz się
        ADHD swojego dziecka/
        ????????????

        Jezeli tak jest,to zapamietaj ze ukryjesz to teraz, nie pomozesz
        dziecku -dzis mu dasz tabletkę a za 15 lat bedziesz miała dziecko z
        myslami samobojczymi albo bedziesz mu robila paczki do poprawczaka-
        bo wzesnij czy pózniej on i tak i tak bedzie musiał to wszystko
        wywalic z siebie i odreagować.
        Lepiej teraz mupomóc niz potem żałowac a ukrywaniem mu tylko
        zaszkodzisz.
        same leki i terapia nic ci nie pomogA-Syn musi miec warsztaty, wy
        musicie chodzic na warsztaty,i syn musi miec warunki do kształcenia
        i rozwoju to jest najwazniejsze .
        • lula777 Czytam i nie wierzę, po prostu, że..... 08.11.08, 23:43
          ...mozna miec takie podejscie do sprawy jak Triss, czy Fellunia. Ja
          miałam w szkole podstawowej koleżanke, która była głucho-niema.
          Wypowiadała pojedyńcze słowa, czytała z ust. Była niesamowicie
          sypamtyczna (musiała, żeby dzieci chciały ja polubić, bo przeciez
          inna).Potem juz nie musiałą udawać i usmiechac sie przez łzy, bo
          wszystcy szczerze ja polubili. Czasami dłużej trwała jej wypowiedz
          na lekcjach, czasami cos z jej powodu się przeciagało. (wydawałoby
          się ze przeszkadzała "normalnym" w nauce Felluniu). Ale wiecie co
          dostlismy wtedy lepsza naukę, lepszą niz ułamki, lepszą niż słowka z
          rozyjskiego..... naukę o tym, że wśród nas zyja ludzie, których los
          troche skrzywdził i że ci ludzie są fantastyczni, że mają czasami
          zbyt cięzko bo starujja lata świetlne za nami i musza nadrobić.

          Pragne aby mój syn (idzie w przyszłym roku do szkoły) miał mozliwośc
          poznania takiej osoby z ADHD, niedowidzacej lub niewidomej, głuchej
          lub jeszcze z innymi poroblemami. Pragnę, aby był wrazliwy i pragne
          też, aby taka osoba przeszkadzała w lekacjach o ułamkach (Felluniu),
          ale nie przeszkadzała w lekcji o tolerancji i w lekcji wrazliwości.

          A autorce watku proponuję przyznać się do ADHD syna i proponuję
          poobserwować syna jak daje rade. Nie podejmuj pochopnych decyzji.
          ADHD to nie jest choroba psychiczna, nie musisz przenosić dziecka.
          Może sie zaklimatyzuje, może znajdzie przyjaciela, może trafi na
          fajnego nauczyciela. Daj mu sznasę. Kiedys przeciez tez było ADHD, a
          nikt paniki z tego powodu nie robił. Pogadaj z nauczycielami,
          indywidualna rozmowa zawsze daje lepsze efekty. Usiąć powiedz, ze
          może spróbujemy w tej klasie, jesli pani nauczycielka zauwazy ze nie
          daje rady (postaw ją w roli eksperta, decydenta..)to niech zgłasza.
          Że bedziecie sie starać. Mój brat miał to samo nikt nawet wtedy nie
          wiedział jak to sie nazywa. Trochę mu zostało, ale jest
          fantastycznym chłopakiem. Studiuje na 2 kierunkach, zna biegle 3
          języki. Jakoś mu uwagi i koncentracji nie zabrakło aby sie
          nauczyć.smile)
          A z kolei w zerówce mamy przesymaptycznego chłopaka na bank z ADHD,
          jest najlepszy z angielskiego, uwielbiamy go wszyscy i dzieci i
          rodzice. Na wystepach nie ustoi, kochany dzieciak. Nikomu to nie
          przeszkadza.
          Jeszcze z innej beczki. Jeżeli czujesz za plecami oddechy
          niesprzyjających rodziców, spróbuj znaleść takie sytuacje, aby
          pogadać z nimi sam na sam. Po zebraniu to z jedną, to z drugą mamą.
          Wtedy łatwiej ich do siebie przekonasz. Połowa z nich może słyszała
          o ADHD, ale nie ma pojęcia co to tak naparwde jest. A niestety z
          ludzmi (tłumem) jest tragicznie.

          Przypomina mi sie Monthy Pyton "Spalic czarownicę pieprzyk ma!!!!"

          Pozdrawiam autorkę watku i inne froumowiczki, nawet te niesprzyjajace
          (bez Tych Ostatnich nie uświadomiłabym sobie jak pozytywnie wpłynała
          na mnie moja głucho-niema koleżanka z podstawówki)
          • makurokurosek Re: Czytam i nie wierzę, po prostu, że..... 11.11.08, 13:40
            Kiedyś byłam na koloniach logopedycznych, wszystkie dzieci miały mniejsze lub
            większe problemy związane z wadą wymowy. Po tygodniu pobytu został zorganizowany
            weekend dla rodziców, gdzie wszystkie grupy prezentowały swoje programy, jedna z
            dziewczyn głuchoniema została przez tych rodziców wyśmiana, została wyśmiana
            przez rodziców których dzieci miały tak samo jak ona problemy. Nigdy nie zapomnę
            tego widoku, jej płaczu, tego samego dnia wyjechała.
        • makurokurosek Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 11.11.08, 13:35
          Arioso Gratulacje !!!! Dużo czasu musiało upłynąć abyś zrozumiała i
          zaakceptowała dysfunkcję syna, cieszę się że jednak tak się stało. Chylę czoła
          bo nie każdy potrafi przyznać się do błędu.
    • mruwa9 ja Cie nie potepiam ;-) 09.11.08, 01:44
      jako matka dziecka z ADHD... i bede Cie bronic, bo rozumiem, jakie
      motywy Toba kierowaly: wlasnie unikniecie ometkowania, wyrzucenia
      dziecka ze szkoly, spolecznego ostracyzmu,bo spoleczenstwo uznaje
      istnienie ADHD, ale tylko w odniesieniu do jakis abstrakcyjnych ,
      nieznanych dzieci;konkretne dziecko sasiada czy kolega z klasy
      naszego dziecka nie ma prawa miec ADHD, jest po prostu rozwydrzonym
      bachorem, ktorego niewydolni wychowawczo rodzice zalatwili sobie
      papier u psychologa, zeby miec latwe usprawiedliwienie dla swojego
      lenistwa i nieudolnosci. Zbyt czesto spotkalam sie z takimi
      opiniami, zeby wierzyc , ze za poinformowaniem srodowiska (szkoly,
      kolegow) o problemie dziecka, szly konkretne dzialania, pomoc dla
      dziecka. Najczesciej jednak jest to strzal we wlasne kolano,
      niestety. A zannaa miala podstawy, nadzieje przypuszczac, ze wskutek
      m.in farmakoterapii, dziecko bedzie w stanie sobie poradzic w
      szkole. Zanno, ja bym zrobila tak, jak Ty: jesli farmakoterapia
      przynosi efekty, raczej wstrzymalabym sie z informowaniem szkoly.
      Dopiero, gdyby okazalo sie, ze dziecko sobie nie radzi w klasie,
      porozmawialabym z nauczycielem. Z nadzieja, ze rozmowa odnioslaby
      pozytywny skutek i doprowadzila do stworzenia planu pomocy dziecku.
      No, ale nadzieja matka glupich...
      • guderianka Re: ja Cie nie potepiam ;-) 09.11.08, 09:14
        mruwa
        1. Ometkowanie jest-i wszyscy pewnie sądzą że dziecko jest
        inne/dziwne/że to łobuz/głupek a nie dziecko ze specyficznym
        problemem
        2. Informowanie o problemie-jest uczciwie a jego zatajenie rodzi
        dziwne podejrzenia..Myślę-że mama nie radzi sobie ze swoimi emocjami
        względem dziecka
        3.Z tego co pisze autorka farmakoterapia jednak nie przynosi
        efektów. A może inaczej. Może przynosi efekty jednak brak
        odpowiedniego poprowadzenia przez pedagoga i akceptacji pewnych
        zachowań przez grupę niweczy sukces leczenia...I gdzie tu sens?
        Powiedz?
        4. Córka chodzi do klasy integracyjnej. Jest w niej
        4niepełnosprawnych dzieci. Przez pół roku było pięcioro bo doszło
        dziecko z adhd-wyjątkowo trudny przypadek, do opanowania jednak.
        Dzięki temu,że wszyscy mieli wiedzę o jego stanie zdrowia-
        nauczyciel był w stanie go okiełznać a dzieci były wyrozumiałe dla
        jego "fanaberii" Niestety chłopiec nie zdał. Może gdyby był
        prowadzonmy w tej klasie od początku-a nie co semestr w innej szkole-
        byłoby zupełnie inaczej
        • mruwa9 guderianka, 09.11.08, 10:01
          ty teoretyzujesz, ja mam wlasne doswiadczenia z relacjami ze szkola
          w kontekscie ADHD dziecka. Zannaa zapewne rowniez i dlatego taka, a
          nie inna reakcja. To pieknie brzmi o tej pomocy pedagoda,
          wyrozumialosci, etc, etc, natomiast osobiste doswiadczenia wielu
          rodzicow dzieci z ADHD upewniaja, ze najczesciej poinformowanie o
          diagnozie dziecka nie tylko nie poprawia sytuacji szkolnej, ale
          wrecz pogarsza ja, dlatego rodzic zastanowi sie kilkaset razy, zanim
          odwazy sie powiedziec komukolwiek o problemie. To przypomina
          sytuacje osob zakazonych HIV kilkanascie lat temu- niby wszyscy
          oficjalnie tolerancyjni, ale w praktyce nagle czlowieka przestaje
          sie zapraszac, nagle zwalnia z pracy z byle powodu, nagle nie
          poczestuje sie herbata (bo mozna sie zarazic przez szklanke i
          lyzeczke), nagle przestaje sie podawac reke...Gdy czlowiek jest
          niepelnosprawny ruchowo czy intelektualnie i te niepelnosprawnosc
          widac na pierwszy rzut oka, odbior spoleczny jest zupelnie inny, niz
          w przypadku ADHD czy zespolu Aspergera, gdy ta niepelnosprawnosc
          jest ukryta pod zupelnie normalnym poziomem IQ. teoretycznie POWINNO
          byc tak, jak piszesz, praktyka jest , niestety, zupelnie inna i nie
          jest to praktyka dajaca nadzieje rodzicom dzieci z ADHD. Priosze,
          nie rozpoczynajmy kolejnej jalowej dyskusji o ADHD, ze to wina
          rodzicow , ze zatajaja problem dziecka, bo my naprawde mamy co
          robic, i ta ciezka praca jest wazniejsza, niz walenie glowa w mur
          oporu szkolnej materii. szkoda energii na udowadnianie swiatu , ze
          nie jestesmy wielbkladami. Swiat i tak wie swoje, a problem jest
          praktycznie wylacznie rodzicow i dziecka.
          • guderianka Re: guderianka, 09.11.08, 10:47
            Myślę,że nie teoretyzuję ale piszę na bazie swoich doświadczeń,
            które są inne/lepsze niż te Twoje
            Mruwa, zapraszam do dyskusji w linku z mojej sygnatury. My-rodzice
            dzieci z dysfunkcjami-zaczęliśmy serię spotkań z rządem, które mają
            zmienić absurdalną rzeczywistość. Serdecznie zapraszam do
            podzielenia się swoimi spostrzeżeniami, planami zmian. Mamy realny
            wpływ na to, co będzie się działo. Razem możemy więcej!
    • protozoa Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 09.11.08, 11:56
      To normalne, ze chcesz, aby TWÓJ Michaś miał normalne życie i właściwe
      wykształcenie. Takie same pragnienia ma mama Ani, Kasi, ojciec Bartka, rodzice
      Tomka, Beatki, Jasia... , ale dzięki zachowaniu TWOJEGO Michasia ich szanse
      maleją z miesiąca na miesiąc, bo TWÓJ Michaś nieustannie koncentruje na sobie
      uwagę nauczycielki.
      I rodzice Tomka, Bartka, Beatki, Ani, Kasi czy Jasia maja prawo się buntowac,
      mieć pretensje i domagać się przeniesienia TWOJEGO Michasia do innej placówki,
      tak jak Ty domagasz się tolerancji z ich strony.
      Popełniłas błąd nie informując i popełniasz go dalej.
      Dziś chyba masz tylko jedno wyjście - poszukanie dla Michała klasy integracyjnej
      lub małej, w szkole niepublicznej i POINFORMOWANIE O JEGO DYSFUNKCJI. Byc może
      będzisz musiała zmagać się z bardzo wieloma trudnościami, tak jak zmagaja się
      rodzice dzieci niewidomych, z niedowładami, niedosłyszących itd. Te dzieci nie
      mogą byc poza nawiasem, ale nie ich rodzice nie moga żądać, aby wszyscy
      tolerowali ich zachowania..... Przykre, ale prawdziwe.
      • azile.oli Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 09.11.08, 19:47
        Ja właściwie,przynajmniej w części muszę się zgodzić z
        poprzedniczką.Choć nie jestem zwolenniczka izolowania dzieci z
        dysfunkcjami,to jednak każda matka stara się mieć na względzie dobro
        SWOJEGO dziecka.Jak już wcześniej wspomniałam,u mojego syna w klasie
        był chłopczyk z ADHD i naprawdę totalnie rozwalał lekcję i swoim
        zachowaniem przeszkadzał innym dzieciom i uniemożliwiał im
        skupienie.Mój syn był dzieckiem spokojnym,cichym i bardzo źle się
        czuł na lekcjach w takiej klasie,potrzebował spokoju i myślę,że mu
        się to należało.Ja wiem,że zdrowe dzieci też potrafią się różnie
        zachowywać,ale są też spokojne i grzeczne,które na wczesnym etapie
        nauki po prostu pewne zachowania innych dzieci
        przerażają.Współczułam rodzicom tamtego chłopca,ale oni raczej nie
        współczuli mnie, ani mojemu dziecku.Mój był grzeczny,dobrze się
        uczył,więc gdzie problem.Otóż był.I naprawdę w pewnych momentach
        ważniejsze było dla mnie samopoczucie MOJEGO dziecka.Dodam
        jeszcze,że mimo moich odczuć zawsze starałam się synowi tłumaczyć
        sytuację i bronić tamtego chłopca,chociaż nieraz się we mnie
        gotowało.Inni rodzice też nie wywierali żadnych nacisków na rodziców
        chorego chłopczyka, był traktowany w klasie o tyle normalnie,na ile
        się dało,bo czasem dochodziło do konfliktowyh sytuacji.Nie zawsze
        takie dziecko jest kozłem ofiarnym,tylko naprawdę zrobi coś ,co nie
        jest akceptowane i niestety ponosi takie same konsekwencje,jak
        zdrowe dziecko.A tym bardziej może się tak stać,gdy rodzice
        ukrywajżą prawdę;wtedy nauczyciel nie widzi powodu do stosowania
        taryfy ulgowej.A mój syn też miał problem-jąkał się i było to na tle
        nerwowym.Biegajacy po klasie przez większość lekcji chłopak wcale
        nie ułatwiał mu życia. A on sam nie był dla nikogo uciążliwy- nie
        rozrabiał,bardzo dobrze się uczył.I gdzie go miałam przenieść?
        Problemy biorą się najczęściej stąd,że każdy rodzic widzi tylko
        własne dziecko,jemu trzeba pomóc,ułatwić,zaakceptować.Ale sytuacje
        sa różne.Mnie było przykro,że ja staram się zrozumieć tamtych
        rodziców,a oni widza tylko czubek własnego nosa - ich dziecku się
        należy,pani się go czepia itd.W takiej sytuacji nie ma jednego
        słusznego wyjścia,trochę tolerancji -ale z obu stron.
        • przeciwcialo Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 11.11.08, 11:12
          Ja byłam tolerancyjan do czasu gdy szefowa- lakarz sądowy pokazała
          nam zdjęcia dziur zrobionych ołówkiem w rece i nodze małego chłopca
          przez takiego z adhd. Sprawa trafiła do sądu- rodzice musieli
          chłopca zabrać ze szkoly.
          • protozoa Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 11.11.08, 13:09
            Dziecko z ADHD jest dzieckiem specjalnej troski. Nie ono jest temu winne, nie są
            winni temu jego rodzice a tym bardziej inne dzieci. Dziecko z ADHD nie dlatego,
            ze chce, a dlatego, że ma taka dysfunkcje może stanowić zagrożenie dla zdrowia a
            nawet życia ( jesli np. uderzy kolegę w głowę czymś ciężkim) innych dzieci. W
            związku z tym trudno wykazywać tolerancję wobec dziecka z ADHD i narażac swoje
            własne dzieci.
            Trudno, ale trzeba zachowywać się egoistycznie. MOJE dziecko jest najważniejsze
            i nie chcę, aby kolega z ADHD go narażał.
            Dzieci chodzą do szkoły po to, żeby się uczyć. A jak proces nauczania może
            zaburzyć - podkreslam nie ze swojej winy - dziecko z ADHD, to chyba wszyscy
            wiedzą. Nauczyciel, nawet jesli jest geniuszem, nie może uczyć, zajmować się
            klasą i dzieckiem z dysfunkcją. A ponieważ dziecko z dysfukcją jest potencjalnym
            zagrożeniem bezpieczeństwa ( przypomnę, że za bezpieczeństwo prawnie odpowiada
            nauczyciel) to wybiera mniejsze zło. Koncentruje się na dziecku z ADHD, a nauka
            lezy odłogiem.
            Zaraz zaczną krzyczeć rodzice dzieci z ADHD o prawach swoich dzieci o ich
            wolności itd, a ja zadam pytanie co z wolnościa i prawami zdrowych? Pamiętajcie,
            że wolność jednostki kończy się tam, gdzie zaczyna wolność innej jednostki.
            • ayelet Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 09.01.10, 23:18
              Ja też mam dziecko nadpobudliwe ale na szczęście nie agresywne.
              Chodzi w tej chwili do zerówki i jego problemy w tej chwili to
              problem z wyhamowaniem po zabawie i zajęcie się od razu nauką itp.
              Bardzo mnie rozśmieszyły teorie, że dzieci z ADHD dla bezpieczeństwa
              innych powinny być przenoszone do szkół specjalnych, bo chyba każdy
              wie, że agresja dzieci czy młodzieży nie jest domeną ADHD ale b.
              często wzorców wyniesionych z domu. W klasie mojego syna jest
              chłopiec, który ADHD bynajmniej nie ma ale jako 6 latek już jest tak
              agresywny, że bije w klasie wszystkich po kolei. Nie domagam się by
              został usunięty z klasy, wiem, że sporo w życiu przeszedł, inaczej
              nie umie, tego nauczono go w domu. Inaczej można by zacząć robić
              selekcję, najpierw wywalić ADHD-owców, potem dzieci nie pasujące
              zachowaniem do innych, następnie kogo? I o ile wywalenie dziecka
              chorego na ADHD ze szkoły jest możliwe do zrealizowania to dziecka
              agresywnego (bez zaplecza chorobowego) już nie wywalicie. Moim
              zdaniem nie tędy droga. Trzeba dbać by dzieci dopasowywać do reszty,
              socjalizować a nie wywalać na margines.
    • ese1 i tak i nie 10.01.10, 11:54
      rozumiem autorke postu. W normalnyhc warunkach poinformowanie szkoly o tym, ze
      dziecko ma ADHD powinno mu pomoc ALE niestety nie zawsze, albo zadko tak bywa,
      ze to spotyka sie ze zrozumieniem w szkole. Wiedza na temat ADHD wsrod pedagogow
      jest marna i zazwyczaj te dzieci wlasnie sprowadzane sa do poziomu dzieci
      uposledzonych intelektualnie, co wcale nie jest tym przypadkiem. Niewiele szkol
      sobie z tym radzic potrafi i zazwyczaj taka informacja jest dla nich pretekstem
      do nekania rodzicow i pozbycia sie dziecka ze szkoly.
      Nie zazdroszcze sytuacji. Znam jednak rodzine, gdzie dziecko mimo wszystko
      chodzi do normalnej szkoly biorac leki i nie ma z nim wiekszych problemow. Moze
      porozmawiacie z waszym lekarzem co zrobic, jak postepowac, czy moze zmienic cos
      w stosowaniu lekow.
      Zycze powodzenia i trzymam kciuki
    • martik_1 Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 11.01.10, 19:17
      Nie masz obowiązku informować szkoły o ADHD diecka, to Twój wybór. W
      szkole specjalnej zamieszcza się dzieci z orzeczeniem o
      upośledzeniu. Jesli takiego nie masz, to dlaczego uważasz, że
      powinien być w szkole specjalnej? Orzeczenie wydaje PPP (Poradnia
      Psychologiczno - Pedagogiczna, właściwie zespół orzekający z PPP).
      Nie każde dziecko upśledzone ma ADHD i nie każde dziecko z ADHD jest
      upośledzone. Nie rozumiem dlaczego wychowawczyni musiała przerwac
      zajęcia przez niego? Takiemu dziecku można np. kazać podlać kwiaty w
      klasie, zmoczyć gąbkę, zetrzeć tablicę, poukładać pomoce na półce,
      itp. Kiedy będzie w ruchu, nie bedzie przeszkadzać. Oczywiście
      POCHWAŁA, każde dobre zachowanie (właściwe)- ZAWSZE! Pozdrawiam.
      • monika19782 Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 11.01.10, 20:06
        Powiem Ci z perspektywy rodzica nazwijmy to zdrowego dziecka z
        klasy Twojego syna. Gdyby w klasie mojej córki było dziecko które
        notorycznie przeszakdza na lekcji, dokucza zaczepia uznawałabym go
        za małego rozpuszczonego łobuza i radziłabym unikania natomiast
        gdybym wiedziała że dziecko jest chore i ma realny problem
        uczuliłabym dziecko aby było wyrozumiałe. Moim zdaniem powinnaś
        poinformować nauczyciela ale także rodziców na zebraniu i poprosić o
        wyrozumiałość dla dziecka. Pokażesz w ten sposób że nnie
        bagatelizujesz sprawy.
    • nangaparbat3 zatrważający wątek 17.01.10, 00:16
      Swego czasu uczylam w podstawowce. W kazdej klasie, z jaka pracowalam, bylo
      przynajmniej 2-3 chlopcow zachowujacych sie dokladnie jak syn Zannay. Przyznam
      się, ze zastanawiałam sie raczej, jak dziesiecioletnim dzieciom udaje sie
      wytrzymac przez 5-6 godzin dziennie siedząc w lawce i zajmujac sprawami, ktore w
      rzeczywistosci wcale ich nie interesowaly.
      ADHD wowczas nie diagnozowano (22 lata temu), mowilo sie o dzieciach
      nadpobudliwych i nauczyciele po prostu musieli sobie z nimi radzic - tak jak
      napisala ktoraś z przedmowczyń: proszac o wykonywanie najrozniejszych zadań
      umozliwiajacych im ruch. Pomagało też poczucie humoru - kiedy na lekcji bylo
      duzo smiechu, ci "nadpobudliwi" jakos zupelnie nie przeszkadzali (bo na przyklad
      zdanie, na ktorym cwiczy sie rozbior gramamtyczny czy logiczny, moze byc nudne,
      a moze byc takie, że klasa ryczy ze śmiechu - i przy ktorym nauka latwiej
      wejdzie do glowy?)
      Żadne z dzieci "nadpobudliwych" nigdy nie skrzywdzilo innego dziecka, nie
      pamietam, zeby zrobiło cokolwiek zlego.
      Pamietam za to oburzenie mojej corki, kiedy (była wowczas w szostej klasie)
      ocene ze sprawowania poobnizano chłopcom, których spokojnie mozna opisac jako
      "nadpobudliwych", za to wzorową otrzymal chlopiec, ktory nigdy nie zaklócił
      przebiegu lekcji - za to znecal sie psychicznie nad dziecmi (ale o tym
      nauczyciele ani rodzice nie wiedzieli).
      Pamietam tez jej kolezanki z pierwszych trzech klas podstawowki - w gronie
      "wzorowych uczennic" byla taka, ktora potrafiła knuc intrygi godne powieści
      Dumasa, a wiekszosc dziewczynek potrafila sekowac kolezanke, ktora była mniej
      zdolna od innych - i byla dzieckiem niewyksztalconych, skromnie zyjacych
      rodzicow (chyba jedyna w klasie uczennica "z rejonu" w tej najlepszej wowczas w
      miescie podstawowce).Domyślam się, ze większosc piszących tutaj znalazlaby
      doskonalą receptę na uchronienie jej przed okrucieństwem ze strony kolezanek -
      przeniesienie do innej klasy, oczywiscie dla jej dobra.

      Wiekszosc piszących w tym wątku ma jedna receptę na innosc - wykluczenie.
      Przeszkadza - usunąc.
      Ale to broń obosieczna, prędzej czy później nas same dosiegnie(ludzie teraz
      długo żyją, więc w pewnym momencie nawet najwspanialsze ematki stana sie stare i
      - oby mniej niz bardziej - niedolężne) , jesli nauczymy nasze dzieci posługiwac
      sie nią. A mysle, ze nauczymy.
      Wykluczenie jest jedna z rzeczy, ktorych czlowiek - kim by nie był - boi sie
      najbardziej. Popatrzcie, ile programow telewizyjnych wlasnie na wykluczaniu sie
      opiera. Jakos strasznie nas to rajcuje.
      Cwiczymy sie w tym. Cwiczymy w tym wlasne dzieci. Gotujemy sobie i im cudowna
      przyszlosc.
      • ese1 Re: zatrważający wątek 17.01.10, 12:27
        nangaparbat3 napisała:

        > Wiekszosc piszących w tym wątku ma jedna receptę na innosc - wykluczenie.
        > Przeszkadza - usunąc.
        > Ale to broń obosieczna, prędzej czy później nas same dosiegnie(ludzie teraz
        > długo żyją, więc w pewnym momencie nawet najwspanialsze ematki stana sie stare
        > i
        > - oby mniej niz bardziej - niedolężne) , jesli nauczymy nasze dzieci posługiwac
        > sie nią. A mysle, ze nauczymy.
        > Wykluczenie jest jedna z rzeczy, ktorych czlowiek - kim by nie był - boi sie
        > najbardziej. Popatrzcie, ile programow telewizyjnych wlasnie na wykluczaniu sie
        > opiera. Jakos strasznie nas to rajcuje.
        > Cwiczymy sie w tym. Cwiczymy w tym wlasne dzieci. Gotujemy sobie i im cudowna
        > przyszlosc.
        >
        >
        dzieki nangaparbat za takie madre slowa.
        Ja dodam jeszcze jedno - ADHD w medycznej definicji opisuje, ze dotkniete tym
        dzeci sa zazwyczaj bardzo inteligentne.
        Znam osobe, obecnie pania ordynolog w klinice stomatologicznej, ktora byla
        postrzegana jako dziecko z ADHD - tyle, ze rodzicow stac bylo na stworzenie jej
        indywidualnego toku nauczania i nikt narzekac nie mogl.
        A poza tym z tego sie wyrasta
      • mama303 Re: zatrważający wątek 17.01.10, 13:23
        To bardzo madry post. Myślę ponadto że teraz jest taka presja i
        wyślig szczurów w szkole. Ogromna rywalizacja dzieci i rodziców w
        odnoszeniu sukcesów. Presja na wiedzę oczywiście a na wychowanie,
        socjalizację czasu nie staje.
        Podobno nowa podstawa programowa kładzie nacisk na tolerancję,
        szacunek dla drugiego człowieka itd. Jak będzie w praktyce? Czas
        pokaże.
    • malinaprzelotem Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 20.01.10, 12:07
      Popieram Cię. gdyby moje dziecko miało ADHD to też bym nie powiedziała. jak
      obserwuję Panie pracujące w świetlicach czy nauczycieli to mam pewność iż NIE
      NALEŻY ICH o wielu rzeczach informować. (są wyjątki ale bardzo rzadkie które
      rozumieją co i jak ) szybko szufladkują, przyklejają etykietki. są chyba prawie
      wszyscy "przeszkoleni jako diagności". moja kolezanka poinformowała panią że
      chodzi z dzieckiem swoim na terapię grafomotoryki to gdy dziecko chciało zgłosić
      się do samorządu usłyszało od nauczycielki że zgłaszać mogą się dzieci bez
      problemów. pozdrawiam
    • yula Re: Nie powiedziałam szkole o ADHD 20.01.10, 13:26
      tu raczej nie znajdziesz pomocy, widze że większość nastawiona jest negatywnie.
      Rozumiem twoją niechęć do informowania szkoły o problemie jeśli miałaś nadzieje
      że syn sobie poradzi. Dobre rady i pomoc znajdziesz na forum
      forum.adhd.org.pl/index.php

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka