unikam Disney'a

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.03, 11:16
otóż nie wybieram się na Nemo, ponieważ jestem generalnie wrogiem Disney'a.
Produkcje Disneya są szczytowym produktem popkultury, przemielona
amerykańska papka, wtórne, pozbawione dystansu, pełne za to tandetnej
czułostkowości i taniego efektu. Ostatni film Disneya na jaki dałam się
namówić to prosiaczek i przyjaciele - byłam razem z trzyletni synkiem.
Synek jest gorącym wielbicielem Kubusia Puchatka i Chatki Puchatka, nie
pójdzie spać bez swego ulubionego puchatka, ma swoje ulubione historyjki. I
dlatego bardzo żałowałam, że go zabrałam na taką chałę.
1. Tłumaczenie, disney pożałował na prawa autorskie dla spadkobierdców Ireny
Tuwim, którzy dochody z tego tytułu przekazują fundacji SOS - wspierającej
dzieci - w efekcie zamiast Sowy Przemądrzałej mieliśmy pana sowę, zamiast
Kubusia Puchatka - Kubusia, zamiast znanego wierszyka "Im bardziej pada
śnieg, tym bardziej sypie śnieg..." - jakąś karykaturę. Naprawdę trudno
lepiej przetłumaczyć Kubusia Puchatka niż zrobiła to Irena Tuwim. Odkrywanie
ameryki - wymyślanie nowych określeń w takim przypadku, gdy tłumaczenie
żyje w świadomości kilkiu pokoleń - kompletny nonsens!!! Przy takich
nakładach na reklanę pożałować na coś takiego???
2. Nachalna dydaktyka, wymuszony humor, brak dystansu do postaci - niewiele
pozostało z tego co jest w książce, a i tak ta produkcja była podobno
najbliższa ksziążce.
3. Cukierkowa animacja - obejżyjcie sobie ilustracje Shepparda w książce -
przepaść - całkowity brak poezji - umowności - kropka postawiona nad i - dla
słabowrażliwych - chodujemy sobie na pokolenie zjadaczy hamburgerów w
McDonald,s równie pozbawionych finezji co niezdrowych i tuczących
3. Coś co mnie najbardziej zbulwersowało... Tanie efekciarstwo, jak z filmów
klasy C - ten Prosiaczek ratujący Puchatka, który zawisł na drzewie nad
urwiskiem, w tle burza i pioruny. Fuj...
    • Gość: yo_oo Re: unikam Disney'a IP: *.rodlo.sdi.tpnet.pl 27.11.03, 11:26
      Witam... trudno nie zareagowac na Twoj post... nikt nigdy nikogo nie zmuszał do
      ogladania filmów. Krytykujesz disneya... dla meni ejst to jeden z nielicznych
      producentów bajek, ktore posiadają jakiś sens, jakąś wartość! Ile istanieje
      filmów, które w żaden sposób nie sa idealna kopią ksiązki? Przecież nie na tym
      polega tworzenie bajek. Nikt nie pisał, nie mówił, że filmy o puchatku są
      wierną adaptacją książek... Dlaczego własnemu dziecku nie możesz wytłuamczyć na
      czym polega róznica? Też mam 3letnie dziecko. Moja córeczka uwielbia bajki
      disneya. Także i Nemo ogląda już od 2 tygodni w wersji angielskiej. Jest
      zachwycona. Takie bajki zmuszają do putań do nauki czegoś nowego. Disnej to
      swietny rodzaj edukacji, pokazywania dobra i zła. Ty oczekujesz czegos od tych
      bajek... po co?? idz, obej zyj i ciesz sie ze sitnej muzyki, z cudowych
      postaci. I wydaje mi sie akurat ze Puchatek Shepparda nie jest zbyt urodziwy...
      zdecydowanie sympatyczniej wygląda disneyowski...
    • andzia001 Re: unikam Disney'a 27.11.03, 11:31
      Cóż....... twoje dorosłe(!?) podejście do świata Disney'owskich bajek jest
      dziwne i niedorzeczne. Wytłumacz w takim razie swojemu dziecku, że bajeczki te
      są fuj i nie powinien ich oglądać.
      Włącz dziecku Power Rangers i miej czyste sumienie....

      Anka
    • Gość: marghe_72 Re: unikam Disney'a IP: *.aster.pl / *.acn.pl 27.11.03, 13:02
      Jajo, Disney to nie tylko Nemo. Zerknij ciut w przeszłośc - zobaczysz
      tam "ksiegę dzungi", "królewne snieżkę", a przede wszystkim "Fantazję" -
      polecam.
      M
      • Gość: agatka_s Re: unikam Disney'a-a ja nie !!!!!!! IP: *.acn.pl 27.11.03, 13:18
        A ja bardzo lubię Disney'a i to podwójnie, ja jako ja bo kojarzy mi się z
        dzieciństwem i jakąś atmosferą święta (bo wtedy ten Disney nie był tak ogólnie
        i zawsze dostępny jak dziś...), ale i teraz potrafię się wzruszać
        (wielokrotnie 36-letnia baba miała łzy w oczach) i zaśmiewać. Ale po drugie
        bardzo go lubię jako mama bo wiem, że jak dzieciak ogląda te akurat filmy to
        nic złego go w trakcie nie czeka. Niestety wiele innych "kreskówek" takiej
        pewności mi nie daje. Są też inne dobre filmy dla dzieci, ale to zawsze jest
        klasyka (Bolek i Lolek, Reksio itp) do której Disney jest w 100% zaliczany.

        A to że jest to produkt masowy ? Boże wszystko dziś jest produktem masowym od
        gaci, po kulturę i ja tego kontestować nie zamierzam.

        Pozdrawiam


    • Gość: obii Re: unikam Disney'a IP: *.brzeziny.waw.pl / *.crowley.pl 27.11.03, 14:12
      Witam.

      W kwestii przekładu. O ile mi wiadomo, nikt na nic nie "pożałował", a Kubuś
      Puchatek jest Kubusiem Puchatkiem. Większość zmian wystąpiła po prostu już w
      oryginale. Przekład Ireny Tuwim jest urokliwy, ale niezbyt wierny (istnieje
      powiedzonko, że tłumaczenia są jak kobiety - przepraszam Panie - albo piękne,
      albo wierne). Sowa to "facet" i skoro Disney przygotował całą animację pod
      męską postać, nic dziwnego, że nie zgodził się na podłożenie kobiecego głosu w
      polskiej wersji. Zmiana jest więc wymuszona. Co do piosenki - czy tekst pani
      Tuwim dałoby się zaśpiewać? I to tak, żeby dobrze wyszło w dubbingu? Film,
      zwłaszcza dubbingowany, stawia tłumaczowi zupełnie inne wyzwania niż książka.
      Stąd i zmiany, które tak Ci przeszkadzają.

      Pozdrawiam,
      obii
      • Gość: jajo Re: unikam Disney'a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.03, 15:37
        czytałaś książkę??? chyba badzo daaaaawno temu jeśli wogóle, tych zmian jest
        mnóstwo i to nie tylko Pan Sowa zwóciłaś uwagą jak beznadziejnie jest
        przetłumaczony biegun, tekst Ireny Tuwin zwierał tę dwuznaczność biegun
        północny biegun od konika - a w filmie nie wiadomo o co chodzi. A piosenkę
        Tuwim owszem śpiewam, zawsze śpiewam wierszyki z Kubusia Puchatka - bardzo
        dobrze się śpiewają. Ludzi przeczytajcie książkę bo gadam jak ze ślepym o
        kolorach. Tego tłumaczenia naprawnę nie trzeba uwspócześniać. Czyżby jednak
        diney uwspółcześnił oryginał angielski???

        Niestety masową wyobraźnię opanował Disney, szkoda bo książka jest o wiele
        mądrzejsza. Najsmutniejsze z tego wszystkiego jest to, że jest jedynie
        słuszna, Disney wykupił prawa autorskie od spadkobierców autora, i w masowej
        wyobraźni nie może zagościć żadna inna wizja Kubusia Puchatka, nawet
        orygnalna. Viva przerobiony na papkę Kubuś- otwieram lodówkę a tu wyskakuje
        kubuś disneya. Aprops zwróćcie dobrze uwagę u Disneya Puchatek jest tylko
        KUBUSIEM.

        Disney to także myszka Miki i kaczor Donald - kiedy ostatni raz oglądaliście
        film z tymi super bohaterami i czy oby napewno nadają się one dla małych
        dzieci a nie wyrostków lub dorosłych. Mój mały nie jest przesadnie wrażliwy
        ale jak jakiś czas temu leciały w niedziele bał się ich oglądać a dziwnie
        Bolka i Lolka czy krecika nie. Ciekawe dlaczego??

        To co mnie drażni najbardziej to tanie efekciarstwo - tego na prwadę nie
        potrzeba w filmach dla dzieci - tych napięć jak z tanich horrorów. I tu
        naprawdę nie chodzi o to by bajki były wyprane ze wszelkiego zła czy
        okrucieństwa - bo jakoś dzieci dobrze trawią braci Grim, chodzi o odrobinę
        dobrego smaku. Przy takich budżetach jakimi disney dysponuje oczekiwałoby się
        lepszego scenariusza. Oczywiście na tle jakichś pokemonów czy innych power coś
        tam disney oślepia kolorkami i jakością techniczną, ale czy tylko o to chodzi.




        • Gość: as-k Re: unikam Disney'a IP: *.acn.waw.pl 27.11.03, 17:36
          Moim zdaniem cały problem tkwi we tym , iż jojo oglada filmy i czyta książki
          oczami "dorosłego" , a nie potrafi ,badź nie chce, spojrzeć na świat oczami
          dziecka. Dzieciom Disney się podoba, chętnie go oglądają, czytają. I o to,
          chyba chodzi. Co do braci Grimm , nie mam nic przeciwko nim , ale na pewno nie
          jest to literatura dla najmłodszych. Aby ich czytac , dziecko musi już osiągnąć
          pewną dojrzałość. Jestem swieżo po lekturze Kopciuszka w ich wersji( lektura
          córki w II klasie podstawówki) i nie powiem , żeby dzieci były nią zachwycone.
          Dla przykładu podam Wam kilka cytatów:

          - moment kiedy ksiażę ma przymierzać pantofelek złym siostrom:

          "Matka podała jej nóż i rzekła: -Obetnij palec(...)i córka obcięła palec, z
          trudem wcisnęła trzewiczek .(...)A gołabki wołały: zawracaj koniczka , krew
          płynie z trzewiczka."
          " matka podała drugiej córce nóż i powiedziała: utnij kawałek pięty i córka
          ucięła kawalek pięty . itd.

          Zakończenie tez jest makabryczne:
          "Gdy młoda para szła do koscioła, starsza siostra kroczyła po lewej, a
          młodsza zaś po prawej stronie i każdej z nich gołąbek wydziobał po jednym oku.
          W drodze powrotnej(...) gołąbki wydziobały im po drugim oku.I tak za złośliwośc
          i obłudę zostały na całe życie ukarane ślepotą"

          Jojo czy nadal uwazasz , że tylko na podstawie oryginalnych wersji bajek
          powinny powstawać scenariusze fimów dla dzieci???? . "Kopciuszek" niewątpliwie
          biłby rekordy popularności, zwłaszcza w reżyserii Wesa Cravenasmile.
          Nie czepiaj się głupio Disneya.
        • Gość: obii Re: unikam Disney'a IP: *.brzeziny.waw.pl / *.crowley.pl 28.11.03, 00:02
          Gość portalu: jajo napisał(a):

          > czytałaś książkę??? chyba badzo daaaaawno temu jeśli wogóle, tych zmian jest
          > mnóstwo i to nie tylko Pan Sowa zwóciłaś uwagą jak beznadziejnie jest
          > przetłumaczony biegun, tekst Ireny Tuwin zwierał tę dwuznaczność biegun
          > północny biegun od konika - a w filmie nie wiadomo o co chodzi.

          Książkę (a właściwie obie książki) czytam przynajmniej raz do roku. Od
          dzieciństwa jest to moja ulubiona lektura. Na moich ścianach wiszą kopie
          ilustacji Sheparda. Dwa razy czytałem też oryginał. Ciekawe, na jakiej
          podstawie wnioskujesz, że dawno czytałem książkę? Nie przyszło Ci do głowy, że
          po prostu nie widziałem tego filmu?

          > A piosenkę
          > Tuwim owszem śpiewam, zawsze śpiewam wierszyki z Kubusia Puchatka - bardzo
          > dobrze się śpiewają. Ludzi przeczytajcie książkę bo gadam jak ze ślepym o
          > kolorach.

          Dobrze, że śpiewasz. Pytanie, czy dałoby się podłożyć dubbing (nie można
          zmienić oryginalnej melodii i liczby sylab). Wątpię. Co do ślepego i kolorów -
          obrażasz mnie. Dlaczego - patrz wyżej.

          > Tego tłumaczenia naprawnę nie trzeba uwspócześniać. Czyżby jednak
          > diney uwspółcześnił oryginał angielski???

          Z całą pewnością uwspółcześnił. Choć - jak pisałem - nie znam tego konkretnie
          filmu, to kiedyś widziałem parę odcinków serialu TV Disneya z bohaterami
          Puchatka (w wersji oryginalnej).

          > Niestety masową wyobraźnię opanował Disney, szkoda bo książka jest o wiele
          > mądrzejsza.

          Z całą pewnością książka jest mądrzejsza. Tylko że duża część tej mądrości
          została zawarta w warstwie narracyjnej. W ogóle "literaturę podwójnego
          adresata" ciężko przenieść na ekran tak, by pozostała atrakcyjna zarówno dla
          dzieci, jak i dorosłych. Np. mimo wielu adaptacji nie znam dobrej ekranowej
          wersji "Alicji w Krainie Czarów". Ludzie z Disneya po prostu postanowili, że
          zrobią film dla dzieci. Notabene, dzieci w książkach Milne'a dostrzegają
          zupełnie inne walory niż ich rodzice. Sądzę, że to zauważyłaś, jeśli czytasz je
          dziecku/dzieciom.

          > Najsmutniejsze z tego wszystkiego jest to, że jest jedynie
          > słuszna, Disney wykupił prawa autorskie od spadkobierców autora, i w masowej
          > wyobraźni nie może zagościć żadna inna wizja Kubusia Puchatka, nawet
          > orygnalna.

          Ach, ten wredny Disney. Całe szczęście, że jeszcze nie zabronili wydawania
          Milne'a.

          > Viva przerobiony na papkę Kubuś- otwieram lodówkę a tu wyskakuje
          > kubuś disneya. Aprops zwróćcie dobrze uwagę u Disneya Puchatek jest tylko
          > KUBUSIEM.

          Nieprawda. Polecam odwiedzić księgarnię i obejrzeć disneyowskie książeczki.
          Słowa "Kubuś Puchatek" znajdziesz w większości z nich. Jeśli brzydzisz się
          wziąć je w ręce, wystarczy rzucić okiem na okładki.

          > Disney to także myszka Miki i kaczor Donald - kiedy ostatni raz oglądaliście
          > film z tymi super bohaterami i czy oby napewno nadają się one dla małych
          > dzieci a nie wyrostków lub dorosłych.

          Te filmy powstawały w czasach, kiedy kreskówki puszczano w kinach amerykańskich
          przed filmem fabularnym. Były skierowane do publiczności często niewyrobionej,
          ale też niedziecięcej. A że teraz puszcza się je w kanałach dla dzieci? To
          dłuższy temat, ale zachęcam do poczytania o historii animacji. Inna sprawa, czy
          przygody Mikiego i Donalda nadają się dla dzieci. Moim zdaniem tak, ale nie dla
          tych zupełnie małych. Bez wątpienia są bardziej "przyjazne dzieciom" od innych
          klasyków animacji, np. z wytwórni Warnera (Królik Bugs, Kaczor Daffy, Kojot i
          inni) czy MGM (Tom i Jerry).

          > Mój mały nie jest przesadnie wrażliwy
          > ale jak jakiś czas temu leciały w niedziele bał się ich oglądać a dziwnie
          > Bolka i Lolka czy krecika nie. Ciekawe dlaczego??

          Nie wiem, dlaczego. Z punktu widzenia dorosłego kreskówki z Donaldem i Mikim
          nie wydają mi się bardziej przerażające niż np. "Bolek i Lolek na Dzikim
          Zachodzie". Sam jako dziecko je uwielbiałem i stawiałem znacznie wyżej od
          Krecika - zwłaszcza że pokazywano je w telewizji od wielkiego dzwonu, w
          przeciwieństwie do kreskówek czechosłowackich.

          > To co mnie drażni najbardziej to tanie efekciarstwo - tego na prwadę nie
          > potrzeba w filmach dla dzieci - tych napięć jak z tanich horrorów. I tu
          > naprawdę nie chodzi o to by bajki były wyprane ze wszelkiego zła czy
          > okrucieństwa - bo jakoś dzieci dobrze trawią braci Grim, chodzi o odrobinę
          > dobrego smaku.

          De gustibus non disputandum est, ale moim zdaniem znaczną część produkcji
          filmowej Disneya cechuje znacznie więcej dobrego smaku niż "odrobina". I
          jeszcze jedno pytanko: ile widziałaś tanich horrorów, że posługujesz się takimi
          porównaniami?

          > Przy takich budżetach jakimi disney dysponuje oczekiwałoby się
          > lepszego scenariusza.

          No, o Puchatku pisał nie będę, bo nie widziałem. Ale uważam, że np. "Król Lew"
          ma doskonały scenariusz.

          > Oczywiście na tle jakichś pokemonów czy innych power coś
          > tam disney oślepia kolorkami i jakością techniczną, ale czy tylko o to chodzi.

          Naprawdę nie widzisz innych różnic?

          Pozdrawiam,
          obii
    • Gość: joannab-o Re: unikam Disney'a IP: *.garbatka.sdi.tpnet.pl 27.11.03, 14:51
      1. Tłumaczenie, disney pożałował na prawa autorskie dla spadkobierdców Ireny
      > Tuwim, którzy dochody z tego tytułu przekazują fundacji SOS - wspierającej
      > dzieci - w efekcie zamiast Sowy Przemądrzałej mieliśmy pana sowę, zamiast
      > Kubusia Puchatka - Kubusia, zamiast znanego wierszyka "Im bardziej pada
      > śnieg, tym bardziej sypie śnieg..." - jakąś karykaturę.

      A ja myslałam, że to spadkobiercy sie nie zgodzili. Ja bym sie nie zgodziła w
      każdym razie.
      joanna
    • meelka Re: unikam Disney'a 27.11.03, 15:21
      Ale to niedokładnie Disney tylko odrębne studio Pixar , idź konieczie to
      zmienisz może zdanie. Nemo to na pewno nie papka, i dystans jest (posłuchaj
      dialogów np. Dlaczego męźczyźni nigdy nie pytają o drogę i inne tego typu),
      wspaniała grafika i kolory.. Idź i sprawdź sama
      • mam-darynka Re: unikam Disney'a 27.11.03, 16:42
        Polski Kubus Puchatek jest bardzo urocza postacia stworzona glownie przez pania
        Irene Tuwim. W oryginale Winnie (od Winnipegu skad pochodzila prawdziwa
        niedzwiedziczka - maskotka jednego z kanadyjskich oddzialow bioracych udzial w
        I wojnie swiatowej zostawiona jako prezent dla ZOO w Londynie) tez mocno rozni
        sie od tlumaczenia pani Tuwim. Wszystko to sa jakies tam adaptacje - czemu
        akurat czepiac sie Disney'a?
        Studio Pixar, wprawdzie wykupione ostatnio przez korporacje Disney'a, jest
        bardzo samodzielnym artystycznie zespolem - nie ma nic wspolnego z Mysza Miki
        (tez facet!!!) ani np. Sarenka Bambi.
        Dlaczego wrzucasz wszystko do jednego worka?
        Disney i jemu podobne wytwornie stawiaja na tzw. kino familijne a wiec
        zakladaja, ze kazdy film powinien byc zabawa i dla dzieci, i dla rodzicow.
        Dlatego zarzuty, ze niektore teksty sa za trudne czy ze dzieci sie boja, sa nie
        na miejscu - to sa filmy do ogladania przez cala rodzine RAZEM i jezeli
        dzieciak sie boi, powinien miec sie do kogo przytulic! W ogole pomysl
        zostawiania 3-latka samego przed ekranem telewizora wydaje mi sie nie
        najlepszym sposobem na organizowanie czasu tak malemu dziecku. A juz o pojsciu
        do kina bez rodzicow nie moze byc mowy wiec skad te obawy, ze sie dziecko
        przestraszy? Jestes blisko, trzymasz za reke i tlumaczysz w miare mozliwosci.
        To tez nauka, ze czasami sie czegos boimy ale z mama i tata kazdy strach
        pokonamy :o)
        Nie ma sie co obrazac na Disney'a tylko raczej wybierac z niego odpowiednie
        bajki w miare dorastania dziecka.
    • Gość: Nowy porządek!!! Antyamerykański miazmat IP: 80.51.247.* 27.11.03, 23:55
      Produkcje Disneya są szczytowym produktem popkultury, przemielona
      > amerykańska papka,
      A więc chcesz wychowywać dziecko w antyamerykaniźmie? To jest wstrętne!!!!!!
      Ameryka to Nasz Największy Przyjaciel! PrezydenT BUSH jest Przyjacielem naszego
      ukochanego Prezydenta Kwaśniewskiego. Nie zdajesz sobie sprawy bo pewnie nie
      jesteŚ POLAKIEM - kim jest dla nas nasz ukochany Prezydent Kwaśniewski. To On
      nas prowadzi ku lepszej przyszłości, pozwala nam pracować i walczyć za wolność
      uciemiężonych ludów. NIE WYOBRAZAMY SOBIE NASZEJ OJCZYZNY BEZ JEGO PRZYWÓDZTWA!
      KOCHAMY CIĘ PREZYDENCIE KWAŚNIEWSKI!!!!
      JESTEŚ WIELKI!!!!!! ŻYJ WIECZNIE I PANUJ!!!!!!!
      -------
      a to ty antyamerykanisto - tobie wieczna hańba - fuj!
    • agatak Re: unikam Disney'a 28.11.03, 12:04
      czesc
      Bylam na Nemo z corka i bardzo nam sie podobalo. Ale ta bajka niewiele ma wspolnego z
      Disneyem w czystej postaci - na szczescie. Bylysmy tez na Prosiaczku. I tu musze sie z Toba
      zgodzic... Zastanawialam sie po co te zabiegi... Tlumaczenie inne, przygody tez zmdyfikowane tak
      zeby prosiaczek zajmowal bardziej poczesne miejc=sce. Co do grafiki to mam mieszane uczucia, z
      jednej strony oryginalne obrazki sa bardziej klimatyczne, ale rozumiem ze w dzisiejszych czasach
      zrobienie czarno-bilego filmu dla dzieciakow byloby rownoznaczne z zalozeniem sobie na szyje
      transparentu z napisem "zwariowalismy" po prostu zeby ktos to obejrzal, kupil loszulki, naklejki,
      czapeczki.... musza te rzeczy byc ladne.
      Staram sie pokazywac dziecku ze stara ksiazka oKubusiu jest fajna ale niestety przegrywan. Nie
      poddaje sie ale jestem zawiedziona kiedy w dobranocce widze i slysze Pana Sowe, las stuwiekowy
      czy ptaszka Kaisy. Jak rozumiem to po to zebym w sklepie kupila kolorowa koszulke czy co tam.
      Buizness is buizness, sorry Kubus. Malo to optymistyczne niestety, bo faktycznie Kubus bedzie
      Disneya albo wcale. Trzeba o ksiazki zadbac bo wznowienia moga byc juz tylko ze slusznymi
      ilustracjami...
      • _kasia_ Re: unikam Disney'a 28.11.03, 12:24
        nie rozumiem tej histerii
        moje dziecko, gdy było małe, oglądało Puchatka w niedzielnych dobranockach
        a w drugiej klasie przeczytało samodzielnie Kubusia Puchatka i Chatkę Puchatka
        jako lektury szkolne i było zachwycone jak kiedyś kreskówką
        myślę, że całkim malutkie dzieci nie zawsze łapią specyficzny humor tych książek
        dlatego mojej córci czytywałam Brzechwę i Tuwima
      • Gość: agatka_s Re: unikam Disney'a IP: *.acn.pl 28.11.03, 12:28
        Książka to książka a film to film. I ta dyskusja (jak film ma sie do
        orginału ?) w zasadzie dotyczy każdego filmu zrobionego na podstawie
        literatury, a cóż dopiero na podstawie książki należącej do kanonu literatury
        dziecięcej. Moim zdaniem dyskusja jest trochę jałowa, bo można przeczytać
        książkę, można pójść na film i jedno z drugim nie powinno się kłócić, no a o
        gustach się nie dyskutuje jednemu podoba się to innemu co innego.

        Nie uważam jednak, aby produkcje Disney'a były na tyle szkodliwe aby ich
        unikać. Poprostu idąc na film Disney'a mniej więcej wiadomo czego się
        spodziewać, i raczej nie należy oczekiwać kontaktu z kultura "wyższą" (polecam
        muzeum). Można za to napewno miło spędzić czas niezależnie czy ma się 6 czy
        106 lat.

        Pozdrawiam
        • agatak Re: unikam Disney'a 28.11.03, 22:28
          Histeria jak to nazwalas dotyczy chyba tego ze film, ktory powstal na podstawie ksiazki nie ma z
          nia wiele wspolnego. To dotyczy zmiany imion bohaterow, zmiany tresci, bo o zmianie szaty
          graficznej nie wspomne. A poniewaz firma ma prawa autorskie to histeria dotyczy tego co sie
          stanie z Kubusiem -traktowanym jako dobro pubkiczne- za kilka lat. A stanie sie on koleja
          postacia z zestawu w McDonalds i sluch o klimacie ksiazki zaginie. Wytwornia bedzie wdzieczna
          wszystkim rodzicom ktorzy przez sentyment czytaja dziecku ksiazke a potem staja sie swoimi
          ofiarami bo jak odmowic dziecku plynu do kapieli z odkrecana gflowka prosiaczka?
          To oczywiscie nie jest problem pierwszoplanowy ale wkurzajacy jak sie troche nad tym zastanowic.
          Przynajmniej mnie wkurza to troche...
          • agatka_s Re: unikam Disney'a 29.11.03, 10:16
            Na pociesenie dodam że KSIĄŻKA Kubuś Puchtek jest lekturą obowiązkową w
            drugiej klasie szkoły podstawowej, mój syn jest już właśnie po, a filmy z
            Kubusiem przestały go już interesować jakiś czas temu, zaczął dużo czytać i
            pochłania 2-3 ksiązki tygodniowo, mimo że wychował się na Disney'u a i do
            McDonalda kupić Puchatkowe gadżety nam się zdarza wstąpić.

            Moim zdaniem wszystko dla ludzi (Disney i McDonald też !!!)

            Pozdrawiam
    • Gość: Krzych Tylko sie nie pobijcie... IP: 62.111.250.* 28.11.03, 13:53
      Ja lubię oglądać z córką Disneya. Hawk !!!
    • gran.it Re: unikam Disney'a 29.11.03, 00:14
      Wedlug mnie masz racje ze filmowa wersja Kubusia Puchatka Disneya jest duzo
      gorsza od polskiego przekladu ksiazki.
      Podkreslam polskiego - bo czytajac mojemu synowi wloski przeklad lza mi sie w
      oku kreci jak sobie przypomne wspaniale wyczucie pani Tuwim.
      W polskim wydaniu czytalo sie ksiazke nie tylko dla akcji ale dla
      klimatu,dobroci i ciepla postaci , kubusiowatego humoru.

      Natomiast nie zgadzam sie z toba co do potepienia calej produkcji Disneya.
      Uwazam ze w porownaniu do innych filmow animowanych dla dzieci sa duzo mniej
      agresywne i pobudliwe .

      Dla precyzji dodam ze Nemo zostalo zrobione przez wspolnika Disneya - Pixar ,
      autora takich filmow jak Toy Story , Monsters Inc. , A Bug's life .

      I na zakonczenie moja osobista opinia ze najlepsze filmy animowane
      to "Zaczrowany olowek" i "Pomyslowy Dobromil "

      Pozdrawiam

      gran.it

Pełna wersja