Dodaj do ulubionych

Wieliczko, Wieliczko - moja ty młodości...

10.06.04, 17:07
w waszym miasteczku spędziłem cztery lata. Okres 1968 -1972 wspominam
najpiękniej, mimo, że tęskniłem jak diabli za domem. Byłem uczniem Kolegium
Ojców Reformatów w Wieliczce. Wspomnienia kolegiackie to temat na książkę...
Same miasteczko - senne, żyjące swoim rytmem, w cieniu krakowskiej
metropolii. Pamietam wiele rzeczy z Waszego miasta. Ludzi - raczej
nie.Chociaż...
Pozdrawiam Wieliczkę a przede wszystkim młodszych kolegów z Kolegium.
Obserwuj wątek
    • krakus111 Re: Wieliczko, Wieliczko - moja ty młodości... 10.06.04, 19:31
      W latach 60-tych jako uczen Szk.Podst. nr 3 chodzilem na lekcje religii ktore
      odbywaly sie w klasztorze oo.Reformatow .Byla tam salka katechetyczna/w
      korytarzu ktory prowadzil na ambone/ , bo jak wiadomo za komuny nie bylo
      religii w szkolach /od roku 1961 chyba/.Katecheta ksiadz Studentowicz.
      Jak widzisz Wieliczka dalej senna , ale moze na tym polega jej urok ?
      • carrissimus1 Re: Wieliczko, Wieliczko - moja ty młodości... 10.06.04, 20:48
        ...senność małych miasteczek bywa zwodnicza. Za tym pozornym spokojem czają się
        dramaty współczesnego świata. Zmorą takich sennych mieścin bywa hydra
        bezrobocia. Za tym wlecze się społeczna apatia, beznadzieja, wykluczenie
        społeczne.
        Wieliczka dała mi solidne wykształcenie humanistyczne. Od tamtego czasu minęło
        sporo lat a ja już za chwilę, za moment przechodzę na emeryturę (po 30 latach
        pracy) nauczycielską.
        Księdz Studentowicza nie pamietam ale o. Wenantego Miziniaka, o. Emila
        Brzuszka , o. Krystiana, o. Hieronima, o. Piotra Grążąwskiego. Najcieplej
        wspominam o. dra Albina Srokę. Wtedy, kiedy był rektorem Kolegium miał
        aspiracje stworzenia szkoły średniej na wzór nagielskiego koledżu.
        Pamietam świetne (o. Albina) wykłady: z dogmatyki, historii sztuki, historii
        regionalnej. Pamietam coś, co w tamtych czasach wydawało się niemozliwe -
        spotkania przy samowarze, rozmowy o kulturze rosyjskiej...lata 70-te !!!

        Tamten okres wspominam świetnie. Potem ukończyłem uniwerek, kilka studiów
        podyplomowych, specjalizacja. Napisałem kilkaset tekstów... Zainteresowałem się
        Ukrainą , (byłem w Kijowie przez rok )i działam na rzecz pojednania polsko-
        ukraińskiego....
        Warunki bytowe były skromne. Kadra pedagogiczna wspaniała. Wiem teraz o tym na
        pewno.
          • carrissimus1 Re: Wieliczko, Wieliczko - moja ty młodości... 10.06.04, 23:38
            ...mój nick jest oczywiscie łacińskiej proweniencji. Naszą łacinnicą była
            świetna znawczyni filologii klasycznej oraz kultury starożytnej s. Terezja
            Pochłopień. Koniugacje i deklinacje, aci i nci - to wszystko TRZEBA było wykuć
            na przysłowiową blachę. Nie było "zmiłuj".
            Krajanka naszego Papieża i bodajże Jego koleżanka ze szkolnej ławy.Pamietam Jej
            kilka dykteryjek o Lolku.
            Wykładowcą historii był o. Alojzy. Był Wykładowcą. Jego wykłady niewiele miały
            wspólnego z typowymi dla tych czasów lekcjami historii. Swietny erudyta; ze
            wstydem przyznaję, że my -uczniowie nie dorośliśmy do tych zajęć.
            Muzyki uczył pan profesor Poziorski (jednoczesnie wykładowca krakowskiego
            konserwatorium). Takt i ogromna kultura muzyczna i z wielkim mozołem wpajanie
            do naszych ograniczonych głów piękna muzyki klasycznej. na każdej lekcji
            słuchaliśmy płyt z muzyką Bacha, Mozarta, Szymanowskiego, Smetany,
            Pendereckiego i in.Profesor, mimo, że fan muzyki organowej, nie zapominał też o
            muzyce jazzowej.
            Nie pamietam tylko czyją zasługą było "rozmiłowanie" nas w muzyce góralskiej ?
            Pan Poziorski czy pani Profesor Guzzikowa - świetna polonistka ?
              • carrissimus1 Re: Wieliczko, Wieliczko - moja ty młodości... 11.06.04, 21:47
                ...samych pojedynków nie pamiętam. Wiem, gdzie było Twoje liceum bo często koło
                niego przechodziłem.
                Stadion pamietam. Mieliśmy młodego wuefistę z Krakowa. Gościu nie brał mnie do
                drużyny, bo telepatycznie błagałem go o pozostawinie mnie w spokoju.
                Chłopaki z mojej szkoły grali dobrze, ale ale ... wygrywali ?
                Czy pamietasz kogoś z mojej szkoły ?
                          • carrissimus1 Re: Wieliczko, Wieliczko - moja ty młodości... 12.06.04, 10:10
                            ...niestety, ani Przemka ani też Dzierżka nie pamietam. Chyba "funkcjonowali" w
                            latach póżniejszych.
                            Co pamiętam ? Piękne okolice wokół Wieliczki. Sam jestem z Pomorza, gdzie
                            wszędzie płasko, jak na stole... Wasze tereny wryły mi się w pamięć - jary,
                            lesne tunele i...niebieskie chaty. Tego u nas nie ma. Inna kultura materialna,
                            inny zwyczaj, inna mentalność. Miasto, w którym urodziłem się i w którym
                            mieszkam od 1772 było pod zaborem pruskim. Mamy tu sporo zabytków gotyckich
                            (łącznie z zamkiem krzyżackim). Same miasteczkojest bardzo zadbane, trochę
                            przypomina dostatnie bawarskie miejscowości. Niedaleko nas przebiegała granica
                            między zaborami pruskim a rosyjskim. Na tamtych, z drugiej strony
                            mówiliśmy "antki" a oni na nas - "krzyżaki". Powoli odchodzi to w niepamięć...
                    • rita100 Re: Wieliczko, Wieliczko - moja ty młodości... 12.06.04, 16:17
                      Nie gniewam się , przecież wiem, ze to był żart - nawet nie watpie w to, że
                      między nami wszystkimi jest dobra wola :)

                      carrissimus - jestem dumna , że powiedziałeś co wiedziałeś, postaramy Ci się
                      przybliżyć te strony

                      kgeogre - kto Cię uczył matematyki ?

                      a przy okazji rodzina Guzików, była znana w Wieliczce, sama słyszałam i
                      widziałam jak dziewczyna ćwiczyła na fortepianie, ponieważ dom Guzików mieścił
                      się za Cmentarzem, a w nim mieszkał pamiętny Władysław Szczerczak.
                      Teraz mogę się domyślać , że Guzikowie byli jego rodziną. Były tam dwie córki,
                      jedna z nich właśnie ćwiczyła na fortepianie, rodzina bardzo arystokratyczna w
                      pozytywnym znaczeniu.
                      będę wieczorem
                      pozdrawiam
                          • rita100 Re: Wieliczko, Wieliczko - moja ty młodości... 12.06.04, 21:14
                            byłam w Kijowie - pamiętasz gdzie mieścił się hotel Sławuticz, byłam tam za
                            zawodach tenisowych, byłam we Lwowie w kościele gdzie mieścił się magazyn
                            mebli, byłam w tych czasach kiedy myśmy dla nich byli zachodem i była u nich
                            wielka bieda.

                            Słuchajcie - musimy coś z tym zrobić, ciężko mi się rozdwajać w wątkach, moze
                            jakoś to uporzatkujemy

                            carrissimus - po trzydziestu latach nalezy przyjechać, a to dlatego, ze po
                            trzydziestu latach miasto jest inne,przeszłam to , pojechałam do Olsztyna po
                            trzydziestu latach niebytu i wiesz co stwierdziłam, ze miasto jest, ale nie ma
                            już duszy mojej w nim, wszystko co wydawało mi się tak bliskie było obce, mój
                            dom rodzinny wprawdzie stoi, podziwiałam go - ale to wszystko tylko było
                            powrotem do dzieciństwa, nawet molo nad jeziorem i woda w jeziorze było juz
                            inne - było cudownie, piękne , ale już nie moje, podziwiałam, wszystko
                            podziwiałam, wspominałam . Przyjechałam jak królowa, zakwaterowałam sie w
                            najlepszym hotelu i sobie pomyślałam Olsztynie wróciłam, teraz oddaj mi
                            dzieciństwo i co i nic :)
                            I gdyby nie ludzie w Olsztynie poznani na forum, zawiodłabym się na nim, miasto
                            jest inne, nie takie jakie miałam w myślach i marzeniach, chociaż czy ja wiem...
                            przyjedż, przyjedz
                            prawda Panowie ?
                            • carrissimus1 Re: Wieliczko, Wieliczko - moja ty młodości... 12.06.04, 21:49
                              Kijów znam lepiej niz Warszawę. Sporo o tym piszę na Forum Polska-Ukraina oraz
                              na Forum Słowiańskim pod nickiem - zenta1.
                              Wtedy , kiedy ja tam byłem - to u nas była wielka bieda. Sklepy radzeieckie
                              (jeszcze) były pelne wszelakiego dobra, z tym ,że jakość tych towarów też
                              była "radziecka". Nie o to chodzi.
                              Miałem sporo czasu i dosłownie "wsiąkłem" w ukraińską kulturę, architekturę,
                              muzea i galerie. Kijów pokochałem.
                              Co do Wieliczki - jestem realistą i wiem, że odnalezienie tamtego czasu - to
                              utopia. Poszukiwania straconego czasu ..? Być może. Wracam jedynie do
                              wspomnień; do ludzi ? Nie ma juz do kogo.
                                • kgeorge Re: Wieliczko, Wieliczko - moja ty młodości... 12.06.04, 22:32
                                  Witam Ponownie.

                                  Człowiek o którego wczoraj pytałem, mieszkał w pobliży klasztoru. Jeśli
                                  patrzyłeś z klasztoru w kierunku południowo - zachodnim, widziałeś duży żółty
                                  budynek z dużym zegarem na elewacji wschodniej. Mieszkał tam człowiek który
                                  codziennie rozpoczynał dzień służąc do mszy św. o godzinie 6.00, co by jako
                                  pierwszy o godzinie 7.15 meldować się w LO. Czynił to przez cztery lata nauki
                                  w LO (1968-1972). Po zdaniu matury rozpoczął zajęcia w Wyższym Seminarium
                                  Duchownym w Krakowie. Został wyświecony na księdza w roku 1978 przez
                                  dzisiejszego Jana Pawła II. Musisz Go pamiętać.
                                  Wyników potyczek piłkarskich nie pamiętam, ale zabawa była przednia.
                                  Czy z czasów wielickich znane Ci jest nazwisko Surówka ?
                                  A czy pamiętasz księdza Wenantego ?

                                  kgeorge
                                  • rita100 Re: Wieliczko, Wieliczko - moja ty młodości... 12.06.04, 22:49
                                    Witam
                                    Ten zółty budynek z zegarem to ten o który Cie pytałam,czyli Turówka więc
                                    mieszkał tam kolega z LO i żeby dodać pikanteri to powiem, ze włąsnie z nim
                                    bawiłam sie na maturze - jest dobrze , wszyscy sie znamy :)

                                    kgeorge - wasza i nasza klasa miała wspólnie 25 lecie matury, na której byłam .
                                    pozdrawiam
                                  • carrissimus1 Re: Wieliczko, Wieliczko - moja ty młodości... 12.06.04, 23:18
                                    ...być może widziałem chłopaka. Sami też mieliśmy obowiazek uczestniczenia w
                                    porannej mszy świetej. Lata zgadzają się i ja uczyłem się od 1968 do 1972. Po
                                    maturze eksternistycznej z wszystkich przedmiotów moje drogi z Zakonem rozeszły
                                    się.
                                    Nazwisko Surówka jest mi znane lecz niestety nie kojarzę...
                                    Ojca Wenantego Miziniaka pamiętam, ponieważ był jeszcze rektorem Kolegium w
                                    roku szkolnym 1968/69. Póżniej rektorem był o. Albin Sroka. Gwardianem zaś o.
                                    Modest Pasiecznik, którego panicznie baliśmy sie.
                  • regentpcimia Re: Wieliczko, Wieliczko - moja ty młodości... 08.09.04, 15:48
                    Też byłem po drugiej stronie carrisime pater. A łaciny uczyła mnie p. Groblicka
                    zwana "Duśką". Pamiętam jak jadła suszone śliwki i wyklinała nasze lenistwo.
                    Chyba łącznikiem między naszymi szkołami był Andrzej Mikuła z mojej klasy.
                    Czy ktoś ma z nim kontakt. Pewnie jest już doświadczonym "katabasem".
                    • zenta1 Re: Wieliczko, Wieliczko - moja ty młodości... 16.09.04, 09:22
                      regentpcimia napisał:

                      > Też byłem po drugiej stronie carrisime pater. A łaciny uczyła mnie p.
                      Groblicka
                      >
                      > zwana "Duśką". Pamiętam jak jadła suszone śliwki i wyklinała nasze lenistwo.
                      > Chyba łącznikiem między naszymi szkołami był Andrzej Mikuła z mojej klasy.
                      > Czy ktoś ma z nim kontakt. Pewnie jest już doświadczonym "katabasem".
                      ***Mikuła ? nazwisko kojarzę...osoby nie pamiętam.
                      • rita100 Re: Wieliczko, Wieliczko - moja ty młodości... 16.09.04, 21:54
                        zenta1 napisał:

                        > regentpcimia napisał:
                        >
                        > > Też byłem po drugiej stronie carrisime pater. A łaciny uczyła mnie p.
                        > Groblicka
                        > >
                        > > zwana "Duśką". Pamiętam jak jadła suszone śliwki i wyklinała nasze lenist
                        > wo.
                        > > Chyba łącznikiem między naszymi szkołami był Andrzej Mikuła z mojej klasy
                        > .
                        > > Czy ktoś ma z nim kontakt. Pewnie jest już doświadczonym "katabasem".
                        > ***Mikuła ? nazwisko kojarzę...osoby nie pamiętam.

                        kgeogre ma jego zdjęcie , moze Ci przysłać
            • rita100 Re: do carr..... 20.09.04, 22:46
              popatrz, jak Cię losy targają
              Czy masz już ostatni przystanek ?
              Moja droga to - Olsztyn, Wieliczka, Warszawa, z której uciekłam do Krakowa i
              chyba już stałe jest to osadnictwo.

              Bardzo mi sie podoba tytuł tego watku :)

              • carrissimus1 Re: do carr..... 28.09.04, 13:10
                ...mieszkam w Brodnicy; po Wieliczce tułałem się po uniwersyteckich miastach,
                głównie Toruń i trochę Wrocław, trochę Warszawa. Kraków znam i bardzo lubię ,
                to z czasów wielickich. W kolejkę i siup do Krakowa.Mój ówczesny rektor - O.
                Albin dużo0 wagę przykładał do "obycia kulturalnego" i dlatego często
                jeździliśmy do filharmonii, teatrów i opery. Czasamni do kina, często muzea i
                galeria.
                • rita100 Re: do carr..... 28.09.04, 21:45
                  oj, dlugi temat zacząleś - kultura przede wszystkim - wyobraż sobie, ze ze
                  szkołą chodziliśmy do kina, teatru
                  do filharmonii i opery nie, ale udalo mi sie iść przy córce , która w pewnym
                  wieku zaciągała mnie na siłe do teatrów
                  Dzięki niej pokochałam to środowisko.

                  carrisimus - Ty musisz być dobrze wykształcony w tym temacie, zazdroszczę ci.
                  kgeorge tez lubi opery, ostatnio był na jakiejś
                  mozemy o tym porozmawiać kiedyś :))

                  mówcie, mówcie - slucham
                  pozdrawiam
                  • kgeorge Re: do carr..... 04.06.05, 16:54

                    >Re: Wieliczko, Wieliczko - moja ty młodości...
                    >Autor: krakus111
                    >Data: 10.06.2004 19:31
                    >W latach 60-tych jako uczen Szk.Podst. nr 3 chodzilem na lekcje religii ktore
                    >odbywaly sie w klasztorze oo.Reformatow .Byla tam salka katechetyczna/w
                    >korytarzu ktory prowadzil na ambone/ , bo jak wiadomo za komuny nie bylo
                    >religii w szkolach /od roku 1961 chyba/.Katecheta ksiadz Studentowicz.

                    Zobacz krakusie 111, co znalazłem ostatnimi czasy.
                    Jeśli tego jeszcze nie znasz, to przyjrzyj się szczególnie dokładnie temu
                    drugiemu zdjęciu.
                    Stare czasy.

                    www.wieliczka.iap.pl/index.html?id=26622&location=f&msg=1&PHPSESSID=c62496b207cfb8440dc6acafa946a42d

                        • krakus111 Re: do carr..... 14.08.05, 19:44
                          Nie pamietam , ale będę strzelał "dużym fiatem'?
                          Bardziej pamiętam lekcje z nim , właściwie to bardziej był filozofem niż
                          księdzem- dla mnie , a chodziłem wtedy do średniej szkoły były to neiłatwe do
                          zrozumienia kwestie.
                          • kgeorge Re: do carr..... 14.08.05, 20:47
                            Zgadza się Krakusie.

                            Kiedy pobierałem nauki w szkole średniej, też uczęszczałem na lekcje religii
                            prowadzone przez ks. Sapete. Masz racje ciężkie były to nauki, do których my
                            młodzi ludzie nie byliśmy w ogóle przygotowani. Były to raczej wykłady których
                            bez podstawowego przygotowania filozoficznego ciężko było zrozumieć.

                            Ksiądz Sapeta był wtedy właścicielem czarnej renówki, którą pozwalał nam od
                            czasu do czasu umyć.
                            A jako że wody bieżącej na podwórku wikarówki wtedy nie było, więc ciągle
                            przypomniał nam o konieczności częstej wymianie wody w wiadrze, co by nie
                            porysować lakieru.

                            Spotkałem Go kilka lat temu w Rabce, gdzie był proboszczem w jednej z parafii.
                            Już wtedy miał „swoje lata”, ale jego aparycja, sposób mówienia i argumentacji
                            nie pozostawiały żadnych wątpliwości, że był to człowiek ponadprzeciętny.
                            A pamiętasz, że był również dyrygentem parafialnego chóru pod nazwą „Lutnia”?

                            Zajrzyj na skrzynkę krakus111@gazeta.pl

                            • krakus111 Re: do carr..... 15.08.05, 10:18
                              Faktycznie prowadził chór, teraz mi to przypomniałeś.Z tym że to chyba
                              nie "Lutnię" tylko chór kościelny który i dziś istnieje /teraz rzadziej bywam w
                              kościele sw.Klemensa wiec nie jestem pewien/.
                              W swoim czasie ks.Sapeta chcial mnie do tego choru wciagnac bo chodzilem do
                              szkoly muzycznej.
    • sensei4 Re: Wieliczko, Wieliczko - moja ty młodości... 15.08.05, 22:26
      carrissimus1 napisał:

      > w waszym miasteczku spędziłem cztery lata. Okres 1968 -1972 wspominam
      > najpiękniej, mimo, że tęskniłem jak diabli za domem.
      Cztery lata, tylko cztery a tyle wspomnień.
      Zazdroszczę Wam wspomnień, spotkań z przyjaciółmi, i wielu innych chwil razem
      spądzonych.
      Dziś przeczytałem całą "listę". Piękne !! Piękne wspomnienia !
      Ja swoich kolegów i przyjaciół z PLM i Lotn w Warszawie, ostatni rocznik, nie
      spotykam. Rozlecieliśmy się po świecie. Kilku nie żyje. Jeden ma swoją ulicę w
      Warszawie. To kpt.pil. PLL LOT-u inż. Paweł Lipowczan. Pamiętacie? Jantar,
      bokserzy USA i załoga Pawła Lipowczana. Jeden jest znanym konstruktorem
      samolotów. Inni maja nie spełnione marzenia.
      Pozdrawiam Was serdecznie.
      Niech to będzie mój ślad w Wieliczce.
      sensei4-ty.
      > Pozdrawiam Wieliczkę a przede wszystkim młodszych kolegów z Kolegium.
      • kgeorge Re: Wieliczko, Wieliczko - moja ty młodości... 16.08.05, 21:42
        Zgadza się miło wspominać dawne czasy,
        zwłaszcza gdy można to robić we współudziale
        z szacownymi uczestnikami tegoż forum.

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=465&w=1250236
        i tego również

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=465&w=26372656

        Ale nie zawsze.

        Bo jeśli znasz środowisko związane z PLL LOT,
        to być może nie jest ci obce nazwisko Bogdan.
        Był On nawigatorem na lotoskich samolotach,
        a zginął w roku 1987, w wypadku samolotu powracającego z USA,
        a co miało miejsce pod Warszawą.
        Był bratem kumpla, z którym poniewierałem się po świecie.
        Latał również na liniach Blisko-Wschodnich (Kuwejt, Syria, Irak)
        i odwiedzał nas wtedy na piaskach pustyń blisko-wschodnich.

        A droga Stopnica – Staszów - Opatów jest jedną z ładniejszych dróg jakie znam.
        Zwłaszcza ta aleja z kasztanowców wzdłuż drogi, nieopodal Stopnicy w kierunku
        Grzybowa.

        pozdrowienia
        • sensei4 Re: Wieliczko, Wieliczko - moja ty młodości... 16.08.05, 23:32
          kgeorge napisała:

          > Zgadza się miło wspominać dawne czasy,
          .......
          > jeśli znasz środowisko związane z PLL LOT,
          > to być może nie jest ci obce nazwisko Bogdan.
          > Był On nawigatorem na lotoskich samolotach,
          > a zginął w roku 1987, w wypadku samolotu powracającego z USA,
          > a co miało miejsce pod Warszawą.
          Nie, nie znałem kpt.Bogdana. Nie zetknąłem się z tym nazwiskiem.
          A ten wypadek-katastrofa miał miejsce w Lesie Kabackim, lecieli wtedy do USA
          i musieli zawrócić z przyczyn technicznych. Coś tam wywaliło i zaczęło się
          palić w samolocie. Musieli zrucić w locie moc paliwa. Grobnęli się 15 km przed
          lotniskiem. Załoga spisała się na przysłowiowy medal. Widzieli pewnie już pasy
          startowe na Okęciu.Tak mało było potrzeba do szczęścia. Ale tak to jest w
          awiacji.

          > A droga Stopnica ? Staszów - Opatów jest jedną z ładniejszych dróg jakie
          > znam.
          > Zwłaszcza ta aleja z kasztanowców wzdłuż drogi, nieopodal Stopnicy w
          kierunku
          > Grzybowa.
          Ta ze Stopnicy przez Pieczonogi, Strzelce, Niziny ?
          Kopalni już nie ma w Grzybowie. Coś jeszce dłubią na dwusiarczku węgla, jakieś
          szlachetne bajery siarkowe. Jest natomiast huta szkła, takiego flakonowego,
          kieliszkowego, coś w tym sensie. Wiadukt jest nad drogą ale pociągi rzadko
          widuję.
          Droga do Opatowa ? Jest jeszcze. Ale zachęcam do "skręcenia" z niej w prawo w
          Iwaniskach, na Klimontów i na 6-tym kilometrze po lewej stronie widać
          największą ruinę największej magnackiej rezydencji Krzyżtopór w Ujeździe.
          Ruina wcale sobie co do kubatury, stopnia zrujnowania, ale ciekawska.
          Jest też aleja lipowa,stare wiekowe lipy,to ciut wcześniej w prawo z drogi na
          Klimontów. Ale są też Konary. Tu była bitwa pod Konarami.

          Rita pyta ile to kilometrów od Krakowa więc podam tu.Do Stopnicy stówa przez
          Solec Zdrój. Ale jechać trzeba dwie godziny. Dużo terenu zabudowanego.
          Pozdrówka !
          sensei4-ty.
          • rita100 Re: Wieliczko, Wieliczko - moja ty młodości... 17.08.05, 19:49
            Tak, pytam sie , bo lubię sobie robić wycieszki w nieznane. Byłam na zachodzie,
            byłam na wschodzie, byłam na poludniu, a teraz czas jechać północnym kierunku.
            Poszukam jakiejś mapy i tak ze 100 km mogę zrobić w jeździe podziwiając
            przyrodę.
            Tylko , boję się jechac lasami.
            Jak myślicie - jaki kierunek powinnam obrac ? - Na Kielce ?
            Ha, kupie sobie grzybki kurki na trasie - slinak leci :)
        • rita100 Re: Wieliczko, Wieliczko - moja ty młodości... 26.08.05, 22:08
          >Pojedź w o9kolice Myszkowa i Ogrodzieńca. Zobaczysz piękne skalki jurajskie i
          >tzw. "ostańce"-pojedyncze potężne glazy, piękne widoki i wart obejrzenia zamek
          >w Ogrodzieńcu.
          >regent

          Zwrócę uwage
          Ale sluchajcie jadę do Kazimierza Wielkiego i nie znam rejonu, moze znajdę
          jakis zamek po drodze :)
          A Wy gdzie jeździcie ?
          • sensei4 Re: Wieliczko, Wieliczko - moja ty młodości... 26.08.05, 23:42
            rita100 napisała:

            > >Pojedź w o9kolice Myszkowa i Ogrodzieńca. Zobaczysz piękne skalki jurajski
            > e i
            > >tzw. "ostańce"-pojedyncze potężne glazy, piękne widoki i wart obejrzenia z
            > amek
            > >w Ogrodzieńcu.
            > >regent
            >
            > Zwrócę uwage
            > Ale sluchajcie jadę do Kazimierza Wielkiego i nie znam rejonu, moze znajdę
            > jakis zamek po drodze :)
            > A Wy gdzie jeździcie ?

            Jak tniesz na Kazimierz n.Wisłą to
            1. Jadac 7-ką możesz na 5-6 km za Suchedniowem zjeżdżająs z Góry Baranowskiej na
            szczycie jest pomnik i bar po prawej, zjechać, na dole, słabo widać drogę, ale
            mozna trafić do Muzeum Orła Białego. Militaria, pamiątki po okupacji. Ciekawa i
            cenna ekspozycja. Mieści się w więcej niż 150 letnim budynku zarządcy wielkiego
            pieca. To zagłębie staszicowskie.
            Jak pojedziesz na N.Korczyn przez Zielonkę i Solec Zdrój, watrto oglądnąć
            Stopnicę. Stare to miasto. Kościoły. Dalej, ze Stopnicy na Staszów-Opatów w
            Iwaniskach w prawo trzeba na Ujazd. 6 km i ruiny największej rezydencji
            magnackiej. Wielgachne ! A potem cofniesz sie te 6 km do Iwanisk i Opatów. Tu
            nie mam co reklamować, bo Opatów wszyscy znają z historii. Stareńki, ciekawski.
            Z Opatowa na : można Lipsko - Zwoleń - i w prawo na Puławy za Wisłę po moście i
            w prawo na południe do Kazimierza, albo Opatów - Ożarów - Annopol ( to droga na
            Kraśnik/Lublin) i w Annopolu w lewo przez Józefów - Opole Lubelskie do Kaźmirza.
            Jak drogą luksusową (?) to 7-ką przez Skarżysko do Szydłowca, tu zamek
            odbudowany, można oglądnąć dalej do Radomia, potem na Puławy i w prawo na
            Kaźmirz. Po za Muzeum w S-ku
              • sensei4 Dla Rity i KGeorga. Wieliczko..... 27.08.05, 10:53
                kgeorge napisała:

                > >Z Opatowa na : można Lipsko - Zwoleń -
                >
                > obok Cementowni Ożarów.
                Oczywista !! obok Cementowni !
                Ale, tu informacja dla Rity, Jadąc 7-ką przed Kielcami, tuż, tuż, po lewej
                stronie, nawet jest strzała pokazująca kierunek, są CHĘCINY. Zamek jak dzwon.
                Widać go po lewej stronie, na górze. Tu warto skręcić.
                Pozdr. dla Was Obojga i Wieliczan.
                sensei4-ty.
                  • rita100 Re: wspomnienia ..... 27.08.05, 22:26
                    juz i ja dobijam
                    praca w cementowni, zaraz po studiach to historia. Ja pamietam praktyki
                    przymusowe w Śledziejowicach gdzie upychałam ogórki do słoików :)

                    Piękną pogodę mieliśmy dzisiaj. Ale, ale , czy aby dobrze skojarzyliście sobie
                    miejscowość Kazimierza Wielka. To gdzieś za Proszowicami w stronę Buska Zdroju.
                    Jadę tam zobaczyć market przerobiony z jakiejś starej lokomotywowni. Bliższe
                    informacje podam w niedzielę. Sama jestem terenów ciekawa.

                    Jeśli chodzi o wojnę i powojenne dni, to nie były one łatwe. Miasta zburzone,
                    bandytyzm i szabrownicy , to krajobraz powojenny. Jednak jeśli chodzi o Kraków,
                    to Kraków był oszczędzony i to dzięki Koniewowi.
                    Sensei - jak myślisz, czy Drezno musialo byc tak zbombardowane ? Żal mi tego
                    miasta, jak i innego, każdego jak np. Olsztyn, ktory został doszczętnie
                    zbombardowany, a ludnośc wyrzucona. Właściwie to miasto zostało puste.
                    Zawsze podobały mi sie piosenki partyzanckie, ale nie rozumię dlaczego jedne
                    piosenki partyzanckie można śpiewać , a inne nie są wskazane by spiewać.
                    Popatrz się jak historia lubi sie powtarzać. Do władzy w Polsce Ludowej i
                    własciwie władzę objeli chlopi, właściwie pierwsi lepsi, którzy zgodzili sie
                    objąć stanowiska komisarzy, tworzenia władzy, najczęściej przypadkowi ludzie ,
                    nie znający się na władzy tylko słuchających dyrektyw. I teraz , kiedy mamy
                    demokrację i wolność również wywalczyli ją ludzie prości a władzę objął .....
                    boję sie powiedzieć nawet. Teraz rządzą nami dorobkiewicze, którzy
                    szabrownictwem dorobili się fortun, tylko nieliczne wyjątki swoją pracą. Nie
                    mamy , nie mamy autorytetów, wszystkich prawie wojna zabrała.
                    Ale co zrobić, może kiedyś wykształci sie elita doskonałych polityków i
                    gospodarzy państwa. Takie warunki jakie stwarzają nam władcy naszego państwa
                    doprowadzają do tego, że regiony chcą się odbić od żle rządzonej Polski i
                    dziwicie sie ?
                      • carrissimus1 Re: wspomnienia ..... 10.07.06, 20:52
                        podbijam wątek. Szkoda go trochę... Długo nie odzywałem się, bo jakieś plany,
                        jakieś chciejstwa z karierą związane. Wzięło w łeb. Może i dobrze. Od dwóch
                        miesięcy jestem na emeryturze nauczycielskiej. Głupio czuję się jako emeryt.
                        Były takie plany...
                        • rita100 Re: wspomnienia ..... 13.07.06, 23:30
                          trochę jestem zabiegana, ale witam Carrisimus - dawno się nie widzieliśmy.
                          Czytam właśnie 'Pielgrzyma' Paulo Coelho i chyba na czasie.
                          Czas to zjawisko względne w każdym wieku - pamiętaj o Dobrej Walce - wszystko
                          może się jeszcze spełnić tylko się nie poddawaj.
                          Mam fajny album z klasztoru , może oglądniesz ?
                            • rita100 Re: wspomnienia ..... 16.07.06, 10:06
                              schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=83
                              Tu spojrz , starałam się dokladnie zrobić zdjecia - to sa Twoje miejsca i
                              nasze, którzy mlodośc spędzili w Wieliczce - niby sie nic nie zmieniło , a
                              jednak zmieniło. Kiedyś tajemnicą bylo dla mnie - mury klasztora, teraz są one
                              prawie otwarte i można ta od strony torów kolejowych wejść.
                              Wyobrażałam sobie cuda za tymi murami , rajskie ogrody - ach jak wyobraźnia
                              działała.
                              • carrissimus1 Re: wspomnienia ..... 16.07.06, 21:28
                                ...ale radość ! Ta siuda baba, to TY ? Ogród był wspaniały, była jakaś altanka,
                                jakiejś zagajniczki, ławeczki ale nie bardzo było komu tam
                                pracować.Zagospodarowana była część przy samym klasztorze. Na podwórzu łaziły
                                jakiejś pawie (może był tylko jeden) Gospodarzem był pewien brat zakonny,
                                potężnej postury, który dość dobrotliwie nas przeganiał i strofował a nazywał
                                nas "sputnikami" :))))
                                • rita100 Re: wspomnienia ..... 17.07.06, 23:59
                                  'sputniki " - dobra nazwa, miał brat zakonny humorek

                                  No widzisz, tyle lat tajemnicy tego ogrodu , tyle wyobraźni i wszystko prysło
                                  kiedy został zburzony mur.
                                  Można było tam wejść i z bliska zrobić zdjęcia i pooglądać, bo i widziałam tam
                                  chyba studnie zabytkową, ale nie mogłam, zawsze było to dla mnie tajemnicą i
                                  granicy nie przekroczyłam.
                                  Carrissimus - to co porabiasz teraz ? Może wybierzesz jakiś szlak podrózy po
                                  swoich ścieżkach ?
                                    • carrissimus1 Re: wspomnienia ..... 18.07.06, 10:49
                                      ... emerytura jest taka, że o żadnych szaleństwach mowy być nie może. Do
                                      Wieliczki na dzień, dwa - wybiorę się. Pisałem już o tym, że TAMTYCH ludzi nie
                                      ma i troche boję się upiorów przeszłości. Bo takie, niestety, też były :(
                                      Dunajec, masz rację, że samemu nudno.
                                      • rita100 Re: wspomnienia ..... 21.07.06, 00:06
                                        Witajcie , ale straszny gorąc u nas, a ja sie zajmuję myslistwem prawie , że
                                        profesjonalnie ale w postaci gawęd, takie fajne opowiastki i czytam i czytam..

                                        I tak i tak jest żle, ale wiara , nadzieja i nogdy nie wiadomo co będzie za
                                        zakretem.... Carr... to jak spędzasz wolny czas ?
                                        Dunajec szaleje, sprzata , gotuje, pewnie i dzieci bawi , bo zoneczka na
                                        wczasach jak pisał w innym wątku.
                                        Żyjesz tam jeszcze ? Czy już czekasz z utęsknieniem na żone ? Masz już dość
                                        samotności ?
                                        • dunajec1 Re: wspomnienia ..... 21.07.06, 00:29
                                          Jeszcze zyje,wiesz,samemu tez nie jest zle,cicho,spokojnie,a dzieciaka to bede
                                          mial za tydzien,na jeden dzien i noc,piecioletni chlopak,wezme go do parku,jak
                                          to nazwac?rozrywki ,czy jak ,mam isc sam to wezme dzieciaka.
                                          A do samotnosci to trzeba sie przyzwyczajac,heh.
                                          • rita100 Re: wspomnienia ..... 21.07.06, 23:56
                                            No pojęcie samotności róznie bywa okreslane - inaczej mozna powiedzieć czyli
                                            wolności , nikt na drugiego nie krzyczy, nie ma do drugiego pretensji, bo wiemy
                                            jak w zyciu bywa, hehe taki kawał znam

                                            Wdowiec powiada koledze, wiesz, ja sie martwie , że mi na starość nikt nie poda
                                            nawet szklanki wody. A kolega mówi, to się ożeń. No i się ozenił. I kiedy
                                            umierał powiedzał koledze na lożu smierci - popatrz i nawet mi sie pić nie chce.

                                            Widzicie , jak rózniste jest zycie.
                                        • carrissimus1 Re: wspomnienia ..... 22.07.06, 09:56
                                          ...jak spędzam czas ? Różnie. Skończyłem remont części mojego dość dużego
                                          mieszkania. całkowicie odnowiłem i ociepliłem pokój syna ( a syn w Gdańsku,
                                          pracuje w centrali jakiegoś banku amerykańskiego - GE Money Bank). Obudowałem w
                                          końcu kominek, wymalowałem wszędzie sufity i inne drobne i drobniutkie
                                          remonciki...
                                          Trochę czytam, trochę w internecie -na stronach ukraińskich i rosyjskich itd.
                                          na plaże z pieskiem, opalam się na balkonie, łaże po sklepach, a w akcie
                                          desperacji siadam na rowerek stacjonarny i gapię się na transmisje z
                                          posiedzenia sejmu. dziś sobota - ostatni dzień pracy parlamentu... itd
                                          • rita100 Re: wspomnienia ..... 22.07.06, 20:40
                                            To Ci powiem , ze czas spędzasz produktywnie , pracowicie i relaksyjnie. Piękne
                                            w tym to , że możesz robić co chcesz, tu , tam i jeszcze tam - to dopiero
                                            wolnośc Tomku w swoim domku ;))) Takie roboty to i u mnie przydały by się
                                            zrobic, a szczegolnie malowanie, no ale.... siedze i nie narzekam. W pracy 13
                                            godzin , gdzie zabieram ksiązki i czytam , ale ilez mozna czytać. Rowerek
                                            wprawdzie jest , no ale gdzie samej wyjechać.... psa już nie mam to nawet wyjść
                                            z psem ciężko , ale jest kot, kot domator, który spi i je , jest ogródek , ale
                                            wypalony przez słońce i jest komputer i to mnie cieszy :)
                                            Carr... a nie boisz się slonca, nie lubię się opalać.
                                            Acha polityka, to już nie dla mnie, kompletnie się w niej nie wyznaję i nie
                                            czuję.

                                            To dlaczego z synem nie możesz przyjechac do Wieliczki ? Ja własnie wybieram
                                            się do córki do Kolobrzegu i z nią najwięcej wycieczek zrobiłam.
                                            Jutro włąsnie pojadę do Wieliczki, bo dziś niestety padlam ze zmęczenia, pewnie
                                            jak Dunajec odurzony wolnością chwilowo bez zony ;)))

                                            Coś wesolego z ksiązki przepisalam:
                                            Taki to był ostry pies.
                                            Moj jamnik to raz poleciał za lisem. Gna go gna, aż tu nagle lis... pach... i
                                            wpadł do szczerząbli czyli do przerębli znaczy się. No myślę, po lisie. I co ja
                                            widzę ? Mój jamnik za lisem, pach do wody. To proszę sobie tylko wyobrazić,
                                            jaki ostry był ten moj jamnik. Ja idę środkiem rzeki, po lodzie i słyszę, jek
                                            na dnie mój jamnik, pod lodem oszczekuje tego lisa : dziau, dziau, dziau ! Taki
                                            to był ostry pies.

                                            Znacie się na myslistwie ?

                                            • carrissimus1 Re: wspomnienia ..... 24.07.06, 14:37
                                              ...mimo wszystko źle znoszę bycie tzw młodym emerytem. Szukam jakiejś pracy ale
                                              z moimi kwalifikacjami, predyspozycjami, kompetencjami to nadaję się albo na
                                              dyrektora departamentu, podsekretarza stanu albo na funkcję ...ciecia,
                                              ochroniarza, stróża nocnego :( Tak się to wszystko po....ło.
                                              Z synem na pewno nie pojadę do Wieliczki. On zielonego pojęcia nie ma, co to
                                              dla mnie znaczy i niech tak zostanie. Mimo, że na studiach leniwiec, zawsze
                                              chodził własnymi ścieżkami, to teraz robi się z niego japiszon, "biały
                                              kołnierzyk".

                                                  • rita100 Re: wspomnienia ..... 26.07.06, 23:12
                                                    Tak , carr... teraz mając aparaty wszystko mozemy pokazać i przybliżyć.
                                                    Kgeorge ma świetny album i unikalny. Zobacz na pobyt JPII w Wieliczce. Tylko
                                                    gdzie on jest Karol Wojtyła w trampkach ? Nie widze go w albumie Kgeorga.
                                                    Alez jest upał na poludniu. Trawa wyschła, owce nie mają co skubać i tak cięzko
                                                    przetrwac.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka