Dodaj do ulubionych

Do suljana "J.W.Suligi"

06.04.04, 10:11
Dlaczego z uporem maniaka twierdzisz, że jesteś J.W.Suligą? A może po prostu
tak samo się nazywasz? Nie sądzę, by osoba będąca dyr. Państwowego Muzeum
Etnograficznego, konsultantem National Geographic, znanym etnografem,
pisarzem, podróżnikiem i naukowcem wypisywała takie bzdury na forum. Poza
tym wątpię, że p. J.W.Suliga miałby czas brać tutaj udział w dyskusji. Gdyby
chciał ogłosić swoje nowe poglądy nt. magii, tarota itp. to napisałby
odpowiedni artykuł bądź książkę. A co z artykułammi umieszczonymi np. w
Tarace, Gnosis? A wywiad przeprowadzony niedawno w radio? Słuchając i
czytając to, co napisał p. J.W.Suliga odniosłam wrażenie, że nadal interesuje
się tarotem. A może źle zrozumiałam? Wytłumaczysz mi to?

Pozdrawiam,
Karolina
Obserwuj wątek
    • suljan Re: Do e-karoli 06.04.04, 13:42
      Swój artykuł nt. "aniołów" w tarocie publikowałem w "Gnosis", jest on tez
      zamieszczony w pracy zbiorowej tyczących aniołów ( red. Herbert Oleszko ).
      Wywiady są nagrywane, ten mogł byc nagrany dawniej i puszczony bez mojej
      wiedzy. A zresztą, sama sprawdź, czy Suljan to J.W.Suliga. Napisz do mnie, tj.
      do J.W.Suligi na adres: JWS, Państwowe Muzeum Etnograficzne, Kredytowa 1, 00-
      056 Warszawa. Odpiszę. Chyba, ze wierzysz, ze mam zdolnośc przejmowania listów,
      ktore nie są do mnie zaadresowane. Uważasz, ze pisze tu bzdury. Czy dlatego, ze
      sie z tym nie zgadzasz? Ok, masz prawo. Uważasz tez, że to, co wczesniej
      pisałem było ok, dobre, mądre, przyjemne dla oka i ucha itd. Myslisz, ze skoro
      jestem etnografem, to nie mogę pisać, ze jedyna drogą, prawdą i zyciem jest
      Jezus Chrystus? Czy etnografia to teologia? Filozofia? Etnografia opisuje
      zjawiska, w tym religijne. Ale nie moze wyrokować o ich prawdziwosci lub
      nieprawdziwosci, bo wtedy przestaje byc etnografią, a staje sie ezoteryką,
      okultyzmem, teologią czy czymkolwiek innym. Ja dziele sie swoim wieloletnim
      ezoterycznym doświadczeniem i nie wystepuje tu jako etnograf, konsultant
      National Geographic czy dyrektor muzeum. Mozesz mnie poslać do diabła. Lecz
      zanim to zrobisz, pomyśl: ten JWS ( sprawdź, czy nim jestem! ), tyle książek i
      innych rzeczy o tarocie napisał, siedział w ezoteryce tyle lat, czegos
      doswiadczył, widział na swoje oczy rozmaite "cuda", a teraz ciepnął w śmietnik
      cały swój autorytet, wiedzę, zyciorys "znawcy tarota", 30 lat zycia ( a
      naprawde więcej ) i pisze w Forum, wołając, zatrzymajcie sie! UWAŻAJCIE! Nie
      wierzcie tym, ktorzy was zwodzą mowiąc, magia jest OK! NIE JEST! MAGIA NIE JEST
      OK!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! A wiesz czemu to robię? Bo
      widziałem setki, tysiace takich jak Ty, którzy dali sie zwieść: tarocistów,
      różdżkarzy, uczniów szkół psychotronicznych, neopogan, fascynatów wicca... I
      widziałem co z nich zostało. Widziałem co z nimi robiono. Słyszałem co mowia o
      nich ich "mistrzowie". W#idziałem, jak ich wykorzystują, łudząc siebie i
      otoczenie, że to ku ich dobru. Spotykałem energetycznych wampirów, starych
      okultystów, ktorzy "obkladali się" młodymi adeptkami magii, widziałem jak liczą
      pieniądze zebrane z kursów, jak oszukuja, by zyskac wiecej kursantów,
      słyszałem, jak mowią o prawdzie, Bogu, milosci, lecz byli przesiaknieci
      klamstwem, diabłem i zloscią. Słyszałem jak radza innym co zrobic z życiem, a
      sami nie mogli poradzić sobie z wlasnym. Należałem do nich. Byłem jednym z
      nich. Znam to towarzystwo od podszewki. Byłem wszak "swój". Byłem, ale juz nie
      jestem. A Ty, jesli chcesz, wywal to swiadectwo do kosza.Powiedz sobie - faceta
      rąbnęło, oszalał, może opętany, nie chce tego słuchać! Ok, niech i tak będzie.
      Tylko pomyśl na koncu: czy którykolwiek z radzacych Ci "mistrzów" gotów byłby
      narazic sie na smieszność, kpinę i odrzucenie tylko po to, by ratowac takich
      jak Ty? Czy byłby? Czy raczej zaneguje to, co piszę i tym samym związę Ciebie
      silniej ze soba, umocniajac swoja pozycję "wiedzacego" i "duchowego.
      Pozdrawiam, JWS
      • j.wojak Re: Do e-karoli 02.06.04, 15:28
        Szanowny Panie JW Suliga. Będę wdzięczny za wyjaśnienie nurtujących mnie
        kwestii.
        Pisał Pan niegdyś, że Tarot to księga ksiąg, że pomoże odczytać list od Boga w
        sercu człowieka, że mag to ktoś, kto doskonali siebie przez samopoznanie.
        W „Wielkich Magach Świata” przekonywał Pan o ciągłości ezoterycznej tradycji.
        W „Tarocie Magów” opowiadał Pan o wzajemnym poszukiwaniu się Boga i człowieka,
        o dążeniu do przywrócenia światu pierwotnej harmonii i zbawianiu nawet diabła.
        Teraz mówi Pan, że to wszystko były bajki? Rozumiem więc, że fantazjował Pan i
        koloryzował, zmyślał, błądził a potem został zaatakowany przez ciemne moce?
        Pisał Pan o Tarocie z punktu widzenia kogoś, kto zna się na rzeczy- tak
        naprawdę nie wiedział Pan i oszukiwał czytelników?
        Z drugiej zaś strony pisał Pan przecież, że wędrując drogą maga trzeba będzie
        walczyć z diabłem, potworem, piekłem (niepotrzebne skreślić) w sobie. Nie jest
        więc tak, że miało być cacy a wyskoczył diabeł.
        Skąd pewność, że to nie jest właśnie ta walka? Mówił Pan o niej w wywiadzie dla
        Gnosis „Heretyk z urodzenia i przekonania czyli o życiu nieprostym acz
        pięknym”: „jest on (Tarot) drogą niebezpieczną i trudną. Jednak fazę „władania
        tarota mną” trzeba przebyć. Nie ma innego sposobu. Najpełniej symbolizuje to
        karta Diabła lub też Demona, która taką sytuację pokazuje. Wielu ludzi się
        załamuje albo zatrzymuje na tym poziomie, wpada w pułapkę. Cóż - każda droga
        duchowa kryje w sobie pułapki. Tarot wymaga odwagi i ciągłej uwagi.”
        Dlaczego teraz okultyści to już nie wielowiekowa tradycja hermetyzmu, kabały,
        alchemii, Różokrzyżowców lecz banda naciągaczy, oszustów, sekciarzy, wampirów
        energetycznych itp.? Czy np. Jerzy Prokopiuk i ludzie piszący na
        łamach „Gnosis” to też ta sama banda? A pani Sara Jensen, „wspaniała kobieta,
        okultystka, od której tak wiele się nauczyłem”? A Leszek Weres, Rafał T.
        Prinke, Wojciech Jóźwiak, Włodzimierz Zylbertal???
        Był Pan gorliwym okultystą, popularyzował Pan Tarota a teraz z jednakowym
        zapałem zwalcza Pan całą ezoterykę. DLATEGO JEST PAN CAŁKOWICIE NIEWIARYGODNY.
        Pomieszał Pan różne tradycje (np. Pański kalendarz ezoteryczny publikowany
        swego czasu w mies. „Nieznany świat”), choć sam Pan przed tym przestrzegał
        udzielając przed laty wywiadu dot. New Age miesięcznikowi „Czwarty Wymiar”.
        Przesadził Pan- takiego zamieszania duchowego i umysłowego nikt nie jest w
        stanie wytrzymać. Nie dziwie się więc, ale przydałoby się trochę umiaru.

        Jacek W.





        • suljan Re: Do e-karoli 02.06.04, 22:38
          A już miałem nadzieję, że o mnie zapomniano...
          Panie J.Wojak... Napisał Pan duzymi, drukowanymi literami, ze jestem
          NIUEWIARYGODNY, a nieco wcześniej przypomnial Pan kilka moich wywiadow,
          fragmentow publikacji itp. z czasow, gdy byłem okultystą. Prosi Pan o
          wyjasnienie jakis kwestii, a jednoczesnie uznaje mnie Pan za NIEWIARYGODNEGO.
          Nie widzę w tym zadnej logiki poza tym, ze chce Pan uświadomic wszystkim, iz
          jestem NIEWIARYGODNY. A skoro taki - według Pana - jestem, to po co zadawac
          jakieś pytania? A jeśli juz Pana interesuje co sprawiło, ze zmieniłem swoje
          nastawienie do okultyzmu i, na dodatek, wyraziłem to publicznie, byc moze
          narazając sie na smieszność, prosze przeczytac pooist: pyztanie do Suljana.
          Zamieszczam tam krótka opowieśc o swoich przygodach. Pozdrawiam i zycze
          większej życiowej pokory. JWS
          • j.wojak JWS- prosze o konkretną odpowiedź! 03.06.04, 09:01
            Szanowny Panie- wg mnie jest Pan niewiarygodny, jeśli chodzi o kwestie
            religijno-światopoglądowe. Dlatego nie interesują mnie Pana wypowiedzi o magii
            czy chrześcijaństwie.
            Niezależnie od tego chciałbym po prostu wiedzieć- i myślę, że sformułowałem
            pytania dość konkretnie- czemu tak łatwo wrzuca Pan wielu ludzi to jednego
            worka, inaczej mówiąc- oczernia. Slogan o uzdrowieniu przez Chrystusa mi nie
            wystarczy.
            Pana świadectwo oczywiście czytałem juz wcześniej!
            • cmytojet Re: JWS- prosze o konkretną odpowiedź! 03.06.04, 10:15
              j.wojak napisał:

              > Szanowny Panie- wg mnie jest Pan niewiarygodny, jeśli chodzi o kwestie
              > religijno-światopoglądowe.

              a ty jesteś wiarygodny, żeby kogoś ocenić na postawie kilku postów?

              > Dlatego nie interesują mnie Pana wypowiedzi o magii czy chrześcijaństwie.

              no to się zdecyduj.
              jeżeli nie interesują to nie pytaj i znajdz inne forum.
              jezeli interesują to skoncz prosze oceny i powiedz cos konkretnego na temat
              TWOICH pogladow - jeżeli się nie zorientowałeś, to chciałem Cie poinformować
              że piszesz na forum DYSKUSYJNYM :)
              • j.wojak Re: JWS- prosze o konkretną odpowiedź! 03.06.04, 10:43
                cmytojeti najwyraźniej nie czytałeś mojego poprzedniego postu. Chcę się od
                p.JWS dowiedzieć kilku konkretnych rzeczy. I tyle!
                • suljan Re: JWS- prosze o konkretną odpowiedź! 03.06.04, 13:21
                  1. jak udowodnic, ze nie jest sie wielbłądem? Nie wiem.
                  2. jak wytłumaczyć cos, co juz tłumaczylem? Nie wiem.
                  3. jak zrozumiec pytania, ktorych nie rozumiem, bo ich nie ma? Nie wiem.
                  4. jak napisać jasniej, ze nie bede sie tłumaczył? Nie wiem.
                  j.wojak, konkretniej, o co chodzi, bo NIE ROZUMIEM o co w tym wszystkim chodzi.
                  Pozdr. JWS
                  • j.wojak proszę - konkretnie 03.06.04, 13:56
                    1) czy zmyślał Pan i oszukiwał czytelników chwaląc Tarota pod niebiosa?
                    2) czy np. autorzy Gnosis, a także J. Prokopiuk, L. Weres,Sara Jensen i inni to
                    ta sama banda naciągaczy?
                    3) czy nie jest oczywiste, że mieszając różne systemy (gnostycyzm, starożytne
                    misteria, kabała, alchemia, hermetyzm, tarot i in.) doprowadził się Pan do tak
                    marnego stanu?
                    Jednak mam wątpliwości, czy Pan to JW Suliga. Tamten mówił rozsądnie, rozumiał,
                    o co się go pyta, ten zaś zachowuje się jak opętany czy też nawiedzony...

                    Jacek W.
                    • j.wojak sorry, nie zauważyłem 03.06.04, 14:17
                      Przeprasam, nie widziałem odpowiedzi w innym miejscy naszego "drzewka".
                      Podtrzymuję: mam wątpliwości, czy Pan to JW Suliga. Tamten mówił rozsądnie, ten
                      zaś zachowuje się jak opętany czy też nawiedzony...
                      >
                      > Jacek W.
                      • cmytojet Re: sorry, nie zauważyłem 03.06.04, 14:33
                        > Podtrzymuję: mam wątpliwości, czy Pan to JW Suliga.
                        > Tamten mówił rozsądnie, ten zaś zachowuje się jak opętany czy
                        > też nawiedzony...

                        jakbyś miał tak czyste intencje jak deklarujesz, tobyś już dawno sprawdził.
                        JWS podał w tym wątku instrukcję jak - dosyć prosta, jak się skupisz
                        to zrozumiesz.

                        I jeszcze raz: to jest forum DYSKUSYJNE, swoje frustracje wyladuj, prosze,
                        gdzie indziej ...
                        • j.wojak nie na temat! 03.06.04, 14:46
                          Jakie frustracje??? Po prostu czytałem książki JWS i zadaję Mu kilka pytań. Po
                          co się wtrącasz?
                          • cmytojet frustracje 03.06.04, 16:12
                            1. jakie? TWOJE frustracje, oczywiscie. Zakładam, że Twoje ciete wypowiedzi
                            maja jakies źródło. Jeżeli to nie frustracje tylko brak wychowania -
                            to wybacz.

                            2. raczej udzielasz odpowiedzi na niezadane pytania. stad moja prosba:
                            powiedz wreszcie o co Ci rzeczywiscie chodzi. Jak masz pytania do
                            JWS, napisz do niego na priv-a. Jak raczysz nas swoimi wywodami to
                            pisz bardziej zrozumiale.

                            3. mam dzisiaj dobry humor :)
                      • vitoria3 Re: sorry, nie zauważyłem 03.06.04, 14:37
                        Za to chyba wszyscy już zauważyli, że ma pan, panie Jacku wątpliwości oraz że
                        ma pan pewne problemy z obrażaniem ludzi. Cóż, już to na tym forum było
                        przerabiane - niektórzy jak im się nie podoba to co słyszą, od razu muszą
                        przechodzić do osobistych przytyków, bo jakoś inaczej nie potrafią sobie z tym
                        poradzić. To się nazywa brak kultury i naprawdę są lepsze sposoby na redukcję
                        pana dysonansów poznawczych, pozdrawiam.
                        • j.wojak obraza? 03.06.04, 14:52
                          Wg Pani zadanie JWS kilku pytań do obraza???
                          • vitoria3 Re: obraza? 03.06.04, 14:57
                            Czy mam zamieszczać cytaty?
                            Pytania - ok, tylko po co pytać, skoro pan już wszystko wie przecież. Tak w
                            każdym razie wynika z tych uprzejmych pytań.
                    • suljan Re: proszę - konkretnie 03.06.04, 15:03
                      j. wojak - p.3 tyczący "mieszania tradycji okultnej"
                      gnostycyzm wywodzi sie ze starozytnych misteriow; alchemia - z hermetyzmu;
                      tarot - z kabały okultystycznej, ta z hermetyzmu i alchemii, hermetyzm ma
                      genetyczne zwiazki z gnoza, gnoza - z misteriami.
                      Krótka historia poroweniencji różnych odlamów okultyzmu.
                      Czyzby Pan o tym nie wiedział?
                      Pozdr. JWS
                      • j.wojak Re: proszę - konkretnie 03.06.04, 15:42
                        Wiem- ale co innego rzeczywiste powiązania, a co innego mieszanie pojęć i
                        systemów.
                        Przykład- kabała, tarot i Mahakala, demon trzymający w rękach Krąg Czasu (skr.
                        Kalaczakra) w buddyzmie tybetańskim (oczywiście Pański tekst w Gnosis)

                        Jacek W.
                        • suljan Re: proszę - konkretnie 03.06.04, 15:57
                          Panie Jacku W., jak pisalem - ,nie mam zamiaru dowodzic, ze nie jestem
                          wielbłądem. Obawiam się tylko, ze cos Pan namieszał. Z udziałem Mahakali lub
                          nie. Albo nie zrozumial Pan mojego tekstu. To sie zdarza. A zreszta, czy
                          bedziemy tu analizowali cos, co napisalem lub powiedzialem 5, 10 lub 15 lat
                          temu? Kogo to interesuje? Pana? Nawiasem mowiac obszat Indii i Tybetu to moja
                          specjalnośc naukowa, nie okultystyczna. W tej materii udzialem konsultacji
                          gdzie indziej. Pozdrawiam, JWS
                          • j.wojak wstęp do "Wielcy Magowie Świata" 03.06.04, 19:18
                            Zajrzałem do wspomnianego wstępu. I co czytam- inicjacja, doznawanie obecności
                            Transcendencji, "wielokulturowy konglomerat wierzeń, nie bedący eklektycznym
                            chaosem", . "owocem tej świadomej dezinformacji jest dzisiejsze rozumienie
                            magii jako domeny czartowskich sił i podejrzanych praktyk". Pisze pan, że
                            NIEKTÓRZY uważający się za magów to hochsztaplerzy, oszuści i nawiedzeni
                            marzyciele. Pisze Pan o walce z Lucyferem i Arymanem, która jest konieczna do
                            zawiązania religio magicae ze światłością Chrystusa-Logosa.
                            A więć oszuści i walka z demonami to nie jest Pana nowe odkrycie! Skąd więc ten
                            obecny radykalizm? Na czym właściwie polegać ma Pana "nawrócenie"?
                            • suljan Re: wstęp do "Wielcy Magowie Świata" 03.06.04, 22:59
                              To bardzo proste. Wierzyłem w okultystycznego Jezusa Chrystusa i przekonałem
                              sie, ze nie jest to Jezus, ale Antychryst, lub - jeśli Pan woli - szatan.
                              Byłem "ezoterycznym chrześcijaninem", czyli nie byłem chrzescijaninem w ogóle,
                              bo chrzescijanin to ktos, kto wierzy, ze Jezus Chrystus, ten Jezus Chrystus o
                              ktorym traktują ewangelie i inne pisma N.Testamentu ( Starego zreszta tez )to
                              ktos, kto zmarł za niego na krzyzu i jest jego osobistym Zbawcą. Nawrócenie to
                              wyznanie grzechow Jezusowi i przyjecie łaski zbawienbia dawanej darmo, a nie ze
                              wzgledu na dokonane czyny ( np. dążenie do samorealizacji duchowej lub
                              poznania - poznania w sensie gnostycznym oczywiscie ). Jest to, innymi slowy,
                              nawiazanie osobistej relacji z Jezusem osadzonej w Słowie Bozym, tj. Biblii.
                              Czytajac Pana posty zastanawialem sie skad ja to znam. I oczywiście,
                              jasne, wiem, "Gnosis". Stad to szukanie "odkryc", cytaty z wywiadów tam
                              zamieszczanych, sugestie, ze mieszałem systemy itd. ( dla tych, ktorzy nie
                              wiedzą - "Gnosis" to takie pismo ezoteryczne wysokich lotow, przeznaczone
                              dla "ezoterycznej elity", w ktory pare razy coś opublikowałem, a ktore to
                              towarzystwo dobrze znam ). Witam, witam. Odpowiem Panu zatem tak, jaka Pana
                              koilegom z pewnego CUDOWNEGO portralu, a ktorzy wywodza sie z nieco innej linii
                              okultyzmu ( ci z kolei zarzucali mi, ze trzymalem sie systemow, miast iść
                              za "porywami ducha" - panowie, uzgodnijcie miedzy soba wersje! ). NIE MAM
                              ZAMIARU WIEŚC DYSKUSJI, jej cel bowiem jest prosty - wykazanie tego, o czym Pan
                              juz pisał, a co mniej lub bardziej nieudolnie próbuje Pan wpleść w swoje posty.
                              Gdyby bowiem uczciwie zająl sie Pan moja skromna osoba, musiałby Pan napisac,
                              ze od dawna ostrzegałem przed angazowaniem sie w okultyzm, wiedząc, jakie
                              niesie to za soba niebezpieczeństwa ( niestety, wiedziałem za mało, biję sie w
                              piersi i kajam ). Musiałby Pan równiez napisac, ze wspomniana historyjka z
                              Mahakalą to wtręt wziety wprost z ostatnich akapitow mojego tekstu o tarocie,
                              ostatniego jaki na jego temat napisałem, a ktory za namowa głównego
                              redaktora "Gnosis" zamiescilem w tymze piśmie w grudniu 2000 roku ( w tekscie
                              tym obnazyłem jakie to duchy i jakie to "anioły" za tarotem stoja ). I musiałby
                              Pan na końcu dac zgola inny cytat, juz nie z tego, co ja napisałem, a co
                              zamieścila ponizej mego artykułu redakcja "Gnosis". Tekst ten
                              brzmiał: "Redakcja "Gnosis" nie ze wszystkim podziela poglady Autora.W zgodzie
                              z naszymi zasadami publikujemy ten ciekawy i w wielu aspektach pouczający
                              esej". Byl to ostatni "akt" mojej współpracy z tym pismem.
                              Pozdrawiam serdecznie, JWS
                              • j.wojak 2 proste pytania! 04.06.04, 09:01
                                Szanowny suljan- przecież pisałem, że cytat jest z "Gnosis":

                                >Przykład- kabała, tarot i Mahakala, demon trzymający w rękach Krąg Czasu (skr.
                                >Kalaczakra) w buddyzmie tybetańskim (oczywiście Pański tekst w Gnosis)

                                Nie dziwię się także przypisowi redakcji, bo w omawianym tekście- a zwłaszcza
                                pod koniec- miesza Pan straszliwie. Moje posty biorą sie stąd, że czytałem Pana
                                książki i wywiady w różnych periodykach, mam Tarota Magów i dziwię się po
                                prostu takiej zmianie poglądów. Pisał Pan fascynująco, ale z drugiej strony
                                coraz bardziej mieszał. Konkretnie- książka Tarot z 1990 była najlepsza,
                                prosta, konkretna. Po przeczytaniu Tarota Magów miałem "taką głowę", ale
                                myślałem, że to ja czegoś nie rozumiem. Teraz odczuwam ulgę- Pan po prostu
                                mieszał i koloryzował i teraz juz nie muszę się martwić, jak to w końcu jest z
                                tą podróżą Merkuriusza, golema, homo-dei, Argyranthroposa ,puryfikacją,
                                inicjacją, religio magicae, Lucyferem itd. itd. "Wielcy Magowie Świata" byli
                                pomieszani jeszcze bardziej.
                                Dlaczego przypisuje mi Pan chęć nieudolnej manipulacji? Jako Pana (były?) fan
                                chcę się po prostu dowiedzieć więcej o Pana "nawróceniu".
                                Rzecz sprowadza się do dwóch pytań, i byłbym wdzięczny, gdyby Pan wreszcie
                                odpowiedział:
                                1) Skoro pisał Pan zawsze, że droga maga jest niebiezpiczna, wymaga walki z
                                Arymanem, Lucyferem i piekłem- czy nie jest tak, że po prostu właśnie tego Pan
                                doświadczył, krocząc tą trudną drogą?
                                2)Zawsze było jasne, że niektórzy "magowie" to naciągacze, oszuści, nawiedzeni;
                                dlaczego teraz sugeruje Pan, że tacy są wszyscy okultyści (wymieniłem w którymś
                                z postów kilka nazwisk i sądziłem, że Pan energicznie zaprzeczy; nie zrobił Pan
                                tego, więc twierdzę, że Pan oczernia uczciwych ludzi)

                                Owocem Pana "nawrócenia" są radyklane, fanatyczne wypowiedzi, poczucie misji,
                                oczernianie równo wszystkich ezoteryków, zarzucanie innym manipulacji, brak
                                zrozumienia, o czym się do Pana mówi. NIW WIERZĘ, ŻE TAKIE SĄ EFEKTY DZIAŁANIA
                                JEZUSA CHRYSTUSA. Tak naprawdę dopiero teraz zachowuje sie Pan jak opętany.
                                • suljan Re: 2 proste pytania! 04.06.04, 11:51
                                  pytanie1.pytanie to sugeruje, ze spotkało mnie to, co spotkało, gdyz najpierw
                                  opisałem walke dobra ze złem, a potem sam tego doswiadczylem. Pytanie
                                  sugerujace, a wiec nie zadane "czysto". Odpowiedx brzmi: cokolwiek bym na ten
                                  temat pisał i tak by mnie spotkalo to, co spotkało. Spotka to kazdego, kto
                                  wlazi w ezoteryke, spotka predzej czy później, a to dlatego, ze ta sfera wlada
                                  książę tego swiata (=szatan). Mówie to wprost i wyraźnie. Powtorzyc?
                                  pytanie 2. nie twierdzilem i nie twierdze, ze WSZYSCY okultysci sa oszustami i
                                  naciagaczami. Sa wśród nich tzw. uczciwi ludzie. I co z tego? Wsrod komunistow
                                  byli nie tylko zbrodniarze. Byli tez "ucvzciwi" komunisci wierzacy w ten system
                                  i go swa "uczciwoscią" firmujacy. Nie wiem ile ma Pan lat, ale ja takich
                                  pamietam. To, czy okultysta jest "uczciwym" czlowiekiem czy nie, nie ma żadnego
                                  znaczenia. Szalbierz szalbierstwem wciaga ludzi w okultyzm, jego "uczciwy"
                                  kolega robi to swa "uczciwoscia". Efekt jest ten sam, choc rzecz jasna milej
                                  jest byc "uczciwym" ezoterykiem niz "nieuczciwym", prawda? Nikogo zatem niue
                                  oczerniam, wyrazam swoja opinie nie wymieniajac nazwisk, do czego chcial mnie
                                  Pan zmusic z przyczyn oczywistych. Czy taki zabhieg jest uczciwy? Na to pytanie
                                  sam soebie musi Pan odpowiedziec.
                                  Co do pańskich ocen tyczacych moich książek nie mam nic do powiedzenia, a
                                  zreszta, jesli ja namieszałem to podobnie namieszal Jung, wiec miałem dobrych
                                  prekursorów mieszania. Rozumiem tylko, ze TERAZ wygodniej Panu tak je oceniać (
                                  dziwne, czemu nie zrobil Pan tego pare lat temu, wszak okazji bylo bez liku -
                                  mala racenzyjka, list do autora itp. ). Nie uczynił Pan jednak tego, co daje do
                                  myslenia każdemu bezstronnemu czytelnikowi naszych postów. Dołącza Pan przy
                                  okazji do dlugiej listy osob uważajacych mnie za opetanego, za fanatyka, za
                                  zlego ucznia Jezusa itd. Zabawne, gdyby nie smutne, bo wszyscy on i wywodza sie
                                  z moich dawnych kregow, ktore tak dobrze znam "od kuchni" i miałbym na temat
                                  różnych "opetań" wiele do powiedzenia. W odróżnieniu jednak od swoich
                                  adwersarzy nie kryje sie za nickiem, można wiec we mnie walic jak w beben, i to
                                  bezkarnie. Oczywiscie świadczy to o moim "opetaniu" lub poczuciu "misji". W ten
                                  sposob najprosciej zalatwic przeciwnika, a dokladniej zdrajcę, prawda?
                                  Mozna tez wmowic wszystkim, ze kiepski to uczen Jezusa, skoro na okultyzm
                                  glosno psioczy. No to, na koniec, opisze taka jedna, malutka scenke z zycia
                                  okultystow. Krakow. Jeden ze znamienitych zakonow katolickich zorganizował
                                  sesje poswieconą pewnym sprawom duchowym. Bierze w nich udzial kwiat polskich
                                  ezoterykow ( z piszącym tu włącznie ). I cóż piszacy tu widzi. Ano widzi, jak
                                  przełozony tegoz zakonu obsciskuje sie z jakze znanym powszechnie i szanowanym
                                  polskim ezoterykiem, mowiąc mu: "bardzo mi sie podoba to, ze nie ukrywa pan, iz
                                  jest heretykiem". Po czym obaj panowie, przyjaźnie objec znikaja, kryjac sie z
                                  zakamarkach klasztoru, najpewniej po to, by wymienic poglady.
                                  Ewangelia, mily Panie, to nie kawiarniana dyskusja. To nie jest wymiana
                                  doświadczeń i swiatopogladow. To lekarstwo, ktore daje życie. Jezus nie mowil
                                  do faryzeuszy: "kochani, jest dobrze, czcimy tego samego Boga". Przeciwnie.
                                  Gromil ich ostrymi słowami, wykazujac publicznie ich oblude. Polecam do
                                  przeczytania te fragmenty. Są inspirujace. Pozdrawiam, JWS
                                  • j.wojak Pana nowy system okultystyczny 04.06.04, 15:42
                                    >tą sferą włada książę tego swiata (=szatan).
                                    Nie wiem, czy Pan zdaje sobie sprawę, ale po przejrzeniu wielu Pana postów
                                    widzę wyraźnie, że nadal mówi Pan dokładnie jak okultysta: droga Lucyfera,
                                    Arymana, hierarchia, byty astralne itd. Pan nadal jest okultystą! Teraz jednak
                                    Pana nowa okultystyczna wizja świata jest mocno zredukowana- do demonów w
                                    astralu i Jezusa w sercu!
                                    Po kimś, kto uwolnił się od magii, wróżenia itd. należałoby się raczej
                                    spodziewać świadectwa, że np. Tarot to po prostu symboliczne obrazki, a
                                    przypadkowo wyłożone na stole karty nie mają żadnego związku z sytuacją
                                    człowieka. Tymczasem nadal utwierdza Pan ludzi w przekonaniu, że Tarot to coś
                                    niezwykłego, niebezpiecznego, ale- jednak!- jakoś działającego. I znowu Pańska
                                    redukcja- walka z diabłem to nie już nie etap drogi tarotowego Głupca, lecz jej
                                    koniec.
                                    > pytanie 2. nie twierdzilem i nie twierdze, ze WSZYSCY okultysci sa oszustami
                                    >i naciagaczami. Sa wśród nich tzw. uczciwi ludzie. I co z tego? Wsrod
                                    >komunistow byli nie tylko zbrodniarze.
                                    Prównanie obraźliwe i raczej bzdurne.
                                    >Nikogo zatem nie oczerniam, wyrazam swoja opinie nie wymieniajac nazwisk, do
                                    >czego chcial mnie Pan zmusic z przyczyn oczywistych. Czy taki zabieg jest
                                    >uczciwy?
                                    Jak już pisałem- myślałem, że Pan energicznie zaprotestuje, że wymienieni znani
                                    ludzie należą do bandy hochsztaplerów. Nie zrobił Pan tego, więc jest to dla
                                    mnie jasna odpowiedź.
                                    > Co do pańskich ocen tyczacych moich książek nie mam nic do powiedzenia, a
                                    > zreszta, jesli ja namieszałem to podobnie namieszal Jung, wiec miałem dobrych
                                    > prekursorów mieszania. Rozumiem tylko, ze TERAZ wygodniej Panu tak je oceniać
                                    >dziwne, czemu nie zrobil Pan tego pare lat temu, wszak okazji bylo bez liku -
                                    > mala racenzyjka, list do autora itp. ). Nie uczynił Pan jednak tego, co daje
                                    > do myslenia każdemu bezstronnemu czytelnikowi naszych postów.
                                    Jak pisałem- znowu nie mogę dotrzeć do Pana (zakłoconej???) świadomości- byłem
                                    Pana fanem i sądziłem, że to ja za mało wiem i rozumiem, że może kolejne
                                    ksiązki będą mniej zagmatwane i coś wyjaśnią itp.
                                    >Dołącza Pan przy okazji do dlugiej listy osob uważajacych mnie za opetanego
                                    Długa lista- czy to nie daje Panu do myślenia?
                                    > Zabawne, gdyby nie smutne, bo wszyscy oni wywodza sie z moich dawnych
                                    >kregow, ktore tak dobrze znam "od kuchni" i miałbym na temat
                                    > różnych "opetań" wiele do powiedzenia.
                                    Nie należę do żadnego "kręgu"
                                    >W odróżnieniu jednak od swoich adwersarzy nie kryje sie za nickiem, można wiec
                                    >we mnie walic jak w beben, i to
                                    > bezkarnie.
                                    Ma Pan misję, sam Pan się ujawnił! Ja nie jestem tak sławny, nie pisałem
                                    książek.
                                    >Oczywiscie świadczy to o moim "opetaniu" lub poczuciu "misji". W ten sposob
                                    >najprosciej zalatwic przeciwnika, a dokladniej zdrajcę, prawda?
                                    Znowu ta agresja! Zdrajca, walić w bęben, załatwić??? Człowieku- czytałem Twoje
                                    książki i teraz chcę się dalej czegoś od Ciebie dowiedzieć. Czy to nie jset
                                    wystarczajaco proste???
                                    > Ewangelia, mily Panie, to nie kawiarniana dyskusja.
                                    W takim razie czyja interpretacja Ewangelii jest jedynie słuszna? Czyja religia
                                    najlepsza! Pewnie ta nowa- Pańska?
                                    > Pozdrawiam, JWS
                                    Coś mi te pozdrowienia wyglądaja na nieszczere...

                                    Powtórzę raz jeszcze- jeśli takie są efekty działania Jezusa, to coś mi sie tu
                                    nie podoba. Jest Pan pewien, że to znowu nie Lucyfer?

                                    Jacek

                                    Jacek W.
                                    • vitoria3 Re: Pana nowy system okultystyczny 04.06.04, 17:53
                                      Panie Jacku, mam taką małą propozycję - jeśli chce Pan merytorycznej dyskusji
                                      na poziomie, z której będzie Pan w stanie się czegoś dowiedzieć (bo chyba o to
                                      Panu chodzi), to może lepiej byłoby sobie najpierw wyrobić własne zdanie, na
                                      podstawie WŁASNYCH przemyśleń. Nikt za Pana tego nie zrobi, tu nie ma drogi na
                                      skróty. W tej chwili w Pana rozumowaniu widać tylko plakietki, schematy,
                                      nazwiska, dopasowywanie do szablonów. A jak nie pasuje?? To panika po prostu,
                                      bo trochę trudno samemu coś wymyślić. Myślę, że takie kurczowe trzymanie się
                                      autorytetów i szukanie osób, które nam WSZYSTKO wyjaśnią to takie trochę
                                      niedojrzałe. Pozdrawiam
                                      • j.wojak WYŁĄCZNIE własne przemyślenia 04.06.04, 18:32
                                        Skoro jestem taki niemądry, to po co te nieszczere pozdrowienia?
                                        Moje pytania wynikają WYŁĄCZNIE z własnych przemyśleń.

                                        Jacek
                                        • cmytojet Re: WYŁĄCZNIE własne przemyślenia 04.06.04, 20:31
                                          oh, od razu niemądry - nie od razu wpadaj w panikę ...
                                          Jeśli WYŁĄCZNIE z własnych przemysleń, to dlaczego ciągle, z uporem godnym
                                          lepszej sprawy, odwołujesz sie do publikacji J.Suligi? Umiejetność (hmmm?)
                                          cytowania to jeszcze nie przemyślenia.
                                    • cmytojet Re: Pana nowy system okultystyczny 04.06.04, 21:21
                                      > Powtórzę raz jeszcze- jeśli takie są efekty działania Jezusa, to coś mi
                                      > sie tu nie podoba. Jest Pan pewien, że to znowu nie Lucyfer?

                                      powiedz wiec (może się wreszcie od Ciebie czegoś dowiem) jakie efekty
                                      działania Jezusa by Ci się podobały?

                                      proszę zauważyć, że NIE podtrzymuję konwencji przedmówcy i nie daje sam
                                      sobie podpowiedzi ...

                                      cmytojet
                                    • suljan Re: to nie jest system okultystyczny 05.06.04, 14:10
                                      Przykro mi, Panie Jacku, ze to, co sie ze mna stało oraz to, jaki teraz jestem
                                      nie odpowiada Pana wyobrażeniom jaki powinienem być. Przykro mi takze, ze nie
                                      mogę stwierdzić, iz tarot to tylko kolorowee obrazki ( bo to nie tylko
                                      obrazki ). Mówiac najprosciej przykro mi, ze nie spełniam Pańskich oczekiwań w
                                      tym wszystkim, o czym Pan pisal. I na tych przeprosinach poprzestańmy, bo
                                      dalsza rozmowa nie ma sensu. Nie rozumie Pan bowiem i nie chce rozumiec, ze nie
                                      zastapilem jednego systemu okultnego drugim, lecz przeszedłem z jednej
                                      rzeczywistosci duchowej do drugiej rzeczywistosci ( gdyby sie Pan dobrze
                                      wczytal w koncowke cytowanego atrtykułu z "Gnosis" dobrze by Pan o tym
                                      wiedział ). Obie te rzeczywistosci to rzeczywistość szatana i rzeczywistość
                                      Boga. Mają one "styk" w makro i mikrokosmosie. Tak więc i równiez Pan stoi
                                      wobec wyboru, która z tych rzeczywistosci bedzie Pana rzeczywistoscią. I nie ma
                                      tu miejsca na półśrodki. Ale to Pana wybor i Pana problem. I na tym koncze
                                      nasza "dyskusję". Pozdrawiam ze wszech miar szczerze, uczciwie i z przyjaźnia,
                                      majac nadzieje, ze i Pan sie kiedyś ocknie i zamiast szukjac dziury w całym
                                      poszuka Prawdy. A jest nia Jezus Chrystus, ktory o sobie powiedział: "Ja jestem
                                      droga, prawda i zycie". Dlatego warto, nawet za wysoka cene, przejść ze smierci
                                      do zycia. Ja przeszedłem. Pozdrawiam raz jeszcze. JWS
                                      • j.wojak pora kończyć 05.06.04, 16:13
                                        Cóż, rzeczywiście się nie dogadamy, choć Pana wywody o różnych
                                        rzeczywistościach coraz bardziej przypominają dawne teksty ezoteryka JWS.
                                        Szczerze życzę Panu powrotu do zdrowia i równowagi. Mam nadzieję, że jeszcze
                                        wróci JWS, jakiego znaliśmy- rozsądny, mądry, inspirujący, znający i szanujący
                                        różne duchowe drogi, daleki od fanatyzmu i sloganów, od snucia prostych, czarno-
                                        białych ocen. Bo jeśli to, co Pan przechodzi ma być uzdrowieniem- to uchowaj
                                        Boże!

                                        Jacek W.
                                        • suljan Re: pora kończyć 06.06.04, 23:21
                                          Dzieki za życzenia zdrowia. Jestem zdrowy. Dzieki za zyczenia tyczace
                                          równowagi. Dawno takiej nie mialem. A jeśli miałym wrócic do tego, kim byłem i
                                          w czym byłem - to uchowaj Boze od takiego powrotu. Na sama mysl o tym zbiera mi
                                          sie na mdlosci. Pozdrawiam, JWS
                                      • Gość: quaziww Re: to nie jest system okultystyczny IP: *.ncr.com 26.10.04, 16:25
                                        Witajcie!!!
                                        Przeczytałem całą dyskusję i mam wrażenie że Pan Suliga odnalazł Jezusa .
                                        Zadziwiające że On (Chrystus) ciągle jest z nami i ciągle pragnie nas ratować
                                        wspierać i bronić . Wystarczy wyrazić szczerą prośbę a On nie jest obojętny .
                                        Zadziwia mnie Jezus , że jest i że potrafi zejść do nas by ratować.
                                        Myslę sobie naiwnie że tarot jest księga wiedzy , lecz z jego totalnej wiedzy
                                        nie jesteśmy w stanie korzystać . Tarot jest byc może tym legendarnym owocem z
                                        drzewa wiedzy .
                                        Nie jestem ani księdzem ani nawiedzonym , ja równiez fascynowałem się tarotem i
                                        pomimo wiedzy jaka daje nie chcę mieć z nim nic wspólnego .
                                        Pozdrawiam:
                                        ww
                  • Gość: Frater T. Re: JWS- prosze o konkretną odpowiedź! IP: *.pol / *.pol-net.com.pl 19.06.04, 18:20
                    Do what thou wilt shall be the whole of the Law.

                    Piszę tu po raz pierwszy i w związku z tym chciałbym powitać wszystkich
                    forumowiczów.
                    Panie Janie i drodzy forumowicze, dyskusje, które nie prowadzą do żadnych
                    konstruktywnych wniosków są stratą czasu i energii. I za takie uważam dyskusje
                    pomiędzy Wami a panem Janem. Wy swoje On swoje. Jeżeli uważacie, że macie
                    rację i jesteście przekonani, co do słuszności Waszej ścieżki to darujcie
                    sobie. Jeśli nie zgadzacie się z panem Janem to zostawcie jego wywody dla niego
                    samego. Nie dawajcie się wciągać w jałowe dyskusje. Wasze odpowiedzi, reakcje,
                    antypatie i sympatie dla pana Jana są zachęta dla niego, by pisał dalej. Jeżeli
                    zostawicie jego posty bez odzewu to umrze śmiercią naturalną. Chyba, że poziom
                    dyskusji wejdzie na wyższy poziom, na poziom gdzie wymieniamy się
                    doświadczeniem, a nie argumentami, dla których zawsze znajdzie się jakiś
                    kontrargument. Waszego doświadczenia zaś nikt nie jest w stanie podważyć,
                    albowiem miało ono miejsce, nikt nie jest w stanie poddać owego doświadczenia
                    jakiejkolwiek krytyce, nikt i nic, nie zmieni faktu, że ono było vide Crowley.
                    Warte przemedytowania są te oto słowa: „Nie bądź pochopny w potępianiu innych.
                    Albowiem skąd możesz wiedzieć, czy na ich miejscu oparłbyś się pokusie. A nawet
                    jeśli, jak mógłbyś gardzić słabszymi od siebie?” – Liber Librae, oraz „[...]
                    Zwycięstwo jest twoim dowodem: nie perswaduj; nie nawracaj; nie mów zbyt wiele!
                    [...]” – Liber AL, iii.42.

                    Panie Janie, pańskie argumenty można podbijać innymi, ale w tym wszystkim nie
                    oto chodzi. Doświadczenie jest istotą poznania. Aum. Ha.

                    Love is the law, love under will.
        • suljan Re: Do e-karoli 03.06.04, 13:30
          1. nie fantazjowałem, ja w to wierzylem, ze tarot to "ksiega Boga";
          2 tradycja okultna istnieje, wampiryzm energetyczny i oszustwo w niej panujace
          też;
          3. nazwiska, nazwiska, znam tych ludzi, pytanie do nich prosze skierowac;
          4. pisalem różne rzeczy, czy mieszalem... A kto w okultyzmie nie miesza?
          • j.wojak Re: Do e-karoli 03.06.04, 14:30
            > 2 tradycja okultna istnieje, wampiryzm energetyczny i oszustwo w niej
            panujace
            > też;
            To było jasne i bez Pana "nawrócenia"
            > 3. nazwiska, nazwiska, znam tych ludzi, pytanie do nich prosze skierowac;
            Pytam Pana, bo Pańskie wypowiedzi zdają się oczerniać ich wszystkich, a na to
            nie może byc zgody!
            > 4. pisalem różne rzeczy, czy mieszalem... A kto w okultyzmie nie miesza?
            Nie znam (przynajmnie w Polsce)nikogo, kto mieszałby równie mocno i kolorowo- a
            to nie jest -jak widzimy-zdrowe

            Jacek W.
            • suljan Re: Do e-karoli 03.06.04, 14:46
              1. to miłe,że wszyscy wiedzieli; jak to się mowi? "wszystko wiedział, nie
              powiedział, a to bylo tak...". Ja powiedziałem. Rozumiem, ze i pan to
              potwierdza. To mile
              2. W publiczne wypowiedzi nt. z nazwiska i imienia podanych osob nie dam sie
              wciągnąć. Zabieg prymitywny i chybiony.
              3. Mieszał nie mieszał, wynik jest ten sam, mily Panie. Nawiasem mowić nie
              istnieje "czysta" tradycja okultna. To mit. Wszystkie sciągały z czego sie
              tylko dalo i nadawały temu wlasną interprtetacje. Polecam wstep do
              moich "Wielkich magow swiata". Milej lektury. JWS
              • j.wojak Re: Do e-karoli 03.06.04, 15:13
                > 1. to miłe,że wszyscy wiedzieli; jak to się mowi? "wszystko wiedział, nie
                > powiedział, a to bylo tak...". Ja powiedziałem. Rozumiem, ze i pan to
                > potwierdza. To mile
                Miłe? To nie jest żadna moja uprzejmość ani żadne odkrycie. Przeciez jest
                oczywiste, że szarlatani, grafomani, sekciarze itd. grasują w wielu
                dziedzinach. Jednak redukcja jakiejś problematyki do obrazu czarno-białego to
                fanatyzm.
                > 2. W publiczne wypowiedzi nt. z nazwiska i imienia podanych osob nie dam sie
                > wciągnąć. Zabieg prymitywny i chybiony.
                Zabieg miał na celu uświadomienie Panu konsekwencji jego wypowiedzi, gdyby
                traktować je poważnie.
                > 3. Mieszał nie mieszał, wynik jest ten sam, mily Panie.
                Dla Pana wynik jest rzeczywiście mizerny...
                > Polecam wstęp do moich "Wielkich magow swiata".
                Tylko wstęp? A kolejne tomy zapowiadały się ciekawie...
            • cmytojet Re: Do e-karoli 03.06.04, 15:05
              j.wojak napisał:

              > > 4. pisalem różne rzeczy, czy mieszalem... A kto w okultyzmie nie miesza?
              > Nie znam (przynajmnie w Polsce)nikogo, kto mieszałby równie mocno i
              > kolorowo- a to nie jest -jak widzimy-zdrowe

              Jacku, przestań przynudzać w tonie dydaktycznym i powiedz wreszcie o co
              Ci chodzi ... Jezeli jedyne co masz do powiedzenia to uszczypliwe
              docinki, to sie gdzieś spotkajcie prywatnie :)
              • j.wojak nie zrozumiałeś? 03.06.04, 15:15
                Nie zrozumiałeś, o co mi chodzi? Szkoda, może przeczytaj jeszcze raz- pisane
                jest po polsku.
                • cmytojet Re: nie zrozumiałeś? 03.06.04, 15:54
                  > Nie zrozumiałeś, o co mi chodzi? Szkoda, może przeczytaj jeszcze raz- pisane
                  > jest po polsku.

                  1. nie zrozumiałem. dużo w Twojej wypowiedzi ostrych przymiotników a mało
                  treści.

                  2. to, ze po Polsku to jeszcze nie znaczy że zrozumiale ...
                  • j.wojak zmień forum i nie przeszkadzaj 04.06.04, 16:03
                    Nie rozumiesz, to nie mieszaj i zmień forum! Tylko przeszkadzasz i nie wnosisz
                    nic nowego do tematu.
                    • cmytojet Re: zmień forum i nie przeszkadzaj 04.06.04, 17:16
                      nie zmienię i będe Ci "dyszał" na karku :)
                      boli, więc działa!!!

                      (już szykuję komentarz to Twoich ataków na SulJan-a)
                      • j.wojak ha, ha,ha ! 04.06.04, 18:39
                        cmytojet napisał:

                        > nie zmienię i będe Ci "dyszał" na karku :)
                        > boli, więc działa!!!
                        Boli? He. he- więcej skromności, kolego.
                        > (już szykuję komentarz to Twoich ataków na SulJan-a)
                        Nie wysilaj się. W tym wątku interesują mnie tylko odpowiedzi suljana. Nie będę
                        już tracił czasu na dyskusje z Tobą.


                        • longinka Re: ha, ha,ha ! 04.06.04, 18:48
                          Gratuluję,wytrwałości w tropieniu prawdy.
                          Powodzenia:))
                          • j.wojak Re: ha, ha,ha ! 04.06.04, 19:27
                            Dzięki i pozdro, longinka!

                            Jacek W.
                      • longinka Re: zmień forum i nie przeszkadzaj 04.06.04, 18:44
                        O witam Cmytojet- ale Ty się nieładnie bawisz -a feee:(((
    • karimar Re: Do suljana "J.W.Suligi" 06.04.04, 13:59
      e-karola, istnieją aktualne wywiady z p. Suligą. Na stronie Radia Józef
      (www.sielskiefale.pl) powinny być zamieszczone mp3 do audycji "Encyklopedia New
      Age..." i "Pocieszenie i strapienie"
      • suljan Re: Do suljana "J.W.Suligi" 07.04.04, 11:26
        E-Karolciu, możesz jeszcze do mnie zadzwonic, zeby sprawdzic tozsamość. Numer
        muzeum znajdziesz w książce telefonicznej. Ok, dosyć juz sie "nadowodziłem", że
        jednak jestem "wielbłądem", tj. JWS-sem, niegdyś "mistrzem tarota". Pozdrawiam
        Cię i wwszystkich, ktorzy to czytają. JWS
        • e-karola Re: Do suljana "J.W.Suligi" 07.04.04, 12:27
          Witam!

          Jeżeli jesteś J.W.Suligą to pszepraszam, ale chyba sam przyznasz, że w
          Internecie każdy może się podać za kogo tylko chce. Oczywiście napiszę do
          Ciebie na podany adres. Jeżeli mi się uda to zadzwonię (cały dzień pracuję i
          nie bardzo mogę dzwonić do innego miasta). Naprawdę trudno mi uwierzyć w to, że
          J.W.Suliga tak diametralnie zmienił swoje poglądy. Kiedy zaczęłam interesować
          się tarotem, to pierwsze książki jakie przeczytałam a potem kupiłam, były jego
          (Twojego?) autorstwa - "Biblia szatana" i "Tarot, karty które wróżą". Z wielkim
          zainteresowaniem czytałam też jego/twoje artykuły. Nigdy nie odniosłam
          wrażenia, że J.W.Suliga twierdzi, iż tarot bądź inna forma wróżbiarstwa, magii
          jest narzędziem szatana. Może czytałam, słuchałam wywiadów niezbyt uważnie.
          Sama już nie wiem. Dlatego też jeszcze raz przeczytam sobie to, co mam
          autorstwa J.W.Suligi.

          Pozdrawiam,
          Karolina
          • suljan Re: Do suljana "J.W.Suligi" 07.04.04, 13:15
            Witaj e-karolu;
            No to sobie wyjasnilismy, że suljan to JWS ( ale oczywiście sprawdź ). Rozumiem
            Twoje zaskoczenie, znasz mnie tylko z publikacji, i to niektorych. Gdybys
            chodziła do mnie na kursy wiedziałabyś, ze ostrzegałem przed Złym ( i to
            ostro! ) nawet wtedy, gdy byłem jeszcze okutystą. Do książek nie wracaj; pisał
            je dawny Suliga i choc robil to najuczciwiej jak umiał, to i tak zwiódł
            (niechcący ) wielu. Ot, tyle są warte intencje w zyciu ( i w magii też ). Jeśli
            chcesz moge przesłac Ci kilka swoich ostatnich "pisań" nt. tarota i moich z nim
            ( i nie tylko z nim ) przygód. Tam wale kawae na ławę i wyjasniam jak to się
            dzieje oraz z kim tarot łączy tarocistę ( a szerzej - każdego, kto uprawia
            magię ). Jeżeli Cie to interesuje napisz na mój mail: jan.suliga@wp.pl
            Pozdrawiam, JWS
            • waloszka Re: Do suljana "J.W.Suligi" 13.04.04, 20:00
              No, dobrze...
              Załóżmy, że masz rację i zło kryje się wszędzie, a przede wszystkim w wróżbach,
              tarocie, bioenergoterapełtach itp.
              A jeśli wróżymy z katr Anielskich? A jeśli wróżymy i pomagamy innym w
              zrozumieniu siebie i otaczającego nas świata? A jeżeli mamy umiejętność
              przewidywania i wyczuwania emocji, przyszłości? To co jesteśmy źli?
              A jeśli uważam tę umiejętność za "Dar od Boga" i wykorzystuję tylko w dobrych
              intencjach... to też jestem "pomiotem szatana"???
              Czy jest różnica między człowiekiem, który wykorzystuje innych ludzi przez tz.
              okultyzm, a człowiekiem, który pomaga zrozumieć siebie i innych?
              Pozdrawiam i czekam na odpowiedz
              A.
              • gamesza1 Re: Do suljana "J.W.Suligi" 13.04.04, 20:08
                Tyle oczywistych pytań, ale nie wiem czy usłyszysz sensowna odpowiedź... Podejrzewam, że kolejny raz przeczytasz to samo... Ciekawe, czy Religa tez jest szatańskim pomiotem, bo przeszczepy wykonuje, daje nowe zycie i nadzieję...
              • suljan Re: Do suljana "J.W.Suligi" 14.04.04, 11:35
                Do woloszki: zło nie kryje sie w kartach, w bioenergoterapii czy innych
                narzędziach magicznych, lecz w samej magii i w tym, kto za nią stoi. Nieważne,
                czy uzywa sie kart "anielskich", czy nie. Na jedno wychodzi. Rzecz bowiem nie w
                wizerunkach, ale w czyms zgola innym - w fakcie, ze korzystajac z magicznych
                narzędzi uruchamia się - jesli tak mozna rzec - zmysl jasnowidzenia czerpiacy
                wiedzę ze sfer astralnych, gdzie bytuja demony. Co do "boskiego daru" - piekne
                usprawieliwienie. Billy Kid tez miał "bozy dar" - umiał szybko wyciągac
                rewiolwer i celnie strzelać. Nie jest Pani "pomiotem szatana", lecz - jesli
                korzysta Pani z magii - jego ofiarą. Chce Pani otrzymac odpowiedź z kim sie
                Pani kontaktuje, korzystajac z kart ( tarota i innych )? Mogę poslać artykuł -
                niech Pani napisze do mnie: jan.suliga@wp.pl. Pozdrawiam, JWS. Ps. Gameszo1 -
                współczuję "nieprzemakalności". Ale, jak wiadomo, kropla drąży skały. Zwłaszcza
                takie, ktore z czasem wietrzeją. Pozdrawiam, JWS
                • aquarius8 Re: Do suljana "J.W.Suligi" 14.04.04, 21:08
                  suljan napisał:
                  >Rzecz bowiem nie w wizerunkach, ale w czyms zgola innym - w fakcie,
                  > ze korzystajac z magicznych narzędzi uruchamia się - jesli tak mozna rzec -
                  > zmysl jasnowidzenia czerpiacy wiedzę ze sfer astralnych, gdzie bytuja demony.

                  Czy sfery astralne zamieszkują wyłącznie demony?
                • jasmin_11 Re: Do suljana "J.W.Suligi" 03.06.04, 01:22
                  Nasunęło mi się pytanie: Czy Jezus przewidując "takie i większe rzeczy czynić
                  będziecie" też "korzystał" ze sfer astralnych?... a może zadziałał na
                  naszą "zbiorową (pod)świadomość" i stąd wzięło się tylu ludzi pomagających
                  innym poprzez przekazy enrgii...?

                  Pozdrawiam
                  • suljan Re: Do suljana "J.W.Suligi" 03.06.04, 01:33
                    jasmin_11; Jezus nie miał nic wspólnego ze sferami astralnymi. I nie zadziałał
                    na nasza podswiadomośc. Mówiac, ze Jego uczniowie wiekszer rzeczy beda czynic
                    niz On mówił do ludzi, ktorzy sie nań nawrócili i zapowiadal przyjecie przez
                    nich Ducha Świetego. Duch zas zstepuje tylko na tych, ktorzy przyjęli Jezusa za
                    swego Pana i Zbawiciela. Bioenergoterapeuci takim ludźmi z całą pewnjoscią nie
                    sa, bo gdyby byli nie uprawialiby bioenergoterapii. Pozdrawiam, JWS
                    • jasmin_11 Re: Do suljana "J.W.Suligi" 03.06.04, 10:54
                      Zatem przyjmuje Pan ,że istnieją sfery z których czerpać można "prawdziwe"
                      informacje.Korzystali z nich Jezus, Jan, Ojciec Pio, dlaczego zakłada Pan,że
                      nie może jakaś Babcia z Koziej Wólki?
              • karimar Re: Do suljana "J.W.Suligi" 14.04.04, 11:56
                Waloszka, nikt nie powiedział, że zło kryje się wszędzie i że tarociści i
                bioenergoterapeuci są źli. Złe są metody, którymi chcą realizować swoje dobre
                intencje. Są tacy, którzy o tym nie wiedzą i myślą, że pomagają i tacy, którzy
                są świadomi źródła "swojej" mocy i na tym zarabiają kaskę. CZŁOWIEK SAM Z
                SIEBIE NIE MA ŻADNEJ MOCY !!! Ma wolny wybór, ale nie moc. Osoba, która chce
                pomagać potrzebuje najpierw zrobić porządek z samym sobą, w innym wypadku
                przenosi na osobę, której "pomaga" swoje chore niespełnie, niedowartościowanie,
                narusza jej i swoje granice wolności. Żadna ze stron tego nie zauważa. A w
                przypadku pomagania w sferze duchowej , o którym mowa na tym forum, wymagana
                jest długoletnia formacja stawania w prawdzie z samym sobą i umiejętności
                niekierowania się emocjami, które najczęsciej w decydujących chwilach są
                czkawką zranień i schematów z dzieciństwa. Od każdej sfery człowieka - ciała,
                psychiki i ducha jest lekarz. W ręcę jakiego lekarza oddajesz swoją duszę ?
                Piszesz: "A jeżeli mamy umiejętność
                > przewidywania i wyczuwania emocji, przyszłości? To co jesteśmy źli? A jeśli
                uważam tę umiejętność za "Dar od Boga" i wykorzystuję tylko w dobrych
                > intencjach... to też jestem "pomiotem szatana" ???" - same intencje nie
                wystarczą i czy bierzesz na siebie odpowiedzialność za owoce
                takiego "pomagania". Wiedz, że są ofiary, którym poprzestawiano i
                przepowiedziano przyszłość, ale nie ma sprawców, bo mało kto ma odwagę przyznać
                się do wyrządzonych szkód z dobrych intencji. Pozdrawiam serdecznie, Karolina.
              • vitoria3 Re: Do suljana "J.W.Suligi" 14.04.04, 13:15
                Dar od Boga, mówisz.
                Waloszko, myślę że znaczna większość osób, która odkrywa w sobie takie
                zdolności, chce je wykorzystać, żeby innym pomóc.
                To duża odpowiedzialność brać cudze życie w swoje ręce.
                Proponuję małe ćwiczenie:
                Przyjrzyj się, jak ludzie reagują na Twoje wróżby.
                I weź sobie mały "urlop", i zobacz, jak się z tym czujesz.
                pzdr :)
                • pawpos Re: Do suljana "J.W.Suligi" 14.04.04, 14:30
                  jeszcze raz adres prywatny sop@plusnet.pl

                  A propo tego co napisala vitoria3:
                  Próba urlopu jest dobrym testem - polecam!!!!!
              • pawpos Re: Do suljana "J.W.Suligi" 14.04.04, 14:27
                Zapraszam na pia sop@plusnes.pl

                Piszesz:
                "A jesli mamy umiejetnosc...." - ale skąd mamy tę umiejętność? Od kogo?
                "czy jesteśmy źli" - napewno nie - jesteśmy stworzeni na Boże podobienstwo -
                tylko fakt czasami sie od niego oddalamy i odwracamy
                "A jeśli uważam tę umiejętność..." - jeżei by tak bylo to dlaczego Jezus
                wyraźnie mówił o tym aby się tym nie parać? - moim zdaniem, ponieważ wiedział
                jak duże jest ryzyko z tym związane.
                "Pomiot szatana" - absolutnie NIE, jak pisalem wyzej.
                "Czy jest roznica" - oczywiście, że jest, Ale.... szkopul polega na tym ,ze
                najczęściej towarzyszą nam dobre intencje, wiekszość ludzi "rachunek" płaci
                znacznie później.

                "Zlo kryje się wszędzie" - Sam Chrystus przestrzega nas abysmy byli "przebiegli
                jak wąż" - na pewno się nie kryje wszedzie, ale dobrze jest być ostrożnym.

                Pawel
                • mask100 Re: Do suljana "J.W.Suligi" 14.04.04, 19:55
                  Ciekawe czy wiecie, gdzie był Jezus pomiedzy 13 a 30 rokiem życia?
                  • waloszka Re: Do suljana "J.W.Suligi" 14.04.04, 22:49
                    Niesamowite...
                    Dziękuję wszystkim za odpowiedz :), naprawdę nie spodziewałam się tylu
                    wypowiedzi.
                    Może zacznę od tego, że jestem ukształtowana, wiem co robię i dlaczego, a
                    pytania moje bardziej były nastawione na ciekawość odpowiedzi JWS, jego
                    niezachwiana pewność, że każda energia to zło czy demon kryjący się w astralu
                    trochę poruszyły mnie do dyskusji i małej prowokacji. Przepraszam...
                    ale przynajmiej wiem teraz jasno o poglądach JWS i mimo wszystko uważam, że nie
                    ma w życiu białego i czarnego, ale jeszcze cała paleta szarości.
                    Co do wypowiedzi o przerwie, to już była i wiem jak to jest :) polecam innym...
                    Każdy ma wolny wybór i własną nie przymuszoną wolę.
                    Pozdrawiam
                    A.

                    P.S. Niektóre źródła podają, że Jezus pomiędzy 13 a 30 rokiem życia podróżował
                    i poznawał nauki Dalekiego Wschodu (buddyzm), stąd między innymi post 40 dniowy
                    (medytacja i panowanie nad własnym ciałem, oczyszczanie) itp.
                    • gamesza1 Re: Do suljana "J.W.Suligi" 15.04.04, 09:09
                      Czytam właśnie książkę o nieznanym życiu Jezusa.. Był w Indiach, Nepalu, Himalajach...
                      • warnan Re: Do suljana "J.W.Suligi" 15.04.04, 10:29
                        czy moglabys podac tytul i autora tej ksiazki?
                        • gamesza1 Re: Do suljana "J.W.Suligi" 15.04.04, 20:49
                          Jasne..
                          "Nieznane lata w życiu Jezusa" Elizabeth Clare Prophet
                          "Jezus mężczyzną" Barbara Thiering (trudna do zdobycia, oparta na badaniach pani Thiering, jest australijską archeolog, ktora znajac aramejski i hebrajski, dokonala wielu odkryc i na ich podstawie napisala ksiązke).
                          • warnan Re: Do suljana "J.W.Suligi" 16.04.04, 09:22
                            dzieki, niestety rzeczywiscie ksiazki sa niedostepne (przynajmniej na razie
                            naklady sa wyczerpane). czy masz te ksiazki i mozglabys pozyczyc/odsprzedac,
                            czy sama pozyczalas?
                          • suljan Re: Do suljana "J.W.Suligi" 16.04.04, 14:38
                            Do Gameszy1 i wszystkich, ktorzy pytaja co robił Jezus miedzy 12 a 30 rokiem
                            zycia. Mieszkal w Nazaret. JWS Ps. Ale wielu woli wiertxzyć, ze byl w Indiach.
                            Pomysł to braminów z Uniwewrsytetu w Waranasi ( Benares ), a wpadli nań w XIX
                            wieku. No i potoczyło sie. Ps. 2 Do podanej lektury prosze podac jeszcze,
                            napisane w latach trzydziestych teksty sekty Bahai na ten temat,
                            dziewietnastowieczny apokryf tzw. V ewangelii, teozoficzne pisma
                            Blawatskiej, "rewelacje" antroposofa Steinera, tzw. ewangelie 12 apostołów (
                            autor Polak, zyje do teraz, znam osobiście ); teksty niejakiego Adama
                            Kadmonskiego drukowane w "Nie z tej ziemi" w latach 1992 - 1994 ( moj pseudonim
                            literacki) i wiele innych, ostatnio wydanych "naukowych prac". Pozdrawiam, JWS
                          • Gość: Kasia Re: Do suljana "J.W.Suligi" IP: *.nycmny83.dynamic.covad.net 23.06.04, 06:23
                            Profet jest zalozycielka sekty, ktora juz sie nie liczy - na prawde nie warto
                            wydawc kasy na jej wwody..
                        • Gość: KASIA Re: Do suljana "J.W.Suligi" IP: *.nycmny83.dynamic.covad.net 23.06.04, 06:21
                          Ludzie dajcie spokoj z tymi podrozami Chrystusa! To sa juz przetarzale
                          sensacje, ktore sie czytalo w Stanach z nudy 20 lat temu! Jezus byl z Egiptu
                          rodem i tam sobie jezdzil, aby pozniej powrocic do Nazaretu, a "przerwa w jego
                          zyciorysie", jest tylko dowdem braku dowodow tu: zapisow), ktore moze kiedys
                          gdzies sie znajda - kto wie?
    • h206 Re: Do suljana "J.W.Suligi" 09.04.04, 21:58
      e-karola, czy sprawdzilas, czy suljan to ten J.W.Suliga, ktorego znamy z
      ksiazek o tarocie?

      • samanta1 Re: Do suljana "J.W.Suligi" 15.04.04, 20:18

        Panie Suljan ,moze nieczytalam dokladnie ale cos pan miesza
        pojecia...Jasnowidzenie samo w sobie nie jest zle przeciez .Kwestia tylko skad
        czerpiemy informacje !!! jesli z astralu to owszem ,o kant zadka to rozbic ale
        3 oko otwiera sie rowniez w wyminku modlitw,medytacji ...czyli obcowania z
        Bogiem . tarot..? No coz.... raczej powinnismy kierowac sie intuicja a nie
        podpowiedziami tarota ...takie jest moje zdanie :)
        • suljan Re: Do suljana "J.W.Suligi" 16.04.04, 14:39
          do samanty1. "i takie jest moje zdanie...". I co ja mam na to poradzić? JWS
          • noachen Ej Sulian o Suliwan 16.04.04, 18:58
            Najlepiej nic nie radź.
            • cmytojet EJ noachen 03.06.04, 10:27
              dlaczego "najlepiej"?
              dla kogo najlepiej?
              dlaczego najlepiej?

              cos Cie gnębi?
        • nis.kuk Re: Do suljana "J.W.Suligi" 18.06.04, 08:48
          ...Jasnowidzenie samo w sobie nie jest zle przeciez .Kwestia tylko skad
          czerpiemy informacje !!! jesli z astralu to owszem ,o kant zadka to rozbic ...

          Masz rację.
          Ale nie przeczytałaś chyba chyba całej polemiki "Do suljana"? :))
          Mam znajomą, która przeszła etap wróżenia (m.in. tarotem, runami).A intuicję ma
          niesamowitą - potrafiła, patrząc na człowieka, powiedzieć mu wszystko o jego
          zyciu i problemach. Ale, niestety, nie wiedziała czy ten dar nie pochodzi z
          astralu. Miała różne wizje i to nie były wizje demoniczne, wprost przeciwnie -
          to było przyjemne, ale dziwnie zniewalające.
          Więc dużo medytowała i prosiła Boga, by odeszło od niej to, co nie pochodzi od
          Niego. I odeszło. Teraz "widzi" 20 % z tego, co kiedyś, ale jest szczęśliwa i
          pełna spokoju.
          Polecam "Złotą Księgę Boga" [Jam Jest] Saint Germaina.
    • Gość: Sir.Tomasz Świtek) Re: Do suljana "J.W.Suligi" IP: 192.168.2.* / *.unitron.lublin.pl 19.06.04, 18:30
      A kim jest dla pan Anton Szandor Lavey.Twórca Kośćioła Szatana który twierdzi
      że istnieje tylko świat materialny i tu i teraz mamy z niego korzystac albowiem
      po smierći będzie jedynie abstynecja...bedziemy siedziec w niebie i brzdakac na
      harfach(mark twain)...A aleister crowley podwazy pan jego księge prawa przeciez
      dostał on ja z najwyzszych światów "duchowych"...a austin osman spare twórca
      magii chaosu i magii sigili nie zaprtzeczy pan ze ona działa doskonale...
      Przeporaszam za błędy i pozdrawiam
      Sir.Tomasz Świtek(AVE)
      • suljan Re: Do suljana "J.W.Suligi" 19.06.04, 22:34
        Jeśli pytanie skirowane jest do mnie, to odpowiadam:
        Nigdy nie twierdzilem, ze magia nie jest skuteczna. Przeciwnie. Jest. I
        działa. "Ksiege prawa" podyktował Crowleyowi "wysoki duch", to prawda. I co z
        tego. W piekle tez istnbieje hierarchia, tyle, ze "wyzszy" i "nizszy" ,maja tam
        inne znaczenie: oznaczaja "potężniejszy" i "inteligentniejszy".
        Twórca kosciola szatana byl satanista i tak, jak satanisci przed nim i po nim
        zasluguje co najwyzej na ironie, szatan bowiem nie domaga sie kultu; nie chce
        byc czczony jako szatan, lecz jako Bog, ktorego imituje. "Wspiera" satanizm po
        to, by porazeni nim lub zgorszeni ludziska skupili uwagę na
        satanistycznych "ekscesaqch" nie dostrzegali, ze szatana czci sie w całkiem
        innych isntytucjach, grupach, kregach wtajemniczeń itp.
        Ten sam zabieg szatan stosuje w porzypadku opętania "leczonego" ezoterycznie. W
        wyniku ezoterycznego egzorcyzmu demoniczne natrectwa mijaja, ich miejsce
        zajmuje "pokoj" ducha, "błogość", poczucie "spełnienia" itp. Delikwent uznaje,
        ze doznal uwolnienia, ze od tej chwili zaczyna sie jego "duchowy" wzrost. Miłe
        to, przyjemne, zwodzace i mamiace tłumy, zwlaszcza, gdy w skutek takowych zmian
        człowiek zaczyna dostrzegac "boga" w sobie, ba, nawet uznawac siebie za "boga
        na ziemi". Tłumy ku niemu ciagną, on zaś pełen "ducha" i "milosci" naucza je,
        głoszac wspaniałe "duchowe prawdy". No bo nie bez racji napisano o Lucyferze w
        pewnej satanistycznej swiatyni, ktorą przed laty mialem "przyjemnośc"
        ogladać: "Mistrze piekieł jest mistrzem oplątywania". Dlatego bedac aniolem
        ciemnosci jawi sie jako anioł swiatlosci, ktorym niegdys byl, zanim go z
        niebios nie stracono.
        • Gość: Frater T. Re: Do suljana "J.W.Suligi" IP: *.pol / *.pol-net.com.pl 20.06.04, 18:43
          Do what thou wilt shall be the whole of the Law.

          Pokuszę się o zadanie pytania. Panie Janie na jakiej podstawie - interesują
          mnie jedynie odpowiedzi o naukowej podbudowie, a nie domysły i teorie wyssane
          nie wiadomo skąd , mam nadzieje, że rozumie Pan, co mam na myśli - stwierdza
          Pan, że Aiwass jest bytem "piekielnym". Pańska odpowiedź wiele mi wyjaśni.

          Love is the law, love under will.
          • suljan Re: Do suljana "J.W.Suligi" 20.06.04, 20:43
            Witam panie/pani Fratrze T.
            Widze, że nawiedziała mnie jakas nowa odmiana "gosci".... Gości portalu,
            oczywiście.
            Tak, jak Boga nie mozna udowodnic naukowo ( choc wielu próbowało ), tak i
            faktu, skad pochodził ow "duch", ktory Crowleyowi podyktował "Księgę P." nie
            można dowieść, opierajc swój wywod na "naukowej podbudowie". Mozna
            oczywiscie "pokusic sie" na analize dzieł Crowleya, ale, Pan/Pani wybaczy, nie
            mam na to zbytniej ochoty, bo niby czemu niałoby to służyc? Nie dowiodloby to
            niczego oprócz tego, ze Crowley uprawiąl wysoka magie, zaszedl w tej sferze
            bardzo daleko i dysponował potężna wiedza okultystyczną, ktorej źródło jest -
            dla mnie - jednoznaczne, a która historycznie rzecz ujmujac ma swoje korzenie w
            Hermertycznym Zakonie Zlotego Blasku, skad zreszta Crowleya z hukiem wyrzucono
            ( on twierdzil, że odszedł sam ). każda magiczna operacja to akt woli, ludzkiej
            woli oraz woli "duchów"/"ducha" z ktorymi/ktorym mag współdziała. Maga i
            owego "ducha" wiąże swoiste religio ( zwiazek ), dzieki ktoremu mag moze
            przeprowadzic tę operację. W owym religio wiążą sie w jedno wola ich obu oraz
            to, co Crowley zwał miloscia. Upraszczam oczywiscie, ale taki jest wewnętrzny
            sens formnuły Crowleya, ktorą Pan/Pani zacytował/ła po angielsku. Stwoi to w
            absolutnej sprzaecznosci z jezusowym przesłaniem, nakazujacym chrześcijaninowi
            mowic do Ojca: "badź wola Twoja". Całkiem inny jest tez wymniar milosci wiążący
            chrześcijanina z Bogiem. Reasumujac mozna powiedziec, ze o tym, czy "duch", w
            jakim Pan/Pani wspomina przedlozył Crowleykowi cos, co jest w opozycji do tego,
            co daje chrześcijaninowi Duch Świety. Wniosek zatem, skad ow "duch" przybyl
            oczywisty, prawda?
            Pozdrawiam, JWS
            Ps. jesli sie pisze do kogos uzywając jego imienia uprzejmośc nakazuje podac
            swoje, czy sie mylę?

            • j.wojak czemu magia kontra religia? 20.06.04, 22:21
              Dlaczego mamy przeciwstawiać magię religii a religię nauce? Nie lepiej przyjąć
              rozsądny "program minimum": założyć, że magia, religia, sztuka i nauka różnią
              się, na czym innym są oparte, inne spełniają role i nie są w stanie wojny (i
              oczywiście wszystkie 4 są człowiekowi jakoś potrzebne)?
              • suljan Re: czemu magia kontra religia? 21.06.04, 11:36
                Nie przeciwstawiam religii magii. Przeciez to jasne. W religiach fukcjonuje
                magia, magia odwoluje sie do wątkow religijnych.
                Sens mojej wypowiedzi byl całkiem odmienny.
                Chyba juz sobie wyjasnilismy, ze mowimy całkiem odmiennymi "językami". Wiec po
                co odgrzewac stary spor?
                Uzylem łacińskiego terminu religio w sensie "zwiazku", a nie systemu
                religijnego!
                • j.wojak jednak magia kontra religia! 21.06.04, 14:41
                  suljan napisał:

                  > Nie przeciwstawiam religii magii. Przeciez to jasne.
                  To wcale nie jest jasne. Często przeciwstawia Pan działaniom magicznym posłanie
                  Jezusa i jedynie słuszną religię, która Pan rzekomo odkrył (kościoły wszystko
                  wypaczyły, ale Pan jest ponad to- tak to odbieram).
                  Jeśli najogólniej zgodzimy się, że człowiek żyje w świecie upadłym, w którym
                  musi chorować, cierpieć i umierać, czy jest rozsądne, by np. rezygnowac z
                  wizyty u lekarza na rzecz modlitwy? Nie, bo Jesus nie przyszedł po to, byśmy
                  byli zdrowi na ciele i wolni od bólu. A zatem w tym momencie wybieramy naukę,
                  wcale nie wyrzekając się wiary.
                  Podobnie- jeśli mag sporządzi amulet przeciw chorobie (mag wyznaje zasadę, że
                  wrzechświet został tak stworzony przez Boga, że panuje w nim subtelna harmonia
                  i robi amulet zgodnie z wyznawanym systemem; naturalnie nie wdajemy się tutaj w
                  dyskusję, czy magia działa)- nie występuje przeciw Jezusowi czy przeciw Bogu.
                  Tak więc ponownie pytam: po co mieszać te 4 (magia, religia, nauka, sztuka)
                  systemy, zamiast przyjąć, że każdy z nich jest potrzebny do czego innego ? O
                  ile oczywiście nie wpadamy w przesadę stawiając np. magię czy naukę na miejscu
                  religii!

                  > Chyba juz sobie wyjasnilismy, ze mowimy całkiem odmiennymi "językami".
                  Mówimy po polsku, więc może jednak jest szansa na jakies porozumienie...?

                  > Więc co odgrzewac stary spor?
                  Stary spór? Dopiero teraz podniosłem tę sprawę (odmienności 4 systemów)
                  > Uzylem łacińskiego terminu religio w sensie "zwiazku", a nie systemu
                  > religijnego!
                  Wiem, nie o to mi chodziło, jak już wyżej napisałem
                  • suljan Re: nie podejmuje wątku 21.06.04, 14:52
                    Powiedziałem swoje, to wystarczy.
                    Dyskusji nt. magii, nauki, religii i sztuki nie podejmuje.
                    Pozdrawiam, JWS
                  • cmytojet Re: jednak magia kontra religia! 21.06.04, 15:54
                    > suljan napisał:
                    >
                    > > Nie przeciwstawiam religii magii. Przeciez to jasne.
                    > To wcale nie jest jasne. Często przeciwstawia Pan działaniom magicznym
                    > posłanie Jezusa i jedynie słuszną religię,

                    Postaram sie pisać wolno, żebyś zrozumiał. SulJan rzeczywiście nie przeciwstawia
                    magii religii ponieważ ciągle odwołuje się do, jak słusznie zaznaczyłeś,
                    posłania Jezusa. To posłąnie to Ewangelia. Opiera się na relacji, nie na
                    religii. A magia jest przeciwstawna relacji z Jezusem, podobnie jak kłamstwo
                    jest przeciwstawne relacji miłości.

                    (i tak wiem jaki mi odpowiesz)

                    cmytojet
                    • j.wojak przeczytaj i zrozum mój post! 21.06.04, 16:06
                      Piszesz, jakbyś w ogóle nie czytał (albo nie rozumiał) mojego postu. Nie
                      pierwszy to raz...
                      • cmytojet Re: przeczytaj i zrozum mój post! 22.06.04, 12:35
                        Tak, wiem. Napisałeś słusznie, zostałeś źle zrozumiany - moja wina ...
                        OK, postaram się bez ironii. Ale od Twojej odpowiedzi zależy co będzie dalej.

                        W pierwszym swoim zdaniu postawiłeś tezę. Teza ta jest dla mnie fałszywa,
                        bo wymiennie użyłeś terminów "posłanie Jezusa" i "religia". Każdy ma prawo do
                        swojego zdania, ale to Twoja interpretacja! Dalsze Twoje rozumowanie oparte
                        jest na tezie (fałszywej), która postawiłeś. Nie za bardzo jest sens
                        dyskutować na temat uzasadnienia, jeśli się nie zgadzamy co do definicji.

                        Powiedz dlaczego dla Ciebie "posłanie Jezusa" to "religia"?
                        Albo: Jakie jest wg Ciebie posłanie Jezusa?
                        • j.wojak nie rozmydlaj wątku 22.06.04, 13:35
                          cmytojet napisał:

                          > W pierwszym swoim zdaniu postawiłeś tezę. Teza ta jest dla mnie fałszywa,
                          > bo wymiennie użyłeś terminów "posłanie Jezusa" i "religia". Każdy ma prawo do
                          > swojego zdania, ale to Twoja interpretacja!

                          Ten fragment to po prostu streszczenie postów Suljana. Nie czytałeś ich czy co?

                          > Powiedz dlaczego dla Ciebie "posłanie Jezusa" to "religia"?
                          A niby co? Teoria naukowa ???

                          > Albo: Jakie jest wg Ciebie posłanie Jezusa?
                          Temat zbyt obszerny. Dyskusja trwa od prawie 2000 lat (spójrz na liczbę
                          kościołów, organizacji i ruchów religijnych) i chyba nie wymyślimy nic
                          oryginalnego.
                          Szkoda, że znowu rozmydlasz wątek. Przypominam więc- chodziło o podział na 4
                          niezależne dziedziny. Napisz coś na ten temat (mój przykład z amuletem,
                          lekarzem itd.)
                          Aha- żeby było jasne- ja nie jestem anty-religijny!
                          Jacek.
                          • cmytojet Re: nie rozmydlaj wątku 23.06.04, 00:15
                            > > Powiedz dlaczego dla Ciebie "posłanie Jezusa" to "religia"?
                            > A niby co? Teoria naukowa ???

                            nie odpowiada się pytaniem na pytanie. Tak czy nie? Jeżeli tak, to dlaczego?

                            > Albo: Jakie jest wg Ciebie posłanie Jezusa?
                            > Temat zbyt obszerny. Dyskusja trwa od prawie 2000 lat (spójrz na liczbę
                            > kościołów, organizacji i ruchów religijnych) i chyba nie wymyślimy nic
                            > oryginalnego.

                            nie interesuje mnie nic oryginalnego, chciałbym wreszcie usłyszeć Twoje
                            zdanie!!!

                            > Szkoda, że znowu rozmydlasz wątek. Przypominam więc- chodziło o podział na 4
                            > niezależne dziedziny. Napisz coś na ten temat (mój przykład z amuletem,
                            > lekarzem itd.)

                            1. te cztery dziedziny nie są niezależne
                            2. to jak sobie coś podzielisz nie zmienia rzeczywistości
                            3. podobnie jest nieistotne w co wierzy mag, jeżeli się zajmuje magią
                            w świetle Bibli i nauki Jezusa jest potępiony.

                            > Aha- żeby było jasne- ja nie jestem anty-religijny!

                            A ja owszem.
                            • j.wojak bez sensu... 23.06.04, 09:08
                              cmytojet napisał:
                              > nie odpowiada się pytaniem na pytanie. Tak czy nie? Jeżeli tak, to dlaczego?
                              Moje pytanie jest odpowiedzią. To Ty wyjaśnij, czemu nie wiążesz Jezusa z
                              religią (???).

                              > nie interesuje mnie nic oryginalnego, chciałbym wreszcie usłyszeć Twoje
                              > zdanie!!!
                              Przypominam Ci, że to forum i ten wątek nie są poświęcone analizie mojej
                              religijności.

                              > 1. te cztery dziedziny nie są niezależne
                              Skąd ta pewność? Wyjaśnij, skoro tak twierdzisz.

                              > 2. to jak sobie coś podzielisz nie zmienia rzeczywistości
                              Pewne rzeczy trzeba usystematyzować, żeby problem rozjaśnić.
                              Oczywiście nie chodzi o to, że są całkiem niezależne i nie przenikają sie w
                              niektórych przypadkach, lecz o to, że nie ma sensu ich sobie przeciwstawiać.
                              Nie można np. wymagać od religii naukowych dowodów na prawdziwość Objawienia
                              czy istnienie duszy. Nie można wymagać od lekarza, żeby zamiast przepisania
                              tabletki pomodlił się za Twoje zdrowie itd... Uparcie ignorujesz mój przykład-
                              znowu piszesz tak, jak gdybyś nie doczytał mojego postu do końca. Taka dyskusja
                              nie za bardzo ma sens, nie sądzisz?

                              > 3. podobnie jest nieistotne w co wierzy mag, jeżeli się zajmuje magią
                              > w świetle Bibli i nauki Jezusa jest potępiony.
                              > Aha- żeby było jasne- ja nie jestem anty-religijny!
                              > A ja owszem.
                              Jeśli tak, to czemu powołujesz się na Biblię??? A Twoje wywody o Jezusie dla
                              izy_1 ?
                              • cmytojet Re: bez sensu... 23.06.04, 13:41
                                > > 3. podobnie jest nieistotne w co wierzy mag, jeżeli się zajmuje magią
                                > > w świetle Bibli i nauki Jezusa jest potępiony.
                                > > Aha- żeby było jasne- ja nie jestem anty-religijny!
                                > > A ja owszem.
                                > Jeśli tak, to czemu powołujesz się na Biblię??? A Twoje wywody o Jezusie ...

                                To proste: bo jest dla mnie autorytetem. Stosuję ją w moim życiu codziennym.
                                Podobnie zresztą Jezus. Ale co to ma wspólnego z religijnością? Chyba nie
                                potrafisz rozmawiać o problemie zanim nie znajdziesz szufladki dla tego z kim
                                rozmawiasz ...
                                • j.wojak Twoja religia 23.06.04, 14:43
                                  cmytojet napisał:

                                  > > > 3. podobnie jest nieistotne w co wierzy mag, jeżeli się zajmuje magią
                                  > > > w świetle Bibli i nauki Jezusa jest potępiony.
                                  > > > Aha- żeby było jasne- ja nie jestem anty-religijny!
                                  > > > A ja owszem.
                                  > > Jeśli tak, to czemu powołujesz się na Biblię??? A Twoje wywody o Jezusie .

                                  > To proste: bo jest dla mnie autorytetem. Stosuję ją w moim życiu codziennym.
                                  > Podobnie zresztą Jezus. Ale co to ma wspólnego z religijnością?

                                  To proste: wierzysz w Jezusa i Biblię- więc to Twoja religia,czyż nie?
                                  A co z innymi punktami? Znowu przytyki zamiast dyskusji.


                                  • cmytojet Re: Twoja religia 24.06.04, 08:57
                                    > To proste: wierzysz w Jezusa i Biblię- więc to Twoja religia,czyż nie?

                                    Nie. Jak sam stwierdziłeś to conajwyżej podstawa mojej wiary :) To sacrum
                                    z definicji poniżej. Religia jest związana z tym sacrum, ale określenie
                                    tego sacrum to jeszcze nie religia.

                                    "religia (łc. religio) religiozn. ogół wierzeń dotyczących powstania,
                                    struktury i celu egzystencji człowieka, ludzkości, świata, związanych z
                                    wiarą w jakieś sacrum; także właściwe im obrzędy, zasady moralne, kulty,
                                    formy organizacyjne."

                                    Jak wynika z tej definicji, religia to coś obok tego sacrum. Przesłanie Jezusa,
                                    ewangelia, to nie "ogół wierzeń dotyczących powstania, struktury i celu
                                    egzystencji człowieka ..." ale wezwanie do osobistej, codziennej, żywej więzi
                                    uzdrawiającej (w efekcie) nas samych.

                                    "Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał,
                                    aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny."
                                    (Ewangelia Jana, rozdz.3, werset 16)

                                    > A co z innymi punktami? Znowu przytyki zamiast dyskusji.

                                    poprzednio Ci napisałem:

                                    >> nie interesuje mnie nic oryginalnego, chciałbym wreszcie usłyszeć Twoje
                                    >> zdanie!!!

                                    odszukaj sobie czego to dotyczyło.
                                    podtrzymuję to co powiedziałem: najpierw Ty powiesz coś od siebie. Mam dosyć
                                    ciągłego prostowania tego, co przekręcasz w tekstach innych.
                                    • j.wojak czekam na argumenty albo koniec jałowej dyskusji 24.06.04, 10:16
                                      cmytojet napisał:

                                      > > To proste: wierzysz w Jezusa i Biblię- więc to Twoja religia,czyż nie?
                                      >
                                      > Nie. Jak sam stwierdziłeś to co najwyżej podstawa mojej wiary
                                      Wiara podstawą wiary? Chyba religii?

                                      > Jak wynika z tej definicji, religia to coś obok tego sacrum. Przesłanie
                                      Jezusa,
                                      > ewangelia, to nie "ogół wierzeń dotyczących powstania, struktury i celu
                                      > egzystencji człowieka ..." ale wezwanie do osobistej, codziennej, żywej więzi
                                      > uzdrawiającej (w efekcie) nas samych.
                                      Napisałeś, że jesteś anty-religijny. Czyli z owej wiary w Jezusa i Biblię nie
                                      wynikają dla Ciebie żadne wierzenia dot. powstania, struktury i celu
                                      egzystencji człowieka???

                                      > >A co z innymi punktami? Znowu przytyki zamiast dyskusji.
                                      > poprzednio Ci napisałem:
                                      > nie interesuje mnie nic oryginalnego, chciałbym wreszcie usłyszeć Twoje
                                      > >> zdanie!!!
                                      > odszukaj sobie czego to dotyczyło.
                                      Znowu zachowujesz się, jakbys nie czytał mojego postu. Wklejam, żebyś nie
                                      musiał szukać.
                                      [Przypominam Ci, że to forum i ten wątek nie są poświęcone analizie mojej
                                      religijności.
                                      > 1. te cztery dziedziny nie są niezależne
                                      Skąd ta pewność? Wyjaśnij, skoro tak twierdzisz.

                                      > 2. to jak sobie coś podzielisz nie zmienia rzeczywistości
                                      Pewne rzeczy trzeba usystematyzować, żeby problem rozjaśnić.
                                      Oczywiście nie chodzi o to, że są całkiem niezależne i nie przenikają sie w
                                      niektórych przypadkach, lecz o to, że nie ma sensu ich sobie przeciwstawiać.
                                      Nie można np. wymagać od religii naukowych dowodów na prawdziwość Objawienia
                                      czy istnienie duszy. Nie można wymagać od lekarza, żeby zamiast przepisania
                                      tabletki pomodlił się za Twoje zdrowie itd... Uparcie ignorujesz mój przykład-
                                      znowu piszesz tak, jak gdybyś nie doczytał mojego postu do końca. Taka dyskusja
                                      nie za bardzo ma sens, nie sądzisz? ]

                                      >podtrzymuję to co powiedziałem: najpierw Ty powiesz coś od siebie.
                                      Napisałem o magii itd.- patrz wyżej- i teraz ja czekam- wreszcie!- na argumenty.

                                      > Mam dosyć ciągłego prostowania tego, co przekręcasz w tekstach innych.
                                      A kto Cię prosi o prostowanie?. Może niech prostują Ci "inni" o ile uznają, że
                                      coś przekręciłem! Mógłbyś wreszcie wystąpić z argumentami. Jeśli tego WRESZCIE
                                      nie zrobisz- będę musiał zacząć Cię ignorować, by nie tracic czasu na jałowe
                                      spory "obok" tematu.
                                      • cmytojet ble, ble, ble ... 24.06.04, 11:02
                                        >>> To proste: wierzysz w Jezusa i Biblię ...
                                        >> Nie. Jak sam stwierdziłeś to co najwyżej podstawa mojej wiary
                                        > Wiara podstawą wiary? Chyba religii?

                                        Napisze to tym razem w jednym zdaniu, ale stracilem nadzieję. Jestem
                                        prawie pewny, że znajdzesz sposób, żeby "przekręcić" moją myśl. Podaję
                                        zdanie w celach "testowych":

                                        "OSOBA Jezusa i TREŚĆ Biblii są podstawą mojej wiary" a nie wiara w ...

                                        > Napisałeś, że jesteś anty-religijny. Czyli z owej wiary w Jezusa i Biblię nie
                                        > wynikają dla Ciebie żadne wierzenia dot. powstania, struktury i celu
                                        > egzystencji człowieka???

                                        Wynikają, ale:

                                        1. nie o tym rozmawiamy.
                                        2. są one drugo- (a może nawet trzecio-) rzędne.
                                        3. Jestem anty-religijny podobnie jak anty-magiczny: ani religia ani magia
                                        nie prowadzi do Boga; wiedza na temat "wierzeń ..." (nawet rozległa)
                                        nawet akceptacja jej treści nie powoduje automatycznie nawrócenia. które
                                        jest niezbędne do pojednania z Bogiem (to skrót myślowy, więc pewnie
                                        i tak jakoś przeinaczysz to co powiedziałem :(
                                        4. nie mają nic wspólnego z "przesłaniem Jezusa" - od którego się zaczęło.

                                        >> Mam dosyć ciągłego prostowania tego, co przekręcasz w tekstach innych.
                                        > A kto Cię prosi o prostowanie?.

                                        Moje poczucie przyzwoitości mnie "prosi". Dla mnie dyskusja nie polega
                                        na wkładaniu innym w usta czegoś, czego nie powiedzieli.

                                        > .... Może niech prostują Ci "inni" o ile uznają, że coś przekręciłem!

                                        Może nie, jak wszyscy się podzielimy tą trudną i wyczerpującą pracą to
                                        czegoś się nauczysz?

                                        > Mógłbyś wreszcie wystąpić z argumentami.

                                        Jasne: "najlepsza obrona to atak" :)

                                        > Jeśli tego WRESZCIE nie zrobisz- będę musiał zacząć Cię ignorować,

                                        Tak, TAK, zrób to. Ignoruj mnie, przełknę to (jakoś).
                                        • j.wojak sam sobie przeczysz- szkoda czasu... 24.06.04, 11:52
                                          cmytojet napisał:

                                          >Napisałeś, że jesteś anty-religijny. Czyli z owej wiary w Jezusa i Biblię
                                          > nie
                                          > > wynikają dla Ciebie żadne wierzenia dot. powstania, struktury i celu
                                          > > egzystencji człowieka???
                                          >
                                          > Wynikają, ale:
                                          > > 1. nie o tym rozmawiamy.
                                          Jeśli wynikaja, to właśnie o tym rozmawiamy! Zgodnie z Twoimi własnymi wywodami
                                          jest to Twoja religia. Sam sobie zaprzeczasz. Po co ta cała dyskusja?
                                          Pytanie brzmiało: czemu magia kontra religia? Nasza dyskusja nic nie wniosła do
                                          tego tematu!

                                          > 2. są one drugo- (a może nawet trzecio-) rzędne.
                                          > 3. Jestem anty-religijny podobnie jak anty-magiczny: ani religia ani magia
                                          > nie prowadzi do Boga; wiedza na temat "wierzeń ..." (nawet rozległa)
                                          > nawet akceptacja jej treści nie powoduje automatycznie nawrócenia. które
                                          > jest niezbędne do pojednania z Bogiem (to skrót myślowy, więc pewnie
                                          > i tak jakoś przeinaczysz to co powiedziałem :(
                                          Religia to nie jest wiedza o wierzeniach...Chyba że dla Ciebie religia=
                                          instytucja kościoła, ale niby czemu?

                                          > 4. nie mają nic wspólnego z "przesłaniem Jezusa" - od którego się zaczęło.
                                          Nie widzisz związku między Jezusem a wiarą w cel twojej egzystencji??? W
                                          pierwszym punkcie twierdzisz co innego!

                                          > na wkładaniu innym w usta czegoś, czego nie powiedzieli.
                                          > > .... Może niech prostują Ci "inni" o ile uznają, że coś przekręciłem!

                                          > Może nie, jak wszyscy się podzielimy tą trudną i wyczerpującą pracą to
                                          > czegoś się nauczysz?
                                          Trudna praca? Jakoś nie widac chętnych do "pomocy"! Czego miałbym sie od Ciebie
                                          nauczyć? Ktoś tu mówił o bufonach...

                                          > > Mógłbyś wreszcie wystąpić z argumentami.
                                          > > Jasne: "najlepsza obrona to atak" :)
                                          Jesli prośba o argumenty to atak- szkoda mojego czasu.

                                          > > Jeśli tego WRESZCIE nie zrobisz- będę musiał zacząć Cię ignorować,
                                          > Tak, TAK, zrób to. Ignoruj mnie, przełknę to (jakoś).
                                          Dobra, szkoda czasu.
                                          • cmytojet Może wreszcie doczekam się zignorowania ... 24.06.04, 12:31
                                            Mam propozycję: odpowiedz za mnie sam sobie na wszystkie tematy, które
                                            poruszyłeś. Wyjdzie na to samo, a oszczędzi miejsca na serwerze gazety.
            • Gość: Frater T. Re: Do suljana "J.W.Suligi" IP: *.pol / *.pol-net.com.pl 21.06.04, 21:39
              Do what thou wilt shall be the whole of the Law.

              Przeraża mnie pański brak przenikliwości. Mówiąc o naukowej podbudowie nie
              miałem na myśli, by Pan udowodnił tożsamość Aiwassa, a tym bardziej Boga, w
              sposób stricte naukowy, tzn. posługując się jej narzędziami, za pomocą jakiegoś
              cudownego wzoru itd., to nonsens oraz wielka pomyłka z pańskiej strony. Miałem
              natomiast na myśli - zgodnie z hasłem, które zamieszczano w The Equinox, The
              Method of Science; The Aim of Religion, czyli Metoda Nauki; Cel Religii - czy
              jest Pan w stanie dowieść swoich przekonań w oparciu o naukowe metody. Taką
              naukową metodą badań empirycznych może być zapis z dzienników magicznych itp.

              Jak na razie pańskie wywody są oparte na wierze, a czymże ona jest! Paweł z
              Tarsu powiadał, iż wiara jest mocą przekonania, substancją rzeczy upragnionych;
              znakiem rzeczy niewidzialnych. A więc jest li tylko przekonaniem odnośnie tego,
              czego pragniemy. I jak pisał Crowley "wiara, jeśli ma być w jakimś stopniu
              sensowna, musi oznaczać doświadczenie. Nic, co poddaje się krytyce, nie może
              być nam pomocne, a tylko jedna rzecz na świecie potrafi sprostać tym warunkom.
              Jest nią bezpośrednie doświadczenie prawdy duchowej. Musi ono wykraczać poza
              wszelkie dogmaty, ponieważ każdy dogmat składa się ze zbioru intelektualnych
              twierdzeń, a te zawsze poddają się dyspucie i mogą być obalone." Pan jest
              dogmatykiem, a ja pragmatykiem , to nas różni.

              Love is the law, love under will.
              • suljan Re: Do suljana "J.W.Suligi" 21.06.04, 23:35
                Toc napisałem, iz zeby zastosowac naukowe metody badawcze, o jakich Pan
                wspomina, należało by - na przyklad - przeanalizowac pismiennictwo magiczne
                Crowleya ( i innych magow ), czego nie chce robic, bo nie widzę tu takiej
                potrzeby, ale ręczę Panu, ze kiedy przytjdzie taki czas, uczynie to, a
                dokmladniej pogłębie to, co juz zrobiłem. Teraz wszelako sa sprawy dla mnie i
                innych wazniejsze niz studiowanie magicznego pismiennictwa, z pamietnikami
                włącznie.
                Zas Paweł z Tarsu, czyli apostol Paweł, napisał o wierze nastepujaco: "Chodzimy
                z wiarą, a nie z widzeniem" ( 2 Kor. 5,7 ), co oznacza, ze wiara nie musi, a
                nawet nie może być "poparta" wiedza, doswiadczeniem itd., gdyz wtedy nie byłaby
                wiarą. I to chyba najwyraźniej ukazuje róznice w crowleyowskim i ewangelicznym
                pojeciu wiary.
                Jest Pan pragmatykiem...... Hm..... Ja dogmatykiem...... Hm..... Odpowiem tak,
                mily Panie: to, o czym pisze jest wynikiem jak najbardziej pragmatycznego
                stosunku do rzeczywistosci ( tej "magicznej" i "niemagicznej" ) juz to dlatego,
                ze mam za soba ponad 25cio letni "staż magiczny" i okultystyczny, juz to z tego
                powodu, ze w jego efekcie, zaznawszy illuminatio occultae, spostrzeglem az
                nadto dosadnie, kto za tym wszystkim stoi i nie mam w tym wzgledzie żadnych
                zludzeń, ktore Pan, jak mi sie zdaje, jeszcze posiada. I to ow brak zludzeń
                popchnąl mnie ku Jezusowi. A że w Pana opinii mowie o Nim "dogmatycznie" to już
                Pańska sprawa, nic na to poradzic nie mogę, acz widze, ze boryka sie Pan z
                zakodowanymi w naszej podświadomosci schematami i uprzedzeniami, ktore nakazuja
                każdego, kto odwoluje sie do Bozego Slowa widziec "dogmatyka", a byc może
                nawet "sekciarza" ( np. swiadka jehowy - ktorym NIE JESTEM!!!!!!!! ).
                Jesli źle Pana ocenilem, przepraszam. Tak czy inaczej moze sie Pan zapoznac w
                jednym z "tutejszych" wątkow sygnowanych JWS-em, Suljanem lub Suliga ( o ile
                pamietam byl to wątek "pytanie do Pana Suligi ), z wklejonym przeze mnie (
                niezbyt umiejetnie ) swiadectwem, tj. krótka relacja o moim "okultnym zyciu".
                Jest to wersja super super super light tego, co mnie spotkalo.
                Pozdrawiam, JWS
                • Gość: Frater T. Re: Do suljana "J.W.Suligi" IP: *.pol / *.pol-net.com.pl 22.06.04, 21:03
                  Do what thou wilt shall be the whole of the Law.

                  )Toc napisałem, iz zeby zastosowac naukowe metody badawcze, o jakich Pan
                  wspomina, należało by - na przyklad - przeanalizowac pismiennictwo magiczne
                  Crowleya ( i innych magow ), czego nie chce robic, bo nie widzę tu takiej
                  potrzeby, ale ręczę Panu, ze kiedy przytjdzie taki czas, uczynie to, a
                  dokmladniej pogłębie to, co juz zrobiłem. Teraz wszelako sa sprawy dla mnie i
                  innych wazniejsze niz studiowanie magicznego pismiennictwa, z pamietnikami
                  włącznie.

                  Bardzo polecam, ale nie jestem przekonany czy zrobiłby Pan to rzetelnie,
                  bezstronnie, w duchu naukowego sceptycyzmu - proszę nie mylić sceptycyzmu z
                  niedowierzaniem lub ignoranctwem. Nie wiem czy jest Pan w stanie porzucić
                  uprzedzenie i stać się prawdziwym badaczem.

                  ) Zas Paweł z Tarsu, czyli apostol Paweł, napisał o wierze
                  nastepujaco: "Chodzimy z wiarą, a nie z widzeniem" ( 2 Kor. 5,7 ), co oznacza,
                  ze wiara nie musi, a nawet nie może być "poparta" wiedza, doswiadczeniem itd.,
                  gdyz wtedy nie byłaby wiarą. I to chyba najwyraźniej ukazuje róznice w
                  crowleyowskim i ewangelicznym pojeciu wiary.

                  Och, nie! Wiara musi być poparta doświadczeniem, by mogła być sensowna. Pisałem
                  o tym w ostatnim poście - vide wizja Pawła z Tarsu w drodze do Damaszku. Jego
                  późniejsze nauczanie i wiara była oparta na tym jednym doświadczeniu. A jej
                  dalsze rozwinięcia i hybrydy to już inna sprawa.

                  Po drugie, proszę nie utożsamiać wiedzy z doświadczeniem. Ponadto wiedza jako
                  taka, sama w sobie, nie jest czymś szczególnym. Proszę zauważyć, lub sobie
                  przypomnieć, panie Janie, iż wiedza to Daat, Dziecko Chokmy i Biny, oraz korona
                  Microprosopusa. Jednakże Daat, nie jest jedną z sefir, a jej miejsce jest w
                  Otchłani. Przez ten symbolizm zwracamy uwagę na fakt, iż wiedza jest z natury
                  niemożliwa, albowiem zakłada dualność i dlatego jest względna. Jakiekolwiek
                  twierdzenie związane z tą Wiedzą, może być zapisane w postaci "ARB": gdzie "A"
                  posiada relacje z "B" poprzez "R". Teraz, jeśli "A" i "B" są identyczne, wtedy
                  twierdzenie to nie przynosi nam żadnej wiedzy. Jeśli "A" nie jest identyczne
                  z "B", to twierdzenie "ARB" zakłada, iż "A" jest identyczne z "BC". Świadczy to
                  o tym, że istnieją co najmniej trzy rożne idee. W każdym przypadku, musimy
                  posunąć się albo do identyczności, która ostatecznie oznacza "Nic", albo do
                  różnorodności, która tylko wtedy wydaje się coś oznaczać, kiedy powstrzymujemy
                  się od analizy danego twierdzenia w jego logicznych elementach. Na przykład,
                  stwierdzenie: "cukier jest cukrem", nie przynosi nam żadnej wiedzy. Nie jest
                  nią również stwierdzenie: "cukier jest białym krystalicznym węglowodanem". Z
                  tego względu, iż każde z tych czterech stwierdzeń opisuje nasze sensualne
                  wrażenia. A te zdolne są zdefiniować nasze wrażenia tylko w stosunku do takich
                  rzeczy jak cukier. W ten sposób, "słodki" oznacza "nasze odczucie smaku miodu,
                  cukru itp."; "biały" jest natomiast tym, co "przedstawia się w ten sposób
                  naszym oczom, np: szampan, tlenek cynku, cukier itp." Wszystkie twierdzenia są
                  oparte na identyczności, aby uniknąć tworzenia niepotrzebnych komplikacji.
                  Dlatego "wiedza" nie jest "rzeczą samą w sobie" i słusznym jest, iż nie ma dla
                  niej miejsca na Drzewie Życia. Przynależy ona do Otchłani.

                  Oprócz powyższych rozważań można zauważyć, iż wiedza, będąca wyrażeniem pewnych
                  relacji, a nawet będąca pewną całością, jest niczym więcej, jak chwilowym
                  zjawiskiem świadomości. Jej unicestwienie ma miejsce z chwilą jej powstania,
                  ponieważ nie zgadzamy się na twierdzenie "ARB", zanim nie przyjmiemy "ARB" do
                  naszej koncepcji "A". Po dziewięciodniowym podziwianiu "ziemi okrążającej
                  słońce" zmienia się nasze wcześniejsze wyobrażenie na temat Ziemi. "Ziemia"
                  jest intuicyjnie sklasyfikowana z pozostałymi satelitami Układu Słonecznego.
                  Dane twierdzenie przestaje absorbować naszą uwagę, jak tylko zostanie
                  przyswojone.

                  W Liber AL jest napisane: "Zważcie! rytuały starych czasów są czarne. Niech złe
                  zostaną odrzucone, a dobre niech zostaną oczyszczone przez proroka! Wówczas
                  Wiedza ta będzie właściwie stosowana." (AL II, 5)

                  Co zatem należy rozumieć poprzez ten wers z jego dużą literą "W" dla "Wiedzy"?
                  Co to oznacza i w jaki sposób będzie ona 'właściwie stosowana'? Klucz jest
                  zawarty w słowie 'stosować'. Nie może ona tylko po prostu "być", jak pokazano
                  to powyżej. Takie podejście jest podstawowym błędem "Czarnych Braci". Ich
                  polityka oparta jest na sprzeciwianiu się wszelkiej Zmianie. Chcą utrzymać ją
                  jako niezmienną i absolutną. Lecz (jak wskazuje Drzewo Życia), Wiedza jest
                  środkiem, dzięki któremu świadomy umysł, Mikrokosmos, osiąga Zrozumienie i
                  Mądrość, swą matkę i ojca, które odbijają światło Nuit i Hadita z Ain i Keter.
                  Takie podejście powinno być zastosowane względem każdej nowej postaci wiedzy, w
                  celu poprawienia i wzrostu zrozumienia Istoty naszego Twierdzenia. W ten sposób
                  ARB powinno powiedzieć nam, iż: A to zaledwie A (a nie aż A, jak
                  przypuszczaliśmy). Ułatwia nam to odkrycie A, R, C prowadzące do tego, że A to
                  A i tak dalej. W praktyce, każda rzecz o której się uczymy, na przykład "koń",
                  pomaga nam zrozumieć tę ideę. Różnica między naukowcem a uczniem polega na tym,
                  że ten pierwszy promienieje z radości, kiedy przypomina sobie takie słowo jak,
                  na przykład, "Thalassa". Odnośnie tych, którzy są z nas: cóż za pochód pasji
                  zaczerwienia nasze umysły, kiedy niejednokrotnie myślimy o liczbie 93!
                  Największą radość przysparza nam każda rzecz, która poszerza naszą wiedzę o nas
                  samych. Pomaga nam to zrozumieć, co tak naprawdę kryje się pod pojęciem
                  naszej "Gwiazdy".

                  Teraz, 'rytuały starych czasów' nie są dłużej użytecznymi nośnikami. Wiedza nie
                  może być 'właściwie stosowana' zanim rytuały te nie będą przystosowane do
                  formuły Nowego Eonu. W głównej mierze ich bezużyteczność jest wynikiem dwóch
                  zasadniczych pomyłek. Pierwsza z nich charakteryzowała się tym, iż Wszechświat
                  wyobrażano sobie jakby posiadał stały środek lub wierzchołek. Absolutny
                  wzorzec, do którego odnoszono wszystkie rzeczy; Jedność lub Bóg. (Mistycy
                  popadali w złość lub zakłopotanie, kiedy okazało się, iż osiągając "jedność z
                  Bogiem" odnajdowali go we wszystkich rzeczach.) Tym sposobem, doprowadziło to
                  do różnic pomiędzy rzeczami, a następnie do idei "wyższości" i "grzechu" etc.,
                  kończąc na absurdach wszelkiego rodzaju, zarówno w teologii, etyce, jak i
                  nauce. Druga z nich charakteryzowała się pojęciem absolutnej antytezy pomiędzy
                  parami przeciwieństw. W istocie jest to następstwem pierwszego. Wyobrażano
                  sobie istnienie "absolutnego zła", które przyczyniło się do powstania
                  manicheizmu. Manicheizm był postrzegany jako coś, co oddala człowieka od Boga.
                  Lecz każdy człowiek, który zakłada istnienie jedynego i absolutnego "Boga",
                  nieświadomie definiuje Go w terminach freudowskiego urojenia, którego stworzył
                  dzięki swej własnej maszynerii pragnień. W ten sposób "Bóg" i "Zły" wyrażali w
                  rzeczywistości osobiste uprzedzenia. Człowiek, który "pokornie kłaniał się
                  przed autorytetem" papieża, Biblii, Sanhedrynu, Wyroczni Apolla lub czarownika
                  plemiennego, w istocie zrzeka się, na własne życzenie, odpowiedzialności za
                  swoje postępowanie i czyny. W świetle Księgi Prawa, wiemy, iż środek jest
                  wszędzie, a obwód nigdzie; że "Każdy mężczyzna i każda kobieta jest gwiazdą",
                  a "Khabs" jest imieniem domu Hadita; że "Słowem Grzechu jest Ograniczenie". Dla
                  nas, w takim razie, "zło" jest określeniem względnym, jest tym, "co
                  powstrzymuje nas przed spełnieniem prawdziwej Woli". (To znaczy, deszcz
                  jest "dobry" lub "zły" dla rolnika w zależności od jego potrzeb.)

                  Ozyriańskie Rytuały zawierają abstrakcyjny ideał samo-poświęcenia. Ponadto
                  definiowały one ex cathedra moralność i wierność a priori dla tej formuły etc.,
                  ucząc fałszywych i bezskutecznych metod zdobywania kłamliwej Wiedzy. Muszą być
                  one 'odrzucone' lub 'oczyszczone'. Szkoły Wta
                  • Gość: Frater T. Re: Do suljana "J.W.Suligi" IP: *.pol / *.pol-net.com.pl 22.06.04, 21:06
                    ciąg dalszy

                    Ozyriańskie Rytuały zawierają abstrakcyjny ideał samo-poświęcenia. Ponadto
                    definiowały one ex cathedra moralność i wierność a priori dla tej formuły etc.,
                    ucząc fałszywych i bezskutecznych metod zdobywania kłamliwej Wiedzy. Muszą być
                    one 'odrzucone' lub 'oczyszczone'. Szkoły Wtajemniczenia muszą zostać
                    odrestaurowane.

                    Proszę mi wybaczyć, ale pozwoliłem sobie na dłuższy wątek.

                    >ze w jego efekcie, zaznawszy illuminatio occultae, spostrzeglem az
                    nadto dosadnie, kto za tym wszystkim stoi i nie mam w tym wzgledzie żadnych
                    zludzeń, ktore Pan, jak mi sie zdaje, jeszcze posiada.

                    Jeśli doszedł Pan do takich wniosków to raczej nie zaznał Pan, jak pisze,
                    illuminatio occultae lecz confusio occultae. Jeśli chodzi o mnie to nie
                    posiadam złudzeń, ale Pewniki.

                    >A że w Pana opinii mowie o Nim "dogmatycznie" to już
                    Pańska sprawa, nic na to poradzic nie mogę, acz widze, ze boryka sie Pan z
                    zakodowanymi w naszej podświadomosci schematami i uprzedzeniami, ktore nakazuja
                    każdego, kto odwoluje sie do Bozego Slowa widziec "dogmatyka", a byc może
                    nawet "sekciarza" ( np. swiadka jehowy - ktorym NIE JESTEM!!!!!!!! ).

                    O tak, zaprawdę jest Pan dogmatykiem.

                    Love is the law love under will.
                    • cmytojet Re: Do suljana "J.W.Suligi" 22.06.04, 23:59
                      > Love is the law love under will.

                      zapomniałeś wstawić przecinka, to kładzie całe Twoje rozumowanie ...
                  • suljan Re: Do suljana "J.W.Suligi" 22.06.04, 23:25
                    Odpowiem krotko,
                    "rozprawił się" Pan z "dogmatykiem" Suljanem wysępujac jako "dogmatyk"
                    crowleyowski.
                    Ze znajomosci nauk Crowleya zaliczył Pan u mnie "piątkę".
                    Mają sie one do ewangelii tak, jak pięść do nosa.
                    A że kabała Crowleya ciężka, kazdy sie teraz przekonac łatwo moze, bo
                    prfzeciętnemu człowiekowi trudno ja zrozumiec. No, ale Crowley nie
                    do "przeciętniaczków" wszak przemawiał. Operuje Pan kabalistyczna wizja swiata,
                    ja to juz przerabiałem i wracac do tego zadna miarą nie chcę. Jestem wg.
                    Pana "dogmatykiem"? Niech i tak będzie, spierac sie nie mam zamiaru. Dzieki w
                    kazdym razie za przypomnienie zasad "prawideł odpowiedniosci", jak zwał je
                    Eliphas Levi. Jeśli widzi Pan w tym "eliksir wolnosci", Pana sprawa, ale ręczę
                    tak Panu jak i wszystkim, ktorzy to czytaja, ze ta droga wiedzie jedynie do
                    popadniecia w stan całkowitej zależnosci od sił, ktore owe powiązania
                    kształtuja. Crwoley dobrze wiedzial, ze jego magija poza swiat astralny nie
                    prowadzi, a przeciwnie - wiąże z nim maga na wszelkie mozliwe sposoby. Co kto
                    lubi. Pozdrawiam, JWS
                    Ps. czy przeanalizowałbym pisma magiczne rzetelnie czy nie, tego Pan ocenic nie
                    moze. Nie wiem jak długo Pan w tym siedzi, ale ja spedziłem na tych "zabawach"
                    kawał zycia. I niejedna rzecz widziałem, a nie tylko czytałem i
                    cytowałem "magicznych mistrzow". Co iunnego bowiem jest napisane, a co onnego
                    dzieje sie w rzeczywistosci. Tego tez Crowley był całkowicie świadomy i, niech
                    Pan to sprawdzi w jego listach, kpił ze swoich "nasladowców" i "uczniow",
                    ktorzy literalnie jego "madrosci" odczytywali i budowali na tym swoją wizje
                    swiata. Ezoteryka, miły Panie, nie polega na tym, ze sie człowiek stara wczytac
                    w to, co autor chciał napisać, lecz na tym, by czytac to, co JEST NAPISANE
                    niejako wbrew intencjom autora. A to juz wyzsza szkola jazdy.
                    • Gość: Frater T. Re: Do suljana "J.W.Suligi" IP: *.pol / *.pol-net.com.pl 23.06.04, 09:36
                      Do what thou wilt shall be the whole of the Law.

                      >"rozprawił się" Pan z "dogmatykiem" Suljanem wysępujac jako "dogmatyk"
                      > crowleyowski.

                      Powiem tak, gdy niemoc ogrania artystę wówczas tworzy stek bzdur. Myślałem, że
                      można spodziewać sie po Panu czegoś więcej. Mam nadzieję, że zdaje Pan sobie
                      sprawę ze znaczenia słowa "dogmatyk", które nie sądzę, iż pasuje do mnie,
                      albowiem nie przyjmuję idei Crowleya ex cathedra - jak czyni to pan względem,
                      na przykład, tego co jest napisane w Biblii.

                      > Co iunnego bowiem jest napisane, a co onnego
                      > dzieje sie w rzeczywistosci. Tego tez Crowley był całkowicie świadomy i,
                      niech
                      > Pan to sprawdzi w jego listach, kpił ze swoich "nasladowców" i "uczniow",
                      > ktorzy literalnie jego "madrosci" odczytywali i budowali na tym swoją wizje
                      > swiata. Ezoteryka, miły Panie, nie polega na tym, ze sie człowiek stara
                      wczytac
                      >
                      > w to, co autor chciał napisać, lecz na tym, by czytac to, co JEST NAPISANE
                      > niejako wbrew intencjom autora. A to juz wyzsza szkola jazdy.

                      Zapewniam Pana, iż nie musi mnie Pan w tym uświadamiać. Crowley, dla mnie, to
                      tylko jedna z kropli w oceanie możliwości.

                      Love is the law, love under will.
                      • j.wojak confusio occultae 23.06.04, 10:13
                        Szanowny Bracie T.
                        1) Podniosłeś dyskusję na wysoki i ciekawy poziom.
                        2) Teza o "confusio occultae" wydaje się bardzo zasadna...
                        3) Przekonywałeś, że nie ma sensu dyskutować z Suljanem ("on swoje, wy
                        swoje"),więc czy Twoje wywody nie są czynione na próżno?

                        Jacek W.
                      • cmytojet Re: Do suljana "J.W.Suligi" 23.06.04, 11:33
                        > Powiem tak, gdy niemoc ogrania artystę wówczas tworzy stek bzdur.

                        No nie przesadzaj, artystą to Ty nie jesteś ...

                        > ... Crowley, dla mnie, to tylko jedna z kropli w oceanie możliwości.

                        Nie wiem wprawdzie kto to jest Crowley (pewnie jakiś przemądrzały Pan)
                        ale z Twojego tonu wnosze, że jesteś jakimś giga-bufonem.

                        > Love is the law, love under will.

                        widzę, ze się poprawiłeś - ale sensu w Twojej wypowiedzi nie przybyło.
                        Cóż, myliłem się ...
                        • j.wojak kto tu jest bufonem??? 23.06.04, 12:14
                          cmytojet napisał:
                          > No nie przesadzaj, artystą to Ty nie jesteś...
                          Nie zrozumiałeś, że chodzi o analogię? A z drugiej strony- może akutat jest
                          artystą? Skąd wiesz? Przeciez nie o sztuce tu dyskutujemy.

                          > Nie wiem wprawdzie kto to jest Crowley (pewnie jakiś przemądrzały Pan)
                          > ale z Twojego tonu wnosze, że jesteś jakimś giga-bufonem.
                          Nie wiesz- to po co rwiesz się do dyskutowania o magii? A z tym bufonem to juz
                          przeholowałeś. Czyli po staremu- nic nie wnosisz do tematu tylko złośliwie (kto
                          tu jest bufonem??) oceniasz cudze posty.

                          > widzę, ze się poprawiłeś - ale sensu w Twojej wypowiedzi nie przybyło.
                          Szkoda, że nie uzasadniasz tak śmiałej opinii. Tym samym sens twoich komentarzy
                          jest wątpliwy -nie przybyło go ani na jotę!
                          • cmytojet oczywiście Frater T. jest bufonem!!! 23.06.04, 13:11
                            wyluzuj, zauważyłem ostatnio że działam na Ciebie jak płachta na byka.
                            Nie chciałbym, abyś dostał apopleksji z mojego powodu. Po co sobie zawracasz
                            mną głowę skoro jestem tylko "zerem" :)
                            • j.wojak Re: oczywiście Frater T. jest bufonem!!! 23.06.04, 14:50
                              cmytojet napisał:

                              > wyluzuj, zauważyłem ostatnio że działam na Ciebie jak płachta na byka.
                              > Nie chciałbym, abyś dostał apopleksji z mojego powodu.
                              Nie ma obawy. Jestem wyluzowany, spokojnie Ci odpowiadam. Byłoby mi dużo
                              trudniej, gdybyś wystąpił z argumentami.

                              > Po co sobie zawracasz
                              > mną głowę skoro jestem tylko "zerem" :)
                              Nic takiego nie pisałem.
                              Nazwanie kogoś "bufonem" nie zastąpi argumentów. Dorośnij, dzieciaku!
                              • cmytojet a może nie tylko Frater T. jest bufonem? 23.06.04, 15:38
                                > Nazwanie kogoś "bufonem" nie zastąpi argumentów. Dorośnij, dzieciaku!

                                w zasadzie nie ma z kim dyskutować, bo bufon to ktos w swoich oczach stoi
                                powyżej reszty (czyli innych). nie schodzi do poziomu maluczkich, (którzy
                                albo "tworzą stek bzdur" albo są dzieciakami, albo ...).
                                taka perspektywa uniemożliwia jakąkolwiek dyskusje. przynajmniej ze mna :)
                                • j.wojak to Ty zacząłeś obrażać 23.06.04, 16:24
                                  To Ty wyjechałeś z bufonem. To Ty obrażasz, wyśmiewasz, komentujesz cudze posty
                                  zamiast dyskutować. Skoro tak- czemu sam chcesz być nietykalny? Moralność
                                  Kalego...
                      • suljan Re: Do suljana "J.W.Suligi" 23.06.04, 13:20
                        Jeśli Crowley jest dla Pana jedną z kropel oceanu mkozliwosci, to zycze miłej
                        kapieli. Przypominam tylko, ze w owym oceanie, jak w kazdym innym zreszta,
                        buszuje spore stadko rekinow. A i utopic się łatwo, jesli sie za daleko
                        odplynie. Tak czy inaczej - powodzenia. W razie czego proszę glośno wzywac
                        pomocy. Moze zdążę rzucic kolo ratunkowe, moze zdola sie Pan go pochwycic.
                        • Gość: Frater T. Re: Do suljana "J.W.Suligi" IP: *.pol / *.pol-net.com.pl 23.06.04, 21:28
                          Do what thou wilt shall be the whole of the Law.

                          > Jeśli Crowley jest dla Pana jedną z kropel oceanu mkozliwosci, to zycze miłej
                          > kapieli. Przypominam tylko, ze w owym oceanie, jak w kazdym innym zreszta,
                          > buszuje spore stadko rekinow. A i utopic się łatwo, jesli sie za daleko
                          > odplynie. Tak czy inaczej - powodzenia. W razie czego proszę glośno wzywac
                          > pomocy. Moze zdążę rzucic kolo ratunkowe, moze zdola sie Pan go pochwycic.

                          Tak, Crowley jest zaledwie kroplą w oceanie możliwości. Oznacza to, iż jest
                          wiele innych rzeczy godnych uwagi. A kąpiel w takim oceanie to czysta rozkosz.
                          Takie rekiny jak Pan i jemu podobne nie są mi straszne i dziekuję za koło, nie
                          jest i nie będzie mi potrzebne.

                          "Swoją głową jastrzębia wydziobuję oczy Jezusa, gdy zwisa na krzyżu." (AL III,
                          51)

                          Dziękuję za dyskusję. Tak jak pisałem, gdy takowa nie prowadzi do
                          konstruktywnych wniosków, nie warto tracić na nią cennej energii. Aum Ha.

                          Love is the law, love under will.
                          • suljan Re: Do suljana "J.W.Suligi" 23.06.04, 21:47
                            "Swoją głową jastrzębia wydziobuję oczy Jezusa.....".
                            Co za megalomania! I nie głową, lecz chyba dziobem!
                            Zawsze uważałem, ze crowleyowskie zadęcie śmierdzi grafomanią. No, ale moze to
                            kwestia gustu. A jak powiadaja w Polsce: "nie mow hop!". Kto wie, jak to bedzie
                            z tym ratunkowym kołem... Zobaczymy.
                            Co do zaś rekinów, to nie myslałem, o sobie, ani o nikim innym podobnym do
                            mnie. Dostrzegam w Panu niebezpieczny znak braku rozeznania duchów. Przyjmijmy
                            to za pierwsze ostrzeżenie. Pozdrawiam, JWS
                            • j.wojak Pan wybaczy, to znowu ja 23.06.04, 23:26
                              To znowu ja. Proszę wybaczyć, że znowu Pana męczę, ale nasuwa mi się niodparcie
                              parę wniosków.
                              1) Kwestia skromności
                              Sugeruje Pan, że zna jedynie słuszną, świetlistą i prostą drogę. Kościoły
                              wszystko wypaczyły, ale Pan wie lepiej. Kiedyś jako tarcista też był Pan lepszy-
                              ponad "zabobonnymi głupcami" i "bogobojnymi sługami Kościoła". Tak więc Pan
                              zawsze wie lepiej?
                              2) Kwestia wiarygodności.
                              Napisał Pan, że zakaz sekretnych mistrzów był wybiegiem, aby komuś nie wróżyć.
                              Jednak w archiwalnym numerze "Nie z tej ziemi" pisze Pan, że wprawdzie zakaz
                              mistrzów obowiązuje, ale może Pan w pilnych przypadkach polecić kogoś, kto
                              świetnie zna sie na rzeczy.
                              Jeśli rzeczywiście Adam Kadmoński z wymienionego miesięcznika to Pan, to sprawa
                              jest smutna. Jako JWS pisał Pan rzetelną, choć trochę ubarwioną historię Tarota
                              a jako AK łączył Pan tarota z Jezusem, Tomaszem i V Ewangelią, snuł opowieści o
                              golemach. W dodatku jako JWS oceniał Pan teorie AK jako kontrowersyjne i
                              wymagające dyskusji. Czy to nie była kpina z czytelników? jakie miał Pan
                              włąściwie poglądy? Taraz nawraca Pan na Jezusa, ale skąd mamy miec pewność, czy
                              jako np. Jan Emilciński nie pisuje Pan gdzieś o ingerencji kosmitów w nasze
                              sprawy? Czy Pan już dawno nie zatracił granicy miedzy bajkami a jawą?
                              3) Kwestia logiki
                              Jeśli tarot to tak prosta i szybka droga do diabła, czemu trwał Pan w tym tyle
                              lat? Jeśli ma Pan rację, to cała dzidzina ezoteryki nie powinna istnieć-
                              ezoterycy kończyliby jalb jako nawróceni albo jako swego rodaju sataniści.
                              Tymczasem różne odmiany gnozy, magii, kabały itp dociekań, trwały, trwają i
                              rozwijają się.
                              Ktoś napisał "Szukacie diabła? Powiem wam, gdzie go znajdziecie- w fotelu, w
                              którym właśnie siedzicie". Dochodzi więc "brzytwa Ockhama"- po co mnożyc byty i
                              zwalać wszystkie nieszcześcia na zewnetrznego diabła? Czyż nie jest sensowne
                              szukanie źródeł problemów w pierwszym rzędzie w sobie samym? Jasne, że dla Pana
                              ów diabeł był realny, ale nie może Pan oczekiwać, że dla kogoś Pana subiektywne
                              przeżycia staną się obiektywną i jedyną prawdą.

                              Jacek
                              • suljan Re: Pan wybaczy, to znowu ja 24.06.04, 00:29
                                Mędczyd...... z Pana;
                                sorki, ale inaczej tego mnazwac nie mozna.
                                Ale nie gniewam sie, rozumiem.... Chyba.
                                1. nigdy nie twierdziłem, ze jedynie ja znam "jedynie sluszną, świetlistą i
                                prosta drogę". Krytykuje kosciół katolicki, mam na jego temat okresone zdanie i
                                chyba mi wolno. I nie zawsze wiem lepiej. Znacznie lepiej np. ujmuje wiele
                                rzeczy np. Cmytojet. A podobne poglady jak ja ma wielu protestanckich teologów.
                                Podac lekture?
                                2. o wybiegu z mistrzami pisalem i nie ma co do tego wracac. A jak ktos sie
                                upierał, to go kierowałem wtedy do pewnego wróżbity, ktory do teraz uprfawia tę
                                sztukę jako wróż Krzysztof. Nazwiska ze zrozumialych wzgledow nie podam.
                                Procentu nie brałem.
                                3. Sprawa JWS-a i Adama Kadmońskiego. To jedna i ta sama osoba. Jako JWS, czyli
                                sygnując to swoim nazwiskiem, pisalem o tarocie to, co o nim wtedy wiedzialem.
                                Jako Kadmonski snułem science fiction w tym samym stylu co obecnie uznani i
                                wielbieni autorzy różnych dyrdymal traktujacych o pobycie Jezusa w Indiach itd.
                                Oszkukiwałem? Tak, oszukjiwałem podobnie jak oni teraz oszukuja. Z jedną,
                                drobna różnica - JA SIE DO TEGO PUBLICZNIE PRZYZNAŁEM. I wycofalem sie z tego
                                procederu gdzies okoiło 1993 czy 1994 roku, zawieszajc cykl Adama Kadmonskiego
                                w "Nieznanym swiecie" i rezygnujac z intratnej propozycji wydania na ten temat
                                książki. W tym czasie byl,em jeszcze okultystą, a nie chrzescijaninem, mily
                                Panie, wiec moje nawrócenie, ktore nastąpilo w 2003 roku nie ma tu nic do
                                rzeczy. Latwo oskarzać, wytykac blędy i uchybienia. Trudniej sie do nich
                                przyznac. No więc PRZYZNAJE SIE DO NICH! Na moje usprawiedliwienie moge dodac,
                                że nie spodziewalem sie wtedy, iz ktos te moje wypociny weźmie poważnie. A
                                kiedy sie zorientowalem, że tak, ze ludzie w to wierza, wycofalem się. I tyle.
                                Ale rozumiem, ze głównbym celem Pana "rzoważań" na temat mojego zyciorysu jest,
                                mowiac wprost, PODWAŻENIE MOJEJ WIARYGODNOSCI. W fatalną postac się Pan
                                wcielil, ale to Pana sprawa.
                                4. Nie, nie pisze gdzie indziej o kosmitach. Mam to udowodnić? A niby jak?
                                Kiepski z Pana krawiec. Grube nici.
                                5. Czemu tak długo siedziałem w "objeciach diabła"? A czemu Pan tak długo bawi
                                sie w oskarzyciela? Z tego samego powodu. I jest to najklepszy dowod, ze jak
                                sie wejdzie z nim w komitywę, to wyrwac sie z jego "objęć" jest bardzo, ale to
                                bardzo trudno.
                                6. Niczego nie oczekuje. Nie roszczę sobie pretencji o to, czy ktos mi uwierzy,
                                czy nie, czy weźmie moje doswiadczenia za cos, co wskazuje na prawde, czy nie.
                                A czy diabeł istnieje,m czy nie, sam sie Pan przekona. Cos widze, że prędzej
                                niz później. Ale zostawmy to. Pana zycie, Pana wybory, Pana konsekwencje.
                                Powiedzmy, ze ma Pan racje - wtedy JWS wyjdzie na idiotę. Ok, zaryzykuję. A
                                jesli to ja mam racje? Ma Pan tyle odwagi, by zaryzykować? Czy juz czuje Pan
                                ten "mdły bunt" w żolądku na mysl, ze Jezus jest jedyna bramą życia i ze stary
                                JWS w nia wszedł, a Pan stoi na zewnątrz ze wszystkimi swoimi oskarzeniami? No,
                                dalej! Odwagi! Nie starcza? A starczylo, zeby JWS-a publicznie obwiniać? Co?
                                • j.wojak już prawie jest Pan męczennikiem... 24.06.04, 09:57
                                  suljan napisał:

                                  > Mędczyd...... z Pana;
                                  > sorki, ale inaczej tego mnazwac nie mozna.
                                  Jak by nie było, to Pan pierwszy "wyskoczył" z nawracaniem.

                                  > Ale nie gniewam sie, rozumiem.... Chyba.
                                  To miło

                                  > 1. nigdy nie twierdziłem, ze jedynie ja znam "jedynie sluszną, świetlistą i
                                  > prosta drogę". Krytykuje kosciół katolicki, mam na jego temat okresone zdanie
                                  >i chyba mi wolno. I nie zawsze wiem lepiej.
                                  Stwierdził Pan, że "kościoły" wypaczyły itd., nie krytykował Pan tylko KK
                                  (zresztą nie zamierzam go bronić). Należy Pan podobno do lepszego,
                                  niewidzialnego Kościoła. Taki wniosek wypływa z Pana postów.

                                  >Znacznie lepiej np. ujmuje wiele rzeczy np. Cmytojet.
                                  Niektóre rozbudowane wywody Cmytojeta przypominają Pańskie. Inne, gdzie tylko
                                  krytykuje cudze posty sa prymitywne i wyglądają ,jak gdyby wyszły spod ręki
                                  kogś innego. Dziwne, prawda?

                                  > 2. o wybiegu z mistrzami pisalem i nie ma co do tego wracac. A jak ktos sie
                                  > upierał, to go kierowałem wtedy do pewnego wróżbity, ktory do teraz uprfawia
                                  >tę sztukę jako wróż Krzysztof.
                                  No własnie- czyli wcale nie chronił Pan kogoś od wróżb, wbrew Pana pierwotnej
                                  wypowiedzi!

                                  > Procentu nie brałem.
                                  Byłbym ostatnim, który wysuwałby wobec Pana tego typu zarzzuty!!!

                                  > 3. Sprawa JWS-a i Adama Kadmońskiego. To jedna i ta sama osoba.
                                  To juz wiem.

                                  >Jako JWS, >czyli sygnując to swoim nazwiskiem, pisalem o tarocie to, co o nim
                                  >wtedy wiedzialem.
                                  > Jako Kadmonski snułem science fiction w tym samym stylu co obecnie uznani i
                                  > wielbieni autorzy różnych dyrdymal traktujacych o pobycie Jezusa w Indiach
                                  >itd.
                                  > Oszkukiwałem? Tak, oszukjiwałem podobnie jak oni teraz oszukuja.
                                  Nie chodzi o oszukiwanie ale o coś ważniejszego. Czy Pan -powtarzam- nie
                                  zatracił granicy między jawą a fikcją?
                                  Ponadto Pan zawsze zasłania sie "innymi"-inni tez "mieszali", inni
                                  też "oszukiwali". Wracamy do kwestii oczerniania, czy- jak to Pan zwykle ujmuje-
                                  "podważania wiarygodności" wszystkich, którzy mają inne zdanie niz Pan.
                                  Wątpię, czy ci "inni" pisują jako 2 różne osoby odmienne rzeczy...Przynajmniej
                                  wtedy, w Polsce był Pan w tym oryginalny (ale może się mylę?)

                                  > Ale rozumiem, ze głównbym celem Pana "rzoważań" na temat mojego zyciorysu
                                  >jest, mowiac wprost, PODWAŻENIE MOJEJ WIARYGODNOSCI.
                                  Myli się Pan. Wątpliwości co do Pana wiarygodności nie są CELEM, lecz SKUTKIEM
                                  moich rozważań.

                                  > 4. Nie, nie pisze gdzie indziej o kosmitach. Mam to udowodnić? A niby jak?
                                  Oczywiście- nie o to chodzi. Pytanie- które Pana poglądy są prawdziwe, i jakie
                                  będą za rok?

                                  > Kiepski z Pana krawiec. Grube nici.
                                  Ja tylko analizuję Pana wypowiedzi, proste.

                                  > 5. Czemu tak długo siedziałem w "objeciach diabła"? A czemu Pan tak długo
                                  >bawi sie w oskarzyciela? Z tego samego powodu. I jest to najklepszy dowod, ze
                                  >jak sie wejdzie z nim w komitywę, to wyrwac sie z jego "objęć" jest bardzo,
                                  >ale to bardzo trudno.
                                  Czy dobrze rozumiem- zadawanie Panu pytań to komitywa z diabłem? Za kogo Pan
                                  się uważa???

                                  > 6. Niczego nie oczekuje. Nie roszczę sobie pretencji o to, czy ktos mi
                                  >uwierzy,czy nie, czy weźmie moje doswiadczenia za cos, co wskazuje na prawde,
                                  >czy nie.
                                  Nie? Wolne żarty! Przeciez czytałem Pana posty. Pan oszukuje mnie czy samego
                                  siebie???

                                  > A czy diabeł istnieje, czy nie, sam sie Pan przekona.
                                  Przekonuję się każdego dnia oglądając wiadomości w TV. I widzę tam różnej maści
                                  bandziorów i degeneratów, którzy nie słyszeli nigdy o Tarocie, a wiernie służą
                                  diabłu!

                                  > jesli to ja mam racje? Ma Pan tyle odwagi, by zaryzykować? Czy juz czuje Pan
                                  > ten "mdły bunt" w żolądku na mysl, ze Jezus jest jedyna bramą życia
                                  Czemu miałbym buntować się przeciw Jezusowi???

                                  > i ze stary JWS w nia wszedł, a Pan stoi na zewnątrz ze wszystkimi swoimi
                                  oskarzeniami?
                                  No właśnie- wracamy do punktu wyjścia. JWS stoi w lepszym miejscu, i już! A
                                  jakiś kumpel diabła- wróg Jezusa śmie go oskarżać...Już prawie jest Pan
                                  męczennikiem...

                                  >No,dalej! Odwagi! Nie starcza? A starczylo, zeby JWS-a publicznie obwiniać?
                                  >Co?
                                  Nie obwiniam, tylko analizuję i pytam. To przeciez nie jest żaden heroizm! Po
                                  co ten patetyczny ton?

                                  • suljan Re:jak rzep do psiego ogona... 24.06.04, 11:58
                                    Tytuł postu mówi za wszystko.
                                    A sens dokonywanej przez Pana "analizy" mojego zycia tez oczywisty.
                                    Ale to Pana sprawa. Skoro sie Pan z tym i w tej roli dobrze czuje....
                                    Tak na marginesie. Jak rozumiem wiarygodność w Pana pojeciu plega na tym, ze
                                    sie nie zmienia pogladow ( stad ta uwaga co do pewnosci jakie beda moje za
                                    rok ). Innymi slowy, jeśli ktos kogos konsekwentnie zwodzi jest wiarygodny, a
                                    jesli odsteopuje od zwodzenia i oznajmia publicznie - tak, zwodzilem, ale juz
                                    nie chce, jest niewiarygodny. Zadziwiajaca "logika moralna". Sek w tym, ze wg.
                                    Pana pańscy idole nie zwodza. I tu jest sedno rzeczy. Nazywa sie ono ŚLEPOTA. A
                                    dokladniej - ZAŚLEPIENIE.
                                    By "słuzyc" diabłu nie trzeba uprawiac magii, wróżyc, czarowac, klaść tarota,
                                    iść za ezoteryczna duchowoscia. Można to robic na rozmaite sposoby, takze w ten
                                    sposób, o jakim Pan pisze.
                                    Gdyby nie miał Pan nic przeciw Jezusowi, jak Pan zapewnia, to - cokolwiek Pan o
                                    mnie sądzi - cieszyłby sie Pan, ze z Nim jestem. Obawiam sie wszakże, ze poza
                                    tą pusta deklaracją nic Pan z Jezusem nie ma wspólnego. A czy z kim innym......
                                    To juz Pan lepiej wie ode mnie.
                                    Ps. dyskursu dalej nie wiodę, bo mujsiałbym jak ow pies krecic sie wokół
                                    wlasnego ogona po to, buy znależć przyczepiony don rzep. Zapewne rzepowi o to
                                    wlasnie chodzi, ale nic z tego. Pozdrowionka, JWS



                                    • j.wojak niewygodne pytania? Trudno... 24.06.04, 13:19
                                      suljan napisał:

                                      > Tytuł postu mówi za wszystko.
                                      > A sens dokonywanej przez Pana "analizy" mojego zycia tez oczywisty.
                                      To nie analiza życia, tylko wypowiedzi...

                                      > Ale to Pana sprawa. Skoro sie Pan z tym i w tej roli dobrze czuje....
                                      Czuję się fatalnie, skąd pomysł, że dobrze???

                                      > Tak na marginesie. Jak rozumiem wiarygodność w Pana pojeciu plega na tym, ze
                                      > sie nie zmienia pogladow ( stad ta uwaga co do pewnosci jakie beda moje za
                                      > rok ).
                                      Nie. To tylko kwestia, jakie te poglądy są naprawdę (vide Adam Kadmon). Jeśli
                                      Pan samokrytycznie twierdzi, że oszukiwał, dlaczego przypisuje Pan innym takie
                                      same działania?
                                      Z drugiej strony, ktoś już pisał, że popada Pan z jednej skrajności w drugą.
                                      To osłabia wiarygodność, jak sądzę.

                                      > Pana pańscy idole nie zwodza. I tu jest sedno rzeczy. Nazywa sie ono ŚLEPOTA.
                                      A dokladniej - ZAŚLEPIENIE.
                                      Idole? Zaślepienie? Na jakiej podstawie takie wnioski??? Oprócz wymienienia
                                      kilku nazwisk, nie powoływałem się na żaden autorytet.

                                      > Gdyby nie miał Pan nic przeciw Jezusowi, jak Pan zapewnia, to - cokolwiek Pan
                                      >o mnie sądzi - cieszyłby sie Pan, ze z Nim jestem.
                                      Skąd niby mam wiedzieć, że Pan z Nim jest??? Skąd mam wiedzieć, że znowu nie
                                      ulega Pan zwodzeniu (i sam nie zwodzi)?

                                      >Obawiam sie wszakże, ze poza
                                      > tą pusta deklaracją nic Pan z Jezusem nie ma wspólnego. A czy z kim
                                      >innym......
                                      Ale Pan nudny z tym diabłem! Na razie nie widze go w pobliżu...

                                      > To juz Pan lepiej wie ode mnie.
                                      > Ps. dyskursu dalej nie wiodę, bo mujsiałbym jak ow pies krecic sie wokół
                                      > wlasnego ogona po to, buy znależć przyczepiony don rzep. Zapewne rzepowi o to
                                      > wlasnie chodzi, ale nic z tego. Pozdrowionka, JWS
                                      Rzep to rzep, ale mi chodzi o uzyskanie odpowiedzi. Cóż, jeśli dla Pana ich
                                      udzielenie jest za trudne...

                                      Jacek

                                      • cmytojet Re: niewygodne pytania? Trudno... 24.06.04, 14:11
                                        >> Gdyby nie miał Pan nic przeciw Jezusowi, jak Pan zapewnia, to -
                                        >> cokolwiek Pan o mnie sądzi - cieszyłby sie Pan, ze z Nim jestem.

                                        > Skąd niby mam wiedzieć, że Pan z Nim jest??? Skąd mam wiedzieć, że znowu nie
                                        > ulega Pan zwodzeniu (i sam nie zwodzi)?

                                        WOW!
                                        Kim mniemasz, że jesteś, że możesz to obiektywnie "stwierdzić"?
                            • Gość: Frater T. Re: Do suljana "J.W.Suligi" IP: *.pol / *.pol-net.com.pl 24.06.04, 20:42
                              Do what thou wilt shall be the whole of the Law.

                              > Co za megalomania! I nie głową, lecz chyba dziobem!
                              > Zawsze uważałem, ze crowleyowskie zadęcie śmierdzi grafomanią.

                              Piscem natare doces, Panie Janie?! Nie dziobem, ale głową. Snuje Pan jakieś
                              domysły o grafomanii innych, a samemu cieżko było ruszyć tyłek i zajrzeć do
                              oryginału. To tak jakby czepiał się Pan, iż ktoś napisał: "uderzył głową o
                              krawężnik" zamiast "uderzył policzkiem o krawężnik" - na przykład. Gdzieś w
                              jednym z postów wspominał Pan o studiowaniu, między innymi, dzieł Crowleya, ale
                              jak widać, zdaje się, że Pan je zaledwie może przejrzał. W innym bądź razie nie
                              uczyniłby Pan tak głupiej uwagi.

                              >> Co do zaś rekinów, to nie myslałem, o sobie, ani o nikim innym podobnym do
                              > mnie.

                              A ja właśnie myślałem o Panu i jemu podobnym.

                              >Dostrzegam w Panu niebezpieczny znak braku rozeznania duchów.

                              Rozpoznaję je doskonale. Apo pantos kakodaimonos.


                              Love is the law, love under will.
                              • suljan Re: Do suljana "J.W.Suligi" 24.06.04, 20:59
                                No, no, nieźle, panie Frater T. A przeciez Crowley to tylko kropla w możu
                                mozliwosci, jak pan napisał. I taka obraza?
                                Zdanie nt. grafomanii podtrzymuję. W oko łatwiej trafic dziobem niz glowa,
                                chyba, ze łebek malutki. A to przepraszam, cofam opinie i sdpiuerać sie o głowe
                                nie będę.
                                Ja dla Pana rekinem? Sorki, ale nie gustuje w uczniach Crowleya. Niesmaczni,
                                niestrawni, ciężcy do przeżuwania, ością w gardle stoja. Moze Pan zatem pływac
                                bezpiecznie. Nie tkne.
                                Rozpoznaje Pan duchy? To miłe. Więc juz Pan wie...
                                Pozdrawiam.
                                Jezus Chrystus jest moim Panem
                                • Gość: Frater T. Re: Do suljana "J.W.Suligi" IP: *.pol / *.pol-net.com.pl 25.06.04, 09:02
                                  Do what thou wilt shall be the whole of the Law.

                                  > No, no, nieźle, panie Frater T. A przeciez Crowley to tylko kropla w możu
                                  > mozliwosci, jak pan napisał. I taka obraza?

                                  O tak Panie Janie, o tak! Crowley to tylko kropla w oceanie możliwości, ale nie
                                  znaczy to, że należy być dyletantem i zanim pokusimy się o jakąś krytykę
                                  należałoby poświęcić trochę czasu temu, co się krytykuje. Ale, niestety, nie
                                  wszyscy to potrafią i w ten sposób stają się dyletantami. To bardzo żałosne. I
                                  jeszcze jedno, jaki aparat pozwala panu stwierdzać, iż ktoś się obraził, czy
                                  też nie. Mam nieodparte wrażenie, iż pisze Pan to, co mu ślina na język
                                  przyniesie, bez namysłu, bez przemedytowania, ot tak, pisać bo pisać.

                                  >> Ja dla Pana rekinem? Sorki, ale nie gustuje w uczniach Crowleya.

                                  Dlaczego wyciąga Pan pochopne wnioski. Dlaczego uważa Pan, iż jestem uczniem
                                  Crowleya lub kogokolwiek. Wszystko i wszystkich Pan tak od razu szufladkuje? A
                                  słowo "uczeń" w ogóle nie wydaje mi się być trafione. Niestety nie mogę być
                                  jego uczniem, albowiem ten już nie żyje. Mogę, co najwyżej, być zwolennikiem
                                  jego systemu, dzieł, magiji itd. Ale czy tak jest, tego Pan nie wie.

                                  >Niesmaczni,
                                  > niestrawni, ciężcy do przeżuwania, ością w gardle stoja.

                                  Skąd tyle przykrych doświadczeń. Sądzę, że myli Pan ryby z ludźmi, a to już
                                  daje wiele do myślenia.

                                  > Jezus Chrystus jest moim Panem

                                  O tak, jest Pana Panem. "Niewolnicy będą służyć." (AL II, 58)

                                  Love is the law, love under will.
                                  • cmytojet Re: Do suljana "J.W.Suligi" 25.06.04, 10:58
                                    > ... "Niewolnicy będą służyć." (AL II, 58)

                                    > Dlaczego wyciąga Pan pochopne wnioski. Dlaczego uważa Pan, iż jestem uczniem
                                    > Crowleya lub kogokolwiek. Wszystko i wszystkich Pan tak od razu szufladkuje?
                                    > A słowo "uczeń" w ogóle nie wydaje mi się być trafione. Niestety nie mogę być
                                    > jego uczniem, albowiem ten już nie żyje. Mogę, co najwyżej, być zwolennikiem
                                    > jego systemu, dzieł, magiji itd. Ale czy tak jest, tego Pan nie wie.

                                    No cóż, to na co się powołujesz i jak piszesz klasyfikuje cię jednoznacznie.
                                    Pisownia słowa magija to też wskazówka.

                                    Inaczej sam się klasyfikujesz :)

                                    Satanistyczne strony są również pełne podobnych treści. Nic dziwnego zresztą:
                                    twórca "Biblii Satanistycznej" czerpał z Crowley-a garściami. Cieszy to
                                    niektórych satanistów i doszukują się oni w "liber AL" inicjałów swojego
                                    mistrza!

                                    www.coa.altervista.org/text/satanism/liber_oz.htm
                                    www.gothicpress.freeserve.co.uk/Aleister%20Crowley.htm
                                    Wybrałem kilka wyjątków z bibliografii Crowleya:

                                    "Za twórcę współczesnego satanizmu uważa się powszechnie Aleistera Crowleya
                                    (1875 - 1947). Urodził się on 12 października 1875 roku w Leamington Spa w
                                    Anglii. Jego rodzice byli członkami skrajnej sekty Braterstwo Plymouth. Jako
                                    nastolatek Crowley uważał, że to on jest Bestią z Apokalipsy (po śmierci ojca,
                                    matka winiła go za nią i nazwała Bestią 666)."

                                    "Eksperymentował z psychodelicznymi narkotykami, aby uwolnić duszę od więzów
                                    materii. Zetknął się tam także z magią, szamanizmem, jogą i kabałą. Po szeregu
                                    podróży do Meksyku i Indii dobrowolnie przyjął imię 666 i ożenił się z
                                    alkoholiczką - Rose Kelly, którą nazywał "Kobietą w szkarłatach". W roku 1903
                                    sformułował teorię i praktykę nazwaną przez siebie "magick", która głosiła
                                    możliwość wpływu każdego wtajemniczonego na losy świata oraz sprowadzała prawo
                                    do całkowitej wolności od zakazów."

                                    "14 marca 1904 roku, w swoim pokoju w Kairze, odprawił obrzęd magiczny, w
                                    trakcie którego przywoływał egipskiego boga mądrości - Totha. Po tym fakcie
                                    ogłosił publicznie, że duch o imieniu Aiwass (Aiwaz), przekazał mu przesłanie
                                    dla świata. Treść tego przesłania, które spisał w "Księdze Prawa", miała
                                    brzmieć: "Musicie wiedzieć, iż wybrany kapłan i apostoł nieskończonej
                                    przestrzeni jest księciem - kapłanem Bestią, a jego żonie, zwanej Kobietą w
                                    Szkarłatach dana jest wszelka władza. Zgromadzą oni me dzieci w swej owczarni;
                                    przywiodą chwałę gwiazd do ludzkich serc." Jak sam twierdził, ducha tego należy
                                    utożsamiać z diabłem chrześcijańskim - szatanem."

                                    "W roku 1920 Crowley założył w Cefalú na Sardynii klasztor szatana, któremu
                                    nadał nazwę opactwo Telemy, którą to nazwę zapożyczył od Rabelais'a, co
                                    oznaczać miało miejsce, gdzie wszystko jest dozwolone. Odbywały się tam orgie
                                    seksualne i narkotyczne. Zabijano psy i koty, a być może także i ludzi. W roku
                                    1923 władze włoskie nakazały mu opuścić kraj pod zarzutem, że towarzystwo
                                    skupione wokół Crowleya odprawiało satanistyczne rytuały czarnej magii i czarne
                                    msze. Podejrzewano go też o składanie ofiar z dzieci."

                                    Afirmacja woli człowieka jako naczelnego prawa powoduje, że odnośniki do
                                    wynurzeń Crowley-a można znaleźć również na stronach ... "pedofili".
                                    Biedacy, nie wiedzą co czynią ...

                                    A więc rzeczywiście pomyłka - jeżeli jesteś czyimś uczniem, to nie Crowley-a.

                                    jeszcze dosadniej brzmią teksty, którymi nas raczysz w tak zwanym
                                    kontekście (kapitaliki to moja poprawka):

                                    5. Człowiek ma prawo ZABIĆ tych którzy próbują ograniczać te prawa.
                                    "niewolnicy będą służyć" - AL II, 58
                                    "Miłość jest prawem, miłość podług woli." - AL I, 57

                                    Z fajnymi ideami się identyfikujesz, Frater T. ...
                                    • j.wojak cmytojet- już wiesz, kto to Crowley. Brawo!. 25.06.04, 11:46
                                      Przedwoczoraj jeszcze nie znałeś tego pana. No, no- szybki kurs. Brawo!
                                  • suljan Re: Do suljana "J.W.Suligi" 25.06.04, 11:43
                                    Frater T.
                                    ja dyletantem? Dobre! I pisze to ktos, kto twierdzi, ze nie może byc czyimś
                                    uczniem ( niestety - jak dodaje ), bo ow ktos nie zyje. A wczym to niby śmierc
                                    mistrza przeszkadza, by byc jego uczniem? W niczym. Toć to ABC okultyzmu. I
                                    wszelkiej duchowosci.
                                    Nie obrazil sie Pan, to dobrze. Takie odniosłem wrażenie, ale sie pomyliłem,
                                    sorki, ok.
                                    Metafory rybek Pan nie pojął. Bywa. Wszak domyslam się, ze nie skrzelami Pan
                                    oddycha. A skad doswiadczenia z crowleyowcami? Ano miałem wątpliwa przyjemnośc
                                    obserwowac skutki ich poczynań, zwłaszcza z zakresu magii seksualnej. Ostatnio
                                    sie zaktywizowali dzieki pewnej osobie o nazwisku zaczynajacym sie na litere M.
                                    Ale nie on jeden crowleyowska magije propaguje. Sa takie mile osobki i ich
                                    strony internetowe. Nie mozna brac ich zbyt serio, ale....
                                    "Niewolnicy beda służyc....". Cały Crowley. Słowo "Pan" ( hebr. Adonaj ) tylko
                                    z "Panem niewolnikow" mu sie kojarzyło. Taka to byla jego znajomosc kabały, hi
                                    hi hi. Gratuluje "mistrza".
                                    I pozdrawiam,
                                    JWS
                                    • Gość: Frater T. Re: Do suljana "J.W.Suligi" IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.04, 13:10
                                      Do what thou wilt shall be the whole of the Law.

                                      Jest Pan w istocie dyletantem skoro uważa, że słowo "Pan" kojarzyło się
                                      Crowleyowi li tylko z jednym. Powtarzam po raz wtóry, gdyby znał Pan Dzieło
                                      Crowleya, to nie pisałby Pan takich rzeczy. Zapewniam Pana, iż słowo "Pan" -
                                      hebrajskie ADNI - nie kojarzyło mu się tylko z jednym. Jest Pan typowym
                                      przykładem osoby, która wypowiada się na jakiś temat, nie mając o nim
                                      dostatecznej wiedzy. To tak jak ci, którzy nigdy nie eksperymentowali, na
                                      przykład, ze środkami psychoaktywnymi, a wypowiadają się na ich temat i, co
                                      najgorsze, gdy czynią to autorytatywnie.

                                      >>Ostatnio sie zaktywizowali dzieki pewnej osobie o nazwisku zaczynajacym sie
                                      na litere M.

                                      Ma Pan chyba nieaktualne dane skoro twierdzi, że "ostatnio". A w gruncie rzeczy
                                      nigdy nie było jakiegoś zaktywizowania za sprawą Darka Misiuny.


                                      Love is the law, love under will.
                                      • cmytojet Re: Do suljana "J.W.Suligi" 25.06.04, 13:59
                                        > Jest Pan typowym przykładem osoby, która wypowiada się na jakiś temat,
                                        > nie mając o nim dostatecznej wiedzy.

                                        > To tak jak ci, którzy nigdy nie eksperymentowali, na
                                        > przykład, ze środkami psychoaktywnymi, a wypowiadają się na ich temat i, co
                                        > najgorsze, gdy czynią to autorytatywnie.

                                        A jak jest dostateczna wiedza, żeby stwierdzić skutki działania np.
                                        gilotyny? W historii byli tacy "doświadczalnicy", którzy nie wahali się
                                        przejść tej granicy, która dla każdego zdrowego człowieka jest
                                        oczywista. Relacji ze swoich doświadczeń nie zdali (zgadnij dlaczego).

                                        Możesz zapytać również alkoholika jak działa alkohol ...

                                        Owocnych poszukiwań, Frater T.
                                      • suljan Re: Do suljana "J.W.Suligi" 25.06.04, 15:12
                                        ADNI.... Wiem, wiem, magiczne zabawy ze znaczeniami tego slowa, z literami, ich
                                        wartosciami liczbowymi itd. Sążnista wiedza, kabała okultna, czyli nie ta
                                        kabała,ktorą uprawiali tacy ludzie jak chociazby Iccak Luria, Bal Szem Tow i
                                        wielu, wielu innych.
                                        Do informacji dla wszystkich. Trzeba wyraźnie odróżnić kabałę zydowską od
                                        kabały okultystycznej. Ta pierwsza powstała na przełomie er, w środowisku
                                        zydowskim ta druga - w sredniowieczu, w srodowisku heterodoksyjnego
                                        chrzescijaństwa. Ta pierwsza to część duchowosci zydowskiej, osadzonej w Biblii
                                        i jej przesłaniu, ta druga to produkt wymieszania hermetyzmu, alchemii, gnozy
                                        sredniowiecznej, polanych kabalistycznym sosem magicznej proweniencji. Zydowska
                                        kabała to mistyka, kabala okultna to magia ( przedstawiam to oczywiscie w
                                        ogromnym uproszczeniu ).
                                        Misiuna nie przyczynil sie do aktywizacji crowleyowskiich fascynatow? A nie
                                        tłumaczył na j.polski dzieł Bestii? Nie publikowal ich? I dalej tego nie czyni?
                                        Ejze, Panie Frater? Czy to malo? Hę?
                                        Moize faktycznie nie powinienem pisac "ostatnio". Tak dzieje sie od lat.
                                        • Gość: Frater T. Re: Do suljana "J.W.Suligi" IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.04, 17:07
                                          Do what thou wilt shall be the whole of the Law.

                                          >> Misiuna nie przyczynil sie do aktywizacji crowleyowskiich fascynatow?

                                          Fascynatów to może tak. Ale oni nie są źródłem docelowym.

                                          Zgadza się, iż Darek upublicznił Thelemę w Polsce, ale ta istniała na długo
                                          przed pierwszą publikacją Crowleya. Proszę nie utożsamiać jej zewnętrznych
                                          manifestacji z jej wewnętrznymi przejawami. Czy zawsze ładuje Pan wszystko i
                                          wszystkich do jednego wora? To zaiste cecha Czarnych Braci.

                                          Love is the law, love under will.
                                        • j.wojak jak robić ludziom wodę z mózgu? 26.06.04, 09:00
                                          I oto mamy nieznany wątek z historii hermetyzmu- oto już wieki temu wszyscy
                                          gnostycy, kabaliści (ci okultystyczni), alchemicy i in. wpadali jeden po drugim
                                          w objęcia DIABŁA. Wtedy nie było jeszcze sekty Pana S., więc nikt nie mógł im
                                          pomóc! Drżyjcie, maluczcy! I wara od magii!!!
                                          • cmytojet do tego trzeba mieć mózg ... 27.06.04, 16:16
                                            ... wiec jesteś bezpieczny!

                                            > ... sekty Pana S ...

                                            rozumiem, że ponieważ tym razem już kompletnie nie masz nic do powiedzenia
                                            zaczynają się Twoje słynne osobiste wycieczki.

                                            oczywiście, nie pozosatję Ci dłużny (w zastepstwie SulJan-a :)
                                        • Gość: Frater T. Re: Do suljana "J.W.Suligi" IP: *.pol / *.pol-net.com.pl 26.06.04, 09:32
                                          Do what thou wilt shall be the whole of the Law.

                                          Oj Panie Janie, Panie Janie. A jakie to nie jest heterodoksyjne
                                          chrześcijaństwo? Te, za którym Pan stoi? Pan powie pewnie, że tak, bo w innym
                                          przypadku świadczyłoby to o Pana zwątpieniu. Ale z kolei inny powie, że Pan się
                                          myli i że jego chrześcijaństwo nie jest heterodoksyjne. I tak w kółko.

                                          Cóż ja mogę rzec ku oświeceniu innych. Większość systemów jest racjonalna i
                                          sensowna jeśli studiuje się je w ramach własnej tradycji. Nie ma kryteriów, aby
                                          stwierdzić, że jeden system jest lepszy od drugiego. Jest to sprawa
                                          indywidualnych inklinacji i wyboru dokonanego przez jednostkę, a nie tego, że
                                          jeden system jest dobry, a drugi - niedobry.

                                          Love is the law, love under will.
                                          • cmytojet Re: Do suljana "J.W.Suligi" 27.06.04, 16:09
                                            "Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy,
                                            kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny"

                                            > A jakie to nie jest heterodoksyjne chrześcijaństwo? Te, za którym Pan stoi?
                                            > Pan powie pewnie, że tak, bo w innym przypadku świadczyłoby to o Pana
                                            > zwątpieniu. Ale z kolei inny powie, że Pan się myli i że jego
                                            > chrześcijaństwo nie jest heterodoksyjne.

                                            Cała przewrotność Twoich ocen polega na tym, że ciagle z uporem maniaka
                                            (może po prostu nim jesteś?) wracasz do "chrześcijaństwa", "systemów",
                                            "religii". Rozumiem, że takie jest TWOJE ciasne rozumienie tego czym jest
                                            wiara w Jezusa.

                                            > Cóż ja mogę rzec ku oświeceniu innych.

                                            Nam wszystkim nieoświeconym na samo Twoje słowo gęby się otwarły z
                                            uwielbienia i czekamy na Twoje mądrości, o oświecony!

                                            > Większość systemów jest racjonalna i sensowna jeśli studiuje się je w
                                            > ramach własnej tradycji. Nie ma kryteriów, aby stwierdzić, że jeden
                                            > system jest lepszy od drugiego. Jest to sprawa indywidualnych
                                            > inklinacji i wyboru dokonanego przez jednostkę, a nie tego, że
                                            > jeden system jest dobry, a drugi - niedobry.

                                            Są jednak pewne diametralne różnice. Jeżeli chodzi o Jezusa, całość zawiera się
                                            właściwie w jednym zdaniu (uwierz a będziesz zbawiony) i nie ma nic
                                            ukrytego. W przypadku "Twojego systemu" mamy doczynienia z kultem
                                            mrocznym jak krypta grobowa, rytuałami bezpośrednio odwołującymi się do
                                            diabła i wszystkim owianym taką tajemnicą, że aż zęby bolą. Zaręczam, że
                                            jeżeli by te jednostki zobaczyły jakie rytuały odprawiacie w swoim
                                            towarzystwie - uciekłyby z krzykiem i włosami stojącymi dęba.
                                            Jest więc mnówstwo ktyteriów aby odróżnić jeden jak to mówisz system
                                            od drugiego.

                                            "(7) Dzieci, niech was nikt nie zwodzi; kto postępuje sprawiedliwie,
                                            sprawiedliwy jest, jak On jest sprawiedliwy. (8) Kto popełnia grzech, z diabła
                                            jest, gdyż diabeł od początku grzeszy. A Syn Boży na to się objawił, aby
                                            zniweczyć dzieła diabelskie." (1 List Jana 3:7-8)
              • Gość: Kasia Re: Do suljana "J.W.Suligi" IP: *.nycmny83.dynamic.covad.net 23.06.04, 06:35
                Czy ktos z Panstwa zna Antoniego Przechszte? Ten osobnik twierdzi, ze przez
                niego przemawia Pawel z Tarsu, wiec mozna by go pare rzeczy zapytac! W koncu
                chyba bedzie "expertem" od Jezusa, czyz nie!?:)))
                • suljan Re: Do suljana "J.W.Suligi" 23.06.04, 13:22
                  Witam, nazwisko to ostatnio obilo mi sie o uszy. Ciekawe, gdzie. Pozdrawiam.
    • agrentowy4321 Re: Do suljana "J.W.Suligi" 09.03.23, 14:26
      Bardzo trudny temat
    • irona.sonata Re: Do suljana "J.W.Suligi" 30.04.23, 03:22
      To zadawane
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka