Gość: gretchen25
IP: *.internetia.net.pl
02.02.12, 15:08
Snił mi się dzisiaj fakt śmierci partnera - osoby z którą jestem 15 lat. W moim śnie umarł w wieku 30 lat, faktycznie ma teraz 33 i ma się dobrze. Szczątkowo pamiętam jakąś reanimację przy której byłam, po czym jego matka powiedziała, ze to już koniec, ze odszedł, że mam dać juz spokój. Rozpacz, która mnie ogarnęła w tym śnie była straszna, ból nie do zniesienia. Płakałam we śnie, pytałam wszystkich jak mam teraz żyć, jak sobie z tym poradzić. Obudził mnie swój własny jęk. Sen był tak namacalny, wydawał się taki prawdziwy, że rano poczułam prawdziwą ulgę.Ciągle myslę o tym śnie.