Dodaj do ulubionych

Smierc a Wieza

29.12.10, 15:47
zastanawiam sie jak to u was jest z realizacją-spelianiem sie tych kart?
Bo w gruncie rzeczy sa do siebie podobne, choc wieży towarzyszy huk i armagedon nieraz, to smierc jest zmianą ktora wcale nie musi byc "spokojna", kiedy sie pojawia wiemy ze bedzie inaczzej,z wiwrzą podobnie choc wtedy mozna sie nastawic na awantury.
jak to uwas w praktyce z tyM
Obserwuj wątek
    • misboaa Re: Smierc a Wieza 29.12.10, 16:05
      XIII to proces, przemiana poczwarki w motyla lub na odwrót tongue_out a Wieża zazwyczaj: trach! i po krzyku. Symptomy pękania murów czasami są nie zauważalne.
      To oczywiście ogólne wyobrażenie bo nie tak dawno XVI pokazał mi szybkie, pozytywne zakończenie spraw.
      • coill Re: Smierc a Wieza 29.12.10, 17:19
        misboaa napisała:

        > XIII to proces, przemiana poczwarki w motyla lub na odwrót tongue_out a Wieża zazwyczaj
        > : trach! i po krzyku. Symptomy pękania murów czasami są nie zauważalne.
        > To oczywiście ogólne wyobrażenie bo nie tak dawno XVI pokazał mi szybkie, pozyt
        > ywne zakończenie spraw.

        no tak, wierzy towarzyszy wstrąs, taki "trach!"... a w zwiazku?
        jesli wypada nam ze bedzie Smierc..a np Nie bedzie wiezy to jak rozumiec?
        przeciez sa podobne;/
        • misboaa Re: Smierc a Wieza 29.12.10, 23:30
          coill napisała:

          > no tak, wierzy towarzyszy wstrąs, taki "trach!"... a w zwiazku?
          > jesli wypada nam ze bedzie Smierc..a np Nie bedzie wiezy to jak rozumiec?
          > przeciez sa podobne;/
          nastąpi stopniowe przeobrażenie związku, tak, że przybieże on zupełnie inną formę; jaką? trudno powiedzieć bez dodatkowych kart. Te zmiany nie nastapią w spoosób gwałtowny, z dnia na dzień. Jeśli związkowi na zawiązkiem wisi groźba zakończenia go to nie nastąpi to szybko i jest jeszcze sporo czasu by wszystko wyregulować, ponaprawiać i zmienić na lepsze. Końca nie będzie jeśli się weźmie do roboty big_grin
    • asia.33 Re: Smierc a Wieza 29.12.10, 16:37
      smierc moim zdaniem to zmina na dłuzej..przykład jaki mial miejsce tu na forum ..smierc był to zabieg u fryzjera..zmiana fryzury na dluzej bo zanim wlosy odrosna mija czas...efekt widoczy nie jest tak jak bylo,

      wiez jakas szybka kacja ktora niczy lub wywoluje stres burzac wszystko..ponoc w wiezy zostaja fubndamenty i mozna wszystko odbudowac od podstaw
      • neceg Re: Smierc a Wieza 30.12.10, 01:50
        Witam.
        Wieza pokazala mi jak runie moj zwiazek, a zmiany beda nieodwracalne..mimo, ze jestesmy razem wszystko to co budowalam przez lata w pewnym momecie pryslo jak banka mydlana, fundamenty zostaly ale tyle sie wydarzylo, ze brakuje checi i wiary (z mojej strony) budowac wszystko od nowa. Pokazala mi tez zwolnienie z pracy,wszystko bardzo gwaltowne
        Smierc-bardzo lubie te karte, pokazywala mi wszelkie przeprowadzki, pokazala nawet zmiane relacjii w zwiazku (bylismy para zostalismy kochankami),
        -glowna rzecz, ktora laczy obie karty to, ze nie wroci to co bylo, stare odchodzi mimo, ze mozemy zostac w poprzednich relacjach..
    • niwa1 Re: Smierc a Wieza 30.12.10, 18:55
      Dobry temat, na tyle co mogę z doświadczenia powiedzieć to na przykładzie np. związku.
      Przy Wieży relacja się po prostu kończy,jest zerwany kontakt,nie spotykają się-no w każdym bądż razie nie jako para/ co nie oznacza że po jakimś czasie relacja się nie zreaktywuje od nowa, ale będzie przerwa przed nowym.
      Śmierć w związku/u mnie/-związek trwa, i w czasie trwania dokonują się zmiany, też mogą boleć ale formalnie nie ma zburzenia "kręgosłupa-związku/że stanowimy parę/.
    • czu-jka Re: Smierc a Wieza 30.12.10, 19:13
      Obie karty trochę przerażającesmile
      Wieża kojarzy mi się z radykalnym "zawaleniem" poglądów, sytuacji - czegoś stałego w gruz. Człowiek zostaje z podwalinami, ale myślę, że sytuacja może nieźle przestraszyć.
      Ktoś wcześniej napisał fajnie o Śmierci, że jest to zmiana poczwarki w motyla. Fajne porównanie, myślę, że bardzo trafne. Naturalna zmiana, raczej nie wymuszona.
      • algaria Re: Smierc a Wieza 30.12.10, 19:36
        a mi wieża w związku wyszła jako "rąbnięcie" stało się coś co spowodowało że już nic nie będzie takie samo taki piorun który zatrzasnął moim dotychczasowym życiem a że obok stała śmierć to wiem że w moim życiu nastąpiły nieodwracalne zmiany coś się skończyło (lub kończy) Moje dotychczasowe ustabilizowane życie, coś zaczęło (jeszcze nie wiem jak to nazwać) - niestety wiem ze bardzo ciężkie czasy przede mną. - rozdarcie wewnętrzne sad - i cieszę się i smucę.
    • krolowa.mieczy Re: Smierc a Wieza 30.12.10, 22:55
      Myślę, ze te karty nie są podobne do siebie jednak.
      Śmierć jest definitywnym końcem, a z Wieży da się uratować coś lub na jej gruzach wybudować cos. Śmierć jest procesem, który nie dosć ze boli gdy jest sie mu poddawanym, to na dodatek oddziela grubą krechą przeszłosć. Huk Wieży obezwładnia, zaskakuje często, przychodzi z zwnątrz. Na Śmierć częściej jesteśmy przygotowani, świadomi, ze sie dzieje, poza tym siłą woli lub jakąkolwiek inną siłą mozemy opóźnić jej proces, ale jak już się pojawiła to jest nieuchronna.
      Wieża może dawać znaki, ze coś jest nie tak i jeśli tego się w porę nie dostrzeże, to runie.
      Po Śmierci można sie pozbierać szybciej lub później, ale wiadomo, ze ma sie czyste konto, zostało sie oczyszczonym, można rozpocząć coś od nowa będąc mądrzejszym.
      A po Wieży niekoniecznie człowiek staje sie madrzejszy - biadoli i nie widzi, ze musiał stracić coś, co miało błędne i liche fundamenty. Zaryzykuję mówiac, że będzie chciał na nowo ja odbudować o takiej samej wysokosci, z takim samym budulcem, spoiwem.

      Wolę Śmierć. I nawet ja lubię. W rozkładach pokazywała mi nie raz marnotrawnego męża z kryzysem wieku sredniego wracajacego do żony jako odmieniony wewnętrznie, dojrzalszy, z innym myśleniem niż wcześniej; i to na stałe. Wieża by mu pokazała niechybnie rozwód i podział majatku, a jego Śmierć madra żona jest w stanie docenić.
      • misboaa Re: Smierc a Wieza 31.12.10, 00:17
        Mała uwaga do tego co napisała królowa:
        Śmierć nie zawsze jest bolesna bo to przemiana, coś co jest konieczne, ale nie musi być niemiłe. Powiedziała bym, że z bolesnością to tak pół na pół.
        Wieża u mnie objawiała się (z jednym wyjątkiem) jako szok, niespodziewane uderzenie krwi, a potem ręce opadają z bezsilności. Czasem wynikało to z nieporozumienia, czasem wyolbrzymienia, niekoniecznie musiały to być ważne sprawy, ważny był wybuch i ból spowodowany zaskoczeniem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka