Dodaj do ulubionych

Czy astrologicznie...

23.07.11, 19:20
da się wyjaśnić nieszczęścia ostatnich dni? To pytanie do Godotki i tych co znają się na astrologii smile
Chodzi mi o: Norwegię, przedawkowanie naszego polskiego boksera Włodarczyka i dzisiejszą śmierć Amy Winehouse? Gwiazdy sieją niepokój czy wydarzenia w ogóle nie ma związku ze sobą?
Obserwuj wątek
    • mrgodot Re: Czy astrologicznie... 23.07.11, 19:45
      krolowa.mieczy napisała:

      > da się wyjaśnić nieszczęścia ostatnich dni? To pytanie do Godotki i tych co zna
      > ją się na astrologii smile
      > Chodzi mi o: Norwegię, przedawkowanie naszego polskiego boksera Włodarczyka i d
      > zisiejszą śmierć Amy Winehouse? Gwiazdy sieją niepokój czy wydarzenia w ogóle n
      > ie ma związku ze sobą?
      Chyba mamy jakieś telepatyczne połączenie, bo od rana o tym myślę. A tu dopiero co przeczytałam o Amy Whinehouse, zderzeniu super szybkich pociągów w Chinach, kolejnym (niewielkim tym razem) trzęsieniu ziemi w Japonii, wcześniej jeszcze była tragedia na Wołdze. Wystarczy spojrzeć po nagłókawch - masakra.
      Zaraz to jakoś spróbuję sformułować.
      • 2bieguny Re: Czy astrologicznie... 23.07.11, 20:05
        Przyznam, ze osobiscie mam fatalny tydzien, nie sa to wielkie katastrofy, ale jednak mało jest fajnie uncertain
        • mrgodot Re: Czy astrologicznie... 23.07.11, 20:47
          Pobieżnie się przyjrzałam, bo oczywiście trzeba by każde z tych zdarzeń konkretnie umiejscowić i zinterpretować.
          Mój główny podejrzany i winowajca to oczywiście ten wielokrotnie już tu wspomniany układ półkrzyża w znakach kardynalnych Saturn-Uran-Pluton, do którego ostatnio robiła translację Wenus. Wcześniej Słońce. Tak prosto, na chłopski rozum powiem, że Wenus przechodząc przez znak Raka "dotykała" kolejno wszystkich tych planet (kwadratem lub opozycją) i uruchamiała układ. Np. 10 lipca - tragedia na Wołdze - miała miejsce w momencie utworzenia przez Wenus wielkiego krzyża (czyli Wenus uzupełniła brakujące ogniwo półprzyża). Oczywiście jest tam szereg innych tranzytów, ale ten jest najważniejszy.
          Wczorajsza tragedia w Norwegii była juz po przejściu Wenus, tzn translacja się zakończyła 15 lipca, ale wtedy była również pełnia w 22 stopniu Raka-Koziorożca. W towarzystwie tej Wenus właśnie. Uznałabym to za koniec spokoju.
          Norwegia i cała reszta wypadków - to już moment przejścia Słońca z Raka do Lwa. Dokładnie z wczoraj na dziś był ingres. Księżyc z kolei przechodził przez znak Barana i uruchomił półkrzyż Saturn-Uran-Pluton (dokładnie przez Urana przechodził dzień wcześniej). Dodatkowo mamy opozycję Merkurego do cofającego się Neptuna więc infromacje napływają, a nie wiadomo o co chodzi, długo się czeka na wyjaśnienia. Neptun zawsze zaciemnia sprawę. Nawet o naszym domorosłym bombiarzu nic nie wiemy na pewno.
          Zauważyłam jeszcze jeden układ - "latwiec" z opozycją Marsa do Węzła Księżycowego i to nie wygląda ładnie. Węzeł północny ma trudny charakter, bliski symbolice Saturna, temu co nieuniknione i co jest związane z naszym wcieleniem, drogą, tym co do przerobienia. A w opozycji Mars czyli gwałtowne wydarzenia, nagłe, takie "ostre".
          Efekt ogólny - nagły wysyp informacji co się gdzie stało ale brak szczegółów, pełno hipotez, nic nie wiemy oprócz tego, że wiemy, że coś się stało. Opozycja Merkury-Neptun.
          I to może być zapowiedź, przedśpiew tego co nas czeka po wejściu Marsa do znaku Raka (3 sierpnia chyba) i teraz on zacznie robić translację do półkrzyża. O ile Słońce i Wenus to były jednak benefiki, o tyle Mars to już malefik, więc niczego dobrego bym się nie spodziewała. Może być jeszcze ostrzej, bo Mars utworzy kwadratury z Uranem i Saturnem oraz opozycję z Plutonem. A jeśli chodzi o przepływ informacji to Merkury zacznie się cofać i jeśli teraz jest skąpo, to wóczas może być cała masa dezinformacji, półprawd i g..prawd.
          Przy takim układzie Księżyc, który co jakieś 2,5 dnia zmienia znak, za każdym razem wchodząc do znaku kardynalnego (Rak, Waga, Koziorożec, Baran) również będzie uruchamiał półkrzyż. Więc może być taki wysyp co parę dni.
          Czarno to widzę.
          • krolowa.mieczy Re: Czy astrologicznie... 23.07.11, 21:07
            Właśnie też mnie dziwiło, ze coś wiemy ale mimo wszystko nic nie wiemy. Bo informacja sucha o złapaniu bombiarza w Krakowie czy tym Norwegu czy choćby o zmarłej dziś Amy to tak naprawdę żadna informacja z punktu widzenia dociekliwego dziennikarza (ogólnie mediów).
            Czyli będziemy w czarnej d.pie?
            Piszesz o Marsie z marsową miną więc... możemy się spodziewać zaostrzenia konfliktów, kłótni na górze i dole, rozruchów i tragedii? Ta data 2-3 sierpień to już mi się wbiła w pamięc uncertain
            • mrgodot Re: Czy astrologicznie... 23.07.11, 21:47
              krolowa.mieczy napisała:

              > Właśnie też mnie dziwiło, ze coś wiemy ale mimo wszystko nic nie wiemy. Bo info
              > rmacja sucha o złapaniu bombiarza w Krakowie czy tym Norwegu czy choćby o zmarł
              > ej dziś Amy to tak naprawdę żadna informacja z punktu widzenia dociekliwego dzi
              > ennikarza (ogólnie mediów).
              > Czyli będziemy w czarnej d.pie?

              No właśnie, tu mam wrażenie, że będzie gorzej bo kiedy Merkury w opozycji do Neptuna wejdzie dodatkowo w ruch wsteczny to zasada BHP brzmi: nie wierz w to, co słyszysz, wierz w siebie i swoją intuicję. 3 bite tygodnie we mgle niepewności (do 26 sierpnia). No chyba (w co nie wierzę) Merkury nas zaskoczy i spod dywanu wyciągnie to czego nie wiemy. Ale wątpię. Tym bardziej, że Neptun w Rybach czyli znowu znak wodny, znowu dużo wody, brak jasności.

              > Piszesz o Marsie z marsową miną więc... możemy się spodziewać zaostrzenia konfl
              > iktów, kłótni na górze i dole, rozruchów i tragedii? Ta data 2-3 sierpień to ju
              > ż mi się wbiła w pamięc uncertain
              Trudno pisać i tym optymistycznie. Najpierw będzie kwadrat Mars-Uran, potem opozycja Mars-Pluton a na koniec kwadrat Mars-Saturn. Same aspekty malefikó do malefików.
              W ubiegłym roku ten Klimaks Kardynalny utworzył się na niebie na przełomie lipca-sierpnia czyli lato pod hasłem wielkiego krzyża. Opróćz tych planet był tam i Mars, i Jowisz. A w tym roku te 3 planety znowu utworzyły półkrzyż i co je teraz poruszy, to mamy efekty w postaci nagłych wydarzeń. Mars to ogień, zapalczywość, wypadki, skaleczenia, urazy, wybuchy, strzelanie. Uran w Baranie to powietrze w ogniu - zaplaczywość. Dlatego w tym roku mamy więcej burz, wyładowań elektrycznych, nawałnic, tornad i wichur a nie powodzi jak to przynosił w ubiegłym roku Neptun. Wiadomo, że jak burza będzie, to gdzieś popada, ale chodzi bardziej o elektryczność. Uran to także bunt i rewolucje - doświadczyliśmy ich wczesną zimą tego roku - Tunezja, Egipt, Libia, Syria, Jemen. W Libii nadal trwa, część z nich się jakoś powiodła (Egipt i Tunezja - wg mnie nie na długo), częśc została stłamszona (Jemen, Syria). W ogóle opozycja Uran-Saturn to walka z władzą bo Uran to buntownik a Saturn to rząd, legitymowana władza. I teraz znowu na opozycji Saturn-Uran mamy wystąpienie jednostki (małej grupy, partii) przeciwko systemowi. Jak sie pod to podłączy Mars to może być jeszcze bardziej ostro.
              Pluton to jak Śmierć - w skojarzeniu z Uranem i Saturnem - wszelkie wybuchy, trzęsienia ziemi, terroryzm, upadki rządów i krajów, transformacje ustrojów i warunków. Pod wpływem Urana czyli pod wpływem ideologii buntu dla samego buntu, bo Uran w Baranie to jest tylko i wyłącznie czysty bunt (może to negatywne wcielenie Giermka Mieczy, który skądś bierze do łapek buławę) na zasadzie "ja wam teraz pokażę". Patrzcie jak żadna z tych styczniowo-lutowych rewolucji i transformacji nie nabrała żadnego konkretnego kształtu, jak niewiele zmieniła. Bo brak jest pomysłu na to co dalej. I jak na to wejdzie Mars to może być walka wręcz. Tu bym się np spodziewała, że w Libii coś może znowu gruchnąć. Bo tam już tylko Marsa brakuje. Już wszelkie metody wykorzystano a cofający się Merkury to czerwone światło na porozumienie. Zresztą Kadaffi wykluczył taką możłiwość. Na tak postawionym Uranie wychodzą po raz kolejny na wierzch albo geniusze idei, albo szaleni dyktatorzy. Nie znam radiksu Kaddaffiego, ale takim przykładem szalonego Wodnika był np Caucescu. Nie musi być WOdnik oczywiście, może być Baran. Tak czy inaczej mamy Urana (walka o wolność) w opozycji do Saturna (rząd) i obie planety tworzą kwadrat do Plutona (zmiany, transformacja ale też to co pod ziemią, działania służb i działania terrorystyczne, i rozliczenia bo Pluton trochę jest jak komornik co się przyjdzie upomnieć).
              I jak wam się ten obraz podoba?
              • algaria Re: Czy astrologicznie... 23.07.11, 21:53
                Ahaaaaa już teraz wszystko wiem - dziękuje wink
              • krolowa.mieczy Re: Czy astrologicznie... 23.07.11, 22:15
                Mnie się w ogóle nie podoba.
                Bo to może znaczyć że radykałowie na wzór "szalonego" Norwega mogą się pojawić wszędzie. Mam na myśli blisko Polski, jeszcze bliżej Polski.
                Zreszta nie ma co daleko szukać: na naszym polskim podwórku czekają nas wybory i się bedzie działo. Nie bo nie i czarne jest białe przy czym dziadek z Wehrmachtu okaże się malym pikusiem uncertain

                Algario, na pierwszy rzut oka to trudne co pisze Godotka. Ale jak przypomnisz sobie mitologię i bogów greckich i rzymskich to skojarzysz od razu że Mars to wojna, a Neptun woda, a Pluton to Hades (śmierć) itd. A reszty o opozycjach, kwadraturach i półksieżycach też nie rozumiem smile
                • mrgodot Re: Czy astrologicznie... 23.07.11, 22:22
                  krolowa.mieczy napisała:

                  > Zreszta nie ma co daleko szukać: na naszym polskim podwórku czekają nas wybory
                  > i się bedzie działo. Nie bo nie i czarne jest białe przy czym dziadek z Wehrmac
                  > htu okaże się malym pikusiem uncertain
                  Do wyborów się rozejdzie półkrzyż. Na razie tak daleko nie sięgałam.

                  > Algario, na pierwszy rzut oka to trudne co pisze Godotka. Ale jak przypomnisz s
                  > obie mitologię i bogów greckich i rzymskich to skojarzysz od razu że Mars to wo
                  > jna, a Neptun woda, a Pluton to Hades (śmierć) itd. A reszty o opozycjach, kwad
                  > raturach i półksieżycach też nie rozumiem smile
                  smile Półkrzyże, nie półksiężyce smile
                  A poważnie: opozycja to aspekt 180st. (planety na przeciwko siebie) a kwadratura 90st. czyli jak w kwadracie. Oba aspekty są dynamiczne, nieharmonijne. Uderzają w siebie.
                  Bardzo dobre skojarzenia Królowo - dokładnie tak, przecież nazwy planet nie wzięły się z nikąd. I już w samej nazwie macie zapowiedź tego co przynosi.
                  • krolowa.mieczy Re: Czy astrologicznie... 23.07.11, 22:41
                    Półkrzyż smile
                    Skad mi sie wziął półksieżyc to nie wiem tongue_out
                  • felutka Re: Czy astrologicznie... 23.07.11, 22:50

                    Nic dodać nic ując do postu mrgodot smile Pólkrzyż kardynalny w pełnej krasie, tłucze nieprzyjemnie jednostki mające obsadzony początek znaków kardynalnych. Uran uwalnia, rozwala saturniczne struktury i ograniczenia a Pluton wymiata brudy i smród spod dywanu i jak buldożer i oczyszcza teren pod nowe...Saturn tłucze po łapach za każdy popełniony błąd...Ale nie demonizujcie, ten dynamiczny układ pozwala na dokonanie pozytywnych zmian, daje siłę i powera których dotychczas brakowało, znaki kardynalne są nastawione na działanie...a że wszystko co nowe rodzi się w bólach to i pocierpieć czasami trzeba wink
                    pozdr
                    • mrgodot Re: Czy astrologicznie... 24.07.11, 11:00
                      felutka napisała:

                      > Nic dodać nic ując do postu mrgodot smile Pólkrzyż kardynalny w pełnej krasie,
                      > tłucze nieprzyjemnie jednostki mające obsadzony początek znaków kardynalnych. U
                      > ran uwalnia, rozwala saturniczne struktury i ograniczenia a Pluton wymiata brud
                      > y i smród spod dywanu i jak buldożer i oczyszcza teren pod nowe...Saturn tłucze
                      > po łapach za każdy popełniony błąd...
                      No właśnie, Saturn tłucze po łapach, tak jak napisała Felutka. Przyjrzyjcie się chociażby tej nieszczęsnej "Bułgarii" - jak to to w ogóle mogło w rejs wypłynąć? Chyba na Uranie (oczywiście radiksu "Bułgarii" nie będziemy tu robić). Pewnie ktoś pomyślał, że się znowu uda. A tu wyszły na Plutonie całe lata zaniedbań, wrak się nadawał na złomowanie a nie do przewozu wycieczek. Saturn dał po łapach - tylko komu? Winni może i poniosa karę, ale życia tym osobom już nie zwrócą. My rozumiejąc te tranzyty potrafimy sobie to jakoś wytłumaczyć. Ale jak to wyjaśnić rodzinom zmarłych?
                      "Pluton wymiata brudy" jak pisze Felutka - absolutnie tak, świetnie ujęte. I patrzcie jak po raz kolejny wraca temat gdzie są granice wolności osobistej, jak daleko wolno władzy (rząd, służby) ingerować w życie prywatne obywateli. Bo to zawsze jest tak, że jak się służby do kogoś dobiorą i nie stwierdzą zagrożenia, to opinia publiczna krzyczy o łamaniu swobód i rząda wyznaczenia im granic (czyli Uran broni wolności). A jak coś gruchnie nagle to krzyczy: gdzie były służby, dlaczego nie wykryły, od czego są? Saturn i Uran w pełnej krasie.
                      A jeszcze sprawa Murdocha i jego szmatławca - to w dodatku prasa w imię wolności słowa i dostępu do informacji dopuszcza się nadużycia i sama sobie prawa nadaje i uzurpuje? Swoją drogą jak ładnie po tylu latach sprawa wychodzi na tym półkrzyżu na wierzch.
                      Obawiam się, że jeszcze wiele tego, tych brudów, może wypłynąć w tym okresie.

                      A da się tego Urana z Saturnem pogodzić? To temat do dyskusji nad przyszłością - przy wpływie Plutona - czy nam się uda stworzyć nową rzeczywistość, przetransformować stare struktury tak, aby ani Uran nie dominował, ani Saturn. Bo z jednej strony jest radykalizm a z drugiej konserwatyzm. Dlatego chociażby w dwóch rozkładach - Królowej i moim - mialyśmy 5 Mieczy pokazujące działania bombiarza i tego Norwega. 5 Mieczy to jest wystąpienie przeciwko ustalonemu porządkowi 4 Mieczy - po prostu nagle ktoś się podniesie i poprzez akt zniszczenia pokaże, że on/ona takiej rzeczywistości nie przyjmuje. A że dzieje się to poprzez akt niszczenia (Wenus w Wodnku czyli zachwianie harmonii) - a jak ma się dziać? Jak Saturn po drugiej stronie "daje po łapach". A przy okazji spójrzcie jak w tych dwóch przypadkach szybko ujęto sprawców. Może bombiarza ciut dłużej ale jednak jego zamachy miały inną skalę.

                      Wracając do Urana i Saturna - ja sobie jeszcze tej "wolności pod kontrolą" nie potrafię wyobrazić. Musiałoby mieć to charakter ewolucji czyli stopniowej przemiany zbiorowej świadomości. Bo przy opozycji mamy nacisk - im bardziej Saturn zaciska kontrolę, tym bardziej Uran napiera na łamanie barier. I odwrotnie. I w sumie błędne koło.
                      Nie mam pomysłu. Ten klimaks kardynalny będzie nam towarzyszył minimum do 2015r., nawet do 2020. Czyli mamy dużo czasu ... wcale mnie to nie pociesza.
                      • felutka Re: Czy astrologicznie... 24.07.11, 20:02
                        mrgodot napisała:
                        "Wracając do Urana i Saturna - ja sobie jeszcze tej "wolności pod kontrolą" nie potrafię wyobrazić. Musiałoby mieć to charakter ewolucji czyli stopniowej przemiany zbiorowej świadomości. Bo przy opozycji mamy nacisk - im bardziej Saturn zaciska kontrolę, tym bardziej Uran napiera na łamanie barier. I odwrotnie. I w sumie błędne koło.
                        Nie mam pomysłu. Ten klimaks kardynalny będzie nam towarzyszył minimum do 2015r., nawet do 2020. Czyli mamy dużo czasu ... wcale mnie to nie pociesza."

                        Eee tam , Saturn w przyszłym roku zwinie żagle i poleci powyżej 20st Wagi...smile
                        To nie "wolność pod kontrolą" a "kontrolowana rebelia". Saturn w Wadze jest w egzaltacji, bardzo silny...kontroluje w białych rękawiczkach, próbuje negocjować, łagodzić...i dopiero w ostateczności jak to wyprowadzona z równowagi Wagusia wbija szpilę między łopatki smile Powietrzny Uran dopalony Baranem aż skwierczy i przebiera kopytkami żeby nabić sobie guza, ale niestety napotyka opór Plutona, który MUSI jak to Koziorożec, powoli, po namyśle i z anielską cierpliwością, aczkolwiek skutecznie smile Dobijającego do półkrzyża Marsa bardzo bym się obawiała, w Raku złośliwy paskudnie się zrobi (w upadku); Mars w wodzie to nie spokojne jeziorko a wzburzony, dziki ocean...W kwadracie z Uranem(ogień powietrze) będzie mnóstwo pary i bulgotu spod wody, w opozycji z Plutonem siłowa próba skanalizowania tej energii, w kwadracie z Saturnem gwałowne zaciągnięcie hamulca, osadzanie w strukturze i wtłaczanie w ramy...jednocześnie Mars przejdzie przez stopień eklipsy solarnej z 1lipca a to niczym przyjemnym nie pachnie. Ale z odsieczą leci Jowisz, osłodzi gorzkie chwile wink
                        pozdr
                        • mrgodot Re: Czy astrologicznie... 24.07.11, 20:38
                          felutka napisała:

                          > Eee tam , Saturn w przyszłym roku zwinie żagle i poleci powyżej 20st Wagi...smile
                          > To nie "wolność pod kontrolą" a "kontrolowana rebelia". Saturn w Wadze jest w e
                          > gzaltacji, bardzo silny...kontroluje w białych rękawiczkach, próbuje negocjować
                          > , łagodzić...i dopiero w ostateczności jak to wyprowadzona z równowagi Wagusia
                          > wbija szpilę między łopatki smile
                          smile No właśnie, Wagusia w białych rękawiczkach się wycofa - swoją drogą wracając do rewolucji w krajach islamskich - jak to ładnie NATO działa w "białych rękawiczka" - po raz koljeny przywala tylko delikatnie, po trochu, bez inawazji. Nauczyli się, wyciągnęłi wnioski (Amerykanie - bo o nich mowa) - lepiej zrobić to za pomocą sojusznikó z Europy niż się przed wyborami babrać. A co się tam naprawdę dzieje, mało kogo obchodzi. Ja sobie zawsze wspominam jak tam teraz wygląda moja Misrata, bo to "moje" miasto młodości. I tak sobie uranicznie myślę - a jednak "moi" walczą. Jak się życie głupio układa.
                          I zostanie Ptuton z Uranem. Ale 7 lat Urana w Baranie. Nie powiem, że nie lubię. Wolę Urana w Baranie niż gdzie indziej. Jak na Wodnika przystało obstawiam swoich.

                          > Powietrzny Uran dopalony Baranem aż skwierczy i
                          > przebiera kopytkami żeby nabić sobie guza, ale niestety napotyka opór Plutona,
                          > który MUSI jak to Koziorożec, powoli, po namyśle i z anielską cierpliwością, ac
                          > zkolwiek skutecznie smile Dobijającego do półkrzyża Marsa bardzo bym się obawiała,
                          > w Raku złośliwy paskudnie się zrobi (w upadku); Mars w wodzie to nie spokojne
                          > jeziorko a wzburzony, dziki ocean...W kwadracie z Uranem(ogień powietrze) będzi
                          > e mnóstwo pary i bulgotu spod wody, w opozycji z Plutonem siłowa próba skanaliz
                          > owania tej energii, w kwadracie z Saturnem gwałowne zaciągnięcie hamulca, osad
                          > zanie w strukturze i wtłaczanie w ramy...jednocześnie Mars przejdzie przez stop
                          > ień eklipsy solarnej z 1lipca a to niczym przyjemnym nie pachnie. Ale z odsiecz
                          > ą leci Jowisz, osłodzi gorzkie chwile wink
                          Ja też się boję tego Marsa, bo już nie wiem co może się stać. Obstwiam rozwiązanie siłowe w Libii np. Gdziekowliek i cokolwiek się zdarzy to już będzie duży trzask.
                          Ale co to za odsiecz Jowisza? Z Byka? Cofnie się tylko na granicę z Baranem. Odsiecz dla Marsa może. Nie, Marsa już tam nie będzie. Nie widzę tego. Widzę do 2015 kwadrat Urana z Plutonem. Może jestem pesymistką - to mnie wyprowadź z błędu i pociesz. Ludzkość pociesz, nie mnie osobiście.

                          Felutko - prośba - rzuć okiem na tę Amy Winehouse poniżej - bo mi tyle skasowało, że napisałam już po krótce. Znowu by mi wcięło. A dziewczyny "przebierają kopytkami" uranicznie żeby się dowiedzieć.
                          A ja sobie w międzyczasie przemyślę bo ostanio zamiast w tarocie znowu siedzę w astro.
                • algaria Re: Czy astrologicznie... 23.07.11, 23:05
                  Mitologia zawsze była moją mocna stroną ale tak planet nie kojarzyłam - dzięki za podpowiedź
    • czu-jka Re: Czy astrologicznie... 23.07.11, 23:40
      Kucze Królowo.
      Właśnie wrócilam z pracy, wyjezdzalam i niemialam dostepu do wiadomosci. A tu takie nowiny, Jestem w szoku, ze Amy Winhouse nie zyje. A tak ja lubię.
      • krolowa.mieczy Re: Czy astrologicznie... 24.07.11, 11:41
        No właśnie jako, że nie ma żadnych informacji o przyczynie śmierci Amy to ja obrazoburczo zapytałam tarota. I wyszło mi tak:
        sedno - rydwan
        to nie - 5 pucharów
        to tak - as monet (6 mieczy, 4 monet, rycerz kijów)
        rezultat - 7 monet
        Arcus Arcanum

        Rydwan to ona sama wezwała karetkę, nie przepiła ani nie przedawkowała? As monet to jakby wyniszczenie organizmu z braku pożywienia.

        Wczoraj słuchałam Trójki i wiadomosć o jej śmierci pierwsza przekazała Ania Gacek (nowa prowadząca program z Wojciechem Mannem) i oprócz tego, że głos jej się łamał to mówiła wprost: Amy święta nie była i od lat cieżko pracowała na swój los.
    • coill Re: Czy astrologicznie... 24.07.11, 18:09
      krolowa.mieczy napisała:

      > da się wyjaśnić nieszczęścia ostatnich dni? To pytanie do Godotki i tych co zna
      > ją się na astrologii smile
      > Chodzi mi o: Norwegię, przedawkowanie naszego polskiego boksera Włodarczyka i d
      > zisiejszą śmierć Amy Winehouse? Gwiazdy sieją niepokój czy wydarzenia w ogóle n
      > ie ma związku ze sobą?

      hej nie zwrócilam uwagi ale trafna uwaga, racje masz-same katastrofy w tv od ok tygodnia!! w zyciach tez np,mam ogromne zgrzyty w rodzinie, smierć tragiczna w zyciu kogos bliskiego uncertain fajnie by sie dowiedziec co za tym stoi i kiedy to minie..
      • mrgodot Amy Winehouse 24.07.11, 18:34
        Widzę dziewczyny, że najbardziej wasz ruszyła Amy więc specjalnie dla was napisze parę słów.
        Ale najpierw spróbuję wkleić radiks. Oparłam się na danych z forum astrologicznego z włoskiej strony. Nie sądzę, żeby się wiele zmieniło nawet przy drobnym błędzie.
        https://www.astro.com/tmpd/cbuyfilencBSSD-u1311525075/astro_w2gw_01_amy_whinehouse_hp.59475.16034.gif?16200

        Pytanie czy się wklei radiks.
        • mrgodot Re: Amy Winehouse 24.07.11, 19:22
          Wcięło mi tekst - drugie podejście.
          10 planet w 5 koniunkcjach - widzicie te "dwójki". Już nie będę opisywać bo mi zjadło i się wkurzyłam.
          Piękny bisekstyl - to to niebieskie smile - na pewno wielki talent. Ale jak dziwczyna ma 22 lata i wspina się na szcyzt a wszystkie planety ma pod osią Asc-Dsc a jedyne co wystaje to koniunkcja Neptuna z Księzycem to można przypuszczać, że ją zjedzą. Z tą wrażliwością skończy niestety źle. Taką samą koniunkcję - tyle, że w Rybach - miała Monroe i do dziś nie wiemy czy sama zażyła tabletki, narkotyki itp czy jej ktoś podał. Czyli nie dało się dociec prawdy jak to było. W ogóle ta koniunkcja daje olbrzymią wrażliwość i niestety syndrom ofiary i jak mało która sprawia, że się sięga po środki umożliwiające ucieczkę od rzeczywistości.
          Koninkcja Marsa i Wenus - ona potrzebowała tej miłości idealnej, wyidealizowanej wręcz i nigdy jej pewnie nie spotkała. Zamiast tego miała starcie "wręcz" - energia męska i żeńska.
          Co ją wyniosło na szczyt, na którym się zgubiła? Koniunkcja Jowisza z Uranem dająca szczęśliwy traf, nagłą ekspansję - nie mówię, że nie zasłużoną bo talent to ona miała - ona nie była gotowa, nie mogła sobie z tym poradzić. Nie miała nic co by jej pozwoliło umocnić sukces i tam się utrzymać. Jej Uran i Jowisz w koniunkcji nie odbierają żadnego aspektu od reszty planet oprócz pólkwadratury of Saturna z Plutonem. Jak Uran potrafi nagle wynieść na szczyt, tak potrafi bezlitośnie strącić. Jeszcze Neptun - parę lat temu przelazł przez jej MC - Neptun to też muzyka więc mógłpomóc w karierze.
          Zastaniawia mnie kwadratura jej Słońce/Merkury do Księżyc/Uran - czy to nie było tak, że ona w swoich tekstach, pod tą otoczką zblazownej dziewczyny nie ukrywała tej olbrzymiej wrażliwości Neptuna z Księżycem. Podobno wychodziła ze sceny, piła albo ćpała, wracała i kompletnie te jej emocje nie były zgodne z tym co na wierzchu. Z wierzchu była twarda Amy, w środku drżąca istota. Te czerowne linie na radiksie to jest właśnie to napięcie, kwadratura.
          Nie dotrwała nawet do pierwszego przejścia Saturna - i tak miałaby go na Plutonie. Trudny aspekt.
          W ostatnich 3 latach Pluton przetoczył się jej po Księżycu - to naprawde miała trudny czas. Pluton na Księżycu to jest jak zmiażdżenie. Można powiedzieć, że nie jej jednej. Pewnie, ale jednak przy jej układzie Księżyc-Neptun to musiało być jak przetoczenie się walca drogowego. Może to jej małżeństwo tak ją zmiażdżyło? To musiało się zacząć ok 2008r. Nie śledziłam wydarzeń z jej życia.
          Na pewno - powtórzę się - rzucił mi się z oczy aspekt Marilyn Monroe. Nie Ryby, ale dokładnie ta koniunkcja Księżyc-Neptun. I tyle wiemy, że sama zadzwoniła po pomoc. I nic poza tym a tam byli inni ludzie.
          Wiem o czym jeszcze miałam wspomnieć - że w momencie śmierci (oczywiście mała tolerancja) Mars znalazł się na jej Węźle Księżycowym (zupełnie jak w Norwegii na dzień tragedii). On miała Węzeł na/przy Asc (bo oczywiście nie znam super dokładnej daty), tuż pod Asc w tym radiksie.
          Nie wiem o czym jeszcze zapomniałam napisać (albo mi wcięło w poprzednim poście). Może Felutka przyjdzie i coś doda a ja pomyślę w międzyczasie.
          • krolowa.mieczy Re: Amy Winehouse 24.07.11, 20:58
            Popatrz jak to można sie pomylić jeśli na podstawie samego znaku zodiaku kwalifikuje się ludzi! 14 wrzesień to jeszcze Panna, więc myślałam, ze jako Panna powinna być zdyscyplinowana i sumienna a od nałogów będzie trzymać się z dala, a w najlepszym wypadku mieć pod kontrolą.
            Z drugiej strony z polskiego podwórka: Michał Wiśniewski również Panna i wiele stracił przez hazard...
            • nielaik Re: Amy Winehouse 24.07.11, 21:07
              A mnie zastanawia Księżyc w Koziorożcu i Neptun w Strzelcu. Jedno rozsądne, a drugie optymistyczne i wszystko przez koniunkcję? Jak te dwie energie ze sobą grają?
              • mrgodot Re: Amy Winehouse 24.07.11, 21:43
                nielaik napisała:

                > A mnie zastanawia Księżyc w Koziorożcu i Neptun w Strzelcu. Jedno rozsądne, a d
                > rugie optymistyczne i wszystko przez koniunkcję? Jak te dwie energie ze sobą gr
                > ają?
                Bo zakładamy, że to jest data urodzenia ale nie mamy pewności. Równie dobrze mógl być Księżyc jeszcze w Strzelcu. Co nie umniejsza koniunkcji i nie odbiera Księżycowi cech Strzelca. Tak do końca nie wiemy co do godziny i minuty, stąd robie pobieżną analizę.
                Dlatego też nie wypowiadałam się na temat Księzyca w znaku ale ogólnie Księżyca z Neptunem. Wiem, że to uproszczenie, ale nie można przy tak skąpych danych wyciągać zbyt daleko idących wnoisków jeśli planeta jest na granicy.
          • felutka Re: Amy Winehouse 25.07.11, 14:57
            Mam problem z netem, wywala mnie ciągle sad
            Co do Amy: dziewczyna miała kwadrat świateł a wiec ogromny problem z własną tożsamością. Rozdzwięk między tym co robię, a tym co czuję. Słonce uszkodzone kwadratem Neptuna to ogromna medialność, ale i życie iluzją i marzeniami, nałogi. Z podłączonym Merkurym trudności z odróżnieniem prawdy od kłamstwa i problem z wysławianiem się...Mars i Wenus w Lwie dały sceniczne zwierzę, w świetle jupiterów czuła się ja ryba w wodzie; uwielbiała być na świeczniku, uwielbiała być podziwiana ale wciąż czuła niedosyt (Księżyc w Koziorożcu), czuła się nie dość doskonała. Przez ostatnie lata Pluton tranzytował jej Księżyc, Saturn narozrabiał coś w domu (robił koniunkcję ze Słońcem)...Zaczęła pić i ćpać bo nie mogła sobie z tym poradzić, a że skłonność do nałogów miała ogromną więc popłynęła...W chwili obecnej miała progresywny Księżyc i progresywnego Merkurego (władca Ascendentu) podłączone do półkrzyża...przechodziła emocjonalne piekło, bez wspomagania od benefików to jak trepanacja bez narkozy...przeszłam ten tranzyt, więc wiem jak to wygląda sad Uszkodzone progresywne Słońce w Wadze, uszkodzona progresywna Wenus w Pannie...A ona sama nie potrafiła pokierować swoim życiem, była całkowicie zdana na innych (aktywna półkula TY w horoskopie) A, że innych widziała w krzywym zwierciadle (Neptun w VIId) ciągle była oszukiwana, ciągle zawiedziona, ufała nieodpowiednim osobom więc i pomocy nie znalazła. Dodatkowo było odwrócenie pozycji osi węzłów, to niezwyle ważny i trudny moment dający wewnętrzne rozdarcie między wzorcem Węzła Północnego i Południowego...
            To wszystko ją przerosło po prostu uncertain Nie dała rady sad Przykro...
            pozdr
    • hoaxx Re: Czy astrologicznie... 25.07.11, 22:02
      krolowa.mieczy napisała:

      > da się wyjaśnić nieszczęścia ostatnich dni? To pytanie do Godotki i tych co zna
      > ją się na astrologii smile
      > Chodzi mi o: Norwegię, przedawkowanie naszego polskiego boksera Włodarczyka i d
      > zisiejszą śmierć Amy Winehouse? Gwiazdy sieją niepokój czy wydarzenia w ogóle n
      > ie ma związku ze sobą?

      Wojciech Jóźwiak napisał analizę astrologiczną w "Tarace": www.taraka.pl/mesuranema,52
      • krolowa.mieczy Re: Czy astrologicznie... 25.07.11, 22:22
        dzięki za namiar. Poczytam choć połowy nie zrozumiem, ale poczytam
        smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka